Go down
James Potter
Oczekujący
James Potter

Dormitorium dziewcząt z VII roku - Page 2 Empty Re: Dormitorium dziewcząt z VII roku

on Sob Sty 31, 2015 4:25 am
Chyba powinien zrozumieć zawczasu, by nie porywać się z motyką na słońce. Nie byłby jednak sobą, gdyby tego nie zrobił. Nie zauważył podejrzliwego spojrzenia Remusa, który łypnął w stronę jego jakże pięknego bukietu, jakby miał zamiar mu go zaraz wyszarpać, albo siłą dowiedzieć się, skąd Rogacz wytrzasnął takie cudeńko. Szczerze mówiąc, James nie zwrócił nawet uwagi na to, co trzymał Remus. Z jednej strony lubił dawać prezenty, których nie musiałby się wstydzić, lecz z drugiej strony, uważał, że sam liczył się o wiele bardziej.
Całe szczęście, że James nie słyszał jeszcze o historii jaka wydarzyła się Erin i Panu Lunatykowi, ponieważ z miłą chęcią żartowałby sobie z nich na każdym kroku. Niestety, a może stety, nikt nie wpadł na to, by mu o tym opowiedzieć.
Pod hasłem „łóżkowe zabawy” James wcale nie mówił o walkach na poduszki, no chyba, że w samej bieliźnie. Nie miał pojęcia o istnieniu takiej gry jak monopol. Zadziwiające jak Remus mało znał Rogacza. James był mu to jednak skłonny wybaczyć, ponieważ przeczuwał, że na samą myśl o jego siostrze, Remus miał z mózgu pudding czekoladowy. W dodatku nie wpadł na to, że może tę arcyciekawą książkę, którą Peter tak skrzętnie chował pod poduszką, podrzucili mu nie kto inny, a James z Syriuszem.
- Cofnij się, bo leeeeecęęęęęęę!!! – Zawołał machając gwałtownie rękami i nogami, gdy schody postanowiły go z siebie raptownie zrzucić. Remusowy instynkt poza czasem pełni nie działał już tak biegle i przyjaciel nie zdążył się uchylić przed Potterowym pociskiem. Wpadł na Lunatyka, zwalając go z nóg, w dodatku nie wiedząc jak to się stało, oberwał z buta w ramię, jednak nie było to aż tak mocne uderzenie, by się nad tym rozwodzić. Ledwo co przetoczył się na plecy nadal leżąc na Remusie, a sekundę później Lily leżała już na jego szerokiej piersi, bijąc w nią małymi piąstkami. Tak go ta sytuacja rozbawiła, że wcale jej nie powstrzymywał. Uniósł się na łokciach, odchylając głowę do tyłu. Odpowiedział dopiero, gdy Evans skończyła wygłaszać swoje pro-regulaminowe formułki.
- Właśnie jestem w trakcie włamywania się do Twojego dormitorium. Na czym to ja skończyłem? – Odparł, po czym podsunął jej pod nos kwiaty, które ledwo zdołał uchować przed zniszczeniem. – Ach, no tak. Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Kobiet, kochanie! – Wyszczerzył zęby w uśmiechu.
- Och. – Dodał, przedrzeźniając ton Lily. Zmarszczył brwi i spojrzał przelotnie na Remusa. – Jak sądzisz, mogę od tej chwili mówić, że Lily na mnie poleciała? Dosłownie? – Wzruszył brwiami w górę i w dół, szeoko się uśmiechając. Nie zwrócił uwagi, że łokieć wbił w sam środek Remusowej klatki piersiowej, był tak zaabsorbowany widokiem Lily leżącej na nim. Takiego słodkiego ciężaru nie miał zamiaru się szybko pozbywać i przez chwilę nie dbał o to, co czuje Remus pod nim. Zdał sobie sprawę z jego opłakanej sytuacji, dopiero, kiedy ten zepchnął ich z siebie gwałtownym ruchem.
- Bycia na dole. I kto tu jest perwersyjny. – Skomentował z diabelskim błyskiem w oku. Spojrzał na Lily, która zahaczając o jego stopy znów na niego wylądowała.
- Oj, Lily, Lily, naprawdę chcesz mi udowodnić jak bardzo na mnie lecisz. – Rzekł z rozbrajającym uśmiechem.
Przeniósł spojrzenie na swoją najukochańszą siostrzyczkę, która właśnie pojawiła się w drzwiach dormitorium.
- No, no, no… Erin, ja rozumiem, że jesteś spragniona mojego kochanego przyjaciela Remuska, ale może od razu nam powiesz, żebyśmy się trzymali od niego z daleka, niż martwiąc się o jego niezadowolenie? Remusowi się właśnie podobało, tylko musieliśmy zmienić pozycję, bo on nie lubi na dole… Zaraz, zaraz, jakim znowu kolanem? Nie sądzisz chyba, że nie stać mnie na d u ż o więcej? – Żachnął się, obserwując jak Erin ląduje w Pokoju Wspólnym. Miał ochotę jeszcze przetoczyć się na podłogę, przygwożdżając Evans do dywanu, jednak jego siostra już pomagała rudowłosej wstać.  Po chwili i on otrzymał pomocną dłoń, z której skorzystał.
- Dzięki, młoda! – Wyszczerzył do niej zęby w uśmiechu.
Przyjrzał się uważniej Erin, doskonale odczytując jej mowę ciała. Byli rodzeństwem, znali się na wylot. W spojrzeniu Jamesa nigdy jeszcze nie było więcej zrozumienia dla siostry niż w tej chwili. Kto jak kto, ale on wiedział jak to jest przez długi czas być na niepewnym gruncie w kwestii uczuciowej. Przeniósł wzrok na Remusa.
- Jakiej znowu klątwy Potterów, jednorazowy wypadek to nie żadna klątwa. – Prychnął z rozbawieniem. Zerknął na Lily, która również przyglądała się tej parze, podobnie jak on. Rozchylił kącik ust i nachylił się nad jej ramieniem, dodatkowo szturchając ją lekko w bok łokciem.
- Też masz takie wrażenie, że powinniśmy zostawić ich samych? – Szepnął konspiracyjnie. Jednak gdy Erin wyszła, Remus podążył za nią. Natomiast Evans zniknęła w swoim dormitorium i to on pierwszy pozostał sam.
[z/t]


Ostatnio zmieniony przez James Potter dnia Pon Kwi 06, 2015 1:37 am, w całości zmieniany 1 raz


Dormitorium dziewcząt z VII roku - Page 2 C10
Erin Potter
Oczekujący
Erin Potter

Dormitorium dziewcząt z VII roku - Page 2 Empty Re: Dormitorium dziewcząt z VII roku

on Sob Sty 31, 2015 9:24 pm
Przyglądała się Jamesowi uważnie, kiedy to w niesamowicie uroczy sposób wręczał Lily bukiet pięknych, świeżych kwiatów. Jej twarz mimowolnie rozjaśnił uśmiech. Widziała, że będąc razem, są naprawdę szczęśliwi i samo patrzenie na nich sprawiało jej wiele radości - w jej oczach byli bowiem swego rodzaju światełkiem w tych niezwykle mrocznych czasach, kiedy to siła Voldemorta i jego popleczników wzrastała z niemalże każdą kolejną sekundą. W ich relacji piękne było dosłownie wszystko - ich rumieńce, ich zaczepki słowne, ich docinki; drobne, zaciśnięte pięści Lily, które uderzały w klatkę piersiową Pottera; rozbrajający uśmiech Jamesa, kiedy to ponownie walnął jakiś głupi tekst w kierunku swej ukochanej rudowłosej istotki... byli tacy idealni.
I skłamałaby, jeśli powiedziałaby, że im tego nie zazdrościła.
Kątem oka zerknęła na Remusa, który aktualnie przypominał jej tło całej tej sytuacji. Chłopak zachowywał się zupełnie tak, jakby chciał gdzieś zniknąć, jakby żałował, że w ogóle się tutaj pojawił. Erin poczuła lekkie ukłucie gdzieś w środku, lecz nie dała tego po sobie poznać. Przyklejony uśmiech rekompensował wszystko, co aktualnie odbywało się wewnątrz niej.
- Oh James, skoro tak często napastowaliście biednego Remusa w dormitorium, to nie dziwne, że teraz ma uraz i nie lubi być na dole... ale spokojnie, to się da jeszcze uratować - to mówiąc, puściła bratu oczko, po czym parsknęła cicho i podniosła swoją miotłę. Szczerze mówiąc, nie bardzo miała ochotę na rozmowy. Poza tym poczuła się trochę jak piąte koło u wozu, wychodząc z założenia, że przeszkadza dwójce zakochanym, którzy zapewne teraz woleli zająć się sobą. Zerknęła jeszcze na Remusa, ale ten nadal pozostawał... hm, "nieugięty".
- Wiecie, pójdę już. Muszę iść odłożyć sprzęt do szatni, bo nie zrobiłam tego po ostatnim meczu. Jakoś... nie miałam ku temu okazji - ostatnią część zdania wyraźnie odnosiła się do Lupina, na co wskazywał fakt, że powiedziała to, patrząc na niego z dość nieodgadniętym wyrazem twarzy.
Pożegnała się z przyjaciółmi i westchnęła cicho, kierując swe kroki w kierunku dormitorium, aby ubrać się i wziąć z niego jeszcze strój do Quidditcha. Następnie opuściła wieżę Gryffindoru, chcąc udać się do szatni.

[z/t]


Erin Potter
only the dead have seen the end of war
[mru]
Remus J. Lupin
Oczekujący
Remus J. Lupin

Dormitorium dziewcząt z VII roku - Page 2 Empty Re: Dormitorium dziewcząt z VII roku

on Sob Sty 31, 2015 9:59 pm
Następujące po sobie głosy obojga Potterów wyrwały go z odrętwienia i sprawiły, że znów zaczął się interesować tym, co się działo dookoła. Dostrzegł więc Jamesa pochylającego się nad ramieniem Lily i rozchylające usta w delikatnym uśmiechu, który Remusowi wydawał się tym wyjątkowo drapieżnym i dwuznacznym uśmieszkiem zdobywcy pewnego swojego łupu. I choć Evans w ten chwili nie wyglądała jak urocza łania upolowana przez doświadczonego myśliwego, to Remus miał przemożne wrażenie, że niedługo między tą dwójką dojdzie do wielkiego polowania. I nie do końca był pewien, kto będzie zwierzyną, a kto myśliwym.
Bał się spojrzeć w dół, by nie dostrzec smętnego bukietu, tak upiornie świadczącego o Remusowej porażce. Dałby teraz wszystko, by jednym prostym zaklęciem postawić go do pionu i przywrócić do stanu używalności, ale jak na złość miał całkowitą pustkę w głowie. Uśmiechnął się niepewnie i spojrzał na Erin, gdy ta lekkim tonem zwracała uwagę swojemu bratu. Był pewien, czego zresztą niejednokrotnie stawał się świadkiem, że to rodzeństwo potrafi sobie dogryzać w o wiele poważniejszym stopniu, a taka delikatna przepychanka świadczyła nie o złości, ale o panującej między nimi rodzinnej więzi.
Patrzył, jak dziewczyna podnosi miotłę i jak wypowiada słowa, po których prawie co się zarumienił. Jeszcze tego brakowało, by James albo Lily zaczęli wypytywać, czemu niewinna wzmianka o meczu wzbudziła w nim taką reakcję. Na szczęście jego organizm postanowił tym razem współdziałać z mózgiem i twarz Remusa nadal pozostała kredowobiała, chociaż przez jego myśli przepłynęły obrazy spod schodów, gdy jego pozycja nie budziła w nim żadnych sprzeciwów. Wręcz przeciwnie, podświadomie nie miał nic przeciwko temu, by jeszcze raz, oczywiście całkowicie przypadkowo, nadepnąć na ten feralny schodek i... O rany, jak dobrze że założył szeroką szatę.
Przestąpił nerwowo z nogi na nogę, nie ruszając się z miejsca nawet wtedy, gdy Erin szybko się z nimi pożegnała i przemknęła chwilę później obok niego, zmierzając do wyjścia z Pokoju Wspólnego. Wiedział, że ma teraz doskonałą szansę, by za nią pobiec i... no właśnie, i co? Złożyć jej jakby nigdy nic życzenia, wymachując przed nosem żałosną imitacją bukietu? Porozmawiać o tym, co niedawno zaszło pod schodami i w skrzydle szpitalnym? Odkryć swoje prawdziwe uczucia? Remusie, do diabła, po co chcesz za nią biec?
Nie był w stanie odpowiedzieć sobie na to pytanie, ale czuł, że właśnie w tej chwili, w tym momencie, że właśnie teraz musi to zrobić. Jakby był pod działaniem jakiegoś zaklęcia albo eliksiru, który nakazywał mu to zrobić. Zerknął podejrzliwie na Evans i Pottera, który sprawiał wrażenie, jakby chciał się dossać zębami do jej szyi, ale oboje mieli takie niewinne miny, że od razu odrzucił pomysł, jakoby któreś z nich dodało mu coś do napoju. I właśnie wtedy przypomniał sobie o malutkiej fiolce, głęboko ukrytej na dnie kufra, tuż pod stertą starych i przetartych ubrań. Już wiedział, co musiał zrobić.
- Ja też pójdę się przewietrzyć - rzucił w ich stronę groźne spojrzenie, od razu ucinając jakiekolwiek komentarze na ten temat i dla odwrócenia uwagi dodał: - Ale wy możecie sobie kontynuować to, co zaczęliście, leżąc na mnie i obmacując się bez skrępowania - uśmiechnął się złośliwie, kompletnie nie po Remusowemu i pędem pognał w kierunku swojego dormitorium, wypowiadając w biegu zaklęcie przywołujące i łapiąc w powietrzu fiolkę z płynem. Potem zbiegł na dół, nie zwracając na nic i na nikogo uwagi, kierując się w stronę drzwi wejściowych, by jak najszybciej wyjść na zewnątrz.

z/t
Lily Evans
Oczekujący
Lily Evans

Dormitorium dziewcząt z VII roku - Page 2 Empty Re: Dormitorium dziewcząt z VII roku

on Wto Lut 03, 2015 1:06 am
- Poleciałam? Ja? W Twoich snach! – Prychnęła rudowłosa, ale przyjęła od niego bukiet kwiatów, za którym schowała swoją nieco zarumienioną twarzyczkę. Kiedy jednak drugi raz na niego upadła, a on wyskoczył z tak głupim tekstem miała ochotę tą wiązanką natrzeć jego twarz. Na szczęście w samą porę przybyła Erin, która uratowała ich wszystkich z tej niecodziennej sytuacji. Całe szczęście! Gdy dodał jeszcze wzmiankę o tym, że stać go na dużo więcej, Lily rzuciła mu piorunujące spojrzenie, zaciskając wargi w wąską kreseczkę.
- Śmiem w to wątpić, Potter – odparła pewnie i stanęła z boku, tuż obok czarnowłosej przyjaciółki. Nie potrwało to jednak długo, bowiem  Erin zbliżyła się w stronę Remusa. Evans więc nie mogła się oprzeć by uważniej przyjrzeć się tej dwójce. Tak po prostu. Niemniej nie potrwało to długo, gdyż pewien ktoś postanowił się odezwać. To nie byłoby żadnym problemem, gdyby nie fakt, że był przerażająco blisko niej. Ciarki przeszły jej po kręgosłupie, a sama Lily podniosła kwiatki do góry, wtykając w między nie nos i rozkoszując się ich odurzającym zapachem.
- Szczerze to nie wiem – odparła po chwili zastanowienia, marszcząc przy tym czoło. Czyli tak, jak miała to w zwyczaju, gdy nad czymś rozmyślała. Siła Tego – Którego – Imienia – Nie – Wolno – Wymawiać owszem wzrastała. I co dalej? Czy rzeczywiście byli w tym wszystkim jacyś wyjątkowi? Czy rzeczywiście Lily i James zasługiwali na to by być tym światełkiem? Nikt nie był idealny. I oni również. I tylko czas pokaże, czy dadzą radę. Czy to jest im przeznaczone. Lily tak cholernie się bała. Ale o dziwo ten strach w głównej części dotyczył tego chłopaka, który stał tak blisko niej. Dlaczego? Bo z każdym dniem uzależniała się od jego obecności coraz bardziej... A co będzie, jeśli kiedyś go zabraknie? Jeśli to „coś” między nimi wygaśnie? To była przerażająca wizja. A kiedy patrzyła na Erin i Remusa... na ich tę skomplikowaną nieśmiałość, która mimo wszystko prowadziła ich w swoją stronę to miała wrażenie, że wszystko będzie dobrze. Że oboje jakoś znajdą właściwą drogę do siebie. O ile ktoś nie stanie im na przeszkodzie. A co z nią i z Jamesem? Niby najtrudniejsze już za nimi; a jeśli to nieprawda? Życie w Hogwarcie pomimo wielu złych rzeczy było prostsze.
Teraz jednakże postanowiła wrócić myślami do tego, co działo się w tej właśnie chwili. Erin bowiem pożegnała się z nimi, udała się szybko do dormitorium po swój strój i opuściła Pokój Wspólny. Lily cicho westchnęła, kręcąc głową. Domyślała się bowiem z jakiego powodu postanowiła iść gdzie indziej. Przynajmniej tak wydawało się pannie Evans. Rzuciła też krótkie spojrzenie  w stronę bukietu Remusa i uśmiechnęła się delikatnie do siebie. Dla niej osobiście miał swój urok i sądziła, że Potterówna byłaby szczęśliwa z samego gestu. Co do Remusowych rozterek...w życiu nie posunęłaby się do takiego taniego chwytu, jakim byłoby podanie mu jakiegokolwiek eliksiru! Co jak co, ale miała swój honor. Na słowa blondyna zaś zareagowała zaskoczeniem i groteskowym skrzywieniem warg. Czyli to tak wyglądało z ich perspektywy..? Że nic nie robili poza tym „obmacywaniem”? Cień przeszedł przez twarz Evans, kiedy nagle odwróciła się w stronę Pottera, wyrzuciła z siebie ciche „Dziękuję” i udała się wprost do swojego dormitorium.

[z/t]


Dormitorium dziewcząt z VII roku - Page 2 F63e673f56558f77989ab29dbd5ba34c
I guess I just brushed through your mind
More gently
Than I intended to
Not fresh enough
Just a breeze


Nauczyciele
Nauka
Nauczyciele

Dormitorium dziewcząt z VII roku - Page 2 Empty Re: Dormitorium dziewcząt z VII roku

on Sro Lip 08, 2015 8:55 pm
Wraz z wybiciem godziny siedemnastej, w środę, kiedy uczniowie byli już zdrowo po lekcjach i obiedzie, profesor McGonagall znów pojawiła się w Pokoju Wspólnym swych podopiecznych - tym razem jej celem był pokój VII roku - znów dziewczęcy, w końcu męskimi miał zajmować się profesor Obrony przed Czarną Magią - całkowicie zaufała mu w tym temacie. Wtorek zakończył się... owocnie. Dla kogo owocnie, dla tego owocnie - kobieta liczyła na to, że nie znajdzie już niczego tak zatrważającego, jak tamte księgi, które szybko zostały powiązane z włamaniem do działu Ksiąg Zakazanych i to nie tak wcale dawno przed wydarzeniem na błoniach... Zapukała, jednak nie specjalnie czekała na odpowiedź - po prostu zakomunikowała, że wchodzi, przecież dziewczęta były świadome, że się stawi, zostały o tym poinformowane. Weszła do środka i zaczęła od przeszukiwania łóżka Lily Evans.
Lily Evans
Oczekujący
Lily Evans

Dormitorium dziewcząt z VII roku - Page 2 Empty Re: Dormitorium dziewcząt z VII roku

on Pią Lip 10, 2015 10:41 pm
Pojawiła się najszybciej, jak tylko mogła w swoim dormitorium, poprawiając po drodze swoją szatę i wygładzając krawat w kolorach swojego domu. Jej warkocz był solidny i dopracowany do granic perfekcji - a przynajmniej taką nadzieję miała dziewczyna. Na całe szczęście zdążyła przed opiekunką swojego domu, zajęła się więc małymi porządkami, by profesor McGonagall nie miała do czego się przyczepić. Gdy skończyła, odetchnęła i zajęła się czytaniem książki - nie potrwało to jednak długo, bo chwilę później do ich drzwi zapukała surowa nauczycielka. Dziewczyna odłożyła więc książkę na bok, podniosła się i przywitała z kobietą, czekając na to, aż ta rozpocznie przeszukiwanie jej rzeczy. Rudowłosa nie miała zresztą niczego do ukrycia.


Dormitorium dziewcząt z VII roku - Page 2 F63e673f56558f77989ab29dbd5ba34c
I guess I just brushed through your mind
More gently
Than I intended to
Not fresh enough
Just a breeze


Nauczyciele
Nauka
Nauczyciele

Dormitorium dziewcząt z VII roku - Page 2 Empty Re: Dormitorium dziewcząt z VII roku

on Pon Lip 27, 2015 1:22 pm
Profesor Mcgonagall przeszukała dokładnie szafki, książki - toć po to tyle czasu było zarezerwowanego na te przeszukiwania, żeby czasem niczego nie pominąć - na szczęście nie natknęła się na żadne rozczarowanie. Pokój dziewcząt, nie dość, że utrzymany w przyjemnym porządku, którego opiekunka Gryfonów nie naruszyła, to nie mieścił w sobie żadnych podejrzanych urządzeń, żadnych czarodziejskich używek, ani nawet papierosów czy alkoholu, bo chyba tak naprawdę o to było najłatwiej.
[z/t x2]

Lily Evans +2PD
Sponsored content

Dormitorium dziewcząt z VII roku - Page 2 Empty Re: Dormitorium dziewcząt z VII roku

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach