Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!


CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Gospoda Pod Świńskim Łbem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość
Mistrz Labiryntu
avatar


avatar

PisanieTemat: Gospoda Pod Świńskim Łbem   Wto Wrz 03, 2013 8:51 pm

First topic message reminder :

Pub, który często przyciąga bardziej podejrzaną klientelę niż Trzy Miotły. Jego znak wiszący nad wejściem to ucięta głowa dzika owinięta białą tkaniną, na którą kapie krew. Sam pub nie jest czysty - na podłodze są warstwy kurzu, a okna są tak brudne, że prawie nic przez nie nie widać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Percival Flint
avatar


avatar
Strona cienia

PisanieTemat: Re: Gospoda Pod Świńskim Łbem   Sob Lut 21, 2015 1:16 pm

Po okolicy niósł się dźwięk tupania, którego dawno tutaj nie słyszano nie dlatego, że było to miejsce rzadko odwiedzane, lecz z powodu archaicznej formy transportu. Na cisawym ogierze jechała jakaś postać w siwym kapturze, który przysłaniał jej większość twarzy. Były widoczne jedynie włosy na brodzie, brązowe, gdzieniegdzie zdradzały oznaki siwizny, wiadome już było, że mieszkańcy będą mieć do czynienia ze starszym mężczyzną, więc może forma transportu to pozostałość po tym jak w jego czasach konie były popularne? Koń stanął pod impulsem jeźdźca, który przełożył nogę przez zad i lekko zsiadł, przełożył wodze przez głowę wierzchowca i pociągnął go za sobą. Przytroczył go do słupa i wyciągnął z juków czarną hebanową laskę, lakierowaną na wysoki połysk, z wyprofilowaną rękojeścią, bogato rzeźbioną w kształt głowy orła. U nasady miała srebrną obręcz a jej stopka była zakończona srebrną skuwką z motywami roślinnymi. Mężczyzny pokuśtykał w stronę baru "Pod świńskim łbem", pchnął drewniane, stare drzwi i znalazł się wewnątrz. Od razu uderzył w niego zapach chmielu, wody ognistej, wódki, aromaty mieszały się z wonią potraw przygotowywanych w kuchni. Percival odrzucił kaptur i rozpiął płaszcz. Powiesił na drewnianym kołku przy drzwiach i zajął miejsce za szynkwasem, które było wolne. Nie licząc kilku gości, było tu niemal pusto. To było dziwne, za jego czasów to miejsce było często odwiedzane przez niego i jego znajomych.
-Pale Ale proszę karczmarzu.-zamówił, a swoją laskę oparł o nóżkę wysokiego, drewnianego stołka barowego. Rozejrzał się raz jeszcze po sali i szybko wrócił wzrokiem na ladę, gdzie pojawiło się zamówione piwo na podkładce. Ujął kufel w dłoń i upił łyk. Właśnie się dowiedział, czemu to miejsce świeciło pustkami, piwo było wstrętne, tylko z grzeczności nie wykręciło mu twarzy i nie wypluł go z powrotem do szkła. Otarł wargi rękawem. Ledwo tu dotarł a już miał ochotę czym prędzej się stąd wynosić, wiedział jednak, że czeka go przeprawa z całą misją w Hogwarcie. Już nie mógł się doczekać by spojrzeć w oczy tej bandzie nieudaczników za równo po stronie uczniów i nauczycieli. O ile plotki dobrze głosiły, to poziom edukacji się obniżył. Westchnął cicho kontemplując w ciszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathalie Deneuve
avatar


avatar
Niosący naukę

PisanieTemat: Re: Gospoda Pod Świńskim Łbem   Sob Lut 21, 2015 4:25 pm

Drzwi od gospody ponownie zaskrzypiały, dając barmanowi znak, że do jego karczmy zawitał jeszcze jeden gość. W zasadzie w progu znalazła się teraz dwójka postaci. Jedna osoba wychodziła, a dryga przeciwnie. W drzwiach stanęła drobna, filigranowa osóbka. Blond włosa dziewczyna, o ciemnych oczach i zamyślonym spojrzeniu. Powitał ją natomiast zwalisty, umięśniony drab ze złamanym nosem i małymi oczkami. Zmierzył dziewczynę od stóp do głów, po czym odsunął się powoli pozwalając blondynce przejść. Na koniec mężczyzna burknął coś pod nosem i opuściła lokal. Słów oprycha nie było wstanie zrozumieć, ale na pewno nie był to komplement. Co jak co, ale dziewczyna nie pasowała do tego miejsca. Przynajmniej na pierwszy rzut oka. Gdyby się jednak głębiej nad tym zastanowić, to pasowała tu idealnie. Gospoda „Pod Świńskim Łbem” była ostają dla wyrzutków, odmieńców, przemieńców i innych ciemnych charakterów. Nie dziwiła tu nikogo obecność garbatych wiedźm, zakapturzonych wilkołaków, milczących czarnoksiężników, czy obłąkanych goblinów. A ona była przecież Charłakiem. Najgorszym wyrzutkiem spośród wszystkich tu zebranych. W tym miejscu mogła czuć się jednak swobodnie. Nikt o nic nie pytał, nikt nikomu nie przeszkadzał. A jeżeli dochodziło do jakiś przypadkowych rozmów, to nigdy nie dotyczyły one sekretów danej osoby. To zawsze mogło się źle skończyć.
Nathalie zdjęła szal i krótki czarny płaszczyk, którym była opatulona, po czym odwiesiła je na wolny kołek. Powoli ruszyła w stronę barowej lady ukradkiem spoglądając na zgromadzonych dziś gości. Jak zwykle podejrzanie wyglądających... ale nie wszyscy. Usiadła tuż obok mężczyzny, który właśnie otrzymał zamówienie, przyglądając mu się dyskretnie, przez kilka sekund. Gdy barman w końcu nachylił się w jej stronę, bez wahania odparła:
- To samo poproszę - delikatnym ruchem głowy wskazała karczmarzowi nieznajomego, a raczej trunek, który w dłoni trzymał. Nie wiedziała co pił, ale to nie miało najmniejszego znaczenia, bowiem wszystkie trunki w tym przybytku smakowały okropnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Percival Flint
avatar


avatar
Strona cienia

PisanieTemat: Re: Gospoda Pod Świńskim Łbem   Sob Lut 21, 2015 5:33 pm

Mężczyzna w poważnym wieku nie zwrócił nawet głowy w stronę nieznajomej ani kiedy weszła ani kiedy siadła dość blisko niego, nie znaczy, że jej nie obserwował. Wręcz przeciwnie, patrzył dyskretnie kątem oka zdziwiwszy się tylko, że taka słodka osóbka odwiedza tak ponure miejsce jak "Pod świńskim łbem" i to jeszcze sama. Sensoryczny zmysł aurora zapalił mu się natychmiast wyczuwając jakąś nieprawidłowość, nie wiedział jeszcze tylko jaką. Kiedy zamówiła piwo, te samo co on złapał okazję by się do niej odezwać.
-O nie, nie, nie, Szacowna Pani, to piwo nie nadaje się do spożycia.-powiedział dźwięcznym nieco chrypliwym głosem od mrozu, w końcu podróżował kilka dni wierzchem i mogło go trochę przewiać. Mówił to jednak nieco ściszonym głosem, by barman zaraz nie przylał mu w pysk kuflem za obrazę piwa.
-Napijmy się może lepiej brandy lub whiskey, miód pitny, grzane wino, tylko nie piwo.-zagaił próbując wzbudzić w niej zaufanie i w pewien sposób zainteresowania. Czekał teraz tylko na jej ruch, chciał sprawdzić jak zareaguje na uprzejmość. Gdyby nie znał zasad zachowania się, już dawno się przywitał, lecz pamiętał, że to do kobiety należy decyzja, czy chcą się bliżej poznać czy też nie i zechce się mu przedstawić. Przekrzywił głowę z zainteresowaniem chcąc okazać, że jest zainteresowany jej osobą w jakiś sposób. Po prawdzie był, ale to bardziej zawodowo, może była to stała bywalczyni i wie może coś więcej o wydarzeniach w Hogwarcie, zna plotki. Podobno sama Bella się pofatygowała do miasteczka i narobiła trochę szumu. Czekał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathalie Deneuve
avatar


avatar
Niosący naukę

PisanieTemat: Re: Gospoda Pod Świńskim Łbem   Sob Lut 21, 2015 6:59 pm

Niema co ukrywać, słowa mężczyzny mocno zaskoczyły blondynkę. Spojrzała na niego z otwartą buzią, nie wiedząc co ma powiedzieć. Jak ma zareagować. Namawiał ją do zaniechania kupna trunku, który sam przecież degustował. Była to albo dobra rada, albo dziwna zagrywka starszego pana. Zerknęła ukradkiem na barmana, który zmierzał już do półki z napitkami i w końcu wypaliła:
- Niech Pan zaczeka...
Barman odwrócił się zaskoczony i nieco zdezorientowany. Sięgał bowiem już za właściwą butelkę, aż tu nagle STOP. Dziewczyna by załagodzić sytuację szybko dodała:
- Będę potrzebowała jednak czegoś mocniejszego. Niech będzie Ognista Whisky... - po tych słowach uśmiechnęła się delikatnie do karczmarza, jakby chciała od razu przeprosić za zamieszanie. Barman jednak nie wydawał się oburzony. Mocniejszy trunek, oznaczał wyższą cenę, co dla właściciela lokalu było dobrym interesem. Odbił więc lekko w prawo i sięgnął po szerszą butelkę o kwadratowym denku. Wrócił do lady i począł polewać. Blondynka podniosła dwa palne, a karczmarz po chwili podał dwie niziutkie szklanki. Kiedy właściciel gospody odszedł nieco od gości by zająć się czyszczeniem kufli, dziewczyna podsunęła nieznajomemu jedną szklankę mówiąc:
- Nathalie Deneuve, miło Pana poznać... Swoją drogą, to piwo naprawdę jest takie okropne?
Blondynka obróciła się delikatnie na krześle w stronę mężczyzny, by nieco swobodniej móc z nim rozmawiać. Taki manewr pozwolił jej również na lepszą ocenę wizualną nieznajomego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Percival Flint
avatar


avatar
Strona cienia

PisanieTemat: Re: Gospoda Pod Świńskim Łbem   Sob Lut 21, 2015 7:29 pm

Powstało małe zamieszanie. Dziewczyna wydała się być młoda i energiczna, tak przynajmniej zmiarkował ją Percival, który siedział nie wzruszony całą sytuacją nie wiedząc bardzo co zrobić z piwem, które jakoś mu się nie chciało wypić. Barman podał szklanice i nalał mocniejszego trunku. Oczy mężczyzny łysnęły z entuzjazmem, na widok bursztynowej cieczy. Ach, jak dawno miał okazję pić coś mocniejszego prócz wódki.
-Miło mi, Percival Flint.-skinął głową na znak powitania. Był nieco zakłopotany manierami młodej dziewczyny, ale cóż, czasy się zmieniają, nikt już w dzisiejszych czasach nie zwraca na nie uwagi. Na podanie dłoni przy powitaniu i przedstawieniu się. Więc i on nie miał zamiaru silić się na zbyteczną uprzejmość w tym kierunku.
-Piwo niestety warzone ze starego chmielu, właściwie chmielone, nie polecam, chyba że ktoś uwielbia spleśniały ser.-skwitował z zawadiackim uśmiechem, który dodawał mu tajemniczości. Podniósł szklankę i wypił łyk whisky.
-Dziwi mnie jednak jedno, czemu jest tu taaak strasznie pusto.-zbędzie przeciągnął samogłoskę i wbił wzrok w oczy dziewczyny. Z oczy podobno można wyczytać wiele, ciekawy czasami był, co można znaleźć w jego, często widywał się w lustrze. Były tam tylko niebieskie oczy, wodniste, zimne niczym u wilka arktycznego.
-Dziwi mnie.-zrobił krótką pauzę i podniósł szklankę z trunkiem pod światło i przez chwilę kontemplował jej barwę oraz smugi, które widocznie zostały po kilku innych klientach. Upił łyk i znowu odstawił.
-Dziwi mnie też, że taka młoda dziewczyna odwiedza taką spelunę jak ta albo szuka guza albo jest niepoprawnie odważna, pewna siebie? A może jest niebezpieczna i lepiej jej nie wchodzić w drogę, bo rozniesie twoje ciało jedną, małą eksplozją po całej izbie.-zadrwił lekko z niej, jego głos był dźwięczny, melodyjny, sięgający do dna gamy. Można było go słuchać wieczność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathalie Deneuve
avatar


avatar
Niosący naukę

PisanieTemat: Re: Gospoda Pod Świńskim Łbem   Sob Lut 21, 2015 9:12 pm

Mężczyzna przedstawił się, a dziewczyna momentalnie przymrużyła oczy. Percival Flint, Percival Flint... - powtórzyła kilkukrotnie w myślach imię i nazwisko jej rozmówcy. Znała jego godność, choć jeszcze nie zdołała uzmysłowić sobie skąd. Czy ktoś jej kiedyś o nim wspominał, czy może czytała o nim w gazecie? Trudno powiedzieć. Miała lekką pustkę w głowie, ale cóż zrobić. Zdarza się najlepszym. Bez względu na to kim był i czym się zajmował, wcześniej czy później dziewczyna się o tym dowie. Pewnie później, w końcu była blondynką.
Z lekkiego zamyślenia wytrąciły ją kolejne słowa mężczyzny. Mowa była o piwie i jego specyficznym smaku. Porównanie napitku do spleśniałego sera rzeczywiście działało na wyobraźnię i mimo że Nathalie nie skosztowała owego trunku, to skrzywiła się leciutka na samą myśl. A więc ostrzeżenie mężczyzny było prawdziwe. Dobrze, że chociaż w tej kwestii potrafiła zaufać nieznajomemu. Na szczęście starszy pan zmienił temat i począł filozoficznie zagadywać. Począł dziwić się, choć trudno powiedzieć czy oczekiwał jakiejkolwiek odpowiedzi. Zawieszał głos, by w końcu ponownie roztrwaniać o swoich zamyśleniach i dziwach.
W pewnej chwili blondynka zorientowała się, że mężczyzna wpatruje się w jej oczy. Ciemnobrązowe, tajemnicze, lekko mętne. Zawstydziła się odrobinę i mechanicznie choć dyskretnie spuściła wzrok na swoją szklankę. Jakby obawiała się, że ktoś obcy zajrzy do jej duszy. Zrobiła lekki łyk ognistego, mocnego trunku i miedzy kolejnymi słowami Pana Percivala zapytała:
- Można zadziwić się pustką tej gospody... ale czy kiedykolwiek było inaczej? Odkąd pamiętam, to Pod Świńskim Łbem nigdy nie było jakoś tłoczno.
Ponownie zabrała głos dopiero, kiedy sława mężczyzny dotyczyły już stricte jej samej.
- To ostatnie przypuszczenie bardzo mi się podoba. Niebezpieczna i zdolna do destrukcji... Prawda leży jednak gdzieś indziej, a mianowicie jest tu wyjątkowa "miła obsługa" – zażartowała leciutko, oczywiście miarkując gdzie aktualnie znajduje się właściciel lokalu.
- Mnie również zadziwia, że tak doświadczony gentleman nie omija takiego specyficznego przybytku szerokim łukiem...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Percival Flint
avatar


avatar
Strona cienia

PisanieTemat: Re: Gospoda Pod Świńskim Łbem   Nie Lut 22, 2015 12:56 pm

Perci oparł się o krzesło, które lekko zatrzeszczało pod jego ciężarem. Nadal uważnie badał, małą, drobną kobietkę, która na myśl przywodziła mu niezmiernie delikatną istotę może nawet samą wile. Zawstydziła się, spuściła wzrok, chyba jego spojrzenie było zbyt toporne dla niej, więc postanowił ją już tak nie napastować z nim. Wypił kolejny łyk alkoholu, a kostki lodu zadźwięczały, zmieszały trunek i go schłodziły.
-Nigdy jednak tu nie było tak pusto, generalnie jakby miasteczko opustoszało, o tej porze ulice powinny tętnić życiem, tym czasem jest cicho, ponuro jakby sami śmierciożercy przetoczyli się przez okolicę.-utrafił w punkt i chciał pociągnąć dziewczynę za język. Skąd mógł wiedzieć, że niedawno faktycznie tu byli, cóż, wiedział, ale chciał też poszerzyć wiedzę na ten temat. Może ta niewinnie wyglądająca kobieta coś o tym wie.
-Co ja tu robię?-spytał sam siebie i odstawił szklankę, bo miał już nieprzyjemnie chłodną dłoń od lodu w niej.
-Chciałem się tylko napić przed dalszą drogą, może zatrzymam się tu na noc, niebezpiecznie jest podróżować w taką ciemnicę.-powiedział. Jakby jazda konno była najtrudniejsza dla niego w tych warunkach, a nie śmierciożercy, sami wiecie kto, czy jakieś inne siły nieczyste. On nie miał się czego obawiać, ona zaś tak. Nie sądził, że pozwoli jej opuścić lokal grubo po północy, wracać do domu, tyle dziwnych szaleńców kręci się po okolicy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathalie Deneuve
avatar


avatar
Niosący naukę

PisanieTemat: Re: Gospoda Pod Świńskim Łbem   Nie Lut 22, 2015 7:01 pm

- W rzeczy samej... - przytaknęła blondynka, kiedy mężczyzna dokładniej sprecyzował swoje przypuszczenia odnośnie pustki w barze i okolicy - ...czasy zrobiły się niebezpieczne, to i pustka ogarnęła wioskę czarodziei. Ludzie obawiają się pokazywać w takich miejscach, oczywiście dbając o swoje bezpieczeństwo. Niewinni nie chcą rzucać na siebie podejrzeń o konszachty z mrokiem, zresztą śmierciożercy ukrywają się z tych samych powodów. Po cóż się wystawiać na ogólne rozpoznanie i zsyłać na siebie podejrzenia. Aurorzy jak nigdy wcześniej powychodzili na ulice, ukrywają się po kątach i analizują każde wyjścia i wejścia do podejrzanych miejsc. Nie tylko Hogsmeade jest pod nadzorem aurorów, ale również Hogwart... Nowe zarządzenia Ministerstwa. Zresztą, to żadna tajemnica.
Urwała na moment zastanawiając się nad pewną kwestią. Odpłynęła w zadumie i kontemplacji. Bawiła się nieświadomie szklanką, obracają ją w dłoniach i wprawiając w ruch alkoholową ciecz. Ostry aromat whisky wydobywał się co jakiś czas z małego naczynka drażniąc lekko zmysły blondynki. Oczywiście w swych rozmyśleniach nie odpłynęła daleko i bacznie przysłuchiwała się kolejnej wypowiedzi Percivala.
- W dalszą drogę - powtórzyła po chwili słowa mężczyzny, po czym szybko zapytała - a dokąd Pan zmierza, jeśli można spytać?
Ponownie spojrzała na swojego rozmówcę z nieodpartą ciekawością. Miała nadzieję, że pytanie nie było niedyskretne, zresztą każdy z skądś przybywa i dokądś zmierza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Percival Flint
avatar


avatar
Strona cienia

PisanieTemat: Re: Gospoda Pod Świńskim Łbem   Pon Lut 23, 2015 6:52 pm

-A zatem plotki są słuszne?-zapytał z dobrze udawanym zdziwieniem i lekko rozszerzył oczy by być jeszcze bardziej wiarygodny. Oparł się znowu o krzesło, wparł głowę na dłoni i udał zaniepokojonego tą informacją.
-Zło staje się silniejsze.-powiedział jakby bardziej do siebie niż swojej rozmówczyni po czym dodał.
-Bandy zawsze były, jak świat światem, ktoś kogoś mordował, ktoś kogoś okradł, zgwałcił, rozbił czyjś nagrobek szukając łupu.-zawiesił na chwilę głos zastanawiając się, czy rozwinąć temat i zahaczyć trochę o filozofię.
-My ludzie zarówno czarodzieje jak i osoby niemagiczne jako rasa mamy tendencję do wyniszczania się w ramach jednego gatunku. Pani z całą uprzejmością, ale niech pozwoli powiedzieć to o czym się nie mówi. Niech nie uzna mnie pani za rasistę, ale, tak byłem w Slytheinie...-zastanowił się jak ubrać w słowa swoją wypowiedź, by nie brzmiał jak typowy Ślizgon opętany manią wyższości czystej krwi.
-Ale nigdy nikt nie zadawał sobie pytania, czemu żyjemy w izolacji od ludzi. No może niewielu, ja kiedyś pokusiłem się o takie rozważania, czytanie ksiąg. Przecież to trywialne. Kiedyś ludzie mordowali takich jak my, parszywych odmieńców, praktykujących magię, istoty plugawa, nie zdatne do koegzystencji. Co wymyślili ludzie? A no krucjaty, palenie na stosach, łamanie kołem, rozrywanie końmi. Nie dziwię, się, że część starych rodów czystej krwi po prostu nie może tego wybaczyć, nie może patrzeć na to, jak dzieci oprawców praktykują magię. Jest tu ziarno prawy moja droga.-pokusił się o spoufalenie z kobietą.
-Ale nigdy nie uważałem, że mordowanie się w ramach tych podziałów jest słuszne.-zakończył swój dziwny wywód i napił się wody ognistej po tak obszernym monologu. Uśmiechnął się do niej lekko i bardziej szczerze.
-Mam nadzieję, że nie ma mnie teraz Pani za maniaka, który, najchętniej pomordował wszystkich ludzi i dzieci nieczystej krwi.-spojrzał na nią pytająco, mimo, że nie zaintonował tego w głosie.
-Dokąd? Nie wiem, tam gdzie będzie mnie wiodło przeznaczenie, nigdy nie jest wiadome co czeka na kolejnym metrze biegu przez życie.-odpowiedział wymijająco.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathalie Deneuve
avatar


avatar
Niosący naukę

PisanieTemat: Re: Gospoda Pod Świńskim Łbem   Pon Lut 23, 2015 9:05 pm

- Ma Pan racje, zło staje się silniejsze. Oczywiście to zależy jeszcze od punktu siedzenia. Od miejsca, które zajmuje się w tym konflikcie. Bez względu jednak którą stronę się wybierze, to nie należy lekceważyć swojego przeciwnika.
W wypowiedzi mężczyzny padły dwa słowa, które mocno zaznaczyły się w umyśle Nathalie. „Osoby niemagiczne”. Niby powiedziane przypadkowo i zawarte w innym kontekście, jednak dla niej, Charłaka, wydały się stosunkowo wyraziste. Teoretycznie Percival mógł wypowiedzieć je mimowolnie, ale czy na pewno? A może czarodziej wyczuł, że w dziewczynie niema żadnej magicznej aury. Że pozbawiona jest zdolności do silnej magii. Pewnie była przewrażliwiona, ale kto go tam wie. Udawała jednak niewzruszoną i słuchała dalej wypowiedzi mężczyzny na temat wyniszczania się rasy ludzkiej.
- Nie jestem rasistką. Slytherin, Gryffindor, Hufflepuff i Ravenclaw, żadna różnica. Nie uczęszczałam do Hogwartu, więc ten podział jest mi zupełnie obcy... To znaczy był mi obcy, ale od jakiegoś roku ten stan nieco się zmienił. Poznałam nieco konflikty wewnętrzne szkoły i domyślam się o co panu chodzi.
Mężczyzna nie ukrywał niechęci do mugoli. Historia dała nam powody by nienawidzić się nawzajem. Ale czy nienawiść przyniosła kiedykolwiek coś dobrego... Nigdy. Zło jest złem. I nic tego nie zmieni.
- Losy czarodziei i mugoli przeplatały się od zarania dziejów. Historia ma swoje ciemne i jasne strony. Ludzie pamiętaj jednak tylko to, co było złe, czyli polowania na czarownice, stosy, inkwizycję... To tylko jedna strona medalu. Druga jest jaśniejsza. Czyli czarodzieje zajmujący wysokie stanowiska wśród społeczności osób niemagicznych. Szanowani i potężni. Na przykład Merlin jako doradca i zaufany człowiek samego króla. To oczywiście już za nami... A co przyniesie przyszłość? Aż boję się pomyśleć. Teraz czarodzieje czepiają się magicznie uzdolnionych dzieci z mugolskich rodzin. Niewinnych dzieci, które posiadają magiczny gen. Gen, który dostali od praprapra... prababci, bo puściła się z wędrownym magiem gdy zbierała poziomki. Gen, który uaktywnił się właśnie teraz. Mówi się również o czystości krwi, jakby w wielkich rodach czarodziei nie dochodziło do zdrad. Paranoja...
Blondynka ponownie zajrzała do szklanki i upiła co nieco.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Percival Flint
avatar


avatar
Strona cienia

PisanieTemat: Re: Gospoda Pod Świńskim Łbem   Pon Lut 23, 2015 9:40 pm

-Przeciwnika nigdy nie należy lekceważyć.-poczynił trafną uwagę mężczyzna i spojrzał jej ponownie w oczy chcąc wiedzieć z jakiej gliny jest ulepiona. Z resztą, to nie miało większego znaczenia, nie był aż tak rygorystyczny w tym wszystkim, co nie zmieniało faktu, że była kobietą. Młodą, atrakcyjną kobietą. Uśmiechnął się sam do siebie na myśl o jej walorach.
-Z twojej wypowiedzi wnioskuję więcej niż byś chciała mi powiedzieć. Ot nieopatrzność słów.-zaśmiał się i napił się znowu.
-Nie jesteś czarodziejką, ale skoro jesteś wmieszana w konflikt w szkole, musisz być jej pracownikiem, prawda?-celnie zauważył i znowu zaczął ją świdrować spojrzeniem, które wymuszało szczerą odpowiedź z jej strony.
-A no się przeplatały i dalej to robią. Co do Merlina, osobiście uważam, że się sprzedał, był jak ogar na uwięzi króla. Gdzie się podziała magia, która równała góry i zamieniała je w doliny pokryte kraterami? Dużo straciliśmy potencjału magicznego. Właśnie podczas takich rzezi. Co nie zmienia faktu, że bywało różnie. I co nie zmienia faktu, że ludzie nie mogą się o nas dowiedzieć, są zbyt chciwi, ślepi. Z pewnością, chcieli by używać magii do jeszcze gorszych celów niż sami śmierciożercy. Nie wytłukli by tylko nas, ale i między sobą toczyli wojenki. Świata nie zmienimy Nath.-znowu starał się być bliżej niej słownie, niż przykazywałaby grzeczność na tak świeżą znajomość. Dopił wodę ognistą do dna i przemówił swoim ciepłym głosem.
-Może zanim pociągniemy tematy polityczne i niewygodne dalej, to przejdziemy do pokoju? Tam przynajmniej nie będzie wścibskich uszu, spojrzeń, które mogą sprowadzić na nas zły los.-zaproponował jej Percival. Faktem było to, że mógł ich ktoś podsłuchiwać, a lepiej by było uniknąć tego, chociażby dla jej bezpieczeństwa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathalie Deneuve
avatar


avatar
Niosący naukę

PisanieTemat: Re: Gospoda Pod Świńskim Łbem   Pon Lut 23, 2015 11:28 pm

Percival ponownie spojrzał przenikliwie w jej stronę. Wcześniej blondynka uciekła wzrokiem od jego zimnych oczu. Tym razem coś pozwoliło dziewczynie zaryzykować i nie odpuścić od razu. Wymiana spojrzeń mogła przynieść i jej pewne informacje. I przyniosły, choć niebyły to informacje zbyt istotne. Z jego oczu bił chłód, mimo że w słowach wydawał się miły i rozważny. Chłód, który najprawdopodobniej charakteryzował wiele przeżyć. To co jeszcze można było wyczytać ze spojrzenia czarodzieja, to doświadczenie. Zmarszczki w kącikach jego oczu wyraźnie na to wskazywały. A ostatnia rzecz, która kryła się w jego oczach to ciekawość i nadmierna pewność siebie.
Chwilkę to trwało, lecz w końcu blondynka zmieniła położenie swojego wzroku. Nieładnie jest tak wpatrywać się bez końca w nieznajomego. Mimowolnie spojrzała więc na krzątającego się przy barze właściciela, po czym ponownie upiła nieco swojego trunku.
Po lekkiej ciszy mężczyzna ponownie zabrał głos i począł wynosić wnioski, zgadywać kim dziewczyna jest, a kim nie. Trafne to były spostrzeżenia, ale Nathalie niczego przed nim nie ukrywała. Nie wstydziła się przecież kim jest, ani swoich poglądów. Była po prostu sobą.
- Ma Pan mocną siłę dedukcji, ale zagadki jakie pozostawiłam w swoich wypowiedziach, nie były jakoś szczególnie trudne. Ale powiedziałam tylko to, co chciałam Panu powiedzieć. Powiedziałam tylko to, co chciałam by było odkryte. Prawdziwych sekretów jednak nikomu nie zdradzę. Nie pierwszej lepszej osobie poznanej w barze.
Uśmiechnęła się leciutko do swojego rozmówcy, by nie poczuł się jakoś mocno urażony jej ostatnimi słowami. Mężczyzna skupił się na szczęście na swoich poglądach i ponownie poruszył temat mugolskiego i magicznego świata. W wolnej chwili blondynka dodała:
- Dużą uwagę skupia Pan na złu. Niestety większość zła kieruje Pan pod adresem mugoli... Mugoli nieświadomych istnienia czarów i magicznego świata. A to właśnie w naszym świecie zrobiło się niebezpiecznie i to z rąk samych czarodziei. Nieładnie więc zganiać winę na cały świat. Świata nie zmienimy Percival...
Po raz pierwszy zwróciła się do nieznajomego po imieniu. Po prostu troszkę się zagalopowała. Zresztą mężczyzna również się zagalopował proponując blondynce wypad do pokoju.
- Muszę przyznać, że dziwnie to zabrzmiało. I mimo że intencje były prawdopodobnie poprane politycznie, to właśnie dla bezpieczeństwa pozostanę tutaj.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Percival Flint
avatar


avatar
Strona cienia

PisanieTemat: Re: Gospoda Pod Świńskim Łbem   Wto Lut 24, 2015 10:56 am

Auror, nie chciał w żaden sposób urazić młodej kobiety, czy też wyjść na faceta, który chce czystości krwi, niestety wyszło inaczej. Pewnie w głowie panny Deneuve wyłonił się obraz starszego mężczyzny, który walczyłby wszystkimi, dostępnymi środkami z tym co inne. Stary grzyb, który nie potrafi się dostosować do obecnie panujących realiów. Westchnął tylko. Kobieta poniekąd potwierdziła przypuszczenia Percivala, lecz i to nie było jednoznaczne. Nabierała w jego oczach zdecydowanej postawy, walecznej i dzielnej.
-Dziecinko, nie zganiam na mugoli całej winy. Po prostu nie możemy żyć wspólnie razem, to jest skazane na porażkę, jesteśmy inni, oni są inni. A faktem jest to, że nasz świat przypomina ogarnięty pożarem burdel.-powiedział dobitnie zirytowany trochę nieopacznym zrozumieniem słów szefa biura. Przecież ne to miał na myśli, może nie umie rozmawiać z innymi ludźmi prócz w ministerstwie.
-Świata się nie zmieni, dlatego pozostać neutralnym, obojętnym na konflikty. Nie warto by ktoś umierał w ramach idei, to się mija z celem. A w każdym razie by na tej czarnej wojnie ginęli niewinni, dzieci i kobiety. To wszystko jest kwestią honoru mężczyzn, jeśli nie masz nic przeciwko, jestem za tradycyjnym podziałem. To do obowiązku mężczyzn jest chronić niewinnych.-spostrzegł że jego szklanica jest pusta, kiedy chciał się znowu napić. Skinął na barmana i zamówił wódkę, wypił ją szybko, aż krew zagotowała mu się w uszach.
-Wybaczysz, ale jednak namawiam na wynajęcie pokoju, nie pozwolę ci wracać do zamku w takich niebezpiecznych czasach po nocy. Nie wybaczyłbym sobie, gdyby ci się coś stało.-próbował się uśmiechnąć do niej ciepło, przyjacielsko. Nie wiedzieć czemu odezwała się w nim jakaś pieprzona rycerskość, ideały i honor, które porzucił dawno temu. Czy to na wskutek tych pięknych, miękkich oczu w które spoglądał co jakiś czas.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathalie Deneuve
avatar


avatar
Niosący naukę

PisanieTemat: Re: Gospoda Pod Świńskim Łbem   Wto Lut 24, 2015 12:54 pm

Dziewczyna przeczesała ręką swoje niesforne włosy, jakby to miało jakiś wpływ na uporządkowanie swych myśli. Miała ogólnie lekki mętlik w głowie spowodowany wypowiedzią starszego człowieka. Ich postrzeganie na świat mocno się różniło. Neutralność nie wchodziła tu w rachubę. Nie miała zamiaru zgadzać się z mężczyzną, tylko dlatego by utrzymać dobre relacje. Nic z tego. Wiele mówi się, że należy szanować zdanie starszych, bo z ich słów płynie mądrość. Nathalie oczywiście szanowała jego poglądy, ale nie mogła być obojętna wobec swoich. Dlatego przy kolejnej sposobności odparła:
- Jak to nie możemy żyć wspólnie z mugolami? - w głosie blondynki było słychać duże zdziwienie - Może Pan nie zauważył, ale my już żyjemy wspólnie z mugolami. Nasze światy przenikają się między sobą, mimo barier i magicznych zabezpieczeń. Dla mnie to nazywa się normalność. Oczywiście utrzymywanie mugolaków w niewiedzy istnienia świata magicznego to wielki plus. Ale nie wyobrażam sobie większych barier, takich jak zakaz spotykania się czarodziei z ludźmi niemagicznymi. Albo zakaz uczenia dzieci posiadających zdolności magiczne, ale o wątpliwym statusie krwi.
Mówiła te słowa łagodnie, choć w jej sercu troszkę się zakotłowało. Dziewczyna uczyła się i studiowała w mugolskim świecie, więc dobrze poznała tamtą społeczność. Zwykłych ludzi i ich postęp technologiczny... wcale nie gorszy od czarów i eliksirów. Byli tacy sami.
Zapadła chwilowa cisza, którą po krótkim czasie wypełnił jej rozmówca. Ponownie podjął próbę udania się do pokoju. Blondynka uśmiechnęła się delikatni i odrzekła:
- Miło z Pana strony, że troszczy się Pan o moje bezpieczeństwo... ale niepotrzebnie. Jestem już umówiona i nie będę wracała do szkoły sama. Ktoś mnie teleportuje pod samą bramę Hogwartu. Może być Pan o mnie spokojny.
Uniosła w górę swoją szklankę i dopiła whisky do końca. Było jednak zbyt wcześnie by wracać, więc po chwili zastanowienia poprosiła barmana o małą kawę z dodatkiem rumu.
Zamówienie po chwili zostało zrealizowane, a z otrzymanej niewielkiej filiżanki unosiła się delikatna para. Wirowała wokół naczynka nabierając dziwnych kształtów. Blondynka zbliżyła filiżankę do ust, podmuchała leciutko, by po chwili upić odrobinę. Przez jakiś czas przyglądała się w ciszy starszemu mężczyźnie, który zamyślił się ponad miarę wszelką. Nathalie nie miała zamiaru przerywać tej rozkosznej ciszy. Chwilowemu wytchnieniu. Jakby czas dał im moment by pozbierać wszystkie myśli. Oczywiście to było złudzenie, gdyż zegar wciąż mkną do przodu. Bez wytchnienia. Dziewczyna nie zdawała sobie sprawy z upływu czasu dopóki nie spojrzała na zegarek. Jej brwi uniosły się gwałtownie do góry, a usta delikatnie rozstąpiły się w zdziwionym grymasie.
- Rachunek poproszę... – wypaliła nagle do barmana, a później zwróciła się do jej dzisiejszego towarzysza -...muszę zmykać. Zasiedziałam się okropecznie, przez co straciłam rachubę czasu. Nie mniej jednak miło było Pana poznać i mam nadzieję że jeszcze kiedyś się spotkamy. A coś mi się zdaje że tak będzie.
Blondynka zapłaciła za swoje zamówienia, pochwyciła płaszcz oraz szal z wieszaka i w pośpiechu opuściła gospodę „Pod Świńskim Łbem”. Jak zwykle była spóźniona...

/zt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Percival Flint
avatar


avatar
Strona cienia

PisanieTemat: Re: Gospoda Pod Świńskim Łbem   Wto Mar 10, 2015 5:30 pm

Kobieta wyszła, miał nie jasne wrażenie, że się jeszcze spotkają. Coś go w niej intrygowało, jednak nie było czasu się nad tym zastanawiać, wyjął kilka pergaminów, swoje gęsie pióro i zaczął pisać, a gdy skończył, podszedł do okna oberży, rozwarł je. Do środka wbił się niczym topór, zimno, nieprzyjemny chłód. Gwizdnął a na parapecie wylądowała jego Avis, skręcił pergaminy a kiedy kruk wzleciał zamknął ponownie okno.
-Ja za wszystko zapłacę.-powiedział do barmana i wyłożył pieniądze na stół by uregulować rachunek, dopił to co jeszcze miał i wyszedł przed oberżę. Jego ptak zdążył już wrócić i tak kilka razy z zamku do miasteczka. Dopiero po wiadomości od współpracownicy wdrapał się na konia i odjechał.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Gospoda Pod Świńskim Łbem   

Powrót do góry Go down
 
Gospoda Pod Świńskim Łbem
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
 Similar topics
-
» Gospoda pod świńskim łbem
» Gospoda pod Świńskim Łbem
» Gospoda Pod Świńskim Łbem
» Gospoda Pod Świńskim Łbem
» Gospoda Kirilija

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Hogsmeade :: Puby -