Go down
Steve Fluffy
Oczekujący
Steve Fluffy

Ukryta Polana - Page 3 Empty Re: Ukryta Polana

on Nie Lut 01, 2015 1:49 pm
Steven Fluffy naprawdę chciał znaleźć się już w domu.
Marzył o cieplutkim łóżeczku w swoim dormitorium. Chciał powrócić do lektury książki, którą przerwał, bo poczuł wielką ochotę zejścia na dół. W brzuchu mu burczało, a więc to znaczyło, że był lekko głodny. Tylko właściwie jakby się wykaraskał z tej sytuacji, skoro nie pamiętał, jak tutaj dotarł? Wszystkie drzewa wydawały mu się wyglądać tak samo. Zaczynało robić się ciemnej, a to wcale nie pomagało, wręcz przeszkadzało. Pomimo tego, że nadal trzymał zapaloną różdżkę, nie mógł odpędzić się od wrażenia, że do cholery wcale nie powinno go tutaj bać, a w ciemnościach kryje się coś niedobrego.
A może to jego wyobraźnia płatała mu figle?
Spojrzał na dziewczynę raz jeszcze. Imię, imię, imię… Do cholery jasnej. Poznał już tyle dziewcząt w swoim życiu, że czasami nawet mylił Alexandrę z Lily, a przecież dziewczyny wyglądały zupełnie inaczej i w dodatku zajmowały się zupełnie czymś innym. No ale co z tego? Fluffy był Fluffym. Mężczyzna był mężczyzną.
- Chcę wrócić do domu – powiedział po dłuższej chwili ciszy. Podreptał parę razy w miejscu, aby się ogrzać. Zaczął się mocno na siebie denerwować, że nie ubrał się grubiej. Co on sobie właściwie myślał, wychodząc dzisiaj z zamku? Skąd pojawiło się to wielkie szczęście? Czy to było coś związane z tą dziewczyną?
- Wróćmy już do domu, White. – Podniósł głowę, zmrużył swoje oczy. Wyciągnął rękę w stronę dziewczyny. – Alex, musisz się obudzić ze snu. Tylko w taki sposób się uwolnisz. - Głowę Stefka zalały przeróżne wspomnienia, ale to już właściwie się nie liczyło. Chciał stąd uciec razem z dziewczyną. Teraz, zaraz, już.


Tylko wariaci są coś warci!
Steve "Stefek" Fluffy

Alex White
Martwy †
Alex White

Ukryta Polana - Page 3 Empty Re: Ukryta Polana

on Wto Lut 03, 2015 2:11 am
Do domu nie wrócisz jednak tak prędko. Było już za to trochę za późno. W końcu byłeś tu w tym wielkim lesie wraz ze mną. A ja..? Ja nie mogę iść tam z powrotem. Przynajmniej nie teraz. Czekałam więc cierpliwie na Twoje słowa, mając nadzieję, że jednak uda Ci się rozwiązać tę zagadkę. I na całe szczęście udało Ci się. Przez moją twarz przeszedł delikatny uśmiech zadowolenia, którego niestety  nie mogłeś dostrzec. Czaiłam się między tymi drzewami, ciesząc się z tego, że nie byłam zbytnio widoczna. Na Twoje słowa przewróciłam oczami i westchnęłam żałośnie.
- Nie masz jak. Nie uda Ci się. Nie dopóki mi nie pomożesz... – odpowiedziałam szybko, czując jak ciarki przechodzą po mojej skórze. Przecież..! Nie mogłam Ci tak po prostu odejść! I tak nie znalazłbyś wyjścia z tego lasu; zapewne byś zabłądził i tyle by było z Twojego życia. Zaprawdę marny koniec...
- Do domu..? Dawno tam nie byłam, już zapomniałam jak wygląda... – mruknęłam nieco rozmarzona, przypominając sobie te wszystkie cudowne chwile ze swoim ojcem i z samym zamkiem. Ach, jakże bardzo bym chciała ujrzeć ponownie swego tatę! Całego i zdrowego, który łagodnie by mnie do siebie przytulił i zapewnił, że wszystko będzie dobrze. Ale niestety, nic takiego się nie wydarzy. Z uwagą przyjrzałam się Twojej wyciągniętej ręce, ale pokręciłam przecząco głową. – To nie sen, Steve. Nie obudzę się. Nie mam jak. Musisz iść za mną, aż do jagód...Wtedy nastąpi ma wolność – dodałam cicho i ruszyłam przed siebie. – Chodź za mną! Szybko! Póki jeszcze mamy czas!
[z/t x2]

Zacznij w tym temacie. Jak chcesz możesz dostrzec pozostałych, lub też podejść do chatki z innej strony.


Ukryta Polana - Page 3 Tumblr_mqgphddZAx1qhg6ebo1_500

I'm a survivor
Lawrence Mundy
Oczekujący
Lawrence Mundy

Ukryta Polana - Page 3 Empty Re: Ukryta Polana

on Sro Wrz 23, 2015 5:27 am
Dotarł tutaj razem z Birdie po długiej, pełnej niezręcznej ciszy, drodze. Natychmiast rozchmurzył się kiedy ujrzał swoje ulubione miejsce w całej Wielkiej Brytanii. W przeciwieństwie do reszty zakazanego lasu, było to całkiem jasne i przyjemne miejsce. Co prawda ilość juchy w pobliskich krzakach wskazywała dość jasno na niedawną jatkę, bądź deflorację setki dziewic, w tym miejscu.
Lawrence Mundy stanął pośrodku polanki i gestem dłoni wskazał cały las.
-TO JEST MOJE KRÓLE...- Przerwał, wyraźnie zaniepokojony. Zbladł, załamał ręcę i niemal zapłakał nad szarym, brudnym kołtunem leżącym kilka stóp od niego.
-Filipku!- krzyknął, podnosząc obraz nędzy i rozpaczy z runa leśnego. Filipek, w rzeczywistości, był koalą z mugolskiego ogrodu zoologicznego w Adelajdzie, niestety uzależnionym od kokainy i ludzkiego cierpienia. Mundy podwędził przygarnął go w zeszłe wakacje, kiedy Filipka przyłapano na próbie świadczenia innych usług seksualnych pewnemu mugolskiemu ministrowi w zamian za działkę cracku. Law uznał to za zabawną historię i śmiał się z tego wiele razy, szczególnie mocno wtedy kiedy usiłował zrobić Filipkowi odwyk. Filipek zwykł wtedy kłaść się w losowym miejscu zakazanej puszczy i bardzo mocno starać się by, na znak protestu, umrzeć.
-Co znowu w niego wstąpiło...- mruknął, przewieszając sobie torbacza przez ramię. Filipek westchnął i zaczął stroić głupie miny.
-No więc, to tutaj najlepiej mi się odpoczywa.- powiedział, wskazując dwoma palcami zwaloną kłodę nieopodal. Dobrze nasłonecznione miejsce, w pobliżu strumyka, w samym środku terenu do którego uczniowie nie mieli wstępu. Najlepsze miejsce na ziemi.


Ukryta Polana - Page 3 Cc0
Birdie Fleur
Martwy †
Birdie Fleur

Ukryta Polana - Page 3 Empty Re: Ukryta Polana

on Sro Wrz 23, 2015 5:47 pm
Dała się ciągnąć w stronę zakazanego lasu, bo inaczej nie dało nazwać się tego, co się stało. Mówiąc, że musi się przewietrzyć miała na myśli wyjście na błonia, a nie przedzieranie się przez gęstwinę lasu, w dodatku w godzinach późnowieczornych. Powrót do Hogwartu mógł być utrudniony. O ile w ogóle do niego wróci... Lawrence nigdy nie wyglądał na zbyt zdrowego na umyśle, a nawet stwarzane przez niego pozory normalności miały zbyt małą siłę przebicia, aby Ptaszyna wzięła je pod uwagę. Śmierć czyhała na każdym rogu.
- A to takie ciemne miejsce? - to już nie należy do nas i nie wolno ci tam chodzić zapytała, spoglądając w stronę konającego misiaka.
Jezu, to chyba zdechło.
Nie odważyła się wypowiedzieć tych słów. Nigdy nie wiadomo kiedy wariat rzuci się na ciebie z siekierą, bo obraziłeś jego najlepszego, futrzastego przyjaciela.
- Wygląda trochę jak mój brat na głodzie. - stwierdziła, rozglądając się wokoło. Nie spodziewała się po Mundym posiadania ulubionych, odizolowanych od ludzi miejsc. Być może to miejsce przypominało mu po prostu rodzinne strony? - Bardzo ładne miejsce. - przyznała, z pasją przyglądając się jakimś chwastom niezwykle okazałemu athelasowi. - Często tutaj przychodzisz? - zapytała słodziutko w celu podtrzymania rozmowy. Chłopak chyba lubił o sobie opowiadać.
Lawrence Mundy
Oczekujący
Lawrence Mundy

Ukryta Polana - Page 3 Empty Re: Ukryta Polana

on Sro Paź 07, 2015 9:25 pm
Mundy wepchnął sobie torbacza do tobołka, nieco zawstydzony spoglądając na dziewczynę. Koala wydał z siebie wysoki, żałosny dźwięk i zajął się demolowaniem zawartości tornistra Mundy'ego. Prawdopodobnie rozlał atrament i właśnie inhalował się markerem, gdyż po nodze Lawrenca, prosto z torby ciekła właśnie gęsta, granatowa ciecz.
-To ciemne?- rzucił Lawrence, którego głupkowaty wyraz twarzy mówił wyraźnie "nie wiem o czym mówisz, nie słuchałem Cię". Po chwilce wytężonego myślenia, gdzieś pod jego czaszką, w przestrzeni między uszami zapaliła się żarówka i odpowiedział z szerokim uśmiechem -A. To reszta moich ulubionych miejsc. Mówią że kiedyś zginął tam uczeń.-To własnie ta informacja sprawiła że to takie ciemne miejsce w zakazanym lesie dostało dodatkową gwiazdkę w rankingu Mundy'ego najlepszych miejsc w Hogwarcie.
-Nie wiedziałem że masz brata. Uczy się tutaj?-Powiedział pakując dłonie w kieszenie szaty. Nie żeby specjalnie go zdziwił fakt że jego koleżanka ma w tajemnicy brata, wszakże Birdie rzadko mówiła o sobie, a jeśli już to zawsze trzeba było ją do tego zachęcać. Uśmiechnął się i zmarszczył brwi udając zainteresowanie. Liczył też trochę że Marcisz Fleur jest jakimś bossem narkotykowego kartelu z meksyku.
-Prawie codziennie.-przyznał bez zbędnych kłamstw.-Staram się karmić i opatrywać tutejsze zwierzęta regularnie. Przenoszę często moje własne hodowle by gajowy ich nie znalazł, lubię też od czasu do czasu włazić na drzewa i rzucać szyszkami w centaury.


Ukryta Polana - Page 3 Cc0
Mistrz Gry
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Ukryta Polana - Page 3 Empty Re: Ukryta Polana

on Wto Paź 27, 2015 4:18 pm
z/t dla obojga z powodu odejścia Lawrence


Sowa Specjalna * Prośby do MG * Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me.
It resembles my own mind except that you happen to be insane.”

— George Orwell, 1984
Syriusz Black
Oczekujący
Syriusz Black

Ukryta Polana - Page 3 Empty Re: Ukryta Polana

on Wto Sty 26, 2016 9:43 pm
/Po Jamesie, na pewno!

Syriusz potrzebował chwili samotności, bo myśli, które krążyły przy rudowłosej dziewczynie, która niegdyś pochłaniała go bez reszty sprawiały, że nie umiał zapomnieć. Trzymał się z dala od przeszłości, ale ta wydawała się być cholernie trudna i ciężka, a przecież tak bardzo chciał ruszyć na przód, prawda? Pamiętał nawet spojrzenie, którym obdarzyła go podczas ostatniego spotkania i to właśnie wtedy zrozumiał, że ją skrzywdził. Nie potrafił podzielić się w swoich przekonaniach i głęboko chciał wierzyć, że to właśnie Cutberth jest przyczyną wszelkich jego nieszczęść, ale przecież ona z ukrycia próbowała naprawić to, co się zepsuło. Nie dał jej szansy, a jedynie wyrzucił ją ze swojego życia, które nagle przestało mieć jakąkolwiek wartość, bo brakowało anioła w skórze diabła, który doprowadzał go na skraj.
To był jeden z tych dni, w których pogrążał się całkowicie we własnych wspomnieniach, a te doprowadziły go na skraj ukrytej polany, gdzie zamierzał złapać oddech i w spokoju mógłby ruszyć do przodu. W końcu. Nie chciał o tym rozmawiać ani z Jamesem, ani tym bardziej Remusem. Doskonale wiedział, że to nie skończyłoby się dobrze, ale zawzięcie próbował wierzyć, że poradzi sobie ze wszystkim sam, bo... Był taki dzielny. Siedział na jednym z kamieni i cały czas machał różdżką, która wytwarzała białą łunę. Chciał raz jeszcze przekonać się o tym, czy patronus, którego wyczarowałby przybrałby ten sam kształt, co Aidy. Nie był jednak samobójcą. Wolałby mieć wyczyszczoną pamięć, niż na siłę katowałby się wspomnieniami o dziewczynie, której życia wrócić nie mógł. Serce jego rozdarte było w pół, ale - to przecież Syriusz Black, jajcarz, kawalarz, ale na pewno nie człowiek, który pokazuje własne smutki. Poruszył się, gdy tylko usłyszał hałas za plecami, a gwałtowne powrócenie na równe nogi sprawiło, że zakręciło mu się w głowie. Różdżka nawet nie zadrżała w jego ręce, a gdy tylko dostrzegł nieznajomą postać, wycelował jedyną bronią jaką posiadał w nieznajomego.
-Co tu robisz? - zapytał przez zaciśnięte zęby, bo głęboko chciał wierzyć, że nie są to kolejne kłopoty. Nie miał na nie dzisiaj humoru.
Rudolf Lestrange
Przestępczość
Rudolf Lestrange

Ukryta Polana - Page 3 Empty Re: Ukryta Polana

on Wto Sty 26, 2016 10:39 pm
Wyjątkowo wątpliwym było szczęście Rudolfa ostatnimi czasy. Oczywistością było, że przemierzając hogwarckie korytarze, otoczony będzie chmarą rozwrzeszczonych bachorów, których tupet i bezczelność są idealną podpałką dla Rudolfowej agresji. Nim jednak podjął tę jakże zaszczytna posadę praktykanta, nie sądził, by niemalże każda z danych mu chwil zostanie skradziona przez tę, tamtą, siamtą uczennicę - lub ucznia, dla odmiany, jak miało stać się tego dnia.
Korzystając z zadziwiająco wolnej i spokojnej godziny, wybrał się do Zakazanego Lasu, z planem czysto zarysowanym w umyśle - gdy tylko Eliksir Wielosokowy przestanie działać, zmieni się w swą wilczą postać i nasyci iluzją beztroski. W murach Hogwartu czuł się ostatnio wyjątkowo nieswojo, paranoja powoli przegryzała się przez jego bariery, a wizja niezauważonego wroga wymierzającego swój śmiertelny cios spędzała mu sen z powiek. Miał nadzieję, że krótki spacer sprowadzi go do siebie. Eliksir przestał działać w chwili, w której miał wkroczyć na jedną z ukrytych polan gęstego lasu. Przygotowywał się właśnie do przemiany, gdy w jego klatkę piersiową została wycelowana cudza różdżka. Kurwa. Pomimo wszechogarniającej złości płonącej w żyłach, uśmiechnął się tylko niewinnie, rozkładając ramiona - no zobacz gówniarzu, jaki jestem bezbronny.
- Zwiedzam Zakazaną Krainę swojego dzieciństwa - odpowiedział, nieco kryptycznie, nieco niedbale. - A co pan robi tutaj, panie Black? Reszta dzieci przecież już dawno śpi.
Blade światło, które wydobywało się z różdżki Gryfona wystarczyło, by Rudolf mógł go rozpoznać. Był chłopcem o charakterystycznych rysach twarzy, charakterystycznym usposobieniu i charakterystycznym zwyczaju hańbienia swojej rodziny. Ponadto jednakże, był skurczybykiem, którego gryfońska buta była rozjuszająca. Lestrange nie miał nic przeciwko wymierzeniu dzieciakowi kilku pedagogicznie poprawnych klapsów.


Ukryta Polana - Page 3 757275abc34a3
Syriusz Black
Oczekujący
Syriusz Black

Ukryta Polana - Page 3 Empty Re: Ukryta Polana

on Sro Sty 27, 2016 8:25 pm
Syriusz nawet nie przypuszczał, że w szkole, którą niebawem będzie musiał skończyć, uczy osoba, która winna trzymać się z dala od Hogwartu, ale przecież... Nie wiedział o Rudolfie, ani tym bardziej o jego zamiłowaniach względem Voldemorta, który dla młodego czarodzieja był jedynie pasożytem. Owszem, zdawał sobie sprawę, że uchodzi za najgorszy sort swojej rodziny, który hańbi nazwisko Black, ale czy tak naprawdę robił sobie cokolwiek z tego? Oczywiście, że nie. Był lekkoduchem, który pragnął wolności, a świat jaki go otaczał, coraz bardziej dawał się we znaki. Śmierć Aidy była na to najlepszym dowodem.
Tkwił więc w miejscu, a jego rozważania na temat ukochanej, a także przyjaciół zeszły na bok, gdy usłyszał głos mężczyzny. Uniósł wymownie brwi, bo kompletnie nie spodizewał się tego, że ktokolwiek będzie wałęsał się tutaj o tak późnej porze, ale gdy roźświetlająca łuna dała doskonały pogląd na twarz nieznajomego, przygryzł policzek od środka. Nie kojarzył tego konkretnego faceta, ale czuł, że to tylko pozory, bo serca załomotało w jego piersi, jakby poświadomie wyczuwał kłopoty, które wisiały w powietrzy.
-Jeżeli nie miałeś dostatecznie dużo odwagi, by sie tu zapuszczać, to teraz musi to być porównywalne z wędrówką po Nokturnie. Ostra jazda bez trzymanki, co? - prychnął z naturalną dla siebie drwiną i wywrócił teatralnie oczami, co miał w zwyczaju, gdy znużenie brało nad nim górę, a irytacja sięgała zenitu. Zacisnął mocniej dłoń na różdżce i zrobił krok w przód, bo musiał poznać zamiary mężczyzny. Przekrzywił jeszcze głowę w bok, bo... Grał na czas, ale jeżeli cokolwiek miało się wydarzyć, to ratunek był ostatnim o czym teraz myślał. -Lunatykuję i tym razem obudziłem się tutaj, ale to chyba żaden problem? - był bezczelny, nieco arogancki, ale to było zbyt naturalne, by się tego wyrzec. Czekał, po prostu czekał. Nie dociekał prawdy, a przecież... -My się chyba nie znamy, o ile można tak powiedzieć o osobie, która zna moje nazwisko, prawda... Panie? - skrzywił się jeszcze, bo liczył na prawdę, a nie kolejne kłamstwa, którymi i tak był już zbrukany.
Rudolf Lestrange
Przestępczość
Rudolf Lestrange

Ukryta Polana - Page 3 Empty Re: Ukryta Polana

on Sro Sty 27, 2016 10:37 pm
Tylko dwie osoby na tym nieszczęsnym padole miały pojęcie o tożsamości praktykanta Avellina Louvel. Nawet najbardziej zaufani ze Śmierciożerców tkwili w niewiedzy. Cóż wyjątkowego miało być w Blacku, by zaszczyt świadomości został podany mu na talerzu? Odpowiedź brzmi: nic. Nie było w nim ani grama wyjątkowości. Był tylko aroganckim gówniarzem, żerującym na ofiarach swych niesmacznych żartów. Rudolf też lubił żartować.
- Hm. - odparł w pełnym kpiny zamyśleniu. - Myślę, że tę przechadzkę porównałbym raczej do składania raportu Czarnemu Panu. Ach, ten dreszczyk adrenaliny…!
Zdążył wydobyć swą różdżkę, leniwie bawiąc się jej zdobionym uchwytem. Jakże on nie cierpiał tego podłego kundla. Pomyślałby kto, że zdrajca krwi okaże trochę skruchy wobec swych przestępstw. Jednakże nawet to najwidoczniej przewyższało zdolności intelektualne Blacka. Zresztą, podjął on w swym życiu wystarczająco dużo złych decyzji. Rudolf wdzięczny był za pocztę pantoflową Śmierciożerców. Rudolf dowiedział się od Belli, że dowiedziała się od Regulusa, że dowiedział się o nowej ukochanej Syriusza. Lestrange dobrze wiedział o jej śmierci. Z dziecinną radością czytał przecież nekrologi.
- Pewna dziewczyna bardzo długo mamrotała twoje nazwisko pod nosem. To jest, zanim nie zaczęła krzyczeć - odpowiedział, tonem pełnym obojętności, chociaż na jego usta już wypływał złowrogi uśmiech. - Adria? Ardelle? Ach, pamiętam już - Aida. Muszę ci pogratulować, naprawdę piękna była z niej dziewuszka. Nawet piękniejsza, gdy wypluwała swoją krew.
Zaśmiał się krótko. Nie zdradził Gryfonowi swego nazwiska, nie było takiej potrzeby. Jeżeli nie był na tyle bystry, by skojarzyć twarz Rudolfa z twarzą widniejącą na ministerskich plakatach, które te oficjalne pajace porozwieszały w całej Wielkiej Brytanii, nie zasługiwał na ową przyjemność.


Ostatnio zmieniony przez Rudolf Lestrange dnia Sro Sty 27, 2016 10:59 pm, w całości zmieniany 1 raz


Ukryta Polana - Page 3 757275abc34a3
Syriusz Black
Oczekujący
Syriusz Black

Ukryta Polana - Page 3 Empty Re: Ukryta Polana

on Sro Sty 27, 2016 10:58 pm
Syriusz nie interesował się praktykantami. Byli dla niego bezwartości, jak cała nauka w zakichanym Hogwarcie, który po prostu był jedynie chwilową odskocznią. Wiedział, że po opuszczeniu murów zacznie szkolić się na aurora, bo przecież chciał odnaleźć mordercę Aidy i wcale nie brał pod uwagę, że ma go na wyciągnięcie ręki; dosłownie. Starał się zachować rozwagę, ale nienawidził gdy ktokolwiek przerywał mu błogi spokój, a tak właśnie teraz było z nieznajomym mężczyzną, który swym oddechem zaburzał wolno przepływające myśli Black'a. Chłopak liczył, że dostanie kilka godzin ciszy, a jedynie dostał potężny wymiar rozczarowania, które wypełniało każdy kanalik nerwowy gryfona.
-Och... - jęknął z przejęciem, ale samo określenie człowieka, istoty, pasożyta mianem Czarnego Pana budziło w nim istną odrazę. Nie rozumiał tych, którzy dla sławy stawali się jego poplecznikami, bo sam Łapa nigdy nie zdecydowałby się na przekroczenie progów królestwa potępienia, a przecież to w nim znajdowali się wszyscy, którzy wybierali Voldemorta.
Nie postrzegał swojego zachowania jako przestępstwa. Jedno kazali mu uciekać, a inni... Kazali stać nieruchomo i tak też postępował w tym momencie Syriusz, który wlepiał nienawistne spojrzenie w Rudolfe. Przygryzł jednak policzek od środka, a metaliczny posmak krwi wypełnił jego usta, gdy tylko wspomniał o Aidzie.
-Zamknij się - warknął z irytacją i wsłuchiwał się w słowa, które wydzierały w nim swoistego rodzaju pustkę, a ta wypełniała się powoli kolejną porcją czystej nienawiści. -Zamknij się, czarnoksięska gnido! - krzyknął jeszcze ze złością, która była słyszalna w głosie, a następnie pewniej chwycił różdżkę, którą wycelował w Rudolfa. Bez zastanowienia machnął i wypowiedział inkantację Drętwoty, ale w gruncie rzeczy - nie był w stanie skrzywdzić Lestrange'a, bo rozkojarzenie stawało się zbyt duże, a on był cholernie łatwym celem. -Nie masz prawa jej wspominać, a jeśli ją zabiłeś, to zaraz sam umrzesz... - wysyczał przez zaciśnięte zęby i nie potrafił opanować gniewu, który nim targał. Potrzebował spokoju. Wiedział, że musi wrócić do dormitorium, a jednak stał tutaj, bo patrzył na twarz człowieka, który zabił Aidę. Jego Aidę. -Drętwota!
Rudolf Lestrange
Przestępczość
Rudolf Lestrange

Ukryta Polana - Page 3 Empty Re: Ukryta Polana

on Sro Sty 27, 2016 11:58 pm
Oczywiście, że Black nie widział w swych czynach własnej winy. Towarzystwo "jasnych" czarodziejów skutecznie wyżarło resztki zdrowego rozsądku, jakie niedawny dziedzic mógł posiadać. Brak zdrowych zmysłów stał się niewygodnie widoczny, gdy chłopak zwrócił to pełne nienawiści spojrzenie na Rudolfa. Cóż ten szczeniak mógł wiedzieć o nienawiści? Tamta dziewczyna jest tylko jedną z pierwszych osób, które przyjdzie mu stracić. Nie powinien był przez ani moment sądzić, że jego hańba zostanie mu przebaczona. Zarówno jego rodzina, a za nią Śmierciożercy i nawet sam Czarny Pan dopilnują, by Syriuszowi nie pozostało nic, oprócz bliźnich, których odrzucił. Tak, jak Black uciekał od odpowiedzialności, tak i Rudolf uskoczył przed rzuconym drżącą dłonią zaklęciem. Tak naprawdę, wystarczył jeden krok w bok, by zaklęcie chybiło, taką czarodziejską porażką był Syriusz.
- Black, tak szybko decydujesz się na ciężką artylerię? - spytał, kpiąc z gryfona z równą samemu Łapie bezczelnością. - Cóż, nie dziwię się, że nie byłeś w stanie jej obronić.
Podobało mu się podżeganie mieszańca. Wyraz gniewu na jego twarzy był niezwykle satysfakcjonujący, a jego ujadanie przypominało szczekanie najmniejszych z psin. Dużo krzyczał, mało robił. No nic, Syriuszu. Zanim będziesz gotów na zostanie Aurorem będziesz musiał trochę potrenować. O ile nie padniesz trupem przy pierwszym spotkaniu ze Śmierciożercą. Na pewno każdy z nich przeraziłby się Twojej drętwoty. Jeżeli w ogóle uda Ci się wycelować.
- Za duże słowa jak na kogoś, kogo przytłoczyły rodzinne obowiązki, nie sądzisz? Czy może po prostu stchórzyłeś, dla uciechy kochanego Dumbledore'a? Ciekawe, czy zamiłowanie do zwierząt płynie w ich rodzinie.
Chociaż różdżka Rudolfa trwała nadal w gotowości, nie wymierzył jej wcale w swego przeciwnika. Kiedy przyjdzie co do czego, pojedynczym machnięciem różdżki sprowadzi go na kolana. Ba! Może nawet uda mu się zmusić go do podpisania schludnego kontraktu z pozostałą częścią swej rodziny? Bella niewątpliwie podziękowałaby mu odpowiednio.


Ukryta Polana - Page 3 757275abc34a3
Syriusz Black
Oczekujący
Syriusz Black

Ukryta Polana - Page 3 Empty Re: Ukryta Polana

on Czw Sty 28, 2016 6:45 pm
Tak, "jaśni" czarodzieje sprawiali, że Syriusz odnalazł własny cel i może faktycznie uchodził za szczeniaka, który niczego nie traktuje poważnie, ale przecież on... Tylko udawał. Preferował siebie w roli jajcarza, bo tak było łatwiej. Otworzył się przed Aidą, a ona łamała mu serce i potem postanowił zrobić to samo jej, a wcale nie powinien. Był ślepy, a rozmowa z James'em mijała się z celem, bo ten ciągle biegał za rudą Evans, co irytowało Blacka jak nic innego na świecie. Teraz było jednak inaczej, bo stał na wprost człowieka, który był w stanie go szachować, jak żywnie mu się podobało.
-Nie decyduję się na nic, dopiero się rozgrzewam - powiedział z drwiną, która płynęła z niego zbyt naturalnie, by się z tego wyleczyć na pstryk palców. Uniósł wymownie brew, a na kolejne słowa aż w nim zawrzało. Gniew i złość sprawiały, że nie myślał czysto, dlatego zrobił krok w przód i nie spuścił nawet na moment różdżki, która znajdowała się nazbyt blisko klatki piersiowej Rudolfa. -Miała siedemnaście lat... Nie miałeś prawa jej zabijać, a ty to zrobiłeś i dlatego musisz ponieść karę - syknął przez zaciśnięte zęby, a zaraz potem rzucił się z pięściami na Lestrange'a, który zapewne nie spodziewał się użycia siły. Owszem, Syriusz był szczuplejszy i niepozorny, ale cios, który wymierzył śmierciożercy był szybki i nieoczekiwany, a to dało mu chwilową przewagę. Ciężko oddychał, bo choć ten mógł uniknąć uderzenia, tak Black nie zamierzał czekać dłużej, bo wyprowadzenie go z równowagi wcale nie graniczyło z cudem, a pseudo praktykantowi udało się to w trybie natychmiastowym.
-Och, rodzinne obowiązki? Nigdy nie będę szanował tego, kto dla ciebie stał się panem - warknął z irytacją, a emocje mieszały w jego kanalikach nerwowych przepływ zdrowego rozsądki i racjonalnego myślenia. Dłoń, w której dzierżył różdżkę drżała mu cały czas, a im dłużej to trwało, tym mniej był pewien co powinien zrobić. -Nie masz pojęcia czym jest miłość, lojalność i wierność, bo ślepo wierzyć, że Voldemort jest gotowy zwrócić na ciebie uwagę, ale wiesz co? Jestem pewien, że to robi, bo posłusznie spełniasz kaprysy, ale z tego co mi się wydaje, to każdy mu się nudzi. Na ciebie też przyjdzie kolej - dodał jeszcze z jawną kpiną, a następnie cofnął się w tył jakby z zamiarem odejścia, ale wiedział, że nie będzie tak łatwo, bo mierzył się z kimś, kto nie miał skrupułów. -Dlaczego? - zapytał jeszcze ze zrezygnowaniem i spuścił gardę, bo nie wierzył w to, że dał się tak łatwo podejść, a naprawdę chciał ufać temu, że Aida jednak żyła.
Rudolf Lestrange
Przestępczość
Rudolf Lestrange

Ukryta Polana - Page 3 Empty Re: Ukryta Polana

on Czw Sty 28, 2016 10:12 pm
Biedny Black, tak niezrozumiany i osamotniony… Czy naprawdę nie było już nikogo, kogo obchodziłyby jego problemy? Nie, nie sądzę. Porzucił jedyne osoby, których lojalności mógł być pewien. Wykorzystał ową lojalność, owo zaufanie i odwdzięczył się własną zdradą. Zasługiwał na swoje nieszczęście, jakże błahe w porównaniu do wszystkich katastrof, które dotykały ogół czarodziejskiego społeczeństwo.
- Uważaj, żebyś czasem nie przegrzał tej swojej pustej łepetyny, mój mały - odszczeknął Lestrange, rozbawiony pewnością siebie Syriusza. - Miała siedemnaście lat, więc była dorosła. Poniosła odpowiedzialność za swoje czyny. Wyrok był sprawiedliwy. Ba! Nawet odbyła się rada sędziów, wiesz? Kilku Śmierciożerców zastanawiało się, jakby tutaj sobie ulżyć, gdy u naszych stóp wiła się ta piękna, młoda dziewuszka.
Nie, nie spodziewał się bezpośredniego ataku Blacka, lecz przyniósł mu on wiele uciechy. Nie uskoczył przed ciosem, zamiast tego skorzystał ze zmniejszonej odległości i chwycił mocno splątaną czuprynę Syriuszowych włosów, by jego pięść bez większych przeszkód dotarła z impetem do splotu słonecznego chłopaka. Dźwięk uderzenia był niezwykle satysfakcjonujący. Wypuścił gryfona ze swej władzy, odpychając go o kilka metrów do tyłu. Podziwianie, jak jego zdradziecki móżdżek usiłuje wykrzesać z siebie choć jedną logiczną myśl było bardzo zabawne.
- Miłość, wierność, lojalność? Co Ty możesz wiedzieć o tych cechach, Black? Czy to nie Ty w naszym skromnym gronie jesteś słynnym zdrajcą? Zresztą, miłość jest dla słabych. Dla tych, którzy nie wiedzą, jak rozkoszna jest nienawiść. - rzucił z rozbawieniem, a jego myśli nie zaprzątała żadna z romantycznych idei - Dlaczego? Bo miałem taką ochotę. Bo na nią nie zasługiwałeś, Syriuszu, przykro mi, lecz takie są fakty. Może, gdybyś tylko przejrzał na oczy i odpowiedział za swe błędy, wciąż by żyła? Kto wie. Jej krew jest również na twoich rękach, Black, nawet gęstsza od twej hańby.
Żałosna namiastka przeciwnika Rudolfa opuściła różdżkę, a tę okazję nasz ulubiony Śmierciożerca wykorzystał, by go rozbroić.
- Expelliarmus! - rzucił, niedbale machając własną bronią. Nie robiło to jednak większej różnicy, krnąbrny gówniarz i tak nie byłby w stanie wykorzystać potencjału swej różdżki.


Ukryta Polana - Page 3 757275abc34a3
Syriusz Black
Oczekujący
Syriusz Black

Ukryta Polana - Page 3 Empty Re: Ukryta Polana

on Pią Sty 29, 2016 11:24 pm
To nie tak, że ludzi nie obchodziły problemy Syriusza. Trzymał się od tego z daleka, a to tylko dlatego, że nie chciał albo może nie zamierzał opowiadać o tym, co go męczyło. Obawiał się, że pewne rzeczy nie są dla niego naturalne, bo przecież nigdy nie opowiadał o swoich emocjach, ani tym bardziej o tym, co czuł. Oczywistym było zatem, że świat wirował w tej jednej chwili, gdy patrzył w oczy człowiekowi, któremu życzył wszystkiego co najgorsze. Nie chciał z nim walczyć, ale ten prowokował go nazbyt skutecznie, na co Black nie umiał powiedzieć - dość.
Nie odezwał się słowem, gdy mówił o Aidzie, a jedynie wlepiał w niego swoje nienawistne spojrzenie i ciężko oddychał, bo bolało go całe ciało od spinania mięśni. Cios, który zatem został mu wymierzony sprawił, że nie mógł złapać powietrza. Z trudem oddychał i próbował znaleźć rozeznanie w sytuacji, bo każdy zmysł został przyćmiony przez ból, który go sparaliżował. Padł na kolana, jak skończony tchórz, którym wcale nie był, a jednak zachowywał się dokładnie w ten sposób. Serce waliło mu donośnie i czuł, jakby przebiegł co najmniej o kilometr za dużo, ale jednak... Nadal patrzył w oczy Rudolfa, którego nienawidził coraz bardziej.
-Jestem zdrajcą? A to dlaczego? Bo nie poszedłem w stronę brata, który nie potrafił wykazać się honorem? Och, a może masz na myśli Bellę? - zakpił, choć mówienie przychodziło mu z trudem. Próbował nie oceniać Regulusa, ale nie zmieniało to faktu, że ten go zawiódł; może nawet... Najmocniej na świecie? -Nie masz prawa... Jej... Wspominać - wysyczał i już chciał rzucić zaklęciem, ale niestety - Lestrange był szybszy, a Black stracił różdżkę, która była na ten moment jedynym jego ratunkiem. Cofnął się w tył, jakby w naiwnym poszukiwaniu kawałka magicznego patyka, a gdy tego nie znalazł, zatrzymał się i spróbował podnieść. Wiedział, że jest na przegranej pozycji, ale czy gryfoni nie charakteryzują się odwagą? Zapewne tak, ale nie tak głupią, która mogła doprowadzić do śmierci. -Powinieneś lecieć niczym wierny pies do Voldemorta, bo Hogwart to z pewnością nie jest miejsce dla ciebie.
Sponsored content

Ukryta Polana - Page 3 Empty Re: Ukryta Polana

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach