Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!


CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Stary Dąb

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 16 ... 28, 29, 30, 31, 32  Next
AutorWiadomość
Mistrz Labiryntu



PisanieTemat: Stary Dąb    Pon Wrz 02, 2013 2:34 pm

First topic message reminder :

Idąc dalej ścieżką oddalasz się od głośnych śmiechów, krzyków jak i osób, do których te głosy należą. Trafiasz na praktycznie opustoszałą polankę, niedaleko bijącej wierzby.
Miejsce to ma swój dziwny urok, bowiem gdy przyjdzie się o odpowiedniej godzinie da się zobaczyć coś wspaniałego. Słońce leniwie opadające w dół, zmieniające swe kolory i kryjące się za horyzontem.
Wśród otoczenia wyróżnia się dąb. Duży i stary zapewne tak samo jak i sama szkoła.
Miejsce to na nowo odżyło, po pozbyciu się z niego resztek czarnej magii już na dobre.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Enzo Nero
avatar


avatar
V rok

PisanieTemat: Re: Stary Dąb    Pią Maj 19, 2017 7:07 pm

No tak, Enzo lubił Aidę ze względu na jej charakter ale teraz jakoś coś mu tutaj nie pasowało. Nie chodziło tutaj tylko o jej zaproszenie na zaspokajanie potrzeb które doskwierały młodzieńcom w jego wieku no ale o samo to że nikt nie zwracał na nią uwagi, a potem jeszcze ta nagła zmiana wyglądu na bardziej przerażającą. No cóż, nie była to ta sama kobieta w której się bujał swego czasu.
- Może kiedyś i by mi to pasowało ale teraz mam kogoś innego na oku - Powiedział z uśmieszkiem na twarzy.
Nie bardzo miał chęć mówić o kogo chodzi ponieważ duchy potrafią być złośliwe, a szczególnie kobiety.
- Ale tą informację zachowam dla siebie, może mi się przydać - Odrzekł na to co mówiła o Blacku, a zapytany o szlamy tylko pokręcił głową.
- Nie mam nic do nich. Są takimi samymi ludźmi jak my no może tylko z niższym stopniem społecznym jednak pamiętajmy że gdyby nie oni, rody czystokrwiste nie byłyby na takim poziomie. Ja jestem półkrwi i też mi to nie przeszkadza - Burknął lekko zdenerwowany.
Nie lubił rozmawiać na temat krwi, bardzo szybko się wtedy irytował.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry
avatar


avatar

PisanieTemat: Re: Stary Dąb    Pią Maj 19, 2017 7:07 pm

The member 'Enzo Nero' has done the following action : Rzuć kością


'Pojedynek' :

Result : 6

_________________
Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry
avatar


avatar

PisanieTemat: Re: Stary Dąb    Pią Maj 19, 2017 11:44 pm

Marlene nie mogła dłużej wytrzymać i pokonała resztę trasy by zacząć wspinać się na dąb. Nie przejmowała się raniącą ją w dłonie obdartą korą ani ostrymi patykami, liczyło się to, że była coraz bliżej swojego celu, widziała coraz wyraźniej Lilith, jej praktycznie przezroczystą twarz, zieleń oczu. Collins wyciągnęła w jej stronę rękę.
Arianna nieco pokręciła swoją głową i niemalże się uśmiechnęła. Niemalże, ale i tak ten gest wydawał się nie być niczym przyjemnym, pozytywnym.
- Bez powodu, po prostu chciałam - wzruszyła ramionami, jakby to nie było nic takiego. - Jedna z rozrywek.
Po czym coś złapało Jamesa za nogę i zaczęło go ciągnął w dół jakby pod ziemię. Drugą nogę chwyciło nagle kolczaste pnącze.
Enzo, który nadal leżał na ziemi i to dość blisko Aidy, miał idealny wygląd na wszelkie jej zmiany. Być może była to sama osoba, być może nie, raczej niełatwo było stwierdzić.
- Och tak? Claire? A może... ją? - I wskazała ręką w stronę wspinającej się na dąb Marlene. - Jesteś naiwnym głupcem, Nero. Jedna ma cię w dupie, a druga wzdycha do kogoś innego i traktuje cię dobrze tylko dlatego, że jej przyjaciółka rozkłada nogi przez twoim kuzynem. Ale jak chcesz. Skoro dla ciebie ci o brudnej krwi są tacy jak 'my', choć i tak zawsze wisiałeś między jednym a drugim światem, nie? Mieszaj się z nimi dalej, zdrajco. Czystokrwistych do tego nie mieszaj.
Splunęła w jego stronę tak, że trafiła w oczy. Po chwili zwyczajnie... zniknęła.
Giotto w tym czasie upadł na ziemię i zaczął czuć jak coraz więcej robali po nim pełza, jak kilka z nich zmierza w stronę nozdrzy i uszów, a nawet ust.
- Super Ciotto nauczył się Acidum i co teraz? Jaki los nas czeka? - głos zadrwił.


Marlene McKinnon: -5 PŻ
James Potter: -4 PŻ
Giotto Nero: -4 PŻ

_________________
Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Enzo Nero
avatar


avatar
V rok

PisanieTemat: Re: Stary Dąb    Sob Maj 20, 2017 8:09 pm

Chłopak przez chwilę czuł się przygnębiony słowami dziewczyny i wstał z ziemi osowiale cały czas myśląc czy to co powiedziała Aida to prawda. W sumie wiedział że chciała go tylko zdenerwować jednak było w tym trochę racji. Claire się do niego nie odzywała od kilku godzin, tak jakby się nim znudziła już czy coś, a Marlena... Tutaj to w ogóle szkoda szczempić ryja. Całkowicie nie wiedział co ona chce od życia. Po chwili otarł twarz i spojrzał na swojego brata który najwidoczniej prowadził jakiś bój z robakami. Nie wiele myśląc wyciągnął różdżkę i wycelował w Giotto.
- Wybacz ale VENTUS! - Powiedział i użył zaklęcia.
Nie wiedział czy nie zrobi mu tym gorszej krzywdy niż te robale, no ale nie mógł przecież pozwolić na to by wdarły się do jego ciała.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry
avatar


avatar

PisanieTemat: Re: Stary Dąb    Sob Maj 20, 2017 8:09 pm

The member 'Enzo Nero' has done the following action : Rzuć kością


'Pojedynek' :

Result : 5, 6

_________________
Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James Potter
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Stary Dąb    Nie Maj 21, 2017 6:16 pm

Przez chwilę przyglądał się podejrzanemu osobnikowi który bawił się w jakiegoś rolnika, jednak bardziej absorbującym widokiem w tej chwili była mglista postać Arianny. Miał dziś jakieś szczęście do duchów… W ogóle co tutaj się wyrabiało? I gdzie był Syriusz? Chociaż dla niego chyba lepiej żeby się tutaj nie pokazywał.
Wygląd duchów ogólnie był dość podejrzany, jakby na to nie patrzeć. Miał wrażenie, że Arianna była do niego dość przyjaźnie nastawiona, jednak jej dziwne uśmieszki i kręcenie głową sprawiły, że zaczął mieć wątpliwości.
- Och… Jedna z rozrywek? – uniósł prawą brew do góry i pewnie podroczyłby się z nią dalej, gdyby nie nagły atak zielska. Coś z tą zielenią i duchami dziś było nie tak, przegapił jakieś upiorne święto, czy co?
Jakieś badyle nagle chwyciły go za nogę i pociągnęły na glebę. Upadł na kolana i zaparł się rękoma próbując jakoś się wyrwać, wtedy jednak pojawiło się drugie pnącze i oplotło jego drugą nogę. Tym razem jednak w grę wchodziły paskudne kolce, które wbiły mu się w ciało. Zaklął siarczyście czując nie tyle co ból, ale co fakt, że uparta zielenina ciągnie go pod ziemię. Dobrze, że nie było tu bagien, bo pewnie dołączyłby w niedługim czasie do sfory duchów tu urzędujących jako upiór z mokradeł, kolejny parszywy koniec jaki dziś mógł mu zgotować los.
- Kolejna rozrywka? Czy może to właśnie to ‘przechlapane’? – rzucił do ducha wyciągając różdżkę.
Defodio! – wystrzelenie pnączy w kosmos mogłoby skończyć się tym, że odwiedziłby wszechświat razem z nimi, ich podpalenie również mogłoby go zjarać, więc na myśl przyszło mu po prostu odłamanie wściekłych pnączy, jak nie skończy się to połamaniem również jego nóg, efekt winien być zadowalający.
Na szczęście chociaż zaklęcia dziś szły po myśli Pottera, przynajmniej na razie. Pnącza odłamały się z jakby… jękiem, w połowie swojej długości i przez chwilę oszołomione dały mu spokój. Badyla bez kolców pozbył się bez większego problemu w trakcie ucieczki, z kolcami było gorzej, więc dał sobie z nimi w tamtej chwili spokój. Guma, pnącza, nim wróci do zamku chyba nikt już go nie pozna jak w takim tempie będzie obrastał w te wszystkie ‘suweniry spod dębu’.
Uciekając od wściekłych pnączy dotarł pod samo drzewo, nie był to najlepszy kierunek odwrotu, ale dzięki temu jego uwagę znowu przykuła zahipnotyzowana McKinnon.
- Marlene?! Co ty robisz?! Złaź natychmiast! – huknął widząc jak krukonka z obdartymi dłońmi wspina się na kolejny konar.
- Czego chcecie?! – krzyknął tym razem do Arianny, a ponieważ Marlene nie reagowała na jego upomnienia, a zaczarowane pnącza znowu zmierzały w jego stronę, zaczął wspinać się za nią.
Nad Hogwartem zagrzmiało.

_________________


Ostatnio zmieniony przez James Potter dnia Nie Maj 21, 2017 7:00 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry
avatar


avatar

PisanieTemat: Re: Stary Dąb    Nie Maj 21, 2017 6:16 pm

The member 'James Potter' has done the following action : Rzuć kością


'Pojedynek' :

Result : 3, 5

_________________
Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Minabi Izumi
avatar


avatar
Martwy †

PisanieTemat: Re: Stary Dąb    Pon Maj 22, 2017 12:14 am

// Pozwoliłem sobie Mistrzować, jako że jestem głównym NPC-em odpowiedzialnym za ten event. Możecie odpisywać śmiało

Nie zwracał uwagi na słowa, które potencjalnie mogły padać w jego stronę. Zupełnie tak jakby go to nie dotyczyło, starał się jak na razie wtapiać w resztę otoczenia, wiedział przecież, co robi. Dzisiaj nie mogło być wesoło ani tak pięknie jak zawsze, przynajmniej nie na razie. Pomyślał o zapachu wiśni, o łagodnych płatkach spadających na jego twarz. Czasami zastanawiał się, co by było, gdyby zasadził w Zakazanym Lesie wiśnię, czy w ogóle by się przyjęła? Skoro wszędzie była magia, która pulsowała nawet pod ziemią to powinna! Czuł ją, czuł wszystko! Rozsypywał dalej, zataczając swój naszkicowany różdżką okrąg, otaczając stary dąb i czwórkę wędrowców. Nucił jedną ze starszych nuconych przez babcię japońskich kołysanek.
- Odoma iya iya. Naku ko no mori nya - rozpoczął, zbliżając się do końca i skupiając się coraz bardziej, czując pracę swoich mięśni. Żaden cień go nie dotknął, żadne negatywne zwątpienie, przynajmniej na razie. Po skończeniu swojego dzieła, wyprostował się, wziął głęboki wdech i odwrócił się w ich stronę, posyłając dziwnie łagodny uśmiech.
- To miejsce nie działa tak jak powinno, ta zła strona magii zawsze zostawia ślady, drodzy bracia i siostro. Pomogę wam odrobinę, ale później musicie poradzić sobie sami. Nie przekroczycie tej linii - wskazał na linię okręgu posypaną magiczną solą. - Nie będziecie mogli też za bardzo zbliżyć się do dębu, podczas tego, co będę robił.
Przejechał dłonią po przydługich włosach i za pomocą różdżki sprawił że robaki zniknęły, choć Giotto przez zaklęcie poleciał w stronę drzewa i na chwilę stracił przytomność.
- Pomóż mu, wietrzny Zwątpieniu - rzucił w stronę Enzo, po czym skupił się na Jamesie i Marlene. Skupił się, wykonał gest i Marlene łagodnie uniosła się w powietrze i została postawiona na ziemi. Ledwo oddychała, była na dodatek cała blada.
- Chmurny Jastrzębiu, ty zaś zajmiesz się nią - był dziwnie spokojny, jakby wszystko grało, choć zagrzmiało i zaczął padać deszcz. Krople krwi mieszające się z kroplami wody pokrywały ich ciała. Minabi zbliżył się do dębu jeszcze bardziej, postawił swoją torbę na ziemi, wyciągnął z dwa woreczki, jeden wypełniony jakimiś ciemnym eliksirem słoik i małą, cieniutką książeczkę.
- Uważajcie, dobrze?
Rzucił w ich stronę już kompletnie poważnie, nie spuszczając z oczu drzewa. Przypomniał sobie dalszą część kołysanki babci i fiołkowe, roześmiane oczy. Zaczął od woreczków.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Enzo Nero
avatar


avatar
V rok

PisanieTemat: Re: Stary Dąb    Wto Maj 23, 2017 12:20 pm

Ventus Enzo okazał się zbyt silny przez co Giotto nie dość że odleciał dosyć daleko, to jeszcze stracił przytomność. Już miał do niego podejść kiedy to jakiś chińczyk zaczął do niego rozmawiać w niezrozumiałym mu języku. Najprawdopodobniej miał mongolizm czy jakąś inną ciężką chorobę co było widać po skośnych oczach.
- Bez problemu - Odpowiedział i podszedł do swojego brata.
Użył zaklęcia by go podnieść i przenieść trochę dalej od dębu, prawie pod namalowaną przez Minabiego linię. Podczas tej akcji spojrzał raz na Marlenę, jednak było to tylko krótki "rzut okiem" na to co się tam stało. Najprawdopodobniej to co powiedziała mu Aida naprawdę namieszało mu w głowie, nie wiedział już co ma myśleć. Nie wiedział czy mówi ona prawdę bo wie to wszystko jako duch, czy też zmyśliła to by go ostro zdenerwować. Jedno było pewne, chłopak był tym bardzo zestresowany i nie umiał sobie z tym poradzić, co zresztą było widać. Cały czas był zamyślony właśnie przez to.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James Potter
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Stary Dąb    Wto Maj 23, 2017 7:02 pm

Potter wspinał się na dęba próbując dogonić Marlene. Kilka razy krzyknął w jej stronę, jednak dziewczyna zachowywała się jak w transie i wchodziła coraz wyżej nie zwracając na niego uwagi. Zasapał się jak fretka w pokrzywach i coś mu podpowiadało, że nie była to wina jego formy, a zła energia którą emanowało drzewo. Im był wyżej tym czuł się gorzej, a McKinnon wcale nie była coraz bliżej, a wręcz się od niego oddalała, jakby ćwiczyła łażenie po drzewach codziennie.
Zatrzymał się na chwilę ciężko oddychając. Słyszał bicie własnego serca, szybki oddech i szelest gałęzi wśród których o liście uderzały krople deszczu. Gdy trwał tak przez dłuższy czas dosłyszał coś jeszcze. Ktoś śpiewał. Czy to po japońsku? Nie rozumiał słów, ale był pewny, że głos był męski. Giotto i Enzo nawijają również i w tym języku? Nie wydawało mu się. Zerknął w dół i pomiędzy konarami dostrzegł postać którą widział już wcześniej, ale nie zwrócił na nią większej uwagi. Dopiero z tej perspektywy zobaczył usypany okrąg wokół dębu. Normalnie pewnie by się zdziwił, ale dzisiejszego wieczoru chyba już wszystkim zdarzyło tu na tyle odwalić, że jakieś tam okręgi na trawie wokół przesączonego czarną magią dębu atakującego gałązkami wydawały się całkiem normalne. To co się później działo James po prostu przyjmował do wiadomości. Robiło się już tak dziwnie, że zastanawiał się tylko czy przypadkiem nie usnął czekając na Syriusza i nie śni jakichś głupot.
- A co takiego chcesz zrobić? – spytał, chociaż w tak zbzikowanym towarzystwie nie spodziewał się rzeczowej odpowiedzi, coś mu jednak podpowiadało, że chłopak ma zamiar wyczyniać tu jakieś niezbyt rozsądne zabawy które mogą się źle skończyć dla nich wszystkich.
Wietrzny Zwątpieniu? Chmurny Jastrzębiu? Wut? Chyba jakieś mocne dragi poszły w ruch. Na szczęście Nawiedzony Wombat był na tyle w stanie by ściągnąć bezpiecznie na ziemię McKinnon. James posłusznie zwlókł się z drzewa i podbiegł do dziewczyny. Była strasznie blada, a oddech miała płytki i słaby.
- Jesteś z nami? – rzucił do niej James ściągając z siebie bluzę, pozbawiając się przy tym ochrony antygumowej i wkładając ją Marlene. Zaczęło bowiem lać, a według słów chłopaka utkwili na jakiś czas w tym dziwnym magicznym okręgu – Usiądź – polecił jej, a sam odwrócił się do przybysza.
- Uważajcie? Na co? Zaczekaj chwilę… Może jakoś ci pomóc? – rzucił próbując ogarnąć co się tu w ogóle dzieje i nie tyle co pomóc, ale wymyślić jak ich tu wszystkich unieszkodliwić by wezwać żółte miotły.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry
avatar


avatar

PisanieTemat: Re: Stary Dąb    Sro Maj 24, 2017 1:19 am

Arianna już nie odpowiadała, w pewnym momencie, zapewne wtedy, kiedy James skupił się na pnączach, zniknęła. Rozpłynęła się w powietrzu jak reszta. Nie do końca było jasne, czy to, co ciągnęło go w dół, rzeczywiście było pnączem z początku. Zaklęcie się udało, choć z celnością był z początku mały problem - trudno w końcu było wycelować różdżkę, podczas nieustannego ruchu. Chłopak pozbył się przeszkód i mógł udać się bliżej dębu, choć kolce czuł bardzo wyraźnie - noga zdawała się mu coraz bardziej drętwieć z każdą upływającą minutą. Marlene go jednak nie słuchała, była zbyt skupiona na Lilith, która do niej mówiła. Arianny nie było. Nikogo nie widział, ani nawet nie słyszał, jedynie burza zdawała się mu być wyraźna, rozbrzmiewające co chwile grzmoty wypełniły jego uszy, a także uszy Enzo. Giotto nadal nie był przytomny, a Marlene znajdowała się w zupełnie innym świecie. Po interwencji Minabi'ego i odsunięciu się małej grupy od starego dęba, zaczął padać deszcz. Ubrania i włosy ciemniały im od krwi - było to zwłaszcza widoczne u Giotto i Enzo. Kiedy Nero odzyskał przytomność, a McKinnon zaczynała pojmować, co się wokół niej dzieje, Minabi wysypał zawartość woreczków przy dębie. Były to przede wszystkim suszone zioła i owoce, ale wśród nich znalazły się również skruszone kryształy, pazury magicznych stworzeń, a nawet sierść. Kiedy jednak odkręcił słoik, cienie, które dotychczas tańczyły wokół dębu zrobiły się większe i wyraźniejsze, wręcz lśniły dziwną głębią wśród błyskawic, aż nagle poruszyły się, popłynęły w dół ku wilgotnej ziemi by zaraz zacząć przyjmować ludzie kształty. Jedenaście ludzkich kształtów.
Po kolejnym uderzeniu, było już wyraźnie słychać głosy, wymieszanie ze śpiewem, łkaniem i śmiechem.
Wszyscy obecni byli w stanie to zobaczyć. Tak jak i to, że z kształtów powstawali ludzie, nieco przezroczyści, ale z każdą chwilą coraz to wyraźniejsi.


James Potter: -10 PŻ (problem z nogą)
Giotto Nero: -6 PŻ (ból głowy)
Marlene McKinnon: -8 PŻ (odruchy wymiotne)

_________________
Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marlene McKinnon
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Stary Dąb    Sro Maj 24, 2017 3:02 pm

W jednej chwili stała w połowie drogi, zawieszona pomiędzy chłopakami i Lilith, niepewna tego czy ma omamy czy może po prostu powinna pójść dalej, a później...Cóż, później nieco odleciała. Czuła ból, czuła jakąś lepką ciecz spływającą po rękach i nogach, ale to wszystko było nieważne. Ważna była Lilith. Nie słyszała dobiegających z dołu głosów, nie zarejestrowała przybycia Minabiego, jak najszybciej chciała znaleźć się na górze. A później owładnęło nią to dziwne uczucie i znów stała na trawie. Czuła na sobie czyjeś dłonie, powoli zaczęły dopływać do niej jakieś słowa...Chociaż nie, to nie były słowa, zwykły bełkot. Usiadła. Zwymiotowała. Dwa razy. W końcu, powoli zaczęła odzyskiwać świadomość. Wciąż zamglonym wzrokiem rozejrzała się dookoła. Z Nero chyba nie było dobrze. - Jmmi - wydobyła z siebie ochryple, tak cicho, że chłopak prawdopodobnie nie był w stanie tego usłyszeć. I co na Merlina robił tu Minabi?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Enzo Nero
avatar


avatar
V rok

PisanieTemat: Re: Stary Dąb    Pią Maj 26, 2017 10:00 am

Enzo widząc że Giotto się w końcu obudził odetchnął z ulgą. Obawiał się tego że wysłał go tym ventusem do krainy wiecznych zbiorów marchewek no ale udało się wrócił.
- Teraz powinniśmy uważać - Powiedział wstając z miejsca.
Widząc jak cienie formują się w ludzi lekko się uśmiechnął. Od początku wiedział że nie jest to tylko jakieś czary-mary, te bóle głowy, a teraz jeszcze te dusze zmarłych. Pewne było że czarna magia jest w tym miejscu i to w bardzo dużym natężeniu.
- Potter, Lena i Ty szalony kolesiu. Odsuńcie się pod samą linię kręgu. Mam plan! - Krzyknął aby wszyscy go dokładnie usłyszeli.
Po chwili odwrócił się w stronę Minabiego.
- Masz jakieś zioła przeciwko duchom? - Zapytał z uśmiechem.
Widać było że coś kombinował.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Giotto Nero
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Stary Dąb    Pią Maj 26, 2017 7:10 pm

Jeśli chodziło tutaj o krainę wiecznych zbiorów marchewek, to Giotto najpewniej nie chciał być w żaden sposób budzony. Niemniej jednak po tej chwili konsternacji, nieprzytomności i duszenia się iluzorycznymi robakami, musiał nieco odetchnąć, ot zwyczajna reakcja organizmu na takie ekscesy. To Giotto Nero, nie jakiś Bear Grylls. Znalazł się pod drzewem, w dodatku krew zalała mu nieco twarzy, a on sam zamiast obudzić się między brunetką a blondynką, obudził się między jednym krzakiem, a drugim, w dodatku w asyście Enzo. Co ten czub kombinował? Przecież przyczajówka nie miała już sensu, skoro ich wykryli - poza tym, Giotto dopiero co z tych krzaków wyszedł, nie było sensu znowu się chować.
Otworzył z problemami oczy, które ukazały mu tylko jedno - mocno rozmazany obraz. Czuł poważny ból głowy, dokładnie taki, jak po ostatnich praktykach Acidum i wiedział, że drzewo było tego główną przyczyną. Kilka razy mrugnął, starając się odzyskać choć trochę percepcji i gdy już mu się udało, natychmiastowo przyłożył dłoń w piekące miejsce na czole. Poczuwszy nieprzyjemny ból, gdy tylko przyłożył dwa palce, natychmiastowo odsunął je, po czym spojrzał na swoją dłoń. Opuszki palców były czerwone, a to znaczyło tylko jedno - krwawił. Utwierdził się w tym przekonaniu, gdy oblizał zaschniętą dolną wargę, która z prawej strony była nieco umoczona strużką krwi. Metaliczny posmak cieczy już na dobre pozwolił mu odzyskać koncentrację, co nie było równoznaczne z tym, że przestała go boleć głowa, wręcz przeciwnie.
Dostrzegł jak Enzo zaczął zwracać się w stronę motomonów, przekazując im jakiś plan. Swoją drogą, pojawił się jakiś kolejny typ. Z krótkich obserwacji wynikało, że chorował na mongolizm. Dobrze, że ktoś reprezentuje tę społeczność, jak odpowiednio długo Minabi zaczeka, to Giotto przyniesie mu jakieś kredki.
Ustał na nogach po jakimś czasie i złapał się za głowę, przesuwając kilka kroków do przodu. Krótka analiza sytuacji, połączył fakty, zaobserwował cienie i stanął gdzieś w oddali, będąc jednak na widoku oraz z możliwością komunikacji z nim. Skrzyżował ręce na klatce piersiowej i spojrzał na dąb.
- Macie pięć minut, inaczej rozpierdolę te drzewo bombardą. - poinformował głośno i stanowczo, będąc wyraźnie rozgniewanym. No ale cóż miał powiedzieć? Nawet korzonków nie można porządnie wyleczyć, a tu już jakieś czarnomagiczne ekscesy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Minabi Izumi
avatar


avatar
Martwy †

PisanieTemat: Re: Stary Dąb    Sob Maj 27, 2017 12:13 am

Minabi odpowiedział jedynie uśmiechem na pierwsze pytanie Pottera, zupełnie jakby to była zabawa, jakby wszyscy tutaj rzeczywiście w coś grali, a nie mieli do czynienia z czymś niebezpiecznym. W końcu chciał tylko uleczyć drzewo, miał do tego odpowiednie narzędzia i siłę, wierzył w to. Znał stare tajemnice usłyszane od babci; śpiewała mu je do ucha wraz z kołysanką. Chciał wrócić do nucenia, bo to działało uspokajająco, miał też wrażenie, że jego magia w takich momentach synchronizuje się z resztą świata. Kosmiczne połączenie. Różdżką zaczął przesuwać wysypaną zawartość wokół dębu, wypowiadając krótkie słowa, cicho, za cicho by reszta mogła je usłyszeć. Otworzył też książeczkę, którą przyniósł ze sobą, kartki same się przerzuciły na odpowiednie strony. Przede wszystkim był na nich rysunek. Okręgów. I wszystko w japońskim języku i inkarnacjach.  Przy odkręcaniu słoika, spojrzał w stronę Jamesa.
- Pomożecie mi, uważając na siebie i nie wtrącając się - powiedział głośniej, ale nadal spokojnie. Jego bransoletki zsunęły się nieco z nadgarstka. Chciał jeszcze dodać, że nie wie, co się stanie. Ale... nie mógł. Coś go powstrzymywało. - To nie są duchy.
Zignorował dalszą część, skoncentrował się całkowicie, co miał do zrobienia. Ponownie zaczął nucić,  nie zwracając uwagi na błyskawice i inne dźwięki, ani też na coraz to żywsze cienie. Radość, spokój, harmonia.  Część substancji wykorzystał do nakreślenia śladów na swojej twarzy i rękach, resztą pokrył korę starego dębu.  
Znowu musieli sobie radzić sami. Jedenastu wyglądało jak żywych, choć przecież już dawno leżeli pogrzebani. A jednak. Stali tam. Wszyscy.
Aida Cuthbert. Alexander Aristow. Anna Gold. Arianna Jemare. Arthur Attaway. Arya Wordsworth. Flame Burnley. Grey Leviathan. Lilith Collins. Juliet Collins. Shane Collins.
Nie mógł poświęcić im uwagi, nie mógł do końca przewidzieć, co się teraz wydarzy - wiedział, że to wszystko jest ryzykowne, ale nie było wyjścia. W końcu wybrał i fiołki to wiedziały i nimfy wszystkie, wysłannicy których spotkał po drodze. Pomimo spokoju nie mógł jednak powstrzymać nowego uczucia kiełkującego w jego sercu - strachu. Ale  to był nieodłączny element, babcia kiedyś mu to tłumaczyła.
Jak czuł, tak miał zrobić. Przyłożył różdżkę, przymknął oczy i rozpoczął drugą część rytuału. Inkarnacje z książki łatwo było zapamiętać, przynajmniej z tej części, bo trzecia i ostatnia będzie bardziej wymagająca.
Z różdżki zaczęły wylatywać malutkie jasne płomyki, które znikały w ciemnej, odrobinę czerwonej korze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Stary Dąb    

Powrót do góry Go down
 
Stary Dąb
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 29 z 32Idź do strony : Previous  1 ... 16 ... 28, 29, 30, 31, 32  Next
 Similar topics
-
» Stary dąb
» Opuszczony domek na drzewie
» Stary Cmentarz
» Stary farmer farmę... A nie to nie ta piosenka.
» O stary, no wyrosłeś jak spod ziemi!

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Hogwart :: Tereny zamkowe :: Blonia -