Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!


CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Stary Dąb

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 17 ... 30, 31, 32  Next
AutorWiadomość
Mistrz Labiryntu
avatar


avatar

PisanieTemat: Stary Dąb    Pon Wrz 02, 2013 2:34 pm

First topic message reminder :

Idąc dalej ścieżką oddalasz się od głośnych śmiechów, krzyków jak i osób, do których te głosy należą. Trafiasz na praktycznie opustoszałą polankę, niedaleko bijącej wierzby.
Miejsce to ma swój dziwny urok, bowiem gdy przyjdzie się o odpowiedniej godzinie da się zobaczyć coś wspaniałego. Słońce leniwie opadające w dół, zmieniające swe kolory i kryjące się za horyzontem.
Wśród otoczenia wyróżnia się dąb. Duży i stary zapewne tak samo jak i sama szkoła.
Miejsce to na nowo odżyło, po pozbyciu się z niego resztek czarnej magii już na dobre.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Mistrz Gry
avatar


avatar

PisanieTemat: Re: Stary Dąb    Wto Cze 06, 2017 2:30 pm

The member 'Marlene McKinnon' has done the following action : Rzuć kością


'Pojedynek' :

Result : 1

_________________
Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984

Chcesz napisać prośbę do konkretnego Mistrza Gry na Prywatną Wiadomość? Użyj odpowiedniego określenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Giotto Nero
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Stary Dąb    Wto Cze 06, 2017 7:35 pm

Sytuacja nie była zbyt kolorowa, ale to zdążył już zapewne dostrzec sam Steve Wonder. Tylko Giotto był aktualnie w stanie walczyć w jakikolwiek sposób, nie będąc ani zbytnio przemęczonym walką z urokami, ani tym bardziej zranionym, jak na przykład jego brat. Co prawda odczuwał ból głowy, który nasilał się, jednakże można powiedzieć, że nieco się do niego przyzwyczaił i traktował to jako zwyczajny dyskomfort, mogąc dzięki temu funkcjonować w normalny sposób. Po prawdzie, jako jedyny mógł tu funkcjonować normalnie, zatem na jego barkach spoczywał obowiązek obrony reszty, asekuracji i bezpośredniego starcia w tej nierównej walce z czarnomagicznymi bytami.
Większość jego sekwencji się powiodła - Potter leżał, poczwara odsunęła się od Enzo, a grupa zjaw została rozbita. Nie wywołało to oczywiście żadnego uśmiechu czy też nie zwiększyło pewności siebie Ślizgona z prostego względu - przeczuwał, że to nie koniec i poszłoby za łatwo, gdyby jedno confringo wystarczyło do pokonania tworów. I nie mylił się, bo już chwilę później wszyscy ci, którzy oberwali mocniej czy słabiej tym zaklęciem, wstali i kontynuowali ostatni marsz trupów, coś na wzór tego entów z władcy pierścieni.
Zlustrował wzrokiem całą sytuację i będąc szczerym - zaniepokoił się. Im bliżej miał przy sobie te zjawy, tym bardziej docierało do niego, w jak beznadziejnej sytuacji aktualnie się znajduje. Miał na głowie dosłownie wszystko - od obrony samego siebie, po asekurację Enzo czy wyswobodzenie Jamesa z zaklęcia, którym przed chwilą powalił go na ziemię. W momencie, gdy Juliet wypowiedziała zaklęcie, Giotto instynktownie uniósł swoją różdżkę, chcąc obronić się Protego. Nie znał tej inkantacji, zatem od razu domyślił się, iż jest to technika czarnomagiczna, mogąca go mocno zranić. Obrona poniekąd całe szczęście się udała, jednakże Nero gdzieś tam z tyłu głowy miał świadomość, że napięcie i niebezpieczeństwo wzrasta.
Kątem oka dostrzegł jak Enzo się od niego oddala, a później wyjawia część planu. Miał go osłaniać? Pogoń za palącą się żywcem Marlene była dla niego głupotą, aczkolwiek przytaknął na cały ten pomysł i gdy tylko nadarzyła się okazja, spełnił swoje zadanie. Kuzyn wybrał najkrótszą drogę, zatem mogli upiec dwie pieczenie na jednym ogniu, bowiem między Marleną a Enzo znajdowały się jeszcze dwie zjawy, zmierzające w stronę Jamesa. Odetchnął głęboko, skupiając magię wokół siebie i przycelował dokładnie różdżką w zjawy stojące kilka metrów od Pottera. Zdecydował się użyć everte statum, które dzięki temu, że wywali jeden z tworów do tyłu, on zahaczy tym samym o drugiego i dzięki temu uderzy obu, nie marnując zbytnio sił na kolejne wymyślne czary.
Zadanie swoje wykonał, zatem mógł wrócić do swojego przeciwnika, która przed chwilą poczęstowała go czarnomagicznym zaklęciem.
- Zwracam z nawiązką - rzucił pewien siebie i machnął różdżką, z której wyleciał strumień kwasu, wycelowany prosto w uroczą twarzyczkę tej landrynki, jednocześnie odchodząc kilka metrów w bok, by cały czas być w ruchu, utrudniając trafianie go zaklęciami. Acidum poszło w ruch, zatem jak widać Giotto odsłaniał wszystkie swoje karty i nie przebierał w środkach, w końcu skoro mieli przeżyć te spotkanie, musieli korzystać ze wszystkiego co dostępne. Ślizgon był zadowolony z siły i celności zaklęcia, która ewidentnie mu sprzyjała dzisiejszego dnia, jak widać treningi z bratem opłaciły się.
Niepokojący wydał się fakt, że Marlene zaczęła się rozbierać, w dodatku krzyczała, jakby kompletnie już oszalała. Jako jedyna z ich czwórki nie oswobodziła się z uroku, co automatycznie zrobiło z niej ofiarę, będącą na łasce oprawców. Niewiele mógł w tej sytuacji zrobić, poza tym, by odwrócić uwagę pozostałych mrocznych postaci. Widząc jak ponownie pięć duchów skupia się wokół jednego miejsca, Giotto raz jeszcze zastosował technikę rozpraszająco-rozpierdalająco-wybuchającą - confringo. Biorąc pod uwagę fakt, że zrobił to dość szybko po użyciu Acidum, mogło nie być to zaklęcie celne, jednakże w tym przypadku chodziło bardziej o zasięg i chociaż odrobinę zdekoncentrowanie czarnomagicznych tworów. Poza tym, był to czar obszarowy, zatem nawet przy słabej celności, i tak swoje zrobi, tylko z nieco mniejszą siłą po prostu.
Chwilę oddychał głęboko, gdyż nadmiar czarów używanych przez ostatnie kilka chwil zaczął go wyczerpywać. Nero wiedział, że nie może tak szarżować, bowiem jeszcze nie wrócił do pełni formy po przygodach z nauką Acidum. Niemniej jednak adrenalina i świadomość tego, w jak beznadziejnej sytuacji są, zmusiła go do tego, by robić wszystko co może, nie zważając na konsekwencje w postaci przemęczenia. Chociaż jeśli chodzi o stan zdrowia, to wydawał się być i tak w najlepszym stanie ze wszystkich, co dodatkowo go przerażało - w sumie tylko on tworzył tutaj linię znaczącego oporu, reszta miała problemy nawet ze wstaniem.
Apropos podnoszenia się z ziemi. Gdy tylko zdołał zebrać myśli i odetchnąć, odsuwając się pospiesznie od Juliet, przypomniał sobie, że chwilę wcześniej potraktował Jamesa zaklęciem paraliżującym nogi. Szybko przekręcił głowę w tę stronę i dostrzegł, że Potter jeszcze nie poradził sobie z przeciwzaklęciem. Oddychając kilka razy głębiej, machnął różdżką, używając tym samym finite incantatem. Gryfon powinien szybko odzyskać władzę w nogach i wspomóc go w walce z tymi karakanami. Będąc już przy samym absolwencie Hogwartu, chwycił go wolną ręką za szatę i szarpnął do góry, pomagając mu wstać z ziemi, jednocześnie cały czas obserwując wzrokiem sytuację przed nimi.
- Trzeba uwolnić Marlene - zaczął spokojnie, patrząc cały czas przed siebie. - Bierzemy ich na siebie, żeby Enzo nie miał problemów - dodał od razu, ściskając mocniej różdżkę. Ziarno taktyki już zasiał - ściągnął na siebie uwagę większości zjaw, trafiając kolejno tych, którzy atakowali Jamesa, później oddał Juliet i na sam koniec ponownie uderzając tą stateczną grupę, która dalej była oddalona nieco od nich. Wiedział jednak, że jeśli Enzo sobie nie poradzi, znów wszystko będzie na jego głowie i to on będzie musiał ratować McKinnon. Gdyby jednak coś poszło nie tak, to po prostu rąbnie jej zaklęciem ogłuszającym i wykopie stąd jakimś ventusem, czy czymś tego rodzaju. Liczył, że Enzo podoła zadaniu i za chwilę dołączy do nich, by walczyć.
Skinięciem głowy rozpoczął drugą część planu i zaczął biec w prawą stronę, rozdzielając się tym samym od Gryfona, pozostając jednak dalej w obrębie wyznaczonego okręgu, by Minabi mógł dokończyć swój rytuał, mający zapewne na celu zakończenie tego całego syfu.

() - kostki, jakby ktoś nie wiedział ile boostów, etc
1. Protego (4,5)
2. Everte Statum (3,5)
3. Acidum (6,5)
4. Confringo (2,6)
5. Finite Incantatem (3,3)


Ostatnio zmieniony przez Giotto Nero dnia Wto Cze 06, 2017 8:27 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry
avatar


avatar

PisanieTemat: Re: Stary Dąb    Wto Cze 06, 2017 7:35 pm

The member 'Giotto Nero' has done the following action : Rzuć kością


#1 'Pojedynek' :

#1 Result : 3, 4

--------------------------------

#2 'Pojedynek' :

#2 Result : 2, 3

--------------------------------

#3 'Pojedynek' :

#3 Result : 6, 3

--------------------------------

#4 'Pojedynek' :

#4 Result : 1, 6

--------------------------------

#5 'Pojedynek' :

#5 Result : 2, 2

_________________
Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984

Chcesz napisać prośbę do konkretnego Mistrza Gry na Prywatną Wiadomość? Użyj odpowiedniego określenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James Potter
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Stary Dąb    Wto Cze 06, 2017 10:23 pm

Jej tu nie ma, jej tu nie ma… - powtarzał w myślach jakby bał się, że za chwilę znowu straci panowanie nad własnym umysłem. Rozpacz która jeszcze chwilę temu rozrywała go od środa zamieniła się we wściekłość. Łatwo dał się podejść, wystarczyło kilka bolesnych wspomnień i sam rzuciłby się w ramiona śmierci. Świetnie.
Uniósł jedną brew do góry w geście poirytowania widząc jak dwoje z poległych z promiennymi uśmiechami na twarzach zmierza w jego kierunku. Znowu poruszyli drażliwy temat. Erin. Szarpnął się chcąc wstać by wyładować na nich swoją całą wściekłość, nawet jakby miał w tym celu rozszarpać ich na strzępy własnymi rękoma. Niestety nogi z galarety przypomniały o sobie, a Potter tylko klapnął boleśnie z powrotem na cztery litery. Tylko tyle trzeba było aby cieniutka warstwa tamująca krwawiącą nogę pękła. Jego zaklęcie było tak skuteczne, jak majonez na kichanie… Zaklął pod nosem. Uzdrowicielem to on nie będzie, z pewnością.
W tym czasie Enzo rzucił się na pomoc… Nagiej Marlene? Nawet jego bluzę już gdzieś posiała, a jeden z trampków właśnie przeleciał koło głowy Pottera. Ładnie jej te panienki zamieszały w głowie... Na imprezie może by się nawet ucieszył, jednak w zaistniałych okolicznościach sprawa wyglądała dość niepokojąco.
Giotto tymczasem znowu zaczął szaleć z zaklęciami, przy okazji oswobadzając Pottera z przypadłości galarety. James podniósł się niezbyt zgrabnie z pomocą Nero czując jakby galareta również zagnieździła się w jego mózgu. Ogólne otumanienie musiała spowodować utrata krwi, ale już po chwili ściskał różdżkę stojąc u boku Giotto. Nigdy by nie pomyślał, że będzie walczył ramie w ramię ze ślizgonem, szczególnie tym ślizgonem, ale na analizę tej paranormalnej sytuacji nie było wtedy czasu.
- Zgadzam się - przytaknął zerkając w stronę krukonki - Nie wiem, czy ma to jakieś znaczenie, ale gdy Enzo przypadkiem wystrzelił iskrę ognia w Arye, ta zniknęła i tylko dziura w ziemi po niej została. Może nie zaszkodzi spróbować? – rzucił do Giotto celując najpierw w tych, którzy wyjątkowo go zdenerwowali śmiejąc wspominać jego siostrę – Incendio!
Ogień buchnął z różdżki Pottera obejmując w całości Annę i Greya. Trupy szamotały się w płomieniach, ale czy były one w stanie je unicestwić?

__________
Incendio 3.6

_________________


Ostatnio zmieniony przez James Potter dnia Wto Cze 06, 2017 10:39 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry
avatar


avatar

PisanieTemat: Re: Stary Dąb    Wto Cze 06, 2017 10:23 pm

The member 'James Potter' has done the following action : Rzuć kością


'Pojedynek' :

Result : 2, 5

_________________
Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984

Chcesz napisać prośbę do konkretnego Mistrza Gry na Prywatną Wiadomość? Użyj odpowiedniego określenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry
avatar


avatar

PisanieTemat: Re: Stary Dąb    Pią Cze 09, 2017 11:24 pm

Ventus może i był całkiem dobrze wymierzony, ale jego siła pozostawiała sporo do życzenia. Właściwie to zaklęcie nic nie zrobiło grupie nie do końca martwych osób. Shane w odpowiedzi na słowa chłopaka się roześmiał. Cel nie został podany, namacalne zjawy nie mówiły jakie mają żądania - po prostu robiły to, na co miały ochotę, korzystając z okazji, z ilości osób i mocy rytuału. Minabi wypowiedział kolejne słowa, jego twarz zrobiła się kompletnie blada, oczy były zamknięte, usta pozostawały w ciągłym ruchu, nawet w chwilach milczenia, a więcej płomyków opuszczało jego ciało, niektóre zdawały się mieć lekko czerwonawy odcień. Burza trwała. Resztki sukienki Marlene wylądowały na mokrej od krwi i deszczu trawie.
- Jesteś wiedźmą, jesteś wiedźmą! - Krzyknęła w odpowiedzi Lilith i uśmiechnęła się równie szeroko, co Aida, która stała obok. Ręce Collins były ciepłe. Za ciepłe. Jej zielone oczy niezdrowo lśniły na tę okazywaną przez Marlene czułość. Nagle Lilith pogłaskała ją po policzku. - Nie rozdzielą nas. Nie mogą. Arthur zaraz przyjdzie. I razem będziemy śpiewać dalej i szybciej i bardziej.
Objęła ją, a pod stopami, pomimo deszczu i grzmotów, pojawił się ogień, który zdawał się blondynkę łaskotać. Lilith nucąc zaplatała jej warkocz, Aida w tym czasie wyciągnęła różdżkę i skierowała ją w stronę zbliżającego się Enzo. Jasne włosy błyskawicznie pod palcami martwej dziewczyny zmieniły formę. Niepotrzebna była gumka. Lilith objęła Marlene za szyję i złożyła na jej ustach pocałunek, chichocząc, jakby to nie było nic takiego. Ogień zaczynał sięgał kolan. Łaskotał. Nuciły dalej.
Jeśli Enzo zbliży się jeszcze dalej, Aida go zaatakuje.
Protego zadziałało, choć ledwo, zaklęcie rzucone przez Juliet było bowiem bardzo silne, Giotto mógł więc dostrzec jak tarcza, którą wyczarował pęka od siły. Wytrzymała jednak. Na szczęście. Everte Statum również zadziałało i w powietrze uniósł się Grey, który opadł na ziemię kawałek dalej, niestety nie przewracając Anny.
Collins jedynie prychnęła rozbawiona i wykonała unik, jednakże trochę kwasu trafiło na część jej twarzy, sprawiając, że kawałek policzka spłynął jej w dół, odsłaniając kość. Wkurwiła się.
Confringo było naprawdę mocne, problem polegał jednak na celności - zaklęcie poleciało gdzieś obok Alexandra prosto w ziemię. Co prawda nieco go pokiereszowało, ale nie wywiązało się w pełni ze swej roli. Rzucanie zaklęć w ruchu wymagało większej wprawy. Juliet, Shane i Flame, którzy znajdowali się najbliżej, zbliżali się jeszcze bardziej i bardziej. Giotto mógł poczuć jak nieco miękną mu od tego wysiłku nogi, a pot leje się z niego strumieniami, wraz z tym ciepłym, przypominającym krew deszczem. James odzyskał władzę w nogach, lecz Anna, która nie wylądowała na ziemi, już wymawiała zaklęcie.
- Carpe Retractum - lasso oplotło nogę Gryfona, gdy tylko Giotto zaczął pobiegnąć w prawo. Tak go to zabolało, że nie mógł zdusić krzyku. Incendio trafiło tylko w Annę. Zaczęła się palić, ale w przeciwieństwie do Aryi, nie zmieniła się w pył. Czyżby zaklęcie było za słabe? Puściła go jednak. James ponownie mógł swobodnie się ruszać, ale musiał się pospieszyć, bo w jego stronę już zmierzał Grey.
Giotto mógł zauważyć jak Flame, Juliet i Shane podążają za nim. Shane machnął różdżką.
- Desmaio.
Alexandrem i Arianny celem stał się James, Arthur zaś zbliżał się się do Marleny, która nadal nuciła z Aidą i Lilith.
Minabi zaczął się trząść zupełnie jakby dostał padaczki.



Marlene McKinnon: -4 PŻ
Enzo Nero: -2 PŻ
James Potter: -7 PŻ
Giotto Nero: -8 PŻ (wzrastające zmęczenie)

Aktualna sytuacja.

_________________
Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984

Chcesz napisać prośbę do konkretnego Mistrza Gry na Prywatną Wiadomość? Użyj odpowiedniego określenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Enzo Nero
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Stary Dąb    Sob Cze 10, 2017 12:02 am

Enzo był wściekły. Nie dość że jego zaklęcie nic im nie zrobiło, to jeszcze te zjawy miały czelność się z niego śmiać. Tego było już za wiele.
- Incendio - Powiedział i użył zaklęcia.
Pierwsze zaklęcie wycelował w Aidę by nie zaatakowała go gdy się do nich zbliżał. Widząc że czar jest słaby powtórzył go, by móc bezpieczniej zbliżyć się do Marleny. Nie miał zamiaru jej tak zostawić, nie teraz kiedy był coraz bliżej swojego celu. Za drugim razem zaklęcie było silniejsze co zadowoliło chłopaka, po tylu słabych występach.
- Lena nie poddawaj się. Walcz z tym - Mówił do niej spokojnie.
Zmienił swój bieg w marsz mając cały czas różdżkę przed sobą i gotowy na to by użyć trzeci raz tego samego zaklęcia na dziewczynie która zaplata włosy blondynce. Nie mogli jej zostawić, nie ostatniego dnia w tej szkole, nie kiedy był już tak blisko ocalenia jej.

(Jeśli pierwsze zaklęcie coś zrobi Aidzie lub tej drugiej, to ostatnie zostaje wycelowane w tego trzeciego ziomka co się zbliża)


Ostatnio zmieniony przez Enzo Nero dnia Nie Cze 11, 2017 2:56 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Mistrz Gry
avatar


avatar

PisanieTemat: Re: Stary Dąb    Sob Cze 10, 2017 12:02 am

The member 'Enzo Nero' has done the following action : Rzuć kością


#1 'Pojedynek' :

#1 Result : 6, 1

--------------------------------

#2 'Pojedynek' :

#2 Result : 5, 4

--------------------------------

#3 'Pojedynek' :

#3 Result : 1, 3

_________________
Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984

Chcesz napisać prośbę do konkretnego Mistrza Gry na Prywatną Wiadomość? Użyj odpowiedniego określenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marlene McKinnon
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Stary Dąb    Sob Cze 10, 2017 12:48 am

Ogień, który jeszcze przed chwilą był w jej głowie, teraz, w bardzo powolnym tempie, zaczął wychodzić poza nią. Było jej stanowczo za gorąco, a jednak, stała jak słup soli, niezdolna do wykonania żadnego ruchu. Gdzieś na dole, najpierw w okolicach stóp, a później nieco wyżej, coś zaczęło ją łaskotać. Przyjemne uczucie.
A później to poczuła.
Gorące wargi Lilith najpierw dotknęły jej szyj, a później zawędrowały wyżej, w okolice ust blondynki. I wtedy właśnie oprzytomniała. W tej samej chwili gdzieś z oddali przedostał się do niej głos Enzo. Sekundę później Marlene odkryła, że naprawdę płonie. I wcale nie była z tego powodu zadowolona. Chciała krzyczeć. Ból, który przed chwilą wydawał jak się tak bardzo wyzwalającym uczuciem teraz był...No cóż, bólem, cholernym, ciężkim do wytrzymania bólem. A jednak, pod wpływem adrenaliny i złości, odruchowo, pogłębiła pocałunek (czując jak zbiera jej się przy tym na wymioty), a następnie z całej siły ugryzła dawną przyjaciółkę w język, jednocześnie odpychając ją o siebie. Czuła, że powinna uciekać.
A jednak. Żywy, palące jej nogi ogień, wcale tego nie ułatwiał. Nie uszła nawet dwóch kroków, kiedy bezwładnie przewróciła się na mokrą trawę. Nie miała siły uciekać.

Ja nie wiem czy to ma sens. Ale, gorączka. Jak nie ma, to wybaczcie.

_________________


Ostatnio zmieniony przez Marlene McKinnon dnia Wto Cze 13, 2017 7:29 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry
avatar


avatar

PisanieTemat: Re: Stary Dąb    Sob Cze 10, 2017 12:48 am

The member 'Marlene McKinnon' has done the following action : Rzuć kością


'Pojedynek' :

Result : 5

_________________
Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984

Chcesz napisać prośbę do konkretnego Mistrza Gry na Prywatną Wiadomość? Użyj odpowiedniego określenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James Potter
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Stary Dąb    Nie Cze 11, 2017 5:13 pm

Przez moment James był niemal pewny, że ogień jest tym, czym będą w stanie zatrzymać zombie. Ten moment zakończył się z niemałym zawodem, gdy jego zaklęcie dopadło Annę, właśnie, tylko ją, chociaż uderzenie było tak duże, że w blasku płomieni wydawało mu się, że trafił w oboje, tak niestety się nie stało. Liczył, że spotka ją los Aryi, ta jednak po prostu zaczęła płonąć i się szamotać i zdecydowanie nie można było tu mówić o zbyt słabej mocy zaklęcia, bo w końcu Aryę trafił jedynie zabłąkany ognik, a James chociaż może i z trafnością miał lekki problem, to koniec końców wrzucił Annę na niezłego grilla.
Tak więc, najwyraźniej ogień nie był tym czego potrzebowali, chociaż wydawał się dość dobrym półśrodkiem o czym James właśnie się przekonywał, albowiem Anna nie była zwykłym krwiożerczym zombie, a zombie wyposażonym w magiczne moce i cóż, chyba inteligencję, bo wiedziała gdzie zaatakować, posyłając w jego stronę Carpe Retractum.
Noga i tak już dawała mu się mocno we znaki. Ból promieniował niemal przez całe jego ciało, a utrzymywanie się w pozycji stojącej wcale nie było łatwym wyzwaniem. Tak więc, gdy lasso z trzaskiem oplotło się wokół jego rannej kończyny nie był nawet w stanie zdusić krzyku. Różdżka omal nie wypadła mu z dłoni, gdy paraliżujący ból przeszył go wyrywając z jego piersi ponad przeciętną umiejętność posługiwania się literą A w mrożących krew w żyłach tonacjach. Zagryzł policzek od środka i zacisnął pięści wbijając sobie paznokcie w dłonie. Tylko wzbudzeniem świadomego, samoczynnego bólu był w stanie zdusić paraliż bólu nad którym nie panował. Robił tak zawsze, chociaż może nie był to najlepszy pomysł na radzenie sobie z cierpieniem.
Tak więc, jak już było wspomniane wcześniej, dzięki płomieniom które oponowały ciało Anny, ta, zapewne niemało zafrasowana problemem nagłego ugrillowania, wypuściła z uścisku rodem z Dzikiego Zachodu Pottera, przywracając mu jako taką zdolność kontrataku.
Płonąca Anna musiała jednak poczekać. Jako tymczasowo niedysponowana, spadła na drugi plan, bo kilkoro innych żywych trupów wydawało się żądnych uwagi. W tym Grey który właśnie ją wymijał jakby nigdy nic idąc w stronę Pottera.
W głowie Rogacza zaczął wykluwać się pewien plan, nie debatował długo nad jego logiką, ani nie dopuścił, jak zwykle, zdrowego rozsądku do głosu, tylko zaczął działać, póki Grey nie rzucił się na niego i znajdował się niedaleko Anny.
- Petrificus Totalus! – rzucił celując w zombie, a gdy ten zdrętwiał, James zagryzając wargę by postawić się bólowi, podbiegł w jego stronę i z całej siły pchnął go na płonącą Annę. Wcale by się nie obraził jakby zajął się od niej ogniem, chociaż w tamtej chwili zależało mu na tym by po prostu powalić ich razem na ziemię.
W jego stronę ruszyli również ramię w ramię Alexander i Arianna. Jak dla tego pierwszego nie miał skrupułów, tak wahał się przez chwilę patrząc na blondynkę. To nie ta sama osoba co za życia… - wmawiał sobie czekając na odpowiedni moment. Chciał by również zbliżyli się do zdezorientowanej Anny przywalonej unieszkodliwionym Greyem, tak więc ustawił się tak by, aby do niego dotrzeć, musieli ich wyminąć.
- Jeszcze chwila… - wyszeptał sam do siebie, po czym gdy mógłby poderwać wojska krzycząc ‘Do ataku!!!’ rzucił podwójne - Locomotor Mortis! – celując kolejno w Alexandra i Ariannę. Przy pierwszym razie jedynie drasnął truposza, jednak zaklęcie było na tyle silne by szarpnąć jego nogi w nagłym zwarciu i powalić do kolekcji lekko przypieczonych, zdezorientowanych zombie. Drugie zaklęcie, chociaż celne, skończyło się fiaskiem. Arianna odbiła je z chytrym uśmieszkiem na twarzy. Jednak James nie czekał, aż ta oddali się od jego uskładanej kolekcji, a natychmiast rzucił kolejne zaklęcie celując w całą gromadę.
- Everte Stati! – po prostu, chciał wywalić ich wszystkich poza okrąg z soli, jakkolwiekby to było mądre, czy też nie.

__________
Petrificus Totalus 4.6
Locomotor Mortis 3.6
Locomotor Mortis 4.2
Everte Stati 4.5

_________________


Ostatnio zmieniony przez James Potter dnia Nie Cze 11, 2017 6:25 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry
avatar


avatar

PisanieTemat: Re: Stary Dąb    Nie Cze 11, 2017 5:13 pm

The member 'James Potter' has done the following action : Rzuć kością


#1 'Pojedynek' :

#1 Result : 3, 5

--------------------------------

#2 'Pojedynek' :

#2 Result : 2, 6

--------------------------------

#3 'Pojedynek' :

#3 Result : 3, 1

--------------------------------

#4 'Pojedynek' :

#4 Result : 3, 4

_________________
Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984

Chcesz napisać prośbę do konkretnego Mistrza Gry na Prywatną Wiadomość? Użyj odpowiedniego określenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry
avatar


avatar

PisanieTemat: Re: Stary Dąb    Pią Cze 16, 2017 11:58 am

Może i celność różdżki Enzo była dobra, ale siła kompletnie znikoma, z różdżki nie wystrzeliło nic. Powtórzenie okazało się lepsze, mały płomyk wyleciał i objął rękaw Aidy, lecz i tak był za słaby. Dziewczyna spojrzała na dziurę w szacie i lekko spaloną skórę. To nie było nic poważnego. Trzeci raz również nie okazał się łaskawy dla chłopaka, kilka iskierek i nic poza tym. Maszerował więc... wokół czego? Kogo? Najpewniej wokół nich, ale Aida już wyszła mu naprzeciw.
- Ty też spłoniesz - powiedziała nagle pogardliwe, przymykając oczy i skupiając się, i oto z jej różdżki wyleciała fala ognia - początek Szatańskiej Pożogi. Zaczęły się wyłaniać pierwsze kształty zwierząt, które zmierzały w stronę Enzo. - Spłoniesz tak jak my.
Kiedy Marlene odepchnęła Lilith, ta tylko roześmiała się jakby to była zabawa. Wieczna zabawa. Arthur zdążył się do nich zbliżyć i bez skrupułów rzucił w McKinnon zaklęcie Tarantallegra.
- Tańcz do utraty sił .
Petrificus Totalus zadziałał, choć zaledwie musnął ciało Greya. Były krukon jednak zdrętwiał i pchnięty przez Pottera trafił na płonącą Annę. Zajął się ogniem, ale również nie zniknął, ba, jakby Gryfon przyjrzał się im lepiej, zauważyłby, że ich skóra jest nadal cała, zaledwie delikatnie muśnięta poparzeniami. Pierwsze zaklęcie, Locomotor Mortis choć silne to okazało się niewystarczająco celne, zapewne z powodu trzęsącej się ręki Jamesa, był w końcu już zmęczony. Drugie, choć celniejsze, w ogóle nie wyleciało z różdżki. Alexander dobrze więc udawał, że urok zadziałał i chwilę przed wylądowaniem na Annie i Greyu, wyprostował się jak gdyby nigdy nic i ruszył do ataku. Tak samo jak Arianna. Formułka choć nie do końca prawidłowa, zadziałała i wyrzuciła Jemare w powietrze, co prawda ledwo, ale jednak. Nie przeleciała niemniej przez granicę z soli, o ile w ogóle była to sól.  Alexander był w tym czasie już gotów do rzucenia zaklęcia.
- Eripitus.
Desmaio Collinsa trafiło w Giotto i sprawiło, że poleciał on do tyłu a w jego dłoń mocno wbiły się kolce z jakiegoś małego krzewu, rosnącego nieopodal. Przestał padać deszcz, a Marlene straciła przytomność. Minabi przestał się telepać.


Enzo Nero: -2 PŻ (trucizna)
Marlene McKinnon: -6 PŻ (stracenie przytomności na przynajmniej 2 posty)
James Potter: -4 PŻ (zmęczenie, nie masz też bonusu z PD z powodu ilości PŻ)
Giotto Nero:  -8 PŻ


Aktualna sytuacja

_________________
Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984

Chcesz napisać prośbę do konkretnego Mistrza Gry na Prywatną Wiadomość? Użyj odpowiedniego określenia.


Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Sro Cze 21, 2017 1:49 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James Potter
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Stary Dąb    Sob Cze 17, 2017 10:34 pm

Z wycieńczenia zaczęło kręcić mu się trochę w głowie, a i język mu się plątał przez co przekręcił końcówkę ostatniego zaklęcia. Cudem było, że w ogóle zadziałało. Oczywiście wizja z jego wyobraźni różniła się nieco od tego co udało mu się osiągnąć. W powietrze wyleciała tylko Arianna i wcale nie wyrzuciło jej tak daleko jakby tego chciał, była jednak chwilowo unieszkodliwiona, tak jak i płonący Grey z Anną. Nie dało się tego jednak powiedzieć o Alexandrze który zdecydowanie za szybko się ogarnął i nim James zdążył odetchnąć i rozgonić mroczki przed oczyma, już rzucał w jego stronę zaklęcie.
- Protego! – próbował się bronić, jednak bezskutecznie. Momentalnie po jego całym ciele rozeszło się nieprzyjemne mrowienie. Po chwili był już cały porośnięty maleńkimi kolcami które nie dość, że same z siebie były już bolesne jak cholera, to jeszcze wybuchały plując krwią. Zaczęło mu wszystko przeszkadzać, chciał się rozebrać żeby ubrania nie drażniły kolców, prawie nawet zrzucił okulary, jednak przed uczynieniem tego wszystkiego powstrzymały go resztki zdrowego rozsądku, chociaż kto by się spodziewał że akurat James Potter powoła się na rozsądek.
Zaklął mierząc Alexandra nienawistnym spojrzeniem. Ty mnie kolcami? To i ja ciebie! – pomyślał. Zdecydowanie za dużo już miał dziś do czynienia z tymi paskudnymi wytworami natury. Po dzisiejszym wieczorze niech żadna dziewczyna nie liczy, że dostanie od Pottera różę, o ile w ogóle wyjdzie cało z tej metamorfozy w kaktusa i którakolwiek go jeszcze zechce.
Przypomniał sobie o pnączach które jako pierwsze zaatakowały go dzisiejszego wieczoru (no może nie licząc tych wrednych patyków które to zapragnęły zabawić się we fryzjera jego kosztem, przy okazji dzieląc sobą niesfornego klienta po twarzy) i kto by pomyślał, że będzie się tak bardzo cieszył na ich powtórny widok.
- Oppugno! – krzyknął mierząc w nie różdżką. Na szczęście tym razem miał trochę więcej szczęścia. Szarpnął nimi gwałtownie i skierował je w stronę Alexandra. Oplotły go unosząc go lekko do góry i wpijając się w jego ciało – Fajnie? – mruknął cicho James tracąc siły. Kolejne kolce na jego ciele wybuchały, już nawet ból jaki sprawiały nie przeszkadzał mu tak bardzo jak dźwięk który przy tym rozchodził się w jego głowie. Zarzucił oplecionym Aristowem w tlących się jeszcze Annę i Greya i zawinął wokół nich pnącza by po zaciśnięciu ich w tym kolczastym uścisku zwolnić zaklęcie. Nie byłby w stanie dłużej go utrzymywać.
Na jakiś czas pozbył się trójki zombiaków. Rozejrzał się dookoła sprawdzając jak ma się reszta. Zaklął cicho widząc co te monstra wyprawiają z Marlene. Nie dość, że była naga i poraniona, to tańczyła teraz jak szalona prawdopodobnie potraktowana Tarantallegrą.
- Finite Incantatem! – chciał ją jakoś wybawić z tej podłej sytuacji, ale był tak zdezorientowany przez bycie kaktusem, że jego zaklęcie wcale nie wyszło, w końcu kto słyszał o czarujących kaktusach, z pewnością nie Potter.
Jęknął odwracając się na chwilę w stronę Arianny która mogła już się otrząsnąć po wyrzuceniu w powietrze. I chociaż zaczynał mieć szczere wątpliwości, czy jest jeszcze w stanie rzucać jakiekolwiek zaklęcia, wymierzył w nią jeszcze raz.
- Expulso! – zdecydowanie nie była to Bombarda Maxima, ale ciągle miał jakieś opory przed zrobieniem jej bezpośredniej krzywdy. Jego ręka wcale nie skierowała różdżki w stronę celu chociaż Potter usilnie starał się panować nad jej drżeniem. Zaklęcie trafiło obok, jednak James miał nadzieję, że Arianna będzie w rażeniu bomby i może przy odrobinie szczęścia znowu ją gdzieś odrzuci.
On w tym czasie odwrócił się znowu w stronę Marlene i widząc, że ta z wycieńczenia opadła na ziemię, kulejąc pobiegł w jej stronę, po drodze zabierając swoją bluzę by móc nią ją okryć. W międzyczasie przestał padać deszcz, teraz jednak James prawie za nim tęsknił.
__________
Protego 1.3
Oppugno 3.6
Finite Incantatem 2.1
Expulso 2.5

_________________


Ostatnio zmieniony przez James Potter dnia Nie Cze 18, 2017 12:05 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry
avatar


avatar

PisanieTemat: Re: Stary Dąb    Sob Cze 17, 2017 10:34 pm

The member 'James Potter' has done the following action : Rzuć kością


#1 'Pojedynek' :

#1 Result : 1, 3

--------------------------------

#2 'Pojedynek' :

#2 Result : 3, 6

--------------------------------

#3 'Pojedynek' :

#3 Result : 2, 1

--------------------------------

#4 'Pojedynek' :

#4 Result : 2, 5

_________________
Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984

Chcesz napisać prośbę do konkretnego Mistrza Gry na Prywatną Wiadomość? Użyj odpowiedniego określenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Stary Dąb    

Powrót do góry Go down
 
Stary Dąb
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 31 z 32Idź do strony : Previous  1 ... 17 ... 30, 31, 32  Next
 Similar topics
-
» Stary dąb
» Opuszczony domek na drzewie
» Stary Cmentarz
» Stary farmer farmę... A nie to nie ta piosenka.
» O stary, no wyrosłeś jak spod ziemi!

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Hogwart [schowany na czas wakacji] :: Tereny zamkowe :: Blonia -