Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!
CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Sala Filcha

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
avatar
avatar


PisanieTemat: Sala Filcha   Pon Wrz 02, 2013 1:56 pm

First topic message reminder :

Wchodzisz do środka i od razu uderza cię odór stęchlizny. Rozglądasz się wokoło, widzisz tylko zakurzone kufry i wypolerowane kajdany. W ten oto sposób trafiłeś do Sali Tortur Filcha
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
avatar
avatar

Hufflepuff

PisanieTemat: Re: Sala Filcha   Pon Kwi 18, 2016 6:45 pm

Gdy otworzył torbę - zbliżyła się do niego, zaglądając zaraz do niej i szukając jakiegoś ciekawego koloru. Palec wskazujący prawej ręki wodził od jednej puszki do drugiej, odrzucając coraz to kolejne, w końcu zatrzymując się na opakowaniu, który wieńczył różowy kapturek. Sięgnęła po nią natychmiast, wyciągając i odsuwając się od niego, jednocześnie zaczynając potrząsać puszką, żeby farba w środku odpowiednio się rozmieszała.
- Myślę, że ten będzie odpowiedni. - szelmowski uśmiech wykwitł na jej ustach, unosząc opakowanie w ręce i prezentując mu wybrany kolor, gdyby do tej pory nie udało mu się go zarejestrować. Sam kolor różowy był dla niej czymś okropnym - kojarzący się natychmiast z dziewczęcością i delikatnością, której jej często brakowało, bo nie miała jej nawet jak w sobie wykształcić. Należała do dziewcząt, które w dzieciństwie próbowały dorównywać chłopaczkom z ulicy i, o zgrozo, dobrze jej to wychodziło. Ta nieustępliwość za dziecka pozostawiła za sobą butność i drażliwość, gdy ktoś próbował ją nie doceniać.
Odwróciła się i podeszła do kajdan po czym, wstrząsając jeszcze raz puszką i zdejmując zakrętkę, poczęła je ubarwiać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Sala Filcha   Wto Kwi 19, 2016 11:20 am

Jerome stał cierpliwie nie poganiając jej przy wyborze. Może i woźny mógł tu przybyć w każdej chwili, jednak Drake miał nadzieję, że niosące się po pustych lochach ciężkie kroki charłaka jednak zdołają ich jakoś zaalarmować. W przeciwnym wypadku może być kiepsko... bardzo kiepsko.
Uśmiechnął się do niej, gdy wybrała w końcu dziewczęcy róż. Może i nie pasował on zbytnio do chłopczycy, do której było jej nieporównywalnie bliżej, ale to przecież nic nie znaczyło. Nie malowała nim swojego pokoju tyko niszczyła mienie szkolne, czym miała wkurzyć woźnego. To jemu miał ten kolor nie leżeć, a nie jej podobać.
Puchon chciał najpierw sięgnąć po żółtą puszkę, jednak zmienił zdanie. Jakoś nie chciał ryzykować zwracania uwagi na ich dom. Wystarczyło już tego. Zamiast tego chwycił za czerwoną puszkę. Któż mógł tak narozrabiać jeśli nie Drake? Oczywiście Huncwoci. Na nich zawsze można było zrzucić winę.
Odłożył torbę na podłogę i sam zaczął wstrząsać puszką by następnie zacząć przyozdabiać jeden z kufrów, niespecjalnie przejmując się tym, jak Filch to później usunie albo czy w ogóle to usunie.
Zmarszczył brwi przypominając sobie o czymś.
- Mamy już może zarezerwowane boisko na trening przed meczem? Jakoś nie miałem o tym okazji pogadać z Colettem. - Zbliżający się mecz z Ravenclawem, mimo iż nie miał im dać szans na zdobycie pucharu to jednak nadal był dla nich ważny. Musieli zadbać o to, by przynajmniej nie znaleźć się na ostatnim miejscu. Już i tak Hufflepuff uchodził nieraz za najgorszy z domów, gdzie trafiały wyrzutki nie odznaczające się żadnymi wyjątkowymi cechami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Hufflepuff

PisanieTemat: Re: Sala Filcha   Wto Kwi 19, 2016 11:32 pm

Kolor jaki znajdował się teraz w jej dłoniach, miał się nijak do jej charakteru. Była jednak pewna, że Filch mógł się podobnie na niego zapatrywać. Może nie zrozumiałby groteski, jaka wynikała z zabarwienia właśnie kajdan na różowo, ale wciąż byłby odpowiednio zdenerwowany faktem, że jacyś nieznośni uczniowie buszowali w jego ukochanej salce. Która, zdaniem puchonki, powinna zostać dawno zlikwidowana.
Przerwała na chwilę pracę, słuchając co też Jerome ma do powiedzenia. Gdy tylko skończył, spray znowu zaczął opryskiwać kajdany, niedługo jednak. Wystarczająco, by mogła przetrawić jego słowa i ustosunkować się do nich odpowiednio.
- Myślę, że po tym co się stało, mógł mieć inne priorytety. - powiedziała, nie odwracając się jednak do niego i kontynuując pracę. Przed oczami stanęły jej śmierdzące dymem i oświetlone ciepłym światłem obrazy z Hogsmeade. Zamazane i zamglone przez szyby w Trzech Miotłach, ostre i wyraźne gdy wyszli z knajpy, przepełnione krzykiem, ferworem walki i wszechobecnym bólem. Widziała też ukrzyżowane ciało Erin Potter, która górowało nad tym wszystkim jako tryumf i ostrzeżenie. Tak skończą wszyscy, którzy się sprzeciwią. A to był dopiero początek. Widziała także znowu Fenrira, który zatapiał zęby najpierw w Cirilu, a potem w Adamie. Jak w końcu próbuje odczołgać się od nich, coraz bardziej zmęczony. Był także Remus, który uderzał w nią ostrymi słowami, próbując na swój sposób chronić przed nią samą. A na końcu była ona: zła, pełna sprzecznych emocji, z płonącym spojrzeniem, które nie wskazywało na to, by miała komukolwiek ustępować i dłonie. Dłonie przyciśnięte do szyi, niezdolne zatrzymać ciecz, która nosiła w sobie życie. Bezradne gdy oczekiwała od siebie najwięcej, gdy nadzieja okazywała się najsilniejsza i najbardziej naiwna. Nie pierwszy raz te obrazy, dźwięki, zapachy i słowa stawały jej ponownie przed oczami. Jej sny były od wydarzeń w wiosce żywe i nad wyraz realne. Nie chciała, żeby na jawie powtórzyły się znowu, ale dobrze wiedziała, że będzie inaczej.
- Ale jeśli tego nie zrobił, kto nam zabroni? Możemy iść za niego i zarezerwować, albo poćwiczyć sami. Zgarnąć po drodze Alice, Sharon i Nathalie i sprawa załatwiona. Colette, o ile my go nie znajdziemy, pewnie znajdzie się sam. - tym razem odwróciła do niego twarz, uśmiechając się na końcu lekko.
Przez to wszystko sama zupełnie zapomniała o zbliżającym się meczu quidditcha. Niby przejście nad tym wszystkim do życia codziennego przyszło jej łatwo, nie uważała jednak, że wszyscy inni reagowali podobnie. Colette był co prawda, zdawać by się mogło, typem bezproblemowym, jednak nic nie było do końca pewne. Po części nieco zazdrościła Jerome, że wypad do Hogs go ominął i nie mógł nacieszyć się zapachem śmierci, dymu i widokiem Śmierciożerców. A z drugiej strony.... wiedziała, że żałowałaby, gdyby jej tam nie było. Z ciekawości i z poczucia winy, że mogła pomóc, a nie była w stanie bo podjęła taką, a nie inną decyzję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Nauka

PisanieTemat: Re: Sala Filcha   Wto Maj 10, 2016 10:17 am

Od tygodnia nieprane łachmany trzepotały za nim gniewnie, a przyjemny zapaszek jaki się przy tym unosił niejednego konesera dobrych smaków przyprawi o zawrót głowy. Oczywiście z zachwytu! Zapach przepoconego, z rzadka mytego ciała jest bardzo męski. Zwłaszcza u takiego mężczyzny jakim jest Argus Filch! Niemal biegł po schodach, potykając się co rusz o krzywy stopieni, bo przecież nie nogi. A zarośnięte brwi ściągnięte w gniewnym wyrazie, przywodziły na myśl rozgniewaną sowę. Właściwie to wściekłą, patrząc jak skrzywione usta nadają grymasowi nowego, bardziej groteskowego znaczenia. Jakby ktoś myślał, że u Filcha to już nie możliwe, to w tym wypadku owszem – możliwe i to jak. No nie miał chwili spokoju, nie miał! Smarkacze biegają dziko po Hogwarcie i rozrabiają, a kiedy już myślach… ach, że usiądzie sobie spokojnie w swojej sali, napije się herbaty z wodorostów przy miłej lekturze magazynu o kotach, to co?! Dowiaduje się, że już ktoś tam jest! Kochana Pani Norris przybiegła do niego cała zaaferowana, więc czym prędzej pokonuje kolejne schody byleby dorwać urwisa, czy też urwisów.

Puchoni prowadząc pogawędkę o quidditchu, za późno zorientowali się, że pani Norris namierzyła ich i zadenuncjowała Filchowi.
- A co TU się WYPrawia! – wykrzyknął wściekle, stojąc w progu. Szare ślepia zmarszczyły w dwa małe rodzynki, gdy próbował przypatrzyć się dwójce nicponi. – Proszę bardzo, Pan Drag. ZNOWU się spotykamy. Mało żeś odchodów się nanosił ostatnio? – Odwrócił nieznacznie głowę w stronę Puchonki i wycelował w nią drżący ze złości palec – Panna eee… ee... Rudy Smark widzę, że w zmowie. Gołąbkować wam się zechciało w mojej sali?! – aż się opluł ze złości widząc… zaraz co tam jest? Kajany. RÓŻOWE kajdany?! – Fetyszyści!! – wykrzyknął pełen oburzenia. A i czerwony kufer nie umknął jego uwadze, jakby na nim Drake właśnie kogoś rozdziewiczył. – Drag na MOICH kufrach dziewoi się nie bierze! Pędraki lepszego miejsca na schadzki nie macie? Już ja wam dam. ROZPUSTNA MŁODZIEŻY! – Nastąpiła chwila ciszy z jego strony. Uczniowie mogli starać się wytłumaczyć, aby choć trochę poprawić swoją sytuację.
- Ze mną do nauczyciela i to migiem! – chwile mają to do siebie, że są bardzo krótkie i ulotne.



„Tak, tak... ciężka praca i ból to najlepsi nauczyciele, przynajmniej moim zdaniem... Szkoda tylko, że nie stosuje się już tych dobrych, dawnych kar... Na przykład takie wieszanie za ręce pod sufitem... Po kilku dniach bylibyście posłuszni jak baranki. Mam jeszcze łańcuchy, a jakże, trzymam je w swoim kantorku, oliwię od czasu do czasu, może jeszcze kiedyś się przydadzą... No dobra, idziemy. Tylko nawet nie myślcie o ucieczce, bo będzie jeszcze gorzej.”—Argus Filch
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Hufflepuff

PisanieTemat: Re: Sala Filcha   Sob Maj 28, 2016 4:55 pm

Dziewczyna dalej zajęta była i kajdanami i kufrem, który pod nimi się znajdował. Po zabarwieniu tego pierwszego, przez dłuższą chwilę wpatrywała sie w swoje dzieło z lekkim powątpiewaniem, niczym wybitny artysta, który ocenia swoje ukończone dzieło. Po owej chwili uśmiechnęła się do siebie pod nosem, i krótkim, również skierowanym do swojej osoby kiwnięciem głowy, zatwierdziła dokonane zmiany. Następnie cofnęła się nieco, by dobrać jakiś inny kolor z zasobnej torby towarzysza Drake'a, jednak udaremniło jej to czyjeś pojawienie się.
Zamarła w pół ruchu, z nową puszką, niebieską tym razem w dłoni, wpatrując się ganiącym spojrzeniem w Argusa Filcha. Oczywiście: wiedziała, że robili źle, ale od tego w tej szkole byli. Fakt, że mężczyzna pojawił się w swojej własnej sali nie stanowił problemu, by dziewczyna czuła się tym faktem dogłębnie urażona. Bo jak to tak, przerywać bezczelnie pracę twórczą artystów. Całą urazę pogłębił fakt, że woźnemu gdzieś umknęło jej nazwisko i w udziale przypadło jej miano Rudego Smarka. No cudownie po prostu.
- Może ja słownik pożyczę? Bo słyszę okropne braki w języku. - powiedziała, prostując się, uprzednio odkładając puszkę do torby. Spojrzała na Jerome, jakby w tym momencie rozważając, czy jakiekolwiek schadzki w jej wykonaniu były z nim możliwe, jednak szybko odrzuciła tę możliwość. Jerome w jej umyśle jawił się jedynie jako kolega z roku, co tego tak samo skory do psot i chyba nigdy wcześniej nie rozważała go w jakichkolwiek innych kwestiach. Stał teraz, wyraźnie zaskoczony podobnie jak ona, a może nawet bardziej. Kolorowe spojrzenie znowu przeniosło się na intruza, bo tym właśnie w tym momencie jawił jej się Filch.
- Szliśmy sobie spokojnie do pokoju wspólnego, a tu nagle, chyba pan nie uwierzy, ale jacyś Gryfoni przemknęli obok. Myślę sobie, no bezsensu, że gryfoni w podziemiach, a idziemy dalej, a tu drzwi uchylone. I co? Kajdany pomalowane, skrzynia, a na podłodze leży torba z tym! - podniosła torbę i podetknęła ją pod nos Filchowi, robiąc parę kroków w jego stronę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Nauka

PisanieTemat: Re: Sala Filcha   Nie Cze 05, 2016 6:34 am

Wściekłość. Czuł niepohamowaną furię zżerającą go od środka. Gdyby mógł… TYLKO mógł używać kar cielesnych na uczniach! Rudy Smark już by wisiał, dyndając kończynami niczym szmaciana lalka. A Drag… oj on by na pewno wylądowałby w kufrze tuż koło rozwścieczonych gałęzi Bijącej Wierzby. Ale, ale rzeczywistość wybudziła go brutalnie, wraz z damskim głosem nieszanującego go Smarka.
- A ja może zabiorę Ci badyl? Mój język jest na swoim miejscu, tam gdzie powinien być. W gębie! – odparł zgryźliwie przedrzeźniając jej ton. Miał ochotę infantylnie pokazać tej Smarkuli ozor, który znajduje się na swoim miejscu (jak to Filch opacznie zrozumiał), nie jest wybrakowany. Ale powstrzymał się od takiego poniżania. Musiał natychmiast dowiedzieć się, co oni tu robią?! Wysłuchał jej wersji wydarzeń. Oddychał chrapliwie, nie potrafiąc utrzymać dłużej niż pół sekundy powietrza w płucach. Błądził nawiedzonymi oczyma po pokoju wciąż nie wierząc w tak jawną profanację jego własności, ba! Świętość! - Gryfoni?! – wykrzyknął zaskoczony widząc tylko dwójkę Puchonów i narzędzia zbrodni. – Gdzie oni! Już ja ich!! – zaczerpnął gwałtownie powietrza – Ja ICH! – pogroził w stronę Rudego Smarka palcem, pokazując jak on bardzo ich. Niech wie i zdaje sobie sprawę co czeka winowajców! Spojrzał podejrzliwie na torbę, która została mu niechciane podsunięta. Powąchał dla zasady nieufnie zerkając na Puchonkę. – No i? – rzekł opryskliwe, plując w jej stronę (nie)chcący. – Gdzie ta czereda Gryfów?



„Tak, tak... ciężka praca i ból to najlepsi nauczyciele, przynajmniej moim zdaniem... Szkoda tylko, że nie stosuje się już tych dobrych, dawnych kar... Na przykład takie wieszanie za ręce pod sufitem... Po kilku dniach bylibyście posłuszni jak baranki. Mam jeszcze łańcuchy, a jakże, trzymam je w swoim kantorku, oliwię od czasu do czasu, może jeszcze kiedyś się przydadzą... No dobra, idziemy. Tylko nawet nie myślcie o ucieczce, bo będzie jeszcze gorzej.”—Argus Filch
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Hufflepuff

PisanieTemat: Re: Sala Filcha   Nie Cze 05, 2016 1:09 pm

Isma sama walczyła ze sobą, żeby nie wywalić języka i pokazać go woźnemu. Gdyby tylko mogła rozpłynęłaby się w powietrzu, albo wymazała mu z pamięci ostatnie dziesięć minut. Tyle wystarczyłoby w zupełności, żeby zabrać się z miejsca zdarzenia, zanim rozjuszony, pożal się Boże, strażnik Hogwartu wpadłby do swojej sali tortur i zobaczył... to wszystko. Rozejrzała się jeszcze raz po pomieszczeniu, jednocześnie szacując wyrządzone szkody i doceniając pomysł Jerome. Był dobry, ale byłby też jeszcze lepszy, gdyby okazali się bardziej zapobiegliwi i zadbali o swoje własne bezpieczeństwo i anonimowość. A tak, kolejny wpis do kartoteki. Nie to, żeby bardzo jej to przeszkadzało, ale owo przyłapanie wiązało się również z dodatkowymi pracami na rzecz społeczeństwa szkolnego, nie do końca przyjemnymi zapewne, jak zawsze z resztą, co sprawiało, że odechciewało jej się wszystkiego. Ale próbowała. Jakoś. Ktoś w końcu musiał podjąć tę że heroiczną próbę wyłgania się z zaistniałej sytuacji, a sugestia Huncwotów wydawała się jakoś najbardziej pod ręką.
- Pewnie już w swoim pokoju wspólnym. Gdyby pan szybciej biegał, to by ich pan może jeszcze złapał. Szybcy są, wprawili się w zbrodni. - pokiwała głową, odkładając torbę z powrotem na ziemię i rękawem swetra ścierając z twarzy kropelki dna Filcha, kryjąc przy tym bezbrzeżne obrzydzenie, które temu towarzyszyło. Odsunęła się o parę kroków, chcąc wyjść zasięgu plucia woźnego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Nauka

PisanieTemat: Re: Sala Filcha   Nie Cze 05, 2016 1:52 pm

Choć starał się skupić uwagę na uczennicy, to pogrom jego świątyni co chwila odwodził go od jej piegowatej twarzy. Miał ochotę zapłakać. Czuł nawet zbierającą się w kanalikach wilgoć, ale postanowił, że nie da im tej satysfakcji i wykorzystał nadmiar zbierających się płynów by pluć dookoła przy każdym słowie. Nie oszczędzał niczego oraz nikogo. Właśnie próbował pobić rekord plucia na odległość, wypytując Rudego Smarka o szczegóły widząc, że z Draga nic nie wyciągnie. Wnioski były oczywiste - a więc Gryfoni. To łachudry niewychowane! Gdyby tylko przeszedł wcześniej. Ale niestety musiał zadowolić się dwoma Puchonami. Został mu ochłap, ale lepsze to niż nic. A na pewno nie zamierzał im odpuścić. Co to, to nie! Pani Norris świadkiem, wymierzy karę choćby miał o to błagać nauczyciela i napastować go tak długo aż ten zgodzi się dla własnego spokoju.
- Widzę tylko was. Idziecie ze mną do nauczyciela. I TYLE. – krótko skwitował przekonującą historyjkę Ismael. Może gdyby nie był tak wzburzony tym co się tutaj właśnie stało, pobiegłby jak dziki z miotliskiem pod pachą byleby ich złapać. Ale to Drake i Blake byli przed nim i to na nich postanowił wyżyć narastającą frustrację. Może da to smarkom do myślenia i nauczą się w końcu, że z Filchem się nie zadziera, a Hogwart to nie mugolska piaskownica, czy inne ecie pecie podaj mi skarpetę zgredzie. Nie wiedział co roiło się w ich pustych makówkach, jednak nie było wątpliwości, że ich mentalność pozostawała dla niego na poziomie usmarkanych dzieciaków, które nie umieją sobie nawet skarpety założyć bez zamachnięcia się badylem tj. różdżką. Podszedł szybkim krokiem do Draga i chwycił go niesubtelnie za szatę. – Ruszamy Rudy Smarku. – wycharczał do Ismael, ciągnąc za sobą Jeromego. – Ruszta się, bo za ucho wytargam! – wykrzyknął do niej widząc jej ociąganie.
ztx2 [ Jerome Drake, Argus Filch]



„Tak, tak... ciężka praca i ból to najlepsi nauczyciele, przynajmniej moim zdaniem... Szkoda tylko, że nie stosuje się już tych dobrych, dawnych kar... Na przykład takie wieszanie za ręce pod sufitem... Po kilku dniach bylibyście posłuszni jak baranki. Mam jeszcze łańcuchy, a jakże, trzymam je w swoim kantorku, oliwię od czasu do czasu, może jeszcze kiedyś się przydadzą... No dobra, idziemy. Tylko nawet nie myślcie o ucieczce, bo będzie jeszcze gorzej.”—Argus Filch
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Hufflepuff

PisanieTemat: Re: Sala Filcha   Nie Cze 05, 2016 3:20 pm

Rudy Smarku. Oczy Ismy zmrużyły się, jednak znowu - nic nie powiedziała na ten temat mimo, że tego typu określenia miała ochotę włożyć Filchowi z powrotem do gardła. Nie lubiła go, mimo, że czasami był swego rodzaju urozmaiceniem, jeśli chodziło o zbrodnie. Po co cóż robić kawały, skoro nikt nie przyleci, żeby wytargać cię za uszy, albo pociągnąć do konsekwencji. Przestałoby to być aż takie... śmieszne? Może nie, ale aż tak ciekawe. Zawsze pozostawała ta nutka niepewności, czy uda się aby na pewno, czy może nie.
- Idę przecież. - burknęła, podążając za woźnym, który targał za sobą Jerome. Nie winiła go za bierność w tej sytuacji, ostatnio podobno musiał razem z Powell czyścić zagrodę, więc wspomnienia na pewno musiały być na tyle ciężkie, by zapomniał języka w gębie. Ale cóż, zostali złapani - mówi się trudno. Musieli teraz dać się przeciągnąć do nauczyciela, a potem na odbębnienie kary, która zapewne, znając Filcha, nie okaże się niczym przyjemnym.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Sala Filcha   

Powrót do góry Go down
 
Sala Filcha
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3
 Similar topics
-
» Sala operacyjna
» Sala lekcyjna nr 2
» Sala segregacji
» Neuschwanstein - Sala Tronowa
» Sala przesłuchań

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Hogwart :: Piętra :: Lochy i podziemia-
Skocz do: