Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!


CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Sala Filcha

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Mistrz Labiryntu
avatar


avatar

PisanieTemat: Sala Filcha   Pon Wrz 02, 2013 1:56 pm

First topic message reminder :

Wchodzisz do środka i od razu uderza cię odór stęchlizny. Rozglądasz się wokoło, widzisz tylko zakurzone kufry i wypolerowane kajdany. W ten oto sposób trafiłeś do Sali Tortur Filcha
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Argus Filch
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Sala Filcha   Sob Sty 03, 2015 1:45 pm

Szedł powolnym krokiem porsto do swojego gabinetu. Nie mógł dłużej stać w otoczeniu tych wesołych bachorów. Obok jego nogi kroczyła zdenerwowana Pani Norris. Ona podobnie jak swój pan, nienawidziła osób kształcących się w Hogwarcie. Był już bardzo blisko, z daleka widział drzwi prowadzące do jego Sali. Był gotów przyłapać jakiegoś dzieciaka, który wałęsał się koło jego miejsca zamieszkania. Zwykle unikali tego miejsca, jednak liczył, że ktoś jednak się trafi. W końcu dotarli. Drzwi były zamknięte – jak zawsze. Westchnął głęboko i niechcący  wpadł na drzwi, które szybko się otworzyły. Przecież je zamykał! Wyszczerzył swoje żółte zęby, zaśmiał się i wskoczył do pomieszczenia.
- Mam was! – krzyknął i zakasłał kilka razy. Ślina pociekła mu z buzi na brudną podłogę. Sala wyglądała tak jakby ktoś tam już był. I rzeczywiście – były  tak dwie osoby. Regulus. I jakaś cyganka. Pokręcił głową, uśmiechał się chytrze. - ODEJMUJE TYSIĄC OSIEM PUNKTÓW HUFFLEPUFFOWI I SLYTHERINOWI! – ryknął. – ZGŁOSZĘ SIĘ DO OPIEKUNÓW WASZYCH DOMÓW! TO DZIĘKI MNIE WASZE DOMY NIE WYGRAJĄ PUCHARU! SIADAĆ MI NA PODŁODZE I SŁUCHAĆ CO MÓWIĘ! - Z jego twarzy ciekła ślina. Pani Norris prychnęła na młodych ludzi.

_________________

„Tak, tak... ciężka praca i ból to najlepsi nauczyciele, przynajmniej moim zdaniem... Szkoda tylko, że nie stosuje się już tych dobrych, dawnych kar... Na przykład takie wieszanie za ręce pod sufitem... Po kilku dniach bylibyście posłuszni jak baranki. Mam jeszcze łańcuchy, a jakże, trzymam je w swoim kantorku, oliwię od czasu do czasu, może jeszcze kiedyś się przydadzą... No dobra, idziemy. Tylko nawet nie myślcie o ucieczce, bo będzie jeszcze gorzej.”—Argus Filch
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Esmeralda Moore
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Sala Filcha   Sob Sty 03, 2015 3:19 pm

Kiedy cyganka miała już odpowiedzieć chłopakowi który ją zaskoczył do pomieszczenia wszedł woźny szkoły.
-Niech to szlag- Przeklęła cicho w swoich myślach. No tak, mogła się domyślić, że sami to długo tutaj nie pobędą, no ale co poradzić. Ciekawość cyganki czasami nagradzała ją, a czasami karała.
-Proszę Pana...- Zaczęła cicho i bardzo grzecznie jak na nią. Cóż czar wili działał na każdego więc chyba na niego też. W końcu słabł dopiero wtedy kiedy ktoś się o tym dowiedział, bo był znacznie bardziej uważny i nie było wcale tak łatwo do niego dotrzeć. A woźny na szczęście o tym nie miał pojęcia.
-Huffelpuff nie ma aż tylu punktów aby odebrać tysiąc osiem. Jesteśmy na ostatnim miejscu- Wyszeptała i założyła sobie kosmyk swoich kruczoczarnych włosów za ucho.
-Po za tym to moja wina. Przepraszam, nie powinnam była tutaj wchodzić. On przyszedł za mną aby przemówić mi do rozsądku. Przepraszam jeszcze raz za włamanie. Obiecuję, że to więcej się już nie powtórzy, ale niech Pan nie wzywa nauczycieli.- I zupełnie jak by na zawołanie szmaragdowe oczy dziewczyny się zaszkliły. Cóż kobiety miały swoje sztuczki, były bardzo dobrymi aktorkami, potrafiły wzbudzić na zawołanie każdą emocję, robiły coś czego mężczyźni nie potrafili zrobić.
-Proszę... niech Pan nie każe całych domów- Wyszeptała i zamrugała kilka razy oczami a po jej policzkach pociekły dwie samotne krople. Oj ile razy taką akcję się robiło kiedy dziewczyna była zmuszona żebrać na ulicy. Wciskało się wtedy jeszcze jakąś łzawą historyjkę i tak naprawdę każdy to kupił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Regulus Black


VII rok

PisanieTemat: Re: Sala Filcha   Nie Sty 04, 2015 1:20 pm

Chłopak aż zadrżał, kiedy usłyszał wściekły krzyk woźnego. Szlag by to... - syknął w myślach. Nigdy wcześniej nie zaliczył takiej wtopy przy chodzeniu po zamku... Ba, on prawie nigdy nie chodził po zamku w ten sposób, był zbyt zajęty nauką i treningami! Co go podkusiło, aby znów się tu pojawić?
Jej ckliwa historyjka sprawiła, że uniósł brew zaskoczony, ale zaraz zrobił niewinną minę. Co miał zrobić?! Z jednej strony było uniewinnienie, bo cyganka naprawdę była przekonująca w tym co robiła, a z drugiej strony... Był zbyt dumny, aby oddać się całkowicie na pastwę ten pięknej dziewczyny. Historia była przekonująca... Zwłaszcza z tymi bardzo prawdziwie wyglądającymi łzami.
Gdyby pozwolił na odebranie im tylu punktów okryłby hańbą swoją rodzinę... I następny pobyt w domu byłby najgorszym doświadczeniem w jego życiu. Już sobie wyobrażał krzyk matki, przyprawiający o dreszcze na plecach i łzy w oczach. Mimo iż Regulus był zdecydowanie jej ulubieńcem, to umiała być naprawdę surowa. I straszna.
Nie wiedział na co się zdecydować... Czy pozwolić jej działać czy może stanąć w jej obronie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Argus Filch
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Sala Filcha   Pon Sty 05, 2015 11:44 am

Swoje spojrzenie skierował na Regulusa Blacka – myślał, że mogą zostać neutralnymi dla siebie osobami, ale nie! Bo on podpadł mu już w Sali Wejściowej, a teraz i tutaj. Siedział cicho i nie wymawiał żadnego słowa. Filch pokręcił z niedowierzaniem głową i ryknął na całe gardło.
- CO WY TU ROBICIE?! – ślina nadal wyciekała z jego jamy ustnej. Wszyscy mogliby uznać to za coś obrzydliwego, jednak woźny nie zdawał sobie sprawy z tej sytuacji. Wtedy przemówiła ta Puchonka. Każdy mógł przyznać, że jest ładna, ale Filcha to właściwie nie ruszało. Przecież najbardziej podobała mu się Pani Irma Pince, a potem Poppy Pomfrey. Na policzkach dziewczyny zauważył pojedyncze łzy i sam nie wierzył temu co widział. Ona się popłakał, bo powiedział, że odejmuje tysiąc osiem punktów jej domowi? To jak ona zareagowałaby na szlaban! Był prosty sposób by się przekonać. Zwykle tego nie robił, ale w tamtej chwili jakiś dziwny urok jakby próbował go opanować. – DAM WAM WYBÓR! Możecie wybierać… - jego głos stał się cichszy, by po chwili znowu wybuchnąć. – SZLABAN CZY ODEJMOWANIE PUNKTÓW! RAZ, DWA, TRZY! WYBIERASZ TY! – Wskazał palcem na Esmeraldę i wybuchnął śmiechem upijając łyk zimnej herbaty z wodorostów. Była ona jego ulubionym napojem.

_________________

„Tak, tak... ciężka praca i ból to najlepsi nauczyciele, przynajmniej moim zdaniem... Szkoda tylko, że nie stosuje się już tych dobrych, dawnych kar... Na przykład takie wieszanie za ręce pod sufitem... Po kilku dniach bylibyście posłuszni jak baranki. Mam jeszcze łańcuchy, a jakże, trzymam je w swoim kantorku, oliwię od czasu do czasu, może jeszcze kiedyś się przydadzą... No dobra, idziemy. Tylko nawet nie myślcie o ucieczce, bo będzie jeszcze gorzej.”—Argus Filch
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Esmeralda Moore
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Sala Filcha   Pon Sty 05, 2015 6:58 pm

Szlaban czy odejmowanie punktów, cygance tak naprawdę nie było straszne ani jedno ani drugie, ale domyślała się, że ujemne punkty to była by ujma na honorze tego ślizgona, dlatego też chciała spróbować wybrnąć jakoś z tej całej sytuacji, w końcu była kobietą i wilą jednocześnie. A to dawało jej minimalną przewagę. Wytarła szybkim ruchem reki swoje zielone oczęta po czym popatrzyła na łańcuchy.
-Dobrze, powiem Panu dlaczego tutaj przyszłam- Powiedziała cicho i zaczęła się nerwowo bawić końcówką swoich czarnych włosów.
-Chciałam na własne oczy zobaczyć to miejsce o którym jest tak bardzo głośno w całej szkole. Słyszałam, że wieszano tutaj kiedyś uczniów którzy coś przeskrobali. Wiedziałam, że to prawda bo przecież nikt tak jak Pan nie potrafi utrzymać porządku i ładu w tej szkole. A Pana kot jest postrachem całej szkoły. Oddała bym wszystko aby mieć takiego druha przy swoim boku- Kłamała, jak z nut, nawet na chwilę się nie zacięła, po prostu ciągnęła dalej swoje kłamstwo próbując skierować rozmowę na tematy które woźny tak bardzo lubił.
-Serce mi się kraje kiedy widzę uczniów którzy nie potrafią docenić Pana pracy, ale ja miałam czyste intencje. Nie miałam zamiaru robić niczego złego. Po prostu na własnej skórze chciałam poczuć to poczucie winy które nadal unosi się w powietrzu.- Powiedziała i ostatecznie wstała ze swojego miejsca otrzepując z kurzu swoją spódnicę, splotła ręce przed sobą i skruszona wbiła wzrok w ziemię.
-A te starannie wyczyszczone łańcuchy są naprawdę cudowne- Zakończyła swoje przemówienie. Esmeralda nigdy nie poddawała się bez walki, liczyła na to, że coś to da, że może uda się im jakoś wybrnąć z tej całej beznadziejnej sytuacji w jakiej się aktualnie znaleźli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Regulus Black


VII rok

PisanieTemat: Re: Sala Filcha   Sob Sty 10, 2015 8:43 pm

Teraz już nie było odwrotu. Musiał przybrać maskę i wkręcić się w to "niewinne" przedstawienie. Jej urok w tym pomagał. Czarowała jak rasowa czarownica magią swojego uroku. Sam pewnie by temu uległ, gdyby nie fakt, że wiedział o tym, że kłamie.
- Pan tu trzyma tyle ważnych przedmiotów, panie Filch! Nie mogłem przecież pozwolić jej się tu szwendać, dlatego za nią poszedłem, jednak zdążyła już wejść. - w końcu opowiedział się po stronie tego kłamstwa. Zabawne, jemu też wychodziły one tak prosto. Patrzył w oczy woźnego bez cienia wątpliwości w oczach.
- Co nie zmienia faktu, że podzielam jej zdanie, ta sala jest zdecydowanie najwspanialszą w całym zamku! Zawsze wierzyłem w pańskie metody wychowawcze, proszę pana, przecież pan to dobrze wie. - dodał.
Regulus kilka razy powiedział panu Filchowi o jakichś rozrabiających, nieznanych mu Gryfonach i gdzie to się dokładnie dzieje. Sądził, że zostanie to kiedyś zapamiętane.
Zerknął na Esme... Oby wiedziała, co robi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Argus Filch
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Sala Filcha   Pon Sty 12, 2015 6:11 pm

Argus wiedział, że wielu uczniów go oszukiwało. Tak zwyczajnie. Ale on nie był na tyle głupi… Oj nie. Herbata z wodorostów pomagała mu trzeźwo myśleć, więc nie było z nim tak łatwo. Pół-wila trochę temu zaprzeczała, a więc był na przegranej pozycji. Ale jego serce należało do Poppy Pomfrey i Irmy Pince. Te to dopiero go wyrywały z swoich rąk. Nie mógł ukrywać, zarumienił się gdy usłyszał o swojej wspaniałej kolekcji. Tak bardzo chciał, by ponownie wprowadzili te przepiękne metody.
- Nicponie! Nie oszukacie mnie! Otrzymujecie szlaban, wyślę do was moją kotkę, Norris. A teraz spadać mi stąd, bo jakiś głupek ma przyjść! – krzyknął rzucając w ścianę brudną gąbką. – Wymarsz! Nie obchodzi mnie to, że to wam nie pasuje. Zjawicie się i tyle… - uśmiechnął się złośliwe. Kotka Norris już merdała wesoło ogonkiem, patrzyła na uczniów swoim ostrym spojrzeniem. Usiadł sobie przy stole i zjadł kilka ciasteczek przeznaczonych dla kotów. Najwidoczniej nie zauważył okładki, ale i nie zobaczył żadnej różnicy. Po chwili ich zatrzymał - Idziemy. - koteczka pięknie do niego podbiegła. Napisał list i wręczył go jej, żeby zaniosła do skrzydła szpitalnego, do pewnego Ślizgona. Niedawno otrzymał informacje od nauczyciela o tych głupich uczniakach.
List:
 
- A wy?! IDZIEMY! - i zabrał ich do gabinetu.
-------
z/t x3

_________________

„Tak, tak... ciężka praca i ból to najlepsi nauczyciele, przynajmniej moim zdaniem... Szkoda tylko, że nie stosuje się już tych dobrych, dawnych kar... Na przykład takie wieszanie za ręce pod sufitem... Po kilku dniach bylibyście posłuszni jak baranki. Mam jeszcze łańcuchy, a jakże, trzymam je w swoim kantorku, oliwię od czasu do czasu, może jeszcze kiedyś się przydadzą... No dobra, idziemy. Tylko nawet nie myślcie o ucieczce, bo będzie jeszcze gorzej.”—Argus Filch
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Riley Acquart
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Sala Filcha   Nie Lip 12, 2015 10:44 am


Zapuszczanie się do najciemniejszych zakątków lochów nie było najlepszym pomysłem. Szczególnie jeżeli obrało się za swój cel zwiedzanie dość mrocznego miejsca jakim jest Sala Tortur. Trudno o lepsze miejsce do spędzenia wolnego popołudnia. Po cóż wylegiwać się na słonku, spacerować po błoniach, zaczerpywać świeżego powietrza, jak można w tym samym czasie po obcować z kurzem, brudem i pajęczynami. Na ten świetny plan wpadły oczywiście dwie Gryfonki. Ciekawość jak zwykle wzięła górę nad rozumem. Ale nie było to spontaniczne zagranie. Obie dziewczyny zachowały szczególną ostrożność i do sali tortur miały przybyć osobno. Dobrze zachować pozory i wyeliminować zagrożenie do minimum. Zagrożeniem był oczywiście Argus Filch, jednak z wywiadu jaki wcześniej dokonały nastolatki wynikało, że kręcił się on aktualnie po szkolnych wieżach eliminując pułapki Irytka. I sądząc po kreatywności złośliwego ducha, pewni zajmie mu to sporo czasu.
Tymczasem zajmijmy się lochami. Jako pierwsza na miejsce spotkania przybyła Riley. Ostrożnie przemykała między korytarzami co jakiś czas oglądając się za siebie. Wślizgnęła się do środka pomieszczenia z iście kocią zwinnością. W pierwszej chwili brunetka nie była wstanie za wiele zobaczyć bowiem Sala Tortur w żaden sposób nie była oświetlona. Ciemność zadomowiła się tu w największym procencie. Na szczęście młoda czarownica dysponowała mugolskimi zapałkami i szybko zajęła się rozpalaniem porozstawianych gdzieniegdzie naftowych lamp. Woźny Filch pewnie robił podobnie, gdyż jako Charłak opierał się głównie na niemagicznych sposobach działania. Tak więc, już po chwili mrok zaczął ustępować i odsłaniać przedziwne sprzęty oraz narzędzia tortur. Riley podeszła do jakiegoś metalowego krzesła ze skórzanymi pasami i z ciekawości poczęła przy nim majstrować. Czekała oczywiście na Peggy, która lada moment powinna się tu zjawić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ventus Zabini
avatar


avatar
V rok

PisanieTemat: Re: Sala Filcha   Pon Sie 10, 2015 3:24 pm

Ven naprawdę miał ostatnio podły nastrój. Nie odzywał się do nikogo, nie palił papierosów, chodził ciągle zgarbiony z myślami gdzieś w kosmosie. Jednak w myślach nie miał nic. Nie potrafił się na niczym skupić. Nie rozumiał co się z nim działo. Nie potrafił nawet czasami się poruszyć. Stał w jednym miejscu i gapił się w przestrzeń. To samo działo się na lekcjach. Nawet gra na gitarze nie potrafiła go uspokoić. Musiał coś zrobić ze sobą, bo inaczej nie wróci do żywych tylko nadal będzie błąkał się po zamku jak jeden z duchów. Nagle przed jego nieobecnym wzrokiem mignęła mu jakaś skradająca się dziewczyna. Wytężył szare komórki, pobudził swoje procesory do myślenia i zorientował się, że jakaś Gryfonka skradała się do gabinetu Filcha.
Zastanawiał się, czy gryfoni naprawdę są odważni, czy ludzie pomylili ich odwagę z największą głupotą. Gapił się chwilę na miejsce, w którym owa istota zniknęła. Nie był pewny czy chciał iść za nią. Nie wiedział, czy miał tyle siły, aby pakować się w kłopoty. Jeśli dostanie szlaban jest taka możliwość, że on się tam nie wybierze i będzie miał jeszcze więcej problemów, a problemy są upierdliwe i nie bardzo chciało mu się myśleć o tym. Przeszedł obok drzwi i był już prawie na końcu korytarza, gdy zdecydował się jednak cofnąć do owego miejsca. Miał zaledwie 15 lat i nadal miał w sobie dziecinną ciekawość. Co z tego, że udawał iż jest już dorosły. Nadal był dzieckiem i nienawiść do problemów przegrała z ciekawością. Uchylił lekko drzwi, za którymi zniknęła brunetka i spojrzał na nią jak oglądała krzesło. Co w tym było takiego ciekawego? Chwilę tak stał. Przez te kilka dni chodzenia i ukrywania się przed ludźmi nauczył się być naprawdę cicho.
- Gryfoni są odważni, czy głupi?- zadał pierwsze lepsze pytanie. Jakoś to go bardziej interesowało niż obecność w tym miejscu.- Może ludzie się pomylili dając wam tę cechę…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Riley Acquart
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Sala Filcha   Sro Sie 12, 2015 9:17 am


Mimo ponurego miejsca jakim jest Sala Tortur, nic nie zapowiadało niczego złego. Wręcz przeciwnie, migotanie płomyków w palących się naftowych lampach tworzyły ciekawe ruchome cienie. Taki delikatny teatrzyk. To właśnie nagłe poruszenie się cieni zwiastowało przybycie nowej osoby do pomieszczenia. W chwili ponownego otwarcia drzwi lekki powiew powietrza zawirował po sali i zakłócił płomienne spalanie... ale tyko na chwilkę. Brunetka już wiedziała o nowym gościu, lecz była święcie przekonana o przybyciu swojej koleżanki. Jak bardzo się myliła. Po chwili ów ciszę przerwał głos nieznajomego, a prawda wyszła na jaw. Riley odwróciła się powoli. Głos który dobiegł za jej pleców wcale nie należał do Peggy. I w dodatku te słowa - ironia i pogarda przeplatała się w każdym zdaniu.
W końcu Gryfonka dostrzegła nieznajomego. W progu sali stał młodzieniec ubrany w barwy domu Salazara Slytherina. Kojarzyła go, lecz tylko z widzenia. Z pewnością był młodszy od niej, choć niewiele. Maksymalnie rok, może dwa. I z pewnością był bardzo zadufany w sobie.
- Jeżeli starasz się mnie obrazić, to musisz się bardziej postarać. A ja nie jestem głupia... co najwyżej naiwna, bo wciąż wierzę że się odwrócisz i wyjdziesz.
Prawdopodobieństwo że chłopak zrozumie aluzję i opuści pomieszczenie było bliskie zeru. Ślizgoni zawsze robią wszystkim na złość. Pchają się w miejsca gdzie nie są mile widziani i psują innym zabawę. Wszystko wskazywało na to, że i tym razem będzie podobnie. Brunetka nie spuszczając wzroku z młodego czarodzieja, wspięła się na metalowe krzesło i rozsiadła wygodnie. Po chwili dodała:
- A jaka jest główna cecha waszego domu? Czyżby chamstwo...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ventus Zabini
avatar


avatar
V rok

PisanieTemat: Re: Sala Filcha   Nie Sie 16, 2015 7:01 pm

Obrazić? Chciał ją obrazić? Po co ma się zniżać do takiego poziomu? Popatrzył na nią uważnie, a jego twarz nawet nie drgnęła, nadal była jak posąg. Nawet dziurki nosa prawie niezauważalnie się poruszały. Stał sztywno i intensywnie wpatrywał się w cholerną marionetkę. Sznureczek w górę, w dół. Kukiełka usiadła na fotelu. Słowa panny dobiegały do niego jak zza grubej szyby. Stłumione, nie wyraźne. Cholernie irytujące. Czego chcesz panno?
że się odwrócisz i wyjdziesz – czemu jest pewna, że on tego nie zrobi? Czemu tak myśli? Już odwrócił się tyłem do niej, gdy usłyszał następne słowa. Spojrzał na nią przez ramę i na powrót stanął przodem do brunetki. Ven nie jest jak inni. Zrobiłby to, ale cholernie irytowało go to, że ona jest pewna, iż jest on taki sam jak inni. Powoli pokręcił głową, wyciągnął różdżkę z szaty i wykierował ją w jej kierunku. Wypowiedział formułkę i pasy krzesła zacisnęły się na drobnym ciele dziewczyny. Usta drgnęły.
- Nie oceniaj po tym co widzisz – podszedł do niej powoli. Mógł robić za starszego niż jest w rzeczywistości. Zawsze taki był. Nie był dzieckiem. Był cholernie dojrzały. Patrzył w jej brązowe oczy i dotknął jej serce palcem.- To więcej ci powie, myśl zanim coś powiesz. Pozory zawsze mylą – szepnął ochrypłym głosem wyniszczonym przez papierosy, które tak często palił. Cofnął drżącą dłoń i wsunął do kieszeni. – Miłego dnia naiwna panienko – wyszeptał i ulotnił się z Sali stając za drzwiami na korytarzu. Oparł się o drzwi i automatycznie sięgnął do kieszeni po papierosy. Chciał zapalić. Nie było ich. Cholernie go to zignorowało, ale nie ruszył się, ale w głowie pojawiło się miejsce, w którym je ukrył. Nawet drgnął chcąc się odbić, ale w ostatniej chwili przypomniał sobie, że za drzwiami jest ta irytująca panna. Czemu ludzie nie mogą go zaskoczyć? Dlaczego w tym miejscu są tylko dwie takie osoby? Pokręcił głową, gdy w jego głowie pojawiły się szmaragdy wpatrujące się w niego w ten sposób, a następnie scena w bibliotece. Zacisnął dłoń na szacie. Cholerne wspomnienia. Jak on chciałby mieć coś, co je zabierze, coś co pozwoli o nich zapomnieć.
Po chwili stania tak bez celu na korytarzu wszedł z powrotem do sali i uwolnił Gryfonkę, a w następnej chwili zniknął jak mara gdzieś w czeluściach korytarza. Miał dosyć tych wszystkich irytujących ludzi.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry
avatar


avatar

PisanieTemat: Re: Sala Filcha   Pią Wrz 04, 2015 7:09 pm

[z/t dla Riley]

_________________
Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984

Chcesz napisać prośbę do konkretnego Mistrza Gry na Prywatną Wiadomość? Użyj odpowiedniego określenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jerome Drake
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Sala Filcha   Wto Kwi 05, 2016 6:52 pm

Jerome, po dłuższym spacerze, skręcił wreszcie w korytarz, w którym mieściły się drzwi do pokoju Filcha. Puchon już do niej kiedyś zaglądał, ale był tam tylko przelotem, bo nakrył go ten głupi kocur i musiał się jak najszybciej zmywać. Tylko cudem udało mu się tym razem wywinąć od szlabanu, bo stary dziad prawie go złapał.
Blondyn puścił rękę koleżanki i wyjął różdżkę.
- Alohomora - szepnął, by zamek się otworzył. Czyż to nie cudowne, że woźny musiał używać tradycyjnych kluczy, a nie zaawansowanych zaklęć zabezpieczających? Włamania do niego były dzięki temu łatwiejsze.
- Okej, wchodzimy - rzucił i otworzył drzwi, by przepuścić koleżankę. Dobre maniery wobec kobiet weszły mu już tak bardzo w krew, że nawet teraz odruchowo ich przestrzegał.
Kiedy już byli w środku, zamknął za sobą drzwi i szeroko się uśmiechnął. Gestem dłoni pokazał na znajdujące się w pomieszczeniu sprzęty i szare ściany.
- Isma, nie sądzisz, że przydałoby się odświeżyć nieco to pomieszczenie? Wiesz, trochę koloru, tu się machnie ładnego jednorożca, tam żółte słoneczko... - zaczął pokazywać, udając przy tym fachowego projektanta wnętrz.
- Od razu będzie tu ładniej. - Zaśmiał się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ismael Blake
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Sala Filcha   Sro Kwi 06, 2016 5:48 pm

Isma jakoś nie pamiętała, żeby zadała sobie trud i dostała do Filchowej sali. Znaczy oczywiście, że była świadoma jej istnienia, nie znaczyło to jednak, że zaistniałą sytuacja, która sprowokowałaby ją w taki czy inny sposób do zajrzenia tam skrojeniu jakiegoś uroczego psikusa. Był w Filchu coś tak odpychającego, że wchodzenie do salki tortur zakrawało na obcowanie z nim. Czuło się w niej jego obecność na każdym kroku, w każdym jej calu było widać tego starego pryka i okropne skłonności. Teraz uczniowie mogli się dobrze bawić, bez jakichś strasznych konsekwencji, ale kiedyś... Kiedyś ta sama była używana i to napawało rudowłosą delikatnym niepokojem.
Gdy tylko poczuła, że Jerome puszcza ją wolno, wytarła machinalnie rękę, zganiając z siebie ślady dotyku i ciepła, pozostawione przez chłopaka. Twarzyczka nie zmieniła się jednak ani na moment, pozostając cały czas pogodną i nie przejawiając jakichkolwiek wewnętrznych niepokoi czy niedogodności. Bo jak to tak, pokazywać takie pierdoły innym. Weszła do środka, rozglądając się uważnie po pomieszczeniu, zawieszając na dłuższą chwilę wzrok na kajdanach, a przez jej usta przepełzł delikatny uśmieszek. Odwróciła się do Jerome przodem, splatając na chwilę ręce za sobą.
- A gdzie indziej tęczę. Rozumiem. - wyszczerzyła się do niego, puszczając oczko. - Trzeba nadać temu pomieszczeniu... duszy. - zaczynając od zamalowania tych całkiem zgrabnych kajdan. Pokiwała głową z uznaniem. - No no, Jerome. Jestem niemal pod wrażeniem. - przyznała, na swój sposób chwaląc go w tym momencie. Co prawda zarówno ona jak i on wciąż pozostawali za czołówką, którą stanowili Huncwoci czy chociażby Collette, żeby daleko nie szukać, ale wciąż - pomysł był dobry.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jerome Drake
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Sala Filcha   Czw Kwi 07, 2016 6:54 pm

Nie zauważył gestu, który wykonała dziewczyna po puszczeniu jego ręki. Był wtedy zbyt zajęty gmeraniem przy zamku, by przejąć się taką błahostką. Z resztą, czy naprawdę by się nią przejął? Może trochę by go to zaciekawiło i kiedyś zacząłby dociekać, dlaczego tak robi, ale w tym momencie nic by to nie zmieniło. Nowa aranżacja wnętrza była w tym momencie bardziej pasjonująca niż przyzwyczajenia koleżanki.
Uśmiechnął się szerzej, gdy dziewczyna doskonale zrozumiała, o co mu chodziło.
- Dokładnie. Teraz jest takie bezosobowe. Przydałoby się tu więcej życia! - Zaśmiał się, otwierając torbę. Skłonił się nisko w podzięce za komplement i wyciągnął do niej ręce z trzymanymi w nich puszkami. Dama miała oczywiście pierwszeństwo.
- Więc który kolor najpierw panienka sobie życzy? - zapytał unosząc jedną brew.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Sala Filcha   

Powrót do góry Go down
 
Sala Filcha
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Sala Wejściowa
» Sala lustrzana
» Sala Przyszłości
» Kosmiczna sala
» Sala treningowa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Hogwart [schowany na czas wakacji] :: Tereny zamkowe :: Lochy i podziemia-