Go down
Liv Mendez
Oczekujący
Liv Mendez

Gabinet Filcha - Page 2 Empty Re: Gabinet Filcha

on Sob Lis 29, 2014 4:59 pm
W gruncie rzeczy rozumiała Kim. Dłużej się zastanawiając, nie wiedziała, czy sama byłaby wstanie pozmieniać coś w swoim życiorysie. Ukryć niechciane fakty. Życie to nie bajka. Trzeba sobie radzić w każdej sytuacji. Trzeba brać odpowiedzialność za swoje czyny. W końcu stajemy się dorosłymi ludźmi. Nie można za każdym razem chować głowy w piasek. Kiwnęła głową na znak zrozumienia i bez słowa podawała jej kolejne teczki. Były już bardzo blisko końca. Cieszyła się bo ból w nodze, naprawdę stawał się uciążliwy. Kolejny raz przypomniał jej o tamtych wydarzeniach. Czy już nigdy się od nich nie uwolni? Czy za każdym razem będzie budziła się przez uczucie tonięcia w lodowatej wodzie? Przetarła oczy i oparła się o ścianę.
- Byłoby super. Musimy kiedyś się umówić. Może uda nam się stworzyć coś fajnego - posłała jej delikatny uśmiech. Spojrzała na zegarek. Jeszcze tylko pół godziny. Wmawiała sobie, że szybko minie. Jednak stert z teczkami w ogóle nie ubywało. Delikatnie westchnęła i zaczęła podawać kolejną serię na literę 'P'. Powróciła do jej wcześniejszych słów i chwile się nad nimi zastanawiała.
- Dobrze, że masz swoje zasady i się ich trzymasz. Wielu ludzi o tym zapomina i zrobią cokolwiek rozkaże im inna osoba, gdyż nie mają swojego zdania - ona również posiada swoje zasady, swój system wartości. Rodzice nauczyli ją co jest dobre, a co złe. Oni nauczyli ją, że musi walczyć o swoje, że musi wiedzieć kiedy się postawić. Że nigdy nie może dać się zastraszyć. Podrapała się po głowie i szepnęła do dziewczyny
- Masz jakiś plan? Bo to obślizgłe, śmierdzące miejsce zabrało moją całą kreatywność - zaśmiała się i podniosła jakaś małą figurkę, leżącą na biurku woźnego, zastanawiając się co to jest.
Mistrz Gry
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Gabinet Filcha - Page 2 Empty Re: Gabinet Filcha

on Czw Gru 04, 2014 9:51 pm
Kiedy już dokładnie spisał wszystkie wydarzenia z wczorajszego dnia, spojrzał niemalże z czułością na pergamin i schował go do swojej szuflady. Przecież nie mógł pozwolić na to, żeby te wścibskie dzieciaki przypadkiem coś z nim zrobiły! Nigdy nie wiadomo, co takim smarkom może do głowy strzelić; mogłyby zniszczyć jego pieszczotliwie przygotowany raport, a wtedy...musiałby zacząć od nowa! O nie, nie, nie. Musiał przecież pilnować porządku w tym zamku i zadbać o czystość, a także postarać się by wszyscy nicponie ponieśli zasłużone kary! Był niemalże, jak jakiś stróż prawa, który ze swoją miotłą stoi na czele prawości i sprawiedliwości. Niczym superbohater przemierzał szkolne korytarze i łapał złoczyńców! Taki to właśnie był, ten Argus Filch; w swoich wyobrażeniach. Nawet nie zauważył kiedy zaczął się do siebie uśmiechać zadowolony, szybko jednak się ocknął i spojrzał na zegar. Szlaban trwał już wystarczająco długo. Woźny podniósł się ze swojego miejsca, stanął przy dziewczynach i zlustrował efekty ich pracy. Mruknął coś do siebie, a jego oczy rozjaśniły się złośliwymi błyskami.
- Tylko tyle?! Już mi ruszać stąd do swoich dormitorium i żebym ja Was więcej nie widział! Następnym razem nie będzie tak miło, oj nie. Już ja zadbam o surowszą karę... - resztę zdanie wymamrotał tak, że tylko on to zrozumiał. Machnął na nich ręką, a kiedy uczennice wyszły, mężczyzna wrócił do swoich bogatych przemyśleń.


[z/t dla obu]


Sowa Specjalna * Prośby do MG * Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me.
It resembles my own mind except that you happen to be insane.”

— George Orwell, 1984
Jonathan Avery
Oczekujący
Jonathan Avery

Gabinet Filcha - Page 2 Empty Re: Gabinet Filcha

on Sro Sty 14, 2015 2:10 pm
Przemierzał korytarz szybkim krokiem, zaciskając gniewnie pięści schowane w odmętach czarnej szaty. Chmurne spojrzenie bladych oczu przesuwało się niespokojnie po zamkowych murach, jakby bezwiednie szukając możliwości ucieczki. Nie trzeba było być specjalnie bystrym obserwatorem by zauważyć, iż Avery nie grzeszył nadmiarem dobrego humoru. Był widocznie poirytowany, a co więcej zły na samego siebie - nie mając czasu na pojawienie się na transmutacji skazany był teraz na odrabianie tego szlabanem. Nie dość, że ominął lubiane przez siebie zajęcia to i nic na tym nie zyskał - nieważne czego się tknął, rozpadało mu się to w dłoniach. Ostatnimi dniami czuł się jak prawdziwy żywy przykład nieudacznika, najprostsze czynności przychodziły mu z trudem, a pozbieranie myśli graniczyło z cudem. A zegar tykał, bezlitośnie odmierzając czas uciekający przez palce i nieuchronnie przybliżający go do klęski.
Nienawidził tego uczucia. Bezsilność zmieszana z idealną dawką złości na samego siebie.
Odetchnął głęboko, nie chcąc pokazywać po sobie wzburzenia czy też irytacji. Na wąskich ustach zaciśniętych jeszcze chwilę temu w brzydkim grymasie pojawił się uprzejmy wystudiowany uśmiech. Przeczesał długimi palcami włosy, zerkając przy tym od niechcenia na zegarek. Tym razem był punktualnie - wzór cnót wszelakich. Trzeba było przełknąć to co się nawarzyło i spokojnie wrócić do porzuconych zadań, nie zwracając przy tym na siebie specjalnej uwagi nikogo. Miał tylko nadzieję, że nie zostaną powierzone mu specjalnie uciążliwe obowiązki, których wykonanie sprawiłoby więcej problemów niż powinno. Chociaż na co on naiwnie liczył? Sama obecność charłaka w pobliżu była dość... nieprzyjemna? Na Merlina, a wykonywanie jego poleceń bezsprzecznie godziło w dumę panicza Avery'ego, czego oczywiście okazywać nie zamierzał. Na ułamek sekundy uśmiech zniknął z bladego oblicza chłopaka - jedna mała krótka chwila, zupełnie nieistotna, a jednak doskonale obrazująca uczucia Jona.
Przystanął pod drzwiami do schowka dumnie noszącego miano gabinetu Filcha i zastukał w nie głośno - nie słysząc odzewu zawahał się, niepewny czy aby przypadkiem nie jest to ostatnia szansa na wycofanie się. Mimo wyraźnie sprzecznych odczuć, nacisnął na klamkę i wszedł do środka. Od progu uderzył w niego smród smażonej ryby i czegoś podobnego do... wodorostów? Na cycki Roweny, co ten piekielnik tutaj trzymał?! Skrzywił się z wyraźnym obrzydzeniem, przeklinając w myślach nauczyciela, który zesłał go do tych czeluści. Przezwyciężając niesmak zamknął za sobą drzwi i podszedł do biurka woźnego, na które to zerknął z pewną dozą zainteresowania. A nusz widelec wśród tej całej stery papierów znalazłoby się coś interesującego? Już wyciągał dłoń po jeden z arkuszy, lecz szybko cofnął ją z powrotem porażony myślą, iż mógłby przypadkiem dotknąć czegoś wyraźnie paskudnego - nie posiadał żadnej gwarancji, iż pomiędzy tymi kartkami nie wala się coś co mogłoby być źródłem fetoru unoszącego się w powietrzu.


Ostatnio zmieniony przez Jonathan Avery dnia Czw Kwi 16, 2015 10:49 am, w całości zmieniany 1 raz
Argus Filch
Nauka
Argus Filch

Gabinet Filcha - Page 2 Empty Re: Gabinet Filcha

on Sob Sty 17, 2015 3:02 pm
Na jego twarzy gościł wielki, szyderczy uśmiech, oczy prawie zachodziły łzami szczęścia. Nie mógł się doczekać aż da im do prania najbrudniejsze rzeczy świata. Nie zważał uwagi na szybkie bicie swojego serca i ślinę wypływającą z jego ust. Teraz liczyło się przygotowanie kary. Był ciekaw ich reakcji, gdy zobaczą płaszcz, który Filch nosił w wieku dwunastu lat. Oj tak… To były chwilę. Piękne panny wyrywał, oj… Był najbardziej znanym chłopakiem w mieście. Po prostu mógł mieć każdą, gdyby tylko go interesowały! On był bardzo wybredny.
- Zobaczycie… Tam jest jeszcze większa kolekcja, nicponie! W tamtych czasach… Już dawno byście cierpieli i krzyczeli na całą szkołę. Kiedyś szanowali prawo, przestrzegali. Młodzież – prychnął z niedowierzaniem. Naprawdę miał tego serdecznie dość. Jak oni ewoluowali? Bardzo rzadko ktoś odwiedzał gabinet woźnego. Apollin Pringle opowiadał mu o tych uczniach same najgorsze rzeczy. Przychodzili tam, gdy naprawdę coś przeskrobali. A teraz miał ich pełno. Po prostu lepiej sprawował się w tym wszystkim i miał lepsze oko. No i Pani Norris, laureatka konkursów na najbardziej przebiegłego kota czarodziejskiego świata, pomagała Argusowi w znajdowaniu tych cwaniaczków. Nocne przechadzki, całuski w opuszczonych salach… Ta miłość go po prostu wkurzała! W końcu dotarli na miejsce… A tam zauważył przerażający widok. Drzwi były otwarte… Wbiegł do środka, zobaczył jakiegoś Ślizgona. – Co ty tu robisz, głupcze?!  CHCIAŁEŚ DOTKNĄĆ MOICH RZECZY?! – znowu dostał dziwnego napadu szału. Na podłogę spadło wiele piany i wtedy coś zaświtało w jego głowie. Miał kolejny pomysł na karę. Podbiegł do kosza na ubrania i wyciągnął kilkanaście par gaci, płaszcze, spodnie i najlepsze berety. Rzucił je do kąta przeznaczonego dla przestępców. Było tam dużo wolnej przestrzeni, ta cała odzież musiała się gdzieś mieścić. – Do kąta! – położył tam wiaderka z wodą i brudnymi szmatkami. Spojrzał na plakietki całej trójki. Tak naprawdę potrzebował znać imię tylko tego nowego. Nie czytał zbyt dobrze, ale zawsze coś tam potrafił. – Joeman Aleyli… i Black… Wy sprzątacie ubrania. Emily Morison czyści podłogę, a potem dołączy do nich. MARSZ DO ROBOTY!



„Tak, tak... ciężka praca i ból to najlepsi nauczyciele, przynajmniej moim zdaniem... Szkoda tylko, że nie stosuje się już tych dobrych, dawnych kar... Na przykład takie wieszanie za ręce pod sufitem... Po kilku dniach bylibyście posłuszni jak baranki. Mam jeszcze łańcuchy, a jakże, trzymam je w swoim kantorku, oliwię od czasu do czasu, może jeszcze kiedyś się przydadzą... No dobra, idziemy. Tylko nawet nie myślcie o ucieczce, bo będzie jeszcze gorzej.”—Argus Filch
avatar
Slytherin
Regulus Black

Gabinet Filcha - Page 2 Empty Re: Gabinet Filcha

on Nie Sty 18, 2015 10:17 am
Nie każdy potrafił wywrzeć na Regulusie ogromne wrażenie - podchodził on raczej do większości takich spraw z dystansem. Zwłaszcza ludzie byli takimi sprawami, a już kompletnie ludzie z innych domów, z którymi nie chciał kolidować zbyt często. Mimo wszystko Ślizgonów do Ślizgonów ciągnie.
Jednak ta dziewczyna, Esmeralda Moore, zrobiła na nim wielkie wrażenie. Nie wiedział czy to przez jej wrodzony urok, bo nie można było ująć jej nawet odrobiny tej cechy, ale gdyby nie fakt, że od początku wiedział, iż wciskana Filch'owi historyjka była po prostu bójdą, sam by się na nią nabrał i zapewne nie byłby w stanie zrobić jej nic... Po prostu wchłonąłby te powalająco piękne kłamstewka jak gąbka. On, Regulus Black, który od kiedy pamiętał skazany był na kłamstwa ze wszystkich możliwych dziedzin, trafił na kogoś, kto kłamał bez mrugnięcia okiem, a twarz dostosowywała się natychmiast do tego kłamstwa... Jak maska.
Czy możliwe, że mógł się nazwać do tej pięknej dziewczyny podobnym?
- Odegrałaś dobre przedstawienie. - szepnął do Esmeraldy, tuż przed wejściem do gabinetu, po czym posłał jej tajemniczy uśmiech.
Szlaban był znacznie lepszą opcją od odebrania punktów dla domu. Odbębni go, a nóż widelec, nikt się nie dowie i jego reputacja zostanie na takim miejscu jak powinna... Przeliczył się mocno, a zrozumiał to kiedy wszedł do pomieszczenia, tuż za panną Moore, którą przepuścił w drzwiach (bo poczuł dziwny przypływ chęci bycia dżentelmenem). Poza Filchem w pomieszczeniu był też pewien chłopak... Chłopak, którego znał z posiadania Ślizgońskich barw i spokojnych rozmów nie dotyczących konkretnie niczego...
No i reputacja poszła się jebać.
Postanowił robić dobrą minę do złej gry i nie okazywać tego jak irytacja gotuje jego wnętrze niczym magmę w aktywnym wulkanie. Dlatego prychnął cichym, bardzo krótkim śmiechem, kiedy usłyszał jak woźny nazwał resztę obecnych uczniów.
Jego nazwiska już nie dało się pomylić!
- Dobry. - mruknął tylko, kiedy już zajął miejsce przy brudnych ubraniach woźnego. Skrzywił przy tym nos dość mocno... Bo kto by nie skrzywił?!
Esmeralda Moore
Hufflepuff
Esmeralda Moore

Gabinet Filcha - Page 2 Empty Re: Gabinet Filcha

on Pon Sty 26, 2015 9:45 am
Cyganka poczłapała się za nimi. Cóż nie sądziła, że zdziała jakieś cuda, ale lepsze to niż odjęcie jakiejś horrendalnej ilości punktów. Jej chusta z monetkami pomimo tego, że nastroje nie były zbyt wesołe to nadal brzęczała radośnie sprawiając, że człowiek nawet w chwili kiedy by nie chciał i tak się uśmiechnie. Weszła do środka i od razu lekko skrzywiła się na sam widok jak ciemne to pomieszczenie było. Chociaż z drugiej strony od razu pojawiła się w niej ciekawość co by mogła tutaj za skarby znaleźć.
Kiedy chłopak szepnął do niej posłała mu tylko lekki uśmiech, a w jej oczach zatańczyły dwa tajemnicze ogniki. Nie było do końca wiadomo co za nimi się kryło, jako uczucia... trafiłeś bowiem na dziewczynę która doskonale potrafiła schować wszystkie swoje największe sekrety, i aby je wyciągnąć na światło dzienne musiałbyś naprawdę się namęczyć, ale przecież nie będziesz tego robić. Nie obchodzi cię bowiem biedna cyganka, która na tym świecie nie ma nic, po za swoimi chustami w które zaplątuje się codziennie. Zielone oczy romki zostały skierowane na stos brudnych ubrań. Cóż jej pozostało, mogła tylko westchnąć cicho i podejść do nich. Po czym po prostu zaczęła swoje pranie. Nie było to dla niej wcale uwłaczające. Przecież musiała to robić kiedy mieszkała z innymi cyganami. Co więcej nie zawsze miała bieżącą wodę, czasami musiała sobie radzić w jakiejś pobliskiej rzece. Nie było chyba dla cyganki odpowiedniej kary które by tak naprawdę ją ugodziła. Więc nie ma co się dziwić, że pocierała skrawek materiału delikatnie w dłoni z lekkim uśmiechem, a zaraz po tym z jej gardła wydostawało się ciche nucenie.

//przepraszam, ale ostatnio ciężko mi się zmobilizować do czego kolwiek ;=;//
Jonathan Avery
Oczekujący
Jonathan Avery

Gabinet Filcha - Page 2 Empty Re: Gabinet Filcha

on Pon Sty 26, 2015 1:39 pm
Słysząc skrzypnięcie otwieranych drzwi, odwrócił się w ich stronę, obdarzając przy tym przybyłych przeciągłym badawczym spojrzeniem. Filch jak to Filch, ani to przyjemne wizualnie ani towarzysko - utrapienie każdego ucznia Hogwartu. Nie poświęcił mu większej uwagi, ostentacyjnie ignorując jego wrzaski i toczenie piany. Bo i po co reagować na coś podobnego? Zdecydowanie bardziej wolał skupić się na uczniach towarzyszących woźnemu, mianowicie młodszemu z Blacków oraz prześlicznej Puchonce, od której ciężko było oderwać spojrzenie. Cudowanie, doprawdy. Nie mógł sobie wymarzyć lepszych towarzyszy do wykonywania upokarzających zadań powierzonych przez tego starego capa...
Przywitał się z nimi cicho.
Nadzieja, iż nikt się nie dowie o jego szlabanie przepadła tak samo jak szczątki dobrego humoru Avery'ego.
Zmarszczył brwi, obserwując jak woźny wyciąga z zakurzonych kątów łachy, które kiedyś prawdopodobnie można było nazwać odzieżą. Naprawdę..? Chyba nie sądził, iż którekolwiek z nich odważy się ruszyć to choćby opuszkiem palca? A jednak, właśnie taki obraz rzeczywistości w swym małym rozumku stworzył Filch. Do tego ten Joeman Aleyli... Tutaj już tylko pozostało mu ciche prychnięcie pod nosem i pełne niedowierzania pokręcenie głową. Słów by to skomentować na szczęście mu zabrakło, a może po prostu chęci - kto wie.
W swoim osiemnastoletnim życiu, ani razu nie zdarzyło mu się wykonywać stricte domowych obowiązków. Nie prał, nie prasował ani nie gotował. Mycie podłogi czy ścieranie kurzu również nie wliczało się w zakres czynności przezeń wykonywanych. Przyzwyczajony był do obecności skrzatów i magii. Zapewne właśnie z tego powodu zadanie powierzone przez Filcha wstrząsnęło nim bardziej niż powinno - chociaż z drugiej strony, któż nie czułby się upokorzony rozkazem uporządkowania czyjejś brudnej odrażającej garderoby? Nie, to zdecydowanie wykraczało ponad możliwości Avery'ego.
Chmurne spojrzenie chłopaka spoczęło na parze wyjątkowo nieświeżych gaci charłaka, po czym przesunęło się na wiadro wody i ścierki, które wyglądały jakby czas ich używalności dawno przeminął. Przykro mi, każdy mimo wszystko ma jakieś swoje granice, a te Jonathana właśnie niebezpiecznie się naginały. Blade nozdrza Avery'ego zafalowały w wyrazie skrajnego obrzydzenia, odwrócił więc oczy na widok zdecydowanie milszy sercu czyli Romkę. Na Merlina, większego zaskoczenia chyba nie mógłby przeżyć niż widząc obraz, który miał przed sobą. Czy ona naprawdę wzięła to do rąk? I jeszcze przy tym wydawała się całkiem zadowolona... Te ciche nucenie! Wzdrygnął się.
- Może zamiast prania, udzielę panu darmowych lekcji czytania? - mruknął do Filcha, wykrzywiając przy tym wąskie wargi w wyrazie, który nawet pomimo najszczerszych chęci nie dałoby się określić mianem uśmiechu. Oczywiście nawiązywał do nieumiejętności poprawnego przeczytania nazwisk.
Jasne, Jonathan, dolewaj oliwy do tego kipiącego kotła wściekłości.
Argus Filch
Nauka
Argus Filch

Gabinet Filcha - Page 2 Empty Re: Gabinet Filcha

on Wto Sty 27, 2015 11:51 am
Argus Filch dokładnie obserwował poczynania trójki łobuzów. Trzymanie ich w jeden klatce nie było dobrym pomysłem – szybko mogli się pozabijać. Uśmiechnięty człowieczek aż podskoczył z zachwytu. Wbrew pozorom był bardzo energiczną istotą! Zaparzył sobie herbatki z wodorostów, zasiadał na krześle i westchnął teatralnie. Wszyscy się go słuchali – w ogóle się nie sprzeciwiali i wykonywali wydane polecenia. Czuł tą potęgą! Wziął krótki łyk napoju.
- DO ROBOTY! – krzyknął, rzucając piórem w stronę ubrań. – Och… Chciałbym wprowadzić te dawne systemy kar. Tęsknie za łańcuchami i krzykami. Chyba pójdę do samego ministra magii! On na pewno się mnie posłucha – rozmarzył się. – A TAKIE NICPONIE JAK WY WRESZCIE ZACZNĄ PRZESTRZEGAĆ REGULAMINU SZKOLNEGO! CO TO ZA CZASY, ŻE ŁAMIĄ GO NA PRAWO I LEWO, NIE DADZĄ MI ODPOCZĄĆ!  - złapał się za serce. Biło dużo szybciej i wyraźniej. Miał ochotę ich torturować, wypróbować pradawne zgniatacze kciuków. Oparł głowę o brudną ścianę, po czym rzucił spojrzenie na swoich towarzyszy. Joeman Aleyli był bardzo dziwny – lekceważył woźnego. Chyba chciał nagrabić sobie ujemnymi punktami! Jeszcze ta dziewczyna… ONA BYŁA SZCZĘŚLIWA! ZADOWOLONA! BEZ ŻADNYCH PROBLEMÓW PODBIEGŁA DO PRANIA!
Westchnął tylko i pokręcił z niedowierzaniem głową. Jego twarz wykrzywiło coś co nazwać można było grymasem niezadowolenia. Następnie nastąpił wybuch!
- JA CI DAM LEKCJE CZYTANIA! JA CI DAM! – uniósł miotłę ku górze i pogroził mu ją. Wiedział, że nie może bić uczniów – ale czy oni o tym wiedzieli? Tego nie rozumiał. Powinien być bardziej szanowany! – DO ROBOTY WSZYSCY! EMILY! MIAŁAŚ CZYŚCIĆ PODŁOGĘ! NIE UBRANIA! POTEM DO NICH DOŁĄCZYSZ! REGULUS I JOEMAN DO PRANIA!



Ostatnio zmieniony przez Argus Filch dnia Pią Kwi 17, 2015 4:25 pm, w całości zmieniany 2 razy



„Tak, tak... ciężka praca i ból to najlepsi nauczyciele, przynajmniej moim zdaniem... Szkoda tylko, że nie stosuje się już tych dobrych, dawnych kar... Na przykład takie wieszanie za ręce pod sufitem... Po kilku dniach bylibyście posłuszni jak baranki. Mam jeszcze łańcuchy, a jakże, trzymam je w swoim kantorku, oliwię od czasu do czasu, może jeszcze kiedyś się przydadzą... No dobra, idziemy. Tylko nawet nie myślcie o ucieczce, bo będzie jeszcze gorzej.”—Argus Filch
avatar
Slytherin
Regulus Black

Gabinet Filcha - Page 2 Empty Re: Gabinet Filcha

on Sro Sty 28, 2015 11:27 pm
Esmeralda pod tym względem była podobna do Regulusa. On także nieświadomie ukrywał prawdziwe uczucia wewnątrz siebie, bardzo głęboko, nie chcąc pokazać jaki jest naprawdę. Wiedział, że świat przez to nie byłby zadowolony z jego zachowania, jego rodzina nie byłaby zadowolona, a on nigdy nie miałby okazji spełnić swojego wielkiego pragnienia. Chciał przejść przez to, dojść do odpowiedniego stanowiska i w końcu móc odetchnąć... Wiedział jednak, że nic nie otrzyma od życia, jesli najpierw na to nie zapracuje..
A za pracę nie uważał prania okropnych gaci ich woźnego.
Był zły dlatego, że pojawił się tutaj Avery. Niestety, jeśli ktokolwiek dowie się o tym, że Black miał szlaban, cała jego piękna reputacja legnie w gruzach. W końcu był traktowany jak przykład spokojnego, bezproblemowego ucznia. Dlatego teraz mimo wszelkich komentarzy cisnących się na jego usta, zachował spokój i tylko chłodnymi oczami obserwował sytuację.
Avery powinien się trochę przymknąć, bo tylko pogorszy ich stan. Lub może raczej Joeman. Za każdym razem kiedy chłopak został nazwany w ten przekręty sposób, na ustach Blacka pojawiał się lekki, nieco złośliwy uśmiech, który znikał od razu, gdy skierowany był na niego wzrok pana woźnego.
Chłopak podszedł do tej sterty i skrzywił tylko lekko swój prosty nos po czym chrząknął niezadowolony. Zerknął na Jonathana, po czym kiwnął głową porozumiewawczo.
Miałby prać ręcznie te brudy? Miałby chociaż ich dotknąć? Nie ma mowy. Poczeka tylko grzecznie aż pan Filch zwróci uwagę na Esmeraldę - doskonały zwracasz uwagi wszystkich wokół - wtedy też zadziała z innej strony.
Esmeralda Moore
Hufflepuff
Esmeralda Moore

Gabinet Filcha - Page 2 Empty Re: Gabinet Filcha

on Czw Sty 29, 2015 10:54 am
Bogate ludziki które nie miały pojęcia co to jest praca. Esmeralda osobiście nie miała nic do takich ludzi, ale trochę ją irytowali. Tacy jak oni nigdy nie potrafili docenić tego do czego można było dojść przy odrobinie ciężkiej pracy. Dostawali wszystko pod nos.
-Avery przymknij się...- Warknęła w jego kierunku rzucając mu na kolana jakąś mokrą koszulę. Takim gadaniem na pewno nie poprawi ich sytuacji. Nie miała pojęcia jak on, ale ona nie miała kompletnie zamiaru spędzić tutaj całego swojego życia.
-Pan się nie denerwuje... nie ma sensu kimś takim jak on- Słowa te skierowała do woźnego. Avery nie robił nic aby wyciągnąć ich jakoś w miarę szybko z tego bagna, więc lepiej by było jak by po prostu przymknął jadaczkę i skupił się na tym co miał robić. Wyszło by to z korzyścią dla ich wszystkich. Westchnęła tylko ciężko i odgarnęła sobie przedramieniem włosy z oczu, po czym ponownie wróciła do prania rzeczy. Cóż kiedy wracała do "domu" na wakacje, ale jakieś inne przerwy dla niej tego typu czynności były czymś naprawdę normalnym... co więcej zdarzało się dotykać jeszcze gorsze rzeczy. Woźny najwyraźniej miał problemy z zapamiętaniem ich imion... przynajmniej jej, ale jako, że była tutaj jedyną dziewczyną nie trudno było się domyślić, że to o nią chodziło.
-Esmeralda...- Mruknęła i wstała ze swojego miejsca a jej chusta z monetkami zadzwoniła cicho.
-Mam na imię Esmeralda a nie Emily- Sprostowała go i jak gdyby nic po prostu wzięła się za mycie podłogi. Chwyciła szczotkę którą zamoczyła w wodzie i po prostu szorowała posadzkę. Ona osobiście nie widziała w tym nawet najmniejszego sensu. Była ona i tak już brudna do tego stopnia, że raczej żadne mycie jej nie pomoże... no, ale zdawała sobie sprawę, że tutaj raczej chodzi o upokorzenie. Niestety w jej wypadku to nie zadziała. Za wiele razy była zmuszona robić takie rzeczy.
Jonathan Avery
Oczekujący
Jonathan Avery

Gabinet Filcha - Page 2 Empty Re: Gabinet Filcha

on Czw Kwi 16, 2015 11:35 am
/No to powrót do gaci Filcha.

Kto by się spodziewał, iż prefekt naczelny Slytherinu wraz z idealnym paniczem Blackiem wylądują razem nad stertą brudnych łachów woźnego. Dwa dumne nazwiska głowiące się nad tym jakby tu wymigać się od upokarzającego zadania zleconego przez charłaka; jakże się cieszył, iż wśród nich to on był największym zagrożeniem, jeśli chodziło o ujawnienie tego jak towarzystwo spędzało to wolne od zajęć popołudnie. Uśmiechnął się złośliwie pod nosem, tworząc w głowie zarys tego co niedługo trafi do szkolnej gazetki. Black na usługach Filcha, genialne. Jakaż szkoda, iż nie dane było mu posiadanie aparatu, którym mógłby na dodatek uwiecznić te chwile! Przekrzywił nieznacznie głowę na bok, patrząc na Regulusa spod przymrużonych powiek. Nie, powinien powściągnąć nieco swój apetyt, aby nie narażać chłopaka na uwagę większą od dotychczasowej. Praktycznie niezauważalnie przewrócił oczami, wracając myślami do tego co działa się w pomieszczeniu.
Łatwo było się domyślić, iż krzyki Filcha nie zrobiły na nim żadnego wrażenia. W odpowiedzi na nie wzruszył jedynie ramionami, robiąc przy tym minę sugerującą, że poczuł się niejako dotknięty odrzuceniem jego propozycji.
Dopiero warknięcie cyganki, a także mokra koszula uderzająca z głośnym plaśnięciem w jego kolana wywołała w nim nieco żywszą reakcję. Spojrzenie, które posłał w stronę Puchonki było tak pełne niesmaku, jakby właśnie patrzył na kolejną parę brudnej bielizny woźnego, a nie na piękną pół wilę. Nie chodziło o jej słowa, te były mu zupełnie obojętne. Osoby podobne do Esmeraldy były dla Avery'ego zupełnie nieistotne, a wręcz odpychające. No, chyba że chodziło o jednorazowe wykorzystanie ich urody, wtedy owszem, można było się nachylić do nizin. Oczywiście, gdy nikt tego nie widział. Jednak nie w tym przypadku, zdecydowanie nie.
Podchwycił spojrzenie Blacka i skinął delikatnie głową w odpowiedzi bez problemu odczytując niemy przekaz. Podszedł do niego, zasłaniając tym samym Filchowi widok na niższego i drobniejszego chłopaka, mając przy tym nadzieję że charłak mimo wszystko zwróci uwagę na zgrabny tyłek cyganki, zamiast na poczynania dwójki Ślizgonów. Gdyby ta jeszcze miała ogon mieliby powodzenie zagwarantowane, jednak tak? Wypuścił głośno powietrze nosem, nabierając go z powrotem przez usta, nie chcąc narażać się na niepotrzebny szok, wywołany smrodem dochodzącym od sterty ubrań leżących przed jego stopami. Trącił ją nieznacznie butem, zaznaczając w myślach by później pozbyć się skażonej pary obuwia.
- Także tego. Do działa, Black. Pokaż mi jak się pierze te szmatki - mruknął cicho i uśmiechnął się, zaciskając przy tym wargi zdecydowanie mocniej niż powinien, aby wyszło to szczerze.
Argus Filch
Nauka
Argus Filch

Gabinet Filcha - Page 2 Empty Re: Gabinet Filcha

on Pią Kwi 17, 2015 4:37 pm
Och, jak pięknie było patrzeć na cierpienie tych ohydnych dizeci odwiedzających jego gabinet. Lubił ich obecność, lubił ich cierpienie. Och, te błagania o litość! Właśnie tego potrzebował! Ich bólu psychicznego, a najlepiej fizycznego! Szkoda, że nie miał pozwolenia na te wszystkie kajdany i łańcuchy. Och, wtedy miałby więcej możliwości wymyślenia kar, które zadziałałyby o wiele lepiej. Bo jak ich tutaj przerazić sprzątaniem? Sam zastanawiał się, co można jeszcze wymyślić... Ale ostatnio jego głowa świeciła pustkami, która go przerażała. Och, to było takie niemiłe uczucie.
- Ja wiem lepiej! - warknął Filch na uwagę Esmeraldy. Dziewczyna wydawała się być taka miła,. spokojna, opanowana... Po prostu oaza spokoju, na którą krzyki Filcha nie działały. Bo ona potrafiła zachować tą swoją cierpliwość, która była wręcz... wkurzająca. No bo ile mnożna się drzeć w oczekiwaniu aż uczeń odpali jakąś głupotę i zarobi kolejny szlaban - jeszcze gorszy?! Mimo wszystko, uwaga, którą dziewczyna rzuciła w stronę Aleyl'ego była świetna i sprawiła, że na twarzy Filcha pojawił się niemy uśmiech. Uśmiech wredny i chytry. Uśmiech, który miał przerażać. Ale nikt go nie widizął, więc nie przerażał. Bo przecież nie mógł okazywać oznak radości przez uwagę ucznia! Och, to byłoby głupie! Bardzo głupie!
Wypił trochę herbatki z wodorostów, po czym znowu rzucił nią o najbliższą ścianę, tuż nad głową Avery'ego.
- ALEYLI! ZNISZCZYŁEŚ MI FILIŻANKĘ! - krzyknął zdenerwowany. Jak miło było zrzucić winę na jakiegoś głupiego chłoptasia! - MASZ TO POSPRZĄTAĆ! ALE JUŻ! - wywrzeszczał dodatkowo. Nie przejmował się tym, że wodorosty(których było więcej niż wywaru) spadły na ramiona obu Ślizgonów. - Esmercośtam myje podłogę, a Regulus gacie! - uśmiechnął się mściwie, pogłaskał Panią Norris i przypomniał sobie o bardzo ważnej rzeczy. - JOEMAN, UMYJ KUWETĘ PANI NORRIS! NIE MA, ŻE PRACUJECIE WSPÓLNIE! O NIE! TO KARA ZA TWOJE KARYGODNE ZACHOWANIE! MARSZ!



„Tak, tak... ciężka praca i ból to najlepsi nauczyciele, przynajmniej moim zdaniem... Szkoda tylko, że nie stosuje się już tych dobrych, dawnych kar... Na przykład takie wieszanie za ręce pod sufitem... Po kilku dniach bylibyście posłuszni jak baranki. Mam jeszcze łańcuchy, a jakże, trzymam je w swoim kantorku, oliwię od czasu do czasu, może jeszcze kiedyś się przydadzą... No dobra, idziemy. Tylko nawet nie myślcie o ucieczce, bo będzie jeszcze gorzej.”—Argus Filch
avatar
Slytherin
Regulus Black

Gabinet Filcha - Page 2 Empty Re: Gabinet Filcha

on Czw Kwi 23, 2015 1:01 pm
Avery wprawdzie dał mu dogodną sytuację to użycia zaklęcia i zakończenia tego bardzo, bardzo szybko, ale z drugiej strony... Oberwałoby sie im za to jeszcze bardziej. Tak szybkie zakończenie sprawy na pewno naprowadziłoby tego wrednego dziada na to, co zrobili, a przecież on nie potrzebował większego powodu aby przedłużyć i dołożyć im jeszcze dodatkowych atrakcji do szlabanu. Z resztą, Regulus nawet nie zdążył wyciągnąć różdżki, ponieważ zaraz usłyszał dźwięk potłuczonej porcelany i straszny, przerażający i powalająco idiotyczny zarzuć woźnego...
- Z chęcią Ci pokażę, Avery. A Ty mi zademonstruj, jak się czyści kocią kuwetę.
Jego uśmiech był złośliwy, ale całkiem szczery.
Podkasał rękawy. Aby ten durny charłak się od niego odczepił, musiał pokazać, że coś robi. Wiedział, czego Filch chce. Chciał widzieć jego skrzywioną twarz, niezadowolenie i fakt, że wcale nie podoba mu się ta praca. Black natomiast miał zamiar dać mu to, co chciał...
O nie, myć tego nie miał zamiaru. Mimo to, należało choć trochę spiąć tyłek, wstrzymać oddech i się tym zająć. Krzywiąc się niemiłosiernie i psiocząc cicho pod nosem zaczął najpierw sortować te gacie, składając je na kupki, ale dotykał tylko opuszkami palców, które później będzie musiał BARDZO dokładnie umyć. Miał nadzieję, że tyłek Esmeraldy i cięty jęzor Avery'ego skutecznie odwrócą od niego uwagę...
Esmeralda Moore
Hufflepuff
Esmeralda Moore

Gabinet Filcha - Page 2 Empty Re: Gabinet Filcha

on Pon Maj 04, 2015 10:27 pm
Cyganka obserwowała tą dwójkę z nie małym szokiem. Czy oni nigdy nie wykonywali żadnych prac domowych... no tak pewnie byli bogaci, mieli skrzaty które odwalały za nich całą robotę. Esmeralda mogła ze spokojem stwierdzić, że w świecie cyganów nie przeżyli by nawet w chwili. A tam przecież każdy tak naprawdę wykonuję tą samą pracę. Dlatego też ona przyzwyczajona do mycia podłóg chwyciła bez słowa szczotkę, zamoczyła ją w wiadrze pełnym mydlin i zaczęła i dokładnie szorować tą podłogę, która niestety nawet przy staraniach cyganki nigdy nie będzie tak czysta jak najpewniej w chwili kładzenia tej posadzki tutaj.
Kiedy woźny zaczął się tak wyżywać na Averym Romka nie mogła ukryć tegło błysku satysfakcji w swoich oczach, a cichy chichot wydostał się z jej ust. Jak dla niej cała ta sytuacja była komiczna. Trafiła w towarzystwo dwóch prawie, że książąt którym najwyraźniej problem sprawiało uchwycenie uszka od filiżanki, a co dopiero mowa o jakim kolwiek sprzątaniu. Modliła się głęboko w duszy aby broń Boże tylko jej nie trafił się taki mąż bo chyba nie wyrobi.
Mistrz Gry
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Gabinet Filcha - Page 2 Empty Re: Gabinet Filcha

on Sob Cze 20, 2015 2:52 am
Szlaban w końcu dobiegł końca i wszyscy mogli opuścić gabinet woźnego.
[z/t dla wszystkich - za długo to trwało]


Sowa Specjalna * Prośby do MG * Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me.
It resembles my own mind except that you happen to be insane.”

— George Orwell, 1984
Sponsored content

Gabinet Filcha - Page 2 Empty Re: Gabinet Filcha

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach