Go down
Mistrz Labiryntu
Mistrz Gry
Mistrz Labiryntu

Gabinet Filcha Empty Gabinet Filcha

on Pon Wrz 02, 2013 1:48 pm
Mały pokoik w którym pachnie smażoną rybą, pełen szafek z aktami uczniów, którzy popełnili jakieś szkolne wykroczenia.
Liv Mendez
Oczekujący
Liv Mendez

Gabinet Filcha Empty Re: Gabinet Filcha

on Czw Lis 20, 2014 6:25 pm
Liv powolnym krokiem, lekko kuśtykając, przemierzała korytarze zamku. Niedługo miał się rozpocząć jej szlaban z Kim u Filcha. Wyszła wcześniej bo chciała mieć chwile żeby pomyśleć, a po za tym szybkie chodzenie, w jej aktualnym stanie to nie był najlepszy pomysł. Chciała ułożyć sobie w głowie ostatnie wydarzenia. Wydawało jej się, że to sen, jednak boląca rana na nodze wciąż jej przypominała, że owe wydarzenie w tajemniczym pomieszczeniu miało miejsce. Nie wie jak się stamtąd wydostała. Jedyne co pamięta, to to, że tonęła. Rzuciła zaklęcie w ‘to coś’ i tonęła. Do jej płuc wlewała się woda, a później poczuła szarpnięcie. Jej różdżka płynęła, ciągnęła ją za sobą. Na powierzchnie. I poczuła, powietrze, mogła oddychać. Nic więcej nie pamięta. Obudziła się następnego dnia w swoim dormitorium. Ale kto ją tam dostarczył, nie wiedziała… Nie wiedziała również co z ową Krukonką. Czy ona również przeżyła? A być może, to ona ją uratowała przed utonięciem. Od tamtego wydarzenia Liv nie może spać. Za każdym razem gdy zamyka oczy i przysypia na chwile śni jej się, że tonie. Budzi się z krzykiem i ogromnym bólem w klatce piersiowej oraz lewej nodze. To do niej nie podobne. Po za tym powinna udać się do Skrzydła Szpitalnego, bo rana jakoś nie chciała w sposób naturalny się zagoić. Jednak o tym, pomyśli później. Teraz czekał na nią szlaban. Szlaban z Kim i Filchem. Spojrzała na zegarek. Nie mogła się spóźnić na szlaban bo zapewne dostałaby kolejny. Powoli podreptała do gabinetu woźnego. Zatrzymała się przed drzwiami i postanowiła poczekać na Kim, gdyż jeszcze jej nie było. Oparła się o ścianę i przetarła oczy dłońmi. Miała nadzieję, że uczucie zmęczenia minie, jednak nic nie ukryje jej sińców pod oczami świadczącymi o małej ilości snu. Cicho syknęła, gdy przeniosła ciężar ciała na chorą nogę. Tak, po szlabanie od razu uda się do Skrzydła Szpitalnego.
Kim Miracle
Oczekujący
Kim Miracle

Gabinet Filcha Empty Re: Gabinet Filcha

on Czw Lis 20, 2014 7:26 pm
Wyszła dwie godziny szybciej z dormitorium. Tak, aż dwie godziny. Zapytasz pewnie dlaczego? To proste, ona nie chciała się spóźnić. Jeden szlaban na dwa tygodnie jej wystarczy, chyba, że coś pójdzie nie tak i dostanie kolejny, ale cicho. Idziemy. Jeden krok ciężkich glanów za nią, a teraz kolejny i kolejny i kolejny.
Rozejrzała się i zauważyła, że nie wie gdzie jest, a jak tu trafiła? Za bardzo skupiła się na stawianiu kroków, bo nie lubi się nudzić, a patrzenie na glany może być ciekawe. Spokojnie Kim, trafisz. Masz szlaban i także zajęcie na cały dzień. Nie będziesz musiała się nudzić.
W końcu zrezygnowana poprosiła jakiegoś mężczyznę z obrazu, aby wskazał jej drogę i takim sposobem trafiła na ostatnią chwilę na odpowiednie piętro i korytarz. Biegła, a jej ubranie rozwiewało się za nią jakby było targane przez wiatr. Już z daleka widziała Liv, więc przyśpieszyła. Stanęła przed nią, oparła dłonie o kolana i zaczęła ciężko oddychać łapiąc haustami powietrze. Uśmiechnęła się łobuzersko.
- Gotowa na małe piekło z tym śmierdzielem?- wyszeptała cicho na ucho dziewczyny, aby czasem Filch ją nie usłyszał, bo u tego człowieka wszystko jest możliwe. Każde wypowiedziane słowo było przerwane łapaniem powietrza. W końcu nabrała w płuca dużo tlenu, a następnie je wypuściła.- A tak w ogóle to witaj - powiedziała głośniej, zapukała na drzwi i weszła do środka.
- Dzień dobry.


Help me if you can, I'm feeling down
And I do appreciate you being 'round

Help me get my feet back on the ground
Won't you please, please, help me?
Mistrz Gry
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Gabinet Filcha Empty Re: Gabinet Filcha

on Czw Lis 20, 2014 8:23 pm
Właśnie zajmował się pisaniem kolejnego raportu do kartoteki na temat tego, co wydarzyło się wczorajszego dnia i jak zaciekle musiał walczyć z tymi smarkaczami z trzeciego roku, którzy bawili się niedozwolonymi przedmiotami przed jedną z sal lekcyjnych. A potem jeszcze uciekali przed nim, tak że złapał niezłą zadyszkę! Dobrze, że znał kilka przejść i w końcu ich złapał i skonfiskował wszystko. O tak, wczorajszy dzień należał do naprawdę udanych. Woźny uśmiechnął się do siebie mściwie, stawiając kropkę swoim ostrym piórem. Kiedy ktoś zapukał, podniósł głowę do góry i akurat do środka gabinetu weszła blondwłosa uczennica. Argus podniósł się do góry, rzucając jej nieprzyjemne spojrzenie.
- Dzień dobry - odpowiedział zgryźliwie, a jego oczy zapłonęły z zadowolenia. - Na szlaban tak? Więc nie stać w przejściu, wchodzić i zaraz wszystko Wam powiem!
Obszedł swoje biurko, rozglądając się badawczo po swoim pomieszczeniu, po czym jego wzrok utkwił w górze teczek, które spoczywały w jednym z kątów niedaleko pustego legowiska Pani Norris. Kochanej kotki Filcha nie było, bowiem patrolowała korytarze. W końcu ktoś musi to robić.
- Wstrętne bachory. Kiedyś to były czasy o tak. Teraz zdecydowanie zbyt łagodnie się z nimi obchodzą. Wcześniej można było powiesić ich za ręce kajdanami, a oni krzyczeli o tak... - mamrotał do siebie zadowolony, po czym kilka razy kaszlnął i odwrócił się w ich stronę.
- Macie ułożyć te teczki alfabetycznie, a później włożyć do odpowiednich szafek. I wszystkie mają lśnić czystością! Oczywiście bez użycia różdżek... - uśmiechnął się złośliwie. - Ścierki i jakieś środki czystości znajdziecie tutaj - i wskazał na jeden z większych mebli w jego gabinecie. - I nie myślcie nawet żeby coś kombinować! Będę miał Was na oku. Połóżcie różdżki na moim biurku i do roboty!


Sowa Specjalna * Prośby do MG * Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me.
It resembles my own mind except that you happen to be insane.”

— George Orwell, 1984
Liv Mendez
Oczekujący
Liv Mendez

Gabinet Filcha Empty Re: Gabinet Filcha

on Pią Lis 21, 2014 4:46 pm
Nie czekała zbyt długo na Puchonkę. Już po chwili usłyszała echo jej kroków, a za moment jej głos. Zaśmiała się na słowa dziewczyny.
- Hejooo. Musimy jakoś to przetrwać – rzuciła zanim dziewczyna zapukała do drzwi i weszła do pomieszczenia. Próbując jak najmniej obciążać lewą nogę ruszyła za koleżanką. No tak Filch jak zwykle wygłaszał swoje mądrości. Gdy się od nich odwrócił Liv zaczęła go przedrzeźniać. Gdy tylko ponownie spojrzał w ich stronę Gryfonko miło uśmiechnęła się do woźnego. Rozejrzała się po pomieszczeniu, gdyż nigdy wcześniej nie miała tego zaszczytu, aby odwiedzić królestwo najsłynniejszego woźnego i jego ukochanej kotki. Cóż… Pasowało do niego. Nie można było temu zaprzeczyć. Spojrzała na stertę dokumentów, które leżały przed nimi na biurku i się załamała. Było ich masakrycznie dużo. To będzie cud jeśli uda im się skończyć to wszystko przed ranem. Westchnęła delikatnie i spojrzała na Kim.
- Bez różdżek zajmie nam to wieczność – szepnęła do Puchonki, tak aby Filch jej nie usłyszał. Niespiesznie położyła swój magiczny patyczek na biurku. Nie podobało jej się to. Nie lubiła, gdy nie miała przy sobie różdżki. Czuła się wtedy bezbronnie. Jednak wiedziała, że musi ją tam położyć bo inaczej Filch już by się postarał by dostała kolejny szlaban za jakieś absurdalne wykroczenie. Sięgnęła po pierwszą kupkę dokumentów i spojrzała na koleżankę.
- To co? Do dzieła… - powiedziała bez entuzjazmu i co chwilę spoglądała na biurko czy aby na pewno jej różdżka dalej się tam znajdowała.
Kim Miracle
Oczekujący
Kim Miracle

Gabinet Filcha Empty Re: Gabinet Filcha

on Pią Lis 21, 2014 9:19 pm
Wyszczerzyła się szeroko słysząc ten jego zgryźliwy i chrapliwy głos. Czasami się zastanawiała jak on mógł tak wytrzymywać, myślała momentami, że się przez ten kaszel udusi.
- Jak zwykle uroczy - znowu bardzo cicho szepnęła Liv na ucho zanim woźny się odwrócił. Oczywiście z przedrzeźniania mężczyzny przez brunetkę się śmiała cicho, ale było, a gdy Filch na nich spojrzał wyszczerzyła się przechylając głowę na bok.
Spojrzała na stertę dokumentów i w środku klęła na zgryźliwego mężczyznę. Miała ochotę go zakląć na kilka godzin, wyczyścić pamięć i uciec z dala od tego śmierdzącego miejsca, ale tego nie zrobiła, bo nie mogłaby, a nawet jeśli by mogła to nie umiała. Zamiast tego uśmiechnęła się szeroko do niego nie dając mu tej satysfakcji. Oczywiście, gdy nie patrzył wytknęła do niego język i zabiła wzrokiem, a potem swoje dziecko położyła na biurku - tak, swoją różdżkę traktowała jak dziecko i nawet dała jej imię - Rose. Tak uroczo i według niej pasowało.
- Damy radę - odszepnęła.- Wystarczy, że się przyłożymy, a w tri miga się uwiniemy. Kiedyś we wakacje dorabiałam sobie i sprzątałam, co dwie godziny trzy kuwety na dwadzieścia kotów mojej sąsiadce, to przy tym to pikuś - wystrzeliła słowami jak karabin maszynowy.- Kara od tatusia - mrugnęła do niej okiem i spojrzała na Filcha z łobuzerskim uśmiechem.
- Tak jest - powiedziała i ruszyła po te ścierki, aby zabrać się za robotę.


Help me if you can, I'm feeling down
And I do appreciate you being 'round

Help me get my feet back on the ground
Won't you please, please, help me?
Liv Mendez
Oczekujący
Liv Mendez

Gabinet Filcha Empty Re: Gabinet Filcha

on Pią Lis 21, 2014 10:59 pm
Entuzjazm Kim, jej radość ducha wpływała na Liv pozytywne. Przestała myśleć o wydarzeniach w tajemniczym pomieszczeniu. Nawet noga trochę mniej ją bolała. O mało co nie wybuchła śmiechem gdy zauważyła co dziewczyna pokazuje, gdy stary woźny nie patrzy. Wzięła pare głęboki wdechów, aby spróbować się uspokoić, jednak nic to nie pomagała i non stop cicho się śmiała. Chciała jak najszybciej się stąd wydostać, więc z uśmiechem zabrała się do pracy. Wyszukiwała wszystkie teczki na literę A i podawała je Puchone, aby ta wytarła je z kurzu i wsadziła do odpowiedniej szuflady. Tak po za tym, to Filch miał niezły burdel w swoich kartotekach. Jakby nie umiał zachować porządku. Czy to tak ciężko? No chyba, że robił to specjalnie, aby uprzykrzyć życie takim dziewczynom jak one. Spojrzała na Kim, słysząc o jej wakacyjnej pracy.
- No nieźle, nieźle. Zastanawia mnie co takiego musiałaś zrobić, żeby Twój tato dał Ci taką karę… - posłała jej pytające spojrzenie. Nawet już nie szeptała, przecież Filch nie zabronił im się odzywać. Mają jedynie nie używać różdżek. A mowa do niej nie zależy. Zaczęła pod nosem nucić piosenkę. Był to jakiś hit z tego roku, który słyszała na święta, będąc w domu. Nie pamiętała słów, więc jedynie nuciła melodię. Wciąż podawała Puchonce teczki na literę A. Ile ich jeszcze było??? Zastanawiała się czy woźny lubi muzykę? Czy on w ogóle czegoś słucha? Spojrzała na niego i przez kilka chwil przyglądała się mu z przechyloną głowa, próbując dobrać pasujący rodzaj muzyki do jego osoby. Jednak w jej głowie była pustka. Zapewne jedyną jego rozgrywką było uprzykrzanie życia uczniom i wymyślaniu im głupich, marnujących czas zadań.
Kim Miracle
Oczekujący
Kim Miracle

Gabinet Filcha Empty Re: Gabinet Filcha

on Sob Lis 22, 2014 1:20 pm
Nadal się uśmiechała, ale w duchu jak zwykle miała smutek, bo jej przyjaciel nie chciał jej znać, za to, że ona nie chce się z nim spotykać, ale ona nie mogła. Tak musiało być i koniec. Spojrzała na dziewczynę cały czas się uśmiechając. Widziała, że coś jest nie tak, ale nie chciała o to teraz pytać. Potem, jak skończą. Kiedy usłyszała pytanie dziewczyny uśmiechnęła się łobuzersko.
- Razem z moimi przyjaciółmi wkradła się do starej posiadłość u nas, która od lat stała pusta, chcieliśmy zobaczyć, czy tam straszy, a okazało się, że dom należy do naszego sąsiada i policja została wezwana. W nocy tam weszliśmy. Zaczęliśmy uciekać przed radiowozem, ale i tak nas złapali - uśmiechnęła się szeroko.
Wycierała wszystko ładnie i wkładała na odpowiednie miejsce. Normalnie syzyfowa praca. Jakby ten stary pryk nie mógł tego od razu układać tylko wszystko rzucać w jedno miejsce, ale i tak jest dobrze, że nie kazał im toalet szczoteczkami do zębów myć. To byłaby masakra. Zamyśliła się i zaczęła śpiewać piosenkę Queena, która rok temu została wydana. Nawet nie zauważyła, że zaczęła ją cicho śpiewać, a dziewczyna miała ładny głos. Tytuł piosenki to We are the Champions.
- We are the champions my friend - był to raczej taki cichy szept śpiewany. Ona lubiła ten zespół, bo Freddie Mercury miał talent. Strasznie podobały jej się jej jego piosenki, a zwłaszcza głos. Wygląd jego trochę ją rozbawiał, ale i tak był fajny.- And we'll keep on fighting till the end - nadal śpiewała nie zwracając uwagi na innych.
Po chwili nachyliła się do ucha Liv i baaaardzo cicho powiedziała.
- Jak skończymy wytniemy mu jakiś kawał, ale tak, aby nie pomyślał, że to my - uśmiechnęła się łobuzersko.


Help me if you can, I'm feeling down
And I do appreciate you being 'round

Help me get my feet back on the ground
Won't you please, please, help me?
Liv Mendez
Oczekujący
Liv Mendez

Gabinet Filcha Empty Re: Gabinet Filcha

on Sob Lis 22, 2014 1:58 pm
Tak jak przypuszczała Kim nie była dziewczynką, która spokojnie siedzi w domu i robi to co się jej każę. Lubiła się wygłupiać i płatać figle. Nie mogła przestać się śmiać słysząc opowieść dziewczyny jednak szybko przestała gdy zobaczyła spojrzenie Filcha typu ‘jestem bazyliszkiem, jeśli nie przestaniesz się śmiać zabiję Cię moim wzrokiem’. Jeśli Puchonka wspominała o radiowozie oznaczało, że albo była mugolką albo czarodziejem półkrwi tak samo jak ona.
- Pochodzisz z rodziny mugoli, czy któreś z Twoich rodziców jest czarodziejem? – Zapytała bo, nie mogła znieść panującej ciszy w tym śmierdzącym, obślizgłym pomieszczeniu. Zaczęła podawać jej teczki na literę B. Nareszcie! Został im jeszcze prawie cały alfabet.
Gdy usłyszała, że dziewczyna śpiewa, dołączyła do niej, gdyż znała tą piosenkę i lubiła. Ona, co prawda wolała grać na swoim flecie poprzecznym lub fortepianie, ale głoś jako taki miała. Nie fałszowała. W gruncie rzeczy to we dwie nawet fajnie brzmiały.
- Bardzo ładnie śpiewasz – rzuciła w stronę koleżanki komplement. Może i woźny by do nich dołączył. Zrobili by super trio. Liv spojrzała na niego i się wyszczerzyła, jednak on przeglądał coś w swoich teczkach. W ogóle, to po co mu tyle teczek? Na siedmiu rocznikach nie ma tylu uczniów. No chyba, że każdy ma przydzielone dla siebie pięć teczek. Ewentualnie, przetrzymuje wszystkie teczki odkąd zaczął pracować. Że też mu się chce…
Uśmiechnęła się łobuzersko na słowa Kim o małym żarciku w stronę woźnego. Przecież nie mogą tak po prostu wyjść po zakończeniu roboty, muszą podziękować za poświęcenie cennego czasu przez Filcha dla nich.
- Trzeba coś wymyśleć! – Również szepnęła do jej ucha przy podawaniu teczki na litere C. Prawdę powiedziawszy, szło im całkiem nieźle. Może nie spędzą tu całej wieczności.
Kim Miracle
Oczekujący
Kim Miracle

Gabinet Filcha Empty Re: Gabinet Filcha

on Sob Lis 22, 2014 3:09 pm
Uśmiechnęła się i zaczęła też się lekko ruszać do śpiewanej piosenki. Lubiła muzykę, bo się wtedy uspokajała i w ogóle, ale teraz była w śmierdzącym pomieszczeniu z charczącym woźnym. Spojrzała na niego i wyobraziła sobie jak by to było, gdyby Filch zaczął teraz tańczyć do ich śpiewu. Ledwo się powstrzymała od śmiechu i szybko opowiedziała dziewczynie co sobie wyobraziła. Potem odpowiedziała na pytanie dziewczyny o jej czystość krwi.
- Moja mama była czysto krwista, a tata pochodzi z rodziny mugolskiej - powiedziała i w tym zdaniu można było zauważyć dwa różne czasy wypowiedziane. W końcu jej mama nie żyje, a była tylko przez tatę wychowywana. Dlatego też nie należała do tych grzecznych dziewczynek. Ma charakter podobny do jej taty i stwierdziła, że nie będzie go zmieniać, bo jeśli Adamowi udało się zostać Aurorem z takimi samymi ocenami, no może lepszymi, ale wszystko wyjdzie w praniu.
- I dzięki - powiedziała za jej komplement.- Ty tez ładnie śpiewasz.
Nie zwracała uwagi na Filcha, ważne, że sprząta jego brudy, które sam od początku powinien układać. Ucieszyła się, że Liv ma dobry humor. Zastanowiła się nad jakimś żartem dla woźnego, ale w tej chwili nic jej nie przychodziło do głowy, więc szepnęła Liv na ucho:
- To myśl nad tym, a jak skończymy to coś zrobimy. W końcu trzeba mu podziękować za gościne - z jej ust nie schodził łobuzerski uśmiech.


Help me if you can, I'm feeling down
And I do appreciate you being 'round

Help me get my feet back on the ground
Won't you please, please, help me?
Liv Mendez
Oczekujący
Liv Mendez

Gabinet Filcha Empty Re: Gabinet Filcha

on Wto Lis 25, 2014 8:14 pm
Liv, jako, że zawsze skupia całą uwagę na swoim rozmówcy zauważyła, że Kim powiedziała o swojej mamie w czasie przeszłym. Domyślałą się z jakiego powodu, ale nie była w zupełności pewna. Nie chciała również dopytywać. Czuła, że nie jest to najodpowiedniejsze miejsce na takie rozmowy. Po za tym, ciągła obecność Filcha. Chociaż, właśnie poszedł w kąt swojego gabinetu i pisał coś zawzięcie w jakiejś teczce. Liv właśnie podawała Kim teczki na litere K. Niedługo do M. Ciekawe czy znajdzie swoją własną kartotekę u woźnego. A może znajdzie Kim. Tylko jak ona się nazywała??? Znała imię, ale nazwisko. Spojrzała na dziewczynę i się odezwała.
- To tak jak u mnie. Mama mugolka zaś ojciec jest czarodziejem półkrwi – posłała jej delikatny uśmiech. Już dawno nie rozmawiała ze swoim tatą. A bardzo chętnie opowiedziałaby mu o historii w tajemniczym pomieszczeniu. Jednak w liście nie jest w stanie mu tego wszystkiego dokładnie opisać, więc musi czekać.
- Wolę grać – podrapała się po głowię i podała jej kolejną teczkę. – Nie jesteś przypadkiem w Klubie Magii Nut? – Liv nie pamiętała żeby kiedykolwiek ją spotkała, ale może albo nie zwróciła na nią uwagi, albo po prostu mijały się na zajęciach. Zaczęła się zastanawiać się co wymyślą dla Filcha. Jednak natłok teczek, smród pomieszczenia skutecznie nie pozwalały jej wymyśleć czegoś kreatywnego. Jej rozmyślania przerwała kolejną teczka. Wielkimi literami było na niej napisane ‘Kim Miracle’. Gryfonka spojrzała na kompankę i wyszczerzyła się do niej. Szybko przeniosła swój wzrok na Filcha, jednak on nie zwracał na nie uwagi. Był zajęty uzupełnianiem poszczególnych kartotek. Był w swoim żywiole. Dlatego też Liv odezwała się do Puchonki
- Kim? Czy Ty masz na nazwisko Miracle? – szepnęła do niej, gdyż nie chciała aby woźny zwracał na nie swoją cenną uwagę. Mogły to wykorzystać, jednak nie była pewna czy w szkole jest jakaś jeszcze jedna Kim. Spojrzała pytająco na koleżankę i podała jej ową teczkę.
Mistrz Gry
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Gabinet Filcha Empty Re: Gabinet Filcha

on Wto Lis 25, 2014 10:32 pm
- Co to za hałasy?! Natychmiast macie się uspokoić! - Warknął nieprzyjemnie w ich stronę, posyłając im przy tym wściekłe spojrzenie. Po chwili, kiedy nastała cisza, zajął się kontynuowaniem swego obszernego raportu odnośnie wczorajszego dnia. I tak czas płynął i płynął, a wskazówki zegara zdawały się jednak stać w miejscu. Cóż za paradoks z tego wyszedł. Argus Filch był jednak bardzo zajętym człowiekiem i miał wiele spraw na głowie, tak więc znowu zanurzył się w swoim świecie pełnym beztroskich tortur przeprowadzanych na uczniach za ich nieprzestrzeganie regulaminu i braku jakiegokolwiek poszanowania dla jego osoby. O tak, to było piękne, a sala woźnego tylko czekała aby jej użyć do cielesnych kar. Brzmi nieco sadystycznie, ale zwyczajnie ten charłak już taki był. Starszy zgorzkniały człowiek, którego życie nic a nic nie oszczędzało. I gdyby tylko wiedział, co też dwie uczennice szykują! Nie skończyłoby się to dla nich najlepiej, oj nie. Jednakże Argus żył w wielkiej nieświadomości i skrupulatnie stawiał kolejne nieco koślawe słowa na pergaminie, które dawały mu zaprawdę wielką mściwą przyjemność. Lepiej z nim było nie zaczynać.
A teczki, które spoczywały przed dziewczynami? Zdawały się nie mieć końca, jednakże to zdawało się ich nie zniechęcać. Została bowiem godzina do zakończenia ich szlabanu, co napawało ich nieco większym optymizmem.


Sowa Specjalna * Prośby do MG * Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me.
It resembles my own mind except that you happen to be insane.”

— George Orwell, 1984
Kim Miracle
Oczekujący
Kim Miracle

Gabinet Filcha Empty Re: Gabinet Filcha

on Sro Lis 26, 2014 3:42 pm
Zamilkła na chwilę słysząc słowa woźnego, ale po chwili się uśmiechnęła łobuzersko do Liv puszczając do niej oko. Dalej robiła swoje z jeszcze większym przypływem energii. Właściwie chciała się już położyć spać, albo pogapić na słońce lub pośpiewać coś fajnego, ale co? To już sobie wymyśli, albo nie - porysuje sobie w dzienniku, bo czemu nie? To też jest jakieś zabicie czasu, prawda?
- Znaczy mój tata nie jest mugolem, jest czarodziejem, ale urodził się wśród zwykłych ludzi - uśmiechnęła się dopowiadając, aby nie wyszło z tego coś innego.
Dalej sobie coś nuciła pod nosem sprzątając brudy woźnego. W myślach leciało w jego kierunku kilka pięknej łaciny podwórkowej, tak dla zasady, bo co to by była za kara jeśli nie było jakichś przekleństw? Nijaka, ale Kim nie narzekała. To jest lepsza kara niż sprzątanie kuwet jakichś starych kotów i to trzech na dwadzieścia zwierząt. Mimo iż miała luz u swojego taty to jednak jak mocno mu podpadła, albo się o nią zamartwiał dostała jakąś porządną karę.
- Tak, jestem w tym klubie, a na czym grasz? Bo ja umiem na gitarze. Daniel, mój przyjaciel mnie nauczył, ale też śpiewam - uśmiechnęła się dumnie, ale w oczach pojawił się smutek, bo on już nie chciał jej znać. Nie potrafił wytrzymać tej świadomości, że Kim go nie chce, a przecież ona chciała się z nim przyjaźnić, mimo tego co chciał jej zrobić pod wpływem alkoholu.
Do tego też dochodziło dzisiejsze spotkanie z Greyem, ale gdy tylko poczuła rumieńce na policzkach wyrzuciła go z głowy. Oj nie, nie może o nim myśleć, nie teraz.
Spojrzała na teczkę i kiwnęła głową, ale nie bardzo wiedziała o co chodziło Liv, bo była daleko stąd myślami. W głowie latał jej Daniel i Grey, a to nie wpływało dobrze na jej koncentrację.


Help me if you can, I'm feeling down
And I do appreciate you being 'round

Help me get my feet back on the ground
Won't you please, please, help me?
Liv Mendez
Oczekujący
Liv Mendez

Gabinet Filcha Empty Re: Gabinet Filcha

on Sro Lis 26, 2014 4:49 pm
- A widzisz, to źle zrozumiałam - uśmiechnęła się przepraszająco do dziewczyny. Na chwile zamarła z teczką w ręce, gdy usłyszała głos woźnego. Jakby przebudził ją z jakiegoś transu. Wiedziała, że był w sali, jednak wcześniej nie zwracał na nie uwagi, więc poczuła się tu w miarę swobodnie. No, nie licząc tego zapachu, ciemności, i w ogóle pomieszczenia. Jednak miło spędzało jej się czas z Kim. Nawet jeśli był to szlaban. Spojrzała na nią, kiedy ta się odezwała. Wyobraziła ją sobie z gitarą. I szczerze powiedziawszy, ten instrument pasował do niej.
- Ja gram na flecie poprzecznym i fortepianie - nic interesującego, a jednak uwielbiała to robić. Gra była dla niej formą ucieczki. Jej odpoczynkiem. Zatapiała się w niej i odpływała. W swój własny świat, do którego oprócz niej nikt inny nie miał dostępu. Chyba, że sama go zaprosiła. To dzięki muzyce mogła pozbyć się złych emocji. To dzięki niej, potrafiła pokazać co czuje. Na chwile odpłynęła w myślach, lecz już po chwili powróciła twardo na ziemię. Nie można stale bujać w chmurach. Spojrzała na zegarek. Została już tylko godzina. Godzina i będzie mogła wydostać się z tego miejsca. Spojrzała na Puchonkę. Jednak ta niczego się nie domyślała. A może nie chciała?
- No wiesz, masz tam pare kartek zapełnionych... - patrzyła na nią i czekała kiedy się domyśli. Jednak ta, chyba również błądziła gdzieś myślami, gdyż nie wiedziała o co chodzi Liv. Gryfonka jeszcze raz podsunęła teczkę z jej imieniem i nazwiskiem pod nos Kim. Pospiesznie spojrzała na Filcha, uspokoiła się gdy woźny wciąż był odwrócony do dziewczyn plecami.
- Może by tak ją wyczyścić albo troszeczkę pozmieniać tekst...? - szepnęła do jej ucha, tak by tylko ona mogła to usłyszeć. Jeszcze nie wiedziała jak to zrobią. Nie planowała, gdyż nie wiedziała czy Kim sama by tego chciała. To jej teczka. Ona decyduję. Czekała na reakcje Puchonki.
Kim Miracle
Oczekujący
Kim Miracle

Gabinet Filcha Empty Re: Gabinet Filcha

on Sob Lis 29, 2014 11:46 am
- Hmm... Fortepian. Może kiedyś coś razem zagramy?- zapytała z entuzjazmem.
Jak to Kim, zawsze dobry humor, nie ważne jaka sytuacja, nie ważne jaka osoba. Wszystko jest dobrze, ale tylko na zewnątrz. Nie może sobie pozwolić, aby ktoś się o nią martwił, zawracał sobie nią głowę. Ona sobie poradzi. Jest silna, nic jej nie przeszkodzi. Nie ważne jaki mur musiałaby zbić, aby być szczęśliwą - zrobi to. Taka już jest. Zawsze dąży do celu, a jej celem jest zostanie Aurorem i kiedyś odwiedzenie grobu matki, bo ojciec nigdy jej tam nie zabrał.
Kim też tonęła w muzyce. Jakby on ją pochłaniał, łapał swoimi mackami niczym ośmiornica, gdy grała stawała się muzyką. Kiedy nie grała czuła pustkę, taką samą, gdy dowiedziała się, że nie ma kontaktować się z Danielem. Muzyka to życie, muzyką jest Kim.
Patrzyła na swoje nazwisko na karcie, gdyby parę rzeczy tam pozmieniała, usunęła mogłaby łatwiej zostać Aurorem. Pokazać swojemu ojcu, że jednak jego córka coś potrafi, ale jeśli tak zrobi to, to będzie oszustwo, a przecież ona nie lubi kłamstw. Gdyby tata się o tym dowiedział, wiedziała, że się na niej zawiedzie, a przecież tego nie chce. Kim chce być uczciwą osobą. Pomagać, a nie iść na łatwiznę. Pokręciła głową przecząco i schowała teczkę na jej miejsce.
- Nie mogę, to wbrew moim zasadom - szepnęła.- Mój tata... zawiódłby się na mnie - uśmiechnęła się do dziewczyny i kontynuowała swoją pracę.
Nadal myślała nad psikusem dla Filcha, ale nic jej nie przychodziło do głowy. Trzeba to zrobić po mugolsku, bez użycia magii. Tak, aby nauczyciele nigdy nie dowiedzieli się, kto to zrobił.


Help me if you can, I'm feeling down
And I do appreciate you being 'round

Help me get my feet back on the ground
Won't you please, please, help me?
Sponsored content

Gabinet Filcha Empty Re: Gabinet Filcha

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach