Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!


CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Kawiarnia "Niemen"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Mistrz Labiryntu
avatar


avatar

PisanieTemat: Kawiarnia "Niemen"   Pon Wrz 02, 2013 1:01 pm

Spora kawiarnia, w której ceny dorównują jakością usług - a są bardzo wysokie. Wnętrze utrzymane w kolorach zieleni i brązu nadaje miejscu bardzo naturalny klimat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Narcyza Black
avatar


avatar
Strona cienia

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Niemen"   Nie Paź 11, 2015 10:34 pm

Narcyza siedząc przy stoliku w głębi kawiarni biła się z myślami. To było kiepskie miejsce. Beznadziejne wręcz, koszmarne, powinna była wybrać coś na Nokturnie, gdzieś gdzie ludzie "jej pokroju" chętniej się pojawiali. Jeśli ktoś doniesie ojcu, gdzie się spotkali, będzie źle, bardzo źle. Nie mógł się dowiedzieć, że to był jej wybór... ale jeśli będzie podejrzewał Lucjusza, to też nie skończy się dobrze. Mimo wszystko, było już za późno na zmianę decyzji, sowa już dawno poleciała i wróciła z odpowiedzią. Zgodził się, więc przyjdzie... Czy nie będzie zły, że musi przebywać wśród ludzi niewiadomej czystości krwi? Może nie był aż tak przewrażliwiony, a może był - tylko jej wybaczy?
Po tak długiej przerwie nie miała pojęcia czego spodziewać się po Malfoyu, nie wiedziała również czego spodziewać się po sobie samej. Wytarła ukradkiem spocone dłonie o spódnicę i napiła się kawy. Zdążyła już zamówić, bo przyszła znacznie wcześniej niż umówiona godzina. Głównie dlatego, że chciała wyrwać się z domu, a nie było to specjalnie możliwe. I tak była zaskoczona, że matka nie zmusiła jej do wzięcia skrzata czy innej przyzwoitki.
Upiła kolejny łyk. Kawa była gorzka, intensywna w smaku, bez mleka i cukru, podana w wykwintnej porcelanie zrobionej siłą skrzacich rączek. Wiedziała kto ją wytwarzał, bo trzy dni temu przyszło zażalenie Federacji Skrzatów, że czarodzieje nie chcą jej odkupować, tylko żądają za darmo. Sytuacja była trudna, bo jako czarownicy czystej krwi wpojono jej że skrzaty wykonują pracę za darmo i zgadzała się z tym, ponieważ tak było od zawsze. Jednak skrzaty musiały z czegoś tę porcelanę tworzyć, a produkty nie były za darmo.
Nienawidziła tego aspektu swojego życia. Odkąd pamiętała zawsze zwracała uwagę na to co powiedzieć i jak się zachować, chowała swoje własne "ja" by nie zostać zniszczoną i odtrąconą. Nawet w pracy musiała tak bardzo kontrolować to co robiła, to co mówiła i jak reagowała na sprawy. Przecież jeśli ktoś się dowie, że panna Black poparła wniosek skrzatów... zadrżała na samą myśl. Musiała obejść wszystko, użyć kilka zaklęć, a przecież... przecież chciała dobrze.
Zaczynała się bać, że w tym całym udawaniu perfekcyjnej czystokrwistej w końcu zatraci siebie, że w końcu rzeczywiście stanie się perfekcyjna. Choć częściowo by jej to pasowało, strach przestałby być stałym elementem jej życia, tak wizja zatracenia siebie była dla niej wyjątkowo przygnębiająca. Zerknęła na Proroka Codziennego którego jeden z pomniejszych nagłówków głosił "Skrzaty otrzymają zapłatę za porcelanę! Szok i niedowierzanie, wywiad ze Złotkiem, jednym ze skrzatów", a na jej twarzy pojawił się delikatny uśmiech. Te małe bunty, na które mogła sobie pozwolić wynagradzały jej strach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucjusz Malfoy
avatar


avatar
Strona cienia

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Niemen"   Pon Paź 12, 2015 9:58 pm

Zimno. Zimne noce, zimne poranki, zimne dłonie, zimna kawa.
Lucjusz, pomimo bycia dość postawnym mężczyzną, należał do grupy zmarzluchów. Lubił zimę. Naprawdę lubił zimę. Szczególnie, kiedy mróz wiązał wszelką wilgoć, powietrze było suche, a śnieg skrzypiał pod butami. Ale było zimno, a młody pan Malfoy nienawidził marznąć. Skostniałe dłonie, odmrożone uszy, trzęsąca się szczęka – tak trudno zachowywać pozory dojrzałego, poważnego człowieka. A zimą często bywało zimno. Gratulacje, Sherlocku.
Dni stawały się dłuższe, arktyczny wiatr powoli odpuszczał, rękawiczki wciąż drzemały w kieszeniach długiego płaszcza.
Nareszcie się zgodziła. Cierpliwość nigdy nie była mocną stroną blondyna, natomiast bardzo, bardzo się starał. Było już naprawdę dobrze, kiedy widywali się nieomalże każdego dnia, poznawali się jeszcze lepiej, uczyli się siebie nawzajem. Wiedział już jakie jest jej ulubione danie, kolor, jak zachowuje się w zależności od nastroju, pogody, chwilowych zachcianek. Powoli przyćmiewała cały świat, to ona sama w sobie stawała się całym światem. Delikatne dłonie, oczy w kolorze błękitnych fal i słodki, śpiewny głos nawiedzały go każdej nocy. Stawała się najcenniejszą wartością. Nie była wyborem jego ojca. Była jego wyborem.
Przybył na miejsce co najmniej piętnaście minut wcześniej. Chciał wybrać stolik, poinstruować obsługę sali jak mają się zachowywać w obecności jego ukochanej, żeby kwiaty w pobliżu były świeże, kawa gorąca, ale nie zbyt gorąca, nie za mocna i nie za dużo cukru. Zależało mu, by wyszła z lokalu zadowolona. Wszystko musiał mieć zaplanowane. Wszystko.
Jakież było jego zdziwienie, gdy wchodząc do lokalu ujrzał najpiękniejszą kobietę, jaką miał w trakcie całego swego życia przyjemność oglądać. Czyżby pomylił godziny? Nie, nie, niemożliwe. Czytał wiadomość od niej tysiące razy, nie mógł się pomylić. Nie, nie, nie.
- Narcyziu – zdjął płaszcz i przewiesił go przez oparcie krzesła – Nie przypuszczałem, że pojawisz się wcześniej. Wybacz, że musiałaś na mnie czekać.
Zawahał się. Pochylić się nad nią, czy nie. Pocałować, czy nie. A jeśli tak, to w jak bezpośredni sposób; usta, policzek, dłoń? Dlaczego kobiety są tak skomplikowane?
Przywitał się z nią w sposób najbardziej, jak osobiście uważał, odpowiedni do sytuacji. Usiadł naprzeciw i, nie spoglądając nawet w kartę, zamówił dużą czarną kawę.

_________________
What is heaven for? Is it a prison we can't break free?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Narcyza Black
avatar


avatar
Strona cienia

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Niemen"   Pią Paź 16, 2015 8:59 pm

Wiedziała że wszedł do kawiarni, jak tylko otworzyły się drzwi, mimo że przecież siedziała tyłem do wejścia. Możecie to nazwać intuicją, szóstym zmysłem, czy może magicznym połączeniem jakie dawało spotkanie drugiej połówki jabłka w sadzie pełnym grusz. Narcyza po prostu wyczuła, że to jego dłoń zacisnęła się na klamce i na wspomnienie tej dłoni uśmiechnęła się delikatnie. Potrafił nią zadawać i ból i przyjemność, a wiedza że dla niej ta dłoń służyła wyłącznie do przyjemności sprawiła że kobieta czuła przyjemne podniecenie, nie strach. Żołądek ścisnął się jej w oczekiwaniu, a gdy w końcu Lucjusz podszedł do niej, wpatrywała się w niego, zupełnie tak jakby wiedziała od dawna że pojawi się dokładnie tam, dokładnie w tej sekundzie.
Gdy jednak usiadł, nie dotknął jej, radosne podniecenie zamieniło się w pełne nerwów i oczekiwania, a uśmiech rozpłynął się gdy tylko zakryła usta filiżanką. Nie napiła się, jedynie udała, by dać sobie chwilę na przemyślenie odpowiedzi. Był zły? Nie wiedziała co zrobić. Zawsze wcześniej ją dotykał... Musiał być na nią zły, na pewno nie będzie chciał jej wybaczyć że tyle czasu milczała, być może...
Dość! To nie był jej ojciec. W końcu odważyła się na niego zerknąć, upijając jednocześnie kawę. Nie wyglądał na rozzłoszczonego.
- Nie przejmuj się, Lucjuszu. Nie chciałam dłużej być w domu... - zamilkła nagle, strofując się w myślach zanim powiedziała za dużo. Posłała zamiast tego mu nieśmiały uśmiech i wyciągnęła do niego dłoń. Chciała poczuć jego skórę, chciała wiedzieć że wszystko jest dobrze, że nie jest zły. Gdy tylko się upewni, będzie wiedziała co dalej. Nie chciała zacząć przepraszać, jeśli on nie widział problemu, ani też zignorować sprawę, jeśli on czuł się dotknięty... czemu nie mogła się urodzić z naturalnym darem do mężczyzn? Tak było by jej łatwiej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucjusz Malfoy
avatar


avatar
Strona cienia

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Niemen"   Nie Paź 18, 2015 8:32 pm

– Coś złego się wydarzyło?
Nie spytał wprost, choć obydwoje doskonale wiedzieli, co tak naprawdę kryło się pod tymi słowami. Nie chciał wymawiać na głos oskarżeń skierowanych w stronę ojca ukochanej. Osoby przebywające w towarzystwie szlachetnie urodzonych nie były do końca świadome wybuchowego charakteru pana Blacka, aczkolwiek Narcyza otworzyła się już przed Lucjuszem na tyle, by opowiedzieć mu o piekle, które jego przyszły teść potrafił rozpętać w ich rodzinnym domu. Siadała wtedy na jego kolanach, wtulała się, słuchała bicia jego serca i cichutko się żaliła. Nie płakała, nie. On tylko głaskał delikatnie jej ramię, włosy bądź policzek i szeptał, że ją stamtąd zabierze. Że musi wytrzymać, jeszcze tylko troszkę, kilka miesięcy. Będzie jej rycerzem na białym koniu, uratuje ją. Będą żyć w ich małej idylli, zasypiać i budzić się razem, i pomimo tego, że zwiedzą cały świat, to żadne góry, żadne wodospady, żaden widok nie będzie piękniejszy od jej uśmiechniętej twarzy. I nigdy, przenigdy nie zachowa się w ten sposób wobec niej.
Wziął ją za rękę. Swobodnie mógł schować jej szczupłą, drobną dłoń w swojej dużo, dużo większej. Ścisnął ją, ale nie za mocno, na tyle by wiedziała, że wszystko w porządku, że nic jej nie grozi, że nie pozwoli jej skrzywdzić. Nosiła pierścionek, który jej podarował. A dostała dwa – tyle, ile razy prosił ją o rękę. Nie, nie odtrąciła go. Za pierwszym razem zrobił to, kiedy byli sami, tylko we dwoje. Klęknął przed nią po szczerym wyznaniu uczuć i dalszych zamiarów, i po tym jak się zgodziła, wsunął jej pierścionek na palec. To właśnie ten nosiła. Drugi, widocznie dużo mniej istotny, dostała na uroczystej kolacji w towarzystwie ich najbliższych rodzin.
– Już niedługo. Dobrze, że jesteś – dodał krótko, wciąż głaszcząc delikatną skórę jej dłoni.

_________________
What is heaven for? Is it a prison we can't break free?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Narcyza Black
avatar


avatar
Strona cienia

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Niemen"   Sro Paź 21, 2015 8:13 pm

Odruchowo, zupełnie naturalnie i bez wzbudzania podejrzeń odparła, że wszystko w porządku. Umilkła jednak gwałtownie i odwróciła głowę, ważąc jego pytanie. Po chwili westchnęła i jej spojrzenie odnalazło jego oczy.
- Wiesz jaki bywa mój ojciec. Nic się nie wydarzyło, ale sama jego obecność jest przytłaczająca - skrzywiła się. - Jest zły, uważa się się dąsam. Dowiedział się że sprawy między nami się zatrzymały. Zauważył że nie noszę pierścionka. Odmówiłam też założenia sukni po ciotce Gwen na nasz ślub.
Słowa uciekały z jej ust szybko, zupełnie jakby się bała że ktoś zaraz zatka jej usta, a gdy skończyła odetchnęła gwałtownie, wzrok utkwiła w ich dłoniach. Kciukiem gładziła jego skórę. Zawsze sądziła że męskie dłonie powinny być gładkie - ojciec takie miał. Jednak Lucjusz miał dłonie które nie wskazywały na to że całe życie jedyne co robił to dzierżył pióro. Uśmiechnęła się delikatnie. Znała je już na pamięć, mimo to dotyk jego skóry pod opuszkami sprawiał jej fizyczną przyjemność. Nie było to podniecenie, czuła coś jakby łaskotanie w sercu, uczucie które wypełniało jej klatkę piersiową, ale nie miała wrażenia że się dusi, wręcz przeciwnie. Zupełnie jakby mogła w końcu odetchnąć całą sobą, zupełnie jakby tylko w tych momentach oddychała na prawdę.
Zaraz po tym on poruszył się, gładził jej skórę. Tym razem przyjemny dreszcz przeszedł jej całe ciało, koncentrując się w dole brzucha, a ona uśmiechnęła się, częściowo rozbawiona, częściowo po prostu szczęśliwa.
- Ja też się cieszę - uśmiechnięta wpatrywała się w jego twarz by zaraz spoważnieć. - Skoro jesteśmy przy temacie mojej rodziny... Lucjuszu, ty... nie myślisz że ja... zgodziłam się być twoją żoną, bo chcę uciec od ojca, prawda?
Usłyszała to ostatnio od matki. Kłóciły się wtedy o tę przeklętą suknię, a matka uargumentowała że nie potrzebuje nowej, bo "wszyscy, łącznie z twoim przyszłym mężem wiedzą że chcesz tylko uciec z domu". Te słowa martwiły ją, raniły. Nie była to prawda. Zresztą pomijając wszelkie kwestie uczuciowe, ten argument był wyjątkowo durny by nakłonić ją do ubioru tej konkretnej kreacji. Nie chodziło o to że Blackowie mieli mało pieniędzy - mieli przecież ogromny majątek... chodziło o durną tradycję, że pierwsza córka miała założyć tę kieckę - która swoją drogą miała chyba już z dwieście lat - a Narcyza miała pecha być pierwszą z trzech... dwóch córek Blacków która wychodziła za mąż. Nigdy chyba się nie nauczy by Andromedy nie liczyć jako siostry...
Wracając do głównego tematu jej pytania... Sugerowanie by uciekała od Blacków do Malfoyów też był dla niej idiotyczny. Dla niej nie było ucieczki. Jako żona Lucjusza tym bardziej będzie musiała brać udział w bankietach, balach i innych spotkaniach czystokrwistych. Nie uwolni się od ojca dopóki ten nie umrze, nawet Lucjusz nie mógł do końca zapewnić jej bezpieczeństwa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucjusz Malfoy
avatar


avatar
Strona cienia

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Niemen"   Wto Lis 03, 2015 11:10 am

Na dotychczas zatroskanej twarzy młodego mężczyzny pojawił się trudny do zidentyfikowania grymas. Ni to złość, ni zaskoczenie, a coś pomiędzy, totalne nieporozumienie, absurdalne sytuacje, różnica pokoleń. Skoro oni zaczynają się buntować, to strach pomyśleć, na jakie pomysły wpadną ich dzieci za kolejne dwadzieścia lat. Obydwoje pochodzili z rodzin skrajnie konserwatywnych, to akurat nie ulegało najmniejszym wątpliwościom. Całe szczęście, że wybrali siebie nawzajem. Lucjusz kiedyś myślał o tym, co by było, gdyby wybranką jego serca była nie-całkiem-czysta dziewczyna. Przecież mogłoby się tak zdarzyć. Zarzekał się, że nie, że jak to tak, że przecież nawet nie spojrzałby na dziewczynę o niższym statusie społecznym. I nachodziły go wątpliwości ‘ a co, jeśli…?’.
Dobrze, że nikt ich nie zmuszał. Ale żeby wszczynać awantury o suknię ślubną?
– Jak to… uciec? Skąd ci to w ogóle przyszło do głowy? – jego brwi były silnie zmarszczone, spojrzenie chłodniejsze niż jeszcze przed chwilą, bardziej przenikliwe – Powiedz proszę, że nie wymyśliłaś tego sama. Na pewno nie uwierzyłbym, gdyby powiedziała mi to twoja matka, ale z twoich ust to brzmi lekko niebezpiecznie. Nie, Kochanie, nie myślę, że zgodziłaś się za mnie wyjść, żeby uciec od ojca. Gdyby chodziło tylko o to, żeby od niego uciec, to wymyśliłabyś coś innego. Nie zrywałabyś się z jednego łańcucha, żeby wbrew swojej woli przypiąć się do innego.
Zakończył ostro, ale zmarszczki na jego czole zdążyły się już wygładzić. To już było zbyt wiele. Lucjusz nie był w stanie zrozumieć, dlaczego jej rodzice starają się zniszczyć życie i marzenia ich najmłodszej córki. Czy aż tak bardzo pragnęli syna, że Narcyza zawiodła ich już w chwili, gdy została poczęta?
Wyrwie im ją. Da jej swoje nazwisko, dom, stworzą razem nową rodzinę.
– Za bardzo się przejmujesz. Jesteś zbyt wrażliwa, a twoja rodzina wywiera na tobie zbyt dużą presję, Narcyzo. Całe życie szłaś po sznurku, który dla ciebie rozwijali tak jak im się to podobało. Będziesz miała własną suknię, obiecuję ci to. Choćbym miał się zadłużyć, to żadna inna kobieta nigdy nie będzie miała tak pięknej sukni jak twoja – uniósł jej dłoń, by złożyć na niej subtelny pocałunek – I wypomnij mi to, jeśli kiedykolwiek wpadłbym na pomysł zmuszenia naszej córki w dzień jej ślubu do założenia starej, zatęchłej sukni po ciotce.

_________________
What is heaven for? Is it a prison we can't break free?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Narcyza Black
avatar


avatar
Strona cienia

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Niemen"   Wto Lis 10, 2015 8:39 pm

Od razu spuściła głowę gdy usłyszała zmianę w jego tonie głosu i nie podnosiła jej dłuższą chwilę. Uśmiechnęła się tylko leciutko, na krótką chwilę gdy po raz kolejny zdała sobie sprawę z tego jak dobrze ją zdążył poznać, jak ją rozumiał. Oczywiście, że nie chciała kolejnej obroży, a już na pewno nie uciekała by od jednego łańcucha do drugiego. Mimo to, wychodząc za Lucjusza pozwalała się znów związać. Chciała być wolna... ale nigdy nie będzie. Między innymi dlatego tak długo zwlekała z decyzją; zdała sobie sprawę że choćby nie wiadomo jak się starała, już zawsze będzie w pewien sposób związana, nigdy nie wyplącze się z tego czystokrwistego koła zagłady w którym siedziała cała rodzina.
Pokręciła gwałtownie głową, nie zgadzając się na jakieś zadłużanie, ale nim zdążyła się odezwać, Lucjusz pocałował jej dłoń, a kolejne słowa wywołały u niej wybuch radosnego śmiechu. Rozbawił ją wybitnie.
- Nigdy nie pozwolę ci ubrać naszej córki w zatęchłą suknię! - obiecała z poważną miną, którą zaraz rozjaśniła uśmiechem. Przytuliła jego dłoń do policzka. Brakowało jej go. - Spokojnie, temat sukienki jest rozwiązany... a nawet gdyby nie był, absolutnie nie masz się zadłużać, na cokolwiek! - zdenerwowała się nagle. Puściła jego dłoń i napiła się kawy, delektując się goryczą. Odstawiła filiżankę na spodek i odetchnęła.
- Moja matka tak twierdzi - odezwała się nagle patrząc na czarny napój. Palce miała zaciśnięte na porcelanie. - Że uciekam. Przed nimi. I że nic to nie da, że ty o tym wiesz. Że mnie nie chcesz.
Przy ostatnim zdaniu zadrżał jej głos, kontynuowała jednak jakby nic się nie stało.
- Że to wszystko tylko gra, zaraz będziesz spotykał się z innymi. Że... - zamilkła i dopiła kawę. Odstawiła pustą filiżankę na spodek i podniosła głowę, ich oczy się spotkały. Jej własne były nieprzeniknione, zupełnie się zamknęła, wyglądając jak posąg pozbawiony uczuć.
- Nie ważne. Nie słuchaj - wyciągnęła dłoń i pogładziła jego policzek - chcą mi to popsuć. Przyzwyczaiłam się.
Kolejny raz odsłoniła się przed Lucjuszem. Blackowie nigdy nie byli wystarczająco zadowoleni ze swoich córek - każdej zosobna... A Narcyza odstawała najbardziej. Wyglądem nie przypominała nikogo z najbliższej rodziny, co nie raz ojciec wytykał jej i matce, nazywając ją bękartem. Charakterem najbardziej przypominała Dromedę, a ona... przecież już nie była częścią jej rodziny. To też doprowadzało do szału rodziców. Bella była dla niej pobłażliwa, twierdziła że jej mała Cyzia w końcu wyrośnie z niewinności, jednak póki co nic na to nie wskazywało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucjusz Malfoy
avatar


avatar
Strona cienia

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Niemen"   Sro Lis 11, 2015 12:29 pm

Podłe sępy.
Znał rodzinę Blacków niemal od urodzenia. Przyjęcia, bale, wspólne interesy. Zawsze ich podziwiał, szanował, tak był nauczony. Do czasu. Kiedy Narcyza stała mu się bliższa, poznał jej rodzinę od nieco innej strony, ‘od kuchni’, świeże informacje z pewnego, wiarygodnego źródła. Gorycz, którą wzbudzali, czuł jeszcze długo po spotkaniach z ukochaną. Wydawali się być idealni.
Wyraz jego twarzy zmieniał się wraz z podejmowanymi przez nią tematami. Uśmiechnął się szczerze, kiedy wspomniała o ich wspólnym, choć jeszcze zupełnie niezaplanowanym dziecku. Oczywiście, że chciałby mieć dzieci. Dziedzica, który przejmie honor i całą fortunę, ale nie tylko. Odkąd dojrzał na tyle, by myśleć o założeniu rodziny, chciał mieć córkę. Małą, słodką blondyneczkę, którą mógłby rozpieszczać do granic możliwości. Ale to jeszcze nie teraz. Skończy się wojna, przepędzą intruzów, oczyszczą czarodziejską ziemię z brudnych imigrantów i dopiero wtedy, gdy zapanuje ład, pomyślą o dzieciach.
Tak łatwo było go rozzłościć, tak łatwo było wystraszyć Narcyzę. Już kiedyś to zrobił. Wściekł się o jakąś błahostkę, a ona niemal się rozpłakała, skulona, przerażona. Obiecał, przede wszystkim sobie, nigdy więcej nie popełnić tego błędu. Milczał, kiedy mówiła o kolejnych wizjach jej matki. Gotował się wewnątrz, ale oddychał spokojnie, opóźniając i łagodząc wybuch emocji. Przesiadł się, tak że nie byli już naprzeciw siebie, a obok. Nie zważając na resztę gości znajdujących się w kawiarni, pocałował swą ukochaną, nawet jeśli wymagało to od niego pochylenia się nad stolikiem.
– Nigdy, nigdy nie pozwól im wmówić ci bzdur tego pokroju. Rozumiesz? Nigdy - odsunął się od niej powoli, ale chwycił jej dłoń w swoją - Jeśli chcesz, to możesz zamieszkać ze mną chociażby dzisiaj. Co prawda moi rodzice jeszcze się nie wyprowadzają, ale przynajmniej nie będziesz sama. Moja matka na pewno się tobą zajmie. Jest zupełnie inna, kiedy nie musi grać roli ‘żony pana Malfoya’. Przemyśl to. Widzę, że każda chwila spędzona tam jest dla ciebie czymś strasznym. Masz już nowy dom. Nasz dom. Nie tylko jako budynek, ale jako wartość, jako miejsce, gdzie możesz czuć się pewnie, bezpiecznie. Będziesz wolna.

_________________
What is heaven for? Is it a prison we can't break free?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Narcyza Black
avatar


avatar
Strona cienia

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Niemen"   Sro Lis 11, 2015 11:56 pm

Lucjusz przesiadł się tak, że siedzieli w końcu obok siebie. Cieszyła ją ta zmiana, zmniejszenie dystansu między nimi sprawiało że czuła się znacznie bezpieczniej. W końcu. I w końcu ją pocałował. Uwielbiała jego pełne, miękkie usta, uwielbiała to uczucie gdy dotykały jej własnych, przyjemne mrowienie na samym skraju skóry. Uśmiechnęła się, a błękit w jej oczach zdawał się mieć płynną konsystencję. Wypełniało ją ciepło, sprawiając że czuła się szczęśliwa. W końcu zaczynała grać główną rolę kobiecą w tym spektaklu.
Sielankowy nastrój popsuło nagłe nadejście kelnerki z kawą Lucjusza. Wydawało się że niby przypadkiem pochyliła się nieco za bardzo, a jeden dodatkowo rozpięty guzik jej koszuli pozwolił zobaczyć więcej niż było uznawane za zbieg okoliczności. Narcyza odwróciła niezadowolona wzrok na Lucjusza, nie zaszczycając kelnerki nawet słowem. Nie umiała walczyć, rywalizować. Była czystokrwista, zawsze dostawała to co się jej należało i to, czego chciała. Już nie było płynnego oceanu w słońcu, jej oczy przypominały skute lodem niebo.
Wiedziała, że jej rodzice ją zamordują, jeśli się przeprowadzi do Lucjusza wcześniej... ale z drugiej strony nie będą mogli jej nic zrobić. Pewnie zażądają żeby dostała osobny pokój... zupełnie jakby miało to ją powstrzymać. Nie wiedziała czy kelnerka jeszcze stała obok, ale poczuła motyle w brzuchu, gdy podjęła decyzję.
- Chciałabym z tobą już zamieszkać - powiedziała na wydechu, zanim zdążyło pojawić się jeszcze więcej wątpliwości i zmieniłaby zdanie. Prawdę mówiąc, gdy zaproponował jej przeprowadzkę w głowie pojawiła się jej pewna scena:
Bosą stopą dotykała ciemnego drewna. Było ciemno, jedynie płomień świecy oświetlał drogę. Musiała stąpać ostrożnie, by nie zaskrzypiały stare deski. W końcu, po chwili spaceru, znalazła odpowiednie drzwi. Nacisnęła mosiężną, zdobioną klamkę i wślizgnęła do środka pokoju, zamykając za sobą cicho drzwi, odstawiła świecznik na stoliczku, a sama wsunęła się do łóżka...
Ta wizja zdecydowała o wszystkim. W łóżku czekał na nią on, gwarantując ciepło, pewne atrakcje i... sen bez koszmarów.
- Zdecydowanie, chciałabym już z tobą mieszkać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucjusz Malfoy
avatar


avatar
Strona cienia

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Niemen"   Czw Lis 12, 2015 9:25 pm

Zauważyła. Na pewno zauważyła. Ciężko oszukać męską naturę.
Odwrócił głowę w chwili, kiedy kelnerka pojawiła się tuż obok niego. To był naturalny odruch. Natomiast fakt, że jego spojrzenie bezwiednie przemieściło się z twarzy dziewczyny na jej dekolt i z powrotem mogłoby być już kwestią sporną. Wszystko trwało zaledwie sekundę, ale już wiedział, że Narcyza to widziała. Zmieszał się i burknął ciche ‘dziękuję’. Nie skomentowała, a Lucjusz był jej wdzięczny, że pominęła ten incydent milczeniem.
Sięgnął po filiżankę. Była duża i biała, tak bardzo kontrastująca z czarną zawartością. Napiłby się, gdyby mógł, ale wyglądała na zbyt gorącą. Trzeba było wybrać kawę z mlekiem.
Uniósł głowę, kiedy usłyszał wypowiedziane przez nią słowa. Zgodziła się. Naprawdę się zgodziła.
– Wiesz… Nie chciałbym zwady z twoimi rodzicami. Musimy coś wymyślić, coś co ich przekona, że to dobry pomysł. Chociażby… że chcielibyśmy rozpocząć na poważnie przygotowania do ślubu. Jeśli ma się odbyć w Malfoy Manor, to czas najwyższy. Trzeba już zrobić listę gości, zaplanować wystrój ogrodu, sali balowej, kwiaty, obrusy, rozstawienie stołów, stworzenie menu. – zaczął wymieniać, jakby miał wszystko wcześniej spisane na kartce – To wszystko zajmie dużo czasu. Będzie ci wygodniej, jeśli będziesz na miejscu. No i będziesz mogła zaaklimatyzować się w nowym miejscu, w twoim nowym domu. Przeprowadzka to ważny i być może trudny krok, i lepiej zrobić to wcześniej, niż jakbyś miała od tak zostać po uroczystości. Zależy mi, żebyś nie czuła się tam obco. Myślisz, że to wystarczy, żeby ich przekonać?

_________________
What is heaven for? Is it a prison we can't break free?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Narcyza Black
avatar


avatar
Strona cienia

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Niemen"   Pią Lis 27, 2015 9:47 pm

Oczywiste było, że się nie odezwie. Uniosła wyżej podbródek, plecy wyprostowały się, a spojrzenie na dziewczynę było bardziej lodowate niż wody Arktyki. Drobna blondynka o porcelanowej skórze, która swoją wyniosłością mogłaby przebić królową Anglii. Kelnerka wycofała się pospiesznie z zadowolonym uśmiechem, a lodowate spojrzenie Narcyzy przeniosło się na Lucjusza. Nie odzywała się dłuższą chwilę po tym jak zakończył mówić, bawiła się jego palcami, a lód w jej spojrzeniu powoli odtajał. W końcu, po dłuższej chwili puściła jego dłoń, by odgarnąć włosy. Miękkie fale odrzuciła na plecy, nie patrzyła już na Lucjusza, pochyliła się nad filiżanką by się upewnić, że kawa została dopita.
- Myślę, że to wystarczy - powiedziała w końcu wystukując wypielęgnowanymi paznokciami rytm na porcelanie. Jej spojrzenie było utkwione w oknie, wydawać by się mogło, że była obrażona, ona jednak dokładnie w tym momencie w którym można by już uznać że miała zamiar ukarać Lucjusza milczeniem, odezwała się. - Twoi rodzice nie będą mieli nic przeciwko? To znaczy, to zaplanowana decyzja, czy spontaniczna? Nie chciałabym stawiać twoich rodziców przed faktem dokonanym... to znaczy, wiesz, wierzę że twoja mama jest cudowną kobietą jak nie ma w pobliżu twojego taty, jednak... trochę się obawiam twoich rodziców. Są nieco oschli.
Zupełnie jakby moi nie byli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucjusz Malfoy
avatar


avatar
Strona cienia

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Niemen"   Sob Lis 28, 2015 1:13 am

– Nie, to raczej spontaniczna propozycja. Myślałem o tym, ale nie przedstawiłem pomysłu rodzicom. Nie miałem okazji – umoczył w końcu dziób w kawie, a mocny aromat uderzył w jego nozdrza – To moi rodzice. Nie masz się czego wstydzić. Zresztą, moja matka na pewno się ucieszy. Ojciec nawet nie skomentuje, tylko kiwnie głową, a matka będzie przeszczęśliwa. Wezmę dużo więcej urlopu, żeby nie zostawiać cię z nią samej. Ale uwierz mi, uwielbia cię, ciągle o ciebie pyta. Jesteś w jej oczach idealną synową. Inteligentną, piękną, z dobrego domu. Pół żartem-pół serio wspominała, że… ehm… że czeka już na wnuki.
Uśmiechnął się szczerze, choć nie był pewien, czy odpowie mu tym samym. Uniósł ponownie filiżankę do ust, co niby miało mu dać kilka sekund gry na czas. Pobłądził wzrokiem po stoliku, zastawie i dopiero utkwił spojrzenie w jej oczach. Już nie były zimne, wystraszone, raczej przepełnione nadzieją.
– Chciałabyś coś jeszcze? Ciastko, herbatę, sok? – zaproponował, widząc puste naczynie, robiąc przy tym uroczą minę sugerującą, by nie śmiała nawet odmawiać - Należy ci się. Słyszałem, że czekoladowe z wiśniami mają tutaj przepyszne. Albo… może lody? Skusisz się?

_________________
What is heaven for? Is it a prison we can't break free?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Narcyza Black
avatar


avatar
Strona cienia

PisanieTemat: xxx   Czw Gru 03, 2015 11:14 pm

Narcyza uśmiechnęła się radośnie, jednak głowę miała opuszczoną, a wzrok wbity w swoje dłonie, przez co wyraźnie było widać że była raczej skromna dziewczyną, rzekome pochwały przyszłej Teściowej bardzo ją połechtały. Trochę się obawiała, że nie podoła oczekiwaniom pani Malfoy, ale zeszło to gdzieś na boczny plan. Zwłaszcza, gdy usłyszała o wnukach. Kiedyś, w XXI wieku dziewczyny w mając tyle lat co ona na słowo ciąża będą reagowały reakcją alergiczną... na szczęście, XXI wiek jeszcze nie nastał, więc Narcyzie zaświeciły się oczy, a śmiech Lucjusza sprawił, że poczuła jak oczy jej wilgotnieją.
Nie przejmując się miejscem zarzuciła mu ręce na szyję i mocno pocałowała. Nie mogła uwierzyć we własne szczęście... mówili że książę z bajki nie istnieje, ale wszystko wskazywało na to, że właśnie na takiego trafiła. Zabawne było to, że właściwie jej rodzice go jej wybrali... z całą pewnością nie z dobroci serca. Zakończyła pocałunek i wtuliła się w niego mocno.
- Nie mam nic przeciwko - powiedziała cicho, nie wyjaśniając właściwie czy chodziło jej o dzieci, czy o domówienie czegoś. Właściwie, nie miała ochoty na zamówienia, zwłaszcza że kelnerka miała głęboki dekolt. - Choć właściwie, to wolałabym z tobą pobyć sam na sam.
Nie była pewna, czy to magia możliwości dzieci, czy raczej zdanie sobie sprawy jak bardzo szczęśliwą ją czynił Lucjusz, ale czuła się gotowa by dodać nieco więcej zmysłowości do ich związku. Wcześniej zawsze ostrożnie się prowadziła, choć znała dziewczęta które z pierwszym chłopcem poszły do łóżka, niektóre nawet w Hogwarcie, ale ona do nich nie należała. Z resztą, gdyby ojciec się dowiedział... Więc była grzeczna. Ale przecież i tak miała być już z Lucjuszem na zawsze, nawet jeśli miało by się kiedyś między nimi popsuć, to przecież... i tak będzie musiał z nią być prawda?
A może po tym zmieni zdanie i nie będzie dla niej już taki kochany? Nagle ogarnęły ją wątpliwości. Może wcale to nie był taki dobry pomysł... właściwie nie wiedziała czego się spodziewać. Oczywiście plotkowała z innymi dziewczętami, była jednak z tych dosyć pruderyjnych, bo przecież tak ją wychowano.
Jej rozmyślania przerwał głos Lucjusza. Wstała więc i pozwoliła by założył jej płaszcz. Podała mu dłoń, a w świetle dnia rozbłysnął drogocenny kamień na pierścionku zaręczynowym. Wyszli przed Kawiarenkę i zniknęli.
/zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry
avatar


avatar

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Niemen"   Sro Lis 16, 2016 5:17 am

Rachunek:
(zaległy, bo Mistrz Gry jest ślepy)

Lucjusz Malfoy:
~Dżentelmen zapłacił za Narcyzę~
1x Mała Kawa (11 sykli i 7 knutów)
1x Duża Kawa (1 galeon, 3 sykle i 4 knuty)
Razem: 1 galeon, 14 sykli i 11 knutów

_________________
Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984

Chcesz napisać prośbę do konkretnego Mistrza Gry na Prywatną Wiadomość? Użyj odpowiedniego określenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Niemen"   

Powrót do góry Go down
 
Kawiarnia "Niemen"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Kawiarnia Solace
» Kawiarnia Lacciato
» Kawiarnia
» Kolorowa Kawiarnia
» Kawiarnia 'Petit Appetite'

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Londyn :: Ulica Pokatna
-