Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!


CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Sypialnia Aleca

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
Mistrz Labiryntu
avatar


avatar

PisanieTemat: Sypialnia Aleca   Nie Sie 27, 2017 8:54 pm

First topic message reminder :



Malutka, niezbyt zadbana sypialnia, której ściany są poobrywane.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Marjorie Meadowes
avatar


avatar
Strona światła

PisanieTemat: Re: Sypialnia Aleca   Wto Wrz 26, 2017 5:28 pm

Z początku wcale nie zamierzała odpowiadać mu na pytanie, podświadomie zdając sobie sprawę z tego, iż wszystko w nim - cała jego postawa, wyraz twarzy, uniesiona brew - wręcz wołało, że Alec wiedział, o co jej chodziło. O ironio, być może nawet lepiej niż sama Alyssa. Nie raz i nie dwa zdawał się w końcu znać ją lepiej niż ona siebie. To nie byłoby nic wyjątkowo niecodziennego, choć upływ czasu zmienił zarówno jego, jak i ją. Nie wszystko to, co było przedtem, nadal nosiło teraz znamiona prawdy. Nie wszystkie pozyskane wcześniej informacje pozostały faktami, a doświadczenia nadawały się do pewnego stwierdzenia tak, znam tego człowieka. Być może właśnie ten nagły przejaw świadomości, ile tak po prostu mogło zmienić się przez pół dekady, ostatecznie skłonił Aly do odpowiedzi. Sama do końca tego nie wiedziała. Po prostu potrząsnęła głową, rozwijając nierozwiniętą wcześniej myśl.
- On jest biedny, bo żyje przeszłością. Jego trudne życie... On je miał, było tak kiedyś, ale poniekąd też dalej tak jest. - Zdawało jej się, że nie potrafi ująć tego w dobre słowa, rozgraniczyć, oddzielić jakoś tych rodzajów podejścia do paskudnej biografii. Tak naprawdę wcale nie chciała o tym mówić. Nie podobało jej się to, do czego powoli zaczynali zmierzać... Nie chciała sporów i kłótni. Kolejnych. Znowu. - Po prostu nie rób tak, jakbyś robił to samo, co on. Jakbyś żył kiedyś, a nie teraz. Rozpamiętywał przeszłość, gardząc przyszłością. - Powiedziała powoli, znowu pozostawiając w tym znaczące niedopowiedzenie. Kochała go, ale taka postawa jeszcze bardziej by wszystko utrudniała. Nawykła przecież do uciekania od najgorszych problemów, od tego, co najbardziej przypominało jej o własnej historii. I zdecydowanie nie byłaby w stanie zbyt długo walczyć z tym, co nasuwałoby jej na myśl podobieństwo do Thomasa. Być może pogodziła się z ojcem, ale to nie oznaczało, że pragnęła być z kimś, kto żywił podejście zbliżone do tego wyznawanego przez niego. Pragnęła przyszłości, możliwości, wolnej ręki w decydowaniu o tym, co będzie dalej. Nie wewnętrznych konfliktów opartych na tym, że kochała, ale jednocześnie chciała uciec. To było zarazem niezmiernie skomplikowane, jak i banalnie proste. Nie chciała rozpamiętywania zamierzchłych czasów, babrania się w czymś, czego nie dało się już zmienić, niewygasłej wściekłości na wydarzenia, które miały miejsce prawie dekady temu... Może nie od razu miało się udać od tego odciąć, ale drobne kroczki też się liczyły. Tylko nie oschłość i wieczny gniew... I nie szczerość w tej zbyt okrutnej formie.
- Prawdy, nie postawy obronnej. - Wpatrując się w niego przez dłuższą chwilę, gdy odwrócił wzrok, wzięła głębszy oddech, mając jednak rosnące poczucie winy, bo to ona wyciągnęła ten przeklęty temat. Gdyby postanowiła rzucić ten nieszczęsny list w kąt, schować go gdzieś czy po prostu przeczytać ukradkiem i zniszczyć... Cały ten poranek wyglądałby całkowicie inaczej. Dała ciała. Zwyczajnie podjęła najgorszą możliwą decyzję, a Alec mógł mówić, co chciał. Zdenerwowało go to... Skrzywdziło. Autentycznie tak było, męska duma nie miała tu wiele do powiedzenia.
- Łatwiej niż sądzisz. - Być może powinna zostawić to dla siebie, przemilczeć w jak najmniej wymowny sposób, nie wyciągać na światło dzienne, ale stało się. Skoro byli ze sobą szczerzy, podzieliła się tą niekoniecznie wygodną uwagą, jednocześnie naprawdę nie mając na myśli nic uwłaczającego jego godności czy męskości. Za nic w świecie nie planowałaby czegoś takiego, zwłaszcza że i tak zapewne by jej się to nie udało. Tacy ludzie jak Greyback zwyczajnie emanowali czymś specyficznie twardym, upartym i... Cholercia, jednocześnie pociągającym jak mało co. Rozsądek, chęć zachowania się jak racjonalna osoba lecząca kogoś osłabionego, silna wola, by nie dać ponieść własnym pragnieniom... Miała tego coraz mniej. Znacząca i bardzo personalna odpowiedź nie mogła mniej pomóc. Pisanie na kolanie mężczyzny też nie było zbyt dobrym wyjściem, być może spełniając swoją rolę, ale przy tym nieco za bardzo jej się podobając. Logiczna część dziewczyny chciała ochłonąć. Cała reszta? Zdecydowanie nie myślała o uspokajaniu oddechu czy bicia serca.
- Co o mnie myślisz? Dlaczego ja, a nie...? - Spytała z zaskakującą suchością w gardle i znacząco chrapliwą nutą głosu, starając się łyknąć ślinę. Zmusiła się do skupienia wzroku na kartce, ale... Cholera, to nigdy nie było tak trudne. Sama nie wiedziała, kiedy w zamyśleniu powiodła spojrzeniem niżej, nieco bliżej. Zaciągając powietrze, jakby zbyt długo wstrzymywała oddech. - Nie pomaga w leczeniu... - A ona bardzo, bardzo chciała mieć za sobą ten etap. Podobało jej się spędzanie długich chwil w łóżku czy rozmawianie w ten normalny sposób, ale czuła się rozproszona i nic nie mogła z tym zrobić. Nie powinna nic z tym robić, o czym myśl powoli doprowadzała ją do obłędu. Drażniła gdzieś tam w świadomości, nęcąc zakazanym. Czując prąd przechodzący jej ciało, gdy Alec pocałował ją w kark, przycisnęła czoło do kartki, mocno zagryzając wargę. Chciała mieć silną wolę, ale jednocześnie wcale nie chciała jej mieć. Paradoks?
Nim jednak doprowadziła się do porządku, list i pióro znalazły swoje miejsce na podłodze, a odkryte uda blondynki na kołdrze okrywającej nogi Aleca. Nie, nie miała ani grama samozaparcia, sadowiąc się tak, by mogła zostawić tylko konieczną odrobinę odstępu. Uważając na zranione miejsce, oparła dłonie na ramionach mężczyzny, pochylając się blisko jego warg.
- Ty... Mnie... - Jej ciepły oddech otulił jego usta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alec Greyback
avatar


avatar
Strona cienia

PisanieTemat: Re: Sypialnia Aleca   Czw Paź 05, 2017 5:12 pm

Jeśli myślała, że miłość, czy powiedzenie jej tych marnych dwóch słów da jej pozwolenie na wymądrzanie się, czy głoszenie morałów, według których miał lub nie miał żyć… to była w wielkim błędzie. Spojrzał jedynie na nią z politowaniem, by po chwili parsknąć pod nosem, bo zdał sobie sprawę, że to nie miało sensu. Cała ta dyskusja była pozbawiona jakiegokolwiek rozsądku. Alec choć, język go niezwykle swędział - po prostu tego nie skomentował.
Być może i Alyssa nie dostrzegała tego w ten sposób, ale była niezwykle stronnicza i nic, co by powiedział – a miał dużo asów w rękawie – miało tego nie zmienić. Posłał jej jedynie gorzki uśmiech, kwitując to powątpiewającym i cierpkim:
– Jasne – i choć było to zaledwie jedno słowo, wypowiedziane z jego ust zabrzmiało niezwykle wymownie. Jasne jak już skończ, jasne jak daj mi spokój, jasne jak a co ty tam wiesz, jesteś jedynie głupią Krukonką. Więc po prostu zacisnął usta w cienką linijkę, po raz kolejny parskając, bo jakiekolwiek bajki o rzekomych postawach obronnych były dla niego niezwykle komiczne. Nic więc dziwnego, że jego brwi wzniosły się w niezwykle prostym przekazie, a mianowicie „co proszę?[/i]. I tym samym lodowatym, niedowierzającym spojrzeniem wręcz wiercił dziurę w jej brzuchu, nie mogąc powstrzymać cisnącego się na jego usta uśmiechu. Nie, nie wesołego i przyjaznego, a takiego, który był przesiąknięty ironią i kpiną.
Spojrzenie, jakim ją obdarzył miało w tym wypadku wystarczyć, bo niby co więcej było potrzebne do szczęścia? A jednak, nie dawało mu spokoju, że w oczach kobiety sprawiał wrażenie, łatwego do zranienia. Jakkolwiek śmiesznie to brzmiało, jego mięśnie się po prostu automatycznie napięły. On cały, jakby momentalnie skamieniał. Do czasu, gdy nie zadała mu kolejnego pytanie, które – gdyby w tym momencie coś pił, zapewne wyplułby momentalnie – zbiło go z pantałyku. Alec zamrugał oczami, wpatrując się w nią zdezorientowanym, a jednocześnie nieskalanym myślą spojrzeniem.
– Dlaczego ty, a nie…? – dopiero po chwili, jakby dotarło do niego to, co Alyssa miała, lub mogła mieć na myśli. Dłoń, którą ściskał jej pośladek, jakby przez chwilę żyła własnym życiem. Choć wciąż czuł pod palcami jej ciepłą, jędrną skórę i gładził ją palcami, zdecydowanie nie myślał teraz o tym. To za to najbardziej nienawidził Alyssy – za zmuszanie do mówienia o uczuciach.
– Pieprzyć to, już mi lepiej – odpowiedział wymijająco, specjalnie unikając wcześniejszego tematu i kątem oka, obserwując, jak włoski jeżą się na karku Meadowes, a całe jej ciało pokrywa gęsia skórka. Cierpliwie pozwolił odłożyć ten przeklęty list, by zaraz później nie mając zamiaru zachowywać się aż tak ostrożnie, jak ona. Gdy tylko znalazła się w zasięgu jego ust, Alec przejął inicjatywę, składając na jej wargach niezwykle czuły, lecz ostrożny pocałunek, jednocześnie przenosząc jedną dłoń na kolana dziewczyny.
– Meadowes – odezwał się po chwili, odrywając się od warg dziewczyny, by pochylić się nad jej szyją i podrażnić kilkudniowym zarostem skórę na jej ramionach. – Dobrze wiesz, że ciężko jest się pozbyć wrzodu na tyłku, a tak się składa, że nim jesteś, więc w pewnym momencie po prostu dałem sobie spokój – i wzruszył ramionami, przesuwając dłonią z jej kolan do jej ud, by dodać coś jeszcze: – Nawet jakbym chciał, nie mogę już nic z tym zrobić – i jednocześnie muskając wargami skórę jej ramion, przesunął dłonią znacznie wyżej, w pewnym momencie wsuwając ją pod koszulkę dziewczyny i gładząc wierzchem dłoni po jej podbrzuszu.


_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marjorie Meadowes
avatar


avatar
Strona światła

PisanieTemat: Re: Sypialnia Aleca   Czw Paź 05, 2017 5:57 pm

- Ktoś inny. - Dopowiedziała niezwykle cicho i powoli, jakby wspominanie o tym na głos było o wiele trudniejsze niż myślenie, a i ono nie było przecież niczym niezmiernie przyjemnym. I mimo że przeczuwała, iż nie był to specjalnie wygodny - ani dla Aleca, ani dla niej samej - temat, odczytując te sygnały, potrzebowała tej wiedzy. W tym momencie zwyczajnie pragnęła się tego dowiedzieć, podbudować trochę pewność tego, iż postępowali właściwie. W końcu gdzieś tam wewnątrz nadal tliły się w niej obawy, nadal nie do końca potrafiła uwierzyć w tak nagłą zmianę stanu rzeczy, a słowa cisnęły jej się na usta. Jakiekolwiek uniki nie były w stanie tego zmienić.
- Pamiętasz Hogwart... - Praktycznie nie potrzebowała mówić nic więcej. Nie chodziło tylko o plotki, o opinię, jaka wtedy krążyła w szkole. Były też fakty, a te w tamtym momencie mówiły same za siebie. Nawet rozpraszanie jej w taki sposób, w jaki robił to teraz - paląc jej skórę swoim powolnym dotykiem i doprowadzając ją do spadku jakiegokolwiek skupienia - nie było w stanie zmienić wspomnień. I choć nie był to zarzut, pewna głęboka cząstka Meadowes chciała zwyczajnie wiedzieć. Skoro mógł mieć praktycznie każdą i tyle ich miał, dlaczego padło właśnie na nią? Skoro na samym początku nie chciała od niego nic więcej, prócz najzwyklejszej w świecie przyjaźni, odrobiny towarzystwa. W najśmielszych myślach nie sądziła, że wylądują tu, gdzie byli teraz. Nie żałowała tego, ale zastanawiała się, co sprawiło, że stało się tak, jak się stało.
- Mamy na to czas. - I choć odsunęła te myśli na bok, nie potrafiąc nie poddać się temu rozproszeniu, w pewnych kwestiach zamierzała pozostać uparta i nieugięta. Odłożenie listu i usadowienie się na kolanach mężczyzny nie oznaczało zatem, że wygrał. To, co z nią wyprawiał... Nieco świszczący, spłycony oddech, gęsia skórka na całym ciele, dreszcze przechodzące ją od kręgosłupa w dół, gorąco uderzające od środka...
To było jedno. Pragnęła go - w tym momencie prawdopodobnie bardziej niż kiedykolwiek - ale istniało też drugie pragnienie. Utrzymania Greybacka w jednym kawałku. Całego, zdrowego i jak najbardziej żywego. I jeśli ostatnie godziny nie były kłamstwem, mieli mieć czas tylko dla siebie. Dziś, jutro, za kilka dni. Nawet jeśli takie myślenie tworzyło swego rodzaju paradoks - jednocześnie blondynka bała się w końcu o nadchodzącą przyszłość - chciała w to wierzyć, nie działać pochopnie, jeśli mogło się to skończyć źle. Było o to jednak tak bardzo trudno. Tym trudniej, im dalej się posuwali.
- Greyback... - Mruknęła miękko, jak gdyby w nieco błagalnym geście, układając wargi tak, jakby żebrała o kolejny powolny pocałunek. Cóż mogła poradzić na to, jak bardzo traciła dla niego głowę, gdy całował ją w taki sposób? Nie spodziewała się jednak, iż przerwanie w taki sposób miało być wstępem do odpowiedzi na zadane przez nią wcześniej pytanie. Zamrugała nieco skonsternowana, gładząc go palcami po karku, gdy pochylił się nad nią. Lubiła igiełki jego zarostu, nawet jeśli wolała, gdy nie był tak gęsty. Po chwili jednak przeniosła spojrzenie na twarz Aleca, pytająco unosząc brwi.
- A chciałbyś coś z tym zrobić? - Wiedziała, że w standardach czystokrwistych rodów była jedną z najmniej odpowiednich kandydatek do podobnej relacji, jednak w tym momencie kierowała nią czysta ciekawość, nie ewentualna uraza czy próba złapania go za język. Ten pragnęła wykorzystywać zresztą do czegoś zupełnie innego, tym razem samej wychylając się do przodu, delikatnie dotykając podbródka Aleca i całując mężczyznę, gdy ten wsunął dłoń pod jej koszulkę. Uwielbiała, gdy muskał wargami jej ramiona, ale zdecydowanie wolała po prostu go całować.
- Wieczorem, obiecuję. - Szepnęła mu wprost do ucha, odrywając się na krótki moment od jego ust, by powrócić do nich i znowu dopowiedzieć coś z leciutkim uśmiechem. - Ezra pewnie zaraz wstanie, a ja nie jestem przygotowana na opowieści o pszczółkach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Sypialnia Aleca   

Powrót do góry Go down
 
Sypialnia Aleca
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
 Similar topics
-
» Sypialnia Gościnna
» Sypialnia Marco - piętro
» Sypialnia gościnna
» Sypialnia numer 4
» Sypialnia numer 6

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Londyn :: Mieszkania :: Mieszkanie Greybacka-