Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!
CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Mała sala

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8
avatar
avatar


PisanieTemat: Mała sala   Sro Gru 04, 2013 8:08 pm

First topic message reminder :

Gdy się wejdzie, wydaje się być niepozornym pomieszczeniem, ale przy pomocy odpowiednich zaklęć zamienia się w miejsce nie do poznania. Skrywa w sobie wiele tajemnic. Poza tym ta mała sala pojawia się, kiedy chce, no chyba, że zna się sposób na "wezwanie" jej.


Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984

Chcesz napisać prośbę do konkretnego Mistrza Gry na Prywatną Wiadomość? Użyj odpowiedniego określenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Mała sala   Sob Lut 13, 2016 9:53 pm

- Chciałabym robić w życiu to, co mnie fascynuje. Najpierw bym chciała zagłębić się w dziedzinę dotyczącą różdżek a później to kontynuować na wyższym poziomie w Departamencie Tajemnic. Sięgnąć do źródeł magii... Być może poznać czemu różnimy się od mugoli i czy nie da się magii wzbudzić również u nich. Wtedy wszyscy bylibyśmy równi i nie byłoby podziałów...

Oh, tyle czasu... Chyba naprawdę musiała już iść się uczyć. Poza tym potrzebowała spokojnie się zaszyć gdzieś i rozważyć tę swoją przyszłość, która tak bardzo zaczęła ją nurtować.

- Bardzo miło spędziłam z tobą czas. Byłabym niepocieszona, gdybyśmy tego nie powtórzyły. Jeśli będziesz miała ochotę na wspólne czytanie albo cokolwiek innego to mów. Najłatwiej mnie znaleźć w wieży Krukonów albo w bibliotece - powiedziała do Magg. - Niestety muszę już iść. Do rychłego zobaczenia, Maggie.

[z/t] chyba że Magg ją zatrzyma albo coś xd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Duch

PisanieTemat: Re: Mała sala   Nie Lut 14, 2016 12:48 pm

- Życzę ci w takim razie powodzenia i żebyś nie skończyła tak jak ja, zamknięta w zamku ze swoimi marzeniami.
Uśmiechnęła się lekko, z całego serca kibicując Krukonce, aby udało jej się zdobyć na tyle doświadczenia, by móc pracować w Departamencie Tajemnic.
- Jeżeli będziesz potrzebowała pomocy z zaklęciami, albo eliksirami, to możesz na mnie liczyć. Kiedyś byłam całkiem dobra w wytwarzaniu eliksirów.
Posłała jej szeroki uśmiech, a kiedy opuszczała pomieszczenie, pomachała jej na pożegnanie. Sama jeszcze chwilę posiedziała na kufrze, po kilku minutach przelatując przez jedną ze ścian, aby udać się w tylko sobie znanym kierunku.

z.t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar


PisanieTemat: Re: Mała sala   Czw Lut 18, 2016 3:50 am

Repleo opanowywane przez Felice w końcu zaczęło częściej wychodzić. Zaklęcie co prawda nie dawało stuprocentowego efektu,  gdyż to wymagało częstszego używania, jednakże w końcu dziewczyna je pojęła i szło jej naprawdę dobrze.


[Możesz wpisać je do swojej Karty Rozwoju, +1 PD]


Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984

Chcesz napisać prośbę do konkretnego Mistrza Gry na Prywatną Wiadomość? Użyj odpowiedniego określenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Nauka

PisanieTemat: Re: Mała sala   Pon Lut 13, 2017 4:36 pm

Można by stwierdzić, że to była bardzo łagodna letnia noc, zupełnie różna od tych poprzednich deszczowych, czasem nawet i burzowych wręcz. Charles też był bliski tego stwierdzenia, kiedy to w swej kobiecej postaci przemierzał korytarze, spotykając dość często zaintrygowane bądź zdziwione spojrzenia - zapewne żaden z uczniów nie był w stanie go tak po prostu rozpoznać, miał więc i tę przewagę.
- No już, moi drodzy, godzina policyjna tuż-tuż, należałoby przestrzegać szkolnego regulaminu, czyż nie?
Łagodny, jakże uprzejmy uśmiech przy tak wypowiedzianych słowach również odnosił odpowiedni rezultat - uczniowie bez słowa sprzeciwu, szli w odpowiednim kierunku. Bez zbędnych pytań i odpowiedzi czuł się niemalże zrelaksowany, niemalże zdolny uwierzyć w łagodność trwającej pory wieczornej a właściwie nocnej. Nawet widok za oknem był przecież przyjemny, sprzyjający kontemplacjom dotyczących upływającego czasu. A jednak... dokładnie, a jednak były rzeczy, które nie chciały dać mu spokoju. Kiedy dotarł na III piętro, wyciągnął różdżkę i pomazał ścianę tym samym "wzywając" drzwi przez które śmiało przeszedł. Nie oglądał się za siebie. W małej sali było przyjemnie chłodno i spokojnie, a przy pomocy kilku dobrze dobranych zaklęć, pojawiło się większe okno, stół, który bardziej przypominał łóżko i popielniczka. Więcej do szczęścia obecnej pani Hucksberry nie było potrzeba. No oprócz gazetki, ale i ta się znalazła dziwnym trafem w kieszeni jego szaty wraz z paczką papierosów. Oto więc Charles ułożył się elegancko, rozłożył Czarownicę i przyglądał się ładnie pozującym kobietom.
Teraz mógł się oszukiwać, że rzeczywiście była to bardzo łagodna letnia noc.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Mała sala   Pią Lut 17, 2017 8:29 pm

Sytuację, w jakiej znalazł się Alistaire można było nazwać... niezręczną. On sam wolał nazywać ją jebaną kpiną tej pierdolonej kurwy Fortuny, bo czym on sobie na to zasłużył?
Był kobietą. Dziewczyną. Jeden pies.
Kiedy dziewczęta stają się kobietami?
Zresztą, co go to obchodzi.
Istotnym jest to, że tkwił w tym obcym ciele, tak niewymiarowym i nieproporcjonalnym i dziwnym i w ogóle nie w porządku. Nie miał pojęcia, jak wybrnąć z tej sytuacji, więc tymczasowo zastosował dobrze znaną sobie metodę ignorowania problemu i emocji, do momentu w którym rozpłacze się, ja mała dziewczynka (którą teraz był, ale nie miał zamiaru tego przyznawać) na środku Wielkiej Sali i skuli pod stołem Slytherinu.
Nie miał ochoty na siedzenie w Pokoju Wspólnym, tak właściwie nie miał nawet chęci na opuszczanie dormitorium, ale nawet w nim nie czuł się komfortowo. Postanowił wybrać się więc na przechadzkę, czekając do wybicia godziny policyjnej, by uniknąć pytających i ciekawskich spojrzeń, a zamiast tego znaleźć ustronne miejsce, w którym odda się swojej rozpaczy i może, jeśli Merlin się nad nim zlituje, nawet zapali papierosa. Był zdesperowany, nawet on nie mógł temu zaprzeczyć.
Nikogo więc nie zdziwi, że widząc tajemnicze drzwi w miejscu, w którym ich wcześniej nie było, podziękował wszystkim Założycielom i otworzył je szybko, wślizgując się do środka. Oparł czoło o gładkie drewno i odetchnął głęboko, krzywiąc się jednocześnie, gdy jego koszula opięła się niewygodnie na... na częściach ciała, na których opinać się nie mogła.
Ta farsa była kurewsko niezręczna. Nawet jego ubrania go zdradziły.
Odwrócił się po chwili, czując się nieco spokojniejszy i...
Wspominałem już o tej pierdolonej, zawszonej kurwie Fortunie?
Zamarł, wpatrując się w leżącą na łóżku kobietę, czując jakiś dziwny niepokój. Miał wrażenie, że ta twarz pasowała do jakiegoś nazwiska, ale za chuja Merlina nie mógł jej żadnego przypisać.
Zresztą, pal licho z tym nazwiskiem. Od kiedy po Hogwarcie pląsają się paniusie nie mające nic z Zamkiem wspólnego?
Nie mówił nic, nie ruszył się nawet, czekając na ruch tajemniczej nieznajomej, której poznawać wcale nie chciał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Nauka

PisanieTemat: Re: Mała sala   Pią Lut 17, 2017 9:42 pm

Fortuna lubiła dużo drwić, powinien o tym wiedzieć. Charles wiedział, bo również dużo drwił. Rozumieli się więc z Fortuną doskonale, choć ta miała nad nim przewagę; ciągle go zaskakiwała i znała wszystkie jego słabości, zupełnie jakby był prześwitującym kawałkiem materiału przez który patrzyła. Był dziewczyną, kobietą był Hucksberry. Tak wyglądał odpowiedni podział, wystarczająco jasny i dla tych uczniów, którzy z książkami witali się bardzo rzadko, może raz na pół roku, o ile w ogóle. By móc stwierdzić, kiedy stanie się dojrzałą panną, pan Mulciber powinien zacząć prowadzić kalendarzyk, ponoć są już takie, które śpiewają o zbliżających się, comiesięcznych premierach.
Charlesowi jego nowe ciało zaczynało się podobać, było dziwnie miękkie i nawet wytrzymałe, co dość go zaskakiwało, zwłaszcza, że do tej pory kobiety w głowie mężczyzny uchodziły za istoty niezwykle delikatne, kruche, nawet jeśli na zewnątrz wysyłały zupełnie sprzeczne
sygnały. Posiadanie piersi uznał za niebywały atut, choć okazały się cięższe niż myślał. Dostrzegał coraz więcej plusów w tej jakże niedorzecznej sytuacji - opóźniał już chyba specjalnie wizytę u profesora Slughorna by móc rozważyć możliwe rozwiązania. Jako że był dorosłym odpowiedzialnym mężczyzną - chwilowo kobietą - nie musiał się bać tego, co chłopak.
Rozpiął szatę i koszulkę i umieścił Goblińskiego Mocnego pomiędzy wargi, odpalając od różdżki. Zagwizdał, dymem atakując uchylone okno i wzrokiem pochłaniając odsłaniające różne części ciała uśmiechnięte czarownice.
- A nagrodę otrzymuje... - wymruczał do siebie swoim obcym głosem, a nagłe otwarcie i zamknięcie się drzwi zdążyło umknąć jego uwadze. Prowizoryczne łóżko wyśmienicie się spisywało, ale światło księżyca już nie. Mógł przecież ładnie uznać, że była jakąś tajemniczą panią aurorką, która stanowiła jeden z elementów zamku - w końcu dodatkowe środki bezpieczeństwa spisywały się nie najgorzej, mimo że jedna z "wysłanniczek Ministerstwa" postanowiła przestać się ukrywać. No cóż. I takie rzeczy się zdarzały. Nie skończył, przekręcił się a krótkie westchnięcie upuściło te jakże niewinne wargi wraz z dymem papierosowym, kątem oka dostrzegł jakąś sylwetkę. Dziewczęcą.
- A panienka to nie powinna już być w dormitorium? Zaraz wybije dziesiąta - wyciągnął się z papierosem i gazetką niczym jakieś długie stworzenie. Może widłowąż. W końcu oparł swoją głowę o dłoń a kilka przydługich kosmyków opadło mu na twarz. Miodowe oczy wpatrywały się w uczennicę.
Nie rozpoznawał jej czy też jego.
W tych ciemnościach zwłaszcza.




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Mała sala   Pią Lut 17, 2017 10:32 pm

Jeszcze w innych względach Fortuna i Hucksberry byli do siebie podobni.
Pierdolona kurwa Fortuna i pierdolony chuj Hucksberry, pokrewieństwo jest nie do przeoczenia.
Chce pan zagłębiać się w krwawe szczegóły kobiecości?
Alistaire wolał znać je tylko z widzenia, nie odczuwał najmniejszej nawet potrzeby spoufalania się z nimi. Nie mógłby powiedzieć, że podzielał fascynację swego profesora. Biust w jego jakże skromnej opinii był niezwykle ograniczający, frustrujący i po prostu, niemile widziany. Nie, ten widok wcale mu się nie podobał.
Nie rozpływał się nad miękkością dziewczęcego ciała – wciąż w końcu pozostawał szczupły i drobny, jego biodra zaledwie były nietypowo nieproporcjonalne. I przeszkadzały. Był pewien, że pod koniec tego eksperymentu będą całe posiniaczone.
Nie widział atutów.
No, może jego włosy były znacznie dłuższe, co stanowiło całkiem przyjemną odmianę. Zastanowi się nawet nad zapuszczeniem ich, kiedy to wszystko się wreszcie skończy.
Skrzacie stópki i roznegliżowane czarownice. Lista zainteresowań rośnie.
I papierosy, które niemiłosiernie śmierdziały.
Wzdrygnął się mentalnie, słysząc ten tytuł. Nigdy tak bardzo nie tęsknił za byciem paniczem.
Zmusił się do rozluźnienia się, chcąc wyglądać na spokojne...ą?
Nie będzie go jakaś lala patronizowała, o nie. Tylko profesor McGonagall miała ten przywilej. Przerażająca kobieta. I pani Selwyn, ot co. I mama.
Ale nie jakaś anonimowa przybłęda, co to paliła śmierdzące papierosy i ukrywała się w zamkowych ciemnościach.
- Tak? Kompletnie straciłam poczucie czasu – rzuciła, bez drgnięcia powieki, bardzo niewinnie. – Proszę wybaczyć mą impertynencję, ale czy mogłabym zapytać, kim pani jest? Rozumie pani, z tym wszystkim, co ostatnio się dzieje...
Westchnęła cichutko, jak gdyby okropnie zmartwiona. Oparła się o drzwi, dochodząc do wniosku, że lepiej będzie mieć klamkę w dłoni. Cholera wie, co to za babsko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Nauka

PisanieTemat: Re: Mała sala   Pią Lut 17, 2017 11:52 pm

Najwyraźniej bardzo brzydko lubił sobie sprawiać ulgę ten panicz Mulciber, mimo że będąc panienką bardziej powinien zważać na swój język i na to jakie słowa nim kreśli. Cóż, chyba nie wszystko można było osiągnąć zmianą płci. Wielka szkoda. Mógłby otrzeć nawet łzy, gdyby panienka ta potrafiłaby kulturalnie płakać tak jak na dobrze urodzone dziewczęta przystało. Wystarczyło by zacząć prowadzić kalendarzyk, więcej informacji nie było koniecznych. Nie dla Hucksberry'ego. Od kobiet w czasie łóżkowych wyznań nieraz chcąc nie chcąc słyszał, że to działa. Mało tego! Ponoć istniały eliksiry, mające pomóc przejść przez ten kłopotliwy czas.
Wielka szkoda, może akurat dowiedziałby się czegoś nowego, wartego odnotowania w tej dużej wolnej przestrzeni, która wszak czekała, aż zostanie wypełniona. Czymś. Nie tylko piersi, raczej całość była jedną, wielką tajemnicą, którą powoli rozwiązywał. Przynajmniej w swojej głowie, nadal jednakże duża część elementów pozostawała nieznana. Może zwyczajnie Alistaire był zbyt uprzedzony by pojąć to naturalne piękno, istniejące wszak od początku? Należało więc pozbyć się tych zaklęć mydlących mu oczy, może poprowadzić, wskazać by zrozumiał. Na chwilę choćby.
Błądził ten płomyk w ciemnościach, gubiąc własną samoświadomość, zapominając jakie było jego źródło. Odbija się od cienkich ścian, nielogicznie zatrzymujących dźwięki. Prosta mała sala w której przyszło mu być, nie miała prawa stać się miejscem psychicznego wypoczynku panicza.
Trzyma się tych skrzacich stópek bardzo mocno. Przy roznegliżowanych czarownicach Hucksberry nie zaprzecza. Przy mocnych papierosach również. Przy alkoholu temat rzeka.
Należało jednak dodać, że panie czarownice z Czarownicy miały w sobie sporo klasy i wdzięku. To nie tak, że odsłaniały się całkowicie, o nie. To nie był ten rodzaj gazety.
Hucksberry był wszak dżentelmenem, nawet w zmienionej formie. Przykre, że panienka tego nie potrafiła docenić. Sama była sobie winna, wchodzić do pierwszych lepszych pojawiających się drzwi, zamiast dobrze je sprawdzić, różdżką przejechać, przepadać. Może jednak była zabłąkanym drobnym pufkiem, tak z daleka, bez okularów, wyglądała na góra piętnaście lat. Na tyle też brzmiała. Zamyślił się, zaciągając Mocnym Goblińskim. Cóż. Dobrze, że to kurczątko miało w sobie odrobinę zdrowego rozsądku. Już się obawiał. Zamknął gazetę.
- Rozumiem. Chętnie panience odpowiem, jednakże... sama mam pytanie. Czy lubi panienka zagadki? - Spytał dziwnie zainteresowanym głosem, może odrobinę sennym jak wszystko inne w tej sali. Nietypowy dzień. Nie zajął się ponownym zapinaniem guzików ani sięganiem po różdżkę. Nie czekał też na odpowiedź. - Z borówką lub biodrem kojarzyć się może i pewnie to też pomoże, gdy wspomnę, że rzeczy czyjeś często biorę.
Zagadka nie była najlepsza, cóż, ale wydawała mu się być dziwnie zabawna. Jeśli jej nie rozwiąże to się dopiero wtedy zdziwi.
- W słusznej oczywiście sprawie.
Popiół wylądował w popielniczce.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Mała sala   Nie Kwi 09, 2017 9:27 pm

Uznajmy ten temat za zakończony, z oczywistych przyczyn. Kobiecości miał dość, już po zerknięciu w lustro.
Prosta mała sala zdawała się miejscem lepszym od innych. Chociaż, zastanawiając się nad tym teraz, może powinien był udać się do Zakazanego Lasu. Towarzystwo niewątpliwie byłoby dogodniejsze.
On się stópek nie trzyma, ta wątpliwa przyjemność należy do miłego pana profesora.
Jakże czarująco z ich strony, mieć tyle szacunku do siebie i czytelników. Alistaire mógłby zerknąć, spojrzeć na bieliznę lub ułożenie włosów, gdyby potrzebował akurat inspiracji, co nie było bardzo prawdopodobne.
Kurczątko? Kaczątko może jeszcze?
Skrzacie stópki i ornitologiczne zamiłowania. Lista wciąż rośnie.
Ta kobieta stawała się coraz bardziej niepokojącą.
Może zamiast wołać aurorów, powinien od razu udać się do Munga? Możliwe, że poszukują pacjentki.
Dzielnie, nie okazała po sobie tego, jak nietypową i podejrzaną wydawała mu się ta wymiana zdań.
Nie odpowiedziała, bo i nie było na to czasu.
Zamrugała, tajemnicza kobieta nie zaimponowała mu swą błyskotliwością. Chujowa zagadka. Rymy niedokładne i zbyt ogólna.
- Czarownica z ubogiej rodziny, która próbowała dorobić się na plantacji borówek, ale zraniła swoje biodro i postanowiła zostać złodziejką, by wyciągnąć swój ród z ubóstwa – palnęła, całkiem beznamiętnie, chociaż drwina, która brzmiałaby w tonie Alistaire’a, w głosie Alesto zamieniła się w niewinną ignorancję.
Naprawdę chujowa zagadka. I gość chujowy. I sala jednak też chujowa.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Nauka

PisanieTemat: Re: Mała sala   Nie Kwi 09, 2017 11:00 pm

Dziw, że lustro wytrzymało te wszystkie grymasy i przekleństwa, które niewątpliwie, choćby i w myślach, rzucał panicz Mulciber, odkrywając, że jego płeć się zmieniła. Chociaż Charlesowi w sumie nie było nic do tego, co sobie chłopak myślał, nawet jeśli sam uważał to za niezwykle ciekawe przeżycie. Z tego co mu było wiadomo coś, co wywołało taką zmianę musiało być bardzo mocne i unikatowe, nie zdziwiłby się, gdyby coś w kodzie DNA się nie zgadało. Mugolska medycyna była niezwykle fascynująca i większość niej przeszła do czarodziejskiej. Z tego miejsca polecał większość książek, które były jej poświęcone. Mała sala była bardzo przyjemna, a i owszem, Charles lubił tutaj robić wyzwania dla uczniów. Być może i panicz Mulciber by się o tym przekonał, gdyby uczestniczył często w jego zajęciach. Cóż, teraz było już za późno. Jeśli panienka potrzebowała trochę świeżego powietrza, był w stanie szerzej otworzyć okno. Wszystko dla jej wygody.  Nawet nie rozpoczęli poważniejszej dyskusji na ten temat, a już Alistaire zbaczał i o dziwnych fetyszach powiadał, ośmielając się, by tego było mało, przykleić je do osoby nauczyciela. Bardzo niepokojące. W końcu to Czarownica, bardzo szanowane czasopismo. Zapewne Ślizgon widział choćby fragmenty ich artykułów lub zdjęć. Zdziwiłby się, gdyby było inaczej.  Nie było konieczne by dzielił się jednak ze swoimi upodobaniami z nauczycielem, w końcu nie przystoi.
Brzydkie kaczątko, o, idealnie, co to dopiero zamieniło się w młodego łabędzia za sprawą magii. Gdyby tylko Hucksberry wiedział, uznałby tę metaforę za najstosowniejszą. Czy zamierza wypisać te wszystkie punkty i schować do swojego pamiętnika, żywiąc nadzieję, że oto właśnie odkrył wszystkie niepokojące sekrety profesora Obrony Przed Czarną Magią? Nieładnie.  Nie zamierzał zbłąkanemu dziewczęciu ułatwiać sprawy z tym kim jest, może to nawet wygodniejsze rozwiązanie, tak na dobrą sprawę. Skrzyżował w kostkach swoje szczupłe, całkiem zgrabne nogi. Zaciągnął się mocniej, nieco marszcząc czoło na tę odpowiedź; chyba nawet był zawiedziony.
- Ach... cóż gra słów, rozumiem, że nie jest to do końca oczywiste - westchnął i skończył, gasząc niedobitek na parapecie i zrzucił go na błonia. Nie ma dowodów, nie ma sprawcy. I odczarował również popielniczkę. - No nic, w takim razie panienka się nie dowie. To chyba zresztą nie jest wcale takie istotne, nieprawdaż?
Zawsze mogła sobie iść. Charles ziewnął i wyłożył się wygodnie na ławce, zastanawiając się nad ewentualnym wyczarowaniem sobie poduszki. Było dość niewygodnie. Wbiła miodowe spojrzenie w sufit.
- Może panienka tutaj zostać - przyzwolił znikąd, jako że jego żeńska strona miała na to taką ochotę. Łatwo było tak po prostu taką taktykę przyjąć. Po jakimś czasie znudziło go to jednak więc podniósł się, przyjrzał się przelotnie dziewczynie, unosząc jedną brew do góry, gdy ją mijał. Nadal jej nie rozpoznawał.
- Do widzenia - pożegnał się, kiwając głową i niemalże uderzając czołem w swój biust. Cóż. Udał się powoli do swojego gabinetu, gwiżdżąc po drodze. Zapewne i tamta panienka w końcu opuściła małą salę.

[z/t x2]


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Mała sala   

Powrót do góry Go down
 
Mała sala
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 8 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8
 Similar topics
-
» Sala operacyjna
» Sala lekcyjna nr 2
» Sala segregacji
» Neuschwanstein - Sala Tronowa
» Sala przesłuchań

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Hogwart :: Piętra :: III piętro-
Skocz do: