Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!


CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 [uczennica] Alexandra Grace (zmiany)

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Alexandra Grace
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: [uczennica] Alexandra Grace (zmiany)   Sob Lis 08, 2014 11:43 pm


Widok z Ain Eingarp: Lustra. Co za wymowne słowo. Oczy są zwierciadłem duszy. Czyli lustrem. Istnieją też takie do przeglądania się. Mamy też weneckie do jednostronnego podpatrywania innych. Opowieści o tym, co jest po ich drugiej stronie. Literatura, sztuka, historia, codzienność. Wszędzie można spotkać ten przedmiot. Niektórym zdarza się też wpaść na Ain Eingarp. Oczywiście ilość takich szczęśliwców nie jest znana. Tak samo, jak różnorodnych rzeczy, które spostrzegli w nim. Zdarzają się pośród nich tacy, którzy usilnie poszukiwali tego konkretnego lustra i osobistości przechodzące tamtędy przypadkiem. Jak doszło do tego, że Alex wpadła zobaczyć, co jest jej wielkim pragnieniem? Zrządzenie losu, przypadek, nieświadoma intuicyjna potrzeba? Jak zwał, tak zwał. Zwyczajnie szła przed siebie i dobrze wiedziała dokąd zmierza. Do pewnego momentu. Po chwili bezwiednie skręciła i szła dalej, jakby robiła sobie małą wycieczkę po zamku. Nagle zatrzymała się i stała już oko w oko z tym lustrem. Zobaczyła w nim dorosłą siebie uczącą małą dziewczynkę chodzić. Po chwili dostrzegła też, że w domku nieopodal siedzi jakiś mężczyzna. Patrzyła na ten widok z niedowierzaniem. Przejechała dłonią po lustrze i uśmiechnęła się tylko odchodząc. Jak widać pragnienie zrozumienie i miłość jest silniejsze niż cokolwiek innego, co mógłby dać jej świat.
Podsumowanie dotychczasowej nauki w Hogwarcie: Początki zawsze bywają trudne. Dla małej Alex, której życie nagle wywróciło się o 180 stopni, również. Zaczęła swoją przygodę z edukacją w magicznej szkole przeciętnie i nie na miarę swoich możliwości. Nędzne górowały w towarzystwie Okropnych, a jej zapał upadłby pewnie kompletnie, gdyby nie Eliksiry i Zaklęcia, które jako jedyne zostały Zadowalające. Od razu widoczne było, że po prostu do pewnych rzeczy ma talent, a z innymi będzie prowadziła ciężką walkę. Następny rok był jednak inny. Wreszcie znalazła swój sposób na udowodnienie, że jest osobą znajdującą się w odpowiednim miejscu. Odbiła się i to znacznie. Obrona przed czarną magią była Powyżej Oczekiwań, tak samo jak Eliksiry oraz Zaklęcia. Reszta utrzymywała się przy Zadowalających (wykluczając nieszczęsną Astronomie, która wciąż pozostawała tylko Nędznym i Zielarstwa na którym miała wrażenie, że zatrzymała się i nie może ruszyć dalej). Idąc jeszcze dalej w kolejny rok utrzymała swoje oceny bez żadnych zmian. Czwarty rok okazał się przełomowy i ukazał jak wielki potencjał drzemał w dziewczynie przez ten cały czas, a do tego i jest potrafi osiągnąć przez ciężką pracę. Jej ambicja zaczęła być zauważalna. Zakończyła owy rok z 2 Wybitnymi (z Eliksirów oraz Zaklęć), dwoma Powyżej Oczekiwań (z Zielarstwa, a także Obrony przed czarną magią) i Zadowalającymi z reszty przedmiotów (przy wielkim wysiłku na Astronomii, która chyba już zawsze będzie potrzebowała jej uwagi jeśli nie chcę powrócić do Nędznego). Było to ogromne osiągnięcie na którym z pewnością nie poprzestanie. W nowy rok weszła z mocnym postanowieniem dalszego skupiania się na nauce. Jej ambicja to sprzymierzeniec podczas nauki. Zaś niewyparzona buzia - największy wróg. Czasami po prostu trzeba umieć poudawać grzeczne dziecko, a jej tego brakuję. Gdyby tylko nauczyła się milczeć...

Przykładowy Post:

"I rozumiesz, że przyjaciół brak. Gdy jak kruche szkło serce pęka"

- Mamusiu... mamusiu, proszę... - szeptała niczym w transie dziewczyna o włosach koloru kruczych piór. Nogi trzęsły się jej niemiłosiernie, a serce biło, jak opętane. Stała przed drzwiami domu i czekała, aż zostanie wpuszczona. Wiedziała, że powiedziała za dużo, ale rodzina sama ukryła przed nią tak istotny fakt z jej życia... Od małego czuła, że lepiej znać prawdę niż jakiekolwiek piękne kłamstwo. Zdawała sobie sprawę, że za takie zachowania będzie wytykana. Dobre dzieci się tak nie zachowują. Szczególnie, kiedy mają tylko jedenaście lat i mają niewielkie pojęcie o świecie. Nie mogła jednak zmienić tego, co już się wydarzyło. Jej rodzice rozmawiali z dziwnym człowiekiem w bardzo niecodziennym stroju. Przez ścianę słyszała swoje imię i coś o magii. Gdy ten opuścił ich dom jej rodziciele mieli twarze przerażone i wyrażające oburzenie. Weszła więc do salonu i spytała, czemu rozmawiano o niej. Dodała jeszcze, że chciałaby wiedzieć, o co chodzi. Na co rodzice stanowczo odpowiedzieli jej, że zachowała się okropnie podsłuchując i sprawa w ogóle jej nie dotyczyła. Ona jednak jest równie zawziętą osóbką i stwierdziła, że to oni zachowują się źle, kłamiąc. Tata wypchnął ją na dwór i kazał przemyśleć swoje zachowanie. Uparła się jednak, że nie przeprosi ich, bo nie ma ku temu powodów. I wykrzyczała to na dworze. Skutkiem tego było wielogodzinne czekania w samotności na werandzie. Kręciła w tym czasie palcem loki na swoich prościutkich włosach, ciągle trzymając głowę opuszczoną bardzo nisko.
Odczuła bardzo boleśnie, że jeśli robi się coś nie tak, jak inni chcą to nie ma się na kogo liczyć. Smutna, rozżalona i zapłakana została jedynie wyśmiana przez swoje koleżanki i kolegów przyglądających się wszystkiemu z drugiej strony ulicy. Od tamtej chwili postanowiła, że ich nie potrzebuje. Dziwadła radzą sobie same.
I rzeczywiście już nigdy nie płakała.
Nie przeprosiła też rodziców, którzy gdy zapadła noc wpuścili ją do środka pod wpływem jej nawoływania.
Później przyznali się, co takiego usłyszeli od niezwykłego człowieka i poinformowali jedenastolatkę, że wraz z zakończeniem się wakacji czeka ją bardzo ważna zmiana.
Wyjazd do Hogwart'u.

"Nie mam zamiaru spełniać czyichś oczekiwań. W życiu nie chodzi o to by sympatię zdobywać"

Każda chwila w zamku była trudna w początkowym okresie. Mimo to z upływem czasu dorastała pewna część jej wnętrza. Wciąż była wybuchowa, sarkastyczna, zbyt ambitna i szczera. Jedna jednak cecha urodziła się w niej. Przestało jej zależeć na cudzej opinii. Mówiła to, co myśli, broniła swoich przekonań i nie dawała się zbyć. Na lekcjach nie dawała możliwości przyczepiania się do tego, jak pracuję. Zaś wykorzystywała słowo bardzo produktywnie, by jej poglądy były jasne. Ignorowała fakt, że ludziom nie podoba się takie zachowanie ze strony mugolaczki. Alex nie wie, jednak kiedy przestać.
- Równość? - pytał ze śmiechem ją któregoś razu. Nikt nie wierzył w to, że ona, szlama, może cokolwiek osiągnąć. Szczególnie z temperamentem ciągle walczącym i nastawionym na ciągłą potyczkę, byleby postawić na swoimi.
- Gdy widzę takich ludzi natychmiast myślę sobie, że mają się za kogoś lepszego. A prawda jest taka, że oboje jesteśmy ludźmi, bez względu na to, jak społeczeństwo próbuje się dzielić - odpowiedziała i odeszła słysząc za sobą śmiechy. Cóż, niektórzy zawsze będą pewni swojej wyższości, ale jeśli inni jej nie uznają to statusy przestaną istnieć.
Na tym polegała ta ważna zmiana. Kiedyś bolało, że ludzie nie chcą jej zrozumieć.
Potem zwyczajnie przestało, bo jest tylko jedna Alex, a nie jeszcze jej druga wersja do ładnej prezentacji przed ludźmi.

"Gdzie jest granica? Co wolno, i co warto? Szukam, a każdy krok jest dla mnie w życiu niespodzianką"

- Ja i Twoja matka uważamy, że powinnaś się opanować, gdy przyjmujemy gości - zakomunikował jej ojciec.
- Jestem zawsze opanowana, tato - odpowiedziała próbując nie zaczynać kolejne kłótni. Mając już 14 lat wiedziała, że z każdym kolejnym razem co raz bardziej się od siebie oddalają. Nie chciała tego.
- Wręcz przeciwnie. Rozmawiasz z naszymi gośćmi jakbyś była już dorosła. Nie budzimy w Tobie respektu w żadnym stopniu. Nie słuchasz, gadasz bez opamiętania, nie przestrzegasz norm. Przez Ciebie nasza rodzina wychodzi na zgraję małp, a nie porządnych ludzi - odpowiedział jej ostro ojciec, gdy matka kryła się gdzieś za jego plecami. Ewidentnie nie mogła przeboleć, że jej jedyne dziecko nie jest spełnieniem jej oczekiwań.
- Trudno - ucięła krótko. To na tyle, jeśli chodzi o trzymanie się z daleka od względnych granic kulturalnych i norm społecznych.
- Jak śmiesz? - zapytał ze wściekłością.
- Nie chcecie mnie. Czy ty tego nie widzisz mamo? Idziecie wraz z tym całym schematem. Dziecko jest cichutkie, potulne, kiwa główką i nie wie nic o świecie. Nie jestem taka. Mam mózg by z niego korzystać. Chcę być sobą - odpowiedziała jeszcze spokojnym tonem. Było to trudne, gdy stał nad nią ojciec o 20 centymetrów wyższy. Mając 170 centymetrów i czuć się niewielką to naprawdę okropne, bo nie ma ku temu powodów. On jednak rósł z każdym słowem, a raczej ona miała takie wrażenie.
- Więc może Cię nie być wcale. Milcz, jeśli nie umiesz się zachować - burknął ze złością i wyszedł, jak miał w zwyczaju jej tato.
- Nie wolno mi być sobą, tak? Możesz mieć pewność mamo, że właśnie dostaniecie moje milczenie. Jadę do babci - zwróciła się do mamy i pobiegła do swojego pokoju. Spakowała wszystko i opuściła dom rodziców. W jej oczach warto było to zrobić. Żyć bez nich niż jako ktoś inny. Płacili za jej wychowanie, ona pojawiała się w domu na ważnych uroczystościach i siedziała cicho, a świat żył w przekonaniu, że jest taka, jak każda młoda dziewczyna. W końcu wszyscy mają należyty szacunek do dorosłych.
Czemu Alex jest od zawsze inna? Dlaczego nie może być po prostu, jak wszyscy?
Odpowiedź jest prosta. Czasami trzeba wziąć od życia upominek, nie wiedząc, co jest w środku i iść dalej, myśląc czy warto.

"Komu mam wierzyć, co nazwać zaufaniem, Czym jest - honor, szacunek, duma, prawda ponad prawem"

- Trzeba wiedzieć, co się trzyma we własnym sercu. Inaczej człowiek gubi się w labiryncie śmieci, jakie tam zbiera - twierdziła jej babka. Mimo tego, że chciała w to wierzyć... zwyczajnie nie mogła. Świat wciąż działał na niezrozumiałych dla niej zasadach.
- Co powinniśmy tam mieć? - zapytała zwyczajnie. Tyle pytań. Tak niewiele odpowiedzi.
- To, co dla nas ważne. Ty dobrze wiesz złotko, co tam masz. Jesteś już duża, piękna i inteligentna - z uśmiechem dla typowej kobiety w podeszłym wieku mówiła Rose Grace.
- Dziękuję babciu. Nie sądzę, jednak, że to wiem. Mam małe pojęcie o tym, jak wszystko powinno wyglądać, dobrze zdajesz sobie z tego sprawę. Jestem okropnym dzieckiem i powie Ci to każdy sąsiad. Mają mnie za niewychowaną zołzę - odpowiedziała, robiąc przy tym krzywą minę.
- Ufasz mi? - spytała nagle babka.
- Ja? O... - chciała powiedzieć oczywiście, ale uznała, że nieroztropne jest tak szybko podejmować decyzję.
- Nie mów od razu. Chcę Ci tylko powiedzieć, że masz wspaniałą rodzinę, choć nie uważasz tak. Tak samo ty jesteś osobą bardzo dobrą. Ambitna, walcząca o to, co jest dla niej ważne, wyznająca określone ideały, myśląca, dumna, honorowa. Przy tym mało wyrozumiała, pamiętliwa, często bardzo wredna, nieufna ale jesteś sobą. Każdy z nas ma wady. Sztuka leży w tym, by Twoje zalety przeważały nad nimi. Bądź szczera sama ze sobą. Prawo określa, co możesz, ale nie mówi Ci, co myśleć - Ten wywód babci Rose dał wiele do myślenia Alex. Zapragnęła poukładać swoje wnętrze, ale tylko dla siebie. Nie, by rodzice byli z niej dumni, inni uczniowie polubili ją, czy by babcia kochała ją mocniej.

"Może jutro zniknę, lecz w tej sekundzie oddycham. O jutrze nie myślę, bo jeszcze przede mną dzisiaj"

Wakacje przed rozpoczęciem V rok przez Alex upłynęły jej świetnie. Ostatni rok był wspaniały, a nawet ten okres czasu wolnego okazał się taki sam. Okolica nie miała jak szemrać przeciw jej rodzinie, gdyż ich relację stanowczo się polepszyły. Żyć, nie umierać.
To ostatnie zdanie przyświecało wszystkim w pewnej chwili. W tym miejscu wszyscy o wszystkich wiedzą wszystko, widzą wszystko, słyszą wszystko. O wypadku dziewczyny Grace'ów dostał wiadomość każdy.
- Słyszałeś? Szła sobie zwyczajnie drogą... i ją potrącono. Ma poważny uraz głowy i zawieziono ją do miasta, bo tylko tam mogli jej jakoś pomóc - przekazywali sobie co raz dalej i dalej ludzie.
A Jane i Joseph marzyli tylko o tym, by jeszcze raz zobaczyć bursztynowe oczy swojej córki, móc złapać jej chudziutką dłoń i dotknąć jaśniutkiej, gładkiej skóry.
Wreszcie ku ich szczęściu doprowadzono ją do stabilnego stanu. Jedyny ślad jaki jej pozostał po tamtym wydarzeniu to blizna na karku.
Pielęgniarki dziwiły się, że to tak niewiele. Lekarze bali się, że mogło skończyć się na czymś gorszym. Uderzenie w głowę mogło skutkować utratą pamięci lub innymi, gorszymi rzeczami.
- Jutro sprawdzimy... - zaczął mówić doktor prowadzący.
- Panie doktorze. Teraz oddycham. Cały dzień przed nami. Jutro porozmawiamy o jutrze, bo nadejdzie ono dopiero wtedy. Teraz natomiast cieszmy się tym, co mamy - przerwała mu dziewczyna i uśmiechnęła się do swoich rodziców.
- Sądzę, że moja córka ma rację. Dzisiaj nikt nie umiera - potwierdził Joseph Grace i przytulił swoje dziecko tak czule, jak nigdy wcześniej.

Imię i nazwisko: Alexandra Maria Grace
Imiona i nazwiska rodziców: Joseph i Jane (zd. Anderson) Grace
Data urodzenia: 1 stycznia 1962 r.
Miejsce zamieszkania:Dom rodzinny w Linlithgow (West Lothian, Szkocja)
Status majątkowy:
Czystość krwi: nieczysta
Dom w Hogwarcie: Gryffindor
Różdżka: Czarna, z drewna tarniny choć nietypowa, prezentuję się wspaniale i pomimo upływu czasu trzyma się dobrze. Rdzeń ze łzy cerbera, choć wykorzystywany rzadko w produkcji, zadowala użytkowniczkę tej 12 i półcalowej różdżki.
Wzrost:
Waga:
Kolor włosów:
Kolor oczu:

Bogin:
Amortencja:

Widok z Ain Eingarp:

Podsumowanie dotychczasowej nauki w Hogwarcie:

Przykładowy post:


Ostatnio zmieniony przez Alexandra Grace dnia Sro Paź 18, 2017 6:34 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Caroline Rockers
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: [uczennica] Alexandra Grace (zmiany)   Nie Lis 09, 2014 3:55 pm


Podobała mi się bardzo Twoja Karta Postaci. Nie zauważyłam większych błędów, ani nic. Przyjemnie się ją czytało i myślę, że zasługujesz na dodatkowe 20 fasolek, za Kartę Wybitną. Akcept! Witamy na forum!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
[uczennica] Alexandra Grace (zmiany)
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Księga zaklęć
» Alex Grace
» Alexandra Morrigan
» 6 Generacja - Ataki- Pokemony- Zmiany
» Pomysły na Zmiany

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Biblioteka :: Kroniki :: Uczniowie -