Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!
CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Zaułek między regałami

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
avatar
avatar


PisanieTemat: Zaułek między regałami   Pią Sty 03, 2014 10:40 pm

First topic message reminder :

Kawałek miejsca z ławką pomiędzy regałami z książkami pod wysokimi oknami, dla tych, co w przerwie pragną odrobić lekcje.


Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984

Chcesz napisać prośbę do konkretnego Mistrza Gry na Prywatną Wiadomość? Użyj odpowiedniego określenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Zaułek między regałami   Nie Paź 26, 2014 7:35 pm

O, to w sumie brzmiało dobrze, by nie grzebać w jej zapiskach - Sahir gdzieś kiedyś słyszał, że po samym stylu pisania można się bardzo wiele dowiedzieć o człowieku, nie uważał, żeby tak dokładnie było, ale podobno nawet istniała osobna nauka, która się tym zajmowała - tym, czyli tworzeniem portretów charakterów na podstawie danego stylu pisania. W sumie ciekawe było, dlaczego jedni pisali tak, a inni inaczej - może rzeczywiście coś w tym było? W każdym razie - nie chciał grzebać w papierach Ievy, kiedy ta, wyraźnie to czuł, słyszał, widział, była temu przeciwna. Zapewne mógłbyś udać, że nie zauważasz jej zakłopotania, skoro jednoznacznie nie mogła powiedzieć, że nie chce ci dawać swych zapisków, ale po co? Po co robić ludziom na złość, na przekór? To, co złego uczynisz, zawsze do ciebie wróci, przynajmniej taką sobie wykształciłeś opinię - bardzo paradoksalnie, bo uderzało w ciebie praktycznie same złe rzeczy, tych dobrych było jak do rany przyłóż, tyle tylko, żebyś nadal męczył się na tym padole i z niego nie odszedł.
- Zastanawiam się po prostu, czy w ogóle istnieje zaklęcie usuwające tusz z papieru, nie uszkadzając zapisków... Nie słyszałem o takim... - A nie raz, nie dwa, było bardzo przydatne, bo chociaż nie często wylewało się cały kałamarz na swoje prace, to często się coś skapnęło, coś pobrudziło, więc taki czar byłby z pewnością nieoceniony. Tylko jak w ogóle takie zaklęcie stworzyć, może to nie było możliwe? Trudno w świecie magii mówić o niemożliwych. - Dziękuję. - Wsunął jej książkę pomiędzy swoje, zamierzając się tym zająć później, w swoim czasie, kiedy już zaszyje się w miejscu, gdzie będzie mógł całkowicie oddać temu myśli. - Odkupię ci książkę, jeśli ją zniszczę, obiecuję. - Głupio by było, gdyby się spaliła, albo coś w tym guście, a brałeś taką możliwość pod uwagę - w końcu, bądź co bądź, zamierzałeś stworzyć nowe zaklęcie...
- Drobne kobiety są piękne. - Patrzyłeś, jak włosy zlatują na jej ramiona i zasłaniają szyję - gdybyś zobaczył na niej kły wampira, haaa - to by było wtedy ciekawe... Lecz Nightray nie był głupi, nie zostawiłby po sobie śladów na ciele uczennicy... - Dopóki nie będzie to Filch, albo Irytek, sądzę, że sobie poradzimy. - Zapewniłeś ją, u Filcha sam miałeś trochę nakichane przez te pojedynki, przez... wszystko. Głównie chyba przez to, że unikałeś go chyba najlepiej z całej szkoły. Od dwóch lat, mimo widnienia w jego kartotece, nie spotkałeś go ani razu.
- Długo by opowiadać... - Zdecydowanie zbyt długo. - Zajmowałem się dzieciakami... pracowałem... Teraz wracam do sierocińca tylko wtedy, kiedy muszę. - Brzmiało to tak, jakby sam był opiekunem dzieci, a nie jednym z nich...
Ieva była jedyną osobą w szkole, nie licząc nauczycieli, która wiedziała, gdzie Sahir mieszkał, a to tylko dlatego, że znali się z czasów dziecięcych, a i tak dziwnie było o tym mówić. Nienaturalnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Zaułek między regałami   Nie Paź 26, 2014 10:55 pm

Ano była taka nauka, była. Zdaje się, że zwało się to grafologią. Swoją drogą bardzo ciekawe, co można by wyczytać z charakteru pisma Ievy. Jak wiele tajemnic jej charakteru można byłoby odkryć tylko i wyłącznie na podstawie pisma. Ale to bardzo dobrze, że Nailah był na tyle miły, żeby nie domagać się zapisków. Całkowicie uspokoił tym i tak już porządnie znerwicowaną Ślizgonkę. Chociaż teraz czuła się naprawdę w porządku. Taaak, karma generalnie jest suką. I lubi wracać i to w większości podwojona. Zrobisz coś złego? Wróci w dwójnasób. Zrobisz coś dobrego? Też wróci, ale niekoniecznie już podwojona. Tak czy siak ogólnie lepiej jest nie robić komuś na złość. A nóż widelec kiedyś będzie potrzebna pomoc właśnie tej osoby?
-Nie mam pojęcia.- mruknęła z namysłem.- Ale byłoby naprawdę przydatne... Pomijam fakt, że teraz mi wszystko leci z rąk, ale nawet normalnie czasem coś kapnie na pergamin, czasem pióro zrobi kleksa... Takie zaklęcie naprawdę by się przydało. Ewentualnie takie, które na takim poplamionym pergaminie pozwala odtworzyć zapiski.- dodała po namyśle. Uśmiechnęła się słysząc o odkupowaniu książki i machnęła ręką.- Nie musisz się tym przejmować, w razie czego w domowej bibliotece mam jeszcze jeden taki egzemplarz. Więc jak ten się zniszczy, to nic nie szkodzi. Zresztą... I tak jest poplamiony, więc do niczego nieprzydatny.- oparła się plecami o zimną ścianę. Nawet nie było tak źle. Zarumieniła się zaraz słysząc ten komplement.
-Dziękuję. Ale to nie zmienia faktu, że niski wzrost jest ciut irytujący...- mruknęła, nieco speszona. Osoby pokazujące innym tylko swoją negatywną stronę nie były zbyt często obsypywane komplementami.
Owszem, Nightray nie był na tyle głupi, żeby zostawić ślad po kłach. To wywołałoby zbyt wiele spekulacji... Ale drobne otarcie, zapomniane w ferworze zostało. Niezbyt widoczne, chyba że ktoś przebywałby tak blisko Ievy i tak długo jak Sahir. Sama dziewczyna natomiast z owego obtarcia nie zdawała sobie sprawy. Usadowiła się wygodnie na ławce.
-Irytek jest akurat w porządku... A przynajmniej ja nie mam z nim żadnych problemów.- zachichotała cichutko.- Gorzej z Filchem... Czy istnieje chociaż jedna osoba, która nie ma u niego przekichane?- spytała retorycznie.- Ten gość jest naprawdę... DZIWNY.- pokręciła głową.
Zsunęła z nóg buty i podciągnęła je pod brodę, całość jednak zakrywając długą, gotycką spódnicą. Tak się po prostu wygodniej siedziało i rozmawiało.
-To dobrze... Bardzo dobrze, że nie musisz tam mieszkać.- powiedziała cicho. Nie namawiała go jednak na zwierzenia. Dla niej też ten temat był nieco nienaturalny. Zresztą zdawała sobie sprawę z faktu, ze Sahir pewnie tego nie rozgłaszał.
-A jak Ci się żyje w Hogwarcie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Zaułek między regałami   Nie Paź 26, 2014 11:49 pm

- Właśnie... - Przytaknąłeś, przytrzymując torbę na swoich kolanach, chociaż wzrok miałeś skierowany przed siebie, szukając najlepszych słów, które mogłyby wyrazić chęć wyczyszczenia takiego pergaminu, czy też strony, by nadać im potem moc i wolę, by stało się tak, a nie inaczej - zamyślenie - tak najlepiej opisać ten stan, zaduma, która wyglądała, jakby odpłynął w zaświaty, duszą będąc daleko, chociaż ciałem nadal tutaj. Skinąłeś głową, potwierdzając, że załapałeś, że książka nie jest dla niej cenna - to dobrze, mniejszy stres, a jednocześnie nie chciałeś niszczyć jej własności, kiedy obiecałeś jej ją naprawić - przecież to zupełnie mijało się ze swoim celem. Chyba lepiej będzie, jeśli popróbujesz na innym przedmiocie, a dopiero potem wykorzystasz czar na jej... chociaż chwila, nie zapędzaj się tak, może się okazać, że ten czar istnieje, że jest do użytku powszechnego, nie znasz przecież wszystkich zaklęć świata, głupio by było...
Nie mogłeś jej powiedzieć, że masz marne szanse, żeby więcej urosnąć, że w ogóle dziękujesz, że urosłeś cokolwiek, nie możesz jej powiedzieć o bardzo wielu rzeczach - po prostu nie chcesz, bo w gruncie rzeczy nikt ci nie broni... Nightray obnosił się ze swym wampiryzmem, był z niego dumny, ty uważałeś, że było to przekleństwo, dlatego najwięcej przy tym traciłeś i więcej sprawiało ci bólu, niż korzyści, możesz coś na to zaradzić? Najchętniej byś wszystko cofnął, oddał wieczność, nie chciałeś jej, nie chciałeś tej zwinności, wyostrzonych zmysłów - nie było ci to potrzebne do szczęścia, ale nie miałeś innego wyboru, niż to zaakceptować, to... dziedzictwo... o ile można tak to nazwać, które będzie ci dane wlec na plecach. Upierdliwy bagaż wypełniony doświadczeniem. Ieva rozumiała to uczucie, bo choć nikt nie kazał jej chłeptać krwi ludzkiej, to jej pseudo-dar również sprawiał, że gdyby ludzie ją poznali, zaczęliby ją traktować inaczej, również musiała walczyć o samokontrolę, żeby nie zmieniać umysłów wokół siebie... Taka dola "innych".
- Próbuje utrzymać porządek w szkole... Taka jego praca... - Odparłeś, opuszczając głowę i splatając palce dłoni. - Czy ja wiem... Nie mam pojęcia, co dzieje się teraz z dzieciakami. Te wszystkie listy... Żaden z twoich listów do mnie nie dotarł, ani ty nie otrzymałaś mojego, bo Siostry nie pozwalają na kontakt ze światem zewnętrznym. A już na pewno nie pozwolą żadnemu dzieciakowi na kontakt z czarodziejem. - Potarłeś dłoń o dłoń. - Nie wiem... Jest ciężko na swój sposób. Jednocześnie czuję się, jakby był na długich wakacjach. - Sahir uśmiechnął się delikatnie.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Zaułek między regałami   Czw Paź 30, 2014 8:01 pm

Zaklęcia to ciekawa rzecz. W większości jedno, jedyne słowo, a ma tak wielką "moc sprawczą". Wiadomo, bez czarodzieja władającego różdżką takie zaklęcie nie jest wiele warte, ale mimo wszystko. W końcu za pomocą tego jednego słowa możemy wywołać deszcz, albo przemoczyć konkretną osobę... I wiele, wiele innych przykładów działania tego pojedynczego słowa. Zapewne właśnie dlatego jest tak trudno stworzyć jakieś zaklęcie od nowa, w jednym słowie zawrzeć tę siłę sprawczą, jaką powinno ono posiadać... Tak, Sahir podjął się nielichego wyzwania. Chyba że faktycznie okaże się, że takie zaklęcie już ktoś kiedyś wymyślił. W końcu czego by nie powiedzieć, było bardzo przydatne.
Książka Ievy nie była zbyt cenna, ot zwyczajny podręcznik, istniejący w wielu egzemplarzach. Nawet by się nie obraziła, gdyby w procesie tworzenia nowego zaklęcia całkowicie zaginął lub też zniknął z powierzchni ziemi. Wręcz przeciwnie, zapewne nawet byłaby zadowolona, że jej książka przyczyniła się do stworzenia czegoś całkowicie nowego.
Korzystając z zadumy chłopaka ona również odpłynęła myślami. Mogłoby się to wydać dziwne, ale zaczęła poszukiwać sposobu, jak by to nieco częściej przebywać w towarzystwie Nailaha. Niezaprzeczalnie, nieco dziwnie rozmawiało się po tylu latach, ale z drugiej strony pewnie z czasem ta "dziwność" i niezręczność minie. Jednak pomijając to wszystko, już była w stanie stwierdzić, że jej nerwowość zniknęła. Przecież już któryś raz z kolei dzisiaj wylała atrament, plamiąc notatki, ogólnie wpadała na ludzi, nie zauważała podstawowych rzeczy, jak czyjaś obecność w pokoju... To nie było normalne w jej wypadku. Ale przy Sahirze czuła się spokojniej. Jakby... wyciszona. Nie umiała rozpoznać, czy przyczyną nerwowości była jej natura, czy po prostu stres lub też jakiś inny, nieznany jej czynnik. Nie miało to dla niej większego znaczenia. Znaczenie miało to, że się uspokoiła. Wyciszyła. Wracała do samej siebie z początków Hogwartu, gdy nie miała jeszcze żadnych problemów. Mogła się rozluźnić, uspokoić, w zasadzie bez strachu, że jak tylko przymknie oczy, to oberwie jakąś klątwą. Może dlatego była tak spokojna...? Albo było jakieś inne wytłumaczenie tego fenomenu, na który ona jednak jak na razie nie wpadła.
-Tak, ja wiem, że to jego praca... Ale naprawdę nie sądzisz, że Filch troszeczkę przesadza z tym wszystkim? Zwłaszcza przy straszeniu młodszych roczników, a w szczególności pierwszoroczniaków?- pokręciła głową, wzdychając cicho.
-Rozumiem... Nie powiem, że jest to normalne, ale być może w pewien sposób jestem w stanie te kobiety zrozumieć.  Ale to i tak nie zmienia faktu, że takie trzymanie pod kloszem, z dala od świata jest... no troszkę dziwne. I tak naprawdę zamiast pomóc, to troszkę szkodzi. Bo jak mają się nauczyć interakcji ze światem, skoro nie mają do niego dostępu?- rozłożyła ramiona, uśmiechając się delikatnie.
-Długie wakacje? W Hogwarcie?- zaśmiała się miękko.- Ja bym stwierdziła, że to raczej harówka... Ale z drugiej strony coś w tym jest.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Zaułek między regałami   Czw Paź 30, 2014 8:34 pm

Mówić, że to było niesamowite, to nawet bardzo mało powiedziane - każdy przecież marzył, w większej lub mniejszej części, chociażby gdy był mały, o tym, żeby znaleźć się w takim magicznym świecie, gdzie znikają ograniczenia - bo czy tutaj tak naprawdę jesteśmy czymś ograniczeni? Wszystko to wyobraźnia, owszem, być może słowa, być może nie jesteśmy w stanie zrobić wszystkiego, ale magia wciąż i wciąż się rozwijała, pozwalając na coraz to bardziej niesamowite rzeczy, które nieraz całkowicie przeczyły temu, o co się tak strasznie czepiają mugole - nauce, grawitacji, podstawowym prawom fizyki, czy chemii. Trudno na przykład mówić, żeby zaklęcie zmieniające zwierze w puchar (chociażby), mogło w jakikolwiek logiczny sposób być wyjaśnione przez mugolów. Oni wszystko próbowali tłumaczyć. Wszystko rozgrzebywali, rozkładali na czynniki pierwsze - gdyby tak ktoś zaczął w tym świecie, który my znamy, tak robić - o la Boga! To by się dopiero porobił bałagan! Zadziwiające, że potrafiliśmy zaakceptować fakt, że jeden przedmiot w naszej dłoni, różdżka, pozwala nam z dziecinną łatwością zmieniać świat wokół nas, wystarczyło tylko znać odpowiednie słowa, szeptać je w umyśle lub na głos... i działo się to, co większość śmiertelnych określiłaby mianem "cudu".
- Trudno powiedzieć, że nie przesadza... Jest chodzącym postrachem szkoły... - Nikt nie chciał spotykać Filcha, bo choć nie torturował tak fizycznie, to miał na to inne sposoby - szlabany. I każdy doskonale wiedział, że z nim się po prostu nie da dogadać, nie istniała nawet taka opcja - jeśli już sobie ciebie upatrzył, to ścigał do upadłego, aż nie wlepił swoich kar. I jeszcze prowadził te swoje karty... Śmieszny człowiek, z pewnością bardzo unikalny, trudno by takiego drugiego szukać w mniejszym gronie społeczeństwa. W sumie nikt go nie lubił, tak naprawdę. Chyba że ci wredni, co mu kablowali wiecznie i podpuszczali na innych, niestety parapety zdarzały się zbyt często, nawet w tej szkole.
- Dla nich nie istnieje zewnętrzny świat. Widzą tylko mury tego domu, krzyż i niewidzialnego Boga.- Wszystko, co było poza tym miejscem, było dla nich w jakiś sposób złe, spaczone - może naprawdę tak uważały, a może tylko tak wmawiały dzieciakom, którymi się zajmowały, trudno to było Sahirowi stwierdzić, pewien był tylko tego, że na pewno takie rzeczy rozgadywały i nie pozwalały się wychylać, bo się bały, że ktoś może w końcu rozgadać ich sekret. Oj tak, ten sierociniec, to miejsce, którym zamierzałeś się zająć, kiedy już ukończysz Hogwart.
- Trochę dziwne, wiem... - Uśmiechnąłeś się też lekko pod nosem, spoglądając na nią wreszcie. - Lubię się uczyć. I dopóki uczę się dobrze, szkoła mnie utrzymuje. Wolę to, niż pracę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Zaułek między regałami   Sro Lis 05, 2014 3:44 pm

Tak, każdy, zwłaszcza w dzieciństwie pragnął znaleźć się w takim miejscu, gdzie wszystkie ograniczenia znikną, gdzie będzie po prostu "fajnie", gdzie będziemy mogli być "kimś". A potem w przypadku dzieci czarodziejów, a niekiedy też i mugoli, trafiało się do takiego Hogwartu i te marzenia się spełniały. No może poza tym ostatnim o byciu kimś, bo tu już bywało różnie. Ale co prawda, to prawda, znikały te wszystkie ograniczenia, mugolska grawitacja, prawa fizyki i inne takie. Złamania gojące się w kilka sekund, zmienianie żywych istot w martwe przedmioty i na odwrót, zadawanie śmierci, która nie zostawiała żadnych śladów poza zwłokami... Przykładów można by mnożyć, a żaden z nich nie byłby w stanie zostać wytłumaczony przez mugoli. A to wszystko dzięki znajomości słów w obcym języku i posiadaniu drewnianego patyczka, którym można było kogoś przekląć, albo zwyczajnie nawet dziubnąć w oko. Broń po prostu doskonała. I jakże wielką karą było pozbawienie tego patyczka. W końcu był częścią naszego życia, przyzwyczailiśmy się mieć go przy sobie, przez cały czas, w takim miejscu, by wygodnie było go wyjąć.
-No właśnie... A to już jest przesada. Czasem się zastanawiam, czy on się po prostu nie odgrywa na uczniach.- zagryzła lekko wargę.- Wiem, to niezbyt przyjemne, co teraz powiem, ale może on w ten sposób wyładowuje na innych fakt, że sam nie może czarować? Że on jest po prostu... zazdrosny?- przygryzła delikatnie wargę, zerkając z uwagą na chłopaka.
Pomyślała sobie, że może trochę za daleko zaszła w wypowiadaniu swoich poglądów, ale dla niej tak właśnie to wyglądało. Mało kto jednak kablował Filchowi, za bardzo te osoby były tępione... A przecież z tego nie było żadnych "bonusów", każdy tak samo dostawał szlabany, jeśli tylko naraził się temu mężczyźnie. A to, jak groził wypatroszeniem, podwieszeniem pod sufitem i innymi tego typu rzeczami, było wręcz chore. Zastanawiała się czasem, czemu dyrektor jeszcze nie wywalił tak niekompetentnej osoby. Zresztą to dotyczyło także profesora Binnsa. Absolutnie nie nadawał się do nauczania innych, a zwłaszcza Historii Magii. Przecież u niego wszyscy spali!
-Och. To... przykre.- mruknęła cicho, lekko zmieszana. Współczuła Sahirowi, że musiał się wychowywać w takich warunkach.- I dość dziwne.- dodała po namyśle, ale nie kontynuowała tematu. Instynktownie zdawała sobie sprawę z faktu, że nie był to zbyt przyjemny temat.
-Lubisz się uczyć... Cóż, inaczej chyba nie trafiłbyś do Ravenclawu.- roześmiała się lekko.- W sumie... Zgadzam się. Też jakoś tak mi tu dobrze... Nauka nie jest taka zła, a na pewno lepsza od pracy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Zaułek między regałami   Sro Lis 05, 2014 8:46 pm

Przesada w wyrażaniu swoich poglądów istnieje chyba tylko przy największych wrogach lub tam, gdzie prawnie można za to stracić głowę, ewentualnie tam, gdzie po prostu nie wypada o pewnych sprawach się wyrażać w taki, a nie inny sposób - mamy tutaj na myśli na przykład pogrzeb, na którym chcemy nakląć i powiedzieć, jakim kretynem była zmarła osoba, tak? Dobry smak wymaga przemilczenia, przynajmniej w tym jednym dniu, pomijając fakt, że o zmarłych się nie powinno źle mówić. Kiedy jednak spotyka się dwójka równorocznych na korytarzu szkolnym... zwłaszcza, że kiedyś przecież się znali, ba! Wówczas można było mówić o wielkiej przyjaźni, w której to chciało się tylko ze sobą wzajem czas spędzać, którego koniec końców nie było zbyt wiele - i tutaj doszukiwać się nieprawidłowości w wyrażeniu własnego zdania na jakikolwiek temat? Bez tego trudno mówić nawet o podstawach rozmowy, bo wtedy nawet nie można mówić, że pogoda jest ładna, bo to już nas jakoś ukierunkowuje - w końcu dajemy wtedy informacje, że lubimy taką, a nie inną pogodę... Dość pokręcone.
- Też się nad tym zastanawiałem... Musi być ciężko tym, którzy urodzili się w świecie magii bez talentu. - Ludzie zazwyczaj starali się ukryć swoje ułomności i wykorzystywali każdy system samoobrony, jaki tylko wpadł im w ręce, w przypadku tego woźnego można było więc mówić o jego gburowatości i złośliwości - nijak jednak to nie zmniejszało niechęci do niego, kiedy tak się wyżywał na wszystkich dookoła. Współczucie wszędzie miało swoje ograniczenia. - Nie zdziwiłbym się, gdyby kierowała nim zazdrość. - Podniosłeś się z ławki i pociągnąłeś za ramię od torby, by przewiesić ją przez bark. - Jednego się jednak przez te lata na pewno nauczyłem: Dumbeldor nigdy nie robi nic bez powodu. - Pozwoliłeś, by kąciki twoich warg drgnęły znów w dziwnym, ponurym uśmieszku.
- My tu gadu-gadu, a ja muszę lecieć na następne zajęcia. - Spojrzałeś na nią. - Dziękuję za pogawędkę... I wspaniale cię było znowu zobaczyć, Ievo. Do szybkiego zobaczenia, mam nadzieję. - Skinął głową i skierował się do sal lekcyjnych, akurat zabrzmiał dzwonek obwieszczający przerwę - uniósł jeszcze dłoń, kiedy już odchodził i zamachał na pożegnanie, nim nie pochłonął go mrok korytarza.
[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Zaułek między regałami   Sro Lis 05, 2014 9:05 pm

Zgadza się, w nawet tak błahej sprawie jak stwierdzenie "ładna pogoda" wyrażamy swoje poglądy, jednak nie zmienia to faktu, że o niektórych rzeczach nie należy mówić głośno, a niektóre poglądy należy zachować tylko i wyłącznie dla siebie. Na całe szczęście w tym wypadku nie było problemu i jak się zaraz okazało, Sahir popierał jej zdanie w tym temacie.
-Tak naprawdę tak samo jak tym, którzy urodzili się z talentem w świecie bez niego. Obydwie grupy mają tak samo źle. Każda na swój sposób.- westchnęła delikatnie. Taka już ludzka natura, starali ukrywać to, co odbiegało od normy w danym świecie, danej społeczności. Jednak co innego ukrywać się, czy jakkolwiek żyć, a co innego obarczać innych winą za swoją ułomność, chociaż nie mieli na to żadnego wpływu i na dobitek wyżywać się na nich!- Też bym się nie zdziwiła, naprawdę.- pokręciła głową.
Oparła głowę na kolanach i parsknęła cicho na kolejne słowa chłopaka.
-Jeśli tak właśnie twierdzisz...- skwitowała w końcu.
Dla niej Dumbledore wydawał się być ekscentrykiem, który no cóż, nie zawsze wiedział, co robi i do tego faworyzował Gryfiaczków, jak McGonagall. W sumie to jakby się zastanowić, każdy dom był faworyzowany, jeśli tylko mieli wybierać pomiędzy nimi a Ślizgonami.
-Do zobaczenia, Sahir. Mnie również było miło znów Cię zobaczyć. I też liczę na szybkie kolejne spotkanie.- zaśmiała się i pomachała mu.
Powoli rozprostowała się, ubrała buty i poszła w drugą stronę, ot tak przejść się korytarzami Hogwartu.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Zaułek między regałami   Sro Kwi 15, 2015 10:52 pm

Przeszła z jednego poziomu na drugi, stawiając ostrożnie kroki, jakby bojąc się, że w każdej chwili jakiś schodek zrobi jej psikusa i wciągnie ją w jakąś dziurę z której nie będzie mogła się wydostać. Mimo że już praktycznie siedem lat uczęszczała do tej szkoły, nadal trafiały się momenty, że kiedy choć na chwilę traciła czujność, natrafiała na jakieś zamkowe "niespodzianki". Co prawda mogłaby użyć różdżki i spróbować jakoś znaleźć wyjście z takiej sytuacji, tyko że trochę ciężko cokolwiek zrobić, kiedy ma się mocno ograniczone ruchy prawda? Odetchnęła więc z ulgą, kiedy w końcu znalazła się na V piętrze, pomiędzy zaułkami między regałami, gdzie mogła znaleźć chwilę spokoju od gwaru Pokoju Wspólnego, od całej masy obowiązków, które spadły nagle znikąd i od...Jamesa. Od kiedy doszło między nimi do takiej bliskości w Pokoju Życzeń, robiła wszystko by nie zostawać z nim dłużej sam na sam. Było to bowiem bardzo niebezpieczne i niemile widziane ze względu na ich wiek i na to, że w końcu to była szkoła, a niektóre poczynania zdawały się być za bardzo nieprzyzwoite i grzeszne. A Lily nie zamierzała łamać swoich fundamentalnych zasad na których trzymał się jej cały racjonalny świat. Nawet pomimo bałaganu w który dała się wciągnąć, nadal chciała mieć pewność, że panuje nad sobą w granicach zdrowego rozsądku. Nagle chrząknęła, chcąc ukryć zmieszanie, poprawiła swój rudy kucyk, a pantofelki delikatnie wybiły rytm, kiedy ruszyła jeszcze dalej, próbując jak najlepiej ukryć swoją obecność.


Lily Evans
Daj rękę, pójdziemy wstecz po naszych wspólnych śladach, pozwól, że poprowadzę cię raz jeszcze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Zaułek między regałami   Pią Kwi 17, 2015 10:40 pm

Od tej felernej rozmowy na błoniach minęło już trochę czasu. Jak więc wyglądało serce Pana Takano. Pozakładał sobie na ten narząd parę szwów, zakleił plastrem, i jakoś funkcjonował. Chociaż chciał czy nie musiał przyznać, że to były najsłabsze szycia jakie zrobił kiedykolwiek. Wystarczyła chwilka nieuwagi, zbyt wielki natłok myśli, które biegły jak oszalałe pod tą jego brązową czupryną, aby wszystkie plastry, i inne zabezpieczenia po prostu puściły, przyczyniając się do ponownego bólu i krwotoku. Puchon starał się za wszelką cenę wyrzucić z głowy tą białą zjawę która w tej chwili pomimo tego, że zajmowała miejsce ulotnego wspomnienie, wydawała się być aż zanadto rzeczywista. Neve której do niedawna oddawał własne serce zniewoliła jego myśli. W chwili kiedy oddał jej wolność zabrała wraz ze sobą część jego samego przez co życie na tej ziemi stało się jeszcze większą udręką niż wcześniej. Sam skazał się na życie z poczuciem wewnętrznej pustki, oraz z żalem który trawił każdy jego dzień. Kyohei tak czy inaczej ponownie zamknął się w tej swojej skorupce, która nadal była bardzo poważnie nadwątlona. Wiedział, że musi ukryć swoje serce tak długo aż to się nie zregeneruje, a niestety to nie nastąpi nigdy.
Dzisiejszy dzień nie różnił się niczym innych od poprzednich, a następne również nie będą wcale inne od tego. Tak bywało już nie raz, i Kyo zdążył się do tego przyzwyczaić. Dlatego też wciągnął swoje jeansy na tyłek, zapiął białą koszulę w niebieskie paski, i wyszedł z pokoju wspólnego. Im dłużej siedział w jednym miejscu tym więcej myślał. Już kiedyś tak bywało, ale tym razem te rozmyślania sprawiały, że jego psychika upadała coraz bardziej. Pewnie szedł by dalej tak przed siebie z rękami w kieszeni i opuszczoną głową gdyby nie zahaczył ramieniem o jakąś osobę. Zatrzymał się na chwilę i odwrócił się. No tak rudzielec z gryfonów. Pani "wiem wszystko o wszystkim". Była stosunkowo znana. I chociaż nie miał z nią zajęć to wystarczył mu sam fakt, że była prefektem.
-Hej... niezdaro- Mruknął i odwrócił się do niej twarzą.
-Czasami głowę warto podnieść wyżej- Podszedł do niej i chwycił ją za podbródek i uniósł głowę do góry tak, że popatrzyła prosto na niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Zaułek między regałami   Sob Kwi 18, 2015 2:35 am

Złamane serce - i to nieważne z jakiego powodu złamane - trudno wyleczyć, czy w jakikolwiek inny sposób spróbować naprawić. Zawsze bowiem w jakiś sposób rany się otworzą, powodując prawdziwy tajfun cierpienia i tęsknoty. Mieć, a nie mieć kogoś na wyciągnięcie ręki...i jeszcze udawanie, że wszystko jest w porządku, mimo że w środku Twoje serce rozpada się na drobne kawałeczki. Nie, nie wiedziała, jak Kyohei się czuje, bo niby skąd? Teoretycznie nigdy nie była w takiej sytuacji, jeśli nie licząc tych nielicznych sytuacji, kiedy między nią a Jamesem dochodziło do czegoś, co sprawiało, że wszystko w środku zaczynało się buntować i rozpadać. A co do zniewolenia myśli, to nawet ona! Nawet ona pomimo całego oceanu zdrowego rozsądku, jak to mogłoby się wydawać, dała się słodko opętać, zakuć w kajdany. I choć miała klucz, to spodobało jej się bycie tym więźniem na tyle, że nie potrafiła się temu przeciwstawić.
Kochając kogoś należy mu zwrócić wolność, bo jeśli rzeczywiście on czuje to samo, to wróci po jakimś czasie. Zawsze. Chyba, że pomimo tego, że wraca i masz pewność, że czujecie to samo, to i tak go wypuszczasz, wymuszając na nim tę beztroską swobodę.
Lily zaś była egoistką; przynajmniej ona wychodziła z tego założenia, mając potrzebę posiadania czegoś, co przez tyle lat było obok niej. Niedocenianie. Niezauważane. A jednak mając już tę wiedzę, potrafiła odepchnąć go, dać mu do zrozumienia, że osobno im będzie lepiej. A później..! Później podświadomie szukała jego wzroku, jego obecności, pomimo że go odepchnęła! Głupie, naiwne dziewczę!
Ale zdobyła ten mały kawałek szczęścia, starając się zadbać o niego, jak najlepiej. Pomimo swych zgubnych myśli.
Więc skoro dla niej była szansa, to może i jemu się uda?
Skryła się więc w tym miejscu, starając się jak najlepiej uniknąć niechcianej uwagi i niezdrowego zainteresowania. Chciała też na spokojnie to wszystko przemyśleć i przeanalizować by nie popełnić żadnego błędu. To było bardzo, ale to bardzo dla niej ważne. No i przy okazji musiała pomyśleć o...prezencie.
To było strasznie wymagające zadanie dla niej - już szybciej zrobiłaby wypracowanie na Historię Magii. Dobrze, że przynajmniej jej wygląd był w dobrym, tradycyjnym stanie, bo inaczej zupełnie by się przejęła i koniec końców nie zrobiłaby nic. Szła więc przed siebie zamyślona, starając się znaleźć miejsce, gdzie nie będzie w ogóle ludzi. Było to niestety trudne zadanie. Trudniejsze niż myślała. No i na dodatek ktoś zahaczył o nią ramieniem! Jej książka wylądowała nagle na podłodze, a rudowłosa wydała z siebie ciche, zrezygnowane westchnięcie. Odznaka prefekta była równie widoczna, co jej rude włosy i zielone oczy; najbardziej charakterystyczne znaki panny Evans. Zanim zdążyła się odezwać, jakiś nieznany jej chłopak już ją ubiegł. Rzuciła mu nieco oburzone spojrzenie, kiedy nazwał ją niezdarą, a blady rumieniec pojawił się na jej twarzy.
- Wypraszam to sobie! Kto tu na kogo wpadł! Nie jestem niezdarą - odparła z godnością, podnosząc szybko książkę. Rzuciła mu dłuższe spojrzenie, próbując się zorientować z kim ma do czynienia. Chłopak - co w sumie nie było większym zaskoczeniem - był od niej wyższy, więc musiała zadzierać nieco głowę do góry. Na szczęście bez przesady.
- Ja podnoszę gło... - nie dokończyła, bo nieznajomy jej chłopak, chwilę później unosił już jej podbródek do góry, a zielone oczy zderzyły się z tymi brązowymi. Lily zmrużyła groźnie oczy, czując jak poirytowanie zaczyna się mieszać z zawstydzeniem. Puchon był nieznośnie blisko jej i to bez żadnego powodu, a na dodatek to było naprawdę oznaka braku wychowania!
- Cóż za impertynencja! Czy możesz mnie już puścić?



Lily Evans
Daj rękę, pójdziemy wstecz po naszych wspólnych śladach, pozwól, że poprowadzę cię raz jeszcze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Zaułek między regałami   Sob Kwi 18, 2015 12:25 pm

Chłopak tylko uśmiechnał się lekko do dziewczyny złośliwie.
-Wyprosić to możesz sobie niechcianych gości z domu- Mruknął i nadal trzymał delikatnie jej twarz. Wpatrywał się w te jej zielone oczy. Co też w tej chwili chodziło po głowie Kyo, tego nie wiedział najpewniej nawet on sam. Straszne to było uczucie mieć zamknięte myśli nawet dla samego siebie. Żyć ze sobą samym, ale ostatecznie nie poznać siebie wcale.
-A jak tego nie zrobię to co...- Mruknął i zacisnął odrobinę mocniej palce na jej policzkach.
-Odejmiesz mi punkty, wyślesz na szlaban, czy może rzucisz we mnie tą książeczką- W tej chwili chłopakowi było wszystko jedno. Wraz z odejściem tej jedynej odszedł jego sens. Chciał wzlecieć, chciał rozwinąć te swoje skrzydła, ale niestety nie mógł. Bo za każdym razem kiedy podejmował taką próbę, z nieba spadał jakiś głaz który przyciskał go ponownie do ziemi, dając jasno do zrozumienia, że niebo nie jest dla niego. On wraz ze swoją czarną aurą i czarnymi skrzydłami ma zostać tutaj i doświadczać coraz to nowszych cierpień. Był siłą niszczycielską i nią pozostanie już do końca.
-Żałosne...- Mruknął i ostatecznie w końcu puścił dziewczynę. Ten bunt u chłopaka był bardzo paradoksalny. Wewnętrzny krzyk narósł w nim do tego stopnia, że nie był w stanie sobie z tym poradzić, ale z drugiej strony nikt inny nie mógł go zrozumieć. Wszyscy tylko mu mówili "nie martw się, nigdy nie jest tak źle aby nie mogło być gorzej" ciekawe czy zdawali sobie sprawę z tego, że takie gadanie nigdy nie pomaga. Pomimo to wysłuchał ich i odszedł z tym samym bólem co wcześniej, chociaż kto wie czy nawet nie z większym. Po pewnym czasie przestał szukać zrozumienia, bo nikt mu go nie dał. Więc po co się starać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Zaułek między regałami   Sob Kwi 18, 2015 10:58 pm

Nie lubiła takiego typu człowieka, jakim zdawał się być Kyohei. Arogancki, jakby miał wszystko w głębokim poważaniu i nie zwracał zupełnie uwagi na inne otaczające go osoby. Może był i inny, ale skoro był w taki w stosunku do niej, to jak niby miała go odbierać i traktować? Każdy sam pracował na postrzeganie siebie poprzez resztę świata. I nie ważne, czy było to uzasadnione, czy też nie; Lily zwyczajnie nie miała szansy by go zrozumieć, skoro Takano tego nie chciał.
- Bardzo zabawne, widzę że humor się Ciebie trzyma - odparła nieco opryskliwie, próbując się mu wyrwać. Póki co było to bezskuteczne, zwłaszcza że uparcie wpatrywał się w jej oczy, jakby dojrzał w nich coś niezwykłego. Skoro on sam siebie nie rozumiał i nie wiedział, czego chce, to skąd taka rudowłosa miała wiedzieć? To była dla niej naprawdę dziwna i niezrozumiała sytuacja.
- To będziesz trzymał mnie za podbródek i wciąż się patrzył i zapewne później czułbyś się głupio - odparła o dziwo spokojnym głosem, wypuszczając ze zrezygnowaniem powietrze z ust. Liczyła na chwilę samotności, żeby pomyśleć o wszystkim, a tu trafił się taki osobnik, który postanowił złamać kilka zasad dobrego wychowania i przekroczyć magiczną barierę przestrzeni osobistej.
- Oczywiście mogłabym to zrobić, ale to nawet jak na mnie byłoby sporą przesadą. Póki co jestem jeszcze miła. Jeszcze - odparła, zaciskając usta w wąską kreseczkę i przyglądając się mu z niemałym zastanowieniem. Zupełnie nie rozumiała o co chodzi temu chłopakowi. Panna Evans wychodziła z założenia, że głównie to oni sami są kowalami swojego losu. I skoro dochodziło do momentu, że obecny stan nie był do końca taki, jaki chcieliśmy osiągnąć, należało spróbować coś zmienić.
Kiedy do jej uszu dotarło te "żałosne...", poczuła jak na policzki wstępuje większy rumieniec. I nie, nie zawstydzenia, ale złości. Nawet zmarszczyła gniewnie swój mały nosek, czując że jeszcze trochę i nie wytrzyma.
- Posłuchaj mnie, Ty...zresztą nieważne kim jesteś. Za kogo Ty się uważasz?! Wpadasz na mnie, łapiesz mnie za podróbek i jeszcze zachowujesz się niemiło w stosunku do mej osoby. Powinieneś przynajmniej za to przeprosić! Ale w sumie to...nie zależy mi na przeprosinach od kogoś takiego - warknęła dziewczyna, posyłając w jego stronę urażone spojrzenie, po czym po chwili wyminęła go i zajęła jedno z wolnych miejsc.


Lily Evans
Daj rękę, pójdziemy wstecz po naszych wspólnych śladach, pozwól, że poprowadzę cię raz jeszcze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Zaułek między regałami   Sro Kwi 29, 2015 11:38 pm

Kyo jak gdyby nic oparł się plecami o przyjemnie chłodną ścianę. Z torby wyciągnął ładne czerwone jabłko które zwinął ze śniadania w wielkiej sali. Wpatrywał się swoimi brązowymi oczami w wypolerowaną skórkę owocu. W tej chwili gryfonka przestała dla niego istnieć, co oczywiście nie oznacza, że jej słowa do niego nie dochodziły... ten, jednak jak zwykle nie robił sobie z tego kompletnie nic.
-Straszne...- Mruknął i odgryzł kawałek jabłka, poczuł jak cierpki, ale jednocześnie słodki sok rozpływa się w jego ustach.
-To jeżeli tak bardzo tobie na tym nie zależy to po co o tym wspominasz jeżeli i tak wiesz, że to nic nie da- Dla niego było to kompletnie bez sensu i dlatego stwierdził, że to jest żałosne. Cóż wystarczył sam fakt, że dziewczyna była prefektem. Tacy panoszyli się po całej szkole, z wypiętą piersią do przodu i popisywali się tym jakich to nie mają przywilejów. Kyo kompletnie nie potrafił zrozumieć po co wszyscy tak się starają wygrać czy to te cholerne puchary domów, czy jakieś inne pierdoły. Przecież to były rzeczy przemijające w żaden sposób im nie pomogą w życiu.
-I nie nadymaj się tak bo końcu pękniesz- Dodał i oparł swoją nogę o ścianę tworząc sobie tym samym dodatkową podporę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Zaułek między regałami   Sob Maj 02, 2015 8:39 pm

Obojętność ponoć była najgorszą bronią jaką mógł się posłużyć człowiek przeciwko drugiemu człowiekowi. Nie nienawiść, nie złość, ale czyste znużenie, brak jakiejkolwiek reakcji...coś w tym było według Lily, kiedy tak mówiła sobie i mówiła, a jej słowa były zupełnie przez Kyohei'a ignorowane. Może to było tylko złudzenie - bariera, jaką ochraniał się przed całym światem, ale skąd mogła o tym wiedzieć, skoro go nie znała? Mijali się, każdy szedł w swoją stronę, nie interesując się w szczególny sposób tą drugą osobą.
- Bo może, mimo wszystko...mam nadzieję, że jednak jakoś to do Ciebie trafi i zastanowisz się nad tym, jak się zachowujesz wobec innych ludzi? Wiesz, nie jesteś sam na tym świecie - powiedziała ostrzejszym tonem, wpatrując się w jego brązowe oczy pewnej. Nie zamierzała się panoszyć, ani też chwalić, jakie to ona przywileje nie posiada. Zresztą...nigdy nie wykorzystała argumentu odznaki, jeśli nie było to naprawdę konieczne. Może to dla niego bez sensu, ale czasami miło jest być nagrodzonym za ciężką pracę, a przede wszystkim docenionym. Gdyby i on się jakoś zaangażował, a przynajmniej spróbowałby wyjść z jakąś inicjatywą, może dostrzegłby, że warto? Ale skąd rudowłosa mogła wiedzieć, że Puchon z góry wszystko skazywał na porażkę? Kiedy już zajęła miejsce i schowała twarz za książką, do jej uszu doszło jeszcze te jedno ostatnie zdanie, które wymówił chłopak.
- Bardziej nadętym człowiekiem od Ciebie się już nie da być - odgryzła się, rzucając mu krótkie spojrzenie i wracając do czytanego przez nią rozdziału. Założyła nogę na nogę, a pojedynczy kosmyk rudych włosów opadł jej na twarz. Była tak wzburzona, że nie miała najmniejszej chęci go poprawiać.


Lily Evans
Daj rękę, pójdziemy wstecz po naszych wspólnych śladach, pozwól, że poprowadzę cię raz jeszcze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Zaułek między regałami   

Powrót do góry Go down
 
Zaułek między regałami
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
 Similar topics
-
» Zaułek przy barze "Kin"
» Ciemny zaułek za klubem "Inferno"
» Zaułek
» Zaułek na obrzeżach

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Hogwart :: Piętra :: V piętro-
Skocz do: