Share
Go down

Madame Malkin

on Wto Wrz 03, 2013 9:02 pm
Idealny sklep dla tych, którzy muszą lub chcą kupić sobie coś do ubrania. Oczywiście mowa tu o szatach czarodziejów czy strojach do Hogwartu.

Re: Madame Malkin

on Sro Cze 10, 2015 6:14 pm
Wysoka, a przy tym koścista ekspedientka sprawdzała wrażenie zaskoczonej, widząc kogoś takiego, jak Ty w jej sklepie. Słyszała wszak sporo na Twój temat, byłeś jednym z najbardziej rozpoznawalnych aurorów z Ministerstwa, ale nie sądziła, że postanowisz zagościć w jej skromnych progach! Zazwyczaj mężczyźni woleli udawać się do innych miejsc by zdobyć, czy to nową szatę, czy też wygodne ubranie – było to dla nich bardziej opłacalne, choć materiał z jakiego zrobione była owa odzież pozostawiał wiele do życzenia, a u niej przecież nie było tak drogo, no a przede wszystkim żaden z jej klientów zazwyczaj nie narzekał! Podeszła więc szybkim krokiem do Ciebie i zaczęła zachęcać Cię do tego byś wszedł w głąb sklepu.
- Ależ, proszę śmiało, panie Moody! To wielkie szczęście widzieć pana w dobrej formie! Szuka pan jakieś szaty dla siebie? A może jakichś ubrań? Ostatnio poszerzyliśmy ofertę dla czarodziejów! – Zaczęła mówić Madame Malkin, krzątając się wokół Ciebie, a jeden z jej centymetrów krawieckich zaczął latać wokół Ciebie, próbując pobrać Twoje wymiary.


[No to tak. Tu zaczyna się Twoja przygoda; to jest wstęp, z którego musisz skorzystać. Podpowiadać Ci nie będę, co dalej – wszystko jest w Twoich rękach. Zależności od tego, jak zareagujesz, co powiesz i jak pokierujesz swoją postacią, tak potoczą się Twoje dalsze losy. Powodzenia!]


Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984

Chcesz napisać prośbę do konkretnego Mistrza Gry na Prywatną Wiadomość? Użyj odpowiedniego określenia.

Re: Madame Malkin

on Pią Cze 12, 2015 10:38 am
Ehh... Zawsze przychodzi taki czas, kiedy trzeba wydać kilka Galeonów na nowy sprzęt czy odzież. Tak jest i w tym przypadku. Alastor pomimo tego, że mógł sobie pozwolić na nieco droższy asortyment, to postanowił poszukać tam, gdzie jest najciemniej pod latarnią
Kiedy tylko Szkot powitał w skromnych progach Madame Malkin, to ona mogła zobaczyć jego wysłużoną skórę... Czyżby właśnie jej u Ciebie poszukiwał tak słynny auror? Rozejrzał się kątem magicznego oka po asortymencie, a kiedy tylko Ty wraz z centymetrem obejrzałaś barczystego czarodzieja, to nie ukrywał lekkiego hmm... zdziwienia? Lekkiej nieufności?
Zresztą nie ma co się dziwić, skoro stracił oko, rodzinę, dobytek... To było jakieś półtora roku temu, a rany wciąż są takie świeże... Ehh...
Wracając do rzeczy. Zwrócił się do Madame Malkin, która najwyraźniej cieszyła się z jego obecności i nie omieszkał tego wykorzystać Moody.
- Witam, Madame Malkin. Widzę, że Pani również w formie, bo ledwo wchodzę i już centymetry mnie oblegają. Szukam nowej skóry, przeglądam oferty. -
W głosie... był, jak to on. Niby neutralny, ale nieco gburowaty. No ale czy można mu mieć to za złe? Widać po jego ciele i nawet odzieży, że wiele za sobą przechodził i przechodzi, więc skoro od jakiegoś czasu coraz mniej się uśmiecha, to niestety życie tak chciało i nie ma rady...
Starał się uśmiechnąć, choć blizny zarówno fizyczne, jak i psychiczne nie ułatwiały mu zadania. Wiedział, że dla sprzedawczyni musi być miły... bo tego nakazuje jego reputacja, z którą zresztą się nie obnosił, no ale kogo by to obchodziło przecież, prawda? A poza tym jeśli udobrucha sobie już i tak zachwyconą sprzedawczynię, to może i oferta będzie ciekawsza? Kto wie?
Jednak niech nasza Madame nie myśli, że już coś sprzeda. W końcu przegląda oferty... Nie powiedział nie, no ale jeśli liczysz na polecenie swojej działalności przez aurora, którego tak sobie cenisz, to musisz sobie na to zapracować. Niestety. Nie ma nic za darmo, a on o tym się przekonywał praktycznie codziennie...
Jego magiczne oko bez przerwy poruszało się we wszystkie strony, a czujność nigdy nie była przyćmiona u Moody'ego. Nawet w takim sklepie odzieżowym, choć starał się to robić w miarę niezauważalnie.


"W mojej krwi jest ogień... Uważaj, bo się poparzysz."

Re: Madame Malkin

on Pią Cze 12, 2015 8:14 pm
Próbowałeś przekonać siebie, czy też tę miłą sprzedawczynię, według której byłeś już kimś znaczącym, kimś kogo czarodzieje potrzebowali w obecnej sytuacji...? Czujność była bardzo ważna, zwłaszcza teraz, co już wiedziałeś i czego też doświadczyłeś na własnej skórze. Musiałeś jednak pamiętać o tym, żeby nie przesadzić, bo przecież od tego całego chaosu wokół, łatwo można było oszaleć. I od tej całej ostrożności. Oczywiście, że była ona ważna, ale przecież mogłeś się odprężyć w tym miejscu - tu nic złego na Ciebie nie czeka, wręcz przeciwnie! Centymetr pracowicie wokół Ciebie latał, sprawdzając wymiary, które później zamierzał podać Madame Malkin. Nie oponowałeś zresztą zbytnio, może i jeszcze nie byłeś do końca przekonany do kupna, ale to nic nie szkodzi! Tak czy inaczej, nadal byłeś jej klientem i do tego Aurorem, który ma szansę przyczynić się do zaprowadzenia porządku w czarodziejskim świecie, a to było przecież bardzo istotne, zwłaszcza że sama Madame miała w swojej rodzinie czarodziejów mugolskiego pochodzenia o których się martwiła. O siebie zresztą także, bo kto wie, kiedy Śmierciożercy zapukają do jej sklepu? Na razie, co prawda było w miarę spokojnie, ale nie wiadomo, ile jeszcze może to potrwać.
Skorzystałeś więc z okazji, która się przed Tobą pojawiła, w końcu...dlaczego by nie? A nóż widelec może trafi się Tobie coś wyjątkowego?
- Niech pan nie przesadza, panie Moody! Są już tak nauczone, ale to przecież nic złego! - Zachichotała cicho sprzedawczyni, po czym na Twoje kolejne słowa zaczęła przechadzać się po swoim sklepie, wystukując cichy rytm swoimi pantofelkami. Jej jasny brązowy, a przy tym bułeczkowaty kok drgał przy każdym jej ruchu. Po chwili machnęła różdżką, a przed Tobą pojawiło się kilka ruszających się zdjęć skórzanych kurtek.
- Jakieś konkretne wymagania, co do skóry, panie Moody? A może jednak chciałby pan zobaczyć najnowszą kolekcję szat dla mężczyzn? - Nie przejęła się Twoim tonem, zresztą przyzwyczaiła się do różnych zachowań swoich klientów. Sam głos Madame był spokojny, miły i cierpliwy - te opanowanie przyszło niemniej z czasem, z początku wcale nie było to takie proste. Dostrzegła to, jak starałeś się uśmiechnąć i doceniła, posyłając w Twą stronę ciepły uśmiech. Mogłeś więc stwierdzić, że będzie Wam się współpracowało tego dnia, o ile postanowisz zostać na dłużej. Zaintrygowana przyglądała się Twojemu magicznemu oku i nie mogąc się powstrzymać, odezwała się ponownie.
- Widzi pan coś ciekawego? Coś godnego uwagi? Nie musi pan odpowiadać, jeśli pan nie chce.
Następnie centymetr, który wcześniej wokół Ciebie latał, podleciał do Madame Malkin, a ona dzięki niemu mogła poznać Twoje wymiary. Zwróciła się nagle w stronę okna, a do jednej z szyb podleciał zerwany plakat jednej z poszukiwanych przez Ministerstwo czarownic - Bellatrix Black. Kobieta zadrżała delikatnie, po czym odwróciła się w Twoją stronę i rzuciła Ci poważne spojrzenie. Już się nie uśmiechała.
- Wiadomo może coś o uciekinierach...? O którymkolwiek z nich, panie Moody?
Mogłeś odpowiedzieć na to pytanie lub też nie - w końcu kimże ona była? To jednak pozostawało w Twoich rękach.




Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984

Chcesz napisać prośbę do konkretnego Mistrza Gry na Prywatną Wiadomość? Użyj odpowiedniego określenia.

Re: Madame Malkin

on Nie Cze 14, 2015 8:51 am
Zagrożenie może się kryć za każdym rogiem... Chcąc nie chcąc musiał wychodzić z takiego założenia. Zbyt wiele stracił i prawdopodobnie straci, żeby chociaż spróbować nie myśleć o potencjalnych zagrożeniach. Ostrożność jest synonimem jego imienia. Może i ryzykował życie walcząc ze swoimi przeciwnikami, bo zawsze starał się ich unieszkodliwiać, zamiast zabijać, ale czujności i ostrożności nigdy się u niego nie uśpi. Siedzi to w nim tak bardzo, że nawet nie myśli o tym, żeby się tego pozbyć. To jest część jego charakteru, której się nie zmieni.
Każdy auror ma szansę do zaprowadzenia porządku na tym świecie... Nie jestem nikim wyjątkowym, po prostu robię swoje i zabiorę ze sobą najwięcej przestępców ile tylko się da, zanim będzie mi dane dołączyć do mojej ukochanej Evelyn... Póki jestem na tym świecie, to nie pozwolę, żeby Śmierciożercy byli bezkarni. Póki mogę dobyć różdżki, to będę chronić niewinnych... Od tego jestem. Tego się podjąłem świadomie, a determinacji mi nie zabraknie... NIGDY! I tak nie mam nic do stracenia...
Westchnął cicho, kiedy tylko odczułem na sobie mimo wszystko pozytywne nastawienie Madame Malkin. Może faktycznie nie powinien jej niepokoić swoim zachowaniem, a myśli i ostrożność zostawił dla siebie.
Uśmiechnął się kącikiem ust na widok tego koka. Śmiesznie latał, trzeba przyznać, no ale dobra. Przyszliśmy tu z konkretnym celem.
Przeglądał te wszystkie skóry, ale nie mógł się zdecydować... Nic nie pasowało do tego, co teraz nosił... Może i było wysłużone, ale było wyjątkowe...
Kiedy tylko usłyszał sugestię sprzedawczyni, to pewnie pokręcił głową i stwierdził spokojnie.
- Nie gustuję w szatach. Skóra mi najlepiej odpowiada. Może kiedyś się skuszę na coś innego, ale nie w tej chwili. -
Zawsze taki był. Wiedział, czego chciał. Nigdy się nie wahał. Zdecydowanie szło z nim w parze. Nie można mu było tego odmówić. Starał się być oczywiście życzliwy dla tak sympatycznej kobiety, bo cenił sobie mimo wszystko dobre kontakty, niemniej prawdopodobnie musiał ją zawieść, lecz ten dialog przerwało przybycie tego jakże ciekawego listu gończego... Ciało powędrowało za okiem, które dostrzegło to znalezisko.
- Właśnie to... -
Westchnął lekko i sięgnął plakatu przeglądając jego treść... Najgorszą częścią tej pracy było uspokajanie tych najsłabszych... Nie można się dziwić, że się bali o siebie, więc trzeba sprawiać, żeby nie wpadali w panikę.
- Madame Malkin. Jeśli tylko będą jakieś nowe, ważne informacje, to z całą pewnością zostaniecie poinformowani... Czas na mnie. -
Posłał ponownie, a przynajmniej starał się posłać lekki uśmiech, który miał jako tako podnieść na duchu. Niestety musiał odpowiedzieć wymijająco, bo obawiał się, że panika niewiele tu pomoże, a szanse na nią były w końcu niemałe ze względu na obecne czasy.
- Zjawię się tu innym razem. -
Kiwnął głową na znak pożegnania, a kiedy tylko oddalił się z jej zasięgu wzroku, to ponownie spojrzał na tą parszywą twarz Blackowej...
Bellatrix... Gdzie się możesz ukrywać... Chętnie bym Cię przymknął...
Powiedział wrogo w myślach i podążył za pierwszą myślą w postaci pójścia w stronę Ministerstwa Magii, żeby uzyskać najświeższe informacje o naszym "czarnym kwiatuszku"... Może i jest to przynęta, ale liczy się z potencjalną zasadzką, a jeśli da radę zamknąć paru rzezimieszków, to zrobi to wręcz z nieukrywaną radością.


"W mojej krwi jest ogień... Uważaj, bo się poparzysz."

Re: Madame Malkin

on Nie Cze 14, 2015 8:45 pm
Myślenie owszem, ale jeśli będziesz we wszystkich i wszystkim dostrzegać zagrożenie, to możesz przegapić coś ważnego i nawet się nie spostrzeżesz, kiedy to nastąpi. Zabijając przeciwników, zostałbyś jednym z nich - mordercą, a nim przecież nie byłeś. Miałeś w sobie zbyt duże pokłady dobra, by przechodzić na tę drugą stronę, choć przecież nieraz kusiła...zwłaszcza, gdy dochodziło do tego wymierzanie sprawiedliwości, które mogłoby Cię zaślepić. Śmierciożerców zdawało się być coraz więcej, a aurorów...? A członków tajnego stowarzyszenia, do którego przecież należałeś? Coraz więcej czarodziejów się bało, ulegało Temu - Któremu - Imienia - Nie - Wolno - Wymawiać. Dobrze, że towarzyszyła Ci determinacja; ona była niezwykle potrzebna. Tak, jak i wiara, że Twoje starania zmienią obecny stan rzeczy.
Madame Malkin zdawała się być mimo wszystko zadowolona z tego, że tutaj byłeś, że zachowywałeś stałą czujność - w razie ataku wiedziałaby, że z Tobą może być bezpieczna, że się wszystkim zajmiesz. Przyglądała się, jak oceniasz skóry, jak próbujesz się zdecydować, ale najwyraźniej czegoś Ci brakowało. Pokiwała ze zrozumieniem głową, gdy wspomniałeś o szatach; doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że niektórzy czarodzieje mają zdecydowanie inne podejście do ubrań i szanowała to. Ruchome zdjęcia po chwili zniknęły; zapewne za pomocą zaklęcia zostały schowane do odpowiedniej szuflady, bo w końcu miałeś wystarczająco dużo czasu by się zastanowić nad tym, czy jednak coś kupujesz, czy też nie. Przyglądała się więc Tobie, jak ruszasz w jej stronę i stajesz również przy oknie, przy czym Ty poszedłeś o krok dalej, otworzyłeś mizernie zdobione okno sklepu i szybko chwyciłeś list gończy na którym widniała ruszająca się twarz Bellatrix Black, która wyrywała się do przodu. Sprzedawczyni westchnęła i nagle, jakby skurczyła się w sobie, widząc z takiego bliska plakat. Nie musiałeś ją uspokajać, była całkowicie świadoma tego, co się dzieje i jakoś potrafiła dać sobie z tym radę, tylko zwyczajnie potrzebowała uwierzyć, że to wszystko się dobrze zakończy.
- Dziękuję, mam nadzieję, że uda się Wam złapać ich wszystkich...łącznie z... - i zatrzymała się, czując jak ciarki mimowolnie wędrują po jej ciele. - Z Sam - Wiesz - Kim. Zapraszam ponownie, panie Moody, jak się pan na coś zdecyduje- dodała, po czym na koniec posłała w Twoją stronę słaby uśmiech. - Do widzenia, panie Moody.
Czarownica pożegnała się z Tobą, a Ty opuściłeś jej lokal, znajdując się obecnie na jednej z uliczek Ulicy Pokątnej. Zamierzałeś iść teraz, co prawda do Ministerstwa...ale uważasz, że to rzeczywiście był dobry pomysł?
Nagle zawiał mocniejszy wiatr i zdawało Ci się, że usłyszałeś jakieś głośne rozmowy od strony Banku Gringotta. Było to coś poważniejszego, czy też raczej nie...? Zawsze mogłeś to zignorować i skierować się w stronę Dziurawego Kotła.


[Jeśli wybierzesz opcję 1 - piszesz tutaj.
Jeśli wybierzesz opcję 2 - piszesz tutaj]

Niestety! Przegapiłeś okazję nabycia wyjątkowej skórzanej kurtki, która jest odporna na ogień smoka!


Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984

Chcesz napisać prośbę do konkretnego Mistrza Gry na Prywatną Wiadomość? Użyj odpowiedniego określenia.

Re: Madame Malkin

on Pią Lip 28, 2017 7:05 pm
Madame Malkin wyróżnia się szerokim asortymentem ubrań, lecz przede wszystkim w sklepiku są szyte szaty czarodziejów na miary ze specjalnymi właściwościami. Poza tym jest to jedyny sklep na Pokątnej, w którym można kupić szkolne mundurki Hogwartu. Nawet tutaj wyprzedaże przyciągnęły dorosłych oraz uczniów. Rodzice już wybierali szaty swoim podopiecznym, a wśród nich nowe szkolne mundurki, które również były w promocji z całym asortymentem.

ASORTYMENT SKLEPU:

Wszystkie szaty dopasowują się rozmiarem do nabywcy
Zwykła szata 15 sykli
Elegancka szata 1 galeon
Tęczowa szata 1 galeon i 12 sykli
Szata z łusek trytona 2 galeony i 5 sykli
Szata z piórami żmijoptaka[u] 2 galeony i 14 sykli
[u]Szata kameleona
2 galeony

Zwykłe spodnie 10 sykli
Spodnie gajowego 15 sykli i 20 knutów
Eleganckie spodnie 1 galeon

Włochaty płaszcz 1 galeon i 13 sykli

Wyszczuplający gorset 11 sykli i 11 knutów

Szkolny mundurek Hogwartu 12 sykli

Jeśli w sklepie nie ma interesującej cię odzieży, to u Madame Malkin wszystko może zostać wykonane na zamówienie.


Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984

Chcesz napisać prośbę do konkretnego Mistrza Gry na Prywatną Wiadomość? Użyj odpowiedniego określenia.

Re: Madame Malkin

on Pią Maj 18, 2018 1:02 pm
Niebieskie światło magicznych latarni rozprasza mrok nocy, otulając ulicę pokątną, cichym całunem niepokoju i niepewności. Wszyscy którzy przemierzali, dawniej tak tłoczną ulicę, dzisiaj chcieli jak najszybciej z niej zniknąć, ukryć się w „bezpiecznej” przestrzeni własnych domów, pubów, nawet ślepy zaułek zdawał się być bardziej z boku, pozwalał się ukryć, zniknąć z tego szarego tłumu twarzy. Płynąc środkiem drogi, czuli się na widoku, jakby każde, przypadkowe skierowane w ich stronę spojrzenie, kryło za sobą mordercę.
Przy linii zabudowy, odwrócona twarzą w stronę kolorowych witryn idzie postać. Twarz zakrywa jej czarny, błyszczący materiał parasolki, z pod której widać kobiece ciało. Atramentowe długie, jedwabne spodnie, eleganckie skórzane szpilki na delikatnej, króciutkiej igle i białą, bufiastą koszulę z długimi rękawami. Odziana najzwyczajniej na świecie, Helen przemierza pustoszejącą ulicę. Mimo małego ruchy, wszyscy i tak intuicyjnie starają się omijać, wolno kroczącą elegancką postać.
Praca z ludźmi jest męcząca psychicznie. Helen przeciera zmęczoną twarz, kiedy przypomina sobie ograniczone światopoglądy otaczających ją czarodziejów. Wspomnienie ich słów, sprawia, że zaczyna się w niej gotować, a w mózgu pojawia się nieopisana chęć, rozszarpać im wszystkim tchawicę i z kieliszkiem ich własnej krwi w dłoni, przyglądać się jak w ogromnych męczarniach, wykrwawiają się na śmierć. Choć ta myśl wydaje się na pierwszy rzut oka kusząca, a wargi mimowolnie wykrzywiają się jej w enigmatyczny półuśmieszek, szybko odrzuca od siebie te myśl. Wystarczy, że głupie przemienione wampiry w Hogwarcie zniszczyły kilka lat jej pracy, nie mogła jeszcze sama przybić ostatniego gwoździa do trumny, było wielu chętnych, którzy zrobiliby to za nią.
Nie zauważa kiedy, kroki doprowadzają ją do celu. Salon Madame Malkin, królestwo próżności i piękna ukrytego w bogato zdobionych lub wręcz przeciwnie kreacjach. Otwiera drzwi, a ciszę przecina maleńki blaszany dzwoneczek, po czym zapada cisza. Jej kroki zdają się być niesłyszalne, kiedy przemieszcza się w stronę kontuaru.
- Antoinette, jesteś? – Rzuca w przestrzeń rozglądając się dookoła za właścicielką sklepu.

Re: Madame Malkin

on Pią Maj 18, 2018 3:54 pm
Mimo tak późnej pory, salon Malkin wciąż był otwarty. Otwarty, lecz zastraszająco pusty, a to tylko dlatego, że wszystkie pracownice, które w świetle dnia przechadzają się między półkami z szykowanymi ubraniami, o tej godzinie już dawno siedziały w domach lub okolicznych pubach... a przynajmniej tak sądziła Antoinette. Jako jedyna osoba wypełniająca pustkę salonu, w ciszy i skupieniu wpatrująca się w książkę pod blaskiem lampki biurkowej. Reszta salonu w istocie była oświetlona, lecz jej oczy powoli nie dostrzegały francuskich słów wypisanych w mdłym świetle sklepu, co mogły potwierdzać chociażby okulary na jej nosie. Niewiadome na co czekała, o tej godzinie rzadko kiedy ktoś wchodził, lecz Nette zaskakująco stwierdzała, że przebywanie w sklepie było dla niej jak siedzenie przy domowym kominku. Choć właściwie po dłuższym zastanowieniu nie było w tym nic nadzwyczajnego, zważywszy na fakt, że walczyła dniami i nocami, aby postawić salon na nogi oraz zyskać jego popularność, czuła się tam jak w domu, który sam zbudowała. Potrafiła się zasiedzieć, a czy się bała? Napadu? Wracać po ciemku do domu? Niekoniecznie. Antoinette rzadko kiedy się bała, nie miała na to cierpliwości.
Blaszany dzwoneczek, który rozbrzmiał prawie na drugim końcu sklepu, praktycznie nie dotarł do uszu Malkin. Zbyt zajęta szybko rozwijającą się akcją powieści zarejestrowała jedynie mdły hałas, który prawdopodobnie nie był aż tak wart jej uwagi. Wyjątkowo spokojna, lecz przez to niebezpiecznie nieuważna. Na krótki moment, jedynie przez ułamek sekundy uniosła wzrok przenikliwie zielonych oczu, by spojrzeć wgłąb sklepu, lecz zamiast półek i drzwi, dostrzega białą koszulę. W tym samym momencie dotarł do niej kobiecy głos. Świadomość przybycia klienta sprawiła, że sklepikarka wyprostowała się jak w zegarku, zrzucając z nosa okulary do czytania, które zawieszone na srebrnym łańcuszku opadły na jej piersi. Niemalże od razu wyłoniła się zza kontuaru, racząc gościa perlistym uśmiechem oraz zmęczonymi od długiego czytania oczami. Jej włosy, tego dnia długie i wyprostowane, zaczesane były skrupulatnie do tyłu, odsłaniając tym samym białą bluzkę z czarnym kołnierzykiem, pod którym ciągnął się pas drobnych pereł. Rękawy ciągnęły się aż do łokci, zaś niżej, w cieniu można było dostrzec tylko przyległe czarne spodnie.
Jedną ręka zamknęła książkę, a drugą ułożyła luźno na kontuarze.
- Bonsoir, w czym mogę pomóc? - szepnęła, jak gdyby bała się, że zaraz pobudzi wszystkie pantofelki na wystawie. Klient ją zaskoczył, musiała przyznać.


Re: Madame Malkin

on Nie Cze 24, 2018 11:52 am
Otoczona całym tym dobrodziejstwem malkinowego sklepu, rzędami szklanych pantofelków, kolorowymi tkaninami, połyskującymi w delikatnym świetle lampy, piórami egzotycznych ptaków, wykorzystanych w szałowych dodatkach. Na jedną krótką chwilę, Helen znowu ma osiem lat, jest drobna i koścista, a czołem zahacza o blat stołu w jadalni. Po wielkiej posiadłości matki, przechadza się jak po dżungli amazońskiej, wyczekując ataku różnych niebezpiecznych zwierząt. Ostrożnie zakrada się do matczynej garderoby, z trwogą w młodym sercu i niebezpiecznymi ognikami w błękitnych oczach. W gardle czuje ogromną gulę, kiedy pełna strachu przekracza próg pomieszczenia, a do wyczulonych nozdrzy wdziera się jej zapach francuskich perfum, kulek na mole i lawendy. Tak samo jest teraz, przemierzając wolną przestrzeń dzielącą ją od właścicielki, znowu jest tamtym dzieckiem. Znowu pojawia się ogromną ochotę dotknięcia wszystkich tych fantazyjnych kreacji, przytknięcia ich do swojej klatki piersiowej i zawirowania w rytm melodii z tamtych lat, których nikt już nie pamięta.
Bez jakiegokolwiek udziału mózg, pchana falą nostalgii, ostatnie cztery kroki pokonuje w rytmie walca, zatrzymując na metr od kontuaru, czekając aż niczym poparzona wyskoczy zza niego właścicielka.
Kąciki ust wychylają się jej delikatnie do góry, w cieniu ironicznego uśmieszku, kiedy pojawia się przed nią zawsze kulturalna i potrafiąca się zachować Antoinette, nawet kiedy jej klient, ma tak nieciekawą historię jak ona.
- Potrzebuje dobrać nowy garnitur. - Odpowiada krótko i rzeczowo, nigdy nie nauczyła się niepotrzebnego lania wody czy uzewnętrzniania. Wychodząc z założenia, że kobiety nie interesuje powód zapotrzebowania na taką czy inną część garderoby.
W ciszy panującej w sklepie Helen doskonale słyszy bicie jej serca, krew krążącą po żyłach. Mimowolnie czuje jak coś zaciska się jej na żołądku, jak głód zaczyna być silniejszy. W jakimś strasznym zwierzęcym odruchu zwężają się jej źrenice, kiedy ślina napływa do ust, w akcie delikatnej aluzji, że może wypadałoby w końcu coś zjeść? Potwór w jej głowie kusi, skupia wzrok na jednej chwili na jasnym karku kobiety, a rozum zaćmiony podsyła najwygodniejsze pozycje do wysuszenia kobiety, zanim ta w ogóle się zorientuje co się dzieje.
By odepchnąć od siebie te myśli Helen zaciska mocniej dłoń w pięść i odwraca się do sklepikarki bokiem, udając nagłe zainteresowanie wyłożonymi na ladzie dodatkami.

Re: Madame Malkin

on Nie Cze 24, 2018 4:29 pm
Ta ciemność skrywała w sobie o wiele więcej niż znajdujące się we wnętrzu sklepu kobiety mogły się spodziewać. Ich spokojną rozmowę przerwać musiało wydarzenie, w którym niekoniecznie chciały wziąć udział, ale los miał to do siebie, że nie lubił pytać innych o zdanie.

Wpierw usłyszały dość głośny huk, dobiegający z miejsca, którego nie dało się dostrzec z witryny sklepowej Madame Malkin. Do uszu dotrzeć mogło również kilka krzyków i paniczny pisk, a wzrok zmącił błysk niebieskiego światła, towarzyszący bliżej nieznanemu im zaklęciu. Wszystko to stało się szybko, a przynajmniej na tyle szybko, aby nim którakolwiek z was zdążyła zareagować, przy drzwiach sklepu dało się dostrzec człowieka, który biegnąć ile sił w nogach ledwo wyhamował, spoglądając na poruszającą się w środku Helen. Widać było, że nie mając czasu na dłuższe przemyślenia szarpnął za klamkę i wtargnął do środka, po czym omal nie przewracając wampirzycy schował się za ladą.

Przykładając palec do ust spojrzał Madame Malkin prosto w oczy. Wyglądało na to, że ucieka przed czymś, co wyjątkowo go przeraziło. Nie odezwał się błagalnym tonem, a jedynie spoglądał i przeszywał krawcową błękitem swoich pięknych oczu. Był to młodzieniec wychudzony, o urodzie delikatnej jak płatek róży, z rumianymi polikami, zabrudzeniem na szyi. Odziany był w lekko przypaloną, wyjątkowo niewyjściową szatę, która nie przywodziła na myśl żadnych dobrych skojarzeń.

Na zewnątrz słyszeć się dało się stukot uderzających o bruk oficerek.


Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984

Chcesz napisać prośbę do konkretnego Mistrza Gry na Prywatną Wiadomość? Użyj odpowiedniego określenia.

Re: Madame Malkin

on Pon Cze 25, 2018 7:39 pm
Malkin delikatnym skinieniem głowy dała klientce znać, że jej krótka i rzeczowa potrzeba zaraz zostanie zrealizowana. Obejrzała ją sobie wpierw od góry do dołu, niemal intuicyjnie wyobrażając sobie skaczącą obok kobiety metrówkę, która zwinnie odmierzała każdy cal przyszłego garnituru wampirzycy. Nie potrzebowała jej jednak w tamtym momencie, wprawdzie miała figurę... można powiedzieć, że dość wygodną do wpasowania się w kroje jakie szyła. Uśmiechnęła się nikle, oczami wyobraźni będąc już przy wieszaku z garniturami.
- Jakieś specjalne życzenia czy może klasycznie? - dopytała tylko, składając razem dłonie jak przykładna pracownica. Ktoś mógłby powiedzieć, że stara się wywrzeć dobre wrażenie, lecz krawcowa wykonywała pewne gesty automatycznie, jak gdyby dostała je razem z krwią płynącą w jej żyłach. Jeśli jednak już o krwi wspomnieliśmy, to Antoinette nawet przez sekundę nie poczuła zagrożenia, które Helen cudem wstrzymała odwracając się od niej. Spokojny wieczór, ostatnia klientka prosząca o garnitur i ona, w sielskim nastroju, absolutnie nieświadoma tego jak łatwym kąskiem mogłaby być. Uważała jednak, że kobieta, która przed nią stała była wzorem opanowania.
Wszystko to jednak pękło wraz z hukiem dzwoniącym jej w uszach jeszcze przez kilka sekund po wybuchu. Wzdrygnęła się gwałtownie, łapiąc kontuar tak kurczowo, że prawdopodobnie wbiła w niego z dwa paznokcie. Można było sobie pomyśleć różne rzeczy, ale dziwne wybuchy, krzyki oraz błękitne smugi poza zasięgiem ich wzroku absolutnie nie wróżyły nic dobrego. Wpierw posłała przerażone spojrzenie w stronę kobiety stojącej po drugiej stronie lady, nie potrzebując nawet słów, by wyjawić jej jak bardzo zdezorientowana była. Zdając sobie po chwili sprawę z tego, jak dawno temu powinna zamknąć swój sklep. Przeniosła ten wzrok na witrynę sklepową, gdy tuż za nią zamajaczyła jej uciekająca sylwetka. Uchyliła zaskoczone usta niczym ryba, a owa sylwetka wdarła się do jej sklepu, tym samym wplątując ją w całe wydarzenie, choć o nic takiego nie prosiła.
- C-co... - Zdołała tylko wydukać, gdy obserwowała jak młodzieniec daje nura za kontuar. Spojrzała na niego wytrzeszczonymi oczami, próbując z jego twarzy wyczytać bieg wydarzeń, poszukać jakiejś odpowiedzi. Głos jednak utkwił jej w gardle, gdy bezradnie przerzucała wzrokiem to na niego, to na Helen oraz na ulicę. Czuła się zagrożona, ale nie wiedziała co zrobić, gdy nagle do jej uszu dotarł dźwięk oficerek. Wzięła więc głęboki oddech i postukując niecierpliwie o blat, przywróciła swojej posturze na powrót profesjonalny ład. Wyglądała jakby zupełnie zapomniała o chłopcu schowanym za ladą, jakby właśnie skończyła obsługiwać Helen, której wcisnęła elegancką broszkę jeszcze chwilę temu będącą pod wzrokiem wampirzycy. Tak, ostatni klient już wychodził, a ona miała właśnie zamykać sklep.
Kompletnie nic się nie dzieje.


Re: Madame Malkin

on Pią Cze 29, 2018 10:59 am
Ze zniecierpliwieniem niewidocznym na jasnej twarzy rozgląda się po sklepie, jest to nieudolna próba zagłuszenia denerwującego ciążenia na żołądku, wyrzucenia z nozdrzy przyjemnego zapachu świeżej krwi zmieszanego z delikatną wonią perfum. Kuszący dźwięk płynącej w żyłach kobiety cieczy, przypomina pieśń syren, zwodzącą na pokuszenie żeglarzy. Lekko przygryza wargę, powinna wybrać się na polowanie, zanim po tygodniu delegacji postanowiła na nowo wrócić do ministerstwa, ale było zbyt dużo spraw, każdy coś chciał, a już za sam fakt istnienia połowa pracowników patrzyła na nią z nienawiścią a pozostałe pięćdziesiąt procent ze strachem.
Z zamyślenia wyrywa ją pytanie. Trochę za szybko kieruje twarz w stronę właścicielki, skupiając na niej parę niebieskich oczu.
Jakby w zwolnionym tempie otwiera usta, na chwilę migając równymi zębami, o charakterystycznie, lekko wydłużonych kłach. Nie ma jednak czasu na odpowiedź, na zastanowienie się nad materiałem lub wzorem ubrania. Ta bliska sielance chwila, w brutalny sposób zostaje przerwana przez głośny huk i błysk niebieskiego światła.
Sekwencja kolejne sceny, niczym klatki w filmie, dzieje się bez jej udziału, pozwalając na siebie jedynie patrzeć z boku. Drzwi się otwierają na chwilę, wypełniając pomieszczenie nowym, lekko drażniącym ale nadal przyjemnym zapachem, ok którego źrenice kobiety na krótką chwilę się zwężają. W kolejnych sekwencjach słyszy za sobą dźwięk uderzających o bruk oficerek, dostrzega to na tyle szybko, że udaje jej się zrobić dwa kroki w stronę lady za której schowany jest młodzieniec.
- Cholera – szepce pod nosem, lekko kierując dłoń w stronę schowanej w kieszeni różdżce, nie sięgając po nią jednak. W przypadku zagrożenia ze strony jednej osoby, łatwiej będzie jej sobie poradzić własnymi rękami.
O obecności właścicielki przypomina sobie dopiero na chwilę przed tym jak przed drzwiami pojawi się kolejny osobnik, idealnie w czasie by dostrzec jak z potencjalnie roztrzęsionej, pragnącej uciec stąd z krzykiem zmienia się na powrót w profesjonalistkę gotową rżnąć głupa przed potencjalnym zagrożeniem. No właśnie skąd była pewność, że to człowiek za drzwiami był niebezpieczny? Zapach strachu wydzielający się z błękitnookiego chłystka był aż nazbyt wyczuwalny, nie oznaczał jednak czystości sumienia.
Jeszcze jedno przekleństwo wypowiedziane, tym razem jedynie w swojej głowie i czeka na to co zgotował im los.

Re: Madame Malkin

on Czw Lip 19, 2018 9:45 am
Oficerki zastukały raz jeszcze, tym razem zatrzymując nogi młodej Brygadzistki pod sklepem Madame Malkin. Jej kolega ruszył pędem dalej, najpewniej by sprawdzić, czy w innych sklepach nie znajdują się jeszcze jacyś czarodzieje.

Kobieta, która zastukała w drzwi i przekroczyła próg sklepu Antoinette mierzyła na pewno ponad 170 centymetrów i wyglądała na wyjątkowo zmachaną. Pucołowate policzki pokryła istna czerwień, tańcząca też na nosie i czole, i wskazująca na to, że również dla niej nie był to najlepszy dzień w życiu. Krótkie, brązowe włosy, dzisiejszego ranka pewnie elegancko ułożone, kleiły się teraz do spoconego czoła, ledwo wystając spod fikuśnej, lecz obowiązkowej dla pracowników terenowych ministerstwa czapce.

Błyszcząca na jej lewej piersi odznaka Brygady Uderzeniowej Ministerstwa Magii powinna wzbudzać wśród ludi zaufanie, jednakże w obecnych okolicznościach nic nie wydawało się być jasne. Jej głos był szorstki, skąpany w zmęczeniu i niedawnym wysiłku fizycznym.

- Drogie panie, Viviann Jay z Miejskiej Komendy Magimilicji w Londynie, przybyłam tutaj poinformować, iż przed chwilą na ulicy doszło do wybuchów, w wyniku których ucierpiało kilkoro czarodziejów. Podejrzany jest niski - tu uniosła rękę, aby zaprezentować oczekiwany wzrost tejże osoby - blondyn. Proszę panie o zachowanie ostrożności i przekazanie mi lub innemu magimilicjantowi wszelkich informacji na temat zbiega, jeżeli panie takowe posiadają.

Stała jakby na baczność.


Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984

Chcesz napisać prośbę do konkretnego Mistrza Gry na Prywatną Wiadomość? Użyj odpowiedniego określenia.

Re: Madame Malkin

on Sro Sie 01, 2018 1:29 pm
Antoinette nie zamierzała się chować, udając, że jest czemuś winna. Nie była niczemu winna, a panika w tamtej chwili byłaby bardzo źle widziana. Nie wiedziała co się dzieje i kto szuka chłopaka, czym był wybuch oraz kto zaraz wtargnie do jej sklepu. Jej dłoń przesunęła się wolno w stronę różdżki, gdy obserwowała otoczenie za witryną sklepową. Przestraszonemu, schowanemu za ladą chłopcu bezgłośnie kazała schować się głębiej, tuż pod kontuarem. Nie wiedziała po czyjej jest stronie i czy robi dobrze, ale starała się ufać własnej intuicji... w końcu... czy właściciel tych błękitnych oczu mógł zrobić coś złego? Zaraz miała się przekonać.
Zerknęła w stronę wampirzycy, przepraszającym wzrokiem dając jej znak, że tego dnia nie da rady jej już obsłużyć. Zresztą sama Helen pewnie już się tego domyśliła, a dźwięk dzwonka uwieszonego nad drzwiami tylko je w tym utwierdził. Antoinette widząc jak próg przekroczyła pracownica magimilicji, odetchnęła w duchu - nie był to zamachowiec, nie był śmierciożerca, tylko strażnik prawa mający obowiązek ich chronić. Mimo tego jednak ironicznie poczuła, że sprawa nie jest załatwiona. Wyjaśnienia kobiety, jak widać okrutnie zmęczonej, wszystko jej wyjaśniły, choć pozostawiły w wielkim zaskoczeniu. Sądziła, że chłopiec, który siedział pod ladą był niewinny... uciekał od niebezpieczeństwa, lecz okazało się, że to on niebezpieczeństwo wywołał. Dlaczego więc wyglądał na tak przerażonego? Czy powinna powiedzieć kobiecie o tym, że blondyn tu jest, czy odesłać ją z niczym?
Zagryzła wargę, chwytając za pióro i kartkę papieru.
- Dobrze - skomentowała tylko, zapisując informacje, które jej podano: blondyn, nie więcej niż 160 centymetrów wzrostu, poszukiwany. Postanowiła grać idiotkę, narażając własną dupę dla obcego człowieka. Modliła się w duchu tylko o to, by Helen siedziała cicho. Postanowiła zrobić zakupy w najgorszym możliwym momencie, w tamtej chwili służyła jako dekoracja.
- Zgłoszę się jeśli tylko będę coś wiedziała, choć i tak zamykałam już sklep... - Wskazała głową na wampirzycę, tłumacząc przy tym, że obsługiwała właśnie ostatniego klienta. Był to również dla niej sygnał, że może lepiej byłoby dla niej, gdyby opuściła już sklep. - A ten chłopiec... to był zamach? - dopytała, z trwogą w głosie. Zamach? Obok jej sklepu? Katastrofa!


Sponsored content

Re: Madame Malkin

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach