Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!


CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Park nad Niemnem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Mistrz Labiryntu
avatar


avatar

PisanieTemat: Park nad Niemnem   Pon Wrz 02, 2013 12:42 pm

First topic message reminder :



Rosie Gordon, założycielka parku, była wielką fanką książki "Nad Niemnem". Niestety, nie było możliwości przeniesienia rzeki do Anglii, lecz pani architekt "zadowoliła się" Tamizą. W małym miasteczku powstało wielkie założenie parkowe, które nazwała "Park nad Niemnem". Według przewodnika rośnie tam pięćdziesiąt różnych gatunków drzew i krzewów. Dużo pań po pięćdziesiątce uważa, że jest to wprost idealne miejsce na spędzenie Walentynek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Adam Miracle
avatar


avatar
Martwy †

PisanieTemat: Re: Park nad Niemnem   Nie Sty 04, 2015 2:31 pm

Grzeczny pojedynek. O ile pojedynki mogą być grzeczne oczywiście. Adam wątpił, aby oboje chcieli zrobić sobie nawzajem krzywdę, dlatego nie używał żadnych zaklęć, które jakkolwiek mogłyby kobiecie zaskoczyć. Po co mu to? Nie czuł w tym żadnej satysfakcji. Sparing dla samego sparingu był dla niego największą nagrodą.
- Czyli jednak jestem w Twoim typie? Tylko muszę dorobić się paru blizn? – Poruszał śmiesznie brwiami. Nieprawdą byłoby stwierdzenie, że Miracle nie ma żadnych blizn. Parę już się dorobił. Najdłuższą miał na barku od podpalenia. Wiązała się z tym pewna długa historia, o której nie lubił mówić.
Kiedy dziewczyna śmiała się, Adam zaczął sobie tańczyć. W przyjacielskich pojedynkach wyznawał zasadę: jedno zaklęcie ofensywne, jedno obronne. Nieważne jak długo trwał dany urok. W prawdziwym pojedynku zapewne zaatakowałby kobietę jeszcze raz, aby zdobyć na nią przewagę. Kołysał biodrami w rytm jej szaleńczego śmiechu. Początkowo podobał się mu jej chichot, ale kiedy przerodził się w coś dziwnego… Już nie. Nie przerwał jednak swojego dzikiego tańczenia. Uniósł dłonie nad głowę i kołysząc biodrami, obrócił się dookoła swojej siły. Cara w końcu przestała się śmiać, więc i Adam przestał tańczyć.
- Miód na moje uszy. – Uśmiechnął się. Spojrzał na nią i jego uśmiech jeszcze bardziej się pogłębił. Podobała mu się taka rozbawiona. Być może przesadził z silą zaklęcia, ale i tak uważał, że aurorka powinna częściej się śmiać. Przecież to zdrowe!
- Bitwa na poduszki? Czemu nie? Kim bardzo lubi bitwy na poduszki! To co? Przywołać? – Mugole byliby bardzo zdziwieni, gdyby nagle zobaczyli lewitujące poduszki, które uciekają z ich domów. Adam złamałby wszystkie prawa dotyczące tajności. Niedobrze. Ten pomysł nie mógłby się przyjąć.
Auror przybrał pozycję. Gdzie ona celowała? Zmrużył swoje oczy. Nie spodziewał się…
- Protego Horribilis! – Patrzył zaskoczony na swoją tarczę, która obroniła go przed zarobieniem. Mimo wszystko udał, że się chwieje. Kobieta strzelała mu przecież prosto pod nogi. Lekko się „potknął” i pomachał rękoma niczym wiatrak.
- Uuu! Ale halny! – Wytknął jej koniuszek języka.
- Conjunctivus! Ty! – Machnął różdżką celując w jej oczy. Moc zaklęcia była stosunkowo niewielka. Albo mu zaklęcie nie wyszło albo jej zwyczajnie uszkodzić nie chciał.


Ostatnio zmieniony przez Adam Miracle dnia Nie Sty 04, 2015 2:48 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry
avatar


avatar

PisanieTemat: Re: Park nad Niemnem   Nie Sty 04, 2015 2:31 pm

The member 'Adam Miracle' has done the following action : Rzuć kością

#1 'Pojedynek' :

#1 Result : 4, 6

--------------------------------

#2 'Pojedynek' :

#2 Result : 4, 2

_________________
Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cara Rhee


Strona światła

PisanieTemat: Re: Park nad Niemnem   Nie Sty 04, 2015 8:38 pm

Użyć epitetu "grzeczny pojedynek" to tak, jakby nazwać Carę "grzeczną dziewczynką". Tak, tę kobietę, która ciągle domagała się walki, a jak jej nie dostawała to i tak pchała się ciągle w paszczę lwa. To już taki typ osoby. Bardzo nieadekwatne porównanie, walka przecież sama w sobie jest brudną dyscypliną - polega na ranieniu przeciwnika, prawda?
Zrobiła dzióbek z ust udając perfidnie, że zastanawia się nad odpowiedzią, ale mimo wszystko była ona jasna.
- Nie. Nawet blizny Ci nie pomogą! - i wytknęła mu język.
Jaki on był przewidywalny! Doskonale wiedziała, że zaproponuje jej taką właśnie bitwę. Niestety, Cara nie była nią zainteresowana. A już na pewno nie w jego towarzystwie!
Adam już kilkakrotnie wspominał o swojej córce - jaka to wspaniała uczennica, jaka radosna, bla bla bla. Z początku historii było całkiem miło słuchać, ale w którymś momencie całe biuro aurorów przewracało oczami na wspomnienie imienia "Kim".
- Podziękuję za poduszki. - mruknęła tylko. W tej chwili ważniejsza była walka niż jakieś poduszki! Już nawet nie wspominając o mugolach, którzy by ich dostrzegli...
- Protego! - krzyknęła bez namysłu, wyciągając ku sobie różdżkę. Całe szczęście, zaklęcie mocne nie było, bo jej tarcza także nie należała do najsilniejszych. Niewielka jego część przebiła się przez ochronę kobiety i na chwilę oślepiła ją ogarniającą ciemnością.
No właśnie... Kiedy Cara była mała miała swoją ukochaną, małą lampeczkę, która zawsze była zapalana, kiedy mała Cara szła spać. Dlaczego? A otóż dlatego, że to dziecko przy braku światła otwierało natychmiast swe małe, czarne oczka i budziło rodziców wrzaskiem na cały dom. Nawet po jego włączeniu małą Carę trzeba było uspokajać jeszcze przez przynajmniej dwadzieścia minut, co było bardzo uciążliwe w środku nocy.
Na szczęście teraz Cara była duża i nauczyła się opanowywać strach, stawiać mu czoło. Nie znaczyło jednak, że fobia minęła... Skutkowało to tym, że przez tę chwilę, kiedy do jej oczu nie docierało żadne światło, ciśnienie skończyło znacznie i poczuła dreszcze na plecach. Mięśnie się spięły.
I spotęgowało jej niezadowolenie.
- Tak chcesz się bawić? Avifors! - krzyknęła, a z różdżki wyleciała nieduża ilość czarnych ptaków, które przecinając powietrze, ruszyły wprost na mężczyznę.


Ostatnio zmieniony przez Cara Rhee dnia Nie Sty 04, 2015 8:58 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry
avatar


avatar

PisanieTemat: Re: Park nad Niemnem   Nie Sty 04, 2015 8:38 pm

The member 'Cara Rhee' has done the following action : Rzuć kością

'Pojedynek' :

Result : 2, 3, 6, 4

_________________
Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adam Miracle
avatar


avatar
Martwy †

PisanieTemat: Re: Park nad Niemnem   Nie Sty 04, 2015 9:42 pm

Pan Adam nie miał zielonego pojęcia o fobii kobiety, bo zresztą nigdy nie pytał. Kim też przechodziła przez taki okres, ale szybko się z tego wyleczyła. Może to i dobrze? Miracle chyba nie za bardzo wiedziałby co ma w takiej sprawie zrobić.
Poczekał aż zaklęcie przestanie działać. Mógłby zawsze je cofnąć, ale po co? Poczekał chwilę. Zrobił dwa oddechy. Skończyło się. Kobieta nie wyglądała na zadowoloną. Zaatakowała od razu. Jak to Adam, znów rzucił Zaklęcie Tarczy.
- Protego! – Spróbował się schować przed atakiem ptaków. Może i jego tarcza była cudowna, ale coś sprawiło, że jeden z nich przebił się przez jego tarczę i dziobnął go mocno w głowę. Czarodziej potarł miejsce, w które dostał. Odechciało mu się już pojedynków.
- Dobra, na dzisiaj koniec. Wygrałaś. – Szybko dzisiaj dał za wygraną. Być może dlatego, ponieważ wymarzył sobie zupełnie inaczej spędzić ten wieczór. Chciał pójść do domu, obejrzeć głupi mugolski program w telewizji. Odbiornik miał, chociaż nie jakiś luksusowy.
- Chyba zaczyna się niedługo Koło Fortuny, muszę lecieć. Miło było Ciebie spotkać i powalczyć. – Ukłonił się. Podszedł do ławki, nałożył na ramiona płaszcz. Schował różdżkę zza pazuchę. – Z pojedynku na pojedynek stajesz się co raz silniejsza. Podoba mi się to. Spodziewam się po Tobie wielkich czynów. – Uśmiechnął się szeroko i ruszył w swoją stronę. Miał nadzieję, że za zakrętem złapie Błędnego Rycerza.

[Opuszczam temat]


Ostatnio zmieniony przez Adam Miracle dnia Nie Sty 04, 2015 9:50 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry
avatar


avatar

PisanieTemat: Re: Park nad Niemnem   Nie Sty 04, 2015 9:42 pm

The member 'Adam Miracle' has done the following action : Rzuć kością

'Pojedynek' :

Result : 3, 5

_________________
Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry
avatar


avatar

PisanieTemat: Re: Park nad Niemnem   Czw Sty 08, 2015 5:37 pm

[z/t dla Cary]

Adam Miracle: -10 PŻ, +11 PD
Cara Rhee: -9 PŻ, +12 PD

_________________
Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bellatrix Black
avatar


avatar
Strona cienia

PisanieTemat: Re: Park nad Niemnem   Nie Lip 24, 2016 4:06 pm

Kiedy Bellatrix otrzymała wiadomość od swojej siostry aby spotkać się w parku wyruszyła z domu bez chwili zastanowienia. Oczywiście jej siostra nie była głupia aby spotykać się w biały dzień. Były umówione na późne godziny wieczorne. Wtedy kiedy wszyscy ludzie którzy gnali już do domów aby odpocząć sobie po kolejnym żałosnym dniu. Mugole.... same to słowo sprawiało, że Bellatrix miała ochotę nagle wyciągnąć różdżkę i rozpętać tutaj malutkie piekiełko. Chociaż po ostatniej akcji a Hogsmeade lepiej będzie jeżeli pohamuje tą swoją wybuchową osobowość. Od jakiegoś czasu jej myśli tak naprawdę zaprzątała tylko jedna osoba. Pewien wampir który śmiał odtrącić ich wyciągniętą dłoń. A przecież gdyby nie oni najpewniej wylądował by w Azkabanie. W tym gówniarzu nie było za grosz wdzięczności, i Bellatrix za cenę honoru postanowiła sobie, że tego gówniaka nauczy szacunku do tych którzy mu pomagają. I jednocześnie przyprowadzi go przed samo oblicze Czarnego Pana. W jej głowie już pojawiały się plany jak tego dokonać. Zbliżały się wakacje, zostanie sam... takie osobniki spod ciemnej gwiazdy zawsze są same, nikt nie przybędzie mu na pomoc, bo nikogo też nie będzie obchodzić dola wampira który pomordował z zimną krwią tyle ludzi. Pytanie tylko czy faktycznie był winny. Pannę Black tak naprawdę w tej chwili to nie obchodziło w żaden sposób. Winny czy nie, jeżeli sam Voldemort życzy sobie go ujrzeć, to ona doprowadzi do ich spotkania.
Kobieta weszła do parku odziana w czarną pelerynę która powiewała delikatnie na wietrze. Park był wyjątkowo opustoszały, a jedynymi źródłami światła były latarnie, które stały na brzegach chodnika. Gdyby była bardziej uwrażliwiona na piękno najpewniej zachwyciłaby się tą zielenią która tutaj panowała. W końcu podeszła do jednej z ławek i zasiadła na niej zakładając nogę na nogę. Zdjęła kaptur z głowy, sprawiając tym samym, że jej kruczoczarne loki spłynęły na jej ramiona. Dwa czarne węgielki obserwowała uważnie otoczenie. Skrzyżowała ręce na klatce piersiowej, a jej jedna noga która była o parta o drugą kołysała się płynie raz w przód raz w tył. Czekała aż ujrzy w końcu sylwetkę swojej ukochanej siostrzyczki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Narcyza Black
avatar


avatar
Strona cienia

PisanieTemat: Re: Park nad Niemnem   Nie Lip 24, 2016 4:39 pm

Będę czekała o 20 w parku Nad Niemnem.
Potrzebuję cię.

Taką wiadomość wysłała Belli. Była krótka i zwięzła. O czym chciała z nim porozmawiać? O wszystkim od kiedy wprowadziła się do domu Lucjusza, nie widziała jej ani ojca, który, no cóż, raczej nie był zadowolony z tego, że jego najmłodsza córka przed ślubem przeniosła swoje rzeczy do swojego przyszłego męża. Przecież to hańba by młoda kobieta mieszkała przed ceremonią ślubną z mężczyzną. Takie zasady. Dobrze, że jej siostra ją rozumiała a przynajmniej tak się wydawało Narcyzie. Tęskniła za nią, tylko jej mogła zaufać w tych czasach.
Mugole szybko poruszali się ulicami Londynu. Chcąc nie chcąc ocierała się o nich, dostając za każdym razem drgawek. Czuła się brudna i zbrukana. Wiedziała że jak przyjdzie do domu będzie musiała dokładnie się umyć. Weszła do parku i skierowała się w stronę ławek. Od razu dostrzegła Bellatrix. Przyśpieszyła kroku, po czym praktycznie wbiegła w ramiona siostry, nie mogąc opanować poruszenia. Tak dawno przecież jej nie widziała. Kiedy oderwały się od siebie, chwyciła ręce czarnowłosej kobiety i spojrzała głęboko w jej oczy.
- Opowiadaj, co u ciebie - powiedziała tonem, nieznoszącym sprzeciwu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bellatrix Black
avatar


avatar
Strona cienia

PisanieTemat: Re: Park nad Niemnem   Nie Lip 24, 2016 5:20 pm

Faktem było, że jej przeprowadzka do domu przyszłego męża w ich rodzinnym domu długo było tematem numer jeden rozmów pomiędzy ojcem a matką. Na szczęście Cyzia miała wyjść za czarodzieja czystej krwi co sprawiało, że ten nieszczęsny pomysł ze wspólnym zamieszkaniem nie był tak naprawdę aż tak źle odbierany. Nie zmieniło to faktu, że nawet Bella była zdania, że młoda kobieta z tak dobrego domu jakim był dom Blacków nie powinna była robić czegoś tak lekko myślnego. Dlatego też cała rodzina pozostawiła ten fakt, że Narcyza mieszka z Lucjuszem bez ślubu w tajemnicy.
W końcu czarne oczy Bellatrix dostrzegły postać która szybko zmierzała w jej kierunku, i zaraz potem rzuciła się na nią z uściskiem. Ona odwzajemniła delikatnie ten uścisk po czym szybko puściła siostrę. Kobieta nigdy nie była wulkanem uczuć, i podchodziła do tego wszystkiego ze swego rodzaju dystansem, ale nie oznaczało to, że nie kochała siostra. Może i była śmierciżerczynią, może wiele osób zginęło z jej różdżki, ale krzywdy siostry nikomu by nie odpuściła. Dlatego też jeżeli tylko Lucjusz ją skrzywdzi to Bella bez chwili zastanowienia wymyśli dla niego najgorsze tortury.
-Witaj Cyziu- Mówiła do niej zdrobniale od kiedy tak naprawdę pamiętała. Bardzo rzadko się zdarzało aby wymawiała całe jej imię. No... chyba, że była na nią zła, co tak naprawdę bardzo rzadko się zdarzało.
-Chłopak nam uciekł... ukrył się pod spódnicą opiekunki gryfonów... a potem jak tchórz zwiał. Kompletnie nie rozumiem co Czarny Pan w nim widzi- Warknęła wyraźnie podirytowana tym. Nie ma co się dziwić, Bellatrix była osobą która nie potrafiła zrozumieć słowa "porażka" i w chwili kiedy ją odniosła, kompletnie nie mogła sobie z tym poradzić. Co więcej... sam Mistrz też nie przyjmował do swojej świadomości tego, że mogliby odnieść porażkę, dlatego też musiała zrobić wszystko aby złapać chłopaka.
-No... ale dosyć o mnie... opowiadaj co u ciebie. Mam nadzieję, że on dobrze cię traktuje- Tak Bellatrix nie bardzo przepadała za Lucjuszem ale cóż czysta krew, i chciała czy nie musiała przyznać, że był on naprawdę dobrą partią dla jej siostry, więc musiała schować jakieś uprzedzenia do kieszeni i robić dobrą minę do złej gry.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry
avatar


avatar

PisanieTemat: Re: Park nad Niemnem   Pon Sie 29, 2016 1:20 am

Zakończenie sesji pomiędzy Narcyzą a Bellatrix z powodu zbyt długiego zwlekania z odpisami.
[z/t x2]

_________________
Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emmelina Vance
avatar


avatar
Strona światła

PisanieTemat: Re: Park nad Niemnem   Sob Paź 22, 2016 10:01 pm

Można spłonąć od podpałki w postaci sekretów, które się odkrywa, ale przecież jeśli się nie poparzymy nigdy nie odkryjemy, jakie są niebezpieczne lub jak przyjemne ciepło się dookoła nich rozpościera. Zależne jest to tylko od tego, jak blisko jesteśmy w stanie podejść, by nie przesadzić. Trzeba się przecież zatrzymać, ale "kto nie ryzykuje ten nic nie ma". Stanie kilka metrów od ogniska sprawi, że wiecznie będzie otaczał nas nieprzyjemny chłód. Przypadkowe wejście do ogniska może skrzywdzić, ale przynajmniej uwolni od wiecznej zimy. Nawet jeśli Bóg nie zawsze bywa miłosierny to czemu miałaby nie wierzyć w to, że moment w którym zajmie się ogniem nie będzie tym, w którym Bóg uczyni cud? W końcu one się nam przydarzają. Jaki cud mógł mieć miejsce w życiu Charlesa? A może jaki akt miłosierdzia przegapił?
Każdy chce rządzić światem. Odrzucają nawet to, co zwiemy moralnością, cnotami, prawdą, uczuciami. Wszystko to, co tworzy naturalny porządek rzeczy. Problem jest tylko wtedy, kiedy odkryje się, że tamto, co zostało zmiażdżone własnymi zachciankami było ważne. Wtedy naprawdę pozostaje tylko wierzyć w to, że wszyscy są kłamcami. Bo co by się wydarzyło, gdyby jednak było inaczej? Co jeśli ktoś mówi prawdę? I co gorsze - co jeśli ta prawda się nam nie podoba? Takie rzeczy nie są przyjemne, a my tego nie lubimy. Wygoda to ważna sprawa, szczególnie, kiedy można myśleć wyłącznie w kategorii JA. INNI to problem. Problemy są od tego, by je rozwiązywać. Więc jak tu wierzyć w to, że nie każdy problem trzeba rozwiązać? Emmelina taka właśnie jest. Same zagadki bywają wystarczające. Może nigdy nie dowie się za kim tak naprawdę wyszła po spożyciu zbyt wiele alkoholu. Może nigdy nie dowie się, kto krył się za tą twarzą, która tak naprawdę rozpoczęła ich rozmowę. On nie wiedział dokąd iść, a ona nie wiedziała po co przyszła i dlaczego brnie w to dalej. Nic nie wynikało z tego. Prócz chęci oderwania się od wszystkiego, co składało się na codzienność. Codzienność wymaga bardzo konkretnych zachowań. Spotykając nieznajomego i siadając obok niego również teraz, pomiędzy drzewami nie myślała o tym, czy się jeszcze spotykają albo czy będzie to pamiętać. A raczej ile zapamięta z tego, bo coś na pewno zostanie. Tyle, że im mniej informacji tym więc pozostanie do odkrycia lub dopowiedzenia.
Więc ostatecznie to nie tak głupie. Przecież im mniej ma się informacji tym więcej istnieje powodów, by chcieć ich więcej. Zresztą to miał być jej wypoczynek. Chcieli to sobie zrobiła takowy. Milcząc, tak po prostu. Ponoć cisza ma w sobie coś magicznego. Może uda im się odkryć, co to takiego? Cóż, nie tym razem. Emmelina faktycznie trochę pomilczała, ale kiedy dotarło do niej, że naprawdę tam siedzi i sobie tego nie wymyśliła to przypomniał jej się fragment rozmowy, którą odbyli wcześniej.
- Ponoć nie chcesz mnie uprowadzić, a jednak jakimś cudem wylądowaliśmy między drzewami. Wciąż nie powinnam się niczego obawiać? - Mówiła to oczywiście w typowy dla siebie sposób - z nutką żartu i tym uśmieszkiem, który od razu komunikował, że to raczej pretekst do pociągnięcia rozmowy niż rzeczywisty atak i wyrażenie strachu. Ta lekkość była nawet łatwiejsza w obecnej sytuacji. Z alkoholem we krwi nie było już słów, których nie można wypowiedzieć. Tylko gdzieś tam rozumek odzywał się echem, że może lepiej nie ufać za bardzo, ale jak to często bywa, rozum ma mniejszą siłę przebicia, szczególnie u kogoś, kto naturalnie kieruje się sercem, potrzebą, przeczuciem. Bo jak inaczej wytłumaczyć, że naprawdę za nim poszła? Nie ma przecież nic rozumnego w tym...

_________________

Sometimes the truth isn't good enough, sometimes people deserve more.
Sometimes people deserve to have their faith rewarded...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Charles Myrnin Hucksberry
avatar


avatar
Niosący naukę

PisanieTemat: Re: Park nad Niemnem   Pią Lis 25, 2016 2:01 am

Metoda małych kroczków, czyż nie? Nie można przecież od razu wchodzić w płomienie Szatańskiej Pożogi, jeśli wie się, że z tego spotkania nie wyjdzie się cało. Zresztą... czy jest to w ogóle możliwe? Albo chociażby prawdopodobne? Wątpliwości i dużo niestwierdzonych teorii, takich jak ta, która mówi, że eliksir, który sprawia, że płomienie łaskoczą zamiast niszczyć ciało zadziała również na Szatańską Pożogę. Czy jednak jest możliwe, żeby wygrało z czymś tak bliskim niszczycielskiej natury ognia? Zaczyna się więc od sprawdzenia jak to wpływa na palec, którym dotykamy pierwszego malutkiego sekretu, następnie próbujemy z dłonią, całą ręką i coraz więcej w innych warunkach, z innymi osobami, warząc tajemnice na wyznaczonej do tego wadze.
Bóg ma skłonność do żartów, zresztą Charlesowi coraz bliżej było do uwierzenia w teorię, że każdy ma swojego boga w głowie. Nie był w stanie sobie wyobrazić istoty, siły, na tyle potężnej by mogła mieć kontrolę nad wszystkim. Wszechświaty, planety, państwa, społeczeństwa, ludzie, zwierzęta, rośliny i każdy z żywiołów. Kto byłby w stanie objąć tą całą rzeczywistość? Prędzej uwierzyłby w cud dokonany delikatnymi rękoma Emmeliny niżeli w coś, co uczynił ktoś, kto nawet w świecie magii jest uznawany za wytwór wyobraźni.
Może było za dużo tych znaków zapytania? Może. I tak za dużo zdradził, choć za wiele słowami nie wyraził. Cieszył się więc ciszą przez chwilę, dopóki czarownica się nie odezwała. Nie był zły, przecież wszystko było w najlepszym porządku w tą wiosenną, jeszcze wtedy, noc.
- Bo nie chcę. Sama zresztą za mną przyszłaś, choć Cię ostrzegałem - odparł dość rezolutnie i się zaśmiał. Był już w takim stanie, że naprawdę mało rzeczy robiło na nim wrażenie. Nie był też spięty i zbyt elegancki. Otworzył oczy. - Jak myślisz? Powinnaś się obawiać?
Na chwilę spoważniał, choć w miodowych oczach nadal przebywały błyski. Poklepał trawę obok siebie, wyciągając w razie czego różdżkę. Może i dużo rzeczy uderzyło mu do głowy w tym, jakże pociągającym stanie, ale to nie oznaczało, że miał ochotę być zaatakowanym znienacka. Rozum nie miał teraz najmniejszego wrażenia. Nagle jakaś melodia wpadła mu do głowy i zaczął nucić, dłonią zachęcając do tego by Emmelina usiadła obok niego. Poruszył różdżką i w powietrzu pojawiło się kilka kolorowych, ruszających się zwierzątek, które zaczęły wydawać z siebie różne odgłosy.
- Patrz, patrz - powiedział z dziwnym dziecięcym zapałem, choć to komicznie kontrastowało z typowym męskim głosem. - Czyż magia nie jest nie-sa-mo-wita?




// PRZEPRASZAM ŻE TAK DŁUGO I KRÓTKO Rozpacz i ból Mam nadzieję, że mimo wszystko Ci się spodoba!

_________________


Ostatnio zmieniony przez Charles Myrnin Hucksberry dnia Nie Gru 11, 2016 6:09 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry
avatar


avatar

PisanieTemat: Re: Park nad Niemnem   Pią Lis 25, 2016 2:01 am

The member 'Charles Myrnin Hucksberry' has done the following action : Rzuć kością


'Pojedynek' :

Result : 4, 4

_________________
Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emmelina Vance
avatar


avatar
Strona światła

PisanieTemat: Re: Park nad Niemnem   Sro Gru 28, 2016 7:53 pm

Co jeśli to nie Bóg, nie Los, a po prostu inni ludzie sobie z nas żartują? Byłoby to w jakimś stopniu logiczne wytłumaczenie powodu dla którego tak wiele rzeczy nie idzie zgodnie z planem. Każda nasza decyzja nie ma wyłącznie wpływu na nas samych. Ludzie dookoła nas odczuwają ich skutki, więc może tak naprawdę jedynymi bogami są nasi przyjaciele, kochankowie i wrogowie? Wystarczy, że znikną, zareagują inaczej, wyjawią nasze sekrety, skłamią... niewiele potrzeba, by zmienić czyjeś całe życie. Jedna śmierć, kilka słów, jedna piosenka, trzy nieudane związki, jedno śniadanie - kto wie, co może mieć wpływ na to, jacy jesteśmy? Bo przecież nikt z nas nie stworzył samego siebie. Jak nie Bóg to ludzie, jak nie ludzie to kto? Takie pytania są chyba zbyt skomplikowane, by otrzymać na nie jednoznaczne odpowiedzi. Tyle, że tak zawsze możemy stwierdzić i wtedy ich zadawanie w ogóle nie miałoby żadnego sensu. Tylko czy naprawdę musi mieć jakikolwiek?
- Wiedziałeś, że ponoć małe dzieci nie reagują na słowa z partykułą "nie", bo zwyczajnie nie rozumieją jej znaczenia? Możemy więc uznać, że mój mózg obecnie działa na podobnym poziomie, co małego dziecka, więc kocha wyzwania. Chociaż to ostatnie jest dla niego chyba naturalne - Chyba zdążyła polubić ten śmiech, skoro tak chętnie brnęła w dyskusję, która nie miała być poważna i za żadne skarby świata nie mogłaby za taką uchodzić, kiedy ona uśmiechała się jak dziecko, a on jeszcze dalej szedł w te dziwne śmieszki wraz z nią.
- Wybierz sobie wersję w którą chcesz wierzyć. Nie, ponieważ przystojni mężczyźni nie mordują kobiet, kiedy są świadkowie, że to oni z nimi wyszli chwilę przed ich śmiercią, bo potrafią zaplanować lepszą zbrodnię. Nie, ponieważ sądzę, że w twoich oczach błyszczy coś wzbudzającego zaufanie. Tak, ponieważ wyprowadziłeś mnie między drzewa, a ja nawet nie wyjęłam różdżki, by w razie czego się obronić. Tak, ponieważ jest zbyt miły jak na nieznajomego do którego przysiadła się nachalna dziwaczka bez głowy do alkoholu - Decyzja, co mu się spodobało zostaje do rozpatrzenia. Emmelina nie zamierza udzielić bardziej dokładnej odpowiedzi. Konkrety są takie niewymagające, a przecież miała do czynienia z inteligentnym człowiekiem. Może odczyta pomiędzy słowami, co tak naprawdę myśli. Albo nawet nie zapamięta tych odpowiedzi i tyle. Usiadła obok niego i jego aura przeszła również na nią. Dziecięca radość z czegoś zwyczajnego.
- Oczywiście, że jest - Śmiała się, cieszyła, czy... cóż, chyba wszystko na raz, trudno powiedzieć, co w niej teraz się kumulowało. Siedziała zachwycona nowym widokiem. Zahipnotyzowana nim, zamilkła na chwilę. To dopiero magia - uciszona kobieta.

_________________

Sometimes the truth isn't good enough, sometimes people deserve more.
Sometimes people deserve to have their faith rewarded...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Park nad Niemnem   

Powrót do góry Go down
 
Park nad Niemnem
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Pomnik Piotrusia Pana
» Miejski park
» Park Promnitz
» Planten un Blomen
» Bryant Park

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Wielka Brytania :: Londyn -