Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!


CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Głazy (nad jeziorem)

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 8, 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość
Mistrz Labiryntu
avatar


avatar

PisanieTemat: Głazy (nad jeziorem)   Pon Wrz 02, 2013 2:26 pm

First topic message reminder :

Na dalekim i mocno już dzikim brzegu jeziora znajduje się nieco zalesiona część plaży; aby tam dojść należy iść linią normalnego brzegu tuż obok skarpy wzgórza - nie należy to do rzeczy najłatwiejszych, ponieważ kończy się tam ziemia i zostaje kupa śliskich kamieni, a kiedy jezioro gwałtownie wzbiera lub jest niespokojne ścieżka jest nie do przejścia. Ta niewielka quasi-wysepka jest interesująca nie ze względu na zachwaszczony skrawek ziemi, ale ze względu na ścieżkę z głazów, jaka od niej odchodzi. Siedem sporych kamulców, wyglądających jak kapsle powbijane tu przez jakiegoś znudzonego Olbrzyma, prowadzą do największego z nich, jaki tkwi na samym końcu.

(Uwaga! Ścieżka z kamieni skrywa się pod wodą na czas przypływu oraz podczas sztormu. Tylko największy głaz na końcu jest na tyle duży, że nadal pozostaje odkryty - jeśli ktokolwiek na nim zostanie podczas przypływu, będzie odcięty od brzegu na jakieś 3 godziny!)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
The author of this message was banned from the forum - See the message
Charlotte Macmillan
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Głazy (nad jeziorem)   Sro Mar 15, 2017 12:41 am

Nie chciała już być oschła, gdy udawała, że jej nie zależy na Giotto to tak jakby sprawiała samej sobie niewyobrażalny ból na świecie, a masochistką zdecydowanie nie była. Chciała wszystko wyjaśnić, chciała wreszcie dojść do jakiegoś porozumienia, zrozumieć albo dać sobie wyjaśnić to wszystko co do tej pory spędzało jej sen z powiek.
Bolało ją jednak gdy mimo jej pierwszego ruchu i kontaktu fizycznego, który zainicjowała on wciąż był taki... Zimny, niedostępny. Coraz bardziej ochoczo po jej głowie panoszyła się myśl, że może to wszystko to tak naprawdę tylko słowa bez jakiegokolwiek pokrycia w emocjach, a Giotto najzwyczajniej w świecie próbuje jej dać do zrozumienia, że to co czuje Charlotte pozostaje nieodwzajemnione i powinna najzwyczajniej w świecie sobie odpuścić.
Tyle, że myśl, że Giotto mógłby zginąć nie pozwalała jej na zabranie swoich zabawek z piaskownicy i pójście do domu. Nie mogła poddać się bez walki gdyż każdorazowo, kiedy jej umył podsyłał jej obraz męczarni Ślizgona, ona uświadamiała sobie, że tak naprawdę czego by nie wybrali to i tak będzie cierpieć. I będzie cierpieć tak samo czy to zostanie jej powiedziane, że ma się odwalić i dać mu święty spokój, czy też otrzyma chociaż trochę czasu z Giotto, który zbliży ich jeszcze bardziej.
- Mój spokój nie ma nic wspólnego z tym czy z tobą będę czy też nie. Naprawdę uważasz, że jeśli mnie od siebie odepchniesz to będę miała spokojne sny, że zapomnę o tym wszystkim co czuję, że wymażę cię ze swojej pamięci? - zapytała cicho, także się podnosząc i spoglądając na plecy chłopaka. - Nie będę szczęśliwa kiedy wyjedziesz, Gio. I nie będę potrafiła dać nikomu miłości na jaką będzie zasługiwał gdyż w moich myślach będzie znajdować się miejcie tylko dla ciebie. - bardzo niepewnie położyła dłoń na ramieniu Ślizgona, jednak już po kilku sekundach ją zabrała, samej się obsuwając, ramionami obejmując swoje nogi, a brodę opierając na kolanach.
- Bez ciebie też nie będę szczęśliwa. Jednak tej opcji nie dopuszczasz do swojej świadomości. Nie potrafisz uświadomić sobie jak niewyobrażalnie ważny jesteś się w moim życiu i jak nieodłączną częścią mnie się stałeś. - rzuciła bardziej w przestrzeń niż do Giotto, głowę chowając między klatką piersiową, a kolanami, które do niej przyciągała. Miała nikłą nadzieję, że to może sprawi, że nie będzie czuła tak bardzo i mocno, jednak to wszystko było na nic.
Ze strony Giotto czuła tak wielki chłód i chęć odepchnięcia, że nie wiedziała już jak z tym walczyć i jak pokazać mu, że się myli decydując za nią.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The author of this message was banned from the forum - See the message
Charlotte Macmillan
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Głazy (nad jeziorem)   Sro Mar 15, 2017 8:54 pm

To nie tak, że go nie znała. Po prostu nie rozumiała jak po tym wszystkim co powiedzieli i co działo się między nimi jeszcze tydzień czy dwa temu, Giotto potrafił teraz siedzieć ot tak, jakby nic dla niego nie znaczyła. Tylko jego słowa zaprzeczały czynom, chociaż i one raniły Charlotte dogłębnie, sprawiając, że coraz bardziej się w tym wszystkim gubiła. W samej sobie się gubiła czując, że od nadmiaru wszystkiego zaczyna i ją boleć głowa. A może to jednak od powstrzymywanych łez, które pragnęły wydostać się z jej oczu?
Powoli powróciła do pozycji leżącej, zamykając oczy, które atakowane były przez słońce, palce zaciskając na trawie, którą czuła pod swoją skórą.
- Mylisz się, nie zapomnę. I nawet jeśli podjąłeś już decyzję to ja dotrzymam mojej obietnicy i będę na ciebie czekać Giotto. I nie zamierzam teraz udawać, że cię nie znam i nic dla mnie nie znaczysz, ale skoro podjąłeś już decyzję i za siebie, i za mnie, to zamierzam być obok jako przyjaciółka. Oczywiście jeśli wciąż chcesz spędzać ze mną czas. - rzekła wyjątkowo spokojnie, jakby cała ta nerwowa atmosfera, która panowała nad ich rozmową jeszcze chwilę temu nigdy tak naprawdę się nie wydarzyła. - Ja jednak będę czekać. - dodała jeszcze raz, jednak już trochę ciszej, gdyż jakaś gula rosła powoli w jej gardle.
Nie zamierzała go na chwilę obecną przeciągać na swoją stronę, dochodząc w tej krótkiej chwili do wniosku, że może lepiej będzie po prostu być obok, tak jak była do tej pory, i nie wymagać niczego w zamian. Prawdę mówiąc nawet nie miała podstaw do tego aby czegokolwiek od Giotto oczekiwać. Nigdy jej niczego nie obiecywał, nie gwarantował, że będzie łatwo, miło i przyjemnie. Pierwszy raz jednak doszło do jakichś problemów od kiedy byli ze sobą tak blisko, pierwszy raz także usłyszała o tym wszystkim co do tej pory było przed nią ukrywane. I w pierwszej reakcji nie było możliwościami aby zareagowała inaczej, mniej emocjonalnie.
- Nie zawiodłeś mnie Giotto. Daleko ci do tego. - mogłoby się wydawać, że to inna osoba teraz z nim rozmawiała, całkiem nie podobna do nastolatki, która kilka minut temu rzucała oschłymi słowami i siadała jak najdalej od niego. Gołym okiem widać było zmianę jaka zaszła w Charlotte.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The author of this message was banned from the forum - See the message
Charlotte Macmillan
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Głazy (nad jeziorem)   Pią Mar 17, 2017 7:54 pm

Myślenie o tym, że ich przyjaźń niechybnie kierowała się ku końcowi nie było czymś, czym Macmillan chciała zaprzątać sobie głowę. Chociaż doskonale zdawała sobie sprawę, że to ich ostatnie wspólne dni razem i gdy nastolatka opuści Hogwart to straci tak naprawdę nie tylko miejsce, w którym lepiej czuła się niż we własnym domu, ale także człowieka, który stał się dla niej tak bliski, że gotowa była zrobić dla niego wszystko, to nie widziało jej się rozpaczać. Gdyby to zrobiła prawdopodobnie już pierwszego dnia wakacji nienawidziłaby samej siebie za to, że nie potrafiła być z Giotto tak jak dawniej, że dała się ponieść emocjom, które powinna trzymać na uwięzi. Jeszcze będzie miała masę czasu na płacz, na smutek i na rozdzierające jej serce emocje. I nie będzie miała nikogo, z kim będzie mogła o tym porozmawiać.
Odetchnęła z niemałą ulgą dostrzegając, że jej przejście do względnej normalności zadziałało tak jak chciała i już za chwilę Giotto leżał obok niej. Niepewny uśmiech wstąpił na usta nastolatki gdy dostrzegła jak Ślizgon rozpoczyna zabawę jej włosami - kłamstwem by było gdyby pewnego dnia powiedziała, że jej się to nigdy nie podobało.
Na pewno gdyby Giotto zaczął w tym momencie złorzeczyć samemu sobie Gryfonkę po raz kolejny poniosłyby emocje, naprawdę chciała wierzyć, że chłopak wróci i to wcale nie są ostatnie chwile, którymi będzie się pocieszała gdy nadejdą gorsze momenty w jej życiu. Mimo ogromnego strachu o Giotto ona naprawdę próbowała samą sobie przekonać, że może jeśli nie umiejętnościami magicznymi to pomysłowością i przebiegłością będzie w stanie ocalić swoją skórę nie raz i nie dwa. Nie był to jednak czas na takie przemyślenia
- Nie masz za co przepraszać. Nie jest mi przykro i nie jestem na ciebie za to zła. Możemy uznać, że to się nie wydarzyło tak naprawdę. - powoli obróciła głowę w jego kierunku, aby móc posłać mu szeroki uśmiech, pełen nadziei, że chłopak przystanie na jej propozycję i będą mogli spędzić resztę czasu w tym miejscu w przyjaznych nastawieniach.
- Pamiętasz jak opowiadałam o wygrzewaniu się w wakacje w słońcu i błogim nieróbstwie? - zapytała, chociaż nie dała mu nawet czasu na odpowiedź. - Właśnie coś takiego miałam na myśli. Ciepły, słoneczny dzień, zapach lata w powietrzu, śpiew ptaków gdzieś z oddali i ty obok. Lepiej by to nie mogło wyglądać. - sprawnie obróciła się z pleców na brzuch, brodę podpierając na łokciach, a kolana zginając w kolanach aby móc pomachać nogami w powietrzu jak gdyby nie było w jej sercu żadnych trosk. Albo jak gdyby potrafiła się od nich odciąć chociaż na tę krótką chwilę.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The author of this message was banned from the forum - See the message
Charlotte Macmillan
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Głazy (nad jeziorem)   Sob Mar 18, 2017 12:32 am

Znała jego los, nie zgadzała się z nim, a jednak próbowała to dzielnie znieść, nie próbować wywierać presji, zaakceptować decyzję jaką podjął Giotto. I to było niewyobrażalnie trudne, jednak znając jego maniakalny wręcz upór, czy był jakiś sens walczyć i odbierać sobie ostatnie dni razem? No, przynajmniej do walki wprost nie było większego sensu, jednak nikt nie mówił, że teraz całkiem Charlotte zrezygnuje i już nie podejmie żadnej próby chociażby przedłużenia jego pobytu w kraju. Już nawet nie chodziło o to żeby wracał do szkoły, nie chciał to nie musiał, i tak więcej uczył się na własną rękę, jednak gdy już to robił, mógł to porobić chociaż trochę dłużej, odrobinę, nabrać doświadczenia i poznać zaklęcia, które uratować będą mogły mu życie. Nie chciała za żadną cenę przekonywać Ślizgona, że nigdy ma nie wyruszać w swoją podróż, chciała mu wyłącznie jakoś uświadomić, że z większym doświadczeniem łatwiej mu będzie dokonać planowanej zemsty. I będzie większe prawdopodobieństwo, że mu się to uda.
- Nie zawsze robimy to co powinniśmy. - zauważyła wyłącznie, starając się zignorować wewnętrzny bunt, który się w niej obudził gdy Giotto po raz kolejny próbował jej mówić co powinna, a czego nie. Ale nie chciała zaczynać tego po raz kolejny, tłumiąc to co chciało się odezwać na rzecz uśmiechu, który zagościł na jej ustach kiedy wzrokiem powędrowała do jego twarzy znajdującej się coraz bliżej niej.
- Tabliczka czekolady by sprawiła, że zwątpiłabym w rzeczywistość tego momentu. Naprawdę, tyle szczęścia w jednym miejscu, no niespotykane. - lekko odchyliła głowę do tyłu aby poczuć jak strzelają jej kręgi szyjne, aby po chwili powrócić wzrokiem do twarzy chłopaka, uważnie jej się przyglądając i zapamiętując każdy najmniejszy detal jego skóry. Wiedziała, że nigdy nie będzie w stanie zapomnieć o nim, a jednak wolała korzystać póki mogła, zapamiętywać jak najwięcej. I chociaż robiła to dlatego, że coś w środku mówiło jej, że Giotto nie wróci to nie przyznawała się do tego przed samą sobą, usprawiedliwiając się tym, że po prostu niezbyt często miewała go do tej pory tak blisko i wyłącznie pragnie wykorzystać sytuację, którą chłopak sam jej podsuwał pod nos.
- Dzisiaj rano przyszła moja suknia na bal! - zawołała z podekscytowaniem, przypominając sobie nagle o tym i chcąc podzielić się wrażeniami z Giotto. - Jak dla mnie jest idealna, mam nadzieję, że tobie też się spodoba. Jeszcze jej nie przymierzałam, ale myślę, że będzie dobrze leżeć i nie przyniosę ci wstydu. - na chwilę opuściła dłoń aby zerwać źdźbło trawy, którym delikatnie przejechała po policzku Ślizgona, uśmiechając się przy tym szeroko.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The author of this message was banned from the forum - See the message
Charlotte Macmillan
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Głazy (nad jeziorem)   Pon Mar 20, 2017 1:57 am

Charlotte w końcu przestało się podobać, że Giotto non stop próbował nią kierować. Potrafiła to znieść tak długo, jak długo nie próbował ingerować w jej uczucia, kiedy to zrobił, brunetka poczuła, że przekroczył pewną granicę, która oznaczała tylko jedno - koniec jej potulnego zgadzania się na to co chłopak jej mówił. Miała własny rozum, w domu to pokazywała, potrafiła się postawić i nie zgadzać na to co mówił jej ojciec czy matka, jednak Ślizgon do ostatnich wydarzeń miał jakiś dar przekonywania, który sprawiał, że przytakiwała na wszystko co mówił. Dar ten jednak przestał działać i przez te ostatnie ich wspólne dni będzie musiał pogodzić się z faktem, że nastolatka już nie przyjmuje tak ochoczo jego planów stworzonych z myślą o niej.
Mimo, że widziała, że chłopakowi nie podoba się jej zabawa źdźbłem to jednak nie przerywała tego, ciekawa szczerze do czego Giotto się posunie aby ją powstrzymać. Wyłącznie wyrwie trawę z jej rąk (co oznaczałoby, że zerwałaby kolejną i powróciła do swoich praktyk), czy może jakoś inaczej przekona ją, że nie powinna tego kontynuować? Miała nadzieję, że uda jej się doprowadzić Nero do krytycznego momentu, w którym zdecyduje się na jakąś interwencję.
- Och, naprawdę? - zapytała ze śmiechem, przyglądając mu się z lekko uniesioną lewą brwią ku górze. - Czyli uważasz, że mogłabym pójść w samej bieliźnie, albo i bez niej, na bal i byś nie czuł, że coś jest nie tak? Zaakceptowałbyś to bez mrugnięcia okiem? - nie uważała, że ciągnięcie tematu w jakimkolwiek innym kierunku miałoby jakikolwiek sens. Nie zamierzała na nowo rozpoczynać kłótni i sporów, chciała miło spędzić czas i pośmiać się. Tak dawno tego nie robiła, że miała wrażenie, że jeszcze chwila bez chociażby minimalnego drgania kącików ust, a umarłaby. Albo dostała jakiegoś paraliżu twarzy, który zmieniłby jej mimikę w tę podobną do Filcha. A z tym zdecydowanie Charlotte nie chciałaby żyć.
- Widziałam ten mecz i naprawdę nie zamierzam się na jego temat wypowiadać gdyż to jest poniżej jakiegokolwiek poziomu. Tyle godzin spędziłam na przygotowaniach, a ty i tak wszystko zepsułeś. I nawet nie podszedłeś do mnie po meczu czego ci nigdy nie wybaczę. To twoje największe przewinienie! - jako, że ręce zaczęły jej drętwieć to położyła się na brzuchu, twarzą niemalże wtulając się we włosy chłopaka, natomiast źdźbłem trawy zmierzając na jego przedramię po którym zaczęła go drażnić.
Kiedy tak leżała, czując bliskość Giotto, ciepło słońca i dziwny spokój spowodowany unormowaniem sytuacji (chociaż na moment), miała wrażenie, że naprawdę mogłaby tak żyć. Że naprawdę tego by pragnęła. Nawet jeżeli później miałaby jeszcze bardziej cierpieć, tęsknić i żyć w strachu to była w stanie się na to zgodzić mając odrobinę więcej momentów jak ten dzisiejszy i odrobinę więcej czułości ze strony Ślizgona, której tak pragnęła, czego dowodem mogło być to jak blisko teraz leżała, rękę opierając o jego aby móc wygodniej tworzyć różne trasy dzierżoną w dłoni trawą.
Lgnęła do niego niczym ćma do światła, chociaż miała tę przerażającą świadomość, że spłonie od tego wszystkiego i nie będzie żadnego szczęśliwego zakończenia. Nie potrafiła jednak zachowywać się inaczej niż tak jak teraz.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The author of this message was banned from the forum - See the message
Charlotte Macmillan
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Głazy (nad jeziorem)   Pon Mar 20, 2017 3:17 am

Teraz, po pierwsze wiedziała, że łączy ich na tyle silna więź, że czegokolwiek by nie powiedziała to i tak w pewien sposób będą do siebie lgnąć, a przynajmniej mniej lub bardziej dotkliwie odczuwać nieobecność tego drugiego, a po drugie miała świadomość, że to, czego nie wypowie do końca szkoły może już nigdy nie zostać wypowiedziane i Giotto nigdy nie miałby przez to okazji poznać myśli i uczuć, które nastolatka posiadała. Nie było więc innej opcji niż odkrywanie tego, co leżało na sercu, nawet w słowach, które miały sprawić i które sprawiły ból i kłótnię, przez którą Gryfonka upodobniła się do unikającego ludzi szóstoklasisty.
- Tak? W takim razie gdzie byśmy wtedy poszli? - zapytała prowokująco, dając się wciągnąć w tę grę dwuznaczności, którą jej oto chłopak serwował. I kłamstwem by było gdyby powiedziała, że jej się to nie podoba. Nawet jeżeli miała świadomość, że nic z tego nie będzie i wszystko zaczyna i kończy się na słowach to gdzieś tam w środku przyjemnie było usłyszeć, że mimo wszystko podoba się Ślizgonowi. Ba, że doszło do sytuacji w której słyszy wprost takie rzeczy jak te teraz, od których lekko czerwieniały jej policzki, a źrenice się rozszerzały.
- Kto ci kazał myśleć o dupach? Jakich dupach? Ja rozumiem, że masz wianuszek fanek, ale naprawdę, tę najwierniejszą chociaż uśmiechem mógłbyś uraczyć. - udawała naburmuszenie, którego w niej tak naprawdę nie było. Miała w tym momencie zbyt dobry nastrój aby móc pozwolić sobie na jakieś negatywne emocje i obrażanie się naprawdę. Byłaby prawdziwą idiotką gdyby uniosła się przez coś takiego jak nie podejście do niej po meczu.
- Oczywiście, bo to wstyd, że tylko trzydzieści. Nie wiem co ty sobie wyobrażasz, to było poniżej poziomu, którego się spodziewałam. - kiedy dostrzegała uśmiech na ustach Nero sama zaczynała się szczerzyć niemiłosiernie, jak gdyby dostała jakiś super wymarzony prezent albo przynajmniej książkę z mugolskiej księgarni na którą od dawna czekała, a której nie mogła kupić jak inni ludzie ze względu na ojca, który nawet literaturę piękną tworzoną przez niemagicznych ludzi uważał za coś poniżej jakiegokolwiek poziomu.
Pisnęła cicho zaskoczona, czując jak Giotto ją łapię za nadgarstek, aby po chwili zacząć chichotać, posłusznie wypuszczając narzędzie tortur, które doprowadziło do zamierzonego przez nastolatkę celu. Równie posłusznie dała pokierować swoją dłoń na jego włosy, lecz gdy tylko jego ręka zniknęła, Charlotte ułożyła się wygodniej, przysuwając bliżej Ślizgona aby przedramię móc położyć w okolicach jego obojczyków, i dopiero wtedy zgiąć rękę w łokciu, a dłoń przyłożyć najpierw do policzka chłopaka, a po chwili przesunąć ją na jego włosy, które zaczęła przeczesywać spokojnie, wyciszając się przy tym.
I jak na nią była naprawdę długo cicho, możliwe, że nawet przez dobre dwie, trzy minuty nim zdecydowała się zabrać po raz kolejny głos.
- A gdybyś mi skręcił coś w dłoni? - cichy głos wydobył się spomiędzy jej warg, jednak nawet nie otworzyła oczu, skupiając się wyłącznie na bodźcach czuciowych, a nie wzroku. Te pierwsze dawały zdecydowanie mocniejsze doznania, przyprawiając serce Macmillan o szybsze bicie serca.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The author of this message was banned from the forum - See the message
Charlotte Macmillan
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Głazy (nad jeziorem)   Pon Mar 20, 2017 2:48 pm

Chociaż udawała, że tak nie jest, to jedna, krótka chwila, w której wierzyła, że mogliby spróbować być razem sprawiła, że chociaż zachowywała się jak dotychczas to w głowie miała jakieś uchylone drzwi, klapkę, która sprawiała, że pojawiało się pytanie "co by było gdyby". Miała świadomość, że nie powinna sobie na to pozwalać, a jednak żadna z myśli nie potrafiła przekonać Macmillan do tego aby najzwyczajniej w świecie odpuściła i zapomniała.
- Rzeczywiście, ciepła kąpiel to zawsze dobry pomysł. - wiedziała co Nero miał na myśli, a jednak chciała sprawdzić czy udawanie głupiutkiej sprawi, że chłopak powie coś więcej na temat swojego pomysłu nie dotarcia nawet na bal. Prawdę mówiąc Charlotte nawet specjalnie by nie rozpaczała gdyby się tam nie zjawiła, pod warunkiem, że zamiast tego będzie mogła spędzić ten czas ze Ślizgonem. To by była bardzo dobra wymiana na którą przystałaby nie zastanawiając się zbyt wiele.
- Jak możesz! - zaśmiała się, dźgając go lekko w bok, chociaż specjalnie jej to nie poruszyło. Na to, że pani Nero jest jego największą fanką była w stanie przystać, jednak Macmillan zdecydowanie zajmowała miejcie zaraz za nią. I prawdopodobnie była jedyną przedstawicielką Gryffindoru, która przez te wszystkie lata, gdy Slytherin grał mecze kibicowała im (nie licząc potyczek z jej domem), a nie wszystkim innym. Lubiła oglądać wygrywającego Giotto i nawet jeżeli nie pokazywał po sobie, że każdy triumf przynosi mu w jakimś stopniu radość, to ona wiedziała, że tak jest. Prawdopodobnie jako jedna z niewielu w całej szkole.
Leżała tak i spokojnie bawiła się jego włosami, i chociaż starała się nie myśleć o niczym to w głowie nastolatki narodziła się myśl, że prawdopodobnie już nigdy nie będzie czuła takiego spokoju i harmonii jak w tym momencie, gdyż jeden, najważniejszy element, zostanie jej odebrany, a bez niego nic nie miało prawa działać bez zarzutu.
Czując, że Giotto leży teraz twarzą zwrócony w jej kierunku powoli uniosła swoje powieki i uśmiechnęła się do niego lekko, dłoń przenosząc na policzek chłopaka.
- Wiem, że byś tego nie zrobił. Bez mrugnięcia okiem powierzyłabym moje bezpieczeństwo w twoje ręce. - odparła szeptem, nie przestając dłonią pieścić jego policzka do czasu, aż nie powrócił do poprzedniej pozycji, a sama, zachęcana przed niego dodatkowo, nie przesunęła się tak, aby położyć się na boku i móc w niego wtulić. Głowę wygodnie ułożyła na ramieniu Giotto, a po chwili także jej ręka znalazła się na chłopaku, dłoń przykładając do jego szyi. Także nogę Charlotte przerzuciła przez Ślizgona, tak, aby jak największą powierzchnią ciała do niego przylegać.
Trudno w takiej chwili było jej wierzyć, że tak naprawdę wszystko chyli się ku końcowi i nigdy nie będzie już tak jak teraz. W tym momencie naprawdę była skłonna przyznać rację swoim nadziejom, że jeszcze jest szansa na to, aby ich historia skończyła się odrobinę inaczej, mniej dramatycznie i boleśnie niż było to wstępnie zaplanowane. I nie chciała aby ta nadzieja była jej odbierana, bo to głównie ona sprawiała, że Macmillan nie załamywała się już teraz i już w tym momencie nie zaczynała opłakiwać Giotto, chociaż nawet nie miała pewności czy wszystkie czarne scenariusze się spełnią.
Marzyła o tym aby mieć więcej czasu sam na sam z Giotto. Nawet jeżeli później miała cierpieć bardziej niż bez tych wszystkich czułości i bez tej całej bliskości.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The author of this message was banned from the forum - See the message
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Głazy (nad jeziorem)   

Powrót do góry Go down
 
Głazy (nad jeziorem)
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 9 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 8, 9, 10, 11  Next
 Similar topics
-
» Rozłożyste drzewo nad jeziorem
» Chatka nad jeziorem
» Pomost, na północnym krańcu jeziora
» Nad Jeziorem
» Rozłożyste drzewo nad jeziorem

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Hogwart :: Blonia -