Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!


CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Głazy (nad jeziorem)

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... , 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość
Mistrz Labiryntu
avatar


avatar

PisanieTemat: Głazy (nad jeziorem)   Pon Wrz 02, 2013 2:26 pm

First topic message reminder :

Na dalekim i mocno już dzikim brzegu jeziora znajduje się nieco zalesiona część plaży; aby tam dojść należy iść linią normalnego brzegu tuż obok skarpy wzgórza - nie należy to do rzeczy najłatwiejszych, ponieważ kończy się tam ziemia i zostaje kupa śliskich kamieni, a kiedy jezioro gwałtownie wzbiera lub jest niespokojne ścieżka jest nie do przejścia. Ta niewielka quasi-wysepka jest interesująca nie ze względu na zachwaszczony skrawek ziemi, ale ze względu na ścieżkę z głazów, jaka od niej odchodzi. Siedem sporych kamulców, wyglądających jak kapsle powbijane tu przez jakiegoś znudzonego Olbrzyma, prowadzą do największego z nich, jaki tkwi na samym końcu.

(Uwaga! Ścieżka z kamieni skrywa się pod wodą na czas przypływu oraz podczas sztormu. Tylko największy głaz na końcu jest na tyle duży, że nadal pozostaje odkryty - jeśli ktokolwiek na nim zostanie podczas przypływu, będzie odcięty od brzegu na jakieś 3 godziny!)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Charlotte Macmillan
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Głazy (nad jeziorem)   Pon Mar 20, 2017 11:42 pm

Wątpiła, że teraz rozstanie będzie proste. Ba, była wręcz pewna, że to nie będzie nic prostego i ostatnia wspólna rozmowa czy ostatni uścisk sprawią, że serce Charlotte rozpadnie się na małe kawałeczki i już nigdy nie poskłada. Była pewna, że nigdy w stu procentach nie pogodzi się z utratą Ślizgona, nawet gdyby nigdy nie doszło do ich zbliżenia, które można było obserwować w ostatnich tygodniach, to i tak umierałaby przez to wszystko co przewidywali, że się wydarzy. Że już nigdy nie będą mieli okazji się zobaczyć, że być może nawet sowy z listem nie będzie dane jej dostać i nawet nie otrzyma informacji czy i kiedy utraciła go bezpowrotnie. Czy został osadzony w Azkabanie czy może jego truchło porzucone zostało gdzieś w rowie?
Po takich myślach i dramatycznych scenariuszach chwila rozluźnienia zdecydowanie była potrzebna. Pozwolić sobie zapomnieć i po prostu być, czerpać radość z tej sytuacji i nie truć umysłu dramatami. Właśnie tak powinny wyglądać ich ostatnie dni w Hogwarcie, powinni czerpać z nich garściami, a nie żywić względem siebie urazę, wypominać sobie błędy w rozumowaniu i w argumentach używanych w czasie kłótni. Tak zdecydowanie było przyjemniej, lepiej.
Szczerze uważała, że byłby w stanie ją ochronić przed każdym złem, które by w tych ostatnich dniach stanęło na ich drodze. Później będzie musiała radzić sobie sama, nauczyć się polegać tylko na sobie gdyż nikt w tych czasach nie był pewnym sprzymierzeńcem, więc póki miała obok siebie Giotto, któremu ufała bezgranicznie, łatwiej było oddychać i myśleć o tym, że nic złego nie może mieć miejsca. Przecież nikt nigdy nie zaopiekowałby się jej życiem z taką troską, z jaką zrobiłby to Ślizgon i była to prawda, której brunetka bronić mogłaby z zaciętością lwicy.
Westchnęła cicho czując jak Giotto przyciąga ją do siebie jeszcze bardziej. Instynktownie wtuliła się przez to w niego mocniej, kciukiem gładząc jego szyję. I także siódmoklasistka zamknęła oczy, czując jak dopada ją senność. Po tym wszystkich nocach kiedy nie spała zestresowana sytuacją, która między nimi się narodziła teraz czuła jak to wszystko z niej schodzi dając miejsce na zmęczenie. I był to dobry moment na powolne odpływanie gdyż była pewna, że jeśli udałoby jej się zasnąć tutaj, teraz, to wyspałaby się jak nigdy dotąd, odpoczywając obok kogoś, z kim byłaby w stanie zasypiać i budząc się co rano.
Wiedziała, że mogą sobie na to wszystko pozwolić gdyż byli całkowicie sami i marne były szanse, że ktoś miałby ich tutaj znaleźć i zakłócić spokój, który wypracowali. Gdyby Giotto wyczuwał, że zaraz może pojawić się w okolicy intruz to nigdy nie dopuściłby do takiego rozluźnienia.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The author of this message was banned from the forum - See the message
Charlotte Macmillan
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Głazy (nad jeziorem)   Wto Mar 21, 2017 11:15 pm

Nastolatka uważała, że tak, czego dowodem były jej poprzednie słowa. Naprawdę wierzyła, że nikt inny nie ochroniłby jej tak jak Giotto i szczerze mogła przyznać, że w sprawie swojego bezpieczeństwa i życia nie pokładała w nikim innym takiego zaufania jak w Ślizgonie właśnie. Własnej rodzinie by nie zaufała bez mgnienia oka, a jemu owszem. Gdyby znaleźli się w niebezpieczeństwie i Giotto powiedziałby jej co ma robić, robiłaby to bez zbędnego zastanowienia. Można ją było nazywać za naiwną, łatwowierną, wciąż dziecinną, jednak w chwilach jak ta, kiedy zasypiała wtulając się w niego dobrze było żyć przekonaniem, że jest ktoś, kto może nie oddałby za nią życia, ale na pewno bardzo się starał aby wyszła z jakiegoś zdarzenia z jak najmniejszymi obrażeniami.
Wszystkie przemyślenia jednak i dywagacje musiały zejść na dalszy plan gdy Macmillan zasnęła wreszcie, palce zaciskając na koszuli chłopaka aby mieć pewność, że nigdzie się nie ruszy bez jej wiedzy. Co prawda leżała na nim prawie całym ciałem, ale środków ostrożności nigdy zbyt wiele, prawda?
Była jednak na tyle zmęczona tymi wszystkimi bezsennymi nocami, że gdy się wreszcie ocknęła, niezbyt wiedziała ani w którym momencie zasnęła, ani tak naprawdę gdzie jest. Dobrej chwili potrzebowała aby wszystko w jej głowie się poukładało i nabrało sensu, aby przypomniała sobie dlaczego tak naprawdę śpi na wysepce na jeziorze, korzystając z Giotto jako z osobistego i przenośnego materaca chroniącego ją przed niewygodą.
Korzystając ze słabego uścisku Nero powoli usiadła i przeciągnęła się leniwie, słysząc jak jej kości przeskakują dając chwilowe uczucie ulgi. Przetarła także twarz dłońmi, ziewając przy tym przeciągle jak gdyby ta drzemka tylko rozbudziła jej apetyt na dalsze spanie. Ale ile można spać na ubitej ziemi? Łatwiej by im było gdyby przetramsmutowali cokolwiek w materac, jednak kto się spodziewał, że od wojny przejdą do wspólnego snu na trawie? Jeszcze ona to pół biedy, bardziej się zastanawiała jak tam Giotto, który nie dość, że swoim ciężarem był dociskany do ziemi to jeszcze jej, czego szczerze mu współczuła.
Siedziała tak chwilę, niezbyt ogarniając świat po tej drzemce, jednak w końcu zaczęło jej się nudzić przez co szturchnęła w końcu chłopaka nogą, mając nadzieją, że to go obudzi i wymyślą razem co dalej robić. I czy w ogóle dalej coś robić razem. No ale siedzieć dłużej w ciszy nie mogła, przez co po raz kolejny go szturchnęła. Zbyt długo ostatnimi czasy wstrzymywała się od jakichkolwiek słów aby teraz marnować okazje na słuchacza, który zawsze cierpliwie znosił jej gadanie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The author of this message was banned from the forum - See the message
Charlotte Macmillan
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Głazy (nad jeziorem)   Sro Mar 22, 2017 7:14 pm

Naprawdę jej się nudziło kiedy tak siedziała w tej ciszy, nie mając nawet do kogo się odezwać. A sama do siebie mówić przecież nie będzie bo jeszcze by ją uznali za jakąś stukniętą. Chociaż nie do końca wiedziała kto to mógłby być to jednak przezorny zawsze ubezpieczony, przecież Giotto też mógł w każdej chwili się obudzić i usłyszeć co też Macmillan wyprawia, a zdecydowanie ostatnim czego chciała to łatka wariatki, którą by jej doczepił.
Dlatego też tak go szturchała, nie sięgając tym razem po radykalne środki takie jak źdźbło trawy, widząc, że jednak nie jest to potrzebne i Ślizgon powoli walczy aby otworzyć oczy. Wydawało jej się, że całą wieczność przyzwyczajał swój wzrok do słońca, które wciąż ochoczo gościło na niebie, a dzięki któremu nie przemarzli leżąc w tym miejscu. Chociaż może gdyby nawet zimno było to by nie zmarzli, Charlotte tak szczelnie była wokół niego owinięta, że prędzej mogliby się zagotować z gorąca niż przemarznąć.
Gdy wreszcie na nią spojrzał i odezwał się, na twarzy nastolatki pojawił się szeroki uśmiech, a sama zainteresowana przysunęła się i obróciła tak, aby siedzieć twarzą w kierunku chłopaka, nie chcąc zmuszać siebie i jego do przekręcania głów i nadwyrężania karków.
- Chętnie usłyszę jak wyobrażałeś sobie poranki ze mną. - podjudziła go lekko, jednak też siedzieć zbyt długo nie mogła spokojnie, wpadając w końcu na pomysł aby usiąść okrakiem na brzuchu chłopaka, mając dzięki temu jak najlepszy widok na jego twarz. - Poza tym kto powiedział, że poranki by nie wyglądały tak jak sobie wyobrażasz? To jest tylko pobudka po popołudniowej drzemce, a mi naprawdę zaczęło się nudzić. Co prawda mogłam dać ci jeszcze chwilę pospać, ale jak już wspominałam, nie zawsze robię to co bym mogła albo to co powinnam. No, dlatego też nie śpisz. Chyba jedyne co ci pozostało to pogodzić się z tym. - swoją wypowiedź zakończyła lekko wzruszając ramionami, chociaż większego sensu to nie miało gdyż Giotto nawet na nią nie patrzył, leżąc wciąż z zamkniętymi oczami.
Nastolatka oparła jednak w końcu dłonie na jego klatce piersiowej i lekko się nachyliła, pozwalając swoim włosom delikatnie opaść w dół i zahaczyć kilkoma pasmami o twarz szóstoklasisty, chcąc wymusić na nim jakąkolwiek reakcję.
Przecież nie mogli spędzić tych ostatnich dni w całkowitej ciszy. Jeszcze było tyle rzeczy niewypowiedzianych przez Gryfonkę, że chciała to jak najszybciej nadrobić, wręcz nadgonić swój limit dzienny na przyszłość, kiedy to nie będzie miała do kogo się odezwać. Teraz zamierzała w stu procentach wykorzystać obecność Giotto.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The author of this message was banned from the forum - See the message
Charlotte Macmillan
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Głazy (nad jeziorem)   Sob Mar 25, 2017 6:53 pm

Powinien docenić łaskę jaką go obdarzyła, mało komu była skłonna podarować choćby sekundę snu, a Giotto na dobrą sprawę spał ponad minutę dłużej niż sama Charlotte. To nie był przecież przypadek, dlatego też uważała, że nie zrobiła nic złego. Wręcz przeciwnie, że zachowała się bardzo dobrze budząc go i uświadamiając, że to nie czas na przedłużanie odpoczynku. Mogłaby nawet powiedzieć, że Giotto wyśpi się w grobie, ale chyba nie było to adekwatne do sytuacji sprzed kilku dni, szkoda takimi rzeczami psuć atmosferę, która powróciła łaskawie do punktu wyjścia. Albo i nawet poprawiła się względem tego co było przed ich kłótnią. W końcu przyjemniej było wiedzieć po jakim gruncie się stąpa, mieć świadomość, że można powiedzieć wszystko o czym się myśli bez poczucia, że to coś nieodpowiedniego.
- Pf, też mi odpowiedź. - mruknęła szczerze rozczarowana, wywracając przy okazji oczami. Chciała nawet w ramach buntu udawać, że jest urażona, może wręcz obrażona, ale bądźmy szczerzy, kilka sekund bez wypowiadania słów i Charlotte zaczynała się nimi dusić. A samobójstwa na chwilę obecną nie planowała, więc milczenie nie wchodziło w grę.
Kiedy łaskawie otworzył oczy na jej ustach pojawił się jeszcze szerszy uśmiech i nawet włosy przerzuciła na jedno ramię żeby go więcej nie drażniły.
- Tylko wieczory? Naprawdę? Słabą masz w takim razie wyobraźnię. - posłała mu pełne współczucia spojrzenie i nawet poklepała go pociesznie po głowie.
Chociaż obstawiała, że podaje jej okrojoną wersję, i to bardzo okrojoną, to jednak nie sprawiało to, że byłaby w stanie powstrzymać się od jakiegoś niewybrednego komentarza, który przy dobrych wiatrach mógł go pchnąć w kierunku jakiejś reakcji, czegokolwiek, co nie byłoby leżeniem jak kłoda i pokornym zgadzaniem się na wszystko co Charlotte robiła.
Westchnęła więc w końcu cicho i położyła się na chłopaku, leżąc tak chwilę w głową wciśniętą między jego szyję a bark, bardzo poważnie zastanawiając się nad tym co mogłoby go przekonać do jakiejkolwiek aktywności? Ciężko było bowiem coś wybrać, tym bardziej, że bała się, że coś głupiego mogłoby sprawić, że przekroczyłaby niebezpieczną granicę za której znajdowała się niechęć Giotto, a w tamte rejony zdecydowanie nie chciała się zapuszczać.
- Zjadłabym coś słodkiego. Jakieś ciasto. Albo ciastka. Albo czekoladową żabę. Albo nawet fasolki wszystkich smaków, chociaż kiedyś trafiłam na taką o smaku potu, od tamtego czasu mam pewną dozę niepewności w sobie gdy decyduję się na wzięcie jakiejś. Kiedyś mama opowiadała mi, że trafiła na psią kupę i tak strasznie się porzygała, że do tej pory na widok chociażby opakowania ma odruch wymiotny. I ja się jej nie dziwię, nawet chowam przed nią każde moje zapasy ich żeby nie prowokować niechcianych reakcji jej organizmu. Wyobrażasz sobie? Tak zjeść psią kupę? Fu. - mruknęła zdegustowana, obracając głowę tak, że mówiła wprost w skórę jego szyi, palcami lewej dłoni maszerując po kości obojczykowej Giotto.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The author of this message was banned from the forum - See the message
Charlotte Macmillan
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Głazy (nad jeziorem)   Sob Mar 25, 2017 10:35 pm

Nikt nie mówił o wyjawianiu od razu wszystkich myśli, tego to nawet w najśmielszych snach Charlotte się nie spodziewała. Po prostu liczyła, że dowie się czegoś więcej niż "przyjemniej". W tym jednak momencie to co ona chciała nie bardzo pokrywało się z tym co Giotto chciał Gryfonce przekazać, przez co musiała pogodzić się ze smutnym faktem niedoboru informacji, gdyż nie znała żadnego sposobu na to, aby przekonać go do powiedzenia czegokolwiek. Westchnęła więc sobie wyłącznie ciężko, przełykając tę gorzką pigułkę, z nadzieją, że następnym razem uraczona zostanie chociaż jedną informacją więcej.
Czując jak Giotto zaczyna ją drapać po plecach momentalnie zrobiła koci grzbiet chcąc się nastawić tak, aby drapał w miejscu, w którym najbardziej lubiła, jednak i ta przyjemność nie trwała zbyt długo i już chwilę później powróciła do normalnego leżenia na chłopaku, palcami nie zaprzestając swoich spacerów po jego obojczyku.
- Ja naprawdę nie pojmuję jak można nie jeść słodyczy. Słodycze to najlepsze co ludzie kiedykolwiek wymyślili. Szczególnie czekolada, ją bym mogła jeść kilogramami. I chociaż wiem, że na siłę cię do niczego nie przekonam, to nie zmienia faktu, że nie rozumiem. To tak jakby odbierać sobie jedną z największych przyjemności na całym świecie. Kiedy ta czekolada się rozpływa powoli w ustach, kiedy jej smak dociera do najdalszych kubków smakowych... To jak podróż do raju i z powrotem. - zakończyła rozmarzonym głosem, przymykając oczy kiedy tak o tym wszystkim  opowiadała. Zdecydowanie zbyt długo nie jadła czekolady i było teraz widać efekt odstawienia. Musiała czym prędzej to nadrobić nim całkiem jej na umysł siądzie i nie będzie w stanie myśleć o niczym innym.
Tak jak teraz, kiedy dopiero po dobrej chwili dotarły do niej słowa chłopaka, a także kilkunastu sekund potrzebowała żeby zarejestrować, że zaczęło burczeć mu w brzuchu.
Gwałtownie podniosła się do pozycji siedzącej i spojrzała na niego podejrzliwie, unosząc jedną brew ku górze.
- Jesteś głodny. - zauważyła niczym prawdziwy detektyw, dłonie opierając na swoich udach. - Wracamy do zamku coś zjeść? No chyba, że wolisz iść tam sam, to wtedy odczekam tutaj kilka minut nim ruszę w jego kierunku. Bo słyszę, że chce ci się jeść więc mnie nie okłamuj tylko powiedz w jaki sposób wracamy do szkoły, a raczej w jakiej konfiguracji. Razem czy osobno. - to zadziwiające, że nawet na tak błahy temat Charlotte potrafiła się rozgadać do tego stopnia, że wychodził kolejny mini monolog. Kiedy się tak nad tym dłużej zastanawiała to naprawdę był pod wrażeniem, że Nero potrafił wytrzymać z nią tak długo. I zdecydowanie była mu wdzięczna za tę cierpliwość, którą jej okazywał. Mało kto byłby w stanie znieść z nią tyle czasu co Giotto.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The author of this message was banned from the forum - See the message
Charlotte Macmillan
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Głazy (nad jeziorem)   Nie Mar 26, 2017 12:36 am

Nastolatka nie czuła jakiejś wielkiej potrzeby do tego, aby zawsze i wszędzie traktowaną być poważnie. Kiedy chciała aby ludzie postrzegali ją jako kogoś odpowiedzialnego, kogoś, z kim można porozmawiać na jakiś poważny temat to takim też rozmówcą się stawała, jednak na co dzień? Nie czuła żadnej większej potrzeby aby każdy na zawsze zapamiętywał jej słowa, kiedy miała tyle szalonych planów i tyle myśli, którymi chciała się podzielić. Nawet jeśli po głębszej analizie były to plany całkowicie bez sensu.
I oczywistym było, że za każdym razem kiedy Giotto wspominał, że nie lubi słodyczy to Charlotte zaczynała swoje żale. W jej małej główce to się nie mieściło i gdyby nie wypowiedziała jak bardzo tego nie pojmuje to jeszcze trudniej by jej się z tym spało. A tak myśl o tym, że ich nie jada opuszczała umysł i po jakimś czasie była od niej wolna, mając spokój do następnego czasu gdy Ślizgon o tym przypomni. Mówienie o wszystkim było jej sposobem na spokojniejszy sen. Jeśli mogła wypowiedzieć każdą nurtującą ją myśl to potem ta nie tańczyła salsy w jej głowie przed snem ani też nie odgrywała głównej roli w czasie nocnych obrazów.
Serio się tym tak przejęła. Sama nienawidziła być głodna więc no jak ktoś jej bliski był głodny to logicznym było, że to wywoła w niej pewnego rodzaju poruszenie i będzie chciała czym prędzej coś temu zaradzić. No bo jak to tak, jeszcze na głodnego kiedy w brzuchu nie burczy to pół biedy, ale gdy ten zaczynał odgrywać smutne koncerty pod tytułem "nic nie jadłem od dwudziestu minut" to Charlotte momentalnie chciała coś temu zaradzić.
- No dobra, w takim razie ewentualnie mogę zgodzić się na to żeby posiedzieć tutaj jeszcze trochę. Chociaż siedzę to bardziej ja, ty tylko leżysz. Jakby ci było niewygodnie to powiedz, wtedy przestanę na tobie siedzieć i gdzieś na bok się przeniosę. Bo w sumie spałam na tobie, siedziałam na tobie, pewnie musi ci być trochę niewygodnie. Także no, jak ci będzie niewygodnie to mów. - zakończyła wreszcie, ciesząc się niczym głupia kiedy dostrzegła uśmiech Giotto.
Ale co z tego, że mówiła, że jak mu niewygodnie to ma dać znać, skoro zaraz po tym powróciła do leżenia na nim, jedną z dłoni przenosząc na włosy Ślizgona, które zaczęła przeczesywać. Drugą natomiast powróciła na jego obojczyk, jednak wyłącznie ułożyła na nim dłoń, nie mając tak skoordynowanych ruchów i tak wysokiego poziomu koncentracji w tym momencie, aby poradzić sobie z dwoma różniącymi się czynnościami jednocześnie. A wiedziała, że lepiej skupić się na włosach.
- Dawno nie pływałam. - ot, kolejna z myśli Gryfonki, która nijak się miała do ich poprzedniej rozmowy, a która jednak musiała zostać wypowiedziana przez nią.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The author of this message was banned from the forum - See the message
Charlotte Macmillan
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Głazy (nad jeziorem)   Pon Mar 27, 2017 1:59 pm

Naprawdę uważała, że mogłoby mu być niewygodnie i tylko z czystej chęci nie wzbudzania nowych wojen nie mówił jej, że heloł, Lotta, spierdalaj czym prędzej. Wszytko trzeba było obstawiać, wtedy przynajmniej jakoś zbytnio zaskoczona nie była gdy okazywało się coś innego niż w optymistycznej wersji. Dlatego też wolała wypytać, zagajać, ogarnąć czy aby na pewno Giotto nie przeszkadza, że tak na nim siedziała, leżała, kręciła się i układała szukając najwygodniejszej pozycji, gdy on tak naprawdę miał do dyspozycji ziemię, ziemię no i ewentualnie jeszcze ziemię. Poza tym proszę zauważyć, że się o niego martwiła. Tak troszkę. Bo co prawda mogłaby zapytać wcześniej o to czy nie jest mu za ciężko, ale skoro sama nie odczuwała żadnych dyskomfortów to dopiero teraz wpadła na to, że w drugą stronę może być lekko inaczej.
No ale nie było co wywołało na jej ustach lekki uśmiech. Momentalnie wygodniej zaczęła się układać na nim, w końcu rezygnując z podpierania się na kolanach na rzecz położenia nóg na nogach Ślizgona. Nawet na moment nie przestawała jednak bawić się jego włosami, świadoma, że gdyby przypadkiem położyła się w sposób, który sprawi mu ból bądź dyskomfort to ta pieszczota skutecznie obniży poziom złości mogącej się przez to pojawić.
Sama o pływaniu nie przestawała nawet na moment myśleć, wyobrażając sobie ciepły dzień gdzieś na plaży, gdzie dane jej by było prażyć się w słońcu i pływać na zmianę, czerpiąc garściami z pięknej pogody. Wyobrażała sobie nawet, że na tej plaży jest razem z Giotto i była to miła wizja, sprawiająca, że przymknęła oczy chcąc dać jej jeszcze większe pole do manewru.
I niemalże stuprocentową pewność można było mieć, że gdy tak leżała, rozkoszowała się jego bliskością i drapaniem po plecach, to niewiele będzie jej brakowało do tego aby znowu zasnąć, w ten sposób ofiarując szóstoklasiście chociaż kilka, kilkanaście albo i kilkadziesiąt minut spokoju od jej gadania, wiercenia się i ciągłych myśli opuszczających jej głowę bez chwili chociażby zastanowienia nad ich sensem.
- Giotto, a gdyby teraz słońce spadło? - zapytała już na granicy jawy i snu, nie wiedząc nawet skąd ten pomysł, co też strzeliło jej do głowy, że pragnęła poznać odpowiedź właśnie na to pytanie, a nie jakiekolwiek inne. Pytanie, które miało tyle sensu co nic i które można było z czystym sumieniem zaliczyć do najgłupszych rzeczy przez nią wypowiedzianych. No ale co się stało to się nie odstanie, i chociaż brała pow uwagę możliwość, że chłopak zleje ciepłym moczem to pytanie, to jednak liczyła gdzieś w środeczku, że jednak odpowiedź na nie uzyska. Bo tak. Bo tak chciała.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The author of this message was banned from the forum - See the message
Charlotte Macmillan
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Głazy (nad jeziorem)   Sro Kwi 19, 2017 7:54 pm

Długo jej to zeszło bo tak przyjemnie nie czuła się już dawno, a to sprawiało, że jasność pojmowania z jaką zazwyczaj chodziła po świecie spadła na bardzo niski poziom. Chwała, że w ogóle zadziałało i sprawiło, że dziewczyna pomyślała o tym, że może mu być niewygodnie, a gdy już się upewniła, że nie, postanowiła sprawić aby było mu jeszcze milej, nie przestając nawet na moment bawić się jego włosami. Bezapelacyjnie jej samej także przeczesywanie jego czupryny sprawiało przyjemność i dawało dziwny spokój, utwierdzało, że tak, Giotto jest tutaj, nie rozpłynie jej się nagle w powietrzu, nie zniknie w momencie, w którym na jego zniknięcie nie była kompletnie gotowa. Chociaż można było mieć wątpliwość czy Macmillan będzie kiedykolwiek gotowa na to, że Ślizgon zniknie i nie będzie już na wyciągnięcie jej ręki. O tym nie zamierzała jednak teraz myśleć, jej wszystkie myśli odlatywały bowiem spokojnie do krainy snów.
I nie było szans aby zawróciła z tej trasy, tym bardziej kiedy Giotto drapał ją po plecach, a do tego bawił się włosami, potęgując przyjemność jaką czerpała z tego dnia.
Nawet jeśli jednak oczekiwała od niego jakiejkolwiek odpowiedzi to by jej nie dotrwała, zasypiając chwilę po wypowiedzeniu swoich całkiem absurdalnych słów, pozwalając aby po raz kolejny tego dnia jej ciało odpłynęło w objęcia Morfeusza.
Fakt, że zasnęła niejako spowolnił jej mechaniczne działania, jednak dłoń wciąż miarowo, trochę wolniej lecz nieustannie bawiła się włosami Ślizgona, jak gdyby było to coś tak naturalnego, tak często przez Charlotte wykonywanego, że nie potrzebowała świadomości aby móc powtarzać tę czynność mającą na celu umilenie tej chwili jeszcze bardziej, o ile to było w ogóle możliwe.
Sam fakt bowiem, że byli tutaj, razem, bez żadnych kłótni i pretensji do siebie, całkiem zapominając o wcześniejszych problemach sprawiał, że Macmillan była całkowicie szczęśliwa. Mogła bowiem korzystać z tych ostatnich dni razem, których zostało im przecież niewiele. Gdyby się nie pogodzili, wciąż trwając w swoim świecie cichych dni, prawdopodobnie nikt by nie miał możliwości dostrzeżenia uśmiechu na ustach siódmoklasistki do końca jej dni w Hogwarcie. Dni wykreślanych przez nią z przerażeniem w kalendarzu.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Głazy (nad jeziorem)   

Powrót do góry Go down
 
Głazy (nad jeziorem)
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 10 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... , 9, 10, 11  Next
 Similar topics
-
» Rozłożyste drzewo nad jeziorem
» Chatka nad jeziorem
» Pomost, na północnym krańcu jeziora
» Nad Jeziorem
» Rozłożyste drzewo nad jeziorem

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Hogwart :: Blonia -