Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!


CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Głazy (nad jeziorem)

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 7, 8, 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość
Mistrz Labiryntu
avatar


avatar

PisanieTemat: Głazy (nad jeziorem)   Pon Wrz 02, 2013 2:26 pm

First topic message reminder :

Na dalekim i mocno już dzikim brzegu jeziora znajduje się nieco zalesiona część plaży; aby tam dojść należy iść linią normalnego brzegu tuż obok skarpy wzgórza - nie należy to do rzeczy najłatwiejszych, ponieważ kończy się tam ziemia i zostaje kupa śliskich kamieni, a kiedy jezioro gwałtownie wzbiera lub jest niespokojne ścieżka jest nie do przejścia. Ta niewielka quasi-wysepka jest interesująca nie ze względu na zachwaszczony skrawek ziemi, ale ze względu na ścieżkę z głazów, jaka od niej odchodzi. Siedem sporych kamulców, wyglądających jak kapsle powbijane tu przez jakiegoś znudzonego Olbrzyma, prowadzą do największego z nich, jaki tkwi na samym końcu.

(Uwaga! Ścieżka z kamieni skrywa się pod wodą na czas przypływu oraz podczas sztormu. Tylko największy głaz na końcu jest na tyle duży, że nadal pozostaje odkryty - jeśli ktokolwiek na nim zostanie podczas przypływu, będzie odcięty od brzegu na jakieś 3 godziny!)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Nathalie Powell
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Głazy (nad jeziorem)   Sro Sty 11, 2017 9:16 pm

Gdyby Nathalie dokładnie wiedziała co siedzi w Ślizgonie i co planuje, automatycznie chciałaby mu wybić ten głupi pomysł z głowy. To wszystko co miał zamiar zrobić nie było dla niej rozwiązaniem. Mógł jedynie narazić się na zamknięcie w Azkabanie, a co gorsza śmierć. Jest dopiero w szóstej klasie, on nie jest przygotowany na tak wielkie ryzyko. Nie miał styczności z prawdziwymi czarodziejami, którzy poświecili życie dla czarnej magii... Gdyby tylko wiedziała, to wszystko by było inne. Niestety, w takim stanie jakim jest teraz, nic nie może zrobić. Nie wiadomo też czy dowie się tego wszystkie w odpowiednim czasie by zapobiec katastrofie.
Dziewczyna spojrzała na niego i zrobiła niezrozumiałą minę. Nie zwróciła dokładnie uwagi na to, że warknął, bo tego po prostu mogła się w jakiś sposób spodziewać. Może nie poczuła się dobrze, ale rozumiała, że ciężko mu przyjąć pomoc od kogoś kto nic nie wie. Zaciekawiło ją porównanie, bo tego się nie spodziewała.
- Kim jest Charlotte? - zapytała.
Kojarzyła tylko jedną dziewczynę z takim imieniem i jest ona Gryfonką. Nie podejrzewałaby, że Ślizgon mógłby mieć cokolwiek wspólnego z domem lwa, lecz im bliżej poznaję Giotto, tym bardziej uświadamia sobie, że w wypadku tego konkretnego Ślizgona można się mylić.
Nathalie bardzo lubiła wszelkiego rodzaju imprezy czy bale. Właściwie nawet z wielką chęcią się na to szykowała, ale irytowało ją gadanie na ten temat cały czas. Od kiedy było wiadomo, że nadejdzie, po prostu wszędzie można było to usłyszeć. Gdziekolwiek jesteś, cokolwiek chcesz zrobić... To wszystko przez uraz przed egzaminami. Potrzebowała wiele razy samotności od wszystkich ludzi, bo nie mogła ich znieść...
- No może i ważne, ale ile można gadać o jednym. - westchnęła i zmieniła pozycję, która po tym czasie robiła się już dla niej mniej wygodna.
Usiadła sobie po turecku, a pomiędzy nogami położyła zeszyt z pracami, który przed chwilą leżał obok niej. Dopiero gdy zobaczyła, że na brzegu leży kartka ze szkicem śpiącego Gio, szybko schowała ją pod spód.
- Dziękuje ci za tak miłe słowa - odpowiedziała delikatnie speszona, aż poczuła rozpalenie na policzkach. Nerwowo odgarnęła włosy do tyłu i spojrzała na swojego towarzysza. - Jednak trochę się myślisz. Oczywiście, lubię tego typu zabawy, lecz nie wyczekuje balu. Może to ze względu na brak pary mam takie podejście, wtedy przynajmniej miałabym się dla kogo stroić, a tak to podchodzę do tego bardziej neutralnie. - uśmiechnęła się na tę myśl - Mimo to, mam zamiar się tam pojawić, nawet na chwilę by tylko zobaczyć.
Giotto wszedł na dziwny grunt, którego Nathalie jeszcze nie znała. Nigdy nie był dla niej niemiły, ale tylu komplementów w jednej wypowiedzi nie słyszała jeszcze dawno. W sumie nie uważała siebie za brzydką osobę ani jakąś wielce gwiazdę Quidditcha. Miło jednak czasem usłyszeć coś takiego...
- Jeszcze tylko brakuje mi sukienki, bo nie mam pojęcia co właściwie wybrać... - powiedziała jakby do siebie, lecz za chwilę zerknęła na Nero - No takimi głupotami już cię nie będę zamęczać, w końcu chyba żaden facet nie lubi być zmuszony do pomocy przy wyborach sukienek, butów czy biżuterii...
Po tych słowach uśmiechnęła się do niego przyjaźnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The author of this message was banned from the forum - See the message
Nathalie Powell
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Głazy (nad jeziorem)   Pią Sty 13, 2017 6:00 pm

W takim razie nie myliła się. Giotto nie należał do osób "normalnych", więc nawet taka bliska znajomość z Gryfonką nie sprawiła wielkiego wrażenia na Nath. Dla nich nie miało to znaczenia kto jest z jakiego domu. Ważne by ta osoba była wartościowa i godna jakiejkolwiek uwagi. Widocznie dla niego Charlotte była właśnie taka. Nie poznała jej i nie miała okazji rozmawiać, ale jeśli dotarła w jakiś sposób do takiego ciężkiego przypadku jak Nero to jedyne co może powiedzieć to - Kunta Kinte!
- Chyba wiem o kim mówisz. - mruknęła do niego, wciąż przypominając sobie twarz dziewczyny.
Dalsze słowa delikatnie zaskoczyły dziewczynę. Poczuła się wtedy jakby sama nie wiedziała ile jest warta. On przedstawiał to w zupełnie innym świetle niż ona zazwyczaj dostrzegała. Jak już było mówione, nigdy nie uważała siebie za brzydką osobę, ale nigdy też nie miała stada wielbicieli. Możliwe, że nie skupiała się na tym w ogóle, bo właściwie po co? Jej całe zainteresowanie pochłaniał sport, rysowanie, znajomi i dopiero potem chłopcy w wiadomym tego słowa znaczeniu. Oczywiście, Jerome próbował coś tam podrywać, ale Nathalie zawsze gasiła jego zapędy, bo wiedziała, że mówi to wszystkim napotkanym dziewczynom. No i jak tu określić takiego człowieka, no chyba tylko słowami Kunta Kinte!
- Nie ma czym się przejmować, to żadna nowość. - skomentowała to dość obojętnie. Raczej nie należała do obleganych dziewczyn, więc nawet nie spodziewała się dostać jakiegokolwiek zaproszenia. - Miło z twojej strony, lecz chyba nie zabawię tam długo. Może posiedzę chwilę by tylko się pokazać albo odpuszczę sobie. Będę miała czas na dokończenie swoich prac...
Zamyśliła się na chwilę nad tym, bo właściwie ostatnio dość zaniedbała rysowanie. Oczywiście, plany wciąż były i kierowała się tym, ale jednak coś lub ktoś zawsze stawał na jej drodze do realizacji tego zamiaru... No co by tu innego powiedzieć niż Kunta Kinte, po prostu to jest dopełnienie każdej jej myśli...
- No już tak żartować sobie ze mnie nie musisz - powiedziała to z widocznym rozbawieniem. - Ty nawet sobie nie wyobrażasz jaki to jest trudny wybór... - dodała po chwili z uśmiechem, lecz dokładnie ukazując mu w jak trudnej sytuacji się znajduje.
Nathalie zaczęła intensywnie myśleć nad kreacją na ten wielki wieczór. Miała wielki dylemat między długą, złotą suknią i prostą czarną, która kusiła jedynie wycięciami. Nie do końca wiedziała w czym jej będzie lepiej, lecz tą zadumę przerwał głos chłopaka. Właściwie to zniszczyło wszystko w tym momencie. Już myślała, że zdążyła zakamuflować swój mały wybryk, z którego mimo wszystko Gio może być niezadowolony, a tu Kunta Kinte!
- No przecież rysunki - odpowiedziała jakby nigdy nic, lecz dało się odczuć małe drganie w głosie.
To był najgorszy błąd jaki popełniła. Nie umiała kompletnie kłamać, nie wiedziała nawet jak można coś takiego człowiekowi wmawiać. Sama brzydziła się takim zachowaniem, a teraz pokazuje się z bardzo złej strony. Nie mogła pozwolić na to by Giotto miał o niej złe zdanie. Zależało jej na tym by mógł na niej polegać i nie bał się cokolwiek mówić. Ona zawsze starała się być jak najbardziej otwarta, a teraz co? O Kunta Kinte!
Puchonka spojrzała na swoje kolana i westchnęła ciężko. Nie wiedziała czy dobrze robi, bo w ten sposób może mu się narazić. Może to jej głupie sumienie podpowiadało, że tak się nie robi, bo wyrzuty pojawiły się automatycznie. Wyjęła kartkę, którą miał na myśli Ślizgon i bez zbędnych słów podała mu ją po prostu do rąk. Wszystko teraz zależało od jego reakcji...
Aaaa! Zapomniałabym - I'M KUNTA, KUNTA KINTE!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The author of this message was banned from the forum - See the message
Nathalie Powell
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Głazy (nad jeziorem)   Nie Sty 15, 2017 8:24 pm

Na samym początku znajomości ze Ślizgonem, miała ogromne wątpliwości. Zazwyczaj po prostu unikała osób z tego domu, ponieważ nigdy nie wiedziała jak ma właściwie się zachować w ich towarzystwie. Nathalie, będąc bardzo spokojną osobą, gadatliwą i pomocną, nie potrafiła wyobrazić sobie by ktoś zrobił dla niej to samo. Wręcz nigdy nie myślała w ten sposób, by robić coś za coś. Była nauczona bezinteresowności, kultury i dobrych manier. Zawsze zachowywała się poprawnie, nawet jeśli widziała, że dana osoba na to zasługuje.
Po prostu kroczyła ścieżką, gdzie ważne jest wsparcie i zaufanie. Jeśli ktoś jest w stanie dać jej to samo, będzie dla niej kimś bardzo ważnym, bez względu na to czy jest mugolem czy wielkim arystokratą.  
Może i brak świadomości dziewczyny doprowadzał ją do tego stanu, że wszystkich potencjalnych chłopaków, traktowała po prostu jak kolegów. Miała oczywiście bliższe osoby, do których dołączał coraz bardziej Giotto, ale nigdy nie poczuła czegoś większego. Co z tego, że jest ładna czy ma wielkie serce, nikt jej nie traktował jako potencjalną partnerkę, nawet jeśli chodzi o zwykłą parę na bal. Dlatego się nie przejmowała tym, bo po prostu nie była do tego przyzwyczajona.
- Proponujesz mi taniec? - była delikatnie zaskoczona słowami chłopaka - Jakoś nie widzę cię w tej roli. - uśmiechnęła się w jego stronę.
Puchonka po przekazaniu swojego rysunku chłopakowi, nie wiedziała czy ma na niego patrzeć i oczekiwać reakcji, czy po prostu uciekać przed gniewem. Giotto był w jej oczach człowiekiem zagadką. Nie zawsze potrafiła rozpoznać co może się stać. Jeszcze nie zdarzyło jej się ujrzeć furii chłopaka, lecz po sytuacji z koszmarem i obojętnością i tym jak się teraz zachowuje. Po prostu ciężko cokolwiek powiedzieć i mieć całkowitą pewność.
Spuściła głowę i czekała, jednak to co się stało po chwili... No nie spodziewała się takiego obrotu spraw. Chłopak położył swoją głowę na jej nogach. Otworzyła szeroko oczy spoglądając na niego i przy okazji, jej usta były uchylone, bo już coś chciała powiedzieć. Najgorsze było jednak wybranie owego pytania. Za dużo myśli na raz, za mało możliwości by wypowiedzieć to co właśnie chciała przekazać. Stwierdziła więc, że po prostu pogodzi się z tą sytuacją.
Gdy trochę otrząsnęła się z tego wszystkiego, mogła zacząć logicznie myśleć.
- Wcześniej leżałeś i jakoś nie narzekałam, więc teraz ma być to moją karą? - uśmiechnęła się rozbawiona jego wyborem, ale za chwilę stwierdziła, że nabijanie się nie jest dobrym pomysłem. - Nie no, masz rację, należy mi się! - dodała już trochę poważniej, lecz uśmiech nie mógł zejść z jej ust.
Przez chwilę przyglądała się chłopakowi jak zamknął oczy. Nie wyglądał jakby było mu wielce wygodnie w tej pozycji. Skoro miała być dla niego przyjemność, to chyba warto mu było trochę ulżyć.
Złapała go delikatnie pod głowę by podnieść ją zaledwie kilka centymetrów nad swoimi nogami. Szybko wyprostowała nogi przed siebie i położyła znów.
- Skoro mam zapłacić za używanie twojego wizerunku, to chociaż w dogodny sposób. - powiedziała i spojrzała w niebo.
Było bardzo przyjemnie. Delikatny wiatr stał się przyjemny, nie czuła już dreszczy na swoim ciele, a temat związany z koszmarem ucichł na dobrze. Czuła się z tym o wiele lepiej, bo drążenie tego jej także sprawiało swego rodzaju ból. Widziała jak ciężko jest przejść przez to wszystko chłopakowi, a im bardziej go poznawała, tym bardziej zależało jej na tym by przynajmniej w jej towarzystwie czuł się lepiej. Wszystkiego mogła się jedynie domyśleć, ale starała się zrozumieć i pokazać, że warto jej zaufać.
Jak usłyszała nagłe słowa Nero, zaśmiała się.
- Giottoniuniuniuś... - powtórzyła przez śmiech - O tym nie pomyślałam, ale dziękuje za podpowiedź. Jak wybiorę jaki będzie nosiło tytuł, dam ci znać, dowiesz się o tym jako pierwszy.
Pokręciła tylko głową na znak, że nie dowierza temu co właśnie usłyszała. Chyba jeszcze ani razu nie czuła się przy Ślizgonie tak swobodnie jak teraz. Uśmiech wprost nie schodził jej z twarzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The author of this message was banned from the forum - See the message
Nathalie Powell
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Głazy (nad jeziorem)   Pon Sty 23, 2017 9:41 pm

Dziewczyna spoglądając na Nero, zastanawiała się co on właściwie jeszcze ukrywa. Co jakiś czas dowiaduje się różnych dziwnych faktów o nim, lecz nic nie jest konkretnie powiedziane. Zaledwie skrawki, które siłą rzeczy musiał jej powiedzieć. No dobra, przymus to nie jest dobre stwierdzenie, ale sytuacja wymagała jakiekolwiek wyjaśnienia. Nathalie jest dość ciekawska, ale cierpliwa, więc jeśli widzi po kimś, że ten konkretny temat jest nieodpowiedni, stara się załagodzić sytuację. Dokładnie tak samo postąpiła dzisiaj. Wyciągnęła od niego informacje o bracie, który zmarł, ale już nie drążyła czemu, jak się to stało. Było jej szkoda Gio, bo zaczynała rozumieć, że on nie miał z kim porozmawiać o swoich problemach, dlatego teraz jest tak zamknięty. Stwierdziła, że jeśli ta znajomość pójdzie dalej, to będzie próbowała małymi kroczkami pokazywać mu, że może jej zaufać. Każdy powinien mieć taką osobę.
Zaproponowanie tańca przez Ślizgona było zaskoczeniem dla dziewczyny. Czemu właściwie się dziwić, skoro on wiele o sobie nie mówił. Nawet w pierwszym momencie nie przypuszczała, że chciałby w ogóle iść na ten bal.
- Coś tam już wiem. - powiedziała z dość tajemniczym uśmiechem - To, że nie lubisz zielarstwa i według ciebie jest po prostu nudne. To, że potrafisz być miły i rozmowny jeśli tylko chcesz. Nie dużo wiem, ale już to jest coś.
Podsumowała patrząc się na niego dość rozbawiona. Pewnie to nie było wszystko co wiedziała, wnioskowała z jego zachowania czy po prostu się domyślała. Chciała wymienić najpewniejsze fakty jakie przyszły jej do głowy. Te dwie rzeczy akurat zakodowała najmocniej w pamięci.
Gdy zobaczyła uśmiech na twarzy chłopaka, od razu zrobiło jej się ciepło na sercu. Nie dość, że leżał na jej nogach, to jeszcze pokazywał się jej z innej strony. Czuła, że to wartościowy człowiek, który po tych kilku rozmowach zaczął też patrzeć na nią inaczej. Nie znała go dobrze, ale mogła spokojnie powiedzieć, że jest bardzo ciężką osobą. Nathalie jednak zupełnie odwrotnie. Ma bardzo pozytywne nastawienie do świata i zawsze stara się być miła. To nie zmienia faktu, że takie osoby jak ona mogą być po prostu nudne, a on taki nie jest. Ma swoją przeszłość, ma swój tok myślenia i wie czego chce.
Dziewczyna automatycznie obdarzyła swojego towarzysza jeszcze szerszym uśmiechem.
- No wiem. - odpowiedziała zaczepnie - Jednak to nie zmienia faktu, że się zastanowię nad tym tytułem.
Powiedziała oczywiście wciąż żartując, ale w sumie co to za różnica jak to podpisze, to zobaczy tylko Giotto, bo nie miała zamiaru chwalić się tym komukolwiek. Kunta Kinte byłby dumny!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The author of this message was banned from the forum - See the message
Nathalie Powell
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Głazy (nad jeziorem)   Czw Sty 26, 2017 7:19 pm

Chłopak leżał na jej kolanach z przymkniętymi oczami. Ona odchyliła się do tyłu i patrzyła spokojnie w niego. Nie miała zamiaru go już obserwować, wystarczająco się napatrzyła przy rysowaniu. Miała ochotę zwyczajnie odpocząć. Nawet jak się nie odzywali to nie było to niezręczne. Czuła się przy nim coraz bardziej swobodnie i pewnie. Nawet mogła stwierdzić, że lubiła takie momenty. Cisze, miłe towarzystwo...
Nagle chłopak podniósł się z jej kolan rozciągając się.
- Tak Giotto, miło. - uśmiechnęła się na to stwierdzenie, może dość niepewne, ale czuła, że miał dobre intencje.
Chłopak podniósł się, a ona skuliła nogi w poprzednią pozycję. Zwróciła w jego stronę wzrok by odprowadzić go tym gestem, lecz Nero odwrócił się do niej jeszcze na moment. Po usłyszeniu jego słów, delikatnie posmutniała. Właściwie nie myślała nawet o tym by rozmawiać o tym z bratem Enzo. Miała wrażenie, że zmianą tematu pokazała mu wystarczający szacunek.
- Nie będę - powiedziała do niego szczerze, a chłopak po chwili zaczął odchodzić w stronę szkoły - To nie zmieni faktu, że będę się martwić... - dodała szeptem do siebie, co było prawdą.
Po tych rozmowach, które dotychczas przeprowadzili, nie miała pojęcia, że jednak coś się zmieni. Może Giotto nie był na tyle rozmowny jakby chciała, ale zdecydowanie potrafiła się do niego bardziej otworzyć. Nawet momentami sobie żartowali, co przyjęła z radością. Nie miała pojęcia czy to przez sytuację, którą widziała podczas jego snu, czy jednak było to spowodowane zmianą tematu. Zdawało się jej jednak, że to drugie lepiej wpłynęło na ich relacje. Ona dała mu spokój i możliwość przemilczenia dziwnego zajścia, on miał szanse odsunąć złe myśli. Tymi małymi krokami powoli zaczynali się docierać. Nawet nie mieli w głowie tego w jaki sposób się poznali i co było ich pierwotnym planem.
Właśnie!
Przypomniała sobie o tym, że właściwie obiecała chłopakowi załatwić składniki na eliksir. Już wysłała list swojemu ojcu, ale nie zdążyła go o tym powiadomić. Niestety, było już za późno. Ślizgon był zbyt daleko by mógł usłyszeć co mówi. Nie chciała za nim biec, bo z pewnością miał o wiele lepsze zajęcia niż rozmowy z nią. Może to i lepiej... Sama w sumie nie wiedziała czy dostanie list ze zgodą, a nie chciała robić mi ogromnej nadziei na to.
Po chwili patrzenia w przestrzeń i zastanawiania się nad tym co powinna właściwie robić. Wstała i tak samo jak Nero, ruszyła w stronę zamku.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The author of this message was banned from the forum - See the message
Charlotte Macmillan
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Głazy (nad jeziorem)   Pon Mar 13, 2017 11:52 pm

Od kilku dni starała się o niczym nie myśleć, a tym bardziej z nikim spotykać. Naprawdę nie widziało jej się tłumaczyć dlaczego wygląda jakby nie spała już którąś noc z kolei, ani tym bardziej wyjaśniać, że nie ma najmniejszej ochoty rozmawiać o tym co sprawia, że nie uśmiecha się tak często jak do tej pory. Nie było jej do śmiechu kiedy wspomnieniami wracała do wydarzeń sprzed kilku dni, a przed jej oczami pojawiał się obraz Giotto rzucającego czarnomagiczne zaklęcie. I do tego jego słowa i próba kierowania jej życiem, to wszystko budziło w niej niemałe emocje, z którymi nie potrafiła sobie poradzić.
Dlatego też przez ten cały czas chowała się w różnych miejscach w zamku, zapuszczając się w pomieszczenia i korytarze, których do tej pory nie miała okazji odwiedzać. Wszytko po to aby przypadkiem nie wpaść ani na Ślizgona, ani na jego brata, ani tym bardziej na Lenę lub kogoś ze swojego domu. Do dormitorium wracała tylko na noc, i to tylko po to aby przeleżeć całą noc w łóżku obserwując baldachim nad nim, a nad ranem wymknąć się niepostrzeżenie i dalej być ze sobą sam na sam.
Dzisiejszy dzień był jednak na tyle piękny, że nawet jej zaszywanie się w zakamarkach musiało przejść na dalszy plan. Wywabiona z zamku przez słońce przemierzała błonia, coraz głębiej i dalej się w nie zagłębiając aż nie dotarła nad jezioro i nie dostrzegła głazów, na których tak bardzo się skupiła przeskakując po nich i próbując nie wpaść do wody, że dopiero gdy znalazła się na małej wysepce dostrzegła, że po pierwsze, nie jet tam sama, po drugie, wpadła na tego, którego unikała.
Nie zamierzała jednak uciekać, nie była tchórzem (a przynajmniej tak sobie wmawiała), dlatego też okrążyła drzewo o które Giotto był oparty i usiadła po jego drugiej stronie, plecami i głową opierając się o pień. I chociaż teraz uważała, że dobrze zrobiła nie uciekając, to obawiała się gdzieś wewnątrz, że może dojść do sytuacji, w której potępi samą siebie za głupotę i zostanie w tym miejscu.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The author of this message was banned from the forum - See the message
Charlotte Macmillan
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Głazy (nad jeziorem)   Wto Mar 14, 2017 1:24 pm

Ona także nie przewidziała spotkania. Przecież tak dobrze udawało jej się go unikać na wszelkie możliwe sposoby, pojawiać się tylko tam gdzie miała pewność, że go nie zastanie i znikać kiedy tylko dostrzegła go gdzieś w oddali, że całkowicie odepchnęła od siebie myśl, że w końcu może dojść do sytuacji, w której to na niego wpadnie i nie będzie odwrotu. Tak jak teraz, zdecydowanie nie miała w planach uciec stąd gdyż mama od małego powtarzała jej, że powinna mierzyć się ze swoimi lękami nim narosną do tak wielkich rozmiarów, że nic się nie da z nimi zrobić. Tak więc była, siedziała, i czuła jak wszystko w niej na przemian szaleje i zastyga, nie mogąc zdecydować się co jest najlepszym wyjściem.
Nie czuła się najlepiej z tym wszystkim, a strachy, które do tej pory były podsycane jedynie jej konfabulacją nabrały realnych kształtów i wizji, że on naprawdę chce wybrać się w samobójczą misję. Że Giotto naprawdę uważał, że już teraz jest w stanie poradzić sobie ze wszystkim co napotka na swojej drodze, a to momentalnie sprawiało, że Charlotte w głowie miała jedną myśl, że on już nie wróci. Chociaż jeszcze niedawno obiecywał i zarzekał się, że pewnego dnia zapuka do jej drzwi, to na chwilę obecną dziewczyna widziała to całkowicie inaczej. I czuła niewyobrażalny zawód, że postrzegał to wszytko tak bardzo egoistycznie, że nawet nie pomyślał o tym jak paraliżujący, wielki ból dopadnie ją jeśli rzeczywiście coś mu się stanie.
Że nie dostrzegał jak ważnym elementem jej życia się stał, a każda chwila bez niego była bezwartościową.
- Niezbyt interesują mnie ci wszyscy. - odparła obojętnym tonem, gdyż prawdę mówiąc od ich spotkania zdanie większości osób w szkole przestało mieć dla niej jakieś znaczenie. Oni nie wiedzieli tego wszystkiego co Charlotte, a dziewczyna nie zamierzała nikomu opowiadać o tym, czego się dowiedziała.
Kolejne słowa Giotto sprawiły jednak, że palce brunetki zacisnęły się na kępce trawy, którą wyrwała nawet tego nie spostrzegając.
- Jeszcze raz spróbuj mi narzucać co powinnam, a czego nie powinnam robić, a nie ręczę za siebie. Mam własny umysł, którym potrafię się posługiwać gdybyś do tej pory nie zauważył. - warknęła rozgniewanym głosem, nie mogąc uwierzyć, że on wciąż starał się nią kierować jakby była tylko marionetką, której musi mówić jak dalej ma postępować. Czuła się przez niego boleśnie uprzedmiotowiona.
- Obym nie pożałowała, że tego nie zrobiłam. - powoli zmieniła swoją pozycję aby teraz leżeć na trawie, obserwując jak słońce przebijające się przez liście drzew tańczy na jej skórze.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The author of this message was banned from the forum - See the message
Charlotte Macmillan
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Głazy (nad jeziorem)   Wto Mar 14, 2017 11:35 pm

Nie do końca wiedziała dlaczego tak oschle się względem niego zachowywała. Może to był po prostu jej sposób na to aby całkiem się nie złamać i nie zacząć go błagać aby nie wyjeżdżał tak wcześnie? Chyba coś w środku ją blokowało mówiąc, że jeżeli będzie się od niego odcinała to nie będzie tak bardzo bolało, ale to wcale tak nie działało. Chociaż go unikała i robiła wszystko aby na Giotto nie wpaść przypadkiem, to prawda była taka, że teraz, będąc tu z nim, uświadamiała sobie jak bardzo za nim tęskniła i jak niewyobrażalnie źle jej się żyło z myślą, że więcej może nie mieć okazji przebywać z nim tak jak kiedyś, cieszyć się z jego bliskości jak jeszcze kilka dni wcześniej, gdy tak spokojnie leżał na jej kolanach na parapecie.
Słysząc jednak jak Giotto wstaje Charlotte momentalnie zamknęła oczy i wstrzymała oddech, próbując nie pokazać, że przez krótką chwilę wszystko stanęło jej w miejscu na myśl, że Ślizgon się zaraz wycofa i zostawi ją tutaj samą, z nieznośnym poczuciem winy, z którym na pewno by sobie nie poradziła. Może gdyby chodziło o kogoś innego, może gdyby w grę nie wchodziła jej relacja z Giotto, ale w takiej sytuacji prawdopodobnie bardzo szybko by za nim pobiegła chcąc porozmawiać. Wyjaśnić to wszystko co ciążyło jej na sercu.
- Nie mylisz się. I tęsknię za tobą Giotto. - powiedziała wreszcie, wciąż jednak leżąc z zamkniętymi oczami, jak gdyby to ułatwiało jej powiedzenie tego wszystkiego co chciało z niej uciec. - Ale... Nie potrafię znieść myśli, że chcesz się wybrać w tę samobójczą podróż. Już nie chodzi o to, że praktykowałeś czarną magię, wiem, że nie dasz jej nad sobą zapanować, że jesteś tak naprawdę dobry, chodzi o to... Boję się, że do mnie nie wrócisz. Że mimo obietnic, które mi składałeś, gdy opuścisz Hogwart to już nigdy nie będzie mi dane się z tobą spotkać. Nie zniosę twojej śmierci Giotto, nie będę potrafiła sobie z nią poradzić. - powiedziała to wszystko tak cicho, że gdyby chłopak wciąż siedział po drugiej stronie drzewa prawdopodobnie by nie był w stanie dosłyszeć jej słów. Teraz jednak wiedziała, że jest obok, czuła jego obecność i te dziwne elektryzowanie, które przeskakiwało z jego skóry na jej.
Bardzo powoli obróciła głowę na bok, zbierając się na odwagę aby otworzyć oczy i spojrzeć na chłopaka szklącymi się od zbierających łez oczami.
- Poza tym próbujesz mną kierować, nawet nie wpadłeś na to, że to wszystko czego mi odmawiasz zasłaniając się troską jest tak naprawdę czymś, o czym śniłam w najskrytszych snach. Nawet nie dałeś szansy mi zabrać głosu w tym wszystkim, chociaż nie tyczy się to wyłącznie ciebie. - niepewnie uniosła dłoń aby powoli przenieść ją na dłoń Ślizgona, którą delikatnie przeniosła do swojego policzka, wtulając się nim w ciepłą skórę chłopaka. Potrzebowała tego. Potrzebowała jego obecności i dotyku aby poczuć, że nie wszystko jest jeszcze stracone.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Głazy (nad jeziorem)   

Powrót do góry Go down
 
Głazy (nad jeziorem)
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 8 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 7, 8, 9, 10, 11  Next
 Similar topics
-
» Rozłożyste drzewo nad jeziorem
» Chatka nad jeziorem
» Pomost, na północnym krańcu jeziora
» Nad Jeziorem
» Rozłożyste drzewo nad jeziorem

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Hogwart :: Blonia -