Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!


CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Dorcas Meadowes [dorosła]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Dorcas Meadowes
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Dorcas Meadowes [dorosła]   Sob Wrz 28, 2013 2:45 pm


Imię i nazwisko: Dorcas Ginevra Meadowes
Drugie imię odziedziczyła podobno po chrzestnej matce, ale ile w tym prawdy? Trudno orzec.
Data urodzenia: 18 czerwca 1960r. (Truru)
Urodzona w stolicy Kornawlii, całe dzieciństwo spędziła biegając po wrzosowiskach i dzikich plażach. Jest dzieckiem lata, co do tego nie ma żadnych wątpliwości.
Czystość krwi: Półkrwi
Jej matka wyszła za czarodzieja mugolskiego pochodzenia mieszając tym samym swoją arystokratyczną krew ze szlamem płynącym w jego żyłach. Z ich związku urodziła się mała Dorcas, którą wychowano w przekonaniu, że jej krew jest czerwona.

Była szkoła: Hogwart, Gryffindor
Praca: Barmanka w Dziurawym, czasem pomaga w innych sklepach na Pokątnej.
Różdżka: Jodła, 11 cali, sztywna. Rdzeń z włosem jednorożca.


Widok z Ain Eingarp: Dorcas zawsze dokładnie wiedziała czego pragnie od życia. Do swoich celów dążyła z uporem i determinacją nietypową dla dziewczyny w jej wieku. Wbrew przeciwnościom losu brnęła do przodu tak długo aż udawało jej się zdobyć to czego chciała. Były jednak takie rzeczy, których nie mogliśmy nigdy odzyskać, zjawiska, których nie można było pokonać niezależnie od siły naszej woli.  
Stojąc przed lustrem Dorcas uśmiechała się, a na jej twarzy radość mieszała się ze smutkiem. Doskonale wiedziała co zobaczy między złotymi ramami. Przyszła tu żeby jeszcze raz dostrzec uśmiech na tej ukochanej twarzy, rozczulić się na widok drobnych zmarszczek w kącikach oczu. Obraz w lustrze był o wiele dokładniejszy niż ten w jej pamięci, bo jej wspomnienia zacierały się z każdym dniem coraz bardziej.  
- Cześć, tato.  
Zwierciadło nie mogło odpowiedzieć. Ojciec też nie mógł, bo przecież go tutaj nie było, Dorcas nie miała co do tego złudzeń. Doskonale rozumiała w jaki sposób funkcjonuje zaklęte lustro i wiedziała też, że zmarli nie zwykli z nami rozmawiać jeśli postanowili przekroczyć ostatnią granicę. Jej ojciec z pewnością zrobił to bez chwili wahania, bo był przecież człowiekiem czynu. I choć postać w lustrze spoglądała na nią z czułością, to tylko pomagało jej nabrać dystansu do magii ukrytej w szklanej tafli.
- Gdybyś mnie tu wiedział, jak marnuję czas na wspominki i melancholię nie patrzyłbyś w taki sposób. - szepnęła do lustra, mocno obejmując się ramionami. Bolało. Bolało jak cholera, ale ten ból był niczym w porównaniu z tym co już przeżyła.
- Dlatego już więcej nie przyjdę.
I faktycznie. Już nigdy więcej nie szukała  lustra.  
 
Przykładowy Post:
Wreszcie miała chwilę wolnego. Przedpołudniowy ruch już się zmniejszył, stoliki były perfekcyjnie posprzątane, a Tom zajmował się rozmową z jakimś podejrzanym typkiem w czarnym futrze. Przez kilka minut nie powinien dostrzec jej zniknięcia. Tom. Zawsze tak o nim myślała, choć zwracała się do niego per "Proszę pana". Był jej szefem, i choć robota była parszywa była pierwszą, którą udało jej się złapać. Dlatego była wdzięczna w jedyny sposób jaki naprawdę jej wychodził - pracowała ponad siły, bez słowa skargi i z wiecznym uśmiechem na ustach. Naprawdę nie chciała być pasożytem, choć wszyscy w mieszkaniu zapewniali ją, że to nic, że nie ma z czego dorzucić się do rachunków. Ale Dorcas nie byłaby sobą, gdyby siedziała w miejscu bezczynnie. Nie byłaby córką swojego ojca. Dlatego zaczęła pomagać w Dziurawym Kotle i w kilku innych miejscach na Pokątnej. Wstawała bladym świtem i ruszała do pracy, by potem półprzytomna paść na łóżko w darowanym jej pokoiku. Nie miała czasu na łzy, na zmartwienia i obawy. Nie musiała myśleć o swoich przyjaciołach, którzy zostali w zamku, a do których nie wysłała nawet jednego cholernego listu. Rosnąca sterta makulatury i dziobiące ją po palcach sowy, jasno mówiły, że jej zniknięcie nie przeszło niezauważone. Ale tak było lepiej. Nie mogli jej pomóc. Cholera wie co by im strzeliło do głowy, gdyby poznali prawdę. O tym jak bardzo beznadziejne jest jej położenie. Że została bez dachu nad głową, praktycznie bez pieniędzy i bez rodziców. Choć matkę jeszcze miała... teoretycznie. Martwo wpatrującą się w jeden punkt na suficie w Mungu. Odwiedzała ją w każdą niedzielę, i trudno opisać słowami jak wielka to była katorga. Ale obowiązek rzecz święta, jej samopoczucie miało z tym niewiele wspólnego.
Na palcach zakradła się na zaplecze. Drzwi zostawiła lekko uchylone, by w razie czego usłyszeć szukającego jej Toma. Z kieszeni wyjęła złożony na pół pergamin i zmaltretowane pióro. Kryjąc się w półmroku rozłożyła pergamin na ścianie i przytknęła do niego końcówkę pióra. Jej ręka zamarła w bezruchu, a z ust wyrwał się pomruk frustracji. Co do cholery miała napisać?
- Jak mam to wyjaśnić? - zapytała szeptem, ale zakurzone butelki nie chciały odpowiedzieć. Oparła głowę o zimną, murowaną ścianę. Chłonęła otaczający ją zapach kurzu i wilgoci, wsłuchiwała się w szum rozmów z głównej sali baru. To było teraz jej życie. Dorosłe życie, które musiała zacząć wcześniej niż planowała.
"Nie mogłaś zostać w Hogwarcie na ostatni semestr?" - zapytał ją Fabian, gdy już przestała płakać i przyjęła od Gideona kubek herbaty wzmocnionej sporą ilością rumu.
"A kto zapłaci za pobyt mamy w klinice?" - odpowiedziała mu pytaniem i spuściła wzrok. Jeden z nich objął ją ramieniem, a drugi pogłaskał po głowie. "Nie martw się, Meadowes. Jakoś sobie poradzimy". I faktycznie jakoś się udało. Co ona by bez nich zrobiła?
- Dorcas, gdzie ty jesteś? - zawołał zza drzwi Tom, a ona zaklęła pod nosem.
- Już idę! - odkrzyknęła i wcisnęła do kieszeni nieskończony list. Chwyciła z najbliżej półki dwie butelki Ognistej i opuściła swoją kryjówkę.
- Wydawało mi się, że Ognista się kończy. - wyjaśniła z uśmiechem swojemu pracodawcy i wcisnęła butelki pod bar. Pierwsza zasada - zawsze miej wymówkę. Barman pomruczał chwilę pod nosem i poczłapał dalej. Dorcas zachichotała i złapała za czystą szmatkę. Szklanki same się nie wyczyszczą!


Ostatnio zmieniony przez Dorcas Meadowes dnia Pon Gru 01, 2014 8:05 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Caroline Rockers
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Dorcas Meadowes [dorosła]   Sob Wrz 28, 2013 5:00 pm


_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Dorcas Meadowes [dorosła]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Dorcas Meadowes
» Dorcas Meadowes
» Moda na Black'a, odcinek 1950
» Dorcas Meadowes
» WZÓR KARTY I WSKAZÓWKI TWORZENIA (dorosły)

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Biblioteka :: Kroniki :: Dorośli -