Share
Go down

Gabinet profesor Corleone

on Czw Gru 11, 2014 7:36 pm
Pomieszczenie może pochwalić się wielkimi oknami, które wpuszczają do środka ogromne ilości światła. W połączeniu z ciepłą barwą ścian sprawia to wrażenie przytulności, przywodzące na myśl zrobioną w sepii fotografię. Na ścianach rozwieszone są liczne plakaty, częściowo czarodziejskie, przedstawiające drużyny Quidditcha, a częściowo mugolskie z graczami baseballa i niemagicznymi artystami. Gen jest najbardziej dumna z pokaźnego plakatu Elvisa, na którym widnieje autentyczny autograf. W pobliżu okna znajduje się przestronne biurko, zawalone książkami i pergaminami. W pomieszczeniu znajduje się też kilka wypchanych książkami regałów, parę wygodnych foteli, szafa i niewielki kufer, w którym wedle szkolnych plotek co jakiś czas coś złowieszczo postukuje. Niektórzy utrzymują, że pani profesor trzyma w nim zgraję tłuczków, którą wypuszcza na niesfornych uczniów. W pomieszczeniu znajduje się też kilkanaście szkolnych mioteł, które w wolnych chwilach czarodziejka doprowadza do porządku, konserwuje, naprawia lub zwyczajnie poleruje. Po pomieszczeniu zwykle przemieszcza się złoty znicz. Na stojącym w kącie niewielkim stoliku znajduje się także nakręcany na korbę gramofon w stylu retro i niewielka kolekcja płyt. W gabinecie zwykle unosi się też zapach papierosów, choć czasem ginie on pod wyraźną wonią środków polerskich.


Sowa Specjalna * Prośby do MG * Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me.
It resembles my own mind except that you happen to be insane.”

— George Orwell, 1984

Re: Gabinet profesor Corleone

on Pon Sie 29, 2016 10:28 pm
Dostała od siostry jasne polecenie - miała iść i odbębnić szlaban. Ha! Też coś...
Vivi nie była tym zachwycona. Miała inne plany. Bardzo inne. Ostatnio przecież udało jej się złapać nietoperza, który zamknięty w kufrze czekał na swój koniec.
Albo już go dożył. Znaczy nie dożył...
W sumie to nie sprawdzała. No ale! Chodziło o to, że chciała zrobić jego sekcję i nie mogła się doczekać. To było ważniejsze niż jakieś tam szlabany!

No ale Liv każe, Vivi musi. Albo może karze?
Takie trochę dwa w jednym.

Ślizgonka z naburmuszoną miną dotarła pod drzwi gabinetu profesor Corleone. Przez chwilę patrzyła w drzwi nienawistnie, jakby z nadzieją, że one znikną. W końcu to Hogwart - nigdy nic nie wiadomo!
Ale nie. Drzwi nie zniknęły. Uparcie istniały dalej. Vilia wygięła usta w podkówkę, a potem uniosła rękę.

Puk.
Puk, puk, puk, puk.
Puk, puk.



A Zygfryd czekał. Czy jak mu tam było...

Re: Gabinet profesor Corleone

on Pon Sie 29, 2016 11:43 pm
Nie dała na siebie długo czekać, co to to nie. Nie mogła przecież ryzykować potencjalnej ucieczki zniechęconych jej ślamazarnością uczniów. Ledwie więc Vilia zdołała oderwać dłoń od powierzchni drzwi, a te już stanęły otworem. Stojąca na progu pani profesor najpierw dokładnie otaksowała ślizgonkę wzrokiem, później dmuchnęła w nią dymem z trzymanego w ustach papierosa, a w końcu uśmiechnęła się na tyle, na ile pozwalało trzymanie fajki między wargami.
-Panna sowiarka, wyśmienicie. Gdzie zgubiłaś swoje lustrzane odbicie?- Gen na wszelki wypadek rozejrzała się dokładnie po korytarzu, jednak pierwsza obserwacja była trafna. Drugiej bliźniaczki na szlabanie zwyczajnie brakowało. Kobieta westchnęła z niezadowalaniem i przesunęła dłonią po włosach. To trochę zmieniało jej pierwotne plany, ale od czego była improwizacja. Tak zawsze było zabawniej... Przez chwilę nauczycielka stała w bezruchu, co jakiś czas jedynie wciągając do płuc nieco dymu, a w końcu ni z tego ni z owego szeroko otworzyła oczy i z niezwykłą werwą wykrzyknęła do stojącej przed sobą ślizgonki jedno, krótkie słowo.
-PADNIJ!- co więcej sama nauczycielka w tym właśnie momencie, sprytnie rzuciła się ku ziemi.


Re: Gabinet profesor Corleone

on Wto Sie 30, 2016 9:42 pm
Uuuu, szybko!
Vivi była pod wrażeniem. Zazwyczaj nauczyciele kazali odczekać długie, męczące sekundy, zanim ruszyli się do drzwi. Aż jej się oczki zaświeciły, kiedy patrzyła na panią profesor. Może i by się uśmiechnęła, gdyby nie dym z papierosa, który wywołał u dziewczyny zadziwiającą reakcję. Skrzywiła się.

- Taka jedna obrzygała ją na Zielarstwie i nie bardzo dobrze się czuje.

Wyjaśniła niewinnie, licząc na to, że to usprawiedliwi nieobecność jej bliźniaczki dość dobrze. Właściwie nie wiedziała co innego mogłaby powiedzieć. Stała więc tylko naprzeciwko nauczycielki, przypatrując jej się z niemym - co było dość niesamowite! - zainteresowaniem. Od czasu do czasu zamrugała oczętami.

Kiedy padł rozkaz, Vivi nie czekała.
Vivi padła.
Co więcej, padła dość majestatycznie.
I to z niewiele większym opóźnieniem w stosunku do pani profesor!
Cóż, nie byłoby to pewnie takie dziwne, gdyby profesor Corleone mogła podziwiać jej synchronizację z tentakulą na Zielarstwie. W obecnej sytuacji musiała zadowolić się sprawnym i majestatycznym padaniem w wykonaniu Vivi. Dopiero leżąc plackiem na ziemi, Ślizgonka zamrugała niewinnie.

- A czemu?

No tak. Najpierw robić, a potem zadawać pytania! Strategia idealna!

Re: Gabinet profesor Corleone

on Sro Sie 31, 2016 10:18 pm
Na wzmiankę o rzygowinach jedynie lekko uniosła brwi. Za jej czasów na lekcjach też działy się różne dziwne rzeczy, ale chyba nigdy nie zdarzył się festiwal wymiocin. To dopiero musiał być chaos! No cóż, drugą panną Edwards będzie musiała zająć się kiedy indziej. A szkoda.

Z ziemi podniosła się do pozycji siedzącej, uważnie przesunęła wzrokiem po śizgonce i wyjęła z kieszeni spodni notesik z długopisem.
-Bo widzisz, w zasadzie to można powiedzieć, że jestem takim odpowiednikiem mugolskich nauczycieli wychowania fizycznego, więc dzisiaj będziemy ćwiczyć!- mówiąc intensywnie notowała coś na karteczce.
-A tak poza tym, właśnie uniknęłaś zderzenia z moim rozczarowaniem...- dodała jeszcze, podnosząc się na nogi. Zanuciła coś cicho pod nosem, odwróciła się ku wnętrzu swojego gabinetu i weszła do środka dając Vivi znak ręką, że powinna za nią pójść. W pomieszczeniu cicho grał drugi walc Szostakowicza. Skoro Al Capone mógł zasłuchiwać się tym w swojej celi, to nie mogła być gorsza.
-Skoro tak dobrze Ci poszło...- nauczycielka krzątała się przez chwilę po pomieszczeniu, by w końcu stanąć przed ślizgonką i wcisnąć jej w dłonie jedną ze szkolnych mioteł.
-Wskakuj i wzlatuj w powietrze. Na stojąco.- wydała polecenie, sięgając po kilka piłek baseball'owych, którymi zaczęła ostrożnie żonglować. Nie była w tym mistrzem, ale z trzema jako tako, dawała sobie radę. Jeśli odpowiednio się skupiła. Zaraz więc przestała bawić się piłkami, bo wolała skupić się na uczennicy. Uda jej się wznieść na miotle stojąc na niej? A jeśli tak to jak długo uda jej się utrzymać? A jeśli będzie jeszcze musiała unikać piłek?

_______________________________________

Muzyka z gabinetu pani profesor


Re: Gabinet profesor Corleone

on Sro Sie 31, 2016 10:38 pm
Ćwiczyć.
W ramach szlabanu.
W ramach szlabanu będzie musiała ćwiczyć.
Na twarzyczce Vivi pojawił się szczery, szeroki uśmiech.

Co prawda nie zrozumiała nic z tego, że uniknęła zderzenia z rozczarowaniem, o którym profesor Corleone zapewne tak sobie notowała na karteczkach, ale to nic. Podniosła się za nauczycielką i ruszyła po jej śladach do pokoju. Zabujała się parę razy na boki w rytm muzyki, rozglądając się po gabinecie.
Kiedy w jej dłoniach znalazła się miotła, ślizgonka zamrugała swoimi oczętami z potencjałem. Miała latać w gabinecie?

No, ale jeśli ktoś nie miał zamiaru kwestionować polecenia, to Vivi!
Dziewczyna zawiesiła miotłę nisko w powietrzu, a potem, cóż...
Po prostu na nią wlazła.
Na stojąco.
Tak przecież chciała pani profesor.

Przekrzywiła lekko główkę na bok.
- Tak dobrze?
Wyglądało na to, że na miotle unosi jej się tak całkiem nieźle!


Ostatnio zmieniony przez Vilia Edwards dnia Nie Wrz 04, 2016 4:40 pm, w całości zmieniany 1 raz

Re: Gabinet profesor Corleone

on Sro Sie 31, 2016 10:38 pm
The member 'Vilia Edwards' has done the following action : Rzuć kością


#1 'Pojedynek' :

#1 Result : 6

--------------------------------

#2 'Pojedynek' :

#2 Result : 6, 6, 3, 4, 4

Re: Gabinet profesor Corleone

on Nie Wrz 04, 2016 6:18 pm
Gen z wrażenia jedna z piłek baseballowych aż upadła na podłogę. Żeby tak wleźć na wiszącą w powietrzu miotłę jak gdyby nigdy nic i nawet zbytnio się nie zachwiać? Szczęście? Talent? Nie mogła się zdecydować.
-Tak, tak, coś w tym stylu...- odpowiedziała, sięgając po upuszczony przedmiot. Coś podobnego! W dodatku wydawało się, że ślizgonka całkiem długo potrafi utrzymać równowagę w tej niełatwej pozycji. Trzeba było więc podnieść poprzeczkę wyżej.
-A teraz postaraj się nie spaść. Możesz robić przysłowiowe cuda na kiju, chodzi jedynie o to, żeby nie spaść na ziemię.- powiedziała jedynie i zabrała się za rzucanie piłkami w Vivi. Nie obchodziło jej czy dziewczyna zacznie kręcić piruety, zwieszać się z miotły, czy inne cuda, tak długo jak pozostawała ponad ziemią, wszystkie chwyty pozostawały dozwolone. Im bardziej kreatywnie tym w zasadzie lepiej. Zamierzała tak długo kierować piłki ku Vivi, aż ta nie znajdzie się na posadzce.


Re: Gabinet profesor Corleone

on Nie Wrz 04, 2016 6:22 pm
Vivi była w siódmym niebie. Myślałby kto... Niby szlaban, a tu taka zabawa! I, oooo...
Piłki!
Ślizgonka wyszczerzyła się jak głupi do sera, czekając na pierwszy atak.

I oto hop! Pierwsza piłka! Vivi odchyliła się w tył, wciąż stoją na miotle. Co prawda zachwiało to nieco jej równowagą, ale utrzymała się!
Zmusiło ją to jednak, aby przy kolejnym razie musiała unieść się nieco na miotle i usiąść na niej normalnie. Ale tak!
Drugiej piłki też udało jej się uniknąć! I nawet trzeciej, chociaż ta mało nie drasnęła jej ramienia!
Vilia zaśmiała się radośnie, najwyraźniej świetnie się przy tym bawiąc, po czym istotnie wykonała razem z miotłą dwa kolejne piruety, unikając rzucanych przez nauczycielkę piłek.
Zawisła na miotle, patrząc na profesor Corleone z radosnym wyczekiwaniem.

- Będzie więcej?

Pytanie z pozoru niewinne, mogło mimo wszystko wywołać odrobinę konsternacji, jeśli dodać do niego jej niewinne spojrzenie.


Ostatnio zmieniony przez Vilia Edwards dnia Wto Wrz 06, 2016 10:51 pm, w całości zmieniany 1 raz

Re: Gabinet profesor Corleone

on Nie Wrz 04, 2016 6:22 pm
The member 'Vilia Edwards' has done the following action : Rzuć kością


'Pojedynek' :

Result : 5, 3, 3, 4, 4

Re: Gabinet profesor Corleone

on Pią Wrz 09, 2016 6:13 pm
Genevieve roześmiała się. Coś podobnego jeszcze jej się nie zdarzyło. Albo ta dziewucha miała nieziemskie szczęście początkującego, albo była cholernie utalentowana. W sumie nie ważne. Liczył się efekt.
-Więcej? Teraz spróbujemy czegoś nieco innego...- bez ostrzeżenia rzuciła w stronę Vivi pałkę.
-Skup się. Rzucę piłką. Masz machnąć i walnąć jak w baseballu... Tylko chcę, żebyś trafiła w konkretny punkt...- dłonią wskazała jedną z szybek znajdującą się na oknie. Po chwili zastanowienia narysowała na małym prostokącie czerwone x.
-Jeśli szyba wyleci, będzie wybornie...- powiedziała, jakby wybijanie szyb w ramach szlabanu było najbardziej naturalną rzeczą jaką można sobie było wyobrazić. Nie czekała na odpowiedź tylko złożyła się do rzutu niczym profesjonalny baseballista i posłała w stronę ślizgonki piękną, podkręconą piłkę. Trzepoczący w powietrzu złoty znicz, który zawsze latał po pomieszczeniu zawisł na chwilę tuż koło ucha nauczycielki, ale Gen nie zwróciła na niego uwagi. Musiała obserwować rezultat kolejnej próby, choć tak na dobrą sprawę, bez względu na to, co miałoby się dziać i tak wiedziała już co zrobić z niesforną ślizgonką.


Re: Gabinet profesor Corleone

on Pią Wrz 09, 2016 9:01 pm
Vivi na chwilę wygięła usteczka w podkówkę, słysząc o tym, że więcej się nie powygina, ale rzucona jej pałka - sprawnie pochwycona! - od razu zmieniła ten stan rzeczy.
Uuuuuu!
To dopiero zabawka.
Zamachnęła się parę razy na próbę. Dobrze leżało w rękach. Ciekawe czy udałoby jej się to zwinąć...?

Pokiwała główką na znak, że rozumie. Spoko, to było proste! Przyjęła pozycję, pokręciła kuperkiem i....

SRU!

Kij wyleciał z rąk Vivi, kiedy się nim zamachnęła, aby trafić w piłkę. Zakręcił się parę razy podczas loty w stronę okna, a potem pięknie trafił w miejsce, w które powinna trafić piłka.
Trzask tłuczonego szkła.
Kij za oknem.
Piłka w rękach Vivi.
Kiedy ona ją złapała? Jakoś tak w odruchu?
Chyba...
Zamrugała oczętami.

- Ups...

Wyrwało jej się, bo coś wyrwać jej się powinno. Zaśmiała się.

- Chyba mi nie wyszło. No, ale szyby nie ma!

Kto by się przejmował szczegółami? Na pewno nie ona!


Ostatnio zmieniony przez Vilia Edwards dnia Sob Wrz 10, 2016 9:05 pm, w całości zmieniany 1 raz

Re: Gabinet profesor Corleone

on Pią Wrz 09, 2016 9:01 pm
The member 'Vilia Edwards' has done the following action : Rzuć kością


'Quidditch' :

Result :

Re: Gabinet profesor Corleone

on Sob Wrz 10, 2016 9:53 pm
Przez dobrą chwilę wpatrywała się w wybite okienko, rozważając czy tak na dobrą sprawę Vivi wykonała zadanie, czy też może niekoniecznie. Jak się nad tym zastanowić, w prawdziwym meczu zwyczajnie przypierdoliłaby pałką jakiemuś graczowi. Niedozwolone ale w pewnym sensie skutecznie. Wyjrzała jeszcze za okno, upewniając się czy spadający kij nie zabił przypadkiem żadnego z kręcących się po błoniach uczniów i parsknęła krótkim śmiechem. To by dopiero była historia. Wyglądało jednak na to, że obyło się bez ofiar.
-Hmmm...- nauczycielka przeniosła wzrok na Vivi, która w dodatku trzymała w dłoni zaciśniętą piłkę. Bez wątpienia miała całkiem niezły refleks. Ponownie zanotowała coś w swoim notesiku i oparła się o biurko.
-Jeśli chcesz możesz spróbować jeszcze raz, chociaż w zasadzie efekt, który uzyskałaś jest niekonwencjonalnie zadowalający...- powiedziała powoli, przygryzając końcówkę ołówka.
-Ale, mam też kolejne zadanie...- wskazała dłonią złotego znicza, który pałętał się po gabinecie. W pomieszczeniu było sporo miejsca, ale bez przesady.
-Postaraj się go złapać i nie zdemolować przy okazji mojego gabinetu, chyba, że naprawdę lubisz sprzątać...- mrugnęła figlarnie do ślizgonki, zaraz po tym skupiając wzrok na złotym zniczu. Cóż, trzeba było sprawdzić wszystkie możliwości prawda? A później zadecydować.
-To co wolisz, kolejną próbę z rzutami, czy nowe wyzwanie?- zapytała jeszcze, sięgając po kolejną z baseballowych piłek i leniwie obracając ją w dłoniach. W zasadzie ta decyzja też miała dla Gen pewne znaczenie, nawet jeśli Vivi zapewne nie była tego świadoma. Jeśli dziewczyna będzie ponawiała próbę... Kobieta ponownie podeszła do okna i przywołała stracony kij zaklęciem Accio. Po chwili wahania machnęła też zaklęciem Reparo, przywracając stłuczoną szybę na dawne miejsce. Gorzej, że czerwonego iksa też przywróciło. Cóż zrobić. Wszystko w imię quidditcha.


Re: Gabinet profesor Corleone

on Sob Wrz 10, 2016 10:05 pm
Vivi posłuchała, pomyślała chwilę, a potem uśmiechnęła się szeroko.

- A mogę oba?

Prostota tego rozwiązania wydawała jej się najlepszą z możliwych. No bo dlaczego miała z czegoś rezygnować? Skoro ma szlaban i takie możliwości, to mogła się wyżyć! I to bez konsekwencji!
Idealnie!

Oddała pani profesor piłkę, wzięła od niej kij do baseballa i przygotowała się znów. Potrząsnęła swoją zadnią częścią, wystawiła język w ramach wyrażenia swojego skupienia i czekała.
Piłka poleciała.
Uuuu, ależ to była piękna piłka. Ślizgonka nie śmiałaby spudłować! Zamachnęła się i...

SRUUU!

Odgłos tłuczonego szkła rozległ się po gabinecie, choć tym razem kij pozostał w rękach dziewczyny, za to piłka idealnie trafiła w wyznaczone miejsce i poleciała ze szkłem na błonia.

- Huraaa!

Vilia zaśmiała się radośnie, odrzuciła kij na bok i ruszyła na miotle po pokoju, krążąc i wydając z siebie radosne pocharkiwania i pomruki. Wreszcie gdzieś z boku dostrzegła złotego znicza i przypomniała sobie o drugim zadaniu.
FIUUUU!
Ruszyła z determinacją w jego stronę, ale mała, złota piłeczka nie bardzo chciała zostać złapana. Vivi udało się przy pogoni nawet coś zrzucić i...

Już!
Już go prawie miała!
Już wyciągała rękę po latającą, złocistą piłeczkę.
I już!

Ślizgonka zauważyła lampę.
Jakoś za blisko niej była.
Wydała z siebie bulgot godny indyka i w ostatniej chwili zrobiła unik, sprawiając, że ta zabujała się tylko na boki. Straciła jednak z oczy znicza.
Głupi znicz.
Rozejrzała się po pokoju, ale nigdzie jej nie błyskało.

- Zniknął?

Padło pytanie z odrobiną pretensji w głosie.


Ostatnio zmieniony przez Vilia Edwards dnia Nie Wrz 11, 2016 12:35 am, w całości zmieniany 1 raz
Sponsored content

Re: Gabinet profesor Corleone

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach