Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!


CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Łóżka w drugiej części sali

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 11, 12, 13
AutorWiadomość
Mistrz Gry
avatar


avatar

PisanieTemat: Łóżka w drugiej części sali   Czw Sty 16, 2014 8:15 pm

First topic message reminder :

Leżą na nich chorzy lub w jakiś sposób poranieni pacjenci. Niestety, w tych niebezpiecznych czasach odwiedzane są coraz częściej.

_________________
Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984

Chcesz napisać prośbę do konkretnego Mistrza Gry na Prywatną Wiadomość? Użyj odpowiedniego określenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Tomas Duncan
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Łóżka w drugiej części sali   Nie Paź 02, 2016 8:02 pm

Dostrzegł błysk przerażania w dużych oczach dziewczyny, i momentalnie zrobiło mu się jeszcze bardziej głupio. Przeklinał się w myślach za ten swój brak subtelności. Chociaż zazwyczaj był miły i spokojny, czasami potrafił palnąć solidną głupotą. Ale poza tym ludzie raczej go lubili. Był przyjazny, kojarzył większość osób i właściwie nigdy nie miał kłopotu z odzywaniem się do innych. Lubił znać jak najwięcej osób. Być może wiązało się to z jego przeszłością, dzieciństwem, kiedy to po dowiedzeniu się o swej 'przypadłości' kompletnie stracił kontakt z mugolskimi dzieciakami z okolicy. Rodzice nie pozwalali mu wychodzić na dwór bawić się z innymi, zupełnie jakby był na coś chory, i mógł zarazić tym resztę. Lub co gorsza, jakby wstydzili się za syna czarodzieja. Kiedy tylko więc trafił tutaj, do Hogwartu, zaczął zaskarbiać sobie zaufanie i przyjaźń wszystkich wokół, gotów zawsze pomóc każdemu, zawsze obdarzyć uśmiechem. Nie lubił być samotny. Chciał zawsze mieć kogoś blisko siebie.
Z lekkim zdenerwowaniem przyglądał się poczynaniom pani Pomfrey, wciąż trochę tak jakby zaraz miała wykonać coś niepoprawnie i jeszcze bardziej zaszkodzić dziewczynie. Był to co najmniej absurdalny strach, ale Tomas nic nie mógł na to poradzić. Odetchnął z ulgą, kiedy ujrzał, jak paskudna rana goi się od specyfiku zaaplikowanego przez uzdrowicielkę. Od razu uniósł rozpromienioną twarz w stronę Julie i uśmiechnął się jeszcze cieplej niż poprzednio, o ile w ogóle było to możliwe.
Dopiero po chwili usłyszał pytanie pielęgniarki, najpewniej skierowane w jego stronę. No tak! Tak zaaferował się stanem zdrowia nowej koleżanki, że kompletnie zapomniał po co sam tutaj przyszedł.
-Ach, no tak. Potrzebuje coś na wzmocnienie i może jakąś maść czy krople na kilka zadrapań po lekcji zielarstwa i opieki nad magicznymi stworzeniami. - Powiedział, jednocześnie trąc jedną dłonią kark mniej więcej w miejscu gdzie zdążyła kilkukrotnie pacnąć go tentakula. Ślad po ghulu z kolei znajdował się na drugiej ręce. Właściwie nie czuł teraz kompletnie szczypania, które przecież jeszcze jakiś czas temu uporczywie pulsowało.
-Wszystko już okej? - Zwrócił się do dziewczyny, kiedy uzdrowicielka na nowo opuściła ich w celu zdobycia jakichś leczniczych specyfików. Jego spojrzenie wciąż wyrażało wielką troskę i jakby niepewność, czy rzeczywiście krople jej pomogły. Zawsze musiał upewniać się wszystkiego po kilka razy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Julie Blishwick
avatar


avatar
V rok

PisanieTemat: Re: Łóżka w drugiej części sali   Nie Paź 02, 2016 9:10 pm

Obserwowała chłopaka. Nie miała wścibskiego wzroku, raczej neutralny, ciut ciekawski. Łagodnie się uśmiechała, lecz nie odgarniała z twarzy opadających kosmyków. Wciąż była zażenowana leczeniem przy oczach kogoś nieznajomego. W sumie nie znała wcześniej Tomasa, ale przyznać mogła mu jedno, że potrafił zjednać sobie ludzi. Niekoniecznie urokiem osobistym, w końcu na jego wygląd nie mogła narzekać żadna dziewczyna, lecz otwartością na ludzi i przyjacielskim nastawieniem. Julie nie za często się z tym spotyka, aby ktoś tak bezinteresownie zajął się nią, a nie sobą. Sam przecież też był ranny, a jednak zapomniał o tym i całą uwagę skupił na Krukonce. Ta za to przyjrzała się ranom, których nie zauważyła wcześniej, gdy pokazał je pielęgniarce. Miała nadzieję, że Pani Pomfrey nim także dobrze się zajmie, chociaż przydałoby mu się coś mocniejszego niż tylko na wzmocnienie - przynajmniej zdaniem dziewczyny.
Całkiem wesoło machała sobie nogami na wysokim łóżku, a ręce splotła, bo nie wiedziała, co ma z nimi zrobić. Typowa piętnastolatka, która cieszy się życiem i nogą, której na szczęście nie straciła.
- Mhm - mruknęła kiwając głową. - Dziękuję za troskę i towarzystwo - dopowiedziała. Brzmiało to na sztywną, wyuczoną regułkę, lecz co mogła poradzić - nie wiedziała jak inaczej ubrać to w słowa. Po chwili pielęgniarka ponownie przyszła i zajęła się Tomasem, równie szybko co dziewczyną.
- A jak ty się czujesz? - powiedziała, kiedy wypił miksturę. Ta, jak większość specyfików czarodziei zaczęła działać od razu. Po samej Julie było widać przypływ energii i humoru, ponieważ wchodziła tutaj jak skazana na ścięcie, a teraz siedziała sobie, jako najszczęśliwsze dziecko na świecie. Czuła się również swobodnie, co wcześniej jej się nie zdarzało, chyba przy nikim.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tomas Duncan
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Łóżka w drugiej części sali   Pon Paź 03, 2016 3:14 pm

Dziewczyna widocznie rozpogodziła się i to w zupełności wystarczało Tomasowi. Dużo potrafił wyczytać z mowy ciała drugiego człowieka, tak już miał, że sporo analizował. Wydawać by się mogło, że do wszystkiego podchodzi bardzo beztrosko, on jednak czasami skupiał na czymś większą uwagę niż mogłoby się zdawać na pierwszy rzut oka. I teraz właśnie skupiał ją na Julie i rozeznaniu, czy faktycznie wszystko było już z nią w porządku. A przynajmniej chwilowo. Bo chłopak wciąż posiadał dziwne obawy, że oparzona stopa nie jest jedynym problemem jaki może ją trapić, nie chciał jednak się narzucać i dopytywać. Być może kiedyś nadarzy się im kolejna okazja do rozmowy.
-Nie ma sprawy. - Odparł całkiem szczerze, uśmiechem dając jej do zrozumienia, że doskonale rozumie co chciała mu przekazać. Wiedział, że nie każdemu łatwo przychodziło porozumiewanie się z ludźmi, spontaniczne miłe stwierdzenia. On nie miał z tym problemu, jego towarzyszka jednak już od początku sprawiała wrażenie nieufnej i nie do końca obytej z ludźmi. Widząc więc zmianę jaka zaszła w niej od momentu kiedy zaczął z nią rozmawiać bardzo się ucieszył.
Pozwolił się w spokoju opatrzyć, posłusznie wypijając niezbyt smaczny eliksir. Uwielbiał medycynę czarodziejów, jeden łyk czy kropla na skórze odpowiedniego specyfiku i można było wyleczyć niemal każdą ranę czy schorzenie. Czyż było coś bardziej magicznego? Mugole pod tym względem byli daleko w tyle, ich medycyna była niedopracowana, metody leczenia często bardzo słabe i przy tym nieraz bardzo kosztowne. A tutaj, jeden eliksir i oboje z Julie nabrali o wiele więcej koloru.
-Och, bardzo dobrze. Przede wszystkim cieszę się, że z twoją stopą wszystko w porządku. - Odpowiedział, w między czasie delikatnie wmasowując jakiś specyfik podany mu przez panią Pomfrey w zranioną szyję. Szczypanie ustało a zadrapania wyraźnie zbledły. Dość niechlujnie wytarł nieco lepkie jeszcze dłonie w spodnie i poprawił poszarpaną czuprynę. Ani trochę nie przeszkadzało mu to, że spędził tutaj znacznie więcej czasu niż początkowo planował. Kątem oka zauważył, jak uzdrowicielka ze zmarszczonymi brwiami kiwa im głową, że mogą już sobie pójść. Uśmiechnął się pod nosem.
-A więc to już wszystko. Jeśli chcesz mogę odprowadzić cię do dormitorium. - Zaoferował się szybko, chociaż przecież właściwie nie wiedział, gdzie miała zamiar udać się Julie po wizycie na skrzydle szpitalnym. No i w sumie nie bardzo się tym przejmował, najwyżej dziewczyna mu odmówi i po kłopocie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Julie Blishwick
avatar


avatar
V rok

PisanieTemat: Re: Łóżka w drugiej części sali   Sro Paź 05, 2016 9:39 am

Niestety Julie nie należała do osób beztroskich. Miała górę problemów, które piętrzyły się nad jej głową. Niektóre nagromadziły się z jej powodu, inne z przyczyn niezależnych i nie mogła im zaradzić. Jednak każdych można się pozbyć, jeśli tylko wykona się odpowiednie czynności. Gdyby była przekonująca, to pewnie matka zabrałaby ją od sadystycznej starej ciotki. Gdyby była bardziej otwarta, pewnie miałaby wiele przyjaciół, którzy wsparliby ją w nauce, jak i problemach z rodziną. Gdyby miała tych przyjaciół, to nie pozwoliliby jej mieszkać ze zwariowaną krewną. Gdyby nie musiała mieszkać z siostrą ojca, to pewnie nie wiedziałaby, że cały ród Blishwicków odciął się również od ciotki Philippy i teraz wyżywa się na bratanicy za ten fakt. Nie wiedziałaby pewnie także, że jej ojciec dopuścił się zdrady czarodziei czystokrwistych i zapłacił za to, jak powinien. I nawet nigdy dziewczynie nie przyszło do głowy, że jej rodziciel nie zginął przypadkiem w "niewyjaśnionych okolicznościach". Może była mądra, ale czasem brakowało jej oleju w głowie, aby dojść do odpowiednich wniosków. Żyła w błogiej niewiedzy, ponieważ nie była osobą, która oczerniałaby wszystkich za wszystko. Nie obwiniłaby ciotki za to, że jest osobą zamkniętą w sobie, nie potrafiącą rozmawiać z innymi... Ale w wieku nastoletnim zmienia się już nie tylko wygląd, lecz również usposobienie. Oczywiście była zbyt spokojną osobą na nastoletni bunt, ale kto wie...
Nie zeskoczyła z łóżka, jak mogłaby osoba pozbawiona wielkiego ciężaru, beztroska i wesoła. Zsunęła się powoli. Najpierw postawiła stopę zdrową i na niej oparła ciężar ciała, a potem niedawno wyleczoną. Czerwona blizna miała już sama się zagoić, w końcu szkoda medykamentu na taką głupotę, ale przypominała dziewczynie o własnej głupocie. Wątpliwie przenosiła ciężar z jednej na drugą, a pielęgniarka pewnie była podirytowana, że ktoś może wątpić w jej zdolności lekarskie. Julie wsunęła szybko skarpetę i but.
- Dziękuję bardzo - zwróciła się do pielęgniarki i spaliła buraka, bo przecież była głupia.
- Dobrze, że z tobą też jest... dobrze - powiedziała bez zastanowienia, a buzia nabrała tylko intensywniejszego koloru. Na znak pani pielęgniarki zwróciła się w stronę wyjścia, czuła, że spędziła tutaj za dużo czasu i najzwyczajniej pani Pomfrey chce już się pozbyć gości.
- Mhm - mruknęła schylając głowę. W końcu nie miała nic innego do roboty, jak wrócić do dormitorium i znowu uczyć się do egzaminów. Co więcej musiała poprawić negatywne oceny i to jak najszybciej.
Wyszli oboje żwawym krokiem, który zapewniły im zażyte specyfiki. Tak na pewno nie czuje się żaden mugol po wyjściu ze szpitala.

zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry
avatar


avatar

PisanieTemat: Re: Łóżka w drugiej części sali   Nie Paź 16, 2016 2:29 pm

Julie Blishwick - wyleczona stopa
Tomas Duncan - przywrócenie PŻ do początkowej wartości

_________________
Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984

Chcesz napisać prośbę do konkretnego Mistrza Gry na Prywatną Wiadomość? Użyj odpowiedniego określenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Łóżka w drugiej części sali   

Powrót do góry Go down
 
Łóżka w drugiej części sali
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 13 z 13Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 11, 12, 13
 Similar topics
-
» Kosmiczna sala
» Sala treningowa
» Klasa eliksirów
» Sala segregacji
» Sala treningowa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Hogwart [schowany na czas wakacji] :: Tereny zamkowe :: I piętro :: Skrzydło Szpitalne
-