Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!


CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Łóżka w drugiej części sali

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3 ... 11, 12, 13  Next
AutorWiadomość
Mistrz Gry
avatar


avatar

PisanieTemat: Łóżka w drugiej części sali   Czw Sty 16, 2014 8:15 pm

Leżą na nich chorzy lub w jakiś sposób poranieni pacjenci. Niestety, w tych niebezpiecznych czasach odwiedzane są coraz częściej.

_________________
Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984

Chcesz napisać prośbę do konkretnego Mistrza Gry na Prywatną Wiadomość? Użyj odpowiedniego określenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Neve Collins
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Łóżka w drugiej części sali   Sob Lis 15, 2014 2:55 am

Nie wiedziałaś, ile dni przeleżałaś w łóżku, jak się do niego dostałaś, kto cię tutaj przyniósł... Przecież nawet nie wiedziałaś, że żyjesz. To ten stan pół-snu, w Twoim trybie bycia, który obowiązywał stanem nieistnienia - nie mógł się inaczej jawić, aby mieć taką, a nie inną nazwę. Teraz cię nie ma, przez te kilka ostatnich dni, kiedy słabiutka, taka Laleczka, leżałaś w bieli pościeli, doskonale zlewającej się z aksamitem twoich falowanych włosów rozłożonych wokół twej delikatnej twarzy niby aureola, nie śniłaś, niczego i nikogo wokół Ciebie nie było - może przyszła jedna z twoich kuzynek, może kuzyn, ale odkąd przybyłaś do tej szkoły nie widziałaś ich ani razu - jedynie ze zdjęć majaczyły ci ich twarze, średnio istotne, na krańcach umysłu - jedynie twarz Lilith była bliżej, kobieta, która była jak matka, której nigdy nie miałaś, taka piękna, mądra, silna, należąca do Twojego domu...
Plotki o tym, jak to ktoś przyniósł nieprzytomną członkinię dużego i sławnego rodu Collinsów do skrzydła szpitalnego, znalezioną ponoć w jednej z wierz, ledwo oddychającą, wyczerpaną do cna, bardzo szybko rozpierzchła się po całym Hogwarcie, zwłaszcza, że pojawiły się groźby od ojca dziewczęcia z groźbą, że jeśli nauczyciele nie potrafią zadbać o bezpieczeństwo uczniów w murach szkolnych, to on podda w wątpliwości tutejsze kompetencje i rozmówi się osobiście z Ministerstwem, by interweniowało - oczywiście wszystko ku dobru tych, którzy pobierają tutaj naukę. Na szczęście nic takiego się nie stało i wbrew oczekiwaniom jedyny z żyjących rodziców Neve nie zjawił się w Anglii, pozostając w granicach swego państwa.
Minął tak tydzień, zanim Śnieżna Wiedźma rozchyliła ociężałe powieki, odzyskując minimum świadomości i odetchnęła mocniej pełną piersią, jakby brała swój pierwszy oddech w życiu - doceniałaś tlen, który przeniknął przez twoje ciało i blask, który w twe oczy uderzył - więc to sen, czy jawa?
Nigdy nie było granicy, która by je rozdzielała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kyohei Takano
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Łóżka w drugiej części sali   Sob Lis 15, 2014 3:10 am

Niestety pomimo tego, że Kyohei próbował zgrywać twardziela znalazło się coś co po prostu go powaliło. Niestety grypa była chorobą którą można w tą pogodę złapać naprawdę łatwo. A Azjata oczywiście jak zawsze wiedział lepiej i kompletnie olał pierwsze objawy. Dopiero kiedy na korytarzu prawie co zemdlał nauczyciele oddelegowali go do skrzydła szpitalnego. Chociaż chłopak odniósł dziwne wrażenie, że w głębi duszy modlili się aby było to coś poważnego i odesłali go do Munga na jakieś intensywne leczenie.
Oczywiście ta cała choroba chłopaka nie była niczym poważnym. Lekko podniesiona temperatura, ale raczej nie to było powodem jego nagłego zasłabnięcia. Ostatnio koszmary ponownie zaczęły go dręczyć, na skutek czego zrywał się w środku nocy i po prostu bał się ponownie zasnąć. A człowiek bez snu nie pociągnie za długo.
-Halo...- Powiedział cicho wchodząc do sali w poszukiwaniu pielęgniarki. Czy coś słyszał o Neve?... cóż niestety nie. Chłopak jest tym typem który nie lubi słuchać plotek, z resztą w swoich kanciapach nie miał nawet jak tego usłyszeć. Wsadził sobie jedną rękę do kieszeni i podszedł szafki w której znajdowały się różne fiolki z dziwnymi płynami. Wzdrygnął się na samą myśl o eliksirach... cóż jakoś kompletnie nie miał do tego talentu. A może raczej nawet nie próbował go w sobie odnaleźć.
Zrobił kilka kroków do przodu i wyminął parawan który zasłaniał jedną stronę łóżka. Usłyszał jakiś ruch, jak by ktoś właśnie zaczął się lekko poruszać na łóżku. Zamarł na chwilkę tylko po to aby odwrócić się. Jego źrenice zwęszyły się na skutek szerokiego otwarcia oczu.
-N..N..Neve- Wyjąkał cicho, ale nie podszedł do jej łóżka. Po tamtej akcji w sali muzycznej chłopak czuł się jeszcze bardziej zagubiony niż wcześniej. Musiał i tak godzić ze sobą gniew i żal, a teraz dochodziły do tego uczucia których nie rozumiał i się bał.
-C..co ty...tu?- Złożył w końcu w jakiś nieporadny sposób to pytanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Neve Collins
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Łóżka w drugiej części sali   Sob Lis 15, 2014 3:29 am

Pielęgniarki jak nie było, tak nie było - zapewne siedziała w swoim pokoiku, lub może nawet wyszła - trudno było tutaj mówić o większej ilości uczniów oblegających skrzydło - było ich zadziwiająco wręcz niewielu, ale mimo wszystko zimą nie chorowało aż tylu, co jesienią, czy wiosną - gorzej było z takimi ewenementami, jak Kyo. Każdy normalny przychodził po syrop, eliksir, cokolwiek, by wyleczyć już pierwsze objawy i było po wszystkim, ale w momencie, kiedy podziębienie doprowadzało się do stanu, gdzie mdlało się z gorączki i osłabienia na korytarzu, to zdecydowanie można było mówić, że jest źle i należy takiego usadzić na parę dni. A to taki pech - w końcu dziś był piątek, weekendu początek, sławetny dzionek wszystkich tych, którzy dniami wolnymi żyli, a resztę traktowali jak przymus i znęcanie się nad ich biednymi duszami.
Poruszyłaś lekko głową i znów odetchnęłaś, odwracając twarz w kierunku znajomego głosu - automatycznie twe różane wargi zadrżały, unosząc do słabego, bladego uśmiechu, chociaż jeszcze dokładnie w rozmazanym mirażu barw nie widziałaś Kyoheia, to doskonale wiedziałaś, że to on - uniosłaś nawet dłoń, ledwo, ledwo, ponad materac, na którym odpoczywałaś, w jego kierunku, jakbyś próbowała go pochwycić - tego ulotnego, nieposkromionego ducha, który wędrował tylko sobie znanymi ścieżkami - zupełnie jak Dziki Kot, który nie przyjmował darów z żadnej ludzkiej ręki, wiedząc, że rasie tej ufać nie można.
- Co ja tu..? - Powtórzyłaś, odwracając głowę, żeby się rozejrzeć po wnętrzu miejsca, w którym się znajdowałaś. Nie poznawałaś go. - Gdzie... jestem? - Tak jak zawse twój głos brzmiał słabo, tak teraz... tragicznie. Ledwo było cię słychać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kyohei Takano
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Łóżka w drugiej części sali   Sob Lis 15, 2014 3:39 am

Chłopak stał przez chwilę zupełnie tak jak by ktoś właśnie przykleił mu stopy do podłogi. Dopiero kiedy dziewczyna wyciągnęła w jego kierunku rękę drgnął lekko. Podszedł do niej powoli i chwycił tą małą białą rączkę w swoją. Mogła poczuć jego podwyższoną temperaturę, ale w tym wypadku chyba dla niej było to dobre.
-Jesteś w skrzydle szpitalnym- Wyjaśnił jej spokojnie... i w sumie tylko tyle był w stanie jej powiedzieć.
-A co ty tutaj robisz... cóż nie mam zielonego pojęcia- Zaczął siebie w duchu przeklinać, że jest tak bardzo zajęty swoją osobą. Nie wiedział ile dziewczyna tutaj się znajdowała, chociaż co by to zmieniło gdyby wiedział. I tak nic by to nie zmieniło. Jego obecność przy jej łóżku nic by nie dała, a i nie czuł się z resztą upoważniony do tego aby czuwać przy niej.
Słuchał jej uważnie... chociaż jej głos nie przypominał już śpiewu skowronka. Musiała być naprawdę wycieńczona. Z resztą nie ma co się dziwić. Była bardzo delikatna i to było widać. Prawdziwa kobieta... chociaż z drugiej strony nie ma co tak oceniać książki po okładce, bo kto wie co się może kiedyś wydarzyć. Może okaże się, że będzie jedną z najsilniejszych kobiet jaką poznał.
-Spokojnie...- Powiedział cicho i pogłaskał delikatnie ją po głowie aby odrobinkę dodac jej otuchy. Domyślał się jaka to musiała być dezorientacja. Człowiek budzi się, i nie wie gdzie, ani jakim cudem się znalazł w innym miejscu niż pamiętał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Neve Collins
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Łóżka w drugiej części sali   Sob Lis 15, 2014 4:21 am

Skrzydło Szpitalne... Odległe miejsce, a jednocześnie bardzo bliskie - widziałaś je na mapie, widziałaś je nawet, kiedy wsunęłaś tutaj głowę, chcąc je zobaczyć i namalować w swej pamięci, by wiedzieć, gdzie w razie czego się kierować - to prawda, byłaś bardzo słaba, bardzo często chorowałaś, przeziębienia potrafiły cię łapać nawet parę razy w miesiącu - każdy albinos tak miał, osłabiony układ odpornościowy przychodził w darze razem z przewrażliwioną na promienie słoneczne skórą i nienaturalną jasnością źrenic oraz bieli włosów. Byłoby o wiele lepiej, na pewno, gdyby nie chowano cię w złotej klatce i nie oddzielano od świata, karząc siedzieć w miejscu i najlepiej nie ruszać, by czasem się nie uszkodzić - to się nazywało nadmierną nadopiekuńczością nad tą, która miała przecież wydać na świat potomka rodu czystej krwi. I tak każdy wątpił w to, by była w stanie. W oczach swego ojca stanowiła po prostu cenną klacz rozpłodową, nic więcej.
Palce delikatnie zgięły się, by nie wypuścić dłoni Kyoheia, przyjemnie ciepłej, ba, nawet gotowa była go do siebie przyciągnąć, ale na ten ruch już ją nie było stać. Zamrugałaś, próbując zebrać ostrość widzenia i nieco się podciągnąć na miękkiej poduszce pod twoją potylicą, by znów wzrok badający otoczenie zatopić w tym chłopcu, który cię tu znalazł.
- Jesteś taki ciepły... - Zupełnie nie wyczuwałaś, że nadmiernie ciepły, nienaturalnie wręcz. - Zostaniesz ze mną..?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kyohei Takano
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Łóżka w drugiej części sali   Sob Lis 15, 2014 4:30 am

Chłopak uśmiechnął się tylko lekko do niej. Pod tą czupryną przewijało mu się tyle myśli, że nie potrafił wyłapać żadnej konkretnej. Ani jednej która by pomogła mu opanować to nagłe walenie serca. I nic mądrego co mógł by jej powiedzieć.
-Cóż pewnie jest to spowodowane moją gorączką...- Wyjawił, ale domyślał się, że zaraz pewnie dziewczyna się zbuntuje i powie, że musi bardziej o siebie dbać dodał szybko.
-Ale spokojnie... to nic takiego. Lekkie przeziębienie- Dobrze, że przynajmniej kataru nie miał, ale za to kaszel męczył go niemiłosiernie. A łączący się z koszmarami nocnymi wcale nie ułatwiał chłopakowi życia.
Kiedy białowłosa poprosiła go aby z nią został kiwnął tylko lekko głową na znak, że nie ma zamiaru nigdzie iść. Owszem powinien był być w tej chwili już od jakiegoś czasu w klasie na jakiejś lekcji... ale niby pierwszy raz zrobił sobie wagary. Każdy nauczyciel przyzwyczaił się już do jego nieobecności. Z resztą i tak było mu to na rękę. Powinien był mieć eliksiry, a na ten przedmiot jakoś kompletnie go nie interesował.
-Co się stało, że tutaj wylądowałaś?- Zapytał się zaciekawiony. Nie wyglądała na przeziębiona, może ktoś rzucił na nią jakieś paskudne zaklęcie. Gdyby tak było chłopak by nawet z gorączką czterdzieści stopni pewnie poszedł by do tego człowieka i pokazał by mu kilka odpowiednich argumentów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Neve Collins
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Łóżka w drugiej części sali   Sob Lis 15, 2014 5:44 am

Jego zaczęło walić, a Twe się uspakajało, jednocześnie nabierając swego normalnego rytmu, który pompował krew do żył wymalowanych ciemnymi liniami, aż zbyt dobrze widocznymi na tle twej alabastrowej skóry - przyniósł ze sobą zamiast sztormu, który jak sam mówił, przywodził, gładką słodkość ukojenia i poczucie bezpieczeństwa, podczas gdy przeciwstawiał się temu, kolejne słowa sypiąc ze swych ust: "jestem zły" - usłyszysz to jeszcze nie jeden i nie dwa razy, chociaż widziałaś go tak krótko, tak krótko z nim gawędziłaś, mogłaś powiedzieć: "przyzwyczaiłam się do tego", jednak prawda była inna. Zamiast starać się zaprzeczać, zwyczajnie zaakceptowałaś fakt - nie przeszkadzało ci to, nie interesowało cię pojęcie zła i dobra - wszystko, co związane z tymi zagadnieniami, były dla ciebie tak samo obce, jak rozróżnianie tego, co się śni, a tego, co przeżywa się naprawdę. Wszystko to okręcało się wokół względności, która przezierała twe jestestwo na wskroś i nie prowokowało do rozparcelowywania tematu na części pierwsze, a zwyczajnie przyjmowałaś do wiadomości to, co ci dostarczano. Na tym wszystko się kończyło. Przynajmniej tak to można najprościej wytłumaczyć.
- Źle się czujesz..? - Zapytała, gdy jej dwa intensywne fijołki oczu rozbłysnęły troską - widziały tylko jego twarz, piękną, delikatną twarz okoloną niesfornymi kosmykami włosów wokół niej ułożonych. - Przyszedłeś po lekarstwa..? - Ni to stwierdzenie, ni to pytanie przemknęło po jej wargach - odzyskiwała coraz więcej samoświadomości, było to widać po jej oczach. - Byłam w wieży, miałam iść na wróżbiarstwo... coś bardzo ładnie grało w jednej z sal, chciałam sprawdzić co to... Zobaczyłam, że umieram, coś chciało wciągnąć mnie pod wodę... Wiem, Śmierć to nikt zły... Ale chciałam jeszcze cię zobaczyć... Tonęłam... Ktoś mnie złapał i pomógł wyjść na brzeg. Nie pamiętam... co było dalej. - Często robiła przerwy, żeby złapać oddech, ale oprócz tego, jak cicho mówiła, nie wydawało się, żeby sprawiała jej ta czynność sama w sobie jakiś problem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kyohei Takano
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Łóżka w drugiej części sali   Sob Lis 15, 2014 2:08 pm

Kyohei cały czas delikatnie gładził ją po jej białych niczym śnieg włosach. Czuł ich miękkość, wydawały się być niczym mgła. Tak lekkie a nawet najmniejszy podmuch wiatru mógł sprawić, że poderwałyby się i zaczęły tworzyć jakiś swój niepowtarzalny taniec.
-Nie...to nic takiego, spokojnie- Wyszeptał cicho i zacisnął delikatnie jej małą rączkę. Wydawała się być taka bezbronna, ale przecież taka nie była. Miała różdżkę z której na pewno umiała korzystać.
Kiedy usłyszał o tym co się wydarzyło, wstał i usiadł na krawędzi jej łóżka. Była w niebezpieczeństwie musiała być naprawdę przerażona wtedy. Chociaż chłopak tak naprawdę nie był tego do końca pewny. Neve była zupełnie innym człowiekiem. Zaakceptowała i zaprzyjaźniła się z takimi zjawiskami których człowiek nie mógł pojąć i przyjąć do swojego serca nigdy. Białowłosa była dla niego jedną wielką zagadką do której próbował odszukać pasujący klucz, aby dostać w swoje łapy piękny kryształ. Niby na jej twarzy i w oczach było wszystko wypisane, ale jednocześnie nie potrafił odgadnąć o czym może myśleć w danej chwili, albo jakie emocje szarpią jej sercem które chłopak sobie wyobrażał jako najczystsze szkło jakie mogło kiedy kolwiek istnieć na tej ziemi, ale jednocześnie bardzo kruche i łamliwe.
-Już spokojnie... nic ci nie jest, a ja tutaj jestem- Wyszeptał i popatrzył w tą fiołkową głębię w której już kiedyś utonął, a teraz powoli szedł na samo dno. Ale nie próbował nawet temu się przeciwstawić bo nie umiał, po prostu nie umiał w tej fiołkowej wodzie zrobić żadnego gwałtownego ruchu. Bał się, że zrobi jej krzywdę tym, dlatego godził się na wszystko. Ona była tą która potrafiła go powalić na kolana i tak klęczał u jej stóp, przed jej bucikami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Neve Collins
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Łóżka w drugiej części sali   Sob Lis 15, 2014 4:34 pm

Właśnie - to złudzenie ulotności, kruchości, czy naprawdę tak jest? Jak wiele strachu może w niej zagościć i jak łatwo tak naprawdę ją złamać? Była jak wysoka, miękka trawa, która gięła się na wszystkie strony, nawet kiedy przychodził sztorm, gdy zalewały ją fale, gdy szalała burza... Obok niej stał dąb - wydało by się, gdyby kogoś zapytać, że to on miał większą szansę przetrwania, przecież był potężny, bił się w niebo, miał głęboko zapuszczone korzenie - ale jednak to dęby, nie trawy, łamały się, kiedy uderzała w nie nawałnica wiatru. Jedynym sposobem na pokonanie trawy było jej wyrwanie, może w nią uderzyć piorun i może spłonąć, jeśli nie będzie wystarczająco wilgotno, ale przecież stanowiło to paradoksalny szczyt ostateczności, do której mógł się posunąć człowiek muszący naprawdę nienawidzić takiej czystej i soczystej zieleni, lub samego Boga rozpętującego wokół niej piekło.
Ty, cudo ze śniegu, ulotne, przepływające między palcami, jeśli tylko spróbować je złapać i zacisnąć w garści, by na nowo odradzać się wśród chmur i łagodnością płatków, z całym ich pięknem, opadać spowrotem, byłaś jedynie gotowa bronić się na swój sposób. Czary obronne, czary pozwalające na ochronę samej siebie... powinnaś się ich nauczyć - to prawda, posiadasz ten magiczny przedmiot, ale na ile ty z niego korzystasz..? Wokół Ciebie krążyła magia o wiele bardziej drogocenna, niż ta mogąca się wydobyć z wystruganego patyczka.
Przymknęłaś na nowo powieki, lecz czerń nie była już gubiąca - skoro mówił, że możesz być spokojna, to w takowy spokój pozwoliłaś sobie wpaść, nurzając się na miękkich chmurach, które poddawały ciało rozluźnieniu i unosiły nad normalność trwania, umożliwiając odsunięcie od siebie wszystkich obaw - zaraz dwa fijołki rozchyliłaś, by znów spojrzeć w oczęta twemu własnemu Aniołowi o czarnych skrzydłach, otoczonego warstwą mroku, który w postaci ponurych duchów krążył wokół niego zwiastując ból i smutek, który przetkana była jego droga w przyszłości. Ciekawe, czy mogłaś swoją dłonią je rozgonić... Ciekawe, jak potoczy się jego los... Tak bardzo go lubiłaś... Chciałabyś zachować go przy sobie, by go poznać, by zobaczyć, co będzie dalej, by odkryć, czy możesz ukierunkować tą moc, która krążyła w tobie i podzielić się z nim swym światem, do którego nikt nie chciał dotychczas zaglądać.
- Nie, nic mi nie jest. - Uśmiechnęła się jeszcze szerzej, przymykając na drobną chwilę oczy, kiedy sięgnęła drugą dłonią po jego, muskając ją - tak samo lekko, jak motyl przysiadający na krańcu palca, by przesunąć nimi po jego rozgrzanej skórze i przysunąć sobie do policzka na ulotny moment - potem znów ją odsunęła, przyglądając się z uwagą jego palcom, przejeżdżając opuszkami po liniach papilarnych - na nich wszak wyrysowano chyba aż za wiele o człowieku, który je dzierżył. - Nie potrafię pływać i kiepsko czaruję... Potrafisz pływać, Kyohei? - Nawiązała z nim ponownie kontakt wzrokowy - wyraźnie z chwili na chwili czuła się lepiej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kyohei Takano
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Łóżka w drugiej części sali   Sob Lis 15, 2014 5:11 pm

W głębi duszy pragnął należeć do czyjegoś świata. Wtedy miał by coś co należałoby tylko do niego, ale niestety aby coś dostać trzeba też coś dać. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że musiał by zrewanżować się tym samym. A jego świat nie był wcale taki piękny. Wszystkie drzewa które kiedyś stworzyło małe dziecko, spłonęły doszczętnie, zielona trawa zamieniła się w popiół. A nad tą całą krainą cały czas wisiały czarne chmury z których co chwila na ziemię schodziły pioruny które uderzały we wszystko to co jeszcze pozostało przy życiu, albo miało odwagę wychylić się z popiołu.
Kiedy dziewczyna przyciągnęła jego rękę do swojej twarzy, pogładził delikatnie końcem kciuka jej porcelanową i gładką niczym aksamit skórę. Uśmiechnął się kącikiem ust.
-Nie... nie miałem powodu aby się nauczyć- Wyszeptał cicho. Nie uważał, że to był powód do wstydu. Doskonale wiedział, że osób którzy nie potrafią pływać na tym świecie jest naprawdę bardzo dużo. Z drugiej, jednak strony musiał przyznać, że ta umiejętność w życiu bywała naprawdę przydatna. No, ale ludzie już są takimi istotami. Nie uczą się pewnych rzeczy zakładając z góry, że nigdy nie zostaną postawieni w takiej sytuacji, że musieli by ją wykorzystać.
-Uwierz mi... jak byś zobaczyła moje zdolności magiczne zmieniła byś zdanie. Przy mnie nawet pierwszoroczniak jest bardziej zaawansowany w magii- Przesadzał?... cóż może odrobinkę, ale chłopak jakoś nigdy nie miał wysokiej samooceny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Neve Collins
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Łóżka w drugiej części sali   Nie Lis 16, 2014 5:21 pm

To była zawsze hańba - wszak należała do czystego rodu, oczekiwano po niej bardzo wiele, podczas gdy ona i ambicje mijały się szerokim torem - jej życie, jej całe istnienie, znalazło sobie drogę na uboczu, po której nikt nie stąpał, szlachetnie pierwotną i dziewiczą, wolną od trosk, strachu i problemów codzienności - tutaj tkwił ten sekret mydlanej bańki, szczęścia, które takowym z zewnątrz było i wewnątrz również potrafiło się tak jawić. Tam właśnie był ten zaklęty świat o idyllicznej naturze zebranych pierwiastków ze wszystkich najdelikatniejszych rzeczy, tam zapraszała, wędrując, nie naciskając, nie czekając i nie oglądając się - droga ta wolna była od przeszkód i niebezpieczeństwa, prosta i klarowna, nikt się na niej zgubić nie mógł, a i widok jej odchodzących pleców przyciągał i wabił, by za nią podążyć i zobaczyć więcej dziwów. Rzeczywiście nic w tym świecie za darmo nie było - zasada równo wartej wymiany obowiązywała nawet tutaj, więc jeśli tu jesteś, wnieś coś od siebie - żądanie przytłaczające dla kogoś takiego jak ty Kyohei, prawda? Wszak, jak twierdziłeś, potrafiłeś nieść jedynie zniszczenie.
- Chciałabym kiedyś zobaczyć morze... - Jej myśli wędrowały lekko pośród tematów, płynąc od jednego do drugiego, wiążąc jeden z drugim. - Tak sądzisz? - Uniosła na niego słabe spojrzenie. - Lubisz czarować?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kyohei Takano
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Łóżka w drugiej części sali   Nie Lis 16, 2014 5:39 pm

-Zobaczysz... zabiorę ciebie kiedyś tam- Powiedział i uśmiechnął się delikatnie. Dlaczego mówił coś, szczególnie w chwili kiedy nie wiedział czy uda mu się tego dotrzymać. Z drugiej strony nie wiedzieć dlaczego te słowa od razu wryły się w jego głowę.
-Pójdziemy na plażę. Będziesz mogła zebrać muszle które morze wyrzuciło na brzeg. A potem zajrzymy do baru przy plaży- On tak naprawdę widział tylko raz ocean. Po prostu jego stara szkoła znajdowała się bardzo niedaleko oceanu, ale od tamtego momentu nie miał już do czynienia z tak wielkimi zbiornikami wodnymi.
-Nie wiem co lubię...- Powiedział zgodnie z prawdą. Nie wiedział w czym jest dobry, ani co sprawia mu tak naprawdę przyjemność.
-Gdybym nie miał magii był bym tak samo bezwartościowym mugolem... teraz jestem tylko bezwartościowym czarodziejem. W jednej i drugiej sytuacji nie ma większej różnicy- On siebie tak widział, nie umiał otworzyć oczu i dostrzec być może już lekko wyblakłych kolorów które w nim się znajdowały.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Neve Collins
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Łóżka w drugiej części sali   Nie Lis 16, 2014 8:29 pm

- Naprawdę? - Oczy jej zalśniły nowym życiem - oto Anioł, który unosząc się ponad codziennością gwałtownie uderzył nogami o ziemię i rozłożywszy skrzydła zabłysnął wolą życia, która do tej pory nie majaczyła w jego rozmarzonych oczach, nazbyt ulotnych, by zostały przechwycone przez realia, a tu proszę, wystarczył jeden bodziec, bardzo drobny, wydawałoby się, który był jak spełnienie wszystkich tych marzeń, których nawet dotychczas istota ponadludzka nie ośmieliła się mieć. Neve wszak mimo wszystko była normalną dziewczyną (normalnie-nienormalną), dla której kwestia pragnień była nieosiągalna - żyła tylko po to, by spełniać wolę swego ojca i nieść ze sobą dumę rodu - tutaj, kiedy zaznała smaku samodzielności, kiedy nagle, z dnia na dzień, nakazano jej po raz pierwszy opuścić dom i wynieść się tak daleko, na tak długo... Podniosła się nawet, zbyt gwałtownie, bo zaraz jej w oczach pociemniało, dłonie straciły moc i opadły, tak jak i ona osunęła się na poduszkę, omdlewając, jednak przytomności nie tracąc - zaraz otworzyła ponownie powieki, próbując złapać kontakt z rzeczywistością i potrząsnęła główką, przez które przetoczyła się fala nic nie znaczących barw przysłaniających krajobraz.
- O jejku... - Szepnęła zadziwiona tym, co się stało - ale już widziała piękną plażę, piękne morze... Na oślep wyciągnęła dłoń, szukając ponownie ciepłej dłoni Kyoheia, mocno kontrastującą z jej chłodem. - Muszelki... - Nie było ram, w których jej wyobraźnia mogłaby się zamknąć i ją ograniczyć - wszystko to widziała jak żywe, jakby już tam była. - Mój tata mówi, że mugole są źli, dlatego musimy się ukrywać... Żeby nas nie zabili... - I ona w to wierzyła, ta Księżniczka wychowana w wielkim zamku, zamknięta na zewnętrzny świat. - Dlaczego "bezwartościowy"? Nie masz pieniążków? - Widać było niezrozumienie odmalowane na jej twarzy, a jednocześnie zainteresowanie, kiedy już na nowo podciągnęła się wyżej, odzyskując świadomość po tym krótkim zawrocie - tym razem nie unosiła się już tak gwałtownie, niesiona radością obietnicy odwiedzenia morza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kyohei Takano
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Łóżka w drugiej części sali   Nie Lis 16, 2014 8:44 pm

-Nie podnoś się tak gwałtownie- Powiedział i chwycił delikatnie jej rękę. Cóż chłopak miał tyle twarzy, że chwilami sam siebie nie rozpoznawał. Raz był spokojny niczym morze kiedy nie było wiatru, a innym razem miał ochotę rozwalić wszystko dookoła. Chociaż fakt był taki, że wzbudzał w sobie te emocje w zależności od tego przy kim i w jakiej sytuacji się znalazł.
-To nie robi różnicy. Czarodzieje też zabijają. Mugole mogą zginąć z rąk czarodziei jak i z swoich własnych. Szansa na to, że mugol zabije czarodzieja jest prawie, że nie możliwe. No chyba, że czarodziej nie ma różdżki przy sobie wtedy.- Puścił jej rękę i podrapał się nerwowo w tył głowy. Wstał z brzegu łóżka i podszedł do okna przyglądając się ponurej pogodzie jaka panowała na zewnątrz.
-Mugol czy czarodziej... co to za różnica. Wszyscy mamy na swoim sumieniu jakieś podłe czyny- Powiedział cicho i wsadził sobie spokojnie ręce do kieszeni. Nie rozumiał tego, że niektórzy uważali czarodziei za najlepszą rasę jaka istniała. Idealnym przykładem był on sam. Miał na swoim koncie tyle wyrządzonych krzywd, że ciężko było to zliczyć.
-Cóż to, że nie mam kasy... to prawda. Bo obecnie jedyne co mam to piętnaście galeonów.- Wizja tego, że skończy szkołę i dopływ pieniędzy się skończy naprawdę go przerażała.
-Miałem tutaj raczej na myśli to, że nie ma we mnie niczego wyjątkowego, nic co by można było docenić- Nie wiedział jak jej to miał wyjaśnić. To było jedno z tych odczuć których nie potrafił opisać słowami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Łóżka w drugiej części sali   

Powrót do góry Go down
 
Łóżka w drugiej części sali
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 13Idź do strony : 1, 2, 3 ... 11, 12, 13  Next
 Similar topics
-
» Kosmiczna sala
» Sala treningowa
» Klasa eliksirów
» Sala segregacji
» Sala treningowa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Hogwart [schowany na czas wakacji] :: Tereny zamkowe :: I piętro :: Skrzydło Szpitalne
-