Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!


CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Łóżka w drugiej części sali

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, ... 11, 12, 13  Next
AutorWiadomość
Mistrz Gry
avatar


avatar

PisanieTemat: Łóżka w drugiej części sali   Czw Sty 16, 2014 8:15 pm

First topic message reminder :

Leżą na nich chorzy lub w jakiś sposób poranieni pacjenci. Niestety, w tych niebezpiecznych czasach odwiedzane są coraz częściej.

_________________
Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984

Chcesz napisać prośbę do konkretnego Mistrza Gry na Prywatną Wiadomość? Użyj odpowiedniego określenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Neve Collins
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Łóżka w drugiej części sali   Nie Lis 16, 2014 10:27 pm

Już teraz wiedziała i nie zamierzała drugi raz popełnić tego błędu, zwłaszcza, że uczucie towarzyszące zawrotom głowy wcale nie było przyjemne - ale zapewne zapomni o tym, kiedy usłyszy raz jeszcze o czym równie podniecającym, co szarpnie za jej twarde, a jednocześnie tak delikatne, pewne, a jednocześnie tak giętkie serce, wywołując eksplozję doznań pierwszych obietnic, marzeń i pragnień, pierwsze niecierpliwości związane z ich realizacją i wszystko to, co do tej pory było dla niej obce - tej, która budowała świat, a która potrzebowała inspiracji, by tworzyć go dalej, stawiając cegiełka po cegiełce. Kiedyś będzie to naprawdę wspaniałe królestwo, jeśli tylko jej serce pozostanie na zawsze takim, jakie jest.
- Myślisz, że zabijanie jest złe? - W zasadzie to magiczne słowo "zło", wraz z tym drugim, "dobro", było tak skomplikowane, że sprawiało kłopoty jego pojęcie rozległym obszarom umysłu białowłosej. - Myślę, że to nieprawda. Jesteś bardzo piękny. I bardzo pięknie grasz... - Obróciła się na łóżku, żeby na niego patrzeć. - Choć masz w sobie smutek i gorycz, potrafisz okazać łagodność... Choć twe serce promienieje gniewem, jesteś teraz taki spokojny i tak delikatnie trzymasz moją dłoń... - Uniosłaś ją na poziom swych oczu, tą, która jeszcze przed chwilą była przez niego podtrzymywana. - Twoje ciemne oczy rozpaczliwie wołają o pomoc, by zaraz odepchnąć i postawić ścianę, tylko po to, by chronić... No i uważam, że wyglądałbyś byś bardzo ładnie w naszyjniku z muszelek. - Uśmiechnęła się do niego ciepło i radośnie, przymykając na moment oczęta. - Ja to wszystko doceniam... - Zarumieniła się. - Jeszcze nikt nigdy nie chciał mnie gdzieś zabrać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kyohei Takano
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Łóżka w drugiej części sali   Nie Lis 16, 2014 10:38 pm

Dziewczyna zadawała bardzo dobre pytania, ale jednocześnie bardzo trudne.
-Nie wiem... ciężko mi powiedzieć- Czy on by był w stanie zabić... był postawiony w tylu trudnych sytuacjach a mimo wszystko nikogo nie skrzywdził chociaż w głębi duszy chciał.
-Jeżeli ktoś zabije bliską ci osobę masz ochotę rozerwać go na strzępy, ale kiedy nie straciło się nic nawet o tym się nie myśli. Mógł bym powiedzieć, że zabijanie bez powodu jest złe, ale każdy z nas ma jakiś powód. Wedle mnie ten powód powinien był być naprawdę poważny, ale tego też nie mogę powiedzieć bo z różnych perspektyw różne problemy wyglądają inaczej- Nie było na to pytanie jednej konkretnej odpowiedzi.
-Mi się wydaje, że aby bronić bliskich i siebie można zrobić wszystko co się da aby odegnać niebezpieczeństwo- Naprawdę ciężko mu było coś konkretnego powiedzieć, bo nigdy się nad tym nie zastanawiał.
-Co... jak to nikt ciebie nigdzie nie zabierał?- Zapytał się wyraźnie zdziwiony.
-Wiesz... wyglądasz na dziewczynę z bogatego domu to wydawało mi się, że masz zwiedzony kawał świata- Odwrócił się do niej twarzą i ponownie podszedł do łóżka aby zasiąść na jego brzegu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Neve Collins
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Łóżka w drugiej części sali   Pon Lis 17, 2014 12:14 am

Rzeczywiście, to było ciężkie pytanie - bo jak tutaj w ogóle definiować zło, właśnie od tego powinno się zacząć, to, czego Ty zrozumieć nie potrafiłaś, dlatego oddalałaś to na sam skraj siebie samej - wszak stwierdziłaś, że nie ma potrzeby, by definiować świat według tych dwóch przymiotów - zdecydowała, że kwestia tych określeń jest mało warta, rozprzestrzeniała się na tak wiele spojrzeń, w zależności od tego, kto gdzie usiadł i kto widział daną sytuację pod jakim kątem - tak, jak to. Bo co, kiedy widzisz, że na twoich oczach morduje się ukochaną ci osobę? Nie próbujesz jej bronić ze wszystkich sił? Kolejna rzecz, która przychodziła lekko do twego umysłu, by zapętlać nad nim chmury zamyślenia i prób analizy ze wszystkich stron - z drugiej strony, czym jest miłość? Tego też nie wiesz. Czym jest smutek, żal, tęsknota? Jest tyle rzeczy do poznania, których nie zasmakowałaś, a które w tej szkole tańczyły ci na końcu języka, chciałaś je zbadać, dogłębnie, chciałaś... sama je poczuć.
Porcelanowa Laleczka zaczynała się psuć.
Podniosła się, ale teraz już powoli i rozważniej, podpierając się drobnymi dłońmi o materac, by znowu się nie osunąć. Zamrugała, kiedy jej się to udało i przytuliła do siebie poduszkę, wyglądając zza niej tylko wielkimi oczętami skierowanymi na Kyo, który usiadł tak blisko, pełnymi fascynacji, ba... podziwu nawet. I czegoś, co pragnęło się do niego przylepić i nie puścić. Czegoś czysto niewinnego.
- Pochodzę z rodu czystej krwi Collinsów, z odłamu w Transylwanii. Mój ojciec wysłał mnie tutaj, bym zgodnie z tradycją rodzinną ukończyła Hogwart... Nigdy nie byłam dalej niż w ogrodzie własnej posiadłości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kyohei Takano
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Łóżka w drugiej części sali   Pon Lis 17, 2014 12:24 am

Chłopak podłożył sobie jedną nogę pod tyłek i słuchaj jej uważnie. Czystokrwista i bogata dziewczyna.
-Kyo to nie twój świat. Nie pasujesz do niej- Usłyszał cichy głosik w jego głowie. Ta myśl trochę go zabolała, ale nie dał tego po sobie poznać. Jak zwykle nikt nie potrafił odczytać tych myśli którym sam nie pozwolił w jakiś sposób się ujawnić.
-No tak... zamknęli ciebie w złotej klatce- Powiedział cicho i wyciągnął rękę w kierunku jej białych włosów. Potarł je delikatnie w palcach czując ich miękkość. Wydawało by się, że pod jakimś silniejszym naciskiem mogły by się po prostu rozlecieć. Po chwilce jego brązowe tęczówki zostały utkwione w tej fiołkowej głębi.
-I nigdy nie widziałaś ulic, sklepów, parków, oraz innych rzeczy?- Zapytał się trochę tak jak by nie mógł w to uwierzyć, że w takich czasach zdarzają się jeszcze takie historie.
-Nie próbowałaś uciec z domu czy coś?- Niestety nie udało mu się ugryźć w język. Neve wyglądała na dziewczynę która była posłuszna i nie bardzo lubiła... a może raczej nie umiała się przeciwstawić. Chociaż w tej wypadku to nie była jej wina. Jeżeli cały czas jej mówili, że ma się słuchać wszystkich innych, ale nie siebie to nie ma co się dziwić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Neve Collins
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Łóżka w drugiej części sali   Pon Lis 17, 2014 12:53 am

Pomimo tego, co powiedział, uśmiechnęła się delikatnie i znowu lekko zarumieniła - na jej bladej cerze albinosa te rumieńce na policzkach wyglądały jak malowane pędzlem, jakby ktoś na nie nałożył różanego pudru. Oderwała powoli jedną dłoń od poduszki, którą do siebie przyciskała i sięgnęła do jego włosów, by tak jak on jej, musnąć jego kosmyki, jedwabiste, miękkie, a zaraz przyłożyła do jego głowy całą dłoń, by przejechać po niej w delikatnym ruchu głaskania, przez co musiała mocniej się wychylić ku niemu i oderwać od siebie częściowo poduszkę. Ani trochę jej nie przeszkadzało zdanie, które winno przerażać, lub minimalnie chwytać za serce - taka była prawda, zamknęli ją.
- Jestem albinoską, więc bardzo łatwo choruję i jestem bardzo słaba... Tata mówił, że to dla mojego bezpieczeństwa. - Wyjaśniła, nie dostrzegając w tej żadnej niepoprawności, żadnej ułomności - a przecież ułomnością było to wielką. Nikt też z ministerstwa się pewnie nie wtrącał, że dziecko nie chodzi do szkoły, bo przecież była to naprawdę duża rodzina czystej krwi, a te rządziły się zawsze swoimi prawami i miały swoje przywileje... czyli to, co się działo w jej obrębach, zazwyczaj pozostawało nietykalne przez prawo te, które wszystkich innych śmiertelnych obowiązywało. Pokręciła główką w odpowiedzi na jego pytanie. - Tylko na zdjęciach albo obrazkach... - Oderwała dłoń od jego głowy, odpowiadając na jego spojrzenie. - Tam... czułam się bezpiecznie. Nigdy nie myślałam, że... takim wspaniałym uczuciem będzie kogoś poznać i nauczyć się marzyć... - Przycisnęła mocniej poduszkę do piersi, z zawstydzeniem opuszczając wzrok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kyohei Takano
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Łóżka w drugiej części sali   Pon Lis 17, 2014 1:04 am

To co zrobił chłopak zdziwiło by wiele osób i jego samego. Po prostu przyciągnął w swoim kierunku dziewczynę i objął ją delikatnie. Żal mu się jej zrobiło i to nawet bardzo. W chwili kiedy on narzekał na to, że miał ciężko w życiu. Ona siedziała w domu zamknięta niczym jakiś bardzo rzadki ptak. Może i Kyo nie miał łatwo, ale był wolnym człowiekiem.
-Wiesz co... obiecuję, że to nadrobimy. Zabiorę ciebie do różnych fajnych miejsc. Pokaże ci jak się gra w bilard, przejdziemy się na London Eye, i na most.- Nie rozumiał jak można było żyć bez znajomości takich rzeczy. Pewnie dlatego dziewczyna uciekała do swojego świata bo tam nie czuł takich braków.
-Rozumiem, że mogłaś być chorowita, ale bez przesady. To jest zwykłe ubezwłasnowolnienie- No i odezwała się w nim ta nieszczęsna natura buntownika. Nie mógł znieść tego, że ktoś decydował za drugą osobę. To było coś na co nigdy przenigdy by się nie zgodził i nie patrzył obojętnie. Oparł delikatnie głowę o jej ramię, a drugą ręką gładził jej włosy. Nie chciał jej teraz puszczać. Chciał tak już trwać, ale niestety nad czasem nikt nie ma kontroli on biegnie nieubłaganie do przodu. Dlatego też bardzo niechętnie odsunął się od niej aby ponownie utonąć w jej oczach.
-Obiecuję ci...- Wyszeptał i założył jej jedno pasmo włosów za ucho.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Neve Collins
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Łóżka w drugiej części sali   Pon Lis 17, 2014 1:31 am

Puściła natychmiast poduszkę, jakby tylko na to czekała i uradowana, rumieniąc się jeszcze bardziej, sięgnęła dłońmi za jego plecy, by objąć go również, wciągając głęboko w płuca powietrze i zapach, który chłopaka otaczał - czuła się naprawdę mała w jego objęciach, mała i drobna, ale nie widziała w tym nic złego - były tak samo bezpieczne, jak objęcia brata, więc dlaczego miałaby im nie ufać? To był jeden z bardzo niewielu słabych punktów dziewczęcia zwanego Śnieżną Wiedźmą - nie znając kłamstwa, zdrady, ni piekła ludzkich serc, ufała wszystkiemu, co jej powiedziano i każdemu spojrzeniu, jakie jej posyłano, bo dlaczego nie? Zamknęła oczęta, chowając się w ciepłych ramionach i zaciskając palce na jego koszuli na plecach, im bardziej się wybudzała, tym lepiej się czuła, chociaż słabość była niezaprzeczalna - mimo wszystko bardzo długa była nieprzytomna.
- Naprawdęę? - Powtórzyła pytanie zafascynowana, zadrżała aż, unosząc podbródek, żeby zajrzeć w jego oczy swymi rozświetlonymi, w który wydawała się teraz obracać cała kula ziemska, której zieleń i błękit zamieniono na odcienie liliji. - Co to jest bilard? I London Eye? - Londyńskie oko? To brzmiało trochę strasznie, nie wiedziałaś, że stolica tego państwa ma własne oko... ktoś przez nie obserwuje mieszkańców? Po co ono jest? Może to oko samego Boga? Pokręciła głową w akcie zaprzeczenia. - Ja i tak zawsze latałam 3 metry nad niebem. Serce nie płacze za tym, czego nie zna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kyohei Takano
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Łóżka w drugiej części sali   Pon Lis 17, 2014 1:54 am

To, że nie wiedziała co to bilard był jeszcze w stanie zrozumieć. No, ale żeby nie znać London Eye.
-Bilard... to taka mugolska gra. Masz duży stół w kształcie prostokąta z sześcioma dziurami. Po dwie na każdy róg stołu i dwie po bokach. Masz też bile. To takie niewielkie kolorowe kulki. Dostajesz długi kij i musisz wbić wszystkie swoje bile do tych dziur- Próbował wyjaśnić to jak najłatwiej tylko się da. Chociaż doskonale wiedział, że dziewczyna najlepiej zrozumie zasady tej gry w praktyce.
-Dla wielu osób może i to jest nudne, ale jeżeli masz dobrego towarzysza to naprawdę przyjemnie się w to gra- W Japonii kiedy były wakacje zawsze wychodził z przyjaciółmi do jednego baru i tam grali dosłownie godzinami gadając o różnych bzdetach.
-A London Eye, to taka wielka karuzela. Kiedy znajdziesz się na szczycie możesz oglądać całą panoramę Londynu. Dlatego pewnie nosi taką nazwę.- Byli kompletnym przeciwieństwem siebie. Ona dobra, grzeczna i ułożona dziewczynka. Wychowywała się w luksusach i dużym domu. A on zbuntowany, zdecydowanie nie ułożony chłopak który nie miał grosza przy duszy. I pewnie gdyby ona zaczęła wypytywać się o rzeczy które ona zna ze swojego życia, Kyo najpewniej czuł by się tak jak ona. Chociaż słyszał kiedyś o złotych deserach w których można znaleźć listki 24 karatowego złota, to doskonale wiedział, że nigdy czegoś takiego nie włoży do ust. Bo go po prostu na to nie było by najnormalniej w świecie stać. Dziewczyna... cóż pewnie obracała się w takich ekskluzywnych daniach. Nie wiedzieć dlaczego zawsze jak na nią patrzył to wyobrażał sobie jej dom jako wielki pałac a ją jako księżniczkę która ma oddzielnych nauczycieli do mówienia, chodzenia, dobrych manier i innych rzeczy. Na samą tą myśl nie mógł powstrzymać się od lekkiego uśmiechu. Bo ten obraz nie wiedzieć dlaczego jakoś go rozbawił.
-I naprawdę... jak ja coś obiecuję to zawsze tego dotrzymuję. Wezmę cię w te miejsca, albo w najbliższą przerwę od nauki, albo we wakacje. Zależy co ci bardziej pasuje- Nie chciał jej niczego narzucać. Dlatego termin ich wypadu pozostawił w jej rękach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Neve Collins
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Łóżka w drugiej części sali   Pon Lis 17, 2014 10:18 pm

To chyba nie było aż takie straszne, że tego nie znała, nie mieszkała w Londynie, nigdy w nim nie była, a kiedy zostało jej powiedziane, że do Anglii leci, to pierwsze co sprawdzała, to tutejsze zwyczaje we wszelakich księgach, kurtuazji od nauczycieli i nawet kawałka historii, by żadnej z gaf nie popełnić - tym nie mniej nie sprawdzała, co w stolicy tego państwa się znajduje, niewiele też jej uwagi się na nim skupiało, bo i na świecie niewiele obserwowała, będąc zamkniętą w swoim ogrodzie i znając tylko jego - reszta świata była jak mit, nierealna bajka, która się z jej nigdy nie połączy. Okazało się, że Los lubi nam płatać psikusy i tu proszę bardzo - oto jest, a przed nią czarodziej nie czystej krwi, który jej mówi, że mugole nie są tacy źli, więc i pewnie nie zaraża się od nich dziwnymi chorobami, jak to niektóre czysto krwiste damy w zamku lubiły między sobą szeptać.
Zakryła usta dłonią, jeszcze szerzej rozwierając powieki w zdziwieniu.
- Potrafisz grać w mugolską grę? - Nie było w tym obrzydzenia, raczej czysta fascynacja i podziw. - Bardzo chciałabym się nauczyć! Brzmi bardzo ładnie! - Znów odzywał się jej dziwny sposób rozumowania, w którym to wcale nie brzmiało fajnie, tylko właśnie ładnie - takie toczące się kulki po stole poruszane kijkiem... - Nie będzie przeszkadzać to, że nie jestem dość silna? - To było bardzo istotne, bo co, jeśli się okaże, że kijek jest ciężki i trzeba mieć dużo siły, żeby te piłeczki odbijać? Wydawało się, że dziwów i zachwyceń Porcelanowej Laleczki nie będzie dziś końca, bo oto usłyszała kolejną fascynującą rzecz o London Eye i ponownie się zapowietrzyła - jej wyobraźnia działała od razu, wznosząc ją ponad miasta, jak w czasach, kiedy latała na swoim pegazie, mijając się niemal z chmurami. - Musi być strasznie duża! - Wyszeptała, ale w jej głosie nie było nawet grama strachu - chyba trzeba było naprawdę wiele, by odczuła strach, a jeszcze więcej, aby ten strach zmotywował ją do rzucenia planów odkrywania świata, gdy wreszcie wyrwała się z murów.
- A daleko jest stąd Lodnyn? Słyszałam, że w weekend nie ma tutaj lekcji. Nie możemy iść w weekend?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kyohei Takano
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Łóżka w drugiej części sali   Pon Lis 17, 2014 10:46 pm

-Cóż odrobinkę siły się przyda, ale jak coś to ustanę za tobą i ci pomogę- Mruknął cicho i wyciągnął spokojnie nogi przed siebie. Czuł się teraz trochę jak ojciec który właśnie opowiadał swojemu dziecku jakieś piękne bajki.
-Taaak....- Przytaknął cicho... po chwilce, jednak doszedł do wniosku,, że wypadało by rozwinąć tą myśl.
-Jest naprawdę duże a widoki nie zapomniane. Przynajmniej tak słyszałem.- On sam jeszcze nigdy nie jechał ta karuzelą, ale widział ją nie raz i nie dwa.
Kiedy zapytała się czy Londyn jest daleko otworzył szeroko oczy ze zdziwienia.
-To jak ty przyjeżdżasz do szkoły. Przecież pociąg z Londynu przywozi uczniów do tej szkoły- Czy też nie pozwolili jej jeździć z innymi uczniami. Naprawdę aż tak się o nią bali, że ich ozdóbka się pobrudzi, albo co gorsza pęknie i trzeba będzie ją wyrzucić.
-Jak ty mogłaś żyć do tej pory...- Powiedział głośno wyraźnie zniesmaczony tym wszystkim. Nie chodziło o nią, ale raczej o tych ludzi którzy tak naprawdę ją skrzywdzili. Nie znała świata. Myśleli, że przez coś takiego ją ochronią a prawda była taka, że była tylko w większym niebezpieczeństwie. Kyo wiedział, że nie wszystkim wolno ufać, nie wszyscy są dobrzy i chcą pomóc. Ona najwyraźniej o tym jeszcze nie wiedziała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Neve Collins
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Łóżka w drugiej części sali   Wto Lis 18, 2014 2:34 am

Trudno powiedzieć, że jest od ciebie starsza o rok, prawda? Ułomna od urodzenia na swój sposób, a na swój sposób przez to obdarowana przez naturę - coś za coś, jak to mawiają, z pewnością zamykanie jej w zamku ani trochę nie pomogło jej dojrzewać, gdy od początku traktowana była jak słowik, co miał pięknie wyglądać, milczeć i przychodzić, kiedy chciano się pochwalić, jak pięknie ten słowik potrafi śpiewać.
- Dobrze. - Skinęła wesoło głową, delikatnie, z gracją, jakby chciała wykonać dyg na siedząco. - Och... więc ty też tam nie byłeś. - Wiedziałaś, co to karuzela, ale nigdy się na niej nie kręciłaś, więc nie wiedziałaś, jak by to było usiąść po raz pierwszy i to na taką wielką - wyobrażałaś sobie to na swój sposób. - Skąd jesteś, Kyo? - Zapytała nagle, zaciekawiona. - Znałeś tą piosenkę, którą mój brat przywiózł z Japonii... - Nie chciała być wścibska, nachalna, jak dotąd przywykła do tego, że pytań się nie zadaje, co najwyżej na nie odpowiada, bo z zasad dobrego wychowania wynika, że nie powinno się ignorować rozmówcy, tym nie mniej... chciała o nim wiedzieć więcej. - Tak jak mówiłam, pochodzę z Transylwanii i do Hogwartu przybyłam na początku tego miesiąca. Tatuś nie chciał, żebym chodziła do szkoły, więc uczyłam się w domu, ale powiedział, że zgodnie z tradycją muszę tutaj zdać egzaminy. Teraz strasznie się cieszę, że pozwolono mi gdzieś wyjść... Nie sądziłam, że świat poza murami mojego zamku jest taki wielki i piękny...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kyohei Takano
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Łóżka w drugiej części sali   Wto Lis 18, 2014 2:53 am

Kyo w sumie tak się rozwalił na tym łóżku, że na upartego mógł by tutaj spać. Jedna noga mu zwisała bezwładnie, a drugą miał jakoś dziwnie ułożoną, ale chyba mu to jakoś kompletnie nie przeszkadzało.
-No... bo z tamtego miejsca pochodzę- Powiedział i oparł się o zimne nogi łóżka. Jakoś nie wspomniał dobrze Japonii... może dlatego, że właśnie w tym kraju wydarzyło się to wszystko co siedziało w nim tak głęboko.
-Urodziłem się w Tokyo... czyli krótko mówiąc w samej stolicy. Jedyne co najbardziej mi się wbiło w pamięć to hałas... wieczny nieustający hałas- Oczywiście potęgowany awanturami które prowokował jego zapijaczony ojciec, ale o tym już wolał nie wspominać. Nie chciał burzyć jej idealnego świata w którym ludzie byli dobrzy. Może i to nawet będzie lepiej, że będzie żyła w takim przekonaniu. A nawet jeżeli miała by się obudzić, Kyo nie chciał być tym który miał to zrobić.
-A znam tą melodię bo...- Urwał na chwilkę, nie chciał wspominać o swojej byłej miłości... a może nie do końca byłej.
-Pewna osoba w szkole mi ją zagrała.- Zakończył swój wywód. Powiedział w sumie prawdę... chociaż czy niemówienie pewnych rzeczy nie jest przypadkiem też kłamstwem. W sumie różni ludzie różnie na to patrzą. Chłopak po prostu mówił to, co wydawało się być najodpowiedniejsze na chwilę obecną.
Uchwycił kątem ucha słowo "zamek". A jego rozum zareagował prawie natychmiastowo.
-Powiedziała "zamek". A ty co jej pokażesz. Jakieś najciemniejsze uliczki Londynu, czy może swój zatęchły pokój w dziurawym kotle- Puchon starał się zignorować te myśli, ale to wcale nie było wcale takie proste. Więc w sumie z każdą kolejną minutą jego rysy twarzy zaczęły się zaostrzać. Musiał zejść na ziemię, nie mógł bujać w obłokach. Niestety nie był nią, ona miała życie zapewnione, a on... cóż musiał tak naprawdę walczyć o każdy swój dzień.
-mhmm...- Skwitował tylko tym ostatnią jej wypowiedź. Nie wiedział jak by miał się do tego ustosunkować. Chciał jej powiedzieć to co w tej chwili myślał, ale z drugiej strony oznaczało by to, że musiał by otworzyć tą szkatułkę której tak bardzo chronił. U niego jedna myśl, zawsze miała jakieś połączenie z inną... i tworzył się taki sznurek który mógł ciągnąć się naprawdę kawał czasu... a na jego końcu nie znalazło by się nic.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Neve Collins
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Łóżka w drugiej części sali   Wto Lis 18, 2014 3:19 am

- Widziałam wiele, wiele zdjęć Japonii, mój brat bardzo często tam jeździł... - Wspominała teraz te fotografie, ale, no właśnie, były z samych bajecznych miejsc - światy tej dwójki były od siebie kompletnie inne - Ona, Księżniczka i On - chłopak z ulicy, jakich niby wielu, których nawet się nie zauważa, patrząc z misternie rzeźbionych okien wysokich wież, po których przesuwały się bajeczne postaci. Jednocześnie świat ten, u samej góry, zewnętrznie tak piękny, był zepsuty od wewnątrz jak nic innego - zdrada przeganiała tam zdradę, kłamstwo obszywano kłamstwem, dawno już zapominając, czym jest prawda.
- Dlaczego... już nie mieszkasz w Tokyo? Czy masz tutaj krewnych i oni też chcieli, żebyś ukończył Hogwart? - Problemy życia codziennego, jakieś granice, o co można pytać, a o co się nie powinno mimo wszystko - ona nie znała takich umiarów, nie miała nigdy okazji wykształcić w sobie odruchów społecznych. Była ciekawa, chciała Kyoheia poznać... więc pytała o to, co najjaśniej w jej umyśle migało. - To bardzo ładna kompozycja. Kojarzy mi się z zimą. - A Ty kochasz wszystko, co z mrozem i chłodem związane.
Wyciągnęła dłoń, żeby musnąć krańce jego kosmyków okalające tą piękną twarz - jakby czytała w nim jak z otwartej księgi, dosłownie, a jednocześnie nie wyciągała rąk, żeby na siłę wertować strony, tylko pozwalała jej żyć i oddychać własnym rytmem.
- To zimne, obce ściany, w których grają aktorzy, jak w teatrze, by oczarować publikę, lecz za kulisami przystawiają sobie nóż do gardeł i szarpią za włosy, bijąc o każdy grosz. Nigdy nie dostanę tam roli. Nie wiem, co to znaczy być takim dumnym i walczyć o każdy dzień... Wiesz, ja mogłabym cię zabrać ze sobą, do Transylwanii, mój ojciec na pewno nie miałby nic przeciwko... Tylko że ja się boję zamykać takiego Lwa w mojej klatce. Po jakimś czasie twoje oczy by zgasły, pamiętając jeszcze smak polowań i dzikiego biegania po sawannie. Chciałabym z tobą zwiedzić Londyńskie oko. I zagrać w billard, ale... - Opuściła głowę, pozwalając, by białe włosy przysłoniły jej twarz. - Tata mnie nigdy nie wypuści. Będzie chciał, żeby wyszła za jakiegoś złego mężczyznę, wydała mu na świat potomka i pewnie nigdy więcej cię nie zobaczę. - Pociągnęła nosem, kiedy po jej policzku potoczyła się jedna, wielka łza uderzającej prawdy, która w przeciągu tego tak długiego miesiąca zdążyła do niej dotrzeć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kyohei Takano
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Łóżka w drugiej części sali   Wto Lis 18, 2014 3:33 am

Musiał przyznać dziewczyna stawiała chwilami aż za dobre pytania. Cóż nie mógł mieć jej tego za złe była ciekawską osobą, ale z drugiej strony kiepsko jej szło odczytywanie z ludzkich twarzy emocji które świadczyły o tym, że jakiś temat nie jest dla nich najłatwiejszy.
-Cóż... nie nazwałbym tego chęcią. Moja matka była mugolem i ojciec też jest... chyba nadal jest- Nie miał pojęcia co się działo w jego rodzinnym domu. Chciał się od tego wszystkiego odciąć, ale niestety okazało się, że więzy które go związały są zbyt mocne aby je zerwać.
-Przez pewien czas chodziłem do szkoły w Japonii... a potem... cóż jak by to powiedzieć. Po prostu mnie wywalili.- W Japonii znacznie łatwiej było wylecieć niż tutaj. Tam wystarczyło się odezwać w zły sposób do nauczyciela i już nad uczniem zawisło widmo wydalenia. Na chłopaku nie robił oto wrażenia, aż w końcu tak się nie stało.
-Po prostu małe nieporozumienie... nic wielkiego- Uprzedził dziewczynę za nim by się zapytała co się takiego stało. Tutaj skłamał jej prosto w oczy. To nie było wcale małe nieporozumienie... może na początku, ale wszyscy za bardzo w to dali się wciągnąć i zrobił się z tego malutkiego problemiku istny burdel nad którym ciężko było zapanować. Cóż... chłopakowi wydawało się wtedy, że złapał Pana Boga za nogi, że jest w stanie zrobić dosłownie wszystko. Los bardzo szybko go nauczył, że jego miejsce jest tak naprawdę na ziemi.
-Wiesz...- Zaczął niepewnie i zrobił taki gest jak by chciał otrzeć jej łzy, ale powstrzymał się.
-Może i to dla ciebie lepiej. Im bardziej się ze mną zaprzyjaźnisz tym bardziej będziesz cierpieć- W końcu on nie należał do jej bajki. Gdyby stała się częścią jego życia nie wiadomo czy by sobie poradziła, czy by się odnalazła w tym wszystkim.
-Ludzie przychodzą i odchodzą. Rozumiem, że się przywiązujesz, ale próbujesz to zrobić w stosunku do niewłaściwej osoby. Mówiłem ci kiedyś, że przy mnie nie spotka ciebie naprawdę nic dobrego.- Dlaczego on tak bardzo zaprzeczał swoim prawdziwym uczuciom. Oczywiście, że chciał być blisko niej, trzymać ją cały czas za rękę i chronić kiedy było to potrzebne. Kiedy ona odchodziła chciał za nią pobiec, ale po prostu coś sprawiało, że nie mógł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Neve Collins
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Łóżka w drugiej części sali   Wto Lis 18, 2014 4:11 am

Ojciec mówił, że mugole są źli, cokolwiek by to znaczyło, sama uważałaś, że są wstrętni, paskudni, bo ciągle tylko z takimi opiniami się spotykałaś - mugoli traktowało się ja podludzi, osobną, gorszą rasę, nad którą powinno się panować i mieć pełną kontrolę. Chyba tak jest, prawda? Kyohei jest... inny? Kiedy na niego patrzyłaś nie rozumiałaś, dlaczego ci mugole mieliby być tacy źli - przecież nic ci się nie stało, kiedy cię dotykał, chociaż wmawiali, że żaden dotknąć cię nie może - dlaczego miałabyś teraz się odsunąć od niego tylko dlatego, że nie ma czystej krwi? Dlaczego to miałoby was podzielić... Coś najważniejszego na świecie, powtarzali, ciągłość rodu i pilnowanie, by nie wpięła się w nie fałszywa nuta... Czy to wszystko prawda? Czy to wszystko nie było kłamstwem? Odkładałaś na bok całą baśń, życie tworzone ze snu, który sama śniłaś i osiadałaś na ziemi, składając skrzydła, uważna i pilna uczennica, która chciała tutaj zejść tylko dlatego, że ten jeden chłopak działał na nią jak magnes.
- Gdzie jest teraz twój mama i tata..? Twoja rodzicielka również powędrowała do nieba? - Również, ponieważ przyrównywała ją do swojej matki, której nawet nie zdołała poznać, ale pielęgnowała w sobie przekonanie, które uznała jako prawdę, że była wspaniałą kobietą.
- Nie. - Powiedziała stanowczo, sięgając palcem do twarzy, kiedy poczuła coś ciepłego na policzku - ściągnęła wargi w wyraźnym zaniepokojeniu, zgarnęła opuszkami łzę i uniosła ją na poziom wzroku, przypatrując się uważnie wilgotnej skórze, jakby po raz pierwszy widziała i czuła łzę na swym licu - druga jej dłoń automatycznie powędrowała do klatki piersiowej, w której serce biło tak mocno, jak nigdy dotąd. Zacisnęła różane wargi w jakimś dziwnym oburzeniu, gdy po jej oczach przeskoczyły cienie, gasząc w nich część blasków - oderwała dłoń od piersi i ściągnęła łzę z drugiego policzka, spoglądając teraz na drugą rękę. - Przecież w cierpieniu nie może być tak wiele złego... przecież to też są uczucia... Ja chcę czuć... - Podniosła na rozmówcę pewne spojrzenie, przenikające mocą pary opalizujących niemal, lilijowych tęczówek. - To okrutne być martwym za życia. Łatwiej by było odejść do Błękitnych Zastępów, gdzie niepotrzebne są bajki, aby latać. Nie powierzę przecież swego życia Bogu. - Dotychczas to robiłaś. - Barwy, kolory, wszystko blaknie, nie będzie już nic zadowalać, nie można oszukać kwiatów, które bez wody więdną, a słabe ramiona nie podźwigną same wiadra, nie wyszarpią go same na linie ze studni. Czarny Kot, który przeszedł alejkami, miękki, piękny... Nie może odejść i zniknąć. Tak się nie godzi. Jak możesz mówić, że nie masz nic do zaoferowania, skoro masz tak wiele? - Łzy już więcej nie uciekały spod jej powiek.- Moja dusza się pali. Twoja jest tak smutna i zamknięta...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Łóżka w drugiej części sali   

Powrót do góry Go down
 
Łóżka w drugiej części sali
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 13Idź do strony : Previous  1, 2, 3, ... 11, 12, 13  Next
 Similar topics
-
» Kosmiczna sala
» Sala treningowa
» Klasa eliksirów
» Sala segregacji
» Sala treningowa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Hogwart :: Skrzydło Szpitalne
-