Go down
Mistrz Labiryntu
Mistrz Gry
Mistrz Labiryntu

Gabinet Wiceministra Magii	 Empty Gabinet Wiceministra Magii

on Pon Wrz 02, 2013 2:07 pm
Zagracony setkami papierzysk pokój o typowo męskim, surowym wyglądzie, którego centralną część stanowi biurko z wygodnym fotelem i usytuowana z tyłu ogromna szafa z milionem przegródek.
Killian Rackham
Oczekujący
Killian Rackham

Gabinet Wiceministra Magii	 Empty Re: Gabinet Wiceministra Magii

on Nie Maj 24, 2015 10:20 am
...


Ostatnio zmieniony przez Killian Rackham dnia Czw Lip 16, 2015 6:51 pm, w całości zmieniany 1 raz



REMUS NIE

avatar
Nauka
Cornelia Selwyn

Gabinet Wiceministra Magii	 Empty Re: Gabinet Wiceministra Magii

on Nie Maj 24, 2015 3:04 pm
Killian zapomniał o pewnej ważnej kwestii: damy nie biegają. Szczególnie gdy są na obcasach. A tempo, które im narzucił niepokojąco zbliżało się do truchtu. Dlatego kilka razy w czasie tego niekoniecznie relaksującego spaceru do Ministerstwa musiała mocniej szarpnąć go za ramię, by zwolnił. Jeszcze ktoś gotów pomyśleć, że przed czymś uciekają! Ona chyba jednak wolałaby się teleportować, to byłoby o wiele wygodniejsze! Nie poskarżyła się jednak ani słowem, bo nie działa jej się przecież żadna straszliwa krzywda.
Gdy dotarli do budynku wcale nie poczuła się lepiej niż na Pokątnej, bo tutaj wzbudzali mnie mniejsze zainteresowanie. Pogratulowała sobie jednocześnie wyboru stroju na to spotkanie. Jej szaty wyglądały odpowiednio elegancko i gustownie na tle licznych pracowników Ministerstwa. Z powodzeniem można by ją pomylić z jakąś wysoko postawioną urzędniczka. Może gdyby postanowiła zostać w Ministerstwie, zamiast uczyć się w Mungu, tak właśnie by było? Może jej życie potoczyłoby się całkiem inaczej? Gdybanie, gdybanie. Wolała się nad takimi rzeczami nie zastanawiać, bo przecież przeszłości w żaden sposób się nie zmieni. W jej rękach była za to cała przyszłość. Która po raz pierwszy od bardzo dawna zaczynała wyglądać obiecująco.
Przemierzając korytarze, stojąc w windzie i mijając biura, nawet na moment nie zdawała się być poruszona wszystkim co ich otacza. Na jej twarzy gościł wyraz uprzejmego zainteresowanie, którym odpowiadała na każde rzucane jej spojrzenie i na każdy szept rozbrzmiewający za ich plecami. Tylko w momentach, gdy krzyżowała spojrzenia z Killianem, kąciki jej ust drżały złośliwie, a oczy błyszczały przekornie: czyż nie prezentujemy się pięknie, mój kochany? - pytała bezgłośnie, czerpiąc pewną satysfakcję z tej całej maskarady. Zapomniała już jak bardzo to potrafi być zabawne. Jednak ona też odetchnęła spokojniej, gdy już zaszyli się w bezpiecznej przestrzeni jego gabinetu.
- Ale będą teraz plotkować! - zaśmiała się, jednocześnie rozglądając się po pomieszczeniu z wyraźnym zaciekawieniem. - Ignorowanie ich, jak rozumiem, również należałoby do moich obowiązków? - dodała, zerkając na niego z rozbawieniem. Gdy podszedł bliżej, by ją objąć, odruchowo podniosła ręce i wygładziła mu kołnierzyk koszuli. Dłonie przesunęła na jego ramiona i zadarła lekko głowę, by móc nadal na niego patrzeć. Na jej ustach błąkał się lekki uśmiech.
- Bardzo skromne progi, panie ministrze. Albo to przez te wszechobecne papiery wydaje się ciasny. - zażartowała. Gabinet wydawał jej się całkiem przytulny, zapach pergaminu, wzbogacony nutką kurzu, kojarzył się z bezpieczną kryjówką w bibliotece. Brakowało tylko drugiego wygodnego fotela, by spełnić jej wymagania.  
- Jeśli zaczną przychodzić mogę ich wyprosić. Sprawdzimy jak się nadaję do roli asystentki pana vice-ministra Rackhama. - kontynuowała żartobliwym tonem, bo przecież to dopiero wywołałoby plotki! Gdyby jeszcze rozpięła ze dwa guziki przy swoim kołnierzyku i rozpuściła włosy. Sama wizja sprawiała, że całe jej ciało zadrżało od tłumionego śmiechu.  
- Tęskniłam za Tobą. - mruknęła mu do ucha, jednocześnie składając na jego policzku lekki pocałunek.
Killian Rackham
Oczekujący
Killian Rackham

Gabinet Wiceministra Magii	 Empty Re: Gabinet Wiceministra Magii

on Nie Maj 24, 2015 4:05 pm
...


Ostatnio zmieniony przez Killian Rackham dnia Czw Lip 16, 2015 6:51 pm, w całości zmieniany 1 raz



REMUS NIE

avatar
Nauka
Cornelia Selwyn

Gabinet Wiceministra Magii	 Empty Re: Gabinet Wiceministra Magii

on Nie Maj 24, 2015 7:29 pm
Jeden pocałunek wystarczył, by po jej ciele rozlało się rozkoszne ciepło. W taki sposób mogłaby się z nim witać za każdym razem. Nawet codziennie. Każdego ranka, budząc się w wygodnym łóżku po buziaku na dobranoc. Nie musiałaby się zrywać w nocy do małego dziecka (której już urosło) ani do znacznie większych dzieci (które teraz fundowały jej bezsenne noce). Och, chyba ona też się odrobinę rozmarzyła. Na jej policzki wstąpił lekki rumieniec, a ona musnęła palcami jego szyję jakby chciała powstrzymać go przed odsunięciem się i przedłużyć tą pieszczotę. Nie zrobiła tego jednak, uznając, że wszystko w swoim czasie. Obserwowała go uważnie, spojrzeniem zdradzającym wszystkie jej uczucia. Cornelio, kiedy ostatni raz byłaś tak bardzo zakochana? Czy kiedykolwiek? Nie przypominała sobie, by kiedykolwiek czuła się właśnie tak jak teraz.
Otrząsnęła się ze swojego zamyślenia, gdy się do niej odezwał. Zaśmiała się krótko, wspierając dłonie na biodrach.
- Sprowadzanie mnie do rangi asystentki, to zaniżanie moich możliwości. Stać mnie na dużo więcej, panie Rackham. - odpowiedziała mu, lekko zadzierając głowę i uśmiechając się pobłażliwie. I trudno tak właściwie czy miała na myśli pracę, czy... coś znacznie bardziej poważnego. A może to tylko słowa, kto by ją wiedział?
Z chęcią przyjęła miejsce na fotelu, który był nawet wygodniejszy niż na to wyglądał. Albo to ona była zmęczona po tym marszobiegu do Ministerstwa! Bez zastanowienia zsunęła pantofle ze stóp, skazując się tym samym na patrzenie na Killiana z nieustannie zadartą głową (był wszak sporo wyższy), ale czego się nie robi dla chwili wytchnienia dla obolałych nóg? Wyciągnęła się wygodnie i znów wróciła spojrzeniem do swojego miłego towarzysza. Uśmiechnęła się z rozbawieniem, widząc jak mnie w palcach list, który zapewne naglił swoją treścią. Nie miała nic przeciwko temu, by go przeczytał, bo i czemu miałaby mieć? Wyrwała go z jego dnia pracy swoją nagłą wizytą, a pewnie miał mnóstwo na głowie!
- Jak rozumiem obecna asystentka się nie sprawdza? - zagadnęła, zerkając w kierunku drzwi, za którymi zostawili wspomnianą czarownicę. - A może to już posortowane? - zreflektowała szybko, oceniając w myślach ilość korespondencji jako "nieznośnie dużą". - Jeśli tak to nie zazdroszczę, lektura na dłuższy czas. O odpisywaniu nie wspominając... Od siostrzenicy? - w jej oczach pojawiło się zainteresowanie, a ona z trudem zapanowała nad chęcią, by wstać i zerknąć mu przez ramię do listu. Oczywiście wiedziała o istnieniu tej dziewczyny, ale nigdy jej nie poznała. Szczerze mówiąc, zupełnie zapomniała, że Killian ma jakąś rodzinę w zamku. Teraz będzie musiała to nadrobić! Nieco niecierpliwie czekała aż skończy czytać. I gdy rzeczywiście skończył, po samej jego minie umiała już odgadnąć co mu chodzi po głowie.  
- Rozumiem, że bardzo martwisz się o swoją siostrzenicę. - mruknęła w odpowiedzi. - To bardzo dobrze o Tobie świadczy, mój drogi. Ale nie wiem czy mogę ot tak udzielać informacji o uczniach... - dodała, przybierając odpowiednio niepewną minę, którą rujnował figlarny błysk w jej oczach. Najwyraźniej chciała czegoś w zamian. Ale czego?
Killian Rackham
Oczekujący
Killian Rackham

Gabinet Wiceministra Magii	 Empty Re: Gabinet Wiceministra Magii

on Nie Maj 24, 2015 8:20 pm
...


Ostatnio zmieniony przez Killian Rackham dnia Czw Lip 16, 2015 6:52 pm, w całości zmieniany 1 raz



REMUS NIE

avatar
Nauka
Cornelia Selwyn

Gabinet Wiceministra Magii	 Empty Re: Gabinet Wiceministra Magii

on Nie Maj 24, 2015 9:39 pm
Jedna z brwi czarownicy uniosła się do góry w niemym pytaniu, gdy obserwowała jego poczynania. A było na co popatrzeć bowiem: panie i panowie, Killian Rackham oficjalnie padł jej do stóp! I ona nie miała zamiaru przeciw temu oponować, bo przecież to dobrze jak mężczyzna zna swoje miejsce w związku. O ile oczywiście można już nazwać ich relację w ten sposób. Tego akurat wciąż nie była pewna, ale nie chciała pytać, uznając, że ta kwestia wyjaśni się samoistnie w najbliższej przyszłości.
Była jeszcze jedna drobna sprawa nad którą wolała się nie zastanawiać: jakby to wyglądało, gdyby ktoś postanowił teraz wejść do gabinetu. Merlinie, z tego nie dałoby się wyjść bez wywołania skandalu. Nie żeby miała się tym jakoś szczególnie zmartwić, wizja wydawała jej się co najmniej zabawna. Ale ponownie: ostatnie czego chciała to stać się skazą na jego nieposzlakowanej opinii. Pozostawało jej wierzyć, że jego gabinet jest faktycznie bezpiecznym miejscem i nikt nie wchodzi tu bez wcześniejszego pukania...
- Myślę, że możemy spróbować... - przytaknęła mu, jednocześnie opierając podbródek na dłoni. Łokcie miała wygodnie ułożone na oparciach fotela, a jej biedne stopy znalazły swoje miejsce u Killiana. Jeśli tak miał zamiar brać się do zawierania z nią porozumień, był na dobrej drodze do osiągnięcia swoich celów, bo Cornelia już teraz robiła się znacznie bardziej chętna do... pertraktacji, oczywiście. Obserwowała pana ministra spod lekko zmrużonych powiek, a wyraz jej twarzy był równie zagadkowy co u sfinksa. O czym myślała i co czuła, nie można było odgadnąć. Choć zdecydowanie podobało jej się to masowanie stópek. O tak, to było coś co gotowa była polubić. Milczała przez chwilę po wysłuchaniu jego słów, kontemplując jego nieco oszalałe spojrzenie i radując się miłym dotykiem.
- Czyli tak w skrócie mam poddać Twoją słodką siostrzenicę pełnej inwigilacji? - posumowała z nutką rozbawienia w głosie, gdy jej mina pozostawała zagadkowa. Delikatnie pochyliła się w jego stronę, opierając przedramiona na swoich kolanach.
- Och, mój kochany... - mruknęła z rozczuleniem i pocałowała go w czoło. - Ta przysługa nie będzie Cię nic kosztować. Dlatego, że jej nie spełnię. - po tych słowach wyprostowała się i wróciła do poprzedniej pozycji.
- To urocze, że tak się o nią martwisz, ale dziewczyna zasługuje na odrobinę prywatności. Oczywiście będę mieć na nią oko. Mogę z nią nawet porozmawiać i wypytać o to i owo. O ile będzie chciała rozmawiać. Ale nie będę Ci donosić. Nie bez wyraźnego powodu.
Laum Rökkur
Minister
Laum Rökkur

Gabinet Wiceministra Magii	 Empty Re: Gabinet Wiceministra Magii

on Pon Maj 25, 2015 6:39 am
Bardzo, bardzooo dobre pytanie... Co by się stało, gdyby ktoś właśnie postanowił wejść do tego konkretnego pokoju? To wcale nie było w końcu takie nieprawdopodobne - ostatnia ilość zamieszań, jaka tworzyła się w świecie Magii ("zamieszania" to delikatnie ujęte), sprawiała, że raczej wiele osób kręciło się to od gabinetu Ministra, to do Wiceministra, to do wszelakich szefów departamentów - a niczego nie ułatwiał fakt, że akurat Szef Biura Aurorów postanowił wziąć sobie jakiś dziwny urlop, czy może po prostu zniknąć, podążając za jakąś sprawą - jaką? - Liam nie miał zielonego, czerwonego, ani nawet różowego pojęcia - suma sumarum miał przed sobą ciężki fakt po wróceniu z Hogwartu, w którym nie udało mu się wszystkiego naprostować, ale przynajmniej w toku była rozprawa nad zalegającą sprawą z jedną serią morderstw - po prostu pan Flint gdzieś zniknął po uprzedniej wiadomości, że stara się zbadać sprawę ostatniego pojawienia się Śmierciożerców, jak się okazywało - samej Bellatrix Black, w okolicach Hogsmeade, która zaatakowała paru uczniów - kolejna zaległa sprawa... Te papierzyska zaczynały mieć coraz większy stosik i chyba rosły wraz proporcjonalnie z presją, jaki świat nakładał na jego głowę - zero szacunku do czyichś nerwów, doprawdy - tak, że nawet zawsze spokojny Laum czuł, że jego układ nerwowy zaczyna być coraz bardziej napięty i nie czuje wolnych chwil nawet na nabranie głębszego oddechu - poza tym jego największa zmora... Prasa! I miał szczerą nadzieję, że Killian będzie miał ten gest, by przejąć ten obowiązek, którego nienawidził jak psa - mógł robić wszystko inne, byleby tylko nie musieć stać przed rządnym sensacji dziennikarzami, to i na konferencje zezwalał tylko, kiedy miał do obwieszczenia nowy dekret, tudzież za bardzo wszyscy się pchali drzwiami i oknami (swoją drogą dobrze, że nie było tutaj okien, bo tylko czekać, aż jeden z drugim redaktorem Proroka Codziennego wisieliby przyklejeni jak glonojady do tych szyb, byle tylko dowiedzieć się czegoś ciekawego) - i nie miał nawet tej jednej, cholernej minuty, żeby na spokojnie zamienić parę słów z samym Killianem! Ciągle ich drogi się przemijały... ale kiedy w końcu Minister wrócił do Ministerstwa i pierwsze co, to dowiedział się, że podczas jego nieobecności, w której prosił, by Killian zaopiekował się wszystkim i miał na to czujne oko, ten sprowadził jakąś kobietę, którą tak po prostu przeprowadził bez niezbędnego glejtu, wprowadzając w samo serce tej misternej budowli... Och, nigdy się na swym zastępcy nie zawiódł, zawsze wszystko dopinał na ostatni guzik... Używając więc bardzo adekwatnych i bardzo młodzieńczych określeń, jeszcze ostrzegę, że była to raczej łagodniejsza wersja: rozwaliło go to.
Huh, świetnie, że właśnie co róg słyszał, że Wiceminister właśnie przeszedł z jakąś pannicą przez całe Ministerstwo, jak gdyby nigdy nic, i zaprowadził ją gdzie? Do swojego gabinetu na jakąś prywatną audiencję...
- Panie Rackham. - Tak, drzwi otworzyły się, ale nie to, żeby pukania nie było - było! Było jedno "puk!", a potem otworzenie drzwi, dość gwałtowne, trzeba przyznać, by w progu pojawił się Rokkur, jak zwykle ze stoickim spokojem na swojej twarzy, ze stoickim spokojem w zimnych, przenikliwych, szarych oczach, które najpierw wyłapały nieprawidłowość tego wnętrza - czyli kobietę, której obecność nie byłaby aż taka dziwna, gdyby nie potwierdzenie zasłyszanych plotek, że jej twarzy kompletnie nie kojarzył i że nie widział żadnej plakietki na jej stroju... i chyba przeważało to, w jakiej pozycji ich zastał - z pewnością nie była to pozycja służbowa... Dobrze, że nie przekraczała granic, w których nie chciało się pewnych par przyłapywać i zachowywały dobry sam możliwości tego, że każdy mógł tu w każdym momencie wejść. - Liczę na wytłumaczenie tego ekscesu w czasie późniejszym. - Mógłby się nawet uśmiechnąć, ale był tutaj ten problem, że Laum... nigdy się nie uśmiechał. Może to wina tego, że miał takie dziwaczne imię - brzmiało jak lama... jakie dziecko nie miałoby zrąbanego dzieciństwa z takim imieniem? No jakie?! Odbił zwierciadłami duszy od sylwetki Cornelii, by odnaleźć spojrzenie Killiana. - Cieszę się jednak, że zapewnia mi pan, panie Wiceministrze, niezbędne niespodzianki, bym nadmiernie nie został przytłoczony służbową pracą... - Uprzejmości przede wszystkim, ale nie: nie był to sarkazm! Przynajmniej niczego takiego nie można się było doszukać ani w jego głosie, ani w kamiennej, niewzruszonej masce na jego twarzy.
Rokkur wsunął się do pomieszczenia i dołożył do biurka Wiceministra kolejną teczkę i zastukał w nią palcem, spoglądając na niego znacząco, jakby chciał dać do zrozumienia, że jest to coś, czemu chciałby, żeby Killian poświęcił szczególną uwagę, a była to teczka rozwiązanej sprawy pierwszej serii morderstw w Hogwarcie dotycząca Vincenta Nightraya - przynajmniej jedna rzecz z głowy, która przysbasabiała do możliwości pozbycia się większej hałdy papierzysk i uciszenia finalnie głosu prasy co do tego... incydentu.
Killian Rackham
Oczekujący
Killian Rackham

Gabinet Wiceministra Magii	 Empty Re: Gabinet Wiceministra Magii

on Pon Maj 25, 2015 12:00 pm
...


Ostatnio zmieniony przez Killian Rackham dnia Czw Lip 16, 2015 6:52 pm, w całości zmieniany 1 raz



REMUS NIE

avatar
Nauka
Cornelia Selwyn

Gabinet Wiceministra Magii	 Empty Re: Gabinet Wiceministra Magii

on Wto Maj 26, 2015 9:34 pm
Oczywiście w stu procentach rozumiała jego argumenty. Gdyby to jej siostrzenica (lub nie daj Merlinie córka!) była teraz w Hogwarcie, najpewniej umierałaby ze strachu o nią. Zabrałaby stamtąd biedne dziecko nie bacząc na ewentualnie szkody dla jego edukacji. Bo uczyć można się w domu, a w tej szkole... cóż jak się okazuje równie łatwo podejść do egzaminów co umrzeć. To, że sama pracowała w zamku niczego nie zmieniało. Chyba nawet pogarszało sytuację, bo była boleśnie świadoma wszystkich szczegółów zajścia - zwłaszcza tych, które zatajono przed opinią publiczną. Zastanawiała się jak to możliwe, że natychmiast nie zamknięto szkoły. Po takiej tragedii? Dzieci powinny być w domu, wiele z nich powinno zapewne uzyskać jakieś wsparcie specjalisty, bo poradzenie sobie z taką sprawą może być dla nich trudne. Egzaminy można przecież zorganizować gdzieś indziej. Zamknąć Hogwart na czas śledztwa i w sierpniu zastanowić się nad tym czy należy ponowie wpuszczać uczniów na jego teren. Gdyby to zależało od panny Selwyn - studenci Hogwartu mieliby już wakacje. Ale to nie była jej decyzja. Nie można się jednak dziwić, że dość poważnie rozważała teraz wysłanie córki do Francji i swój własny powrót do Munga po zakończeniu semestru.
Miała jednak wrażenie, że w prośbie Killiana chodzi o więcej niż tylko bezpieczeństwo dziewczyny. Chodziło o zbadanie każdego aspektu jej życia: poznania znajomych, zwyczajów i sympatii. A na to Cornelia nie miała ani czasu ani chęci. Bo ona pamiętała swoją młodość ze wszystkimi jej mniejszymi i większymi grzeszkami. I w głowie miała wtedy o wiele więcej niż naukę i egzaminy (ale nie zawierało to w sobie mordowania rówieśników: widać od jej czasów nastolatkom zmieniły się priorytety). Sher zasługiwała na to samo. Bez nadmiernej kontroli ze strony swojego wuja.
- Zaproszę ją do siebie. - obiecała, wyraźnie spuszczając z tonu na widok jego zmartwionego spojrzenia. Nic chyba tak nie rozczula kobiecego serca jak mężczyzna, który wykazuje instynkt opiekuńczy wobec dziecka. Nawet jeśli to dziecko ma więcej naście lat... - Wybadam jak się sprawy mają. I zrobię wszystko co w mojej mocy, żeby włos jej z głowy nie spadł. - uśmiechnęła się do niego uspokajająco i obiecała sobie, że faktycznie tak właśnie postąpi. Zaraz po powrocie wyśle list do dziewczyny i zaprosi ją na herbatę. Porozmawiają jak kobieta z kobietą i pośmieją się trochę z Killiana, bo to zbliża. I kto wie? Może Sher wcale nie trzeba będzie szpiegować? Może sama będzie chciała przychodzić? To bardzo ucieszyłoby Nelię.
Mniej więcej w tym miejscu w jej rozmyślania wdarło się krótkie, pojedyncze stuknięcie do drzwi. Nie miała nawet czasu żeby się tym przejąć, bo oto w progu stał już sam Minister Magii. Kąciki ust Cornelii zadrżały niebezpiecznie, gdy spojrzała w szare oczy ponurego mężczyzny. Oto sprawdzały się jej złowróżbne przepowiednie. I słodka Morgano, było to równie zabawne, co przerażające. Jednak panna Selwyn była - chcąc nie chcąc - damą w każdym calu. Dlatego zamierzała się trzymać podstawowej zasady, która powinna przyświecać każdemu przyłapanemu w niezręcznej sytuacji: nie dawaj po sobie poznać, że coś jest nie tak. Stąd też na jej twarz powrócił wyraz uprzejmego zainteresowania, który towarzyszył jej przez całą podróż przez korytarze Ministerstwa, i który doskonale maskował wszystkie inne emocje kotłujące się w jej wnętrzu. Wciąż wygodnie siedziała w fotelu, założyła nawet nogę na nogę i splotła palce obu dłoni, gdy łokcie wciąż pozostawały na oparciach. Wydawała się niemal władcza. Jakby to było jej miejsce, jakby wcale nie została właśnie przyłapana bez butów, na ploteczkach z klęczącym u jej stóp vice-ministrem. Pełna powaga i pełne opanowanie, to podstawa.
- Dzień dobry. - przywitała się z uroczo pogodnym uśmiechem, bo zwyczajnie nie mogła się powstrzymać. Miała nadzieję, że poważny Minister nie zakrztusi się z wrażenia, że odzywa się do niego ów eksces. Na tym jednak zakończyło się jej uczestnictwo w rozmowie, bo widok na pana Lauma zasłoniły jej szerokie plecy Killiana. Gdy zniknęła z pola widzenia mężczyzny pozwoliła sobie na lekkie skrzywienie ust i przewrócenie oczami. Ta, rozmowa o pracę, jasne. Teraz już w życiu nie będzie chciała przyjąć posady w Ministerstwie. Żeby szef szefów wiecznie patrzył na nią jak na jakąś panią do towarzystwa? Mowy nie ma. Przysłuchiwała się ich wymianie zdań ze średnim zainteresowaniem mając cichą nadzieję, że gdy już dobiegnie końca, rozstaną się z szefem Rackhama. Wtedy Cornelia będzie mogła umrzeć ze wstydu lub zabić Killiana za niedopilnowanie zabezpieczenia drzwi. Nie zdecydowała jeszcze co najpierw. Ale pewnie dostanie się też tej pożal-się-Melinie, asystentce. Faktycznie była beznadziejna w swojej pracy...
Laum Rökkur
Minister
Laum Rökkur

Gabinet Wiceministra Magii	 Empty Re: Gabinet Wiceministra Magii

on Sro Maj 27, 2015 12:41 am
Kto to widział, żeby sekretarka nie miała nic innego do roboty, tylko biegać za Laumem Rokkurem, zastanawiając się, kiedy wpadnie do Wiceministra - a Laum lubił niezapowiedziane wizyty, nadawały one takiej cudownej spontaniczności wszystkiemu, nie uważacie? Właśnie o to chodziło, by spoglądać na swoich pracowników okiem wyzwolonym od wcześniejszych przygotowań, nawet jeśli było to średnio na miejscu - ale jak wiadomo - każdy ma swoje dziwactwa, jedne większe, drugie mniejsze, zaś jemu coraz bardziej zaczynało się podobać... wchodzenie sobie bez wcześniejszego zapowiedzenia się, ha! Nie oszukujmy się - wprowadzenie całkowicie obcej kobiety do Ministerstwa Magii nie mogło obejść się bez zauważenia - zresztą byli świadomi, jakie zamieszanie robili na korytarzach, ta sytuacja była bardzo przewidywalnym stanem rzeczy - no, może nie do końca, bo przecież nikt inny prócz Ministra, który do niedawna był poza Ministerstwem, raczej tak bez pardonu nie wparowałby do gabinetu pana Rackhama - tak czy owak - nie zamierzałeś wymagać na swoim zastępcy żadnych zeznań... w tym momencie przynajmniej - bo to prawda, nie wypadałoby przy obcej niewieście, by utrzymywać jednak wzajemny próg szacunku - przynajmniej dla zwykłego udawania... bo nie udawajmy, że chociaż tobie jakoś było wsio rybka, z kim pracujesz, dopóki był on osobą, której stanowisko warto zawierzyć, ale jednak pewnym osobom z kręgów, w których się obracasz już nie warto - i tak oto prowadząc swoją jakże pro-mugolską kampanię miałeś jako zastępcę kogo? - mugola! Voldzio pewnie brodę sobie zapluwa ze śmiechu, pewnie jemu się taki stan rzeczy nie podoba i pewnie bardzo chętnie widziałby Śmierciożercę na tym stanowisku - tak całkowicie szczerze? - Ty też, mógłbyś przynajmniej dzielić się wszystkimi niezbędnymi informacjami i przesuwać swoje plany dalej, tym nie mniej jest, jak jest, jak do tej pory wasze dogadywanie się szło jak z płatka, więc niech to tak pozostanie..? Czy raczej wszytko prowadziło do spięcia z powodu jednej pannicy, którą (na całe jego szczęście - Killiana, nie Rokkura) Rackham zasłonił własnymi plecami - jak mniemam Laum Rokkur należał do tych osób, których mocne spojrzenie potrafiło zabijać - jakby nie było za mało zamieszania, to jeszcze w tak strategicznym miejscu musiała się pojawiać Obca, od razu naznaczona piętnem jako Wróg Publiczny Numer Jeden - pozbyć się, odpieczętowane, opatrzone podpisem Królowej, Ministra Magii i Papieża - dziękujemy, dobranoc, nie mam więcej pytań.
- Dzień dobry. - Wszak wypadało, no wypadało się przywitać, tak mówiła etykieta - pewnie nawet byłoby to milsze "dzień dobry", gdyby nie fakt wstania lewą nogą i napiętego grafiku, jaki gnał go naprzód.
- Mam nadzieję, że to Pana nauczy, Panie Rackham, żeby nie mieszać pracy ze stosunkami prywatnymi. - Odpowiedział chłodno, nie mając nic do dodania - położywszy teczkę na jego biurku skierował się do drzwi, by jeszcze na koniec, z dłonią na klamce odwrócić się. - Do widzenia. - Położył lekki nacisk na to zdanie, jakże delikatnie sugerując, żeby panna Selwyn czym prędzej zawinęła swe zgrabne cztery litery i opuściła Ministerstwo, by jeszcze skinąć w stronę Killiana i opuścić pomieszczenie - poruszanie jakichkolwiek spraw przy osobie trzeciej byłoby naprawdę kompletnie nie na miejscu.
[z/t]
Mistrz Gry
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Gabinet Wiceministra Magii	 Empty xxx

on Pon Sie 03, 2015 4:26 pm
[z/t dla Cornelii i Killiana]


Sowa Specjalna * Prośby do MG * Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me.
It resembles my own mind except that you happen to be insane.”

— George Orwell, 1984
Sponsored content

Gabinet Wiceministra Magii	 Empty Re: Gabinet Wiceministra Magii

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach