Go down
Mistrz Labiryntu
Mistrz Gry
Mistrz Labiryntu

Gabinet Ministra Magii Empty Gabinet Ministra Magii

on Pon Wrz 02, 2013 1:02 pm
Niewielki pokój wypełniony książkami, segregatorami i papierami, w którym trudno się poruszyć, pomimo tego, że panuje tu porządek - większą część zajmuje duże biurko, za którym zwykł siedzieć Minister.
Laum Rökkur
Minister
Laum Rökkur

Gabinet Ministra Magii Empty Re: Gabinet Ministra Magii

on Pią Sty 16, 2015 6:20 pm
Ciągle coś do roboty, ciągle coś do roboty - czyli mówiąc krótko: u Pana Ministra zupełnie bez zmian. Tak jak było, tak jest, czas leci sobie do przodu, a wraz z nimi latają te wszystkie papierzyska, które trzeba sprawdzić/podpisać i latał też sam Minister, a bo tu trzeba zajrzeć, a bo tam trzeba udzielić wywiadu i tak bez końca... Ale wiedział doskonale, na co się pisze, kiedy przejmował to stanowisko, dlatego też dziwiło nie jedną osobę, że nigdy nie widzieli Lauma Rokkura narzekającego na coś, skrzywionego, ale tak samo nie dało się go zauważyć uśmiechniętego - zawsze miał ten sam, poważny wyraz twarzy, czasami ewentualnie wpadał w złość, kiedy dany pracownik wyjątkowo nieudolnie swą pracę wykonał, lub zawalone zostało większe przedsięwzięcie, no ale wiadomo, że nikt nie był Bogiem, nikt nie był w stanie panować nad emocjami, a każdy przecież jakieś miał, nawet jeśli Minister na co dzień był świętą, pierdoloną ostoją spokoju.
Tak i dzisiaj siedział za swoim biurkiem i przeglądał akty z ostatnich przesłuchań i sądowych oskarżeń, na boku trzymając odłożone ostatnie relacje ze światem mugolskim i aktualnym premierem Anglii, którego wybrano po ostatnim ataku Śmierciożerców na rząd Brytyjski, w którym ówczesny premier zresztą zginął. Wszystkie sprawy robiły się priorytetowe, a jak na złość nie dało się wszystkich od tak rozwiązać, z miejsca, poprzez pstryknięcie palców - a szkoda, gdyby chociaż przy niektórych zamontować takie rozwiązanie, byłoby to wielkim ułatwieniem życia doczesnego, które wymagało trzymania palców na pulsie i zerkania na zegarek, aby co do sekundy wbijać się w niektóre zdarzenia.
Dzisiejszego dnia Minister oczekiwał panny Cary Rhee, która miała wrócić z Hogwartu, jak wieści donosiły, a w szkole tej działo się zdecydowanie za dużo niepokojących rzeczy - wydawała się wylęgarnią nieszczęść i powoli zaczynałeś tracić zaufanie co do tego, że dyrektor sobie z tym poradzi, zwłaszcza, że wydawał się podejrzanie nieobecny... Powinieneś się z nim spotkać twarzą w twarz i to spotkanie będziesz musiał zaaranżować, ale to po zdaniu relacji ze śledztwa pani Rhee - liczył na to, że przyniesie mu ciekawe smaczki, które do jego uszu nie dotarły - każdy taki wypad wszak decydował o jej postępie w karierze... albo decyzji o jej złamaniu.
avatar
Oczekujący
Cara Rhee

Gabinet Ministra Magii Empty Re: Gabinet Ministra Magii

on Pią Sty 16, 2015 8:16 pm
Nie miała pojęcia po co ta cała farsa. Pierwszy raz w swojej karierze dostała prośbę (tak, jasne, prośbę, raczej wyraźny rozkaz) aby zdać osobistą relację z ostatniej wyprawy. I to nie u byle kogo tylko u MINISTRA MAGII. Zwykle ich jedyny kontakt był papierowy - mężczyzna mógł przeczytać jej niedbałe raporty pisane typowo kobiecym, zamaszystym, ale niestarannym pismem. Łatwo było je poznać, zwykle zostawiała pełno kleksów od tuszu, po czym rozmywała go dłonią po kartce, ale oczywiście, póki dało się to rozczytać nie widziała problemu. Dlaczego pisała tradycyjnie, a nie z pomocą różdżki...? Chyba z przyzwyczajenia.
Tuż przed dzisiejszą wizytą czas mijał pod hasłem "zobaczysz się z Ministrem Magii, musisz wyglądać jakoś po ludzku". Więc ubrała się trochę staranniej - jeansy były nieco mniej starte niż zwykle. Ba, w ogóle nie były starte i nawet szerokie nogawki nie szurały po ziemi jak zwykle. Chusteczką wyczyściła buty z resztek błota. Nawet jej koszula była biała i wyprasowana, została wpuszczona lekko w spodnie. Została też dopasowana lepiej niż zwykle, nie była tak luźna. Nie mogła jednak odpuścić sobie włożenia tradycyjnego już brązowego płaszcza ze smoczej skóry, którego nie pozbywała się nawet w pomieszczeniach.
Do gabinetu weszła z teczką w dłoni i ponurą miną na twarzy. Nadal nie rozumiała po co to wszystko...
- Witam, ministrze Rokkur. - powiedziała, kłaniając się nisko, przy czym złączyła razem nogi. Czasem można było mieć wrażenie, że w tym sposobie powitania zaraz naciągnie sobie jakiś mięsień, ale ona prostowała się zaraz bez problemu.
Wbiła swoje tęczówki prosto w jego sylwetkę. Wzrok był hardy, ale spokojny, niczym tlące się węgliki w oczach przybierających barwę lipowego miodu.
Wiedziała co ma powiedzieć, w myślach już wybrała sobie dokładnie fakty, o których Rokkur powinien wiedzieć, a które należy pominąć. Nie miała zamiaru kłamać - jedynie pominąć kilka rzeczy, małych i nieznacznych, takich jak wizyta u Dumbledore'a, która była w pełni jej prywatną sprawą... To tak jakby zwierzać się szefowi z życia prywatnego. Bez sensu.
Laum Rökkur
Minister
Laum Rökkur

Gabinet Ministra Magii Empty Re: Gabinet Ministra Magii

on Pią Sty 16, 2015 8:54 pm
Tak, bo i rzadko kiedy Minister chciał się w zasadzie widzieć z kimkolwiek, ludzie posądzali go wręcz o bycia maszyną, ale w bardzo pozytywnych słowach - ciągle był gdzieś w Ministerstwie, a jednocześnie wszędzie go było pełno, natomiast życie towarzyskie? Zapewne coś takiego dawno zostało wymazane z jego prywatnej encyklopedii prowadzonej w głowie, a w zamian za to poprzestał na samym słowie "praca" i to jemu poświęcił całe swoje życie od kiedy dostał od dawna wyczekiwany stołek w bardzo zresztą młodym wieku - jego ambicje nie pozostawały złudzeń co do tego, że dążył do absolutnego perfekcjonizmu i zresztą tego też oczekiwał po pracownikach, zwłaszcza po pracownikach biura aurorów - dbał, żeby mieli co do roboty... I teraz, chociaż Cara na pewno raport by napisała, a On by go przeglądnął, to wolał się z nią zobaczyć, ponieważ bardziej ufał przekazowi słownemu - kontakt wzrokowy był czymś magicznym, co pozwalało wiele o człowieku powiedzieć, tak jak i o tym, czy kłamie, czy też może nie, poza tym w szybkim czasie można o coś dopytać, więc po co się trudzić pisaniem listów, kiedy można rzecz załatwić szybko, przyjemnie, sprawnie i na miejscu.
Mężczyzna uniósł twarz znad jakiegoś dokumentu, nad którym zawiesił orle pióro i zamiast odpowiedzieć na powitanie, milczał przed chwilę, przyglądając się sylwetce młodej aurorce, jakby nagle uciekł gdzieś myślami i nie bardzo był się w stanie pozbierać od takiego nagłego przymusu nawiązania kontaktu z realiami...
- Pukanie jest bardzo ważną częścią kurtuacji, panno Rhee. - Odezwał się w końcu, wyrywając z bezruchu i wracając spojrzeniem na dokument, po którym przebiegł oczyma i złożył na nim podpis, odsuwając go na bok, by oprzeć łokcie na blacie i spleść palce dłoni, uprzednio wskazując na krzesło przed swoim biurkiem. - Dzień dobry. - Kiwnął lekko głową. - Proszę usiąść. - Co prawda nie planował szczególnie długiej konwersacji, ale też nie wypadało kazać pracownikowi tak sterczeć jak skazanej duszy, nie była tutaj w końcu o nic oskarżana. - Proszę wybaczyć to nagłe wezwanie, ale chciałbym dostać wyczerpujący raport z tego, co dzieje się w Hogwarcie i jego okolicach, zważywszy na okoliczności, że słyszałem już o 7 mordach na uczniach i o jednym zamordowanym nauczycielu. Ach, niemal zapomniałbym o tym dzieciaku, którego ledwo w Mungu wyratowali... - Odchylił się i rozsiadł na swoim fotelu, wykonując wymowny gest dłonią, wskazujący na jego ciekawość w tym temacie i zapraszający aurorkę do rozpoczęcia przemówienia.
avatar
Oczekujący
Cara Rhee

Gabinet Ministra Magii Empty Re: Gabinet Ministra Magii

on Pią Sty 16, 2015 10:04 pm
Wzrok zdecydowanie mógł zdradzać zbyt dużo, jednak w tej pracy należało nauczyć się panować choćby nad drgnięciami źrenic. Cara była zbyt młoda, aby nauczyć się tego do perfekcji, właśnie dlatego najbardziej obawiała się tej rozmowy. Nie ufała Ministrowi... W ogóle zdobycie jej pełnego zaufania graniczyło z cudem, wolała polegać na własnych rękach i własnej różdżce (równie nieufnej co młoda aurorka). Każdą podaną informację starała się najpierw przekalkulować, dać sobie chwilę na zastanowienie, nawet jeśli nie zawsze był na to czas.
Kiedy jednak przychodził czas walki, nawet nie zastanawiała się nad choćby myśleniem o czymkolwiek.
Uśmiechnęła się urokliwie, jednak w bardzo prosty, typowy, choć nadal ujmujący sposób. Nawet proste uśmiechy na ciekawej, egzotycznej twarzy potrafiły powalić, chociaż wcale nie chodziło jej o próbę manipulacji tym mężczyzną. Po prostu jej umysł automatyczne reagował - "a może to odrobinę pomoże".
- Bardzo przepraszam, to się nie powtórzy. - powiedziała. Najwidoczniej tłumaczyć swojego zachowania nie miała zamiaru - było to zwykłe zapomnienie się, kiedyś nauczono ją, że w placówkach publicznych się nie puka, co nie dotyczyło, oczywiście, prywatnych gabinetów, jakim ten był.
Pod nosem wypowiedziała ciche "dziękuję" po czym zasiadła na wskazanym przez niego miejscu, zaś swoją niewielką teczką ułożyła na kolanach. Nie unikała kontaktu wzrokowego, zupełnie jakby pozwalała sobie czytać w tych dwóch miodowych oczach jak w otwartej księdze - były to oczy osoby o dużym poczuciu sprawiedliwości, osoby energicznej, ale jednocześnie myślącej realnie. W jej oczach nie tliło się niebo pełne marzeń... Zniknęło wraz z dzieciństwem.
- To żaden problem. - ehe, żaden problem, mogłaby teraz być w terenie i powstrzymywać kilku kolejnych śmierciożerców. Nie lubiła roboty biurowej, była bardziej męcząca od biegania. - Nie mogę wypowiedzieć się dokładnie na temat tych wydarzeń. Byłam obecna jedynie przy przeniesieniu tegoż właśnie ucznia do Szpitalnego Skrzydła, czego i tak dowiedziałam się już po fakcie.
W jej głosie nie było słychać ani cienia zawahania. Mówiła prawdę, całą prawdę.
- Niepokoi mnie to, co dzieje się w Hogwarcie. Większość moich informacji na te tematy to tylko pogłoski, ale wielu mówi już, że uczniowie zostali otruci... Nie wiadomo ile jest w tym prawdy. Byłam zaś obecna przy ataku dwójki Śmierciożerców na dwoje uczniów podczas wyjścia do Hogsmeade. Jednym z nich był zamaskowany mężczyzna, zaś drugą, niewątpliwie, poszukiwana Bellatrix Black.
Założyła nogę na nogę, aby na chwilę odwrócić wzrok od mężczyzny i zaraz nim wrócić.
Wiedziała, że Dumbledore to kompetentny człowiek i nie mogła zrozumieć czemu pozwala, aby takie rzeczy działy się za murami jego szkoły. To ewidentne proszenie się o interwencję.
Laum Rökkur
Minister
Laum Rökkur

Gabinet Ministra Magii Empty Re: Gabinet Ministra Magii

on Pią Sty 16, 2015 10:45 pm
Skinął z przyzwoleniem głową, ale nawet nie mrugnął, nawet w minimalnym odruchu nie odwzajemnił tego urokliwego uśmiechu, który niewiasta mu posłała, chociaż doceniał jej urodę samą w sobie i mógłby powiedzieć, że ten uśmiech należał nawet do tych szczerych - jej łagodne oczy nie zdradzały chłodu, jaki wyrażały oczy Ministra - chłodu podobnego taflom zamarzniętego jeziora, dwa szare okręgi, które bezczelnie wdzierały się do duszy i łapały księgę z napisem "charakter", ale czy to legilimencja..? Przecież nie wyjął różdżki i nie rzucił czaru, a kto to widział, żeby czytać myśli ot tak... Wiele zależało rzecz jasna od zwierciadeł duszy i tego, jak ich posiadacz je kontrolował, a to prawda - w takich miejscach, jak Ministerstwo, zwłaszcza w czasach obecnych, należało przestrzegać się z przesadną szczerością. Możesz mu nie ufać, on nawet zbytniego zaufania nie szukał - dla niego pracownik miał po prostu wykonywać rozkazy, a czy mu się one podobały, czy też nie, to już kompletnie inna kwestia, którą niech rozważa w ciszy w swojej duszy, albo skarży się "przyjaciołom" w knajpach, przy piwie - i lepiej, żeby te skargi nie doszły do uszu Liama, bo świat przestanie być kolorowy i stanie się jeszcze bardziej brutalny i "niesprawiedliwy" w swej niesprawiedliwości. Naprawdę mało go interesowały te wszystkie opinie. Już taką miał pracę - aby być skutecznym w tym, co robił, musiał odrzucać uprzedzenia ludzi wokół i nie brać do siebie ani pozytywnych ani negatywnych komentarzy - Laum miał w sobą tą potęgę, którą nazywało się "samoświadomością", a dotyczyła ona bardzo wielu rzeczy - między innymi świadomości własnych możliwości, własnego charakteru - nie pozwalał sobie na nadmiar myśli, wszystko zawsze musiało być poukładane i spójnie ze sobą współgrać - każdą koligację zawsze można było naprawić.
- Podzielę się z panią pewnymi informacjami, które dostałem, ponieważ chcę, żeby zajęła się pani tą sprawą. - To była jawna szansa na awans, chociaż tego już na głos brunet nie powiedział. - Sprawa tamtego chłopca została już zbadana, został on otruty Trupim Jadem... Z tym, że trucizna została z niego... wyssana. I chociaż wiadomo, że to trupi jad, to nie ma konkretnych dowodów, ponieważ trucizna została w jakiś sposób niemożliwa do przebadania. Tutaj wkracza sprawa bardzo delikatna, którą od czasu ucieczki Śmierciożerców z Azkabanu próbuję rozwikłać. - Zastukał dwoma opuszkami palców o siebie wzajem, uważnie się w Carę wpatrując. - Jest to ściśle tajne, panno Rhee, proszę to mieć na uwadze. Z Azkabanu zniknął w ten sam dzień więzień, którego imię i nazwisko zostało krótko określone jako "Władca Nocy" na starych kartach rejestru. Prawdopodobnie jest to bardzo stary wampir. Obawiam się, że może być bardzo niebezpiecznym przestępcą, zaś patrząc na to, co dzieje się w Hogwarcie i to, że najwyraźniej dyrektor sam nie potrafi poradzić sobie z problemami szkoły, chciałbym, aby zbadała pani tą sprawę od podstaw. ZWŁASZCZA interesuje mnie, co robili w Hogsmeade Śmierciożercy. - Było wiele spraw, na temat których chciałbyś się dowiedzieć i wiele, które chciałbyś naprawić. - Sądzę, że ten niebezpieczny uciekinier z Azkabanu mógł zagnieździć się właśnie w szkole. I obawiam się, że może mieć jakiś związek z Czarnym Panem. - Minister otworzył szufladę, z której wyciągnął grubszą teczkę, którą zaraz opuścił na blat z cichym hukiem. - Nie ukrywam, że jest to poważne śledztwo, które podlegać będzie bezpośrednio mnie. Może pani dobrać sobie ludzi do współpracy, daje pani wolną rękę. Zależy mi na tym, żeby młodzież miała zapewnione bezpieczeństwo, najwyraźniej zbyt zawierzałem dyrektorowi, że sam sobie z tematem poradzi, a zarazem chyba zgodzi się pani ze mną, że jest to na tyle kompetentny czarodziej, aby nie chcieć tracić go ze stanowiska, które obejmuje.
avatar
Oczekujący
Cara Rhee

Gabinet Ministra Magii Empty Re: Gabinet Ministra Magii

on Sob Sty 17, 2015 1:05 am
Cara była osobą, której charakter był warstwowy, dlatego nie łatwo było odgadnąć go od razu nawet tym przenikliwym wzrokiem, mimo że pewnie mężczyzna umiał doskonale dobrać słowa tak, aby nie mogła przeciwstawić się właśnie temu, czego od niej oczekiwał. Przedstawiła mu swoją warstwę, która najczęściej pokazywała się ludziom podczas rozmowy. To była jej specyfika... Jakby zmieniała się zależnie od sytuacji, przechodziła z charakteru w charakter.
Przez to stawała się nieprzewidywalna nawet dla samej siebie i właśnie w tym Laum miał nad nią przewagę. Gdy nie pozna się siebie, nie można poznać też swojego wroga do końca.
Wysłuchała jego propozycji, po czym zaczęła się bawić palcami, dając do zrozumienia, że potrzebuje chwili na zastanowieniem się nad wszystkimi "za" i "przeciw".
Argumentów było bardzo mało i większość jednak kierowała ją ku przyjęciu tego zadania. Rokkur nie miał prawa wiedzieć o choćby istnieniu organizacji stworzonej niedawno przez Dumbledore'a ani tym bardziej o jej przynależności do niej. Nie było dla tej sytuacji lepszej opcji. Wykonywałaby swoją pracę i jednocześnie pomagała w Zakonie Feniksa... A po ostatnim spotkaniu z uczniami Hogwartu naprawdę bardzo przydałoby się podbudować ich morale. Przerażało ją to, jak bardzo zewnętrzna sytuacja na nich wpływa, mimo zupełnej powszechności tego zjawiska... Nie mogli odcinać się od świata.
- Myślę, że wykonanie tej misji może pan pozostawić w moich rękach. Zrobię co w mojej mocy.
Walczyć i chronić...
- Kiedy przybyłam na miejsce, torturowali uczniów klątwą Cruciatus. Nie znam przyczyn ich przybycia, bo kiedy dotarły posiłki, natychmiast zniknęli. - jej twarz przybrała nieprzyjemny wyraz. Nie była dumna z tego, że dała uciec swoim przeciwnikom, bo gdyby mogła, żywcem zaprowadziłaby ich do Azkabanu.
- W Hogwarcie mam działać pod przykrywką? Myślę, że jeśli wyruszę sama będzie to wyglądało wiarygodniej, jednak pozwolę sobie powiedzieć komuś zaufanemu o swoich zamiarach, aby móc w razie czego otrzymać wsparcie... Oczywiście się z panem zgadzam. Nawet sądzę, że przysłanie mnie może w pewnym sensie skłonić go do podjęcia jakichś działań.
Kiwnęła tylko delikatnie głową. Wrzucona zostanie teraz w wir codzienności, w której działała jeszcze niedawno, w szkole... Teraz było tam niebezpiecznie i należało zbadać przyczyny śmierci tych dzieci. Dzieci...
Laum Rökkur
Minister
Laum Rökkur

Gabinet Ministra Magii Empty Re: Gabinet Ministra Magii

on Sob Sty 17, 2015 2:58 am
Owszem, to była wielka przewaga i klucz do sukcesu, ktoś taki, jak Rokkur zdawał sobie z tego świetnie sprawę, dlatego dbał o to, by wszystko w jego głowie, każdy cel, pragnienie i każde działanie było konkretnie określone - żadnych "widzimisię", żadnych nagłych wyrywów, żadnych nieścisłości, jeśli już jakaś niepewność wkraczała do jego głowy, to musiał ją jak najszybciej rozszyfrować - ta samoświadomość dawała mu sporą przewagę i zapewne była jednym z wielu czynników, które poskutkowały w tak szybkim awansie, tym nie mniej po jego twarzy było widać, że nie jest to człowiek w pełni sił, wyglądał trochę jak chory pomimo mocy spojrzenia, jakie w Carę wbijał, jak ktoś zmęczony, o - to określenie było zdecydowanie lepsze, ktoś, komu przydałyby się długie wakacje w celach rekonwalescencji, ale niech kto tylko spróbuje mu je zaproponować, ha! Śmiechu warte - On na wakacjach!
- Nie, nie pod przykrywką. - Odpowiedział po dłuższej chwili - znowu wpadł na moment w dziwny trans, a może to tylko milczenie? Jego mimika nie zmieniała się ani o jotę, jego oczy nie zachodziły mgłą, ciągle trzeźwe i prawidłowo odbierające rzeczywistość. - Poślę panią oficjalnie, wystosuję odpowiednie pismo do Dumbledora oraz przygotuję konferencję dla Proroka Codziennego. - Podsunął teczkę ze wszystkimi materiałami po wypolerowanym, ciemnym drewnie biurka w stronę aurorki. - Nie szukam naturalnie konfliktu z profesorem Dumbledorem, jest to człowiek w mojej opinii godny szacunku i bardzo cenię sobie jego radę... - Laum odetchnął, pochylając się znów w przód, by przymknął na moment oczy i spleść przedramiona na blacie. - Nie winię też pani za nie złapanie Bellatrix, w takim wypadku zdrowie uczniów było priorytetem, podjęła pani słuszną decyzję, panno Rhee. Pani jednostkowa obecność całkowicie wystarczy w Hogwarcie, tym nie mniej wolałbym mieć pewność, że w razie kolejnego pojawienia się Śmierciożerców będzie przy pani auror bardziej doświadczony. Nie chcę pani narzucać nikogo do współpracy, jak mniemam sama potrafi pani dobrać sobie kogoś kompetentnego. - Oj tak, panno Rhee, to pani wielka szansa, wyczuwasz to? Sprawa jest bardzo trudna, to nie jest zwykłe zlecenie: goń za Bellatrix. Tutaj potrzeba było umysłu i otwartości - w końcu Minister oczekiwał, że ochronisz uczniów i zlikwidujesz wszystkie zagrożenia, które się tam znajdują. - Pani priorytetem będzie znalezienie domniemanego "Władcy Nocy", jako że wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że to on jest za tą maskaradę odpowiedzialny. Wszystkie informacje ma pani w tej teczce... Panno Rhee... proszę mieć oczy dookoła głowy. Nie wiemy, ilu popleczników może mieć Czarny Pan w tej szkole.
avatar
Oczekujący
Cara Rhee

Gabinet Ministra Magii Empty Re: Gabinet Ministra Magii

on Nie Sty 18, 2015 12:27 am
Już dzięki temu przenikliwemu spojrzeniu wiedziała, że Rokkur bez problemu umiałby odczytać reakcję tej właśnie części jej charakteru. Zapewne gdyby poznał jakąkolwiek inną też umiałby przewidzieć jej działanie. To dawało mu przewagę i sprawiało, że należało czuć respekt w jego obecności. Natomiast jego oczy były nieodgadnione, jakby latami trenował oklumencję, aż w końcu uodporniły się one nawet na wszystkie niemagiczne sposoby odkrycia charakteru. Był zdecydowanie zagadką, zasługującą na uwagę ze względu na zajmowane stanowisko. Był młody, a tak młody mężczyzna na tak wysokim stanowisku zdecydowanie powinien być obdarowywany szacunkiem.
- Dobrze, rozumiem. Oczywiście, Dumbledore jest wielkim czarodziejem i niewątpliwie wie, co robi. Sądzę, że jednak wysłanie kogoś obiektywnego na miejsce będzie dobrą opcją. Dzięki temu będzie można zbadać sprawę od środka i może zapobiec kolejnym katastrofom zamiast tylko badać ich skutki.
Czuła, że dzięki tej misji zyska w oczach swoich szefów. Do tego upiecze dwie pieczenie na jednym ogniu - gdyby odmówiła, mógł zostać przydzielony do tego ktoś inny, kto mógłby namieszać w złym tego słowa znaczeniu.
Wzięła w dłoń teczkę na chwilę odwracając ku niej wzrok po czym znów zwróciła spojrzenie na pana Ministra. W jej oczach, o tęczówkach w kolorze lipowego miodu, zabłysł tlący się płomień, jakby podczas dmuchania na rozgrzany węgiel.
- Zrobię wszystko co w mojej mocy aby go odnaleźć. Postaram się także trafić na trop Bellatrix Black oraz ludzi, z którymi współpracuje... - musiała postarać się aby odkryć tożsamość zamaskowanego towarzysza. Jak zwykle brała na siebie dużo i nie miała pojęcia czy wszystko uda się jak należy.
Na razie nie otwierała teczki, chcąc przejrzeć ją na spokojnie gdzieś w zaciszu...
- Będę informować pana na bieżąco przez sowę... - powiedziała. Właśnie, przydałoby się nabyć sowę przynajmniej na czas prowadzenia śledztwa.
Laum Rökkur
Minister
Laum Rökkur

Gabinet Ministra Magii Empty xxx

on Nie Sty 18, 2015 5:15 am
Zamiast odpowiadać słownie skinął parę razy głową i kąciki jego warg nawet lekko drgnęły ku górze - zgadzał się z nią w tym temacie, podobała mu się ambicja tak młodej niewiasty i to, że nie poddawała się pomimo tego, że zadanie przed nią stojące nie było proste i sam Minister zdawał sobie z tego sprawę - tym nie mniej jak zapewnić społeczeństwo całemu ludowi, skoro nawet przyszłemu pokoleniu się nie da? Oni powinni być priorytetem, powinno się ich chronić przed wojną, która stała u bram... ale wyglądało na to, że niestety było to niemożliwe... Voldemort już wszędzie wpuszczał swój jad i trudno będzie tutaj zdziałać cokolwiek...
- Od razu w takim razie będę mógł pani przydzielić pieczę nad egzaminami końcowymi. - Laum wstał i odwrócił się, by sięgnąć po jeden z segregatorów na półce i wyciągnąć go, by przerzucić szybko znajdujące się tam kartki. - Pani priorytetem jest szkoła, dlatego też sugerowałem współpracę z kimś, kto będzie mógł działać w terenie i współpracować z panią, choćby w sprawie takiej jak wspomniana Bellatrix... - Zamknął segregator i odwrócił się przodem do Azjatki. - Liczę na owocną współpracę. - Sowa - sową, aczkolwiek parę bezpośrednich spotkań na pewno też będzie koniecznych. Liam poważnie myślał nad tym, aby osobiście odwiedzić dyrektora, to by również dobrze wyszło od strony opinii publicznej... Cholera, do tego wszystkiego dochodziły jeszcze te problemy z brakiem aprobaty dla stworzeń takich jak wampiry i wilkołaki... O tyle ile wilkołaki swoją drogą, ale wolałbyś, aby społeczeństwo wampirze nie skupiło się wokół tego całego "Władcy Nocy" i nie przypomniało sobie o tym, jak potężne dziedzictwo w nich drzemie, kiedy ktoś rzuci w nich kamieniem. A sytuacja zbliżała się do tego, że tak się może strać. W tym wypadku prócz Voldemorta dojdzie trzeci wróg... chyba nawet poważniejszy, zaś jeszcze gorzej będzie, jeśli Voldemort przeciągnie je na swoją stronę.
To wszystko było wyjątkowo paskudną rozgrywką pokerową...
[z/t x2]
Sponsored content

Gabinet Ministra Magii Empty Re: Gabinet Ministra Magii

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach