Go down
Ventus Zabini
Slytherin
Ventus Zabini

Składzik na starocie - Page 4 Empty Re: Składzik na starocie

on Wto Kwi 07, 2015 2:43 pm
Ven jest niestabilny, raz jest spokojny, a wystarczy jedno słowo i zmienia się w tykającą bombę, przy nim zawsze trzeba być ostrożnym. Nigdy nie wiadomo kiedy ta bomba wybuchnie. Ale w tym momencie nie zapowiadało się nic, co by zrobiło z Nolana mokrą plamę, więc mógł być spokojny. Ven jeszcze nic mu nie zrobi. Patrzył na jego palce, które unosiły się w górę i słuchał jego słów. Oparł się o szafę, aby było mu wygodniej.
- Jestem egoistą - stwierdził.- Żyję tylko dla siebie, bo inaczej nie przetrwam u siebie. U mnie w domu nie można polegać na nikim - miał na myśli Slytherin, a także swój własny dom.- Ale przynajmniej nie dręczę innych, a wręcz przeciwnie daję im szansę, aby się do mnie nie zbliżali. Co z tego, że dla ciebie to głupoty? Ja tego zostałem nauczony i może to sprawia, że mam kilka sznurków marionetki przywiązane już do siebie - patrzył na niego zaciskając dłoń na pościli.
Teraz jak powiedział to głośno zrozumiał, że musiał coś zrobić, aby zmienić swoje życie. Ale za cholerę nie potrafił. Za cholerę nie było takiej szansy, aby zmienił swoje życie. Miał tą świadomość, że jego ojciec zrobi coś, aby Ven stał się marionetką jego brudnych interesów, ale tak bardzo tego nie chciał. Miał ochotę coś rozwalić, ale nadal siedział na tych cholernych szmatach i patrzył się na Kruka siedzącego na łóżku.
- Ehh... - westchnął.
Zrozumiał, że Nolan tego nie zrozumie. On mieszkał 7 szkolnych lat w świecie, gdzie liczyły się książki, a nie to czy masz czystą krew? Czy masz szansę na przetrwanie? Czy należysz do Czarnego Pana? Ven siedział w tym chorym towarzystwie 5 lat i znalazł sposób, aby nie stać się jednym z nich, ale także się między nimi nie wyróżniać.
- Ryzyko - uśmiechnął się lekko, prostując lewą nogę, a prawą przytrzymując dłonią zgiętą w kolanie.- Wiesz, ryzyko może czasem zgubić...


You have a right to live your life. Like no one else does, like no one else might
Nolan Fawley
Martwy †
Nolan Fawley

Składzik na starocie - Page 4 Empty Re: Składzik na starocie

on Wto Kwi 07, 2015 5:34 pm
...


Ostatnio zmieniony przez Nolan Fawley dnia Czw Lip 16, 2015 7:14 pm, w całości zmieniany 1 raz
Ventus Zabini
Slytherin
Ventus Zabini

Składzik na starocie - Page 4 Empty Re: Składzik na starocie

on Wto Kwi 07, 2015 6:02 pm
Oparł czoło o swoje kolano słuchając jego słów, ale jak on nie miał być egoistą. I to nie jest tak, że on jest bierny. On cały czas walczy. Nie chce być kontrolowany, dlatego urywa się od świata, który go otacza. Po co ma być wśród ludzi, którzy chcą go zgubić? Zawsze w cieniu siostry. Nie miał uwagi rodziców. Ojca. To dla niego mając 11 lat starał się ze wszystkich sił trafić do zielonych. Chciał być taki jak ojciec, aby widział w nim coś więcej niż tylko niepotrzebne coś. Szybko przekonał się, że popełnił błąd. Żałował, że trafił do zielonych. Może gdyby był w innym domie, teraz inaczej wyglądała by ta rozmowa. Może Nolan nie byłby zirytowany zachowaniem Vena i jego postępowaniem, ale Zabini był jeszcze nastoletnim dzieckiem. Daleko mu do dorosłości, której za wszelką cenę chciał osiągnąć, aby sobie radzić.
- Nie poddaję - powiedział cicho.- Może i pozwalam, aby się toczyło obok, ale co mam zrobić, kiedy jestem otoczony przez maniaków czystej krwi?- zapytał i też nie patrzył na Kruka.- Nie zrozumiesz tego, bo otoczyłeś się książkami, zamknąłeś się w świecie liter, a teraz pouczasz mnie - uśmiechnął się kącikiem ust.- To irytująco niezrozumiałe.
Właśnie. Kruk, który całe życie otoczony był przez mądre słowa głupich książek, pouczał Ślizgona wychowanego w świecie, gdzie mugole to plugawe istoty, szlamy także, a zdrajcy krwi już dawno w piachu powinni gnić. Musiał się jakoś obronić, więc zaczął tylko istnieć.
- I nie użalam się nad sobą, po prostu istnieję.
Wstał w końcu, aby trochę rozprostować kości. Nie wygodnie było na podłodze i tyłek zaczął poleć. Pomachał rękę i spojrzał na Kruka. Zastanawiał się, czy on serio się go nie bał, że tak beztrosko leżał na tym łóżku. Mógł przecież w każdej chwili rzucić w niego jakimś zaklęciem, godnym wrednych ślizgonów, którzy chcą wywinąć jakiś żart. Stał nieruchomo i patrzył na martwy punkt blisko bruneta.
- Ale skoro wkurza cię moja bierność, to co tu jeszcze robisz?- zapytał po chwili wybudzając się z transu.
Sam Ven mógł stąd wyjść i pokazać, że nie chce z nim gadać, ale tego nie robił i nie wiedział czemu.


You have a right to live your life. Like no one else does, like no one else might
Nolan Fawley
Martwy †
Nolan Fawley

Składzik na starocie - Page 4 Empty Re: Składzik na starocie

on Sro Kwi 08, 2015 2:34 pm
...


Ostatnio zmieniony przez Nolan Fawley dnia Czw Lip 16, 2015 7:14 pm, w całości zmieniany 1 raz
Ventus Zabini
Slytherin
Ventus Zabini

Składzik na starocie - Page 4 Empty Re: Składzik na starocie

on Sro Kwi 08, 2015 6:27 pm
- No oczywiście. Pozwolić, aby weszli mi na głowę i być ślepym, że to co mi robią jest wbrew mnie? Nie dziękuję, chyba już mówiłem, że nie chce być kontrolowany? Chcę zniknąć z świata mojego ojca - mruknął.- Nie chcę być taki sam jak on - nie jestem już dzieckiem - dodał w myślach. Uśmiechnął się ponuro.- Oj, ludzie nie chcieliby wiedzieć co myślę, uwierz mi. Moje myśli są niebezpieczne. Wiem co dla mnie dobre.
Wiedział, że ta rozmowa jest niebezpieczna. Wiedział, że jak szybko nie powie czegoś złośliwego, wrednego - oboje mogą się lepiej poznać, a następnie zbliżyć się do siebie - zaprzyjaźnić. On nie może się zmienić. Nie może myśleć o innych. Nie może mieć nikogo bliskiego. W świecie jego ojca to jest słabość, to jest niebezpieczne. On nie chciał mieć nikogo na sumieniu. Chciał myśleć o sobie. Chciał, aby jego świat kończył się i zaczynał na nim. Na Ventusie Zabini. Nie rozumiał dlaczego pozwolił doprowadzić do tej sytuacji. Ten chłopak, przecież był nieświadomy tego co Ven myśli o ludziach. Nie wiedział, że każdy człowiek w jego oczach to marionetka, z którą nie chciał mieć nic do czynienia.
Patrzył na chłopaka i usta same się uśmiechnęły na ten widok. Łóżko kusiło, ale niekoniecznie z tym krukonem. Już pokazał do czego jest zdolny w bibliotece. Może miał teraz w sercu obawę związaną z Nolanem - nie wiedział tego. Czasami nie potrafił sam siebie poznać, a teraz jeszcze takie krukowe stworzenie mu się napatoczyło i skomplikowało jego myślenie. Najpierw Esme, teraz Nolan - kto jeszcze pojawi się w jego życiu i wywróci je o 180 stopni.
- To sobie odpoczywaj - uśmiechnął się niepewnie i oparł o twardą szafę.- Ale w dormitorium masz czyste łóżko - zauważył.
Chciał już zejść z tego niekomfortowego tematu i wrócić do droczenia z Nolanem, to chyba było bardziej bezpieczne od zaprzyjaźnienia się z nim, prawda?
- Przesuń się - powiedział poważnie i dał mu trochę czasu, a następnie rzucił się na łóżko tuż obok niego. Kruk podskoczył przez ten nagły ruch, ale Ven zrobił to bardziej delikatnie, aby nie połamać łóżka.
- Masz racje, wygodne - powiedział leżąc na plecach i gapiąc się na sufit. Nadal miał poważną minę, nie chciał wybuchnąć śmiechem, mimo że to go nawet bawiło.


You have a right to live your life. Like no one else does, like no one else might
Nolan Fawley
Martwy †
Nolan Fawley

Składzik na starocie - Page 4 Empty Re: Składzik na starocie

on Pią Kwi 10, 2015 6:46 pm
...


Ostatnio zmieniony przez Nolan Fawley dnia Czw Lip 16, 2015 7:14 pm, w całości zmieniany 1 raz
Ventus Zabini
Slytherin
Ventus Zabini

Składzik na starocie - Page 4 Empty Re: Składzik na starocie

on Sob Kwi 11, 2015 12:45 pm
Kontrola…
Czym jest kontrola nad sobą? Co sprawia, że nie robimy tego na co mamy ochotę np. rzucenia się na kogoś, skopania mu czterech liter, chęci zaprzyjaźnienia się z innym? Rozsądek, silna wola? Nie był tego pewny, dlaczego jeszcze tu był… Czasami cieszył się, że sam sioebie kontroluje, że uważa na swoje słowa i na to, aby myśli nie wyszły poza jego umysł, aby nikt nie dowiedział się jaki jest. Ale teraz pojawił się Krukon, który większość jego zachowań znał i wiedział o nim więcej niż powinien.
On nie chciał się zmieniać, ale czasami miał dziwne myśli, takie które nigdy nie gościły w jego umyśle. Czasami miał ochotę być normalny, otwarty, przestać bać się swoich emocji, które starał się ukryć. Nie chciał udawać silnego i niezależnego. Chciał być jednym z ludzi, a nie wyrzutkiem stojącym na boku, przyglądającym się innym ludziom, którzy go otaczali i wkurzającym się o to, że są tacy radośni. Spojrzał kątem oka na Krukona obok siebie. Może nawet chciał być taki jak on. Czemu nie trafił do innego domu? Czemu, akurat Ślizgoni, czy on naprawdę ma być potępiony? Ma być jednym z nich?
Patrzył na sufit i zastanawiał się dłuższą chwilą nad odpowiedzią. Kim chciał być? Czy on w ogóle chciał „być”? Cholerne pytanie. Za wcześnie na takie pytania. Nie. Stop. Za wcześnie na pytania o jego egzystencję. Dlaczego to… On pytał o wszystko Vena? Dlaczego Ven o nic nie pytał. Dlaczego nie chciał wypowiadać Jego imienia? No tak, imię zobowiązuje, a jeśli będzie się zwracać do kogoś po imieniu, to się tą osobę pamięta. Imię tego osobnika będzie mu się z nim kojarzyć. Nie chciał…?
- Czemu o to pytasz? Czemu w ogóle o coś pytasz? Czemu ze mną rozmawiasz? Czego ode mnie chcesz?- zapytał w końcu nie odpowiadając jeszcze na jego pytanie.
Nie mógł się skupić nad odpowiedzią, albo jeszcze nie znał na nie odpowiedzi. Kim chciał być? No kim do cholery? Na pewno nie ojcem, nie chciał niszczyć ludzi… Nie był do tego stworzony, ale nie był też stworzony do życia z nimi – chyba.
- Nie chce istnieć – mruknął.- Chce zniknąć, aby ludzie o mnie zapomnieli – spojrzał na niego przekręcając głowę w bok, uśmiechnął się chytrze.- Wiesz, wyjechać i żeby nikt mnie nie znał, a ty kim chcesz być?


You have a right to live your life. Like no one else does, like no one else might
Nolan Fawley
Martwy †
Nolan Fawley

Składzik na starocie - Page 4 Empty Re: Składzik na starocie

on Nie Kwi 12, 2015 9:03 pm
...


Ostatnio zmieniony przez Nolan Fawley dnia Czw Lip 16, 2015 7:15 pm, w całości zmieniany 1 raz
Ventus Zabini
Slytherin
Ventus Zabini

Składzik na starocie - Page 4 Empty Re: Składzik na starocie

on Pon Kwi 13, 2015 7:14 pm
Ven unikał takich chwil, w których byłby zmuszony do przemyślenia swoich zachowania, zastanowienia się, czy jego życie i sposób istnienia ma jakiś sens. Gdy wracał do dormitorium był zmęczony po spacerach, po patrzeniu na ludzi, po wszystkim, chwytał wtedy swoją gitarę i grał. Zamykał się w świecie muzyki, w którym nie miał czasu na myślenie. Wtedy tworzył słowa o wszystkim co widział, kogo spotkał. Opinia o innych, a czasami jego myśli – czasami. Nigdy nie zastanawia się leżąc na łóżku nad tym, co zje, kogo pozna, z kim porozmawia, o czym porozmawia, czy się zaprzyjaźni. On nie chce tego. To by zmusiło go do zmiany swojej egzystencji.
On sam nie bardzo wiedział czemu się otwierał. To była wina tego miejsca i, że nikt nie może im przeszkodzić. Czasami cieszył się, że ludzie są wszędzie w zamku, ale takie miejsca jak to – było prawie puste – nie licząc jakichś gryzoni. Pewnie gdyby spotkali się na jakimś korytarzu Ven nawet nie powiedziałby jak się nazywa. Nie byłby tak skołowany zuchwałym zachowaniem Krukona, który za wiele sobie pozwalał w stosunku do niego w miejscach odosobnionych. Był nieprzewidywalny, a Ven jeszcze nie odkrył jego intencji. Momentami zastanawiał się, czy to nie jest jakiś żart. Otworzy się przed niebieskim, a potem zostanie zniszczony. Może jego siostra w końcu zamierzała przekroczyć granicę ich sprzeczek i nieporozumień. Może obiecała coś, albo zapłaciła Nola… Mu za to, aby wyciągnął jego myśli na wierzch?
Ven, dosyć, nie myśl o tym!
Spojrzał na niego marszcząc brwi na słowo „maskotka”, przewrócił oczami i trzepnął go w ramię z pięści.
- Najpierw myślisz, że jestem zwierzakiem, a potem maskotką – pokręcił głową.- Nie jesteś za bardzo zuchwały?- zamilkł na chwilę i spojrzał na ciemny sufit.- Co we mnie jest ciekawego?- zapytał nim zdążył ugryźć się w język. Myślał, że dobrze grał typowego Ślizgona. Ludzie z jego domu się nie zorientowali, a czemu miałby zorientować się obcy chłopak?
Spojrzał mu w oczy i westchnął. Nie czytaj z nich durniu. To ci nie jest potrzebne. Nie poznawaj go. Nie staraj się odkryć o czym on myśli.
- Najlepsza forma pozostania sobą to zniknięcie dla innych ludzi. Wyjechanie w strony, gdzie nikt cię nie zna sprawi, że będziesz mógł zostać sobą, albo zwykła podróż po świcie. To tu, to tam – wzruszył ramionami.
- Zastanawiałeś się nad tym, po której stronie byś stanął, jak wybuchnie wojna? Ja chyba wtedy zniknę…- stwierdził. Nic wielkiego. Nie był tchórzem, ale nie chciał uczestniczyć w czymś co nie ma sensu. Wojna, po co ona komu? Po nic.


You have a right to live your life. Like no one else does, like no one else might
Nolan Fawley
Martwy †
Nolan Fawley

Składzik na starocie - Page 4 Empty Re: Składzik na starocie

on Pią Kwi 17, 2015 1:48 pm
...


Ostatnio zmieniony przez Nolan Fawley dnia Czw Lip 16, 2015 7:15 pm, w całości zmieniany 1 raz
Ventus Zabini
Slytherin
Ventus Zabini

Składzik na starocie - Page 4 Empty Re: Składzik na starocie

on Sob Kwi 18, 2015 6:47 pm
Wygląd? Fizyczny? Odwrócił od niego głowę marszcząc przy tym brwi. Dziwny był ten człowiek. Dziwny do potęgi. Nie mógł tego pojąć nadal. Był albo zbyt tępy, albo zbyt uparty, ale nie wierzył, aby człowiek z własnej woli chciał z nim przebywać, a zwłaszcza normalny i zdrowy nastolatek pokroju Nolana Fawleya. On jest normalny, prawda? Powiedźcie, że jest normalny! Chociaż mógł się dawno zorientować, że ten chłopak jest zdrowo stuknięty i dziś to udowodnił w bibliotece. Nie zważał na ludzi dookoła nich, którzy mogli wejść do zaułka z nadzieją, że jest tam pusto, a zastali by dwóch chłopaków – w tym ŚLIZGONA na kolanach u Krukona. Nie, to nie jest normalne, ale Ven starał się o tym nie myśleć. Miał nadzieję, że Nolan zapomni, znudzi się nim za kilka dni i znowu będzie miał spokój.
Uśmiechnął się mimo woli. Nolanie patrz na niego, on się uśmiecha, ale teraz szczerze. Widzisz to? No powiedz, że widzisz. W prawdzie jest to uśmiech z pokroju „jestem bogiem kłaniajcie się przede mną, jestem złośliwy, więc nie pyskuj”, ale jest. To się liczy. Plus 10 do doskonałości, prawda? No oczywiście, że prawda. Kto mógłby zaprzeczyć takiemu człowiekowi jak Ventus Zabini nienawidzący tym kim jest. Jedna wielka kula, która ma w sobie same sprzeczności.
- Wiem, że taki jestem – powiedział pewnie.- Ale nie sądziłem, że jest to ciekawe. Wy Krukoni jesteście naprawdę dziwni – zaśmiał się ziewając. Zaczynał być zmęczony.
Nie wiedział czym, ale po prostu był śpiący. Chętnie by teraz się zdrzemną, ale wiedział, że nie powinien tego robić w towarzystwie tego człowieka, który mógł wymyślić coś głupiego i naprawdę zrobić z niego jakiego słodkiego kota, oj nie! Na pewno tym nie zaryzykuje. Nigdy w życiu, albo nie w tym życiu.
Szturchnął go, gdy ten wbił mu łokieć. Jak małe dziecko oddając, a najlepiej jeszcze dla złośliwości zepchnąłby go z łóżka, czego nie zrobił, ale mocniej go odepchnął.
Równie dobrze mogli by tak leżeć na trawie na błoniach, Venowi było to obojętne. Inna sprawa, gdyby obok leżała ładna dziewczyna. Na pewno zrobiłby wszystko, aby ją zawstydzić. Faceta tak łatwo nie idzie zawstydzać, ale w prawdzie nigdy nie próbował.
- No, a jednak jest coś, co nas łączy – powiedział spoglądając mu w oczy.- Chociaż coś, co nie?- mrugnął do niego i głośno westchnął. Założył dłonie pod głowę szturchając łokciem, łokieć Krukona.


You have a right to live your life. Like no one else does, like no one else might
Nolan Fawley
Martwy †
Nolan Fawley

Składzik na starocie - Page 4 Empty Re: Składzik na starocie

on Sob Kwi 18, 2015 7:18 pm
...


Ostatnio zmieniony przez Nolan Fawley dnia Czw Lip 16, 2015 7:15 pm, w całości zmieniany 1 raz
Ventus Zabini
Slytherin
Ventus Zabini

Składzik na starocie - Page 4 Empty Re: Składzik na starocie

on Nie Kwi 19, 2015 3:19 pm
A tam mały szczegół, zaraz wpakował. On po prostu odpoczywa, a że pan Nolan jest obok to tylko mała wada w systemie. Jeśli przeszkadzało to mógł śmiało sobie zejść, a jednak trwał obok i tylko narzekał. Leżał tak i słuchał jego bełkotu, który praktycznie do niego nie docierał. Jakoś naprawdę był zmęczony. Marzył tylko o jednym – chciał się wcisnąć w swoją poduszkę przesiąkniętą zapachem papierosów i zasnąć. Już nie obchodziło go, czy będą tam znajomi z jego rocznika, czy też nie, ale chciał tylko snu. Nawet zniesie tamtejszy hałas. Spojrzał na niego mało przytomnym wzrokiem i znowu ziewnął. Cały czas milczał, a gdy Nolan się poruszył Ven usiadł z tym swoim uśmiechem.
- A jednak chciałbyś, abym był typowym Ślizgonem – stwierdził.
Wiedział, że byłoby to wygodniejsze dla Krukona, bo wtedy nic by go nie ciekawiło w Zabinim. Może nawet trochę go to usatysfakcjonowało, że nie był jedynym, który nie lubił, a zarazem lubił te dziwne spotkania. Wzruszył nonszalancko ramionami i znowu ziewnął.
- Cholera – mruknął do siebie i wyciągnął ramiona wstał z łóżka i stanął tuż obok Krukona.- Nie wiem, czy chcę się przekonywać o tym ile nas łączy – szepnął nachylając się do niego, a potem odwrócił się, złapał swoją torbę i podszedł do drzwi, machnął do niego otwierając je i spojrzał ostatni raz na bruneta.
- Cześć – mało zobowiązujące, nie pokazujące, że nie chce się z nim już więcej spotykać, ale także nie odrzucające słówko.
Gdyby wiedział, co siedzi w głowie tego Krukona chyba nigdy nie użyłby słowa „cześć”. Gdyby wiedział, że Nolan myśli o jego urodzie, wyglądzie i o jakimś magnesie, który go przyciągał.
Ven przemierzając korytarze kilka razy się oglądał za siebie, czy Krukon czasem się za nim nie wybrał. Poszedł do siebie i zasnął w swoim kochanym łóżku.

[z/t] x2


You have a right to live your life. Like no one else does, like no one else might
Jasmin Lane
Oczekujący
Jasmin Lane

Składzik na starocie - Page 4 Empty Re: Składzik na starocie

on Nie Maj 31, 2015 7:58 pm
Dziewczyna chodziła po szkole, otwierając przypadkowe drzwi, czego szukała? szczęścia, nadziei, a może po prostu próbowała odszukać tam Boga, tego który odpowiada za to wszystko co się działo na tym świecie. Cóż obawiam się, że nikt nie będzie w stanie zajrzeć do jej umysłu i nie dowie się czego ona chciała tak naprawdę. Jej myśli były tak bardzo chaotyczne, tak dziwne... cóż godne osoby chorej psychicznie. Więc co ona robiła w tej szkole. Powinna była przecież siedzieć w mungu, w zamkniętej sali, odizolowana od innych, bo pewnego dnia może zrobić komuś krzywdę. Cóż i tutaj widzimy wpływ Boga na życie ludzi. Gdyby miała tam wylądować najpewniej trafiła by tam od razu po tej rodzinnej tragedii jaką przeżyła, a może to tylko to się jej wydawało, może tak naprawdę nic takiego nie miało miejsca, może to była tylko jej wybujała wyobraźnia. Codziennie zadawała sobie to pytanie, co jest prawdą a co tylko się jej wydawało, i coraz częściej przyłapywała się na tym, że przestawała odróżniać rzeczywistość od fikcji. Nawet twarze tych wszystkich ludzi których mijała codziennie nie potrafiła odróżnić. Wszyscy wyglądali tak samo, wszyscy posyłali jej te same spojrzenia które wydawały się aż krzyczeć "Wariatka, wariatka, wariatka". Tak była wariatką i co z tego, dobrze jej było z tym. Zamknięta w swoim świecie. Żyła powoli, z dnia na dzień, rzeczy które dla przeciętnego człowieka były nic nie warte, dla niej były niesamowite. I jeżeli bycie psychicznie chorym wiązało się z umiejętnością patrzenia, to ona chciała nią być... wróć przecież ona jest.
Stawiała delikatnie swoje kroki po kamiennej podłodze, jedna jej ręka wodziła po ścianie czując jej przyjemne zimno, a druga za to ściskała przytulony do piersi notatnik który był jedynym pośrednikiem z tym światem rzeczywistym, i to tak naprawdę tylko on nie pozwalał dziewczynie zbzikować do końca. Ale i jednocześnie ten najbardziej znienawidzony pośrednik. Najchętniej by go wrzuciła do ogniska... właśnie ogień. Cudowna istota której ludzie nie potrafią docenić. Ma moc niszczenia, przerywania, a czy coś cudowniejszego może istnieć niż koniec?
Na ustach dziewczyny jawił się delikatny uśmiech, jednak trudno było zidentyfikować czy to uśmiech radości, czy może po prostu uśmiech z obowiązku. Po prostu był, bez przyczyny, od tak. W pewnym momencie jej rączka która wodziła po ścianie natknęła się na drzwi. Zatrzymała się i spojrzała na klamkę. Może to tam znajdował się Bóg, chwyciła za nią i szarpnęła mocno, a drzwi stanęły przed nią otworem. Składzik... nic ciekawego, mnóstwo śmieci, skreślonych, i zapomnianych, zatracone w swoim jestestwie. Nikomu nie potrzebne, zupełnie jak ta świruska.
Weszła do pomieszczenia i zamknęła za sobą cicho drzwi, a może raczej one same się zamknęły. Otoczyła dziewczynę ciemność, ta cudowna i tajemnicza ciemność. W której czuła się najbezpieczniej. Wodziła ręką na oślep po różnych rzeczach, aż w końcu wyczuła wyraźnie świeczkę która stała na stole. Wyciągnęła różdżkę i zapaliła ją przy pomocy zaklęcia. Można było czuć tutaj wyraźny zapach stęchlizny, a kurz od razu zaczął wdzierać się w włosy dziewczyny. W końcu w kącie składzika zauważyła niewielką pajęczynę, a na nim przedstawiciela tego gatunku zwierząt który w wielu ludziach budził obrzydzenie, ale nie w dziewczynie. Podeszła do niego i ukucnęła, wpatrując się w jego odnóża.
-witaj mały- Wyszeptała zachrypniętym głosem. Cóż nic dziwnego, nie mówiła od bardzo dawna, no chyba, że była sama ze sobą, wtedy bardzo chętnie rozmawiała ze swoim własnym "ja". A ilu ciekawych rzeczy się dowiedziała.
Minabi Izumi
Martwy †
Minabi Izumi

Składzik na starocie - Page 4 Empty Re: Składzik na starocie

on Pon Cze 01, 2015 4:13 pm
Lawirował między swoimi koleżankami i kolegami, przemierzając szkolne korytarze i szukając...no czego właściwie ktoś taki, jak Minabi Izumi mógłby szukać? Szczęścia nie potrzebował – wciąż były ono na wyciągnięcie jego rąk za każdym razem, gdy po nie sięgał. Miłości? Spokoju? Zrozumienia? Ależ on to wszystko miał! Był niczym kwiat, który rośnie sobie na łące i dostaje to, co mu niezbędne do życia by mógł się nadal śmiało rozwijać. Pomyślicie pewnie, że coś musi być nie tak, skoro nie zajmują go żadne ponure wizje, że zamiast mieć opuszczoną głowę i bać się tego, co dzieje w zamku, to sobie tak chodzi, jak gdyby nic i posyła każdemu szeroki uśmiech i dłuższe przeszywające spojrzenie ciemnych tęczówek. Ale...to było właśnie to. To było to, czego potrzebowali inni w tych czasach i właśnie swoim jestestwem zapewniał to im Krukon. Oczywiście, zdawał sobie sprawę z tego, że nie wszyscy są chętni by korzystać z jego wyciągniętej dłoni i sporo ma go za jakiegoś pokrętnego szaleńca, ale nie przejmował się. Robił po prostu to, co do niego należało. Przejechał po swoich przydługich włosach, wsadził sobie patyczek do ust i wszedł sprężystym krokiem do jakiegoś składzika; w sumie nie miał, co czego tam szukać, ale był ciekawy, co się tam znajduje. Przyglądał się więc tym wszystkim gęsto pokrytym kurzem starociom i w myślach dopowiadał sobie historie na ich temat, które potem miał zamiar przedstawić jego towarzyszce przygód, samej panience Collins, której udało się opuścić lodowy pałac z niewielką pomocą Minabiego. I choć pogrzeb był już jutro i w Hogwarcie panował taki, a nie inny nastrój, to Izumi nie potrafił nie podchodzić optymistycznie do życia. No taki już był..! W sumie to chętnie by się zaprzyjaźnił ze swoimi niewidzialnymi stworzeniami, ale coś ostatnimi czasy nie mógł niczego "magicznego" w swoje ręce dostać i trochę było mu z tego powodu smutno, no ale radził sobie. Poza tym...Sahir wrócił do szkoły i Krukon naprawdę, ale to naprawdę tego powodu się cieszył. No i jego kolega dogadywał się z Nolanem; co prawda ten był od nich o rok starszy, ale co to komu przeszkadza, no i pewnie Luth też nie miałby nic przeciwko takiemu męskiemu spotkaniu w słonecznym kręgu. Na samą myśl wyszczerzył się do siebie głupio i wziął do ręki jakiś cudaczny świecznik.
- Ooo, to prawie jak jakiś...miecz, jak z obrazków podręcznika od Mugoloznastwa – powiedział na głos zachwycony i zaczął nim machać, aż jego wzrok spoczął na źródle światła, które się poruszało. Skupił się na celu, mrużąc oczy i zauważył dziewczynę, która przy czymś kucała. Podszedł więc z tym świecznikiem i ukucnął obok, patrząc na pająka, która fajnie klekotał swoimi odnóżami. Gdy w końcu zwrócił swe ciemne tęczówki na Jasmin i zauważył jej twarz, zrozumiał, że w sumie ją zna. W końcu ten sam rok i dom, więc trudno jej nie poznać. – Hey, jak nazywa się Twój towarzysz?




So now you'd better stop and rebuild all your ruins
For peace and trust can win the day despite all your losing
Sponsored content

Składzik na starocie - Page 4 Empty Re: Składzik na starocie

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach