Go down
Fergus Rowle
Slytherin
Fergus Rowle

Zagroda              - Page 23 Empty Re: Zagroda

on Nie Maj 20, 2018 1:40 am
Prawdą było to, że wielkiego wyboru też nie miał – mugolaznawstwo było towarzyskim strzałem w kolano, numerologia go nie interesowała, wróżbiarstwo było głupie i jednocześnie zabawne. Ma wyliczać dalej? Ta nieszczęsna opieka nad magicznymi stworzeniami brzmiała też w miarę sensownie. Dobrze, że chociaż jego kuzyn to dobrze ogarniał i jakoś to szło.
On wolał zaklęcia i uroki oraz obronę przed czarną magią. W dodatku nie dawał sobie w kaszę dmuchać i wystarczy by ktoś na niego krzywo spojrzał i coś mu powiedział albo śmiał przyczepić się do jego kuzyna, by narazić się na konfrontację z nim. Nie jest hipisem, by szerzyć peace & love.
Tu już nawet nie chodzi o czystość krwi – jest osobą, która chce się wyłamać z tych wszystkich sztywnych konwenansów i nawet dobrze mu to idzie. Jego kuzyn jest czarodziejem półkrwi i prawdopodobnie zajdzie daleko. Może będzie pracować z magicznym stworzeniami albo zostanie zielarzem. W sumie jak będzie się tak dobrze uczyć to zajdzie daleko. On nie miał takich aspiracji i jeśli nie uda mu się zostać muzykiem to może spróbuje szczęścia w quidditchu. To też gałąź show biznesu.
Powinien przydeptać mu tę szatę zamiast go za nią łapać, powinien patrzeć jak ten materiał ładnie się pruje. Opuścił kąciki ust w udawanym wyrazie smutku, choć w rzeczywistości wszystko to spływało po nim jak woda po kaczce i kuzyn wcale jego uczuć nie ranił, spoglądając na niego w ten sposób. Za przybraniem tej miny stał też inny powód.
Biedny Qui… okropnie cierpiałby, gdyby spóźnił się na kolejne swoje ulubione zajęcia i nie będzie mógł pogłaskać jakiegoś zwierzątka — skomentował zaistniałą sytuację głosem przepełnionym udawanym smutkiem i współczuciem a może i wzruszeniem? Trudno powiedzieć.
Zawsze tak mówisz I zawsze okazują się wybitnie ciekawe… dla ciebie — ponownie fuknął w jego stronę, nie przestając zmierzać w stronę tej zagrody przy której dzisiaj miała odbyć się lekcja opieki nad magicznymi potworami. Bo tym dla niego były magiczne stworzenia.
Quidel Silverarrow
Hufflepuff
Quidel Silverarrow

Zagroda              - Page 23 Empty Re: Zagroda

on Nie Maj 20, 2018 7:46 am
Nigdy nie chciał daleko zajść. Uczył się w sumie tylko dla siebie. A przynajmniej tak mu zawsze rodzice powtarzali. „Uczysz się dla siebie, ale dobrze jest mieć powód do dumy” i w sumie miał ten powód. Z przedmiotów, które go interesowały był dobry, jeśli nie najlepszy. Dzięki temu mógł pomagać swojemu kuzynowi, który chociaż głupi nie był to często takiego udawał. Z jednej strony, to Fergusa sprawa. Z drugiej, czasem było mu kuzyna żal, chociaż doskonale rozumiał dlaczego starał się wyłamać, zniszczyć schematy. Rozumiał jego chęć bycia innym, nie kolejną kalką. Chciał mu pomóc, ale czasem tez miał ochotę go zabić jakimś tępym narzędziem tudzież wbić mu różdżkę w gardło i patrzeć jak krwawi.
W tej chwili na szczęście do tego jeszcze nie doszło, ale jak Fergus nadal będzie nadużywał jego cierpliwości, to nie skończy się dobrze.
-Mógłbyś stulić ten swój krzykliwy dziób i szybciej przebierać tymi kulasami, które nazywasz nogami? – fuknął w odpowiedzi, starając się jednocześnie nie odwinąć kuzynowi. Nic dobrego by z tego nie wyszło, to pewne. Zaczęliby się tutaj lać i jeszcze dostaliby upomnienie lub naganę. I jedno i drugie było dalekie od jego marzeń i aspiracji.
-Podejrzewam, że jakby pokazali nam smoka, to byłbyś nim szalenie zainteresowany. To tak samo wredny gad, jak ty – uniósł w pół uśmiechu jeden z kącików ust. Wciąż też dreptał, czy raczej parł naprzód nie chcąc się spóźnić.
Fergus Rowle
Slytherin
Fergus Rowle

Zagroda              - Page 23 Empty Re: Zagroda

on Nie Maj 20, 2018 5:36 pm
Za pięć albo dziesięć lat może okazać się, że przez swoją postawę i stosunek do edukacji, do życia zniszczy sobie życie, szczególnie, jeśli nie zajdzie tam, gdzie chciał zajść. Ale to coś, czym będzie się martwić za te pięć albo dziesięć lat.
Z drugiej strony… nie jest głupi i jest sprytny to zawsze coś sobie znajdzie, zdoła wymyślić. Inną sprawą było to, że na swojego kuzyna zawsze mógł liczyć. Nie jest to żadna tajemnica, że dzięki niemu jakoś sobie radzi z pozostałych przedmiotów i jego egzystencja w tej szkole ma jakiś sens.
W jego przypadku również bywały dni, w których chciał sprawić, by jego kuzyn cierpiał, zabić go i takie, kiedy za nim wskoczyłby w ogień.
Czyżbym trafił w czuły punkt, kuzynie? Zamiast tyle uwagi poświęcać tym potworom, znalazłbyś sobie jakąś dziewczynę. One też lubią być głaskane. Może mógłbym… ale przecież mamy jeszcze czas — zwrócił się do niego, wycedziwszy te słowa przez zęby. Krew zawrzała w jego żyłach i sam pomyślał o daniu mu w mordę. Jeśli nie pięścią to jakimś zaklęciem.
Rzucił też nad wyraz słuszną uwagą, która wywołała u niego szeroki uśmiech zadowolenia nawiązując jego zdaniem do – jego zdaniem – niezdrowych skłonności kuzyna, który zachowywał się tak jakby naprawdę wolał magiczne stworzenia od dziewczyn. Chociaż może wolał chłopców, ale to i tak lepsze od zwierząt.
W ostateczności westchnął ciężko, szukając swojego kieszonkowego zegarka na łańcuszku, by odczytać swoją wersję godziny. Jakoś tak wychodziło, że ona nie zgadzała się z faktycznym stanem i zaraz miała zacząć się lekcja.
To mogło skończyć się odjęciem punktów dla ich domów albo szlabanem. Kolejnym w jego sześcioletniej karierze ucznia.
Nie pokażą nam smoka, a wiesz dlaczego? On jest bardziej niebezpieczny ode mnie — stwierdził z pewnym przekąsem i niezadowoleniem, że jakiś smok mógł być groźniejszy od niego. Fuknął też w jego stronę i ponownie chwycił kuzyna za szmaty.
W końcu też dotarli na miejsce i przy zagrodzie znaleźli parę uczniów, którzy najwyraźniej czekali na rozpoczęcie się tej lekcji.
Chyba się jeszcze nie zaczęło… przecież mówiłem ci i to nie raz, że mamy czas. A ty i tak zawsze lecisz, jakby to miała być ostatnia opieka nad magicznymi stworzeniami w twoim życiu — fuknął po raz kolejny na kuzyna, zatrzymując też na nim swe upiorne, bladoniebieskie ślepia, w których pojawiła się ta iskra złości, szaleństwa. Nie lubił być popędzany i nie lubił niepotrzebnego pośpiechu.
Nauczyciele
Nauka
Nauczyciele

Zagroda              - Page 23 Empty Re: Zagroda

on Czw Cze 28, 2018 1:00 am
Do grupy uczniów w końcu ktoś podszedł, lecz nie była to nauczycielka, o nie. Był to Argus Filch w swojej własnej osobie. Oczywiście nic sobie nie robił z tego, że się spóźnił z informacją. Nie, przecież on zawsze był na czas. Posłał im najbardziej pogardliwe spojrzenie na jakie było go stać i podrapał się po głowie.
- Czekacie na Opiekę Nad Stworzeniami, hę?! - rzucił na dzień dobry, patrząc na te brudne twarze, ręce, buty i ogólnie ciała. - To mam wam przekazać, że zajęcia się nie odbendom dzisiaj. Idźce se pod drzewo jakieś czy coś, ale nie nanieście brudu do zamku! A jak kogoś przyłapiem, że w tym stanie mi wejdzie na świeżom wypelorowaną posadzkę w Sali Wejściowej to obiecuję, że będzie czyścił ten bród na kolanach!
Te słowa skierował przede wszystkim do ubrudzonej Jessicy, po czym, nie czekając na ich odzew, ruszył z powrotem w stronę zamku, gadając coś pod nosem o robieniu z niego jakieś sowy czy innego zwierzęcia latającego.

[z/t dla wszystkich]

Przepraszam w imieniu Felki, która nie dała rady poprowadzić zajęć i siebie, że nie miałam siły by zakończyć to wcześniej. W nagrodę za przyjście każdy z was otrzymuje 20 fasolek.
Charlotte Everglade
Nauka
Charlotte Everglade

Zagroda              - Page 23 Empty Re: Zagroda

on Sob Sty 12, 2019 1:15 am
Charlotte już od długiego czasu przygotowała się do zaplanowanej przez siebie lekcji, gdyż te zajęcia, tuż przed świętami miały być wyjątkowe i jednocześnie sprawdzać ile wiedzy zapadło w głowy młodych uczniów przez ostatnie miesiące nauki. Szczerze mówiąc, bardzo ciekawiło ją jak jej uczniowie zareagują na taką formę zajęć, jakże inną od tego, w jaki sposób prowadziła zajęcia do tej pory. Profesor chciała spróbować czegoś nowego, gdyż po poprzednim roku doskonale wiedziała że uczniowie są zbyt podekscytowani nadchodzącymi świętami by porządnie skupić się nad zadanymi im pracami.  Jeszcze na poprzednich zajęciach kazała uczniom przywdziać ciepłe szaty, z racji tego iż zajęcia prowadzone będą na świeżym powietrzu, a grudniowe, zimne powietrze sprzyjało wszelkiego rodzaju przeziębieniom. A doskonale wiemy, że nikt nie chce przeziębić się przed świętami.
Panna Everglade pojawiła się na błoniach z samego rana, mimo iż zajęcia miały rozpocząć się dopiero za kilka godzin. Ubrana w dopasowaną, czarodziejską szatę i ciepły, zimowy płaszcz dokładnie przygotowywała zaplanowaną przez siebie lekcję upewniając się, że wszystko dopięte jest na ostatni guzik i wyjdzie tak, jak sobie zaplanowała. Gdy była już pewna że wszystko jest przygotowane, wróciła pod zagrodę, gdzie zaparzyła sobie gorącej herbaty i z filiżanką w dłoni czekała aż wszyscy uczniowie się zejdą by mogła opowiedzieć im co będą dziś robić, i jakie zasady będą panować podczas tej lekcji.





Sprawy techniczne:
- lekcja otwarta jest dla wszystkich chętnych uczniów - jeśli wasza postać nie jest zapisana na zajęcia uwzględnijcie w poście dlaczego przyszła na zajęcia.
- post jest postem wstępnym, dalsza forma rozgrywki zależy od ilości chętnych.
- następny post nauczycielki pojawi się  późnym wieczorem, 14 stycznia i nie będzie można po nim dołączyć do rozgrywki.
- w razie jakichkolwiek pytań zapraszam na PW


Ostatnio zmieniony przez Charlotte Everglade dnia Nie Sty 13, 2019 9:46 pm, w całości zmieniany 1 raz
Annie Arias
Hufflepuff
Annie Arias

Zagroda              - Page 23 Empty Re: Zagroda

on Sob Sty 12, 2019 12:39 pm
Dzięki informacji od pani profesor ciepło się ubrała kiedy poszła na zadęcia z opieki nad magicznymi stworzeniami. Wokół je szyi pojawił się szalik koloru jej domu oraz czapka bez której nie mogło się obyć. Ubrana i przygotowana na zajęcia poszła w stronę zagrody. Lubiła przychodzić na czas lub ewentualnie kilka minutek przed zajęciami, tak dla pewności. Żeby wiedziała dla samej siebie, że się nie spóźniła. Jak się okazało była jedna z pierwszych uczniów co ją nie specjalnie dziwiło. Stanęła z boczku i truchtała lekko w miejscu, nie lubiła zimy brrr.


Nie ten jest świętym, kto nigdy nie upada, lecz ten, kto za każdym razem gdy upadnie, wstaje i idzie dalej
Annie Arias
Sharon Gallagher
Hufflepuff
Sharon Gallagher

Zagroda              - Page 23 Empty Re: Zagroda

on Pon Sty 14, 2019 1:17 am
Nauczyciele przychodzili i odchodzili, ale profesor Everglade zdawała się być odpowiednią osobą na odpowiednim miejscu. Chyba, bo przecież Sharon nie znała nauczycielki zbyt dobrze, ale tak jak jej się przyglądała to wydawało jej się, że kobieta miała rękę do zwierząt, a to przecież najważniejsze. Przed wyjściem na zewnątrz, ubrała się ciepło tak że wyglądała jak wielka uzbrojona kula w kolorach Puchonów, bo miała i szalik i czapkę Hufflepuffu. Ledwo było widać jej twarz. Z daleka zauważyła Annie, więc na powitanie nieśmiało uniosła rękę i... jak się okazało to był jej błąd, bo wylądowała w śniegu i potoczyła się pod samą zagrodę.
- Dz-dz-dzień... do-o-obry - wymamrotała tylko, nawet nie wiedząc czy nauczycielka ją w ogóle usłyszała. Z tego wstydu nie była w stanie się podnieść, przynajmniej nie od razu.



Zagroda              - Page 23 45843354ab1c88b53bd7c070620b2ad6
A long way down
It can't change
I bet
In Technicolor Yawn

Rabastan Lestrange
Slytherin
Rabastan Lestrange

Zagroda              - Page 23 Empty Re: Zagroda

on Pon Sty 14, 2019 2:03 pm
Oczywiście, że nie mogło tutaj zabraknąć także Ślizgona, którego każdy już mógł zobaczyć z dala na horyzoncie ze względu na jego rude włosy, ale o dziwo nie był on sam bo wręcz ciągnął trzymając za skraj szaty swoją przyjaciółkę Sol, która widocznie niezaspana albo przez te jej krótkie nóżki nie nadążała za jego tempem a ten zdecydowanie nie chciał się spóźnić. Po ostatnim szlabanie, który dała mu Charlotte musiał pojawić się na lekcji, żeby utrzeć jej nosa nikt przecież nie będzie go traktował, a tym bardziej nauczyciel. Oczywiście opowiedział o szlabanie swojej przyjaciółce przemilczając jednak pewną kwestię, która zdarzyła się w gabinecie nauczycielki, a mianowicie to, że uratował ją przed zderzeniem z podłogą kiedy ta zsunęła się z drabiny. Kiedy odzyskał swoją różdzkę po prostu opuścił jej gabinet, a teraz zjawił się na jej lekcji mimo że ten przedmiot najmniej go interesował. Nie przywitał się nawet, innych uczniów obrzucił tylko karcącym spojrzeniem a zwłaszcza grubą Puchonkę do której puścił oczko.
Ismael Blake
Hufflepuff
Ismael Blake

Zagroda              - Page 23 Empty Re: Zagroda

on Pon Sty 14, 2019 3:26 pm
Zajęcia z opieki nad magicznymi stworzeniami były chyba jedynymi, na które Isma się nie spóźniała. A przynajmniej jedynymi na które nie spóźniała się specjalnie- jeśli na jakichkolwiek innych pojawiła się przed ich rozpoczęciem był to raczej wynik błędnych kalkulacji lub działo czystego przypadku czy też zwykłego szczęścia. Tu jednak sprawa miała się zupełnie inaczej, bo jakby nie patrzeć były to jedne z tych nielicznych, które sprawiały jej faktyczną przyjemność. Do tego też, powiedzmy sobie szczerze, geny zobowiązywały, czy jakoś tak.
Puchonka nie należała do osób, które przesadnie biorą sobie do serca fakt, że ktoś mówi im że mają się ciepło ubrać. W końcu nie każdy odczuwał temperaturę w ten sam sposób, prawda? Sugestia nauczycielki świadczyła jednak o tym, że o to mieli zostać wypuszczeni na świeże powietrze, a nie kisić się w ciepłych murach zamku. To nieco poprawiało sytuację i sprawiało, że ruda puchonka była w stanie przyjąć do wiadomości, że musi naciągnąć na głowę czapke, a pod szyją zawiązać szalik w barwach domu. Ubrana więc cieplutko, ale też nie za ciepło bo spójrzmy sobie prawdzie w oczy - oczekiwała akcji, pojawiła się w miejscu lekcji, grzecznie ignorując zebranych tu już uczniów i zaledwie witajac się z nauczycielką cichym dzień dobry.
Sol Weasley
Hufflepuff
Sol Weasley

Zagroda              - Page 23 Empty Re: Zagroda

on Pon Sty 14, 2019 9:39 pm
Puchata, rudowłosa kulka ciągnięta przez rudowłosego Ślizgona. Ta dwójka była zdecydowanie dziwnym połączeniem trochę wyglądającym jak rodzeństwo. Weasleyowie nie byli za bardzo lubiani, ale Sol wychodziła z ram wszelkich stereotypów. Narzucała się każdemu, a zwłaszcza tym, którzy tego nie chcieli. Rabastana polubiła od razu jak zresztą połowę swoich przyjaciół. Nie obrażała się też na jego docinki, a wręcz mu pyskowała pozwalając mu być sobą. Nie chciała go pouczać, a słuchać tego, co ma do powiedzenia. Chłopak zdecydowanie miał z nią piekło, ale chyba się już do tego przyzwyczaił tak jak i inni wokół nich. Oczywiście po marudziła mu, że nie powinien pakować się w kłopoty, ale było to bardziej takie płytkie, bo sama często się w nie pakowała – nie raz nawet ze wstążką na dokładkę.
Tym razem będąc ciepło ubraną, czyli w żółtym szaliku od Molly, puchatej czapce i ciepłej kurce przemierzała błonia ciągnięta przez Rabka. Ciągle za nim mówiła, aby zwolnił, aby się tak nie śpieszył, ponieważ mieli jeszcze trochę czasu, ale mówiąc do niego to jak gadać ze ścianą. Niby słucha, ale nigdy nie odpowiada i nie reaguje. Rabastan był właśnie taką ścianą, był, słyszał, ale nigdy nie reagował na jej słowa. Za to go lubiła, bo wiedziała, że ten rudowłosy Ślizgon zawsze do niej przyjdzie. Była przez niego naprawdę spocona.
Rabastan – powiedziała kolejny raz z rzędu jego imię poprawiając czapkę, która z tego pośpiechu zaczynała spadać jej na oczy, ale już się zatrzymali, a ona mogła nabrać w końcu powietrze. Przywitała się z panią profesor, a potem popatrzyła na inne osoby. Same znajome twarzyczki. Z każdą z nich się przywitała jak najgłośniej i jak najbardziej energicznie, a zwłaszcza z Sharon.
Hej! Sharon! – pomachała do niej, a potem skupiła się na Lestrange'u. — Następnym razem weź mi coś do picia jak będziesz chciał tak biegać – burknęła do niego szeptem, ale nie do końca wiedziała, czy był to szept. Jej słowa zawsze wychodziły trochę zbyt głośno.


.

Radość, którą niesiemy innym, zawsze do nas powróci.
Amelia Wright
Hufflepuff
Amelia Wright

Zagroda              - Page 23 Empty Re: Zagroda

on Pon Sty 14, 2019 10:37 pm
Nie miała co robić. Ostatnio na zajęciach mało się udzielała. A jak już to wychodziło to nędznie. Nie mogąc się odnaleźć w świecie, rzeczywistości i czasie szkolnym musiała po prostu na nowo szukać swojego rytmu. Usłyszała gdzieś na korytarzu, że zbliżają się zajęcia z ONMS i pomyślała... cóż, czemu nie zacząć wchodzenia w rytm szkolny na nowo od czegoś niezobowiązującego? Oczywiście uważała, że są to zajęcia wymagające pracy, zresztą jak każde inne, jednak zawsze była szansa na to, że nawet jeśli coś pójdzie nie tak to nie będzie z tego jakiś większych konsekwencji. Skusiła się więc słysząc o nich, by przyjść i zrobić coś z życiem. Nie była tylko pewna, czy ma to szansę zakończyć się pomyślnie jesli chodzi o jej samopoczucie, ale jeśli nie spróbuje to nigdy się nie dowie. Oceny złej nie dostanie. A może czegoś się nauczy? Może świat wynagradza chęć odkrywania i otwierania się na nowe możliwości? Któż to wie... może w tym szlaeństwie jest jakaś metoda i wszystko potoczy się miło i przyjemne. W końcu Puchońskie dziewczę z uśmiechem na twarzy i lekko drgającymi nóżkami tam przyszło. Z chęciami. To już coś. Momentami więcej niż niektórzy uczniowie mają, którzy na te zajęcia chodzić już muszą.


Amelia Wright
- Co ci leży na sercu?
- Nic - odpowiedziała i po chwili dodała: - Świat.
(...)
- Tak - odparł Magnus. - Tak wyglądasz, jakby świat leżał ci na sercu.

Rudolf Greengrass
Gryffindor
Rudolf Greengrass

Zagroda              - Page 23 Empty Re: Zagroda

on Wto Sty 15, 2019 12:20 am
-Szlag, szlag, szlag...- Mruczał...a raczej prawie krzyczał biegnąc przez korytarze szkoły, narzucając w biegu na ramiona szatę. Ten rok dla Rudolfa był wyjątkowo pechowy, jeżeli chodzi o pojawianie się na czas gdzie kolwiek.I tyle co spóźnienie na śniadanie, obiad, czy kolację nie było niczym tragicznym, to regularne spóźnianie się na zajęcia stało się w życiu gryfona już swego rodzaju tradycją. Na domiar złego nauczyciele już od jakiegoś czasu zaczęli to zauważać, a co za tym idzie blondyn był znacznie bliższy wyjca od ojca niż mogłoby się wydawać. A całym sercem wolałby tego uniknąć. Nie chciał po raz kolejny udowadniać, że nie jest tym idealnym synem, o którym zawsze marzyli rodzice...a raczej o którym zawsze marzył ojciec. I chociaż Rudolfowi faktycznie daleko było do ideału, nie zmieniało to faktu, że mógłby trochę bardziej się skupić, aby lepiej łączyć ze sobą fakty, a nie przypominać sobie o obowiązkach w ostatniej chwili.
Chłopak wystrzelił ze szkoły jak z procy, potrącając gdzieś po drodze kilku uczniów rzucając, jedynie szybko przepraszam. Ścigał się teraz z samym czasem. Mogłoby się wydawać, że blondyn niemal słyszał tykanie zegara, który odmierzał sekundy do jego małego końca świata. Całe szczęście w oddali zamajaczyła mu zagroda, do której chciał się tak bardzo dostać. Przyspieszył jeszcze swój bieg, przeskakując zgrabnie kilka kamieni, które usiłowały mu odciąć drogę. Dyszał już tak ciężko, iż można było pomyśleć, że za chwilę wypluje płuca, ale on mimo wszystko dzielnie biegł, aż w końcu zatrzymał się na drewnianej barierce, która oddzielała uczniów od zagrody.
-Dz...Dzie...Dzień dobry- Wydyszał ledwo, po czym na chwilę ukucnął, aby łatwiej było mu nabrać powietrza. Nie miał pojęcia czy się spóźnił...a może właśnie udało mu się przybiec na zajęcia na czas...chociaż z tym na czas sam by nie przesadzał. Patrząc po ilości uczniów, udało mu się dobiec dosłownie w ostatniej chwili.
Charlotte Everglade
Nauka
Charlotte Everglade

Zagroda              - Page 23 Empty Re: Zagroda

on Wto Sty 15, 2019 3:17 am
Charlotte czekała, popijając herbatę,  aż wszyscy uczniowie pojawią się na zajęciach. Pierwsza przyszła jedna z puchonek, Annie a że była przed czasem nauczycielka poczęstowała ją filiżanką herbaty,mimo iż ta, jak wcześniej im doradziła widać było że ubrała się odpowiednio do pogody. Nie uszło jej uwadze również przybycie kolejnej puchonki - Sharon, która naprawdę finezyjnie upadła w śniegową zaspę, a profesor Everglade miała nadzieję że jest to ostatni jej wypadek dzisiejszego dnia. W końcu podczas zajęć była odpowiedzialna za przyszłych czarodziejów.
- Wszystko w porządku Sharon?- zapytała, przyglądając się jak dziewczyna powoli podnosi się z zimnej ziemi. Nauczycielka posłałą jej przyjazny uśmiech, doskonale pamiętając czasy gdy sama była uczniem i popełniała podobne gafy, zwłaszcza w pierwszym roku. Charlotte zauważyła również rudowłosego ślizgona który nigdy wcześniej nie przychodził na jej zajęcia i szczerze mówiąc, nie podobała jej się obecność chłopaka na jej zajęciach to też posłała mu naprawdę niezadowolone spojrzenie, cóż, jeśli sądził że tym sposobem z nią wygra był w dużym błędzie. Już miała zaczynać lekcję gdy ujrzała biegnącego gyfona, który jeszcze tak niedawno spędzał czas z nią podczas szlabanu. Kobieta wysunęła przed siebie dłoń z zegarkiem, uważnie obserwując sylwetkę chłopaka.
-półtorej minuty spóźnienia, Rudolfie.- rzuciła do gryfona, grożąc mu palcem tak, jakby chciała dać mu znać że nie powinien tak się spóźniać, nie pozostało jej nic innego niż rozpocząć lekcję.
- Dzień dobry uczniowie! Dzisiejsze zajęcia mają na celu sprawdzenie wiedzy którą zdobyliście w ostatnich kilku tygodniach nauki. Annie, będziesz dziś pracować razem z Ismael i będziecie podążać śladami hipogryfa. Sol będzie w grupie z Sharon i Amelią, idziecie po śladach buchorożca, a Rudolf razem z Rabastanem będą podążali akromantuli. - nie mogła powstrzymać się przed trochę złośliwym komentarzem, a kilku uczniów uśmiechnęło się pod nosem. W końcu jak ktoś, nie uczęszczający na jej zajęcia mógłby wykonać jakiekolwiek jej zadanie?
- Waszym zadaniem jest przejście przez wszystkie punkty na wyznaczonej Wam ścieżce i udzielenie odpowiedzi na pytania, znajdujące się na każdym punkcie. Nagrodę otrzyma zespół który najszybciej dotrze z powrotem do mnie i ten, który udzieli najwięcej poprawnych odpowiedzi na pytania. Jeśli ktoś się zgubi niech wyśle czerwone światło ze swojej różdżki, równoznaczne jest to jednak z przegraną. Wszystko jasne? W takim razie życzę powodzenia!-  rzuciła, po czym szybkim machnięciem różdżki sprawiła, by ślady wybranych zwierząt pojawiły się na śniegu.




Zasady:

- Każda postać musi napisać minimum 3 posty fabularne. W grupie 3-osobowej obowiązują minimum 2 posty.
- Każda postać musi rzucić kością na odpowiedź na pytanie minimum 2 razy.
- W jednym poście możemy rzucić tylko raz na odpowiedź.
- Rzutu dokonujemy kością K6.
- Postacie nie uczęszczające na zajęcia ONMS posiadają modyfikator -1 do rzutu kością na odpowiedź (od wyniku odejmujemy jedno oczko).
- ścieżki NIE PRZECINAJĄ SIĘ - interakcja z postaciami z innych grup możliwa jest dopiero po powrocie ze na miejsce startu.
- Przygotowane są dwie nagrody - jedna za najszybsze ukończenie rozgrywek, druga za najwyższą ilość punktów uzyskanych z odpowiedzi.




Co oznaczają wartości wyrzucone na kościach?

1 oczko - Nie dość że nie znasz odpowiedzi na pytanie to jeszcze zboczyłeś z kursu.
2 oczka - Nie znasz odpowiedzi na to pytanie.
3 oczka - Mniej więcej wiesz o co chodzi, udaje ci się odpowiedzieć na połowę pytania.
4 oczka - Kojarzysz co nie co z lekcji na której byłeś, udaje ci się odpowiedzieć na pytanie, wkradło ci się jednak kilka będów.
5 oczek - Odpowiadasz na pytanie.
6 oczek - Odpowiedziałeś bardzo obszerne na pytanie zawierając w odpowiedzi dodatkową wiedzę, brawo!




Pytania :

- Annie & Ismael - ślady prowadzą na wschód w kierunku zagrody z hipogryfami.


- Sol & Sharon & Amelia - ślady prowadzą na zachód w kierunku klatek z niuchaczami.

- Rabastan & Rudolf - ślady prowadzą na północ.
Rabastan Lestrange
Slytherin
Rabastan Lestrange

Zagroda              - Page 23 Empty Re: Zagroda

on Czw Sty 17, 2019 7:58 pm
Nie przejmował się jakoś marudzeniem młodej Weasleowej, kiedy przystanęli już przy zagrodzie ten posłał jej lekki uśmiech i kusańca w bok, zdecydowanie jego przyjaciółka lubiła czasami narzekać a fakt, że miała krótkie nóżki Lestrange lubił wykorzystywać. Rozejrzał się uważnie po wszystkich uczniach, a po chwili jego szare oczy spotkały się ze wzrokiem nauczycielki a kącik ust lekko powędrował do góry. Kiedy usłyszał jakie jest zadanie i z kim będzie je wykonywał wywrócił tylko teatralnie oczami i skierował swoje kroki w stronę Gryfona. Zaszczycił go tylko lekkim spojrzeniem, kojarzył go owszem ale nie przywiązywał zbytnio uwagi do relacji z Gryfonami. Wolał zdecydowanie kręcić się w swoim towarzystwie, dlatego był on mu całkowicie obojętny.. Skierował swoje kroki za śladami, które go interesowały. Czyżby to był przypadek, że właśnie to zwierzę? Nie chciał się nad tym jednak głowić, kiedy podeszli do pierwszego punktu i zobaczył pytanie to tylko lekko uniósł brew do góry. Kiedyś coś słyszał na temat bazyliszków, ale kompletnie nie miał pojęcia jak one się rodzą. Totalna pustka w głowie dlatego skierował swoje spojrzenie na Rudolfa.
- Jakieś pomysły?
Rabastan włożył ręce do kieszeni, nie odrywając spojrzenia od Gryfona. Czyżby mieli się zaraz zgubić?



Ostatnio zmieniony przez Rabastan Lestrange dnia Czw Sty 17, 2019 8:01 pm, w całości zmieniany 1 raz
Mistrz Gry
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Zagroda              - Page 23 Empty Re: Zagroda

on Czw Sty 17, 2019 7:58 pm
The member 'Rabastan Lestrange' has done the following action : Rzuć kością


'K6' :
Zagroda              - Page 23 4-64
Result :
Zagroda              - Page 23 OL8orZa
Sponsored content

Zagroda              - Page 23 Empty Re: Zagroda

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach