Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!


CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Fabian S. Prewett [dorosły]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Fabian S. Prewett
avatar


avatar
Strona światła

PisanieTemat: Fabian S. Prewett [dorosły]   Sob Sty 10, 2015 8:20 pm

Imię i nazwisko: Fabian Samuel Prewett
Data urodzenia: 13.11.52r.
Czystość krwi: czysta
Była szkoła: Ravenclaw, Hogwart
Praca: uzdrowiciel w Mungu
Różdżka: cedr, włos z ogona testrala, 12 cali, ozdobiona srebrzystym symbolem Insygniów Śmierci na "rączce" (widocznym pod światło)
Widok z Ain Eingarp:
On sam, stojący nad morzem trupów.
Trupów w czarnych pelerynach.
I z nałożonymi na twarz fantazyjnymi
maskami, skrywającymi ich tożsamości.

Przykładowy Post:
W ciemnym, zatęchłym pomieszczeniu, którego właściciel z pewnością nie zaprzątał sobie głowy takimi bzdurami jak wietrzenie pokoju, nie wspominając już o czymś wymagającym zaangażowania na poziomie iście zaawansowanym – w rodzaju umycia podłogi tudzież użycia zaklęcia czyszczącego... Zdecydowanie można się w nim było nabawić klaustrofobii. I jakiejś alergii przy okazji.
Wirujące w powolnym rytmie drobinki kurzu były dość wyraźnie widoczne na tle łuny bijącej od trzech zapalonych świec (ich knoty już praktycznie zdążyły się wypalić do końca, a wosk ściekał na blat stołu, tworząc esy-floresy). Wszędobylska cisza rozbrzmiewała co i rusz w uszach. Odstępstwem od wszechspokoju był chyba tylko miarowy oddech dwójki osób. Jedynych, które znajdowały się w tym pomieszczeniu.
Mężczyźni w – myślę, że można już spokojnie tak powiedzieć – kwiecie wieku (a przynajmniej oczko mający już dawno za sobą) stali naprzeciwko siebie, intensywnie lustrując wszystkie ruchy przeciwnika. Dzierżyli w rękach różdżki (przygotowując się do ataku?). Na pierwszy rzut oka faktycznie wyglądali na czarodziejów pojedynkujących się w dość osobliwej scenerii. W rzeczywistości jednak łączyły ich więzy krwi – byli braćmi (choć raczej trudno doszukać się jakichś większych podobieństw między tą dwójką). Braćmi, którzy znajdowali się w samym środku piekielnie interesującego zajęcia.
Jeden z nich, postawny mężczyzna o dość pokaźnej muskulaturze i groźnym wyglądzie, zdawał się być stuprocentowo pewny siebie. To raczej na nim skupiałaby się cała uwaga obserwatorów, gdyby ktokolwiek był świadkiem tego spotkania.
Drugi, znacznie niższy, przyodziany w ubrania sprzed przynajmniej kilku lat (mocno podniszczone), trwał w bezruchu, lekko przygarbiony. Wydawał się rozpływać w powietrzu. Transparentna istota, niczym nie wyróżniająca się z tłumu. Poza dwoma szczegółami szczegółami. Ognistą burzą kosmyków, okalających jego twarz w nieładzie. I niespokojnymi niebieskimi tęczówkami, w których można było utonąć jak w bezkresnym oceanie smutku.
Fabian nie był niczego pewien. Stały ląd oddalał się w zastraszającym tempie, a on stał na chyboczącej się łódce na samym środku ciemnej głębi w czasie szalejącego na morzu sztormu. Pieszczotliwie oblewały go destrukcyjne, trzymetrowe fale. I choć to powinno go otrzeźwić, wyostrzyć jego zmysły, to czuł się jak dziecko we mgle, które zgubiło się gdzieś w mroku i szuka zewsząd ratunku. Po macku.
Nie był gotowy na konfrontację z przeszłością, gdy z ust jego brata, Gideona, padło złowrogo brzmiące zaklęcie. Miał wrażenie, że legilimens wypełniło całą przestrzeń. Że przybrało cielistą formę, nokautując go z niesamowitą siłą, powalając na ziemię i przyciskając doń intensywnie. Że pozlepiało wszystkie molekuły powietrza, uniemożliwiając mu oddychanie. Że w mało subtelny sposób zaczęło proces trepanacji jego czaszki, a potem sumiennie rozrywało szczątki wspomnień na małe kawałeczki.
Prewett skulił się w pozycji embrionalnej. W obronnym geście? Różdżka wypadła mu z ręki i potoczyła się pod stojący w rogu stolik. Pogrążył się w inercji. Porwał go wir wspomnień, atakujących dosłownie zewsząd. Wirujące strzępki obrazów, najbardziej intymne momenty jego życia. Zdążył jeszcze tylko przekląć w myślach moment, w którym wpadł na genialny plan poproszenia brata o pomoc w nauce oklumencji. A potem było już tylko... to.

Uroczy dom Prewettów na przedmieściach Londynu, amarantowe firanki w oknach i morze słoneczników, wylewające się z doniczek, ustawionych na parapecie...
(Emanował ciepłem, spokojem i miłością, choć nigdy nie mogli narzekać na nadmiar pieniędzy.)

...matka w fiołkowej sukience z żabotami, przytulająca Fabiana mocno i szepcząca do ucha jego ulubione baśnie Barda Beedle’a, gdy udawał, że nie może zasnąć, by ukraść choć kilka chwil z nią...
(Wyjątkowo nie pachniała oparami ze swego laboratorium, gdzie spędzała całe dnie, warząc różnorakie eliksiry.)

...tata, czerwony jak burak, gdy Fabian przyłapał go na zapleczu apteki, palącego mugolskie papierosy. Mówiący synowi, że to będzie ich mały sekret, żeby nie denerwować mamy...
(Przekupił go pieniędzmi na lizaki, choć Fabian i tak nie powiedziałby nic rodzicielce. Za bardzo cenił sobie ich męski sojusz oraz zażyłość, która wytworzyła się między nimi, gdy już nieco większy Prewett zaczął pomagać ojcu w aptece.)

…przylepiony do szyby (jak glonojad) obserwował małe zawiniątko, które uzdrowiciel podawał mamie…
(Czerwone, pulchne coś okazało się wyrosnąć na fajnego brata, z którym Fabian dogaduje się wcale nieźle.)

…razem z Molly i Gideonem uciekają, jakby goniło ich stado testrali. Za nimi podąża gigantycznych rozmiarów osa, machając skrzydłami o rozpiętości pół metra…
(W ten uroczy sposób ujawniły się zdolności magiczne Fabiana, który nieświadomie zmutował osę do rozmiarów owadów, żyjących w czasach prehistorycznych. Na szczęście ojciec zareagował w porę, zmniejszając to diabelstwo.)

…szaro-brązowa sowa wpada przez otwarte na oścież okno, na parapecie którego od świtu siedział Fabian. Zwierzę upuszcza na kolana chłopca kopertę, robi zgrabną serpentynę w powietrzu i zawraca…
(Szczególnie podobała mu się podróż łódkami przez jezioro. Natomiast sam moment ceremonii przydziału był dość nudny. Z pewnością zaskoczył go fakt, że przyjęto go do Ravenclawu. Obstawiał raczej, iż zostanie Puchonem. Ale przecież niezbadane są wyroki Tiary.)

…balkon na Wieży Astronomicznej i pocałunek, przerywany nerwowym chichotem – tuż pod wyjątkowo wyraźnie widocznym na granatowym płaszczu gwiazdozbiorem…
(Jego pierwszy pocałunek z najlepszą – do tego momentu – przyjaciółką wcale nie był tak idealny jak w większości mugolskich filmów. Za cholerę nie wiedział, co ma robić, więc śmiał się, by ukryć zażenowanie.)

…bibliotekarka, która znalazła go za małym miastem, zbudowanym z wieżowców z książek. Rankiem, gdy przyszła do biblioteki, przed OWUTEM-ami z OPCM i Eliksirami…
(Z trudem go dobudziła. W przeciwieństwie do większości swoich znajomych z domu nie miał wybitnej pamięci. Gdy zapragnął zostać uzdrowicielem, musiał poświęcić dwa lata swojego życia na intensywną naukę. Nic nie przychodziło mu od tak. O dziwo, egzamin, którego najbardziej się obawiał – OPCM, napisał na W, czym zaskoczył chyba nie tylko siebie, ale też nauczyciela.)

…kolorowe, drewniane domki w okolicach portu, osnute mgłą…
(On na rocznym stażu w szpitalu w Bergen. Nauka tego języka była czymś potwornym, ale za to klimat i urodę Skandynawii pokochał całym sercem. No i zdobył doświadczenie. Swoją drogą, to tam, w czasie licznych samotnych podróży, miał (nie)szczęście natknąć się na trolla, których w Norwegii nie brakuje.)

…razem z tłumem skanduje imię swojego przyjaciela, przyodziany w kolorowy szalik w barwach drużyny…
(Harpie z Holyhead wygrały ten mecz, a Fabian miał okazję świętować wraz z nimi. Trochę pozazdrościł swojemu 'bratu' sławy i umiejętności gry w Quidditcha, do którego zawsze miał dwie lewe ręce.)

...rozmawia ze swą pierwszą pacjentką w Mungu. Drobna blondynka szybko zaskarbiła sobie jego sympatię…
(Wrócił z Norwegii i dostał się na dwuletni staż do Munga, który miał poprzedzać zatrudnienie go na pełen etat. Właśnie tam poznał Nevaeh. Dwa lata później wyznał miłość.)

…dwójka nowożeńców w kraju wschodzącego słońca…
(Miesięczny urlop i zwiedzanie wszystkiego, na co tylko Nev miała ochotę. Zupełna beztroska; chyba najpiękniejsze chwile w jego życiu. Liczyła się tylko ich dwójka. I nic więcej.)

….Dumbledore, tłumaczący garstce osób, czym miałby zajmować się Zakon…
(Niemal cała najbliższa rodzina Nev zapragnęła walczyć z zagrożeniem, które w latach 60. urosło w siłę. Ona też czuła się zobligowana, by działać. A że Fabian chciał przede wszystkim chronić żonę przed ryzykownym nadstawianiem karku, powiedział jej, że też pomoże. Prewett działa w Zakonie od czterech lat, choć nigdy nie był w stu procentach przekonany, czy walczą ze Śmierciożercami we właściwy sposób.)

…on w szpitalu, czekający na wiadomość od kolegów, jak przebiegł poród…
(Narodziny córki. Gdy odremontowywał odziedziczony po dziadku dom w kamiennicy we wschodniej części Londynu, spędził kilkanaście tygodni, dekorując pokój dziecięcy. Użył magicznej farby, dzięki której pufki w królestwie Lizzy poruszały się, przykuwając uwagę dziecka.)

…mroczny znak nad jego domem…
(Został na noc na dyżurze. Gdy wrócił, odnalazł w swoim domu ciało swojej żony i rocznej Liz. Tak właściwie nic więcej nie pamięta z tamtego dnia. Dowiedział się później, że ktoś z Zakonu znalazł go leżącego tuż obok swoich bliskich. Nie reagował na żadne słowa. Musieli go unieruchomić zaklęciem, gdy zaczął atakować osobę, która chciała przenieść ciało Nev.)

…siedzi ze znudzoną miną na skórzanej kanapie swojego psychologa…
(Minął rok. Dopiero po dwunastu miesiącach zdecydował się na powrót do pracy. Wcześniej po prostu wegetował. Pozbył się kamienicy, przenosząc się do jakieś ‘kawalerki’ na Śmiertelnym. Nie, nie zaczął pić. Przestał okazywać jakiekolwiek emocje. A potem zapragnął wrócić do pracy. Postawiono mu jednak warunek: musi regularnie chodzić do psychologa, który potwierdzi jego stabilność emocjonalną oraz możliwość wykonywania zawodu. Od roku spotyka się z nim co dwa tygodnie. I kłamie, snując opowieści o tym, jak to z dnia na dzień zaczyna czuć się coraz lepiej.)


- PRZESTAŃ – krzyknął głośno, niemal jak zranione zwierzę. On sam nie był pewien, czy powiedział to na głos... czy może tylko pomyślał, gdyż jego percepcja zaczęła szwankować. Przestał odczuwać jakiekolwiek bodźce; umysł mężczyzny dołożył wszelkich starań, by Fabian koncentrował się wyłącznie na krótkich migawkach ze swojego życia. Prewett przyłożył dłonie do głowy (a przynajmniej taki miał zamiar), uciskając skroń palcami – chciał, by zabolało go to na tyle, żeby całą jego uwagę pochłonął dyskomfort; w ten sposób choć na chwilę odzyskałby kontrolę nad swym ciałem i mógłby wyrzucić brata ze swoich myśli. - WYJDŹ Z MOJEJ GŁOWY! – zdążył jeszcze powiedzieć (błagalnie?), nim zaatakowało go kolejne wspomnienie. Sprzed zaledwie trzech dni.

…płacze nad grobem swojej rodziny. Rozmawia z dwoma marmurowymi tabliczkami, pedantycznie czyszcząc każdy skrawek, który wydaje mu się choć odrobinę zabrudzony.
(Wcale nie jest łatwiej. Czuje złość i ból. To niesprawiedliwe, że odeszli wcześniej niż on. Śmierciożercy zabili jego żonę, gdy jej ciotka została zdradzona i wydana w ich ręce. Wyeliminowali też niemal wszystkie spokrewnione z nią osoby. Nie oszczędzili nawet rocznego dziecka, które nie było jeszcze nawet świadome wojny, toczącej się w świecie czarodziejów.)


Nagle wszystko ustało. Jak za dotknięciem magicznej różdżki. I choć czuł się... psychicznie obolały? To ulga, że to już koniec, przyćmiła wszystkie negatywne emocje. Najważniejsze, że nie musiał już oglądać tych najbardziej bolesnych momentów swojego życia po raz kolejny. Widzi je przecież co noc w koszmarach. Choć nigdy jeszcze nie doświadczył tego wszystkiego tak intensywnie...
Dyszał ciężko, gdy wciąż leżał na zimnej posadzce. Spod na wpół przymkniętych powiek dostrzegł swojego brata, który pochylał się nad nim z zaniepokojoną miną. Gideon poruszał wargami, lecz Hadrian nie usłyszał ani jednego słowa, które padło z ust młodszego Prewetta; nie potrafił przyporządkować ich do odpowiednich znaczeń. Wciąż dzwoniło mu w uszach. Miał wrażenie, że lewituje w niebycie, nie będąc zdolnym do wykonania własnowolnie ani jednego ruchu. Potrzebował wszystkich swych sił, by podnieść się i zdobyć na serię mechanicznych gestów. Podziękowania i pożegnanie, wypowiedziane słabym głosem, mdły uśmiech, a następnie odczucie całym sobą desperackiej potrzeby, by wydostać się ze swojego mieszkania; by udać się na świeże powietrze. Usiąść na przypadkowej ławce w parku znajdującym się w mugolskiej dzielnicy i spędzić kilka godzin, patrząc się tępo przed siebie. Jak czasem miał w zwyczaju.
Stał się namiastką człowieka. Żałosnym, słabym stworzeniem, które nie potrafi poradzić sobie z własnymi demonami. Nie ma dnia, żeby sobą nie gardził. W jakiś masochistyczny sposób zatraca się w tym uczuciu coraz bardziej.
Pogarda do samego siebie i nienawiść do tych, którzy przyczynili się do wyrwania jego serca, do pokrojenia jego duszy na milion kawałków... Chyba tylko te dwa uczucia trzymają go przy życiu.
Wypełniają opatulającą go ze wszystkich stron pustkę. Bo choć bardzo stara się udawać przed wszystkimi, że jest inaczej, to przecież nie może się oszukać.
Nie potrafi połączyć ze sobą tych wszystkich cząstek samego siebie, które oderwały się od niego dwa lata temu. I chyba stracił już nadzieję, że to w ogóle jest możliwe.



Kiedy byłem małym chłopcem, moje rozumienie zemsty było
tak proste, jak przysłowia ze szkółki niedzielnej, za którymi
to pojęcie się chowało. Niczym nieskalane drobne definicje,
takie jak: „Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe” albo „Nie
naprawisz krzywdy inną krzywdą”. I to prawda: nie da się
naprawić jednej krzywdy, wyrządzając inną. Bo nie ma dwóch
takich samych krzywd. Prawdziwie skrzywdzeni… Prawdziwe
ukojenie znaleźć mogą tylko w jednej z dwóch dróg: całkowitym
przebaczeniu albo straszliwej zemście.



To nie jest historia o przebaczeniu.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Caroline Rockers
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Fabian S. Prewett [dorosły]   Sob Sty 10, 2015 11:59 pm


Świetna, poruszająca serce Karta Postaci. 20 dodatkowych fasolek za Kartę Wybitną!
Akcept!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Fabian S. Prewett [dorosły]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Lady Prewett
» WZÓR KARTY I WSKAZÓWKI TWORZENIA (dorosły)
» [DOROSŁY] Alastor "Szalonooki" Moody
» [Dorosły] Minerwa McGonagall
» Albus Dumbledore [Dorosły]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Biblioteka :: Kroniki :: Dorośli -