Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!


CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 [Dorosły] Adam Miracle

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Adam Miracle
avatar


avatar
Martwy †

PisanieTemat: [Dorosły] Adam Miracle   Sro Gru 31, 2014 12:27 am


Imię i nazwisko: Adam Miracle
Data urodzenia: 3 stycznia 1940 roku
Data zgonu: 20 kwietnia 1978 roku
Powód zgonu: Fabularny. Zabity przez Fenrira Greybacka.
Czystość krwi: Mugolak
Była szkoła: Hogwart, Gryffindor
Praca: Auror
Różdżka: Cedr, róg dwurożca, 12 i 1/4 cala
Widok z Ain Eingarp: Adam miał w życiu tylko jedną okazję, aby spojrzeć w Zwierciadło Ain Eingarp. Początkowo wahał się, czy powinien to zrobić, ponieważ obawiał się, że to, co zobaczy, wstrząśnie nim za bardzo. Kiedy jednak podszedł do lustra, zobaczył siebie stojącego obok Kim, która właśnie skończyła Hogwart z najlepszymi stopniami. Była tam jeszcze jedna osoba – Wenus. Uśmiechała się do niego szeroko, tak jakby nigdy wcześniej nic się nie wydarzyło. Nigdy już więcej nie próbował spoglądać w lustro.


Przykładowy Post:

Wpisy najlepiej czyta się razem ze wspomnieniami Kim.

31 lipca 1951
- Mamo? Tato? – Adam wrócił do domu nieco wcześniej, ponieważ tak jego matka mu kazała. Chłopak był grzecznym dzieckiem, ale często tylko w domu. Dobrze się uczył, chociaż i tak miał swoje za uszami. Nie lubił, kiedy silniejsi znęcali się nad słabszymi. Zawsze pakował się w przeróżne kłopoty.
- Jesteśmy w salonie. – Chłopczyk bardzo się zdziwił postawą mamy, ale nic nie mówił. Ściągnął buty, umył ręce i udał się do dużego pokoju. Na kanapie siedzieli jego rodzice, a na fotelu tajemnicza kobieta. Nieznajoma spojrzała na Adama znad prostokątnych okularów.
- Witaj Adamie – powiedziała łagodnie. Chłopczyk z wrażenia nadepnął na piłeczkę Azora. Wielki pies zerwał się i zaczął szczekać, myślał, że Adam chce się z nim bawić.
- Spokój! – poprosił malec. Pies pisnął niezadowolony, wyszedł z salonu. Dziwna kobieta nadal się do niego uśmiechała, rodzice również. – O co chodzi?
- Pani McGonagall jest jednym z nauczycieli w Hogwarcie. To szkoła magii i czarodziejstwa, Adamie – wyjaśniła matka. Chłopak nie rozumiał. Miał skrzywioną minę.
- Jesteś utalentowany. Na pewno zauważyłeś, że dzieją się dookoła ciebie dziwne rzeczy, których nie możesz wytłumaczyć, prawda?
(…)

5 lipca 1959
- Jesteś mój, Gryfie! Słyszałeś? Tylko mój… - Wenus powoli błądziła palcem po nagim torsie Adama. Mężczyzna był niewysoki, chociaż dobrze zbudowany. Nosił krótką czuprynę, a policzki pokrywał delikatny zarost. Uśmiechnął się pod nosem. Uniósł się na łokciach, spojrzał na swoją kochankę.
- A ty jesteś moja. Już na zawsze. Nikt mi ciebie nie odbierze i nigdy nie pozwolę, abyś ode mnie odeszła. Nawet jeśli będę musiał cię ukraść, nie będę się wahał. – Czcze gadanie, chociaż mężczyzna był naprawdę zakochany. Po ukończeniu Hogwartu, załapał się na ciepłą posadkę w Ministerstwie Magii. Nauczono go paru rzeczy i został aurorem. Najczęściej dawano mu zlecenia w świecie mugolskim, ponieważ bardzo dobrze wiedział jak w nim funkcjonować. Wątpliwe, aby chciał tak szybko żegnać się z tym życiem, było pełne przygód, tak jak lubił.
- Ukradniesz mnie? Naprawdę? – Kobieta usiadła przez niego, położyła dłonie na jego policzkach. Pochyliła się nad nim w taki sposób, jakby chciała złożyć pocałunek na jego ustach. Delikatnie łaskotała go włosami.
- Tak. Nawet jeśli będę musiał wyjechać  z tobą do ZSRR. Gdziekolwiek… Nigdy nas nie złapią! – Kobieta zaśmiała się. Nie drażniła się z nim już ani chwili dłużej. Pocałowała Adamie namiętnie.

23 czerwca 1960
- Mamooo… - Adam nie miał zielonego pojęcia co ma robić. Mała Kim cały czas płakała, nie potrafił jej uspokoić. O wychowywaniu dzieci nie miał zielonego pojęcia. Wiedział coś o sprawdzaniu pieluszki oraz karmieniu, ale nie wiedział czym właściwie powinien karmić niemowlaka. Był po raz pierwszy w życiu przerażony, ponieważ na czymś się kompletnie nie znał.
- Adam? Dawno nie dzwoniłeś. – Usłyszał łagodny głos w słuchawce. Nie wiedział jak powiedzieć matce, że wczoraj Wenus pozostawiła u jego progu małą dziewczynkę, jego własne dziecko.
- Mam problem. – Podgryzł nerwowo wewnętrzną stronę policzka. Naprawdę nie wiedział jak ma się do tego zabrać.
- Co się stało? Coś w pracy? Wylądowałeś w szpitalu? Jak mogę ci pomóc? Nie wiem za wiele o tych twoich sztuczkach magicznych, ale zrobię wszystko dla ciebie! Jesteś przecież moim synem! – Mugolka od razu przedstawiała czarne scenariusze. Adam westchnął. Osunął się powoli na ziemię, musiał usiąść.
- Mamo, lepiej będzie, jeśli usiądziesz. – Poprosił. Słyszał w słuchawce jak kobiecina przysuwa sobie krzesło i siada z trudem.
- Tak? – Nadal myślała, że syn przekaże jej bardzo złe wieści.
- Mam córkę. Problem w tym, że nie wiem jak mam ją wychowywać, jak mam się nią opiekować. Mamo! Mnie uczono jak mam rzucać uroki i jak przygotowywać eliksiry! Codziennie łapię złoczyńców! Ale ja nie wiem jak się dzieci wychowuje! Boże! – Mugolka westchnęła.
- Uspokój się, zaraz będę u ciebie. Gdzie teraz mieszkasz?

23 lipca 1970
- Wyglądasz jak twoja mama, gdy się złościła. – Adam spojrzał na córę. Delikatnie przemył eliksirem jej ranę na brwi. Szybko się zagoiła i nie było po niej śladu.
- Naprawdę? – zapytała dziewczynka. Mężczyzna ukrywał prawdę przed Kim, tak samo polecił babce. Nie chciał, aby Promyczek dowiedziała się, że matka jej nie chciała. Uważał, że to może złamać jej czyste serduszko. Wymyślił więc kłamstwo, że Wenus zmarła, kiedy Kim miała trzy latka.
- Tak. Była tak samo śliczna jak ty i zawsze musiała pokazać łobuzom, gdzie ich miejsce. – Adam pochylił się nad małą, aby pocałować ją w nos. – Obiecasz mi, że będziesz ostrożna? Nie chcę widzieć jak moja cudowna panna wygląda jak chłopczyca. Wiesz, że nadal nie potrafię cerować ubrań. Jestem kiepski w zaklęciach gospodarczych. – Skrzywił się nieco. Kim przytaknęła główką. Ułożyła się do spania. Ojciec ją otulił.

1 sierpnia 1972
- Ej! Miracle! – Adam ucieszył się widząc starego przyjaciela z Gryffindoru. Zaraz wymienił z nim przyjazne uściski.
- Prym! Kopę lat! Myślałem, że cię wcięło! Już zaczęliśmy się zastanawiać z Rogersem, czy mamy posłać za tobą list gończy! Nawet na sowy nie odpisywałeś! Pipo! – Kim spojrzała na ojca i uniosła jedną brew do góry. Nic jednak nie powiedziała.
- Pamiętasz mojego Tytusa? Zdechł mi… A temu twojemu krukowi nie ufam, jeszcze by ktoś listy pochwycił. – Miracle uniósł dłonie do góry i udał, że jest dementorem. Pomimo tego, że już od ładnych paru lat pracował jako Auror, nie stracił poczucia humoru. Potrafił się śmiać ze wszystkiego.
- Dementorzy, spiski, kradzież poczty, zniknięcie sera pleśniowego, demolka w klasie transmutacji… Co my teraz zrobimy? – Roześmiał się Adam.
- A to kto? – zapytał Prym wskazując brodem na młodą damę, którą rozmowa powoli zaczynała nudzić.
- Moja córa, moja mała duma. Kim – przedstawił ją szybko.
- Komu kibicujesz?
- Jak to komu? Naszym! Harpiom! – odpowiedzieli oboje. Adam i Kim przybili piątkę. Kto by był na tyle głupi, aby kibicować Łomotom?!

31 grudnia 1975
Niewysoki mężczyzna siedział w opustoszałej kawiarni i popijał późną kawę. Czytał wczorajszy numer The Times. Każdy włos stał mu w zupełnie inną stronę. Wyglądał na bardzo zmęczonego. Spojrzał na kobietę za barem i skinął na nią, aby dolała mu jeszcze kawy. Brunetka zaraz podskoczyła do jego stolika.
- Codziennie pana tutaj widuję. Zawsze chciałam powiedzieć panu, że ma pan bardzo piękne oczy. Takie orze… - Nie zdążyła jednak dokończyć zdania. Adam chwycił kobietę za biodra i wsunął ją pod stół. W tym samym czasie rozległ się ogromny huk, a szyby rozleciały się na tysiące kawałeczków. Adam schylił się pod stół. Przyłożył palec do ust, aby kobieta nie wydała z siebie żadnego dźwięku. Młódka drżała ze strachu. Auror wyprostował się. Wyciągnął rękę z kieszeni, dzierżył w niej cedrową różdżkę. Był czujny. Wiedział, że znajdują się niedaleko. Wykorzystali sytuację, w której był tylko sam. Musieli obserwować go już od dawna. Poznali jego nawyki. Przeklął sam siebie w duchu. Jak mógł dopuścić do tego, że przychodził przez dwa tygodnie cały czas do tej samej kawiarni?! To się prosiło o katastrofę! Dumbledore coś o tym mówił…
Śmiercionośne zaklęcie świsnęło mu koło ucha. Uratował do unik w tył. Nie wytrzymał jednak w takiej pozycji długo. Obalił się na plecy na stolik, na szczęście nie ten, pod którym siedziała właścicielka lokalu. Wystrzelił szmaragdowy błysk w stronę „agresora”, a przynajmniej tak mu się wydawało, że właśnie tam przed chwilą się znajdował. I faktycznie. Krótka różdżka potoczyła się po drewnianej podłodze. Adam nie zastanawiał się, działał dalej:
- Confringo! – Chociaż młodzieniec wyskoczył zza firanki, aby uratować swoją różdżkę, nie zdążył. Była już zniszczona. Spojrzał z nienawiścią na mężczyznę.
- Ona uciekła, bo jej kazano!
Ale…
Ale…
Ale…
Adam był wstrząśnięty. Nie pamiętał, kiedy chłopak zdążył mu zbiec. Nie słyszał krzyków kobiety, która nadal kryła się pod stołem. Próbował przetworzyć jego słowa. Chciał je zrozumieć.
Wenus?
Ona…
Ona…
Ona…

30 sierpnia 1977
- Mówiłem, aby zabrać parasol – stwierdził Adam, kiedy Kim wpadła do kuchni. Pokręcił głową. Nadal był nogą w zaklęciach gospodarczych, ale jeśli było się obywatelem angielskim, to jedno zaklęcie było nadrzędne. Machnął różdżką w powietrzu, aby wysuszyć jej ubranie. - No. Teraz powinno być wszystko w porządku. – Przyjrzał się swojemu dziełu. Uśmiechnął się szeroko. – Gotowa? – Kim jedynie kiwnęła głową. Mężczyzna nigdy nie pytał o jej sprawy sercowe. Nie próbował nawet opowiadać jej „skąd się biorą dzieci”. Zaniósł wszystkie rzeczy do samochodu. Pojechali oboje na dworzec.
Adam czuł, że nie był najlepszym ojcem na świecie, ale przynajmniej się starał, aby jego mała księżniczka miała wszystko. Dla niej przecież nauczył się prać ubrania, a nie tylko oddawać je do pralni. Matka pokazała mu jak gotować. Zaczął nawet pielęgnować ogródek przed domem, nie używał do tego żadnej magii nawet! Może dawał jej za dużo swobody, ale… Ufał jej. Chociaż nigdy nie powiedział jej wszystkiego. Ani o Wenus ani o sobie. Na wszystko przyjdzie czas… Kiedyś.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Colette Warp


VI rok

PisanieTemat: Re: [Dorosły] Adam Miracle   Sro Paź 21, 2015 4:32 pm


Przyjemnie nawiązałeś do więzi z Kim <3 łap Akcepta i 20 fasol za Kartę Wybitną!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
[Dorosły] Adam Miracle
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Adam Perrini
» WZÓR KARTY I WSKAZÓWKI TWORZENIA (dorosły)
» [DOROSŁY] Alastor "Szalonooki" Moody
» [Dorosły] Minerwa McGonagall
» Albus Dumbledore [Dorosły]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Biblioteka :: Kroniki :: Nieżywi
-