Go down

Peter Pettigrew  Empty Peter Pettigrew

on Sro Gru 24, 2014 1:11 am

Karta postaci



Imię i nazwisko: Peter Pettigrew
Data urodzenia: 15 kwietnia 1960 r.
Znak zodiaku: Baran
Imiona i nazwiska rodziców: Mermaduke Pettigrew (czysta) & Thomasina Pettigrew (z d. Carrow; czysta)
Krew: Czysta
Miejsce zamieszkania: maleńki domek w London Borough of Enfield
Wykształcenie: Hogwart (Gryffindor)
Miejsce pracy/wyuczony zawód: stażysta w Proroku Codziennym


Cechy wyglądu


Wzrost: 1,65 m
Waga: 54 kg
Kolor włosów: ciemny blond, w słońcu bywa mysi
Kolor oczu: niebieski
Budowa ciała i postura: Nie jest dobrze zbudowany. Niski i chociaż nie gruby to wciąż nie zachwyca chociażby przez fakt, że unika patrzenia ludziom prosto w oczy. Jeśli stoisz przed nim prawdopodobnie schyli głowę. Jeśli nie to w sumie też. Albo zaciekawi go coś za oknem, doniczka na parapecie, czy woda w szklance albo czubki butów. Wszystko byleby jego głowa nie była uniesiona w górę.
Znaki szczególne: Trochę piegów. Nagminne odwracanie głowy, czy wzroku w każdą możliwą stronę. Bycie knypkiem. To chyba tyle.
Preferowany ubiór: Jak najbardziej czarodziejskie. Na wszelki wypadek, gdyby ktoś miał wątpliwości, że jest naprawdę czarodziejem.

Umagicznienie


Specyfikacja różdżki: kasztan, włókno ze smoczego serca, 9 i ¼ cala, sztywna
Bogin: Stojąc w niekończącej się kolejce uczniów idzie oszaleć. Przynajmniej w chwili, kiedy jest się świadomym, jak bardzo można się ośmieszyć. Widzieli już strach przez złymi wynikami egzaminów, nauczycielami wszelkiej maści, rodzicami, pająkami, wężami, czy innymi zwierzętami. Co czeka na niego? Myśl o tym, że cała sala może dostać niesamowicie dobrą okazję do wyśmiania go nie była przyjemna. Jeśli pojawi się coś durnego to mógł być pewny, że James i Syriusz nie dadzą mu z tym żyć. Chociaż nie! Scenariusz rysuje się gorszy niż to. Dadzą mu żyć i w trakcie długiej egzystencji po ostatni wdech będą przypominać mu  o tejże chwili. W ten sposób długie oczekiwanie było z jednej strony zbawienne, ponieważ cała sala żyła już przypadkami beznadziejnymi, a z drugiej przerażające w pewien sposób. Nie umiał znaleźć w sobie tego jednego obiektu, obawy, która mogłaby się przebić. Brak możliwości uświadomienia sobie własnego strachu sprawiał, że zadanie wydawało się trudniejsze niż powinno. Niespodziewane, jedna wielka niewiadoma.
I rzeczywiście, ta niepewność nie przysłużyła się jakości wykonania. Zaklęcie mu nie wyszło. Tylko, jak niby miało, skoro kompletnie nie spodziewał się tego, co może zobaczyć!? Nie każdy jest gotowy na coś takiego!
Nikt by nie był.
Zobaczenie samego siebie? W łachmanach, bez niczego, wołającego o to, by go nie zostawiali? Wyglądającego gorzej od szczura, czy karalucha? Czy ktokolwiek psychicznie dałby radę zmierzyć się z wizją nieposiadania niczego - od przyjaciół, przez pieniądze, aż po ubrania? Ostatecznie przecież nikt nie chce być jednym z tych odrzuconych.
Może właśnie z tego powodu w sali tym razem nikt się nie zaśmiał.
Nikt nie mógł kłócić się z tym, że wizja bycia nikim dla świata jest naprawdę przerażająca.
Amortencja: Nie każda przyjemna rzecz musi być uzasadniona. Czasami już tak mamy, bo nie potrzeba większych powodów do tego, by coś lubić. Gdyby ktoś zapytał Petera dlaczego tak uwielbia porzeczki to nie wiedziałby. I jeden Merlin jest świadomy tego, czy jest jakiś inny powód niż fakt, że ten je lubi jeść, że to właśnie ten, a nie inne owoc wyczuwa w amortencji. Nie inaczej jest z czymś jeszcze, co w eliksirze by wyczuł, czyli lipa. Siedział w swoim życiu pod jakąś i to nie raz, alergii w końcu nie ma chłopak, ale czy to już wystarczy, by tak ją lubić? Stwierdzić się da, że "miłość" wywołana tym eliksirem jest tak racjonalna i uzasadniona jak to, co on może wyczuć w nim. Idealne dopasowanie. Chociaż kto wie, przyszłość wiele może przynieść. Być może rozjaśni również i tę kwestię.
Widok z Ain Eingarp: W lustrze zarysowywał się dziwny obraz. Słyszał, że człowiek widzi tam to, czego najbardziej pragnie. Czy to możliwe, żeby pragnął samego siebie? Nie był typem filozofa, więc stwierdzenie, że chodzi o poszukiwanie własnego "ja" nie byłoby odpowiednie. Szybko jednak okazało się, że to wcale nie takie proste. Wizja ze zwierciadła ukazywała go bardziej jako osobę, którą jest James, czy Syriusz. Pewną siebie, dobrze odnajdującą się w sytuacjach społecznych, zabawną, porywającą tłumy za sobą. Kogoś popularnego i lubianego, a dookoła właśnie oni - jego przyjaciele: James, Syriusz i Remus. Tak przynajmniej mu się wydawało, bo byli dość niewyraźni. Nie był w stanie zrozumieć, że ma poczucie, iż czasami nie jest najlepszy w byciu częścią społeczeństwa. To znaczy... nawet przed sobą samym ostatecznie nie umiałby ukryć, że nie jest tak przyciągającą swoją osobowością personą, jak jego grono znajomych, ale nigdy nie przyznałby tego głośno! Na pewno nie zrobi też tego przed tym lustrem. Prawdopodobnie w najlepszym przypadku skończyłoby się na ewentualnym przyznaniu tego tylko i wyłącznie przed sobą i umniejszaniu znaczeniu tego. Tylko co u licha mieliby robić w tej wizji jego przyjaciele tak w ogóle!? Czuł przez ten kawałek szkła, jak są dla siebie razem ważni. On był dla nich ważnych. To nie było tylko wyobrażenie, czy przekonanie. Nie mogło być.
- Tylko co to ma do rzeczy!? Przecież tak właśnie jest. Przyjaźnimy się. Jestem dla nich ważny! Czemu miałby marzyć o posiadaniu przyjaciół!? - Tego wyrzutu nie słyszał nikt i to całe szczęście. Na dokładkę rzucił w lustro jakimś rupieciem, który leżał nieopodal. Lustro w żaden sposób na tym nie ucierpiało, a on wyszedł niezadowolony.
Nawet ono się czasem myli. - To właśnie pomyślał opuszczając tamto miejsce. Chwilami jednak zastanawiał się, czy czuł się ważny, czy chciał być takim? Unikał tego pytania, ono jednak lubiło do niego wracać.
Zwierzę totemiczne: Szczur


Przeszłość i przyszłość


Podsumowanie posiadanej wiedzy i umiejętności: Należał do Klubu Pojedynków, jednak nie da się ukryć, że nie szło mu w nim specjalnie dobrze. Będąc raczej przeciętnym uczniem odnajdywał się tak naprawdę w kilku przedmiotach. Spotkania klubu, gdzie musiał szybko reagować na zaklęcia i przechodzić do ofensywy nie należały do specjalnie udanych. Przez to kończył często na deskach podestu, nie nadążając za ustalonym tempem. Nie jest jednak kompletnym nieukiem i głupkiem. Po prostu radzi sobie z innymi dziedzinami, jak Opieka nad magicznymi stworzeniami, czy Zielarstwo, gdzie sprawdzał się wybitnie. Potrafi odnaleźć w sobie spokój i rozsądek, a przede wszystkim jest cierpliwy, co często umyka jego towarzyszom, szczególnie podczas pracy. Stłumiony wokół silnych osobowości nie miał wielu okazji, by wykazać się sprytem, czy wspomnianą właśnie cierpliwością. Przerzucał to więc na tamte dziedziny. Dało się to także zauważyć podczas prób zostania animagiem. Mimo braków z Transmutacji zebrał się w sobie, by je uzupełnić i nim zostać tak, jak jego przyjaciele. Potrafi więc znaleźć w sobie dostatecznie dużo motywacji, a w efekcie samozaparcia, by osiągnąć pozornie nieosiągalne dla niego rzeczy. Pozbawiony naturalnego talentu jest w stanie więc wypracować nawet skomplikowane umiejętności. Poza tym posiada wiedzę w tematach niezwiązanymi ze szkołą, jak dramaty historyczne, czy mroczniejsze opowieści.
Często jest niezauważany i niedoceniany przez to, że poświęca swój czas na snucie planów i idei typowych dla marzycieli, zamykając je w środku siebie. Trudno mu też odnaleźć odwagę, by udzielać się w większych grupach i wygłaszać jakieś konkretne sądy na dane tematy. Niełatwo przychodzą mu też wszelkiego rodzaju decyzje. Mimo tych wszystkich górek edukacyjnych prawdopodobnie z chęcią wróciłby do szkoły. Tam przynajmniej panowały jasne zasady.
Koncepcja gracza:
"Pozostali trzymają się z tobą z litości. Wystarczy na ciebie spojrzeć, by mieć pewność, że jak się odwracasz to już zaczynają żartować o tobie"
Te słowa chyba idealnie opisują to, co siedzi w Peterze. W jego duszy ciągle grają wątpliwości. Niby wszystko idzie zgodnie z planem, z jego wersją własnego żywota, a jednak z tyłu głowy rozbrzmiewa ten diabełek przekonujący go, że tak naprawdę istnieje jakieś dno, druga strona, której chwilowo nie dostrzega, ale jednak ona jest i czyha na jego idealną sielankę. Co więcej słysząc taki komentarz o swoim życiu, szczególnie kwestii przyjaźni łatwo się burzy, denerwuje i załamuje - w różnej kolejności i o różnym nasileniu. Niczego nie jest do końca pewien i zawsze szuka sposób, by wyjść jak najlepiej na różnych sytuacjach. Chciałby mieć grono przyjaciół i nie lubi, kiedy ludzie odbierają go negatywnie, więc popłynie z prądem w każdej sytuacji. Nie zmienia to faktu, że jest marzycielem i często jego pragnienia wcale nie pokrywają się z kreowaną wizją siebie przed innymi. Jednak idzie dalej - bo widzi swój sukces we współpracy z ludźmi nawet jeśli czasami ich nie lubi. Cel. Dążenie. I osiagnięcie go jest istotne, bo żyje po coś. Ma jakąś drogę z metą na końcu. Mozna powiedzieć, że to właśnie się w nim kłóci - gdzieś między nieśmiałym, wycofanym i nie umiejącym sobie poradzić w społecznych sytuacjach Peterem, a tym który chce mieć grono znajomych, poważanie i chwałę toczy się bitwa. Trudno mu odnaleźć granicę, co jest rzeczywiście jego cechą, a co jest czymś działającym przez środowisko. I bardzo w tym wszystkim nie chciałby zgubić przyjaźni. A już na pewno dowiedzieć się, że te wcale nie były prawdziwe. Pragnienie akceptacji, docenienia i bycia kimś otwartym, przebojowym nie są złe. Nie są zbudowane na bezwględnej drodze do celu. To kolejne kroki podjęte ze względu na daną chwilę i przez otoczenie. Po prostu dla niego wszystko jest bardzo rozmazane.
Przyjazny uśmiech? Ktoś czegoś chce. Jego brak? Obserwuje mnie i ocenia. Jawnie wkurzona mina? Nienawiść do mnie.
Jest zagubiony. Nie wie co powiedzieć, jak. A mimo tego bardzo chce. Między możnością, a rzeczywistym czynem. W dodatku nie potrafi rzeczywiście odróżnić kto jest jego przyjacielem, a kto wrogiem mimo budowania swoich murów podejrzeń. Będzie łapał się wszystkiego, bo jego natura marzyciela sprawia, że bardziej wierzy w pewne rzeczy niż rzeczywiście wie.
Okoliczności. One mogą zmieniać wszystko. Jak szczur - żyje wszędzie tylko nie na Antarktydzie (emocjonalnej rzecz jasna). Niby nie umie okazywać uczuć, ale ma ich tak wiele, że zniesie wszystko tylko nie chłód ze strony drugiego człowieka. Nie jest stworzony do bycia samotną wyspą mimo swojego usposobienia. Adaptuje się tak samo jak te zwierzęta do zmian. Ucieka przed ludźmi, ale jak będzie musiał będzie się bronił, bo nic innego nie pozostanie.
W jego głowie świat jest bardzo skomplikowany i dlatego często nie wie, jak sobie z nim radzić.
Hejże jednak. Tiara Przydziału w końcu się nie myli, prawda? Także coś w nim musi być.
Albo i my chcemy wierzyć w to, że nie znalazł się tam z przypadku dokładnie tak samo jak on.
.


Ostatnio zmieniony przez Peter Pettigrew dnia Nie Gru 02, 2018 10:39 pm, w całości zmieniany 22 razy


Peter Pettigrew  DPUk
What will we do when we get old?
Will we walk down the same road?
Will you be there by my side?
Standing strong as the waves roll over

Peter Pettigrew  Empty Re: Peter Pettigrew

on Wto Cze 26, 2018 7:00 pm
Witaj na Magicznej Kołysance! Karta nadal trzyma wysoki poziom, bardzo mocno rozwinięta, dlatego Wybitny został utrzymany, czyli 20 dodatkowych fasolek wędruje do ciebie.
Na podstawie karty przydzielam ci 5 atutów i 2 słabości.

Atuty:
- Krzyk mandragory - rośliny, którymi opiekuje się postać, rosną szybko i zdrowo. Po prostu jakaś wrodzona intuicja podpowiada im czego roślince trzeba. Za dużo wody? Za mało światła? A może roślinka czuje się samotna i potrzebuje towarzystwa? Intuicja podpowie, a plony z roślinki będą wyjątkowo dorodne.
- Puszek - postać ma rękę do zwierząt. Budzi w nich zaufanie, może je dotknąć, uspokoić, nakarmić z większą szansą, że uniknie ugryzień i tym podobnych.
-  Zawsze mówię prawdę - postać potrafi tak pięknie i wiarygodnie kłamać, że czasem nawet czarodziej specjalizujący się w legilimencji ma problemy ze stwierdzeniem, czy to prawda czy nie. Mówi że był we Francji a tak naprawdę był w pobliskim parku? Twierdzi, że spotkał Dumbledore'a gdy kupował coś na Nokturnie? Wciśnie to komuś tak, że nigdy się nie zorientuje.
- Cierpliwość jest cnotą - w deszczu czy w śniegu postać będzie czekać na osobę z którą jest umówiona i nie powie ani złego słowa, gdy ta się spóźni. Jest długa kolejka? Stoi wytrwale, aż do końca. Nie jest ją łatwo wyprowadzić z równowagi.
- Świat stoi otworem - postać jest ciekawa, głodna informacji na temat otaczającego ją świata i zjawisk. Nie odpuszcza, dopóki nie dowie się czegoś więcej.

Słabości:
- Marzyciel - postaci często zdarza się odpłynąć myślami, czy to w trakcie lekcji czy w trakcie rozmowy. Może mieć to wpływ na naukę, jeśli w trakcie zajęć zamyśli się na niezwiązany z nimi temat.
- Mysz pod miotłą - postać jest cichutka, nieśmiała. Nie ma siły przebicia w wypowiadaniu się i raczej nie wyraża swojego zdania, jeśli nie zostanie o nie spytana.







Me and the devil
Walking side by side
Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach