CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Peter Pettigrew

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
avatar
avatar
Zwracaj się do mnie : Glizdogon

Cytat : Chciałem się tylko upewnić, że jesteś.

Punkty doświadczenia : 234

Punkty życia : 62

107

Czystość krwi : Czysta

Sakiewka : 19g 14s 18k

Gif :

Różdżka : kasztan, włókno ze smoczego serca, 9 i ¼ cala


Sztuka

PisanieTemat: Peter Pettigrew    Sro Gru 24, 2014 1:11 am





Imię i nazwisko: Peter Pettigrew
Imiona i nazwiska rodziców: Mermaduke Pettigrew (czysta) & Thomasina Pettigrew (z d. Carrow; czysta)
Data urodzenia: 15 kwietnia 1960 r.
Miejsce zamieszkania: maleńki domek w London Borough of Enfield
Status majątkowy: zamożny
Czystość krwi: czysta
Była szkoła: Hogwart (Gryffindor)
Różdżka: kasztan, włókno ze smoczego serca, 9 i ¼ cala, sztywna
Wzrost: 1,65 m
Waga: 54 kg
Kolor włosów: ciemny blond, w słońcu bywa mysi
Kolor oczu: niebieskie
Praca: stażysta w Proroku Codziennym
Bogin:
Stojąc w niekończącej się kolejce uczniów idzie oszaleć. Przynajmniej w chwili, kiedy jest się świadomym, jak bardzo można się ośmieszyć. Widzieli już strach przez złymi wynikami egzaminów, nauczycielami wszelkiej maści, rodzicami, pająkami, wężami, czy innymi zwierzętami. Co czeka na niego? Myśl o tym, że cała sala może dostać niesamowicie dobrą okazję do wyśmiania go nie była przyjemna. Jeśli pojawi się coś durnego to mógł być pewny, że James i Syriusz nie dadzą mu z tym żyć. Chociaż nie! Scenariusz rysuje się gorszy niż to. Dadzą mu żyć i w trakcie długiej egzystencji po ostatni wdech będą przypominać mu  o tejże chwili. W ten sposób długie oczekiwanie było z jednej strony zbawienne, ponieważ cała sala żyła już przypadkami beznadziejnymi, a z drugiej przerażające w pewien sposób. Nie umiał znaleźć w sobie tego jednego obiektu, obawy, która mogłaby się przebić. Brak możliwości uświadomienia sobie własnego strachu sprawiał, że zadanie wydawało się trudniejsze niż powinno. Niespodziewane, jedna wielka niewiadoma.
I rzeczywiście, ta niepewność nie przysłużyła się jakości wykonania. Zaklęcie mu nie wyszło. Tylko, jak niby miało, skoro kompletnie nie spodziewał się tego, co może zobaczyć!? Nie każdy jest gotowy na coś takiego!
Nikt by nie był.
Zobaczenie samego siebie? W łachmanach, bez niczego, wołającego o to, by go nie zostawiali? Wyglądającego gorzej od szczura, czy karalucha? Czy ktokolwiek psychicznie dałby radę zmierzyć się z wizją nieposiadania niczego - od przyjaciół, przez pieniądze, aż po ubrania? Ostatecznie przecież nikt nie chce być jednym z tych odrzuconych.
Może właśnie z tego powodu w sali tym razem nikt się nie zaśmiał.
Nikt nie mógł kłócić się z tym, że wizja bycia nikim dla świata jest naprawdę przerażająca.
Amortencja: Nie każda przyjemna rzecz musi być uzasadniona. Czasami już tak mamy, bo nie potrzeba większych powodów do tego, by coś lubić. Gdyby ktoś zapytał Petera dlaczego tak uwielbia porzeczki to nie wiedziałby. I jeden Merlin jest świadomy tego, czy jest jakiś inny powód niż fakt, że ten je lubi jeść, że to właśnie ten, a nie inne owoc wyczuwa w amortencji. Nie inaczej jest z czymś jeszcze, co w eliksirze by wyczuł, czyli lipa. Siedział w swoim życiu pod jakąś i to nie raz, alergii w końcu nie ma chłopak, ale czy to już wystarczy, by tak ją lubić? Stwierdzić się da, że "miłość" wywołana tym eliksirem jest tak racjonalna i uzasadniona jak to, co on może wyczuć w nim. Idealne dopasowanie. Chociaż kto wie, przyszłość wiele może przynieść. Być może rozjaśni również i tę kwestię.

Widok z Ain Eingarp:
W lustrze zarysowywał się dziwny obraz. Słyszał, że człowiek widzi tam to, czego najbardziej pragnie. Czy to możliwe, żeby pragnął samego siebie? Nie był typem filozofa, więc stwierdzenie, że chodzi o poszukiwanie własnego "ja" nie byłoby odpowiednie. Szybko jednak okazało się, że to wcale nie takie proste. Wizja ze zwierciadła ukazywała go bardziej jako osobę, którą jest James, czy Syriusz. Pewną siebie, dobrze odnajdującą się w sytuacjach społecznych, zabawną, porywającą tłumy za sobą. Kogoś popularnego i lubianego, a dookoła właśnie oni - jego przyjaciele: James, Syriusz i Remus. Tak przynajmniej mu się wydawało, bo byli dość niewyraźni. Nie był w stanie zrozumieć, że ma poczucie, iż czasami nie jest najlepszy w byciu częścią społeczeństwa. To znaczy... nawet przed sobą samym ostatecznie nie umiałby ukryć, że nie jest tak przyciągającą swoją osobowością personą, jak jego grono znajomych, ale nigdy nie przyznałby tego głośno! Na pewno nie zrobi też tego przed tym lustrem. Prawdopodobnie w najlepszym przypadku skończyłoby się na ewentualnym przyznaniu tego tylko i wyłącznie przed sobą i umniejszaniu znaczeniu tego. Tylko co u licha mieliby robić w tej wizji jego przyjaciele tak w ogóle!? Czuł przez ten kawałek szkła, jak są dla siebie razem ważni. On był dla nich ważnych. To nie było tylko wyobrażenie, czy przekonanie. Nie mogło być.
- Tylko co to ma do rzeczy!? Przecież tak właśnie jest. Przyjaźnimy się. Jestem dla nich ważny! Czemu miałby marzyć o posiadaniu przyjaciół!? - Tego wyrzutu nie słyszał nikt i to całe szczęście. Na dokładkę rzucił w lustro jakimś rupieciem, który leżał nieopodal. Lustro w żaden sposób na tym nie ucierpiało, a on wyszedł niezadowolony.
Nawet ono się czasem myli. - To właśnie pomyślał opuszczając tamto miejsce. Chwilami jednak zastanawiał się, czy czuł się ważny, czy chciał być takim? Unikał tego pytania, ono jednak lubiło do niego wracać.
Podsumowanie posiadanej wiedzy i umiejętności:
Należał do Klubu Pojedynków, jednak nie da się ukryć, że nie szło mu w nim specjalnie dobrze. Będąc raczej przeciętnym uczniem odnajdywał się tak naprawdę w kilku przedmiotach. Spotkania klubu, gdzie musiał szybko reagować na zaklęcia i przechodzić do ofensywy nie należały do specjalnie udanych. Przez to kończył często na deskach podestu, nie nadążając za ustalonym tempem. Nie jest jednak kompletnym nieukiem i głupkiem. Po prostu radzi sobie z innymi dziedzinami, jak Opieka nad magicznymi stworzeniami, czy Zielarstwo, gdzie sprawdzał się wybitnie. Potrafi odnaleźć w sobie spokój i rozsądek, a przede wszystkim jest cierpliwy, co często umyka jego towarzyszom, szczególnie podczas pracy. Stłumiony wokół silnych osobowości nie miał wielu okazji, by wykazać się sprytem, czy wspomnianą właśnie cierpliwością. Przerzucał to więc na tamte dziedziny. Dało się to także zauważyć podczas prób zostania animagiem. Mimo braków z Transmutacji zebrał się w sobie, by je uzupełnić i nim zostać tak, jak jego przyjaciele. Potrafi więc znaleźć w sobie dostatecznie dużo motywacji, a w efekcie samozaparcia, by osiągnąć pozornie nieosiągalne dla niego rzeczy. Pozbawiony naturalnego talentu jest w stanie więc wypracować nawet skomplikowane umiejętności. Poza tym posiada wiedzę w tematach niezwiązanymi ze szkołą, jak dramaty historyczne, czy mroczniejsze opowieści.
Często jest niezauważany i niedoceniany przez to, że poświęca swój czas na snucie planów i idei typowych dla marzycieli, zamykając je w środku siebie. Trudno mu też odnaleźć odwagę, by udzielać się w większych grupach i wygłaszać jakieś konkretne sądy na dane tematy. Niełatwo przychodzą mu też wszelkiego rodzaju decyzje.
Przykładowy post:
Cisza, która ogarniała dormitorium była chyba gorsza niż chaos, jaki normalnie w nim trwał. Nie licząc chrapania, którego przyczyną prawdopodobnie był Syriusz dało się usłyszeć kompletnie NIC. Wszyscy prócz Petera dawno pogrążyli się w śnie. Nie mógł usnąć, a powód tego wydawał mu się absurdalny. Musiał przemyśleć czyjeś słowa! Cały czas, każda sekunda tej nocy skupiała się na słowach jednego człowieka. Głupi Ernie załatwił Peterowi wory pod oczami na kolejny dzień. A to dlaczego? Trudno uwierzyć, ale wystarczyło, że powiedział, że nie jest Huncwotem. To znaczy... na tym się nie skończyło, ale to już był początek, który doprowadził do tejże sytuacji właśnie. Potem zaś było tylko gorzej.
"Pozostali trzymają się z tobą z litości. Wystarczy na ciebie spojrzeć, by mieć pewność, że jak się odwracasz to już zaczynają żartować o tobie"
Dacie wiarę? Jak ktoś mógł powiedzieć coś tak absurdalnego? Przecież Peter dałby sobie odciąć palec za to, że są przyjaciółmi. PRZYJACIÓŁMI! I to nie byle jakimi, a najlepszymi! Takiej relacji według Pettigrew nie da się mistyfikować.
Jak ktoś może być twoim najlepszym przyjacielem z litości? No właśnie nie da się, prosta sprawa. Kiedyś zastanawiała go, czemu w ogóle się przyjaźnią, ale nie odnalazł odpowiedzi na to pytanie i było jasne dla niego, że się nie da. Nie można przyjaźnić się z kimś ze względu na coś. To się dzieje tak po prostu. A oni byli przyjaciółmi od zawsze, od początku nauki w Hogwarcie. I to już nigdy się nie zmieni.
Ha, ten cały Ernie ma szczęście, że nie powiedział im o tym, co wygadywał. Mógł sobie nie wyobrażać, jak mogłoby się to skończyć dla tego nieszczęśnika. Pewnie wisiałby w powietrzu do góry nogami jak Smarkerus. O, a może potraktowaliby go Chłoczyścią? Tak, zdecydowanie byłaby zabawa. Nie mógł się jednak o tym przekonać, bo im nie powiedział. Ostatnimi czasy byli bardzo zajęci.
Właściwie, to nie spędzali ze sobą aż tak dużo czasu, jak kiedyś. No, ale to normalne, prawda? To nie znaczy, że przestali się przyjaźnić. Peter był pewny tego bardziej niż własnej śmierci. Gdyby opowiedział im o tym wszystkim czuł, że Ernie oberwałby za wygadywanie bzdur, kaplica i amen w pacierzu.
Chociaż z drugiej strony, wiecie, to wszystko nie było już takie, jak kiedyś.
Huncwoci ulegli zmianie i mimo usilnych prób Petera, by wyrzucić tego typu myśli ze swojego umysłu to nie był w stanie. Może dlatego nie mógł się wtulić w objęcie Morfeusza. Nękały go takie mary na jawie, a kiedy Ernie jeszcze je wypunktował... cóż, to chyba było zbyt wiele. Mimo tego, że skłonny jest pomyśleć tak czasami to jednak szybko odsuwa od siebie taką możliwość.
No, bo wiecie, James i Syriusz zawsze byli jak bracia. A Remus, to Remus. No i może czasem był troszkę bardziej samotny. Ale to nic złego. Każdy z nich może mieć przecież sprawy, które nie dotyczą pozostałych. To oczywiste. Nic wielkiego.
Głupi, nierozsądny i słaby Peter! Jak mógł tak w ogóle myśleć. Głupi - słowo klucz, bo wiecie oni też czasami mu tak mówią. Tylko w żartach, to przecież jasne. Z przyjaciółmi tak można. Ernie tylko doszukuje się w tym jakichś złośliwości. Musiał zazdrościć mu szczęścia, że znalazł sobie tak dobrych przyjaciół, którzy zrobili dla niego wszystko. Tak samo on dla nich.
Bo są dla siebie ważni. Prawda?

***
Tiara Przydziału nigdy się nie myli – tej myśli trzymał się w tym mrocznych chwilach, jakby był to pomost łączy go ze światem, z przyjaciółmi, z rodziną, która w niego nie wierzy. Ostatnia deska ratunku, która przynosi pocieszenie. Myśl, że jest niewystarczający krążyła po jego głowie, jakby zabłądziła. Niczym wędrowiec bez mapy. Tyle, że nawet gdyby jakaś mapa istniała to nie byłoby żadnego końca. Labirynt bez wyjścia. Kiedy więc przychodziła ta ciemność, która przytulała go zbyt ciasno, dusząc i sprawiając, że wszystko uciekało mu z rąk to to właśnie powtarzał. W końcu nazywa się Peter Pettigrew i ma kogoś na tym świecie. Jest kimś. Jest, czyli istnieje. Ma dookoła siebie innych ludzi, więc przynależy dokądś. Ostatecznie więc ma prawo "być". Być przyjacielem ludzi, którzy też go uwielbiają. Być kimś w każdym momencie, nawet równie przebojowym "kimś", jak Syriusz, czy James. Musiał być kimś. Powtarzanie sobie tego dawało ukojenie. Świadomość, że Peter Pettigrew to nie jakiś pasożyt, nic nieznaczący zbiór atomów we wszechświecie, czy jakiś szkodnik. W końcu Tiara się nie myli. Zresztą co tam Tiara! Kiedy świat zaczynał się sypać wciąż był obok swoich przyjaciół. Dzielnie towarzyszył Lupinowi i razem przeżywali ten koszmar. Mimo wiedzy na ten temat poranek po prawie nieprzespanej nocy nie był łatwy. W końcu to, co Ernie powiedział to jedna sprawa. Inna, że martwiła go również przyszłość. Te wszystkie myśli o tym, co się wydarzy za chwilę. Tylko hej, świat nie jest taki straszny chyba. Tam na zewnątrz... nie może być aż tak źle. Radzili sobie tutaj, czemu tam miałoby być inaczej? Mąciło mu to w głowie, ale ciągle wierzył, że się uda.
Radzę sobie,  a jeśli dobrze pójdzie, dostanę praktykę w Proroku Codziennym, prawda? Potrafię pisać. Nie jestem nikim. Jestem kimś. Jeszcze zobaczą, jak spełniam swoje marzenia, zakochuję się jak wariat niczym Potter. No może nie aż tak. Czasami mam wrażenie, że nie wychował się w Dolinie Godryka, tylko urwał się gwiazdom z łańcucha i popatatajał wprost na Ziemię, do naszego Hogwartu. Wariat z Rogacza i tyle. Ale rany... będę za tym wszystkim tęsknił. Za zamkiem, za ludźmi, za przygodami. Na pewno jednak nie będzie aż tak źle. Nie stracimy kontaktu. Po prostu będzie inaczej, ale przetrwamy
Takie właśnie myśli zebrały go wreszcie do kupy. Po nocy i poranku pełnego wątpliwości ruszył się wreszcie z dormitorium z przekonaniem, że wcale nie jest nieistotny. Zamknął drzwi za sobą tak, jakby to miało ostatecznie oddzielić go od myśli, że może nie być wystarczający.
Bo w końcu Tiara Przydziału się nie myli, prawda?


What will we do when we get old?
Will we walk down the same road?
Will you be there by my side?
Standing strong as the waves roll over


Ostatnio zmieniony przez Peter Pettigrew dnia Nie Maj 06, 2018 8:16 pm, w całości zmieniany 20 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://magiclullaby.forumpl.net/t863-uczen-peter-pettigrew http://magiclullaby.forumpl.net/t878-peter http://magiclullaby.forumpl.net/t879-skrytka-6418 http://magiclullaby.forumpl.net/t1478-peterelke http://magiclullaby.forumpl.net/t1479-cos-do-poduszki-pod-poduszke#21813 http://pl.magiclullaby.wikia.com/wiki/Peter_Pettigrew
avatar
avatar
Zwracaj się do mnie : Survivor

Cytat : Bite off the venomous head. Follow the chemical scent

Punkty doświadczenia : 635

Punkty życia : 100

390

Czystość krwi : Czysta

Sakiewka : 51g 51s 17k

Gif :

Różdżka : cis, szpon hipogryfa, 12 cali


Oczekujący

PisanieTemat: Re: Peter Pettigrew    Wto Cze 26, 2018 7:00 pm

Witaj na Magicznej Kołysance! Karta nadal trzyma wysoki poziom, bardzo mocno rozwinięta, dlatego Wybitny został utrzymany, czyli 20 dodatkowych fasolek wędruje do ciebie.
Na podstawie karty przydzielam ci 5 atutów i 2 słabości.

Atuty:
- Krzyk mandragory - rośliny, którymi opiekuje się postać, rosną szybko i zdrowo. Po prostu jakaś wrodzona intuicja podpowiada im czego roślince trzeba. Za dużo wody? Za mało światła? A może roślinka czuje się samotna i potrzebuje towarzystwa? Intuicja podpowie, a plony z roślinki będą wyjątkowo dorodne.
- Puszek - postać ma rękę do zwierząt. Budzi w nich zaufanie, może je dotknąć, uspokoić, nakarmić z większą szansą, że uniknie ugryzień i tym podobnych.
-  Zawsze mówię prawdę - postać potrafi tak pięknie i wiarygodnie kłamać, że czasem nawet czarodziej specjalizujący się w legilimencji ma problemy ze stwierdzeniem, czy to prawda czy nie. Mówi że był we Francji a tak naprawdę był w pobliskim parku? Twierdzi, że spotkał Dumbledore'a gdy kupował coś na Nokturnie? Wciśnie to komuś tak, że nigdy się nie zorientuje.
- Cierpliwość jest cnotą - w deszczu czy w śniegu postać będzie czekać na osobę z którą jest umówiona i nie powie ani złego słowa, gdy ta się spóźni. Jest długa kolejka? Stoi wytrwale, aż do końca. Nie jest ją łatwo wyprowadzić z równowagi.
- Świat stoi otworem - postać jest ciekawa, głodna informacji na temat otaczającego ją świata i zjawisk. Nie odpuszcza, dopóki nie dowie się czegoś więcej.

Słabości:
- Marzyciel - postaci często zdarza się odpłynąć myślami, czy to w trakcie lekcji czy w trakcie rozmowy. Może mieć to wpływ na naukę, jeśli w trakcie zajęć zamyśli się na niezwiązany z nimi temat.
- Mysz pod miotłą - postać jest cichutka, nieśmiała. Nie ma siły przebicia w wypowiadaniu się i raczej nie wyraża swojego zdania, jeśli nie zostanie o nie spytana.





Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://magiclullaby.forumpl.net/t254-uczennica-c http://magiclullaby.forumpl.net/t548-c http://magiclullaby.forumpl.net/t360-skrytka-269 http://magiclullaby.forumpl.net/t238-prychajaca-poczta-panny-rockers#239 http://magiclullaby.forumpl.net/t2891-pachnie-swiezoscia#46324 http://pl.magiclullaby.wikia.com/wiki/Caroline_Rockers
 
Peter Pettigrew
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Peter Pettigrew
» Peter Pettigrew
» Peter Jason Quill
» Dziupla w Starym Drzewie

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Magic Lullaby :: Biblioteka :: Kroniki :: Dorośli :: Peter Pettigrew-
Skocz do: