Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!


CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Peter Pettigrew

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Peter Pettigrew
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Peter Pettigrew    Sro Gru 24, 2014 1:11 am





Imię i nazwisko: Peter Pettigrew
Imiona i nazwiska rodziców: Mermaduke Pettigrew (czysta) & Thomasina Pettigrew (z d. Carrow; czysta)
Data urodzenia: 15 kwietnia 1960 r.
Miejsce zamieszkania: maleńki domek na obrzeżach Londynu
Status majątkowy: zamożny
Czystość krwi: czysta
Była szkoła: Hogwart (Gryffindor)
Różdżka: kasztan, włókno ze smoczego serca, 9 i ¼ cala
Wzrost: 1,65 m
Waga: 54 kg
Kolor włosów: ciemny blond, w słońcu bywa mysi
Kolor oczu: niebieskie
Praca: przyszły stażysta w Proroku Codziennym
Bogin: Lord Voldemort
Amortencja: lipa, porzeczka



Widok z Ain Eingarp:
A to dziwna sprawa. Widziałem tam siebie. Och, ale nie byle jakiego siebie. Byłem jak James. Albo Syriusz. No dobra, to akurat nie było dziwne. No, bo kto nie chciałby być jak oni? Razem ze mną stali tam moi przyjaciele. James, Syriusz i Remus. Tak mi się wydaje, no bo byli dość niewyraźni. No, ale kto inny mógłby to być, jak nie oni? I przysięgam, można było wyczuć, jak bardzo byliśmy dla siebie ważni. Jak bardzo ja byłem dla nich ważny. I właśnie to było dziwne. No, bo w końcu przecież tak było. Byliśmy przyjaciółmi. Najlepszymi. Byłem więc dla nich ważny. Musiałem być. I w takim razie, dlaczego coś, co miałem, miałoby być moim pragnieniem? Ha, głupie lustro. Nawet ono się czasem myli.

Podsumowanie posiadanej wiedzy i umiejętności:
Choć należałem do szkolnego Klubu Pojedynków, niezbyt dobrze dawałem sobie radę z przeciwnikami. Nie dość, że byłem raczej przeciętnym uczniem niźli dobrym, jeśli spojrzeć na wyniki w nauce, to na dodatek moja reakcja na zaklęcia bywała w wielu przypadkach zbyt powolna. Przez to kończyłem często na deskach podestu.
Mimo wszystko nie jestem głupkiem czy totalną niemotą, a nawet mogę się pochwalić wybitnymi wynikami choćby z zielarstwa czy opieki nad magicznymi stworzeniami. Myślę, że mogłem i mogę dawać z siebie jeszcze więcej, gdyż, kiedy wymagała tego ode mnie sytuacja, potrafiłem nadrobić braki transmutacyjne na tyle, by zostać animagiem podobnie jak moi przyjaciele. Co prawda, zajęło mi to więcej czasu, ale ostatecznie się udało.
Bardzo dużo czytam, dzięki czemu posiadam również wiedzę na tematy niezwiązane z zaliczeniami przedmiotów szkolnych. Mam słabość do mrocznych ciekawostek i dramatów historycznych. Jestem dosyć inteligentny, ale również rozmarzony, przez co zwykle pozostaję w cieniu innych osób, nie dzieląc się z nimi moimi przemyśleniami. W dużych grupach bywam onieśmielony i wolę, kiedy ktoś inny mówi i podejmuje decyzje.

Przykładowy post:
W dormitorium panowała kompletna cisza. No, może nie do końca, bo co jakiś czas rozdzierało ją czyjeś chrapanie. Czyżby to Syriusz? W każdym razie, wszyscy już dawno spali. Wszyscy, oprócz mnie.
No nie mogłem usnąć. A wiecie, dlaczego? Bo cały czas myślałem. Myślałem o tym, co powiedział ten głupi Ernie. A wicie, co powiedział. Och, w życiu w to nie uwierzycie. Powiedział, że nie jestem Huncwotem. Że pozostali trzej trzymają się ze mną z litości. I, że kiedy mnie z nimi nie ma, to sobie ze mnie na pewno żartują. Dacie wiarę? Jak ktoś mógł powiedzieć coś tak absurdalnego?
Przecież my byliśmy przyjaciółmi. PRZYJACIÓŁMI. Ba i to nie byle jakimi. Najlepszymi. No i niby jak ktoś może być twoim najlepszym przyjacielem z litości? Widzicie, kompletnie bez sensu. Kiedyś w sumie zastanawiałem się nad tym, dlaczego się przyjaźnimy. Ale nie znalazłem odpowiedzi. No, bo chyba nie można przyjaźnić się z kimś ze względu na coś, prawda? To się dzieje tak po prostu. A my byliśmy przyjaciółmi od zawsze, od początku nauki w Hogwarcie. I to już nigdy się nie zmieni.
Ha, ten cały Ernie ma szczęście, że nie powiedziałem im o tym, co wygadywał. Wolę sobie nie wyobrażać, jak mogłoby się to skończyć. Pewnie wisiałby w powietrzu do góry nogami jak Smarkerus. O, a może potraktowaliby go Chłoczyścią? Tak, zdecydowanie byłaby zabawa.
Ale nie powiedziałem im o tym. Wiecie, każdy z nich był ostatnimi czasy bardzo zajęty. Właściwie, to nie spędzaliśmy ze sobą aż tak dużo czasu, jak kiedyś. No, ale to normalne, prawda? To nie znaczy, że przestaliśmy się przyjaźnić, nie bądźmy dziecinni. Oj tak, gdybym im jednak to wszystko opowiedział, to Ernie miałby przechlapane. Za wygadywanie takich bzdur. Jestem tego pewny.
Chociaż z drugiej strony, wiecie, to wszystko nie było już takie, jak kiedyś. My, jako Huncwoci, nie byliśmy tacy jak kiedyś. To chyba głupio brzmi, nie? Ale czasem nachodziły mnie takie myśli. Ba, czasem byłem nawet skłonnym pomyśleć, że taki Ernie jednak może mieć rację. Ale jak najszybciej to od siebie odsuwałem. No, bo wiecie, James i Syriusz zawsze byli jak bracia. A Remus, to Remus. No i może czasem byłem troszkę bardziej samotny. Ale to nic złego. Każdy z nas może mieć przecież sprawy, które nie dotyczą pozostałych. To oczywiste.
Chyba faktycznie byłem głupi, skoro mogłem tak pomyśleć. No, bo wiecie, czasem to słyszałem. W sensie, że byłem głupi. Od Jamesa i Syriusza. Ale to były tylko żarty. Jasne, że tak. No a z przyjaciół można czasem pożartować. Ale nie w taki sposób, o jakim mówił Ernie. Tylko w taki miły. No, bo przecież oni nigdy nie naśmiewaliby się ze mnie złośliwie.
Eh, tak, jednak byłem szczęściarzem. Że znalazłem takich przyjaciół. Wiem, że zrobiliby dla mnie wszystko. Tak samo jak ja zrobiłbym wszystko dla nich. Byliśmy dla siebie ważni. Ja byłem ważny dla nich. Prawda?

***

Tiara Przydziału nigdy się nie myli – trzymam się tego niczym pomostu łączącego mnie ze światem, z przyjaciółmi, z wątpiącą we mnie rodziną. Ostatnie deski ratunku uciekają mi spod palców, ale łapię się za kolejne, bo wiem, że zasłużyłem na to. Gdzieś ta myśl zabłądziła w mojej głowie wśród niepewności, ale istniała. Jestem Peter Pettigrew. Istnieję i przynależę.
Tak, też mam prawo tu być. Moi przyjaciele mnie uwielbiają i, kiedy tylko zapragnę, mogę być równie przebojowy co Syriusz z Jamesem. Mogę rozbawiać świat! Mogę biegać jak szalony po zmroku po zaroszonej trawie… I w czasach pełni, w czasach naszych obaw dzielnie towarzyszyć Lupinowi przeżywać nasz wspólny koszmar.
Już mi lepiej, choć czasami bywam zbyt przejęty przyszłością. Myśli bywają zabójcze, mącą w mojej głowie, ale nasz świat nie jest przecież taki zły. Radzimy sobie. Ja radzę sobie, a jeśli dobrze pójdzie, dostanę praktykę w Proroku Codziennym, prawda? Pisałem świetnie. Wcale nie byłem nikim. Byłem kimś. Kimś, kto może żyć. Kimś, kto może spełniać marzenia. Kimś, kto się zakocha i zwariuje jak Potter.
Śmieję się właśnie z niego. Wariat z Rogacza i tyle. Czasami mam wrażenie, że nie wychował się w Dolinie Godryka, tylko urwał się gwiazdom z łańcucha i popatatajał wprost na Ziemię, do naszego Hogwartu. O rany… Będę za tym wszystkim tęsknił. Obawiam się, że stracę kontakt z chłopakami, ale chyba nie będzie aż tak źle? Przetrwamy?

_________________




Ostatnio zmieniony przez Peter Pettigrew dnia Nie Sie 27, 2017 5:12 pm, w całości zmieniany 14 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Caroline Rockers
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Peter Pettigrew    Nie Sie 27, 2017 5:31 pm


Akcept, bardzo przyjemnie mi się czytało KP Petera. I 20 fasolek za Wybitną KP z powodu ciekawego podejścia do tej postaci ;)

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Peter Pettigrew
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Peter Pettigrew
» Peter Pettigrew
» Peter Jason Quill

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Biblioteka :: Kroniki :: Dorośli -