Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!


CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Łóżka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 14, 15, 16
AutorWiadomość
Mistrz Labiryntu
avatar


avatar

PisanieTemat: Łóżka    Pon Wrz 02, 2013 1:45 pm

First topic message reminder :

Leżą na nich chorzy lub w jakiś sposób poranieni pacjenci. Niestety, w tych niebezpiecznych czasach odwiedzane są coraz częściej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Liv Mendez
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Łóżka    Sob Lis 12, 2016 12:09 am

Chodź, chociaż przez chwile poudawajcie. Nie będzie trwało to wieczność, nie zmienicie rzeczywistości, ale w waszych umysłach mogliście być kim chcieliście. Mogliście być kimś więcej. Jesteście kimś więcej. Widzicie więcej, czujecie mocniej i dlatego cierpicie najbardziej. Wszystko dotyka was po prostu bardziej, mocniej i głębiej. I ta normalność czasami jest tak bardzo pożądana – to jak być pod wodą i prawie tonąć, i w ostatnim momencie się wynurzyć. Ten życiodajny oddech - tak bolesny na początku, ale jakże zbawienny. Zamknij na chwile oczy, daj się ponieść. Pozwól by złapała Cię za rękę i zaprowadziła do parku, gdzie usiądziecie pod zielonym drzewem na starej ławeczce. Gdzie będziecie oglądać ludzi, którzy również przyszli na spacer. Będziecie wymyślać im historie i odgadywać ich demony. Będzie rozmawiać. Po prostu BĘDZIECIE.
Waszą znajomość zaczęliście, że tak napiszę - od dupy strony. Dopiero teraz, dopiero dzisiaj – tak naprawdę – poznajecie się nawzajem. Zaczęliście od najgorszego – chociaż może nie do końca – ale na pewno zaczęliście od pewnych brudów i właśnie przez to staliście się dla siebie tak bliscy(?). Dla tego zaciekawiła was druga jednostka. Dlatego chciało się więcej. Aczkolwiek o podstawach nie można zapominać. Podobno to one są najważniejsze i najtrwalsze. Dojdziecie do tego samego punktu co inny, ale po zupełnie różnych ścieżkach – trudniejszych i bardziej pokręconych.
- Jesteś Kotem, przecież – uśmiechnęła się do niego. – No dobra. A na przykład, spotkałeś się z kimś kto ‘pachnie’ obrzydliwie i choćbyś zdychał z pragnienia, a to była jedyna krew na świecie, nie spróbowałbyś jej? – kolejne pytanie. Wydało jej się trochę śmieszne, ale przecież nic nie mogła stracić zadając je Krukonowi. Mogła zyskać kolejny raz jego kpinę skierowaną właśnie do niej, ale to już jej nie zadziwiało – przyzwyczaiła się. Chociaż w ostatnim czasie chłopak coraz mniej sobie z niej żartował w sposób pogardliwy. Wciąż mówiła przyciszonym głosem. Może i Ty nie zamartwiałeś się tym czy ktoś was usłyszy czy też nie, czy ktoś nowy pozna Twoją tajemnice czy też nie, ale ona, a i owszem. Było to dla niej coś… Hm… Niespotykanego – rozmawiać na temat tego jak to być wampirem. Chciała powiedzieć, że współczuje bo ona uwielbiała próbować nowych dań, ale w porę ugryzła się w język. Bez dram, Mendez. – No to jak pójdziemy kiedyś na piknik, więcej jedzenia będzie dla mnie – uśmiechnęła się szeroko ukazując rząd biały zębów. Oczywiście żartowała. Wy i piknik – to już w ogóle byłby zadziwiający widok. Zadziwiająco normalny. A może… ? – Zapewne zapytałabym wtedy jakie? Bo przecież jest tyle różnych rodzajów placków i może wtedy na urodziny albo święta bym ci zrobiła – wzruszyła ramiona. Można powiedzieć, że potrafiła gotować. Oczywiście za każdym razem jakiś biszkopt musiał wylądować na podłodze albo wysypać się wiadro soli do sałatki, ale zaraz to naprawiała i później danie było pyszne. Wiecie… Nigdy się nie poddawała. Choćby nie wiem co, próbowała od nowa i od nowa, i od nowa. Aż w końcu wyszło.
- Czasami muszę podnieść Twoją samoocenę – powiedziała to tak jakoś poważnie. – Ale nie za często bo obrośniesz za bardzo w piórka – kąciki ust poszybowały w górę. Liv chyba mało jakie żarty rozumiała i rzadko kiedy sama żartowała. Nigdy nie była duszą towarzystwa. Była tą, która stała gdzieś na uboczu i tylko przysłuchiwała się rozmowom; tą, która peszyła się gdy ktoś do niej podchodził zagadać i przeważnie uciekała pod jakimś bezsensownym pretekstem; tą, z którą rozmowa jakoś nigdy się nie kleiła, bo ona uwielbiała milczeć. Uwielbiała słuchać. Chłonąć wszystkie dźwięki wokół niej. – Ja? – wskazała palcem na siebie i uniosła brwi – Skądś taki pewien? – dokładnie znała odpowiedź, i tak… Poszłaby z Tobą. Zapewne chwile by się zawahała, a później postawiła wszystko na jedną kartę. Jednak skoro obiecywałeś, że nie pozwoliłbyś jej spaść, chyba nie miała się czego obawiać, co? Nie rzucasz słów na wiatr?
- No co? – uniosła ręce w geście obronnym. Przyłożyła jedną dłoń do ust i wyszeptała w Twoim kierunku. – Muszę mieć jakiś plan Z. Tylko nie mów nic Sahirowi – poczym zaśmiała się wesoło. Tak czysty, tak barwny dźwięk wydobył się z jej ust i rozpłyną po pomieszczeniu, jakby niewidzialny czar sprawił że sala skrzydła szpitalnego zmieniła się w słoneczną łąkę, pełną kolorowych i pachnących kwiatów. Tylko na chwilę, gdy dźwięk utrzymywał się w powietrzu. Później znów siedzieli w nieskazitelnie białym pomieszczeniu, na łóżkach, które niemiłosiernie skrzypiały gdy tylko ktoś się poruszył.
- Jeździliśmy parę lat całą rodziną. Z godzina drogi od mojego rodzinnego miasta – zamknęła oczy. Obrazy same napływały, a wraz z nimi uczucia przepełnione miłością i bezpieczeństwem. Mimowolnie kąciki warg wygięły się nieznacznie do góry. Czasami chciałaby wrócić do tych czasów. Może gdyby… Ah… Nie ma co gdybać. Czasu się nie cofnie. – A później… - otworzy oczy i spojrzała na Ciebie. -… przestaliśmy – wzruszyła ramionami i spuściła głowę.
- Tak…? Dlaczego? Dlaczego lubisz jak ktoś Cie słucha? Ja zawsze wole robić to w samotności. Inni mnie peszą. Ich ocena i w ogóle… - Ot, bez zadawania pytań i ona zaczęła mówić o sobie. Powoli, krok za krokiem. I tak samo jak przy waszych umysłowych rozgrywkach, tak i teraz – czas się zatrzymał. Mogła przysiądź, że od pewnego momentu nie słyszała jego tykania, chociaż doskonale wiedziała, że wisiał tuż przy drzwiach wejściowy. Przestała słyszeć jakiekolwiek rozmowy, które wcześniej dobiegały z korytarza. Zapomniała nawet po co tak właściwe przyszła do Skrzydła Szpitalnego. Wszystko się zatrzymało. Chwila za chwilą mijały, a ona wciąż nie słyszała tykania zegara. Nie słyszała zupełnie nic. Cisza. Cisza, ale nie lekka i przyjemna. Cisza, która niosła ze sobą deszcz, który nawodni całą wyschniętą ziemię.
A później przerwałeś cisze. I runął nie deszcz, a grad. Grad Twoich słów. Słuchała ich w milczeniu. Przyjmowała je na swoje ciało i zapisywała na kartkach pamięci. Skrupulatnie, nie chciała niczego pominąć. Nie odzywała się. Pozwoliła Cie mówić, wrzucić wszystko z siebie. I… Och… Nie planowała tego. Po fakcie, sama nie mogła uwierzyć, że postąpiła jak postąpiła… Gdy tylko zamilkłeś przez chwile przyglądała się Twojej osobie, jak Twoje ciało zareagowało na tą chwilową burzę. Zeskoczyła z łóżka i stanęła parę centymetrów od Ciebie. Ujęła Twoją twarz w swoje ciepłe dłonie i uniosła głowę by wasze spojrzenia się spotkały. Chciała Cię jakoś uspokoić, a tylko taki pomysł podsunął jej umysł. W jej oczach był bezgraniczny spokój, chociaż serce zdradzało co się teraz w niej dzieję. Biło jak oszalałe, oddech był przyspieszony, ale w oczach panował spokój. Nie oceniała. Nawet nie miała do tego prawa.
- Hej, hej – powiedziała cicho i miękko. – Spójrz na mnie –gdy chłopak spełnił jej prośbę wzięła parę oddechów , jakby to siebie próbowała uspokoić a nie jego. - To, że jesteś inny nie oznacza, że jesteś spierdolony. I może mało kto Cię rozumie i może wszystkich odtrącasz bo nie chcesz być zraniony to nie sprawia, że jesteś kimś złym. Nie możesz wmawiać sobie takich rzeczy. Nie prosiłeś się o taki los. I rozumiem, że jest Ci cholernie ciężko, ale nie musisz być małym dzieckiem, który ślepo słucha rodziców. Jesteś już duży i sam potrafisz oceniać rzeczywistość. Musisz tylko pozbyć się tej nalepki, którą nakleili inni, nie musisz wpasowywać się w to co mówią o Tobie – nie próbowała go pocieszać. Czuła po prostu, że musi to powiedzieć. – Nikt nie jest dobry albo zły. Po prostu popełniamy dobre lub złe decyzje. Czasem potrzebujemy kogoś kto pomoże nam zacząć wybierać te dobre, skoro sami popełniamy tylko złe i nie bierzemy z nich żadnych lekcji. -  Odsunęła dłonie i schowała je za siebie jakby popełniła jakąś zbrodnie. Jednak nie cofnęła się. Wciąż dzieliły Was jedynie centymetry. – Nie wiem Sahir – spuściła wzrok i wbiła go w trampki. – Ale przeczuwam, że jest to za każdym razem tak samo okropne uczucie. I przeczuwam, że chętnie przestałbyś to robić, ale… - podniosła głowę -… nie jesteś w stanie – westchnęła. Pobojowisko. Grad słów. Tak nagle. Tak niespodziewanie.
- Mam czarnego kota. Nazywa się Cień – powiedziała i w sumie nie wiedziała dlaczego. Na chwile ponownie zapadła cisza między Wami. – Nie wmawiaj sobie, że jesteś beznadziejny.


Ostatnio zmieniony przez Liv Mendez dnia Sro Cze 14, 2017 10:33 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry
avatar


avatar

PisanieTemat: Re: Łóżka    Nie Lut 05, 2017 1:45 am

Zakończenie sesji pomiędzy Liv a Sahirem z powodu zbyt długiego zwlekania z odpisami.
[z/t x2]

_________________
Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984

Chcesz napisać prośbę do konkretnego Mistrza Gry na Prywatną Wiadomość? Użyj odpowiedniego określenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Łóżka    

Powrót do góry Go down
 
Łóżka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 16 z 16Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 14, 15, 16

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Hogwart :: Skrzydło Szpitalne
-