Go down
Rudolf Greengrass
Gryffindor
Rudolf Greengrass

Kamienny parapet - Page 20 Empty Re: Kamienny parapet

on Wto Sty 22, 2019 12:19 pm
-Więc naucz tego ludzi- Jakże łatwo przyszły mu te słowa. Poprowadzić ludzi, pokazać im drogę, mogłoby się wydawać proste, przecież wystarczy do nich tak naprawdę mówić. Niestety to wszystko było znacznie bardziej skomplikowane. I sam Rudolf często się o tym przekonywał. Ludzie nie chcieli słuchać, szczególnie dzieci, którymi zarówno jak on tak i Viv najpewniej byli w oczach innych. Bez względu na to czy mieliby rację czy nie, zawsze znajdzie się ktoś, kto powoła się na ich wiek, i nie będzie chciał słuchać. Mimo wszystko, nawet jeżeli wśród tych wszystkich prześmiewczych ludzi, znajdzie się niewielka garstka, która również da się porwać pewnym ideałom, to już może być dobry wstęp do tego, aby zacząć zmieniać świat.
-Bezczynność jest najgorsza- Dodał po chwilce milczenia uśmiechają się lekko do dziewczyny. Siedzenie i czekanie, aż zmiany nadejdą same bardzo często nie miały żadnego sensu, a i wówczas można było przegapić swój najlepszy czas.
-No już...uśmiechnij się...proszę...- Nie chciał, aby dziewczyna popadała teraz w jakiś marazm, bo blondyn nie ukrywał tego, że naprawdę przyjemnie mu się z nią rozmawiało, chociaż tak naprawdę o niej samej nie wiedział zbyt dużo. Czasami tak się zdarzało. Na naszej drodze stawiali ludzie z którymi łapaliśmy nić porozumienia w przeciągu sekundy.
-Słyszałaś o zaczarowanym lesie w Glasgow?- Zapytał się zaciekawiony kierując błękitne tęczówki na dziewczynę. Puchonka już kilka razy dała mu jasno do zrozumienia, że najwyraźniej blisko jej do natury, dlatego gryfon pochwycił ten temat.
-Ten las jest bardzo piękny. Szczególne na wiosnę, kiedy wszystko kwitnie, i nadzieja się rodzi- Lubił ten las, spędził w nim połowę dzieciństwa. Biegał, ukrywał się w wydrążonych dziuplach starych drzew.
-Zawsze kiedy wracam do domu spędzam tam niemal całe dnie. Łatwiej jest tam myśleć, a czasami nawet można uciec od zbyt natrętnych myśli- Nie wiedział czemu jej o tym opowiadał. Może po prostu uznał, że ją to zainteresuje, a może poczuł, że nie popatrzy na niego jak na wariata.
-Wydaje mi się, że tam niemożliwe staje się możliwe, zwariowane wydaje się rozsądne. Głupota mądra, a obrzydliwości tego świata znikają- Na ustach gryfona przez chwilę przebiegł nikły uśmiech, a on sam spuścił lekko głowę wyraźnie speszony.
-Tak wiem, że brzmi to głupio- Każdy miał na tej ziemi jakieś swoje miejsce do którego chętnie wracał. To, że Rudolf chciał być postępowy, wcale nie oznaczało, że nie umiał się na chwilę zatrzymać i rozczulić nad urokami tego świata..
Viviene Woolf
Hufflepuff
Viviene Woolf

Kamienny parapet - Page 20 Empty Re: Kamienny parapet

on Wto Sty 22, 2019 6:54 pm
Zarumieniła się po same koniuszki uszu. Słowa rozmówcy mocno ją zawstydziły, oczywiście gdyby była bardziej odważna być może wyszła by z różnymi propozycjami do ludzi. Jednak bała się odtrącenia, nie lubiła samotności. Kochała być między istotami żywymi. Oczywiście nie tylko między ludźmi, jednak jej towarzyska dusza nie przetrwała by długo w izolacji.  Może gdyby miała przy sobie sojusznika, który myślał by podobnie jak ona, być może łatwiej było by, coś zmienić. Jednak nie to było jedynym problemem. Byli też jej rodzice, którzy napewno odtrącili by wymysły córki i tylko niepotrzebnie by ją zdołowali. Całkowicie wystarczył fakt, iż nie spełniała ich oczekiwań najlepszej uczennic na roku. Nie wspominając o jej zainteresowaniach i pragnieniach, które całkowicie nie szły po ich myśli.
Spojrzała w niebieskie oczy gryfona i słabo uśmiechnęła się na kolejne słowa jakie padły z jego ust. Nie chciała by musiał ją o coś prosić dlatego też lekko poszerzyła swój uśmiech. Lecz gdy wspomniał o zaczarowanym lesie jej oczy rozgrzeszyły się w zachwycie, nie wspominając nawet o przyśpieszonym biciu serduszka.
- Czytałam, ale nigdy tam nie byłam. Cóż moi rodzice raczej nie pozwalali mi opuszczać Londynu po za wyjazdem do szkoły - przegryzła nerwowo dolną wargę, nie będąc pewną czy powinna wspominać nowo poznanemu koledze o swojej niezbyt ciekawej rodzinie. Cóż nie mogła powiedzieć, że matka i ojciec byli nadopiekuńczy bo to zwyczajnie nie prawda. Raczej woleli mieć nad nią kontrolę, na ile tylko to było możliwe. A fakt, iż była posłusznym dzieckiem tylko im ową kontrolę ułatwiał.
- Bardzo ci zazdroszczę - westchnęła z rozmarzonym wyrazem twarzy - może kiedyś uda mi się tam wybrać, w sumie jest wiele miejsc, które chciałbym kiedyś odwiedzić - mówiła spokojnym lekko drżącym głosem.
- Wiem co masz na myśli ja często tak robię gdy jestem tutaj - rozejrzała się po korytarzu dając jasno do zrozumienia, iż chodzi jej o zamek. - w Londynie nie mam możliwości wyciszenia się, ucieczki od zgiełku miasta. - po raz kolejny westchnęła i przeczesała dłonią rozpuszczone włosy.  Chciała mieć takie miejsce jak Rudolf,  jednak jak narazie musiały wysterczać jej szkolne błonia.
- Wcale nie! -nieświadomie podniosła głos - Wybacz - dodała skruszonym tonem, nie chciała by chłopak pomyślał, iż jest niewychowana - To co mówisz nie jest głupie, wręcz przeciwnie jest wspaniałe. Natura potrafi wydobyć magię z każdej błahostki i sprawić by ten pędzący świat stał się bardziej znośny. - Z tymi słowami odwróciła wzrok od Gryfona i zaczęła obserwować spadające płatki śniegu. Uwielbiała śnieg.


Kamienny parapet - Page 20 Snow
Rudolf Greengrass
Gryffindor
Rudolf Greengrass

Kamienny parapet - Page 20 Empty Re: Kamienny parapet

on Wto Sty 22, 2019 7:41 pm
Viv zarumieniła się już po raz kolejny podczas tej ich, krótkiej rozmowy. Sam Rudolf nie bardzo wiedział czy mówił tak zawstydzające rzeczy, czy blondynka po prostu należała do tych płochliwych. A może dziewczyna nie miała w sobie tyle odwagi, aby tupnąć nogą i pokazać, że on również ma prawo czegoś oczekiwać od świata. Jeżeli tak było w rzeczywistości, to naprawdę przyda się jej sojusznik, który będzie trzymać jej stronę. Nawet w momencie, jeżeli nie zawsze będzie się zgadzać ze wszystkimi jej poglądami. Kiedy blondynka postanowiła w końcu się rozchmurzyć chłopak odetchnął z ulgą. Nie chciał nikogo wprowadzać w wisielczy nastrój przez swoje gadanie, a jak się szybko okazało poruszenie tematu zaczarowanego lasu, było strzałem w dziesiątkę, bo oczy dziewczyny, aż zabłyszczały się radośnie, a po chwili już zapewniała go, że nie opowiada wcale głupot, co sprawiło, że tym razem to on poczuł się trochę lepiej sam ze sobą.
Gryfon wpatrywał się w dziewczynę, w to jak pożera wzrokiem każdy, nawet najmniejszy płatek śniegu, który opadał na ziemię. To jej wręcz dziecięce zafascynowaniem świata, zafascynowało również blondyna.
-Chodź ze mną na bal- Wypalił po chwili milczenia. Dopiero kiedy dotarło do niego, jak bardzo niegrzecznie mogło to zabrzmieć sam speszył się lekko.
-To znaczy...jeżeli nikt ciebie jeszcze nie zaprosił, to byłby dla mnie zaszczyt gdybyś zechciała pójść ze mną- Poprawił się szybko posyłają puchonce lekko zakłopotany uśmiech. Nie chciał, aby ta pomyślała, że usiłuje na niej wymóc co kolwiek. Czemu akurat jej złożył tę propozycję. Może dlatego, iż czuł, że z nią znajdzie płaszczyznę do wspólnej rozmowy, a może wolał pośpieszyć się z wyborem partnerki na bal, nim zrobi to za niego ojciec, który od jakiegoś czasu ambitnie poszukiwał mu odpowiedniej kandydatki, która w przyszłości mogłaby zasilić szeregi Greengrassów.
Viviene Woolf
Hufflepuff
Viviene Woolf

Kamienny parapet - Page 20 Empty Re: Kamienny parapet

on Wto Sty 22, 2019 8:15 pm
Dziewczyna drgnęła, myśli powoli zaczynały przepływać małym strumykiem przez jej głowę, a chwilowa acz mocna fascynacja tańczącymi płatkami śniegu zaczęła mijać. Powoli, wręcz irytująco wolno zwróciła swoją twarz ku chłopakowi. Jej serduszko jeszcze bardziej przyśpieszyło swój rytm, jednak tym razem nie był to zapierający dech w piersiach widok lub zwierze, lecz słowa Gryfona.
Fakt, faktem słyszała coś o balu, który odbyć miał się w zamku jednakże nie planowała na niego iść. I nie, nie chodziło o to, że nie lubi takich imprez. W tym aspekcie akurat było całkiem na odwrót, bardziej chodziło o brak partnera. Cóż nie wielu chłopców chciało by umówić się z dziewczyną, której ulubionym tematem są rośliny czy krwiożercze zwierzęta zamieszkujące Zakazany las czy całkiem inne zakątki świata.
Oczywiście Rudolf był niezwykle miłym młodym mężczyzną, Viv widziała w nim dobrego rozmówce, który zdawał się ją rozumieć, a co lepsze miał podobne poglądy co ona. Mimo, że jego umysł był bardziej otwarty na nowości i zmiany. Mimo, iż nie rozmawiali zbyt długo to jednak bardzo szybko zdołał ją sobą zainteresować.
- Echm...ta..znaczy...ehm jesteś pewny? - nie miała zielonego pojęcia co powiedzieć, jeszcze nigdy nie była w takiej sytuacji. A najgorsze było w jej zachowaniu to, iż bardzo chciała iść na bal lecz w jej głowie pojawiła się żółta lampeczka. Zaczęła myśleć czy aby chłopak nie robi sobie z niej żartów. W sumie nie był by to pierwszy przypadek w karierze Viviene.
Zmarszczyła nos i lekko pochyliła się do przodu.
- Nie pytasz mnie dla zabawy? - musiała to wiedzieć.


Kamienny parapet - Page 20 Snow
Rudolf Greengrass
Gryffindor
Rudolf Greengrass

Kamienny parapet - Page 20 Empty Re: Kamienny parapet

on Wto Sty 22, 2019 8:50 pm
Chłopak uderzył prosto z mostu, nie zastanawiając się nawet przez chwilę nad tym czy dziewczyna się zgodzi, oraz nie myśląc o tym jak głupio poczuje się w momencie, kiedy ta mu odmówi. Gryfon, chociaż nie wyglądał na typowo dobrze urodzonego czarodzieja, bez wątpienia pewne cechy pychy w sobie posiadał. Dlatego, tak bez ceregieli zaprosił ledwo mu znaną dziewczynę na bal. Nie brał pod uwagę, że ta może mu odmówić, bo przecież...hej był Greengrassem, rzadko kto mu kiedy odmawiał. I chociaż starał się walczyć z tą paskudną cechą, niestety często z nią również przegrywał.
Zdziwienie dziewczyny sprawiło, że tym razem to jego serce zabiło szybciej. Czyżby właśnie miał usłyszeć odmowę, ktoś już ją zaprosił? byłaby to naprawdę wielka strata dla niego. Całe szczęście nie usłyszał tego złego słowa "nie" zamiast tego słyszał i widział wyraźne niedowierzanie, a to już samo w sobie było w stanie mu powiedzieć dużo o dziewczynie. Najwyraźniej nie wszyscy traktują ją poważnie.
-Jak niczego do tej pory- Naprawdę chciał spędzić z nią bal, poznać trochę bliżej, zatańczyć z kilka razy, zjeść coś dobrego. Bale czy bankiety niestety nigdy nie kojarzyły mu się zbyt dobrze. Co więcej nie był nawet wielkim zwolennikiem tego typu splendoru. A wszystko przez to, iż przyjęcia organizowane w jego domu toczyły się sztywno ustalonymi zasadami. Czasami gryfon odnosił wrażenie, że jest w stanie obrazić kogoś nim się odezwie, co też często się zdarzało.
-Czemu miałbym sobie żartować. Naprawdę proszę cię, abyś wybrała się ze mną na bal.- Można by mu zazdrościć, zaprosił dziewczynę bez najmniejszego zająknięcia. Był przy tym pewny siebie, ale jednocześnie dawał dziewczynie możliwość odmowy. Może niektórzy mogliby brać z niego przykład, a może właśnie powinien był wykazać się odrobiną pokory.
Viviene Woolf
Hufflepuff
Viviene Woolf

Kamienny parapet - Page 20 Empty Re: Kamienny parapet

on Sro Sty 23, 2019 8:45 am
Vi otaksowała chłopaka wzrokiem, nie wydawało jej się by kłamał. Jednak lekka obawa i niepewność nadal pozostawała w jej sercu i głowie. Dziewczyna nie należała do osób skrajnie naiwnych, lecz zdarzało się iż ufała komuś kto później okazywał się niegodny owego zaufania. Uczyła się na błędach jednak czasami nieświadomie, z dobroci serca powielała niektóre błędy. Czego później bardzo żałowała.
Co do blondyna, głosik w jej głowie podpowiadał, iż nie musi się martwić przecież był z domu, który cenił sobie honor. Gryfoni raczej nie należeli do osób lubujących się w kłamstwie i zabawą uczuciami innych osób. Ta czasami przesadna wiara w ludzi nie raz i nie dwa gubiła dziewczynę. Doskonale to wiedziała jednak nie chciała odtrącać zaproszenia, najzwyczajniej w świecie nie chciała go urazić.
- Jeżeli mówisz szczerze - rozchmurzyła się - to z chęcią z tobą pójdę. Jak sam pewnie się domyśliłeś nie mam zbyt wielu propozycji - zaśmiała się melodyjnie. Nie potrafiła opanować szerokiego uśmiechu. Lekko zawstydzona swoim entuzjazmem odwróciła oczy od młodzieńca.
- Mam nadzieję, że będziemy się dobrze bawić - dodała wybiegając myślami do balu, który niedługo miał się odbyć. Oczywiście zaczęła zastanawiać się również nad suknią. Dopiero po chwili zrozumiała, że nie posiada w swojej garderobie nic eleganckiego. No to klops - przebiegło jej przez myśl.


Kamienny parapet - Page 20 Snow
Rudolf Greengrass
Gryffindor
Rudolf Greengrass

Kamienny parapet - Page 20 Empty Re: Kamienny parapet

on Sro Sty 23, 2019 8:33 pm
-Nigdy bym nie śmiał oszukać w tak ważnej sprawie- Odpowiedział jej uśmiechając się lekko, a kiedy usłyszał jej zgodę, na jego ustach pojawił się jeszcze szerszy uśmiech. Więc jak widać, nie będzie musiał się martwić o to, że jego kochany ojczulek znajdzie mu towarzyszkę na bal z tak dobrego domu, że całą zabawę nie będzie się odzywać. Jeżeli miał być szczery sam ze sobą, nie bardzo pociągało go towarzystwo kobiet, które również były czystej krwi, oraz pochodziły z dobrego domu. Były dla niego nudne, a może nawet nijakie. Przeważnie gadały o sobie, i o tym co wyczytały w jakiś najnowszych wydaniach czarownicy. Rudolfa takie życie nie bardzo interesowało. Chciał poznawać znacznie ciekawsze aspekty ludzkiego życia. Takie jakie właśnie zdradzała mu Viviene.
-Aż się dziwię czemu. Wydajesz się być naprawdę sympatyczną kobietą- Chociaż z drugiej strony gdyby się nad tym zastanowić mogło to być wcale nie dziwne. Ludzie bardzo często nie chcieli poznawać drugiej osoby. Przechodzili obojętnie obok niej, albo co gorsza, jeżeli konkretny osobnik nie potrafił wpasować się do tej szarej paćki, którą tworzyli ci wszyscy mało interesujący ludzie, dostawał od razu nalepkę "dziwak" i raczej nikt z nim nie chciał się zadawać. Rudolf lubił dziwaków, wszystkich tych, którzy mieli nie codzienne zainteresowania. Potrafili wówczas popatrzeć na świat z trochę innej perspektywy, a to otwierało przed nim drogę do rozmowy.
-No to...jesteśmy umówieni- Powiedział po czym zeskoczył z parapetu. Odwrócił się do dziewczyny i skłonił się lekko przed nią, po czym zaczął powoli odchodzić, zostawiając jedynie na parapecie książkę. Zapomniał o niej? a może była to zaczepka do tego, aby jeszcze kiedyś porozmawiać...kto wie
z/t
Viviene Woolf
Hufflepuff
Viviene Woolf

Kamienny parapet - Page 20 Empty Re: Kamienny parapet

on Czw Sty 24, 2019 2:44 pm
Dziewczyna uśmiechnęła się tylko na słowa chłopaka. Nie czuła potrzeby by odpowiadać, sądziła iż wszystko już został powiedziane. Jej oczy ponownie zwróciły się w kierunku krajobrazu. Miała ochotę wyjść ze szkoły i chodź chwilę pobyć na świeżym powietrzu. Bardzo lubiła rześkie, zimowe powietrze. Nawet jego odrobina sprawiała, iż czuła się znacznie lepiej. Nagle spostrzegła, iż chłopak zszedł z parapetu. Nie chciała zatrzymywać swojego towarzysza, gdy ten powoli zbierał się do odejścia. W sumie ona także powinna iść dalej i rozkoszować się otaczającym pięknem zimowej aury.
Nagle dostrzegła, iż blondyn zostawił swoją książkę. Pierwsze co przyszło jej do głowy to krzyknięcie za nim. Być może zapomniał o niej, ale po chwili zrezygnowała z tego pomysłu. Ponieważ chłopak praktycznie zniknął z jej oczu to też postanowiła zabrać ją i przy najbliższej okazji zapewne zwróci zgubę.
Z drobnym uśmiechem i tomiszczem w ręku pomaszerowała w swoją stronę.
[z/t]


Kamienny parapet - Page 20 Snow
Sponsored content

Kamienny parapet - Page 20 Empty Re: Kamienny parapet

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach