CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Ventus Zabini [uczeń]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
avatar
avatar
Zwracaj się do mnie : Ven

Cytat : Come on baby, let's ride | We can escape to the great sunshine

Punkty doświadczenia : 14

Punkty życia : 87

95

Czystość krwi : Czysta

Sakiewka : 37 g, 12 s, 28

Gif :

Różdżka : Cis, sierść wilkołaka, 11,5 cala


Slytherin

PisanieTemat: Ventus Zabini [uczeń]   Sro Lis 12, 2014 9:16 pm

Tekst alternatywnyImię i nazwisko: Ventus Aaron Zabini
Imiona i nazwiska rodziców: Victor Zabini (pracownik Biura Bezpieczeństwa) i Eleonore Carrow
Data urodzenia: 4 kwiecień 1962
Miejsce zamieszkania: Keighley, niewielka posiadłość z ogrodem.
Status majątkowy: Bogaty
Czystość krwi: czysta
Dom w Hogwarcie: Slytherin
Różdżka: Cis, sierść wilkołaka, 11,5 cala, średnio elastyczna.

Wzrost: 180
Waga: 77 kg
Kolor włosów: ciemnobrązowe
Kolor oczu: zielone

Bogin:
Gdy ponownie zmierzył się z Boginem znowu zobaczył siebie, ale ten Bogin zaczął zmieniać się i zmieniać, aż pojawił się jego ojciec i tak ciągle i ciągle. Pojawiał się Ventus, który zamieniał się w swojego ojca. Nie chciał tego oglądać. Ten widok powodował u niego paraliż. Zamieniasz się w niego, jesteś nim i nic tego nie zmieni. Odpychaj ludzi i poniewieraj nimi. Bądź bestią!

Amortencja: jaśmin, stare książki, błoto, staw

Widok z Ain Eingarp:
Wszedł powoli, ostrożnie, z widocznym dystansem do pustej, chłodnej sali, w której nie było nic oprócz lustra. Podszedł do niego i gapił się na płachtę, którą zostało przykryte. Złapał za kawałek szmaty zastanawiając się, co by tam dostrzegł? Zapewne on przekazujący wartości rodziny, on na wysokim stanowisku w Ministerstwie, tak jak chciał jego tata, albo on będący gwiazdą Quidditcha, on... Nie chciał być tym, którego chciał ojciec.
Pociągnął za szmatę.
Zamknął oczy.
Co zobaczy?
Czego chciał?
Tam jest odpowiedź na wszystko...
No dalej Ven, otwórz swoje zielone oczy i popatrz na swoje pragnienia. Dalej kochanie, wiem, że potrafisz…
Otworzył oczy i spojrzał w tafle zimnego, chłodnego lustra. Dotknął go patrząc na siebie. Na swoje odbicie, które z szyderczym uśmiechem machało do niego... Chwila i chłopak rozmazał się jak sen znikając. Po chwili znowu się pojawił i ponownie się rozmazał pozostawiając lustro puste na kilka chwil.
Spojrzał za siebie słysząc kroki nauczycieli. Cicho westchnął, złapał znowu szmatę, którą przykrył lustro, schował się za nim i poczekał, aż oni odejdą, a gdy kroki ucichły uciekł do swojego dormitorium.
Chciał zniknąć?
Chciał zostać wymazany jak ołówek na papierze?


Podsumowanie dotychczasowej nauki w Hogwarcie:
Ven nie przykładał się do nauki na samym początku. On miał w głowie dręczenie słabszych, unikanie odpowiedzialności, co było dla niego naprawdę łatwe, bo niezły krętacz i cwaniak z niego na początku był. Nie ma też uprzedzeń na tle krwi, ale tylko dlatego, że jego rodzina ma. Będąc dzieciakiem myślał, że w szkole zdobędzie trochę więcej uwagi innych. Przeliczył się i zamknął w sobie unikając kontaktów z ludźmi.
Dobrze mu szło na OPCM, eliksirach oraz zaklęciach i urokach. Nadal ma kłopoty z transmutacją.
Uczył się przeciętnie do końca piątego roku szkolnego, ale od nowego chciał zacząć się lepiej uczyć. Zapisał się na więcej przedmiotów i zaczął bardziej siedzieć w książkach.

Przykładowy post:

Mając 11 lat jak każdy czarodziej, wsiadł do łódki, która prowadziła do zamku. Widział jak jego bliźniaczka była z tego niezadowolona, ponieważ jej włosy nie lubią wilgoci. Przewrócił swoimi zielonymi oczami słuchając żalów siostry. Szybko zyskała grono "oddanych" przyjaciół w pociągu, niestety on nie. Był skazany na siedzenie wśród bandy koleżanek siostry słuchając ich dziwnej, obcej i kosmicznej mowy. Wysłuchał słów profesora, a potem wszedł do wielkiej sali. Widział jak jego koledzy i koleżanki zbijają się w ciasne grupki, jak się boją selekcji, która nastąpi. Uwaga, uwaga! Teraz czas na przypieczętowanie świnek dyrektora. Zawsze w ten sposób mu się to kojarzyło. Naklejano tu etykiety na każdego z nich - Ślizgon - okrutny i fałszywy, Gryfon - przyjacielski i brawurowy, Krukon - inteligenty i... nie wiedział jaką cechę oprócz tego mieli, Puchon - pomocny i miśkowaty. Oczywiście będąc dzieckiem nie widział tego w ten sposób. Nigdy nie był na przydziale do domu. Wiedział tyle, co mu opowiadał tata, a raczej jego siostrze. Nienawidził tych etykietek. Jak w chłodni rzeźnika - zdrowe, chore, na sprzedaż, na własny użytek. On szedł przez salę na samym końcu, nie pchał się pod scenę przy stole nauczycieli, nie potrzebował oglądać tej szopki. Stał z tyłu i patrzył jak jego siostra siada na krzesełku, jak tiara zasłania jej niebieskie, chłodne oczy, jak na jej ustach pojawia się pewny siebie, chytry uśmiech.
Uśmiech, który odziedziczyła po ojcu. Była pewna, że trafi do Ślizgonów i nie minęła sekunda, a tiara wykrzyknęła brytyjskim akcentem "Slytherin!". Nadeszła kolej na niego. Na Ventusa Arrona Zabiniego, na chłopca, który nie był pewny swojej przynależności. Czuł, że nie pasował do żadnego z domów, że był inny niż wszyscy, ale on musiał trafić do Slytherinu. Tiara milczała, miał wrażenie, że zaraz wyrzuci go stąd i każe zniknąć na zawsze, ale po chwili odezwała się. Nagle ten głos zmroził mu krew w żyłach, sprawił, że na jego plecach pojawiła się gęsia skórka rozchodząca się na policzki. Od tego zależał jego los. Czy Pan Losu będzie dla niego łaskawy i pozwoli żyć spokojnie?
Hmm... zastanawiające. Wielu Zabinich już przewinęło się przez to miejsce. Każdy był taki sam. Taki jak twoja siostra, ale ty jesteś... inny… — usłyszał jakby w głowie. Ciągle szeptał do siebie "proszę do Slytherinu, proszę o Slytherin". — Nie pasujesz tam — usłyszał i drgnął. — Jesteś pewny, że chcesz? — zamknął mocniej oczy mimo, że i tak nic nie widział przez tę czapkę. "Tak", szepnął i usłyszał to magiczne słowo. — Slytherin.


TERAZ

Otworzył oczy i znowu był szesnastolatkiem przy stole Ślizgonów. Wzrok skierował na bandę dzieciaków, która weszła do sali trochę przemoczona. Tak, w tym roku początek września był bardzo deszczowy, lało, wiało, gwizdało i szczypało w nosy, a mimo to kazano tym dzieciom przepłynąć jezioro Hogwardzkie. Widział w ich oczach obawę przed selekcją, widział jak wzbijają się w ciasne grupki, aby dodać sobie trochę ciepła i większej pewności. Już teraz widział kilka osób, które na bank trafią do jego domu, kilka osób do Gryfonów. Dwa domy, które odznaczają się na tle innych, dwa domy, które pokazują tą dziwną, charakterystyczną pewność siebie, że nie trudno jest ich przegapić w selekcji świnek dyrektora. Rozejrzał się patrząc na swoich kolegów z domu... kolegów? Nie, to źle powiedziane, popatrzył na osoby, które należą do tego samego domu, co on. Każdy z nich miał zabawę z przyglądania się dzieciakom z selekcji, śmiali się, drwili i szukali nowych ofiar do zabawy. A Ventus? Ventus siedział wśród nich, grzebał w talerzu i słuchał tych głupich tekstów. Jednak nie miał ochoty na to, aby tu siedzieć, aby patrzeć na etykiety, aby patrzeć jak Ślizgoni rzucają złośliwe spojrzenia w stronę Domu Lwa, jak przechwalają się między sobą, że zdobędą w tym roku Puchar Domów i Puchar Quidditcha.
Quidditch... tak. Ven uwielbiał ten sport, nie dlatego, że lubił mecze, lubił różne drużyny, ale dlatego, że mógł się wyżyć, mógł rozbijać tłuczki o innych graczy, pokazywać swoją siłę i złość. Był pałkarzem i to nie najgorszym. Może postura tego nie pokazywała, ale był naprawdę silny. Spojrzał na dyrektora, który jak co roku witał uczniów przemową i innymi pierdołami. Nie słuchał. Znowu skupił się na jedzeniu, czekając aż będzie mógł coś zjeść i wyjść z tego miejsca kierując się do lochów. Rozpoczęcie roku szkolnego, pierwszy jego dzień był jedynym dniem kiedy Ven pragnął znaleźć się w lochach. Zwykle nie siedział tam zbyt długo i często. Starał się ograniczyć to miejsce do minimum, bo bał się, że zarazi się ślizgawką jak nazywał chorobę, którą mieli Ślizgoni. Chodzi o ich wredne nastawienie do wszystkich i wszystkiego. Miał wrażenie, że to właśnie miejsce, gdzie mieszkają tak często sprawia, że się tak zachowują. Chociaż wiedząc, że większość z nich pochodzi z czystokrwistych rodzin podejrzewał, że są tacy jak jego ojciec. Dlatego też nie lubi tego miejsca. Za bardzo przypomina mu jego własny dom. Gdy już mógł iść do lochu znalazł się tam pierwszy, wszedł do swojego dormitorium i schował za kotarą na łóżku. Tekst alternatywnyGapił się jakiś czas w baldachim i nie myślał o niczym. Nie miał właściwie o czym myśleć, to miejsce mimo tej znikomej wolności przytłaczało go okropnie. Usłyszał jak do pomieszczenia wpada czterech chłopaków. Zignorował ich jednak, ponieważ mimo że żył z nimi już 5 lat nie znał ich imion, ani nazwisk. Nie był nawet pewny, czy ktoś z nich jest od niego starszy, czy też nie.




Ostatnio zmieniony przez Ventus Zabini dnia Sro Paź 10, 2018 6:04 pm, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://magiclullaby.forumpl.net/t766-ventus-zabini-uczen http://magiclullaby.forumpl.net/t776-rozwoj-postaci http://magiclullaby.forumpl.net/t3044-skrytka-8201 http://magiclullaby.forumpl.net/t896-hex-vena?nid=3#p10068 http://magiclullaby.forumpl.net/t2789-dziennik http://pl.magiclullaby.wikia.com/wiki/Ventus_Zabini
avatar
avatar
Zwracaj się do mnie : Krwawe Zwycięstwo

Cytat : Bite off the venomous head. Follow the chemical scent

Punkty doświadczenia : 637

Punkty życia : 100

390

Czystość krwi : Czysta

Sakiewka : 51g 51s 17k

Gif :

Różdżka : cis, szpon hipogryfa, 12 cali


Oczekujący

PisanieTemat: Re: Ventus Zabini [uczeń]   Czw Lis 13, 2014 10:04 pm





Rain down
from a great height
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://magiclullaby.forumpl.net/t254-uczennica-c http://magiclullaby.forumpl.net/t548-c http://magiclullaby.forumpl.net/t360-skrytka-269 http://magiclullaby.forumpl.net/t238-prychajaca-poczta-panny-rockers#239 http://magiclullaby.forumpl.net/t2891-pachnie-swiezoscia#46324 http://pl.magiclullaby.wikia.com/wiki/Caroline_Rockers Online
 
Ventus Zabini [uczeń]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Nie drażnij śpiącego smoka! A na pewno go nie podrywaj..
» [uczeń] Sahir Nailah
» [uczeń] Colette Warp
» Gilderoy Lockhart [uczeń]
» [uczeń] Regulus Black

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Magic Lullaby :: Biblioteka :: Kroniki :: Uczniowie :: Ventus Zabini-
Skocz do: