Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!


CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Giotto Nero

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Giotto Nero
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Giotto Nero   Wto Lis 11, 2014 12:59 am

Imię i nazwisko: Giotto Nero
Imiona i nazwiska rodziców: Angelina (Hunter) Nero (matka - półkrwi), Giovanni Nero (ojciec - czystej krwi)
Data urodzenia: 28 października 1961 r.
Miejsce zamieszkania: Liverpool, dom na obrzeżach miasta - ojciec pracuje w brytyjskim Ministerstwie Magii, matka zajmuje się domem
Status majątkowy: Bogaty
Czystość krwi: Półkrwi
Dom w Hogwarcie: Slytherin
Różdżka: Cis, kieł alpy, 13 cali, sztywna

Wzrost: 1,86 m
Waga: 80 kg
Kolor włosów: Brązowe (pod światło mogą się wydawać ciemnym blondem)
Kolor oczu: Zmienne - w akcie urodzenia ma wpisane brązowe. Niegroźna mutacja genetyczna, która powoduje losowe zmiany kolorów obu tęczówek. Od czasu do czasu pojawia się ona w rodzinie Nero, ostatnio takową miał pradziadek Giotto i jest ona po prostu zapisana w genach, aczkolwiek rzadko kiedy się ujawnia. Ot zwykła mutacja nie mająca wspólnego nic z metamorfomagią.

Bogin: Martwi najbliżsi - rodzice, dziadkowie, kuzyni, brat czy też osoby mu bliskie, jak np. ukochana. Gdy to widzi, czuje się bezsilnie, paraliżuje go strach oraz nie jest w stanie nawet w żaden sposób się odezwać czy nawet ruszyć. Już raz to przeżył, dlatego zna te uczucie bardzo dobrze i nie jest w stanie w żaden sposób go zwalczyć.
Amortencja: Zapach otwartego morza, dojrzewających pomidorów, zielonej herbaty, ciastek czekoladowych, koperku oraz Klątwy Barnabasa.

Widok z Ain Eingarp:
Każdy przeglądał się w lustrze, to pewne. Jedni robią to przypadkiem, inni zwracają starannie uwagę na swój wygląd. Jeszcze inni próbują się czegoś doszukać w samym sobie, żadne lustro nie jest jednak tak niezwykłe jak Ain Eingarp. Przedmiot ten ukazuje to, co w głębi duszy i serca każdy z osobna chce zobaczyć. Może to być wszystko, nie może to być jednak nic, wszakże każdy z nas czegoś pragnie. Nie inaczej było z Giotto, który postanowił stanąć oko w oko z własnym "ja", chcąc samemu się przekonać, czy tak naprawdę zależy mu tylko na starszym bracie. Pewien siebie stanął przed magicznym lustrem i po prostu patrzył. Z początku, zauważył tylko to, co znajdowało się w jego otoczeniu, w realnym świecie, po dłuższym wpatrywaniu się, zobaczył swojego brata. Wyższy o kilka centymetrów, powoli zbliżał się do swojego braciszka, żeby go w końcu lekko popchnąć. Jakaś magiczna moc w istocie zadziałała wtedy i Nero naprawdę został przez coś lekko posunięty do przodu. Zdziwiony, a zarazem z małą iskierką nadziei, obrócił się za siebie... Nic nie zobaczył. Tylko puste pomieszczenie. Tak... to nie było możliwe, a jednak przez chwilę wydawało się tak bardzo prawdopodobne. Brunet zawiedziony postanowił raz jeszcze spojrzeć na swoje odbicie i iluzje, jaką wytworzy odczytując jego serce. Rozszerzył źrenice i instynktownie lekko otworzył usta ze zdziwienia. W odbiciu zobaczył nie tylko swojego starszego brata śmiejącego się razem z rodzicami, ale również jakąś kobietę, która trzymała w rękach dziecko owinięte w jakiś kocyk. Serce przyspieszyło mu momentalnie, a on sam ujął kawałek koszuli w dłoń i ścisnął ją, nie mogąc nadziwić się temu widokowi. W tle udało też się dostrzec jakiś puchar, który po dłuższym przypatrzeniu się, wyglądał na Puchar Świata w Quidditcha, jednakże Giotto dłużej patrzył na tę kobietę i to dziecko, które mimo zamazanych twarzy, wydawały mu się bliższe, niż jego rodzina śmiejąca się obok...

Podsumowanie dotychczasowej nauki w Hogwarcie:
Jeśli ma rozpocząć śledztwo dotyczące jego brata, to z pewnością musi umieć po pierwsze się bronić, po drugie węszyć, a po trzecie, nie mieć żadnych skrupułów. Jego magiczne umiejętności idą właśnie w tym kierunku, jednakże nie zapomina o tym, by zdać z pozostałych przedmiotów. Oceny z OPCM i Zaklęć są najlepsze, bo wybitne. Zaklęcia miał od samego początku na tym poziomie, OPCM wskoczyło mu dopiero na trzecim roku z powyżej oczekiwań. Bardzo dobrze lata na miotle, w pierwszym roku osiągnął poziom powyżej oczekiwań i dzięki temu dostał się później do drużyny Quidditcha. Eliksiry miał od samego początku powyżej oczekiwań. Zielarstwo utrzymuje jako zadowalający przez całą dotychczasową naukę. Najsłabiej idzie mu z Astronomii oraz Transmutacji, gdyż do tych przedmiotów się nie przekłada i wystarczy mu nędzny. Historia Magii jest na poziomie zadowalającym od roku drugiego, gdyż w pierwszym była jeszcze nędzna. Na trzecim roku wybrał Starożytne Runy i Opiekę Nad Magicznymi Stworzeniami, z których najpierw miał oceny zadowalające, potem zaś z Run udało mu się wskoczyć na powyżej oczekiwań.
Szósty rok zaś Giotto zakończył z następującymi ocenami:
OPCM - Powyżej Oczekiwań
Eliksiry - Wybitny
Historia Magii - Nędzny
Zaklęcia - Wybitny
Zielarstwo - Nędzny
ONMS - Nędzny
Starożytne Runy - Powyżej Oczekiwań

Przykładowy post:
Liverpool to miejsce narodzin Giotto Nero. Syn pracownika Ministerstwa Magii, który edukował się w Durmstrangu i kobiety z angielskiej szkoły magii - Hogwartu, miał bogatą przeszłość. Skrywający się w cieniu zmarłego brata wykazywał równie duże uzdolnienia, co on sam. Teraz popadając w obsesję wytłumaczenia jego śmierci skupia się na wielu rzeczach, oczywiście takich, które przyczynią się do rozwikłania zagadki. Dlaczego Alaude, który miał przed sobą naprawdę świetlaną przyszłość, odszedł? Jego młodszy brat nie chcę wierzyć, że pokonała go jedynie przewlekła choroba płuc, którą z resztą sam mógł odziedziczyć. Wróćmy jednak do początku.

28 Października 1961 r.

Dzień radości w rodzinie Nero. Drugi z synów pojawia się na świecie. Niewielki, ale z pewnością już wtedy pełny magicznej mocy. W tamtej chwili daleko mu do bycia 80-kilogramowym mężczyzną o 186 centymetrach wzrostu. Rodzice jednak wierzą, że będzie wraz ze swoim bratem, wybitnym czarodziejem. Ponadto już był dla nich wyjątkowy od chwili w której trzymali go w swoich objęciach.

- Spójrz w jego oczy - szepnęła zatroskana kobieta, która właśnie po raz drugi została matką. Tuliła niemowlę, jakby miało jej zaraz uciec, a na twarzy zaskoczenie z powodu zauważonej anomalii.
- Przecież są brą... - przerwał nagle Lionel - zielone? Co się dzieje? - pytanie to było kierowane raczej w przestrzeń, gdyż ciężko było na nie racjonalnie odpowiedzieć. Magomedyk stojąc nieopodal podjął się jednak tej próby i obejrzał dziecko.
- To nic poważnego. Taka po prostu uroda państwa syna. Wpiszemy, że są brązowe, ale trzeba się zwyczajnie dostosować do tego i nie zwracać większej uwagi - stwierdził z uśmiechem i odszedł. Może i uspokoiło to pana Nero, ale za to matka, bo taka i jej rola, pozostała ze swoimi niepokojem jeszcze przez jakiś czas, aż do chwili, gdy nie przyzwyczaiła się do tej zmienności. Umiłowała też sobie częste tulenie swojego dziecka, gdyż miało bardzo delikatną i przyjemną w dotyku skórę. Pozostało mu tak już na zawsze, ale bardzo szybko zakończyło się okazywanie takich czułości matki wobec syna. W końcu dorastał, nie mogła zrobić z niego maminsynka.

Lata 1962-1971

Po trawie biegał znowu Giotto. Nauczony chodzić zaczął poznawać świat, jak każdy dzieciak. W sumie ze sportem miał do czynienia zawsze. W późniejszych latach, również dbał o swoją sylwetkę. Może za to podziękować rodzicom, którzy od małego ingerowali w jego rozwój fizyczny, wysyłając go na różne zajęcia sportowe, począwszy od piłki nożnej, skończywszy na karate tradycyjnym. Jako czarodzieje postępowi oraz znający wiele mugolskich rodzin czy czarodziejów, postanowili integrować syna także z tą drugą społecznością, dzięki czemu nie jest mu obcy ani świat magii, ani świat zwykłych ludzi. Taki rozwój z pewnością wpływał na niego w określony sposób. Teraz czas przejść do wrażenia jakie sprawia. Poważny wyraz twarzy - po ojcu, lekko lekceważący styl bycia - po starszym bracie, ładny, acz bardzo rzadko spotykany uśmiech - po matce. Tak było i wciąż jest. Giotto wiecznie ścięty na krótko i wychowywany bardzo wymagająco, był wręcz przygotowywany do tego, by być zwycięzcą we wszystkim za co będzie się zabierał.

Jesień 1972 r.

Do pomieszczenia wbiegł bardzo zadowolony Giotto, który natychmiast zaczepił swojego starszego brata, czytającego gazetę na fotelu przy kominie. Widać było, że chce się podzielić z nim jakąś nowinką, ewentualnie swoim progresem w posługiwaniu się magią. Alaude zawsze musiał wiedzieć o tym pierwszy, starszy brat był idolem najmłodszego Nero, więc chcąc nie chcąc, musiał wysłuchiwać wszystkiego tego, czego nauczył się w Hogwarcie.
- Alaude! Nauczyłem się dzisiaj zaklęcia Expelliarmus! - brat bruneta tylko uśmiechnął się lekko i powoli zaczął wyciągać swoją różdżkę. Sekundę później został jej pozbawiony, dzięki nowej technice Giotto.
- Brawo braciszku, jeszcze trochę i będziesz lepszy ode mnie. - odparł spokojnie, z lekkim uśmiechem na ustach starszy brat.
- To nie możliwe, nikt nie jest od ciebie lepszy. - uśmiechnął się lekko Giotto, siadając na sofie w pokoju wspólnym.
- Jeszcze nie jest... - mruknął sam do siebie blondyn, aczkolwiek młodszy Nero mógł to usłyszeć.

Hogwart - lata nauki

Warto zacząć od tego, że Shad (Shadow - ksywka) to bardzo mroczna osobistość Hogwartu. Zacznijmy od początku. Jest strasznie ponurym człowiekiem, rzadko komuś udaje się wywołać uśmiech na jego twarzy. Chłopak bardzo obowiązkowy, wszystkie swoje zadania stara się wykonywać jak najlepiej. Na pewno zaliczymy go do ludzi aspołecznych i to nawet bardzo aspołecznych. Jest sprytny, błyskotliwy w swoim działaniu, nie ma chyba tak naprawdę rzeczy, która potrafiłaby go zaskoczyć czy wywołać jakieś bardziej skomplikowane uczucia niż chęć zniszczenia. Dodatkowo jest małomówny, bije od niego subtelny chłód. Na plus na pewno idzie jego spokój ducha, jak do tej pory nie zdarzyło się, aby ktoś go wyprowadził z równowagi, nikt nie zagra na jego uczuciach, nikt nie postawi mu żadnego sensownego ultimatum w walce. Na plus idzie też u niego chęć i najczęściej udzielanie pomocy współtowarzyszom, która jest dla niego jedną z najważniejszych rzeczy. No i bardzo nie lubi mieć kogoś nad sobą, to ten typ, który sam sobie jest szefem, łazi własnymi ścieżkami lubi mieć marionetki na każde skinienie i oddanych sobie ludzi, ale samemu być pod czyimś pantoflem - to zdecydowanie dla niego za wiele. Typ samotnika, aczkolwiek w miarę otwiera się na ludzi, jeśli ci potrafią do niego w odpowiedni sposób dotrzeć. Ponad wszystko szanuje zasady, historię swojej rodziny oraz jest bardzo honorowym człowiekiem. Mimo to odizolowany od świata dąży tylko do tego, by dowiedzieć się, co stało się z jego bratem. Nie ma ludzi w tym okresie. Dla niego nie istnieją. Liczy się cel, a on uświęca środki, nic więcej się nie liczy. Sprawia wrażenie kolesia, którego nikt nie chciałby spotkać w jakiejś uliczce na osiedlu. Żadnych znaczących blizn nie posiada, poza małym rozcięciem po prawej stronie brzucha, ale jego wzrok, świadczący o samej chęci zdominowania kogoś, jest już bardzo deprymujący. To wszystko czyni z niego naprawdę poważnego osobnika i wszyscy o tym doskonale wiedzą...

Lato 1976 r.

Był to ponury dzień, mimo tego, że letni. W Anglii oczywiście wzbogacony deszczem, który padał dzisiaj, aż nazbyt mocno. W środku parku, nieopodal głównej dzielnicy Liverpoolu, siedział sobie na ławce nastolatek, z przygnębionym wyrazem twarzy, pałającym wręcz smutkiem. Nic nie robił sobie z tego, że deszcz zalewa jego całe ciało i powoli zaczyna przesiąkać wodą. Chłopak rozmyślał... Wtem, z kontemplacji wyrwał go znany, nielubiany głos. To był Drew, jeden z najbardziej nieznośnych chłopaczków w dzielnicy, w której mieszkał. Nie mógł jak zwykle odpuścić okazji, żeby podenerwować kogoś z otoczenia. Tym razem padło na siedzącego na ławce Giotto. Trafił jednak w bardzo złą porę...
- Ooo, kogo my tu mamy? Jeden z tych dziwaków Nero. Idiota siedzi na ławce w środku takiej ulewy i udaje, że myśli! - rzekł w jego stronę prześmiewczo, a tępi koleżcy Drewa zaczęli się śmiać, jak również sam Drew. Nero spojrzał na niego wymownie, aczkolwiek nie miał siły zareagować na to, nie teraz.
- Nic nie powiesz? Jesteś takim samym śmieciem jak twój brat! On też się do nikogo nie... - gość nie zdążył dokończyć, gdyż powitał go mocny cios pięścią, prosto w jego krzywy nos. I od razu został złamany. Pozostali, będąc zaskoczeni rzucili się na Giotto, który jednak obalał każdego jeden po drugim, jednych obił trochę mocniej, innych mniej. Skończyło się tylko na kilku złamanych nosach i siniakach, oraz pływania mordami w kałużach. W oczach Nero widać było nienawiść, nikt nie powie o jego bracie złego słowa, tym bardziej, że niedawno umarł... Bez słowa, Giotto oddalił się od nich i poszedł w swoją stronę, rozpoczynając zupełnie inny etap swojego życia.


Podsumowując Shadow wspiął się na wyżyny swoich możliwości, skupił się tylko i wyłącznie na swojej magicznej edukacji, no i oddalił się od reszty rówieśników. Podejrzewał bowiem, że śmierć brata nie była żadną chorobą, a zwyczajnym morderstwem. Postawił sobie za cel odnalezienie sprawcy i wyjaśnienie tej sprawy, w czym pomoże mu na pewno znajomość magicznego fachu do perfekcji.


Ostatnio zmieniony przez Giotto Nero dnia Wto Paź 31, 2017 5:07 pm, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Caroline Rockers
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Giotto Nero   Czw Lis 02, 2017 9:34 pm



_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Giotto Nero
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Biblioteka :: Kroniki :: Uczniowie -