Share
Go down

Dziedziniec

on Pon Wrz 02, 2013 1:35 pm
First topic message reminder :

Cóż można powiedzieć? Kamienny plac, tu i ówdzie porośnięty przez mech. Wyraźnie wiekowe miejsce.

Re: Dziedziniec

on Pon Sty 26, 2015 12:05 pm
Obserwowała kruka, czego by nie powiedzieć, nigdy nie wiadomo, co zwierzęciu do głowy wpadnie. A jak nie zwierzęciu, to jego właścicielowi. Hogwart niestety był takim miejscem, gdzie ludzie pokroju Ievy musieli mieć oczy dookoła głowy, aby uniknąć ewentualnych nieprzyjemności. I wydania własnych sekretów oczywiście.
-Jeśli nie wróci do końca tygodnia, to bardzo chętnie skorzystam z tej propozycji.- westchnęła cicho, rozglądając się, jakby z nadzieją, że Flame jednak wyskoczy gdzieś zza krzaka i wskoczy jej na kolana.
Zachichotała cicho.
-A tak, lepiej nie zadzierać. Ale wybacz, zwierzęta lubię i nie atakuję ich. Wilkołak próbował zaatakować mnie, więc musiałam się jakoś bronić, prawda?- uśmiechnęła się słodko, co w otoczce ich rozmowy wyszło dosyć przerażająco.
Wysłuchała spokojnie słów Mathiasa, no cóż, niespecjalnie jednak się zgadzali. No cóż, bywa i tak. Ievie czarna magia nie przeszkadzała, każdy sposób był dobry, żeby pozbyć się Czarnego Pana.
-Łamaczem klątw powiadasz... Bardzo ciekawa i średnio bezpieczna dziedzina magii. Ale tak, trzeba wiedzieć, co chce się łamać i jakie będą skutki, gdy złamanie nie wyjdzie...- uśmiechnęła się delikatnie. Chyba jednak będą w stanie się dogadać.- Tak, wiem... I dobrze zgadłeś, nie interesuje mnie zwykła magia.- jej uśmiech się poszerzył, a oczy błysnęły.
Zerknęła na kruka i roześmiała się miękko, gładząc ciemne pióra. Chyba właśnie zyskała własną, ptasią przytulankę. Nie zastąpi to mruczącego grzejnika, ale i tak doceniała takie pocieszenie w wykonaniu Avernusa.



Ka­wa nig­dy nie może być za moc­na, a piękna ko­bieta - za słaba.

Re: Dziedziniec

on Pon Sty 26, 2015 11:12 pm
Zwierzak Rokkura polubił dziewczynę no i był taki jak Mathias, chciał pomagać tym, co przeżywali to, co on, więc Ieva albo znalazła sobie maskotkę do wykorzystanie albo przyjaciela.
Przytaknął na słowa Ievy odnośnie kota. Znał to uczucie, które towarzyszyło dziewczynie kiedy się rozglądała, po prostu przemilczał to i westchnął.
Uśmiech jakim obdarzyła Mathiasa Ślizgonka był conajmniej... dziwny, ale i czarodziej sam w sobie był dziwny, więc za bardzo się nie przejął tym.
- No musiałaś, głupotą by było, gdybyś tego nie zrobiła.
Pociągął nosem, nie poczuł od niej w sumie spalenizny, więc, w sumie jest bezpieczny w jego mniemaniu.
- Zgadza się, łamacz klątw, coś mało spotykanego, łatwiej o uzdrowiciela niż takiego łamacza, prawda?
Zwrócił uwagę na ten błysk, postanowił go wykorzystać.
- Skoro nie interesuje Ciebie zwykła magia, to zakładam, że moglibyśmy się razem czegoś pouczyć, hm?
Nie ukrywał zainteresowania w spędzaniu z tą dziewczyną wspólnego czasu, póki co była chyba największym kuriozum, jakie poznał w swoim życiu, trzeba próbować, tak pomyślał Rokkur.
Widząc swojego kruka zbierającego względy dziewczyny po prostu pokręcił głową i uśmiechnął się pod nosem.
- Brawo, Ievo... zdobyłaś serce mojego brata.
Zaśmiał się lekko, choć w tym śmiechu była nuta powagi, bo mimo wszystko kruk zrobił to, co Mathias chciał zrobić, choć czuł, że nie mógł i tutaj wkraczał właśnie Avernus, sprytne zagranie, bez wątpienia.


Mathias Rökkur
Niespokojne serce... klątwy... człowieczeństwo...

Re: Dziedziniec

on Wto Sty 27, 2015 12:08 am
Nie należała do osób, które wykorzystują innych, więc kruk na pewno nie zostałby jej maskotką. Uważała, że niekiedy o wiele bardziej warto przyjaźnić się ze zwierzakami niż z ludźmi.
Nie widząc swojego zwierzaka westchnęła w duchu. Coraz bardziej się obawiała, że jakiś uczeń skrzywdził jej zwierzaka. Jeśli się dowie, kto to, marny jego los. Będzie trzeba wypróbować jakieś klątwy.
Ieva miała różne dziwne pomysły i uśmiechy. Niekiedy pasowały do sytuacji idealnie, innym razem tworzyły przerażającą otoczkę... Ot różne maski tej samej osoby.
-Dokładnie. Chyba nie oberwał zbyt mocno, ale przynajmniej zostawił nas w spokoju.- skrzywiła się delikatnie na samo wspomnienie o tym wydarzeniu.
-Bo to rzadki i niebezpieczny zawód. Co nie zmienia faktu, że bardzo interesujący.- patrzyła teraz na Rokkura z wyraźną ciekawością w oczach. Czyżby pokrewna dusza?
Zaiste, bardzo interesująco byłoby zapoznać się bliżej z Matem. Taka zbieżność zainteresowań...
-Pouczyć się powiadasz...- błysk w oczach dziewczyny zdradzał, jak bardzo podoba jej się pomysł.- Dlaczego nie. Sądzę, że moglibyśmy sobie pomóc wzajemnie.- co w końcu wcale nie oznaczało, że zamierzała zdradzić mu swoje plany i sekrety. Chociaż... Może kiedyś, kiedyś.
-Względy...?- w pierwszej chwili nie zrozumiała, o co chodzi. Po chwili roześmiała się miękko.- Cóż. Nie powiem, że mnie to nie cieszy.- delikatnie gładziła czarne pióra Avernusa. Liczyła tylko na to, że jej kot nie będzie o to zazdrosny.



Ka­wa nig­dy nie może być za moc­na, a piękna ko­bieta - za słaba.

Re: Dziedziniec

on Wto Sty 27, 2015 5:20 pm
Mathias był chłopakiem niejasnym, niby był dobrym człowiekiem, ale tkwił w sobie mrok, zapewne przez to, jak żył, ale nie zastanawiał się nad tym za dużo, po prostu tak było i się z tym pogodził.
Jeśli chodzi o maski, to znał je, więc nie był zaskoczony tym, sam niekiedy z takich korzystał, choćby teraz.
Słuchał historii o wilkołaku i jedynie przytaknął na ostatnie słowa Ievy odnośnie tej historii.
Z zaciekawieniem i lekkim podziwem słuchał jej opinii o łamaczach klątw, zazwyczaj nikt nie zwracał uwagi na ten zawód, stąd też lekkie poruszenie ze strony Mathiasa, kiedy usłyszał opinię Ślizgonki. Oj mają zbliżone zainteresowania, warto to rozwinąć, czas pokaże czy będzie warto.
- Wiesz... wspólna nauka zawsze ułatwia pewne sprawy...
Powiedział to tajemniczym tonem. Może kiedyś poznają swoje własne sekrety, napewno jest za wcześnie na to, jeśli dojdzie do tego, że będą razem się uczyć pewnych rzeczy, to może wtedy się coś wydarzy, teraz jest o to zbyt ciężko, zdecydowanie, w końcu jedynie dowiedzieli się o zbieżnych zainteresowaniach.
Popatrzył na kruka.
- Spokojnie, lubi być milusiński do czasu, nie bój się o kocią zazdrość, choć nie zmienia to faktu, że masz wielbiciela.
Zaśmiał się lekko w tych słowach i spogląda w oczy dziewczyny próbując coś z nich wyczytać, pytanie czy cokolwiek wyczyta... Czarne oczy Mathiasa jedynie ujawniają zainteresowanie dziewczyną i skryty gdzieś w głębi mrok tłumiony przez dobro.


Mathias Rökkur
Niespokojne serce... klątwy... człowieczeństwo...

Re: Dziedziniec

on Sro Sty 28, 2015 2:04 am
Ieva tak naprawdę nie była ani dobra ani zła. Miała swoje cele, swoje plany i nie wahała się sięgać po wszystkie dostępne czy też mniej dostępne środki, byle je osiągnąć i doprowadzić do końca. Niespecjalnie również obchodziło ją, co inni o tym sądzili.
Praca łamaca klątw bardzo ją intrygowała. Klątwy były bardzo ciekawymi rzeczami. A odpowiednio użyte... Chociaż same studia nad urokami i klątwami dawały pojęcie, jak potężna potrafi być magia, niczym nieokiełznana, pierwotna.
-Na pewno ułatwia... Nawet wiele spraw ułatwia.- zaśmiała się cicho, zerkając na Krukona. Błyski w zielonych oczach, delikatny uśmiech na wargach... Roztaczała więcej uroku wili niż kiedykolwiek wcześniej, a to wszystko przez podekscytowanie tym, co może się wydarzyć. Zapewne wiele nauczy się od Mathiasa, ale i on będzie mógł sporo nauczyć się od niej.
-Jestem zaszczycona tym faktem.- zaśmiała się, gładząc ciemne pióra kruka.- Jest to nieco zaskakujące, nie przeczę, ale w pewien sposób mi pochlebia.- poprawiła szalik, aby zrobić ptakowi wygodniejsze miejsce na swoim ramieniu.



Ka­wa nig­dy nie może być za moc­na, a piękna ko­bieta - za słaba.

Re: Dziedziniec

on Sro Sty 28, 2015 11:26 am
Klątwy są bardzo ciekawą magią, z tego założenia wyszedł czarodziej będąc pasjonatem tego rodzaju magii stara, nieopanowana w pełni przez wielu, a i zawód w przyszłości może być bardzo ekscytujący, od znawcy klątw niewiele brakuje do bycia ogólnym znawcą magii, którym pragnął być Krukon.
Mathias niby też należał do makiawelistów swego czasu, ale w tej chwili jest w konflikcie wewnętrznym, w którym obecnie zwycięża dobro, czas pokaże czy tak zostanie czy może wpływ pewnych osób zmieni go dalej na lepsze albo zepchnie w skrzętnie ukrywany wewnętrzny mrok, dlatego uczy się pewnych technik, które mają za zadania zwiększenie panowania nad sobą. Jednak bycie emocjonalną osobą nie ułatwia sprawy.
Oby Ieva tego nie rozgryzła u Rokkura, właśnie on się tego obawia, walczył póki co z jej czarem, jednak kiedy się podekscytowała i zrobiła się bardziej czarująca... młody Rokkur nie mógł się temu oprzeć, przeklęty urok wili... raz go tak załatwiła inna półwila i się na tym przejechał, ale to jest silniejsze od niego... jeszcze za słaby umysł, ehh... on to ma szczęście, znowu ktoś go chce owinąć wokół palca... i pomyśleć, że on był kiedyś taki, myśliwy stał się zwierzyną, ale zwierzyna łatwo nie odpuści...
Przysiadł się bliżej Ievy widząc ten tajemniczy i podniecający błysk i do tego ten uśmiech, no nie mógł się oprzeć, patrzy jej dalej w oczy, czerń Mathiasa jest teraz bliżej, co z tym zrobisz, półwilo?
- Hmm... A o jakich sprawach mówimy?
Zapytał tajemniczym tonem, chciał się od niej też czegoś nauczyć, ale oczywiście nic za darmo, jak najbardziej.
Kruk usiadł wygodniej... jak to teraz wygląda... Ieva oczarowała kruka, a teraz czaruje Rokkura, dwóch braci na raz... wysoko mierzysz, Greengrass.
Dodał ciszej jeszcze Rokkur patrząc w te zielone oczy... takie podobne do tamtej półwili, może dlatego tak daje się oczarować...
- I dobrze, że schlebia, o to chodzi, prawda?
I wymiana spojrzeń trwa.


Mathias Rökkur
Niespokojne serce... klątwy... człowieczeństwo...

Re: Dziedziniec

on Czw Sty 29, 2015 9:46 pm
Zależy jakie klątwy. Ale w sumie każda klątwa jest na swój sposób ciekawa. Co potrafi uczynić człowiekowi, w jaki sposób się przenosi, jak oddziałuje z innymi klątwami i tak dalej i tak dalej... Ieva zgłębiała klątwy od tej drugiej strony, nie jak je złamać, ale jak użyć. Jak zastosować, by osiągnąć cel.
Panna Greengrass nie była makiawelistką, wcale nie. To zakładało brak uczuć wyższych czy też manipulację innymi. Kochała brata, na swój sposób kochała również rodzinę, czy swojego kota. A manipulacja innymi do niczego nie była jej potrzebna. To zdradzałoby o niej zbyt wiele. A tego nie chciała. Tak samo jak ciągłe noszenie masek było zbyt uciążliwe i zbyt upierdliwe. Lepiej więc było po prostu trzymać się od ludzi z daleka i mieć święty spokój.
Kompletnie nie miała zamiaru rozgryzać Rokkura, nie tak szybko. W końcu cała zabawa polega na owym rozgryzaniu drugiej osoby. No ale ekscytacja, fazy księżyca i inne badziewia robiły swoje. W oczach dziewczyny było widać czystą radość, więc i nie panowała nad emocjami i mocami. A to w pewien sposób rozluźniało jej samokontrolę, pozwalając drzemiącej w niej wili ukazać się na powierzchni. Oblizała nagle spierzchnięte wargi, wyczuwając tym kobiecym szóstym zmysłem, że coś się jednak zmieniło. Zielone oczy błyszczały delikatnie, nic nie robiąc sobie z przybliżającej się czerni.
-Poszukiwanie informacji... Sprawdzanie ich prawdziwości...- zaczęła wymieniać cichym, nieco mrukliwym głosem.- Wymieniać dalej?- zaśmiała się cicho.- No i obopólna wiedza... Ty wiesz jak je łamać, ja - jak rzucać...- puściła mu oczko, uradowana myślą współpracy.
Nawet w swym podekscytowaniu nie dostrzegła, że odsłoniła się, że zdjęła zwykłe bariery, zdradzając o sobie więcej, niż powinna. Cóż, w razie czego zawsze zostawało stare dobre Obliviate... Wokół zrobiło się jakby ciemniej, jakby bardziej tajemniczo.
-Chyba tak, chyba o to...- kącik ust lekko się wygiął, w tajemniczym, prowokującym uśmiechu. Coś w Rokkurze pozwalało jej zaufać mu, nie obawiać się aż tak przed ujawnieniem swych tajemnic.- Trzeba wracać... Dobranoc.- nachyliła się i lekko musnęła wargami jego policzek, zaraz się zrywając i biegnąc w stronę zamku. Chciała może ukryć tym cichy śmiech, pełen radości. Marzenia jednak się spełniają, najwidoczniej teraz będzie jej prościej się uczyć.



Ka­wa nig­dy nie może być za moc­na, a piękna ko­bieta - za słaba.

Re: Dziedziniec

on Pią Sty 30, 2015 12:33 pm
No proszę... jedna osóbka zadająca, a druga osoba łamiąca klątwy... przeciwieństwa niewątpliwie się przyciągają.
No proszę, do tego Rokkur sprawił, że pozwala odpocząć Ievie od zagrywek maskowych chociaż na chwilę... przypadek? Nie sądzę.
Ciekawe jak długo potrwa ta zabawa i czy nie poprzestanie na jedynie zabawie? W końcu jak by nie było, to Ieva zainteresowała się Mathiasem nie tylko ze względu na użyteczność, przynajmniej taką on ma nadzieję.
A może by tak zamiast uciekać od ludzi zdejmując maskę, to pozwolić chociaż jednej osobie przebywać wtedy z Tobą bez maski, co, Greengrass? Samotność nikomu w końcu nie sprzyja.
Może półwila nic nie odczuła, ale kiedy oblizywała wargi czy pomrukiwała z podniecającym głosie... to niewątpliwie osłabiało umysłową obronę Rokkura i dał się temu zniewalać mimo własnej woli, lubił to w końcu, więc się poddał.
Również zaczął szeptać z lekkim pomrukiwaniem w jej stronę.
- Hmm... Kuszące, kuszące, Ievo, ciężko odmówić takiej ofercie.
Myślę, Ievo, że Obliviate nie będzie dla Ciebie dobrym rozwiązaniem w tej kwestii, bo stracisz dużo zabawy, a może i coś więcej? Sama już zauważyłaś, że jemu można zaufać. Czarodziej słuchał Ślizgonki jak oczarowany, bo zresztą taki był, każdy jej ruch wywoływał ciarki u Rokkura, które bardzo lubił... dawno się tak nie czuł i chce tego więcej, polubił nawet tą dziwną, chwilową atmosferę, podniecało go to, może dlatego, że przebywał w mroku pomimo tego, że nie był zbrukany czarną magią... to jest dopiero unikat, oj tak.
Czując dotyk jej ust na swoim policzku... momentalnie zdębiał, praktycznie nigdy nie otrzymywał takich gestów od nikogo, nawet jeśli to był specjalny manewr perswazyjny... spodobało mu się to bardzo... i równie mocno zainteresował się Ievą, niewątpliwie będzie szukać jak najwięcej okazji do spędzania z nią czasu.
Odprowadził ją wzrokiem i z lekko maślanym spojrzeniem pożegnał ją cichym głosem
- Paaa....
I po lekkim zamyśleniu sam się udał w stronę Wież wraz z bratem Avernusem, w końcu pełni tam patrol, a obowiązki należy pełnić poprawnie. Niestety ten wieczór nie pozwoli mu się skupić na jednej rzeczy przez długi czas... Oj brawo, Greengrass, brawo, zyskałaś kogoś nietuzinkowego.


z/t x2


Mathias Rökkur
Niespokojne serce... klątwy... człowieczeństwo...

Re: Dziedziniec

on Wto Mar 10, 2015 5:20 pm
Spacerował dziedzińcem, rozglądając się po otoczeniu, dostrzegł znajomy mech, nachylił się i powąchał.
Pachnie jakoś dziwnie...?
Coś mi się wydaję, że zanosi się na burzę.
Dlaczego kiedy decyduje się wyjść na zewnątrz musi zbierać się na załamanie pogody.
Westchnął.
Pomyślał, czy by nie wrócić do pokoju wspólnego Gryfonów, położyć się na kanapie i wpatrywać w wesoło trzaskające ogniki.
A co mi szkodzi, najwyżej trochę zmoknę.
Kontynuował swój spacer po dziedzińcu, w skupieniu oglądał każdy kamień.
Pomyślał, że w nich kryje się cząstka jakiejś historii.
Myślami wrócił do swoich rodziców, mamy nie widział w zeszłe wakacje, gdyż ojciec ciągle potrzebował jego pomocy, w jednym z rezerwatów dla smoków.
Łza ściekła mu po policzku na te wspomnienie.


❤

Re: Dziedziniec

on Wto Mar 10, 2015 6:11 pm
Uwaga, uwaga! Oto idzie to kochane słoneczko. Dokąd ona zmierza? A na dziedziniec. Właściwie sama nie wiedziała po co tam szła, ale może kogoś spotka? Zawsze spotyka nowych i ciekawych ludzi. Tak jak ostatnio w sali z lustrem. Archibald... Dziwny chłopak. Oj tak, bardzo dziwny i pierwszy raz ma mieszane uczucia co do Ślizgonów. Chciałaby się przekonać, czy każdy jest taki sam. W końcu sam Archi był inny i chciałaby mu pomóc, jeszcze raz go spotkać. Co właściwie nie jest trudne, bo w końcu chodzą razem na lekcje, ale czy on by chciał, aby taka Puchonka do niego się dosiadła i zagadała? Pewnie nie. Wolałby pewnie spotkać się w jakimś miejscu, gdzie nikt ich nie zobaczy. Tam pewnie by z nią porozmawiał tak jak przy lustrach, ale czy to nie była tylko jakaś iluzja? Nie wiedziała i nie chciała teraz o tym myśleć.
W takim razie wracając do dziedzińca. Weszła na ten teren i zobaczyła naprawdę zabawny obrazek. Jakiś blondyn wąchał mech. Miała ochotę się roześmiać, ale się powstrzymała widząc, że chłopak płakał. Uśmiechnęła się. W jej towarzystwie nikt nie będzie smutny. oprócz niej samej. Przybrała ten swój zwyczajowy uśmiech i podeszła do chłopaka.
- Cześć - zawołała wesoło.- Jestem Kim, a ty? - wyciągnęła do niego dłoń.
I znowu nie pomyślała, że ta osoba mogłaby być nie chcieć z nikim rozmawiać. Może on nawet nie lubi ludzi!? Ale czy ją dotyczy nienawiść innych? No chyba nie!
Kimi jak zwykle miała pół mundurku puchońskiego. Pół ponieważ zamiast spódniczki miała spodnie, bo wręcz nienawidziła ubrań, które nie posiadały nogawek. Krawat był luźno przewiązany na szyi, bo zawsze ją duszą i nie będzie ich pod szyję zaciągać. Tak, nie było po niej widać ani trochę, że jest prefektem naczelnym, ale nie jej wina, że to ubranie ją dusi. Schludna jest tylko wtedy, gdy widzi nauczycieli.



Kim Miracle


Miły nawet dla Snape'a,
czarny kotek ML,
najsłodsza postać,
która ma oczy wszędzie i
superodlotową walentynkę.
Album.



Re: Dziedziniec

on Wto Mar 10, 2015 6:24 pm
Uśmiechnął się na dźwięk kobiecego śmiechu, zrobiło mu się tak jakoś cieplej i sam się uśmiechnął, wycierając mokry policzek mankietem szaty.
- Cześć. - na jego twarzy wykwitł łobuzerski uśmiech.
- Miło Cię poznać Kim, ja jestem Chris. - chwycił wyciągniętą dłoń dziewczyny i złożył na niej lekki pocałunek.
Ucieszył się, że przynajmniej nie spędzi kolejnego dnia na samotnych spacerach, miał nadzieję, że uda mu się z nią zaprzyjaźnić.
Emanowało z niej takie ciepło i wesołość, które tak ciężko opisać w kilku słowach.
- Cieszę się, że kogoś spotkałem, koledzy sami wyszli do Hogsmeade, te nędzne kmioty nawet słowem nie wspomnieli o tym wypadzie. Powiedz może dlaczego tak miła osóbka jak Ty spaceruje sama? - uśmiechnął się delikatnie w jej stronę.
Na sobie miał szaty Gryffindoru, krawat podobnie jak u Kim był luźno zawiązany, gdyż nienawidził zaciskać go mocniej. Miał wrażenie, że ciągle coś go dusi.
Na nogach spodnie a na to narzucona szata z godłem jego domu.
Ciekawe skąd dziewczyna ma tyle energii?


❤

Re: Dziedziniec

on Wto Mar 10, 2015 6:44 pm
Chciała już potrząsnąć jego dłonią, ale się trochę zdziwiła, gdy cmoknął jej dłoń. No cóż, znowu przyzwyczajenie do mugolskiego towarzystwa, gdzie była traktowana bardziej jak chłopak, bo żyła z nimi od małego.
Tak, Kimi jest wesołą osobą, ale tylko z wierzchu, co bardzo dobrze ukrywa. Nikt nie może zobaczyć, że czasami jest jej smutno, może i by chciała się komuś wygadać, ale nie ma komu. Jak miała to straciła. Tak bardzo tęskni za listami swojego przyjaciela, ale ma jeszcze Maxa i Simona.
Odwzajemniła niepewnie uśmiech. Trochę ją odepchnął sformułowaniem "nędzne kmioty", przecież nikt nie jest nędzny, może nie mieli okazji mu powiedzieć? Nie wiedziała, ale ona nigdy by tak nie powiedziała o swoich znajomych. Cóż, czasami tak bywa. Jedni mają takie usposobienie, a inni takie. Człowieka nie zmienisz, wystarczy mu tylko wybaczyć, a Kimi to przychodzi łatwo, ale gorzej z zaufaniem.
- Zawsze spaceruje sama - powiedziała i podeszła do jakiejś ławki siadając na niej. Po co miała stać. Znalazła kogoś i mogła z nim porozmawiać. Często spotyka dzięki takim rzeczom ciekawych ludzi. Może on też będzie ciekawy?- Ale jak tak spaceruję to spotykam ludzi i nie jestem sama, tak jak teraz - uśmiechnęła.- Teraz ty jesteś ze mną, prawda?- przeczesała swoje blond włosy targając je trochę. Niestety gumka do włosów jej pękła i teraz nie ma czym ich związać, ale jej to nie przeszkadza.



Kim Miracle


Miły nawet dla Snape'a,
czarny kotek ML,
najsłodsza postać,
która ma oczy wszędzie i
superodlotową walentynkę.
Album.



Re: Dziedziniec

on Wto Mar 10, 2015 6:51 pm
- Prawda, nie jesteś sama. Jak spaceruję to też wolę samotnie, a czasami kogoś spotkam tak jak Ciebie dzisiaj - uśmiechnął się.
Usiadł obok dziewczyny, ucieszył się, że ktoś chce z nim rozmawiać.
Ogólnie Chris jest towarzyski, chociaż czasami wolałby zaszyć się gdzieś samotnie w głuszy.
Może uda mi się z nią zaprzyjaźnić? Lubił towarzystwo miłych i otwartych ludzi.
- Jak Ci dzień mija? - spytał lekko się uśmiechając. - Mój mija całkiem przyjemnie, nawet pogoda zrobiła się ładniejsza - mówiąc to wskazał na przebijające się słońce przez chmury.
- Jesteś na prawdę śliczną kobietą. - uśmiechnął się we flirciarski sposób.
Spoglądał na Puchonkę zafascynowany, dawno nie miał okazji porozmawiać z osobą płci żeńskiej, ucieszyło go, że to właśnie na nią trafił, poczuł jak tryskająca energią Kim przelewa ją na niego i z niej wcale nie ubywa, siedzieli tak obok siebie.
Ciekawe co z tego wyniknie?
Od pierwszego wejrzenia polubił Kim.


❤

Re: Dziedziniec

on Wto Mar 10, 2015 7:46 pm
Uśmiechnęła się szeroko. Nie spodobał się jej uśmiech Chrisa, ale nie dała tego po sobie poznać. Nie miała ochoty na flirty po przygodzie z Greyem. Nie odzywał się po tym jak jej to powiedział. Zrozumiała, że był to dziwny człowiek, z którym nie powinna się widywać. Gorzej z lekcjami, na których są zawsze razem.
Przestań o tym myśleć - nakrzyczała na siebie w myślach.
- Dziękuję - powiedziała lekkim głosem nie pokazując mu, że nie lubiła płytkich komplementów.
Można być pięknym na wierzchu, a co z środkiem? Jeśli w środku gnijesz nie jesteś piękny. Jesteś zniszczony, a co jeśli ona byłaby taka, to nadal by była piękna? Uśmiechnęła się do swoich myśli. Nie wiedziała czemu o tym myślała, ale potem skupiła uwagę na chłopku. Nieświadomie mogła wyglądać na osobę, która odwzajemnia flirt Chrisa, ale ona była tylko miła - jak zawsze.
- Jest ładnie przyznam szczerze - przerzuciła włosy na jeden bok, aby mieć lepszy widok na swojego rozmówcę.- A mija trochę nudno - uśmiechnęła się.



Kim Miracle


Miły nawet dla Snape'a,
czarny kotek ML,
najsłodsza postać,
która ma oczy wszędzie i
superodlotową walentynkę.
Album.



Re: Dziedziniec

on Wto Mar 10, 2015 8:03 pm
-Może teraz minie Ci weselej, rozmowy zawsze zbliżają ludzi. - uśmiechnął się pogodnie, tak naturalnie.
Oglądał otoczenie, w oczach dziewczyny widział burzę jej myśli, pojął więc, że tak banalne komplementy to nie dla niej.
~Ciekawa osóbka, bardzo ciekawa, piękna z zewnątrz, ale jaki jest jej prawdziwy charakter ciężko zgadnąć, chyba tylko obserwując oczy drugiego człowieka można to stwierdzić. - pomyślał, na chwilę tracąc kontakt z rzeczywistością.
-Mam pomysł, pospacerujmy trochę, ruch na pewno dobrze nam zrobi i może opowiesz mi coś więcej o sobie. - zagadnął.
Pomału podnosił się z ławki, gdy już wstał wyciągnął dłoń w stronę dziewczyny.
-Ah, co jest z tą pogodą, znowu się chmurzy, czy ja zawsze muszę mieć takie chore szczęście - pomyślał trochę na głos i się żachnął, że też mu się to wyrwało.


❤
Sponsored content

Re: Dziedziniec

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach