CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Znikająca Sala

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
avatar
avatar


PisanieTemat: Znikająca Sala   Pon Wrz 02, 2013 1:34 pm

First topic message reminder :

Co jakiś czas się pojawia, by potem zniknąć. Za każdym razem zmienia swój wystrój.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
avatar
avatar
Zwracaj się do mnie : Merci

Cytat : Myślenie nie jest łatwe, ale można się do niego przyzwyczaić.

Punkty doświadczenia : 161

Punkty życia : 100

97

Czystość krwi : Mugolska

Sakiewka : 0g 0s 0k

Gif :

Różdżka : Czarny bez, skóra strzygi, 9 cali


Gryffindor

PisanieTemat: Re: Znikająca Sala   Sob Paź 24, 2015 7:01 pm

Zamrugała zdziwiona. Powinna przyjąć pozycję obronną? Rzucić szybkiego expeliarmusa? Rabastan wydawał jej się być tak miły, uprzejmy i pomocny, że aż wzbudzało to oczywiste w takiej sytuacji podejrzenia. A może była przewrażliwiona? Los niezbyt sprzyjał rudzielcowi w relacjach międzyludzkich i międzypoltergeistowych, więc z takim bagażem doświadczeń ciężko było spojrzeć na cokolwiek bez odpowiedniego dystansu. Wcześniej tak robiła i koszmarnie się to kończyło.
Powtórek ze smutnych wydarzeń nie uznawała za konieczne.
- Oh, wszyscy jesteśmy gorsi i lepsi w przeróżnych sprawach, tak działa świat. Świetnie dziergam makatki, ale z eliksirami u mnie gorzej. Czy to przez pochodzenie? Nie sądzę. A może? Być może? Jednak nie sądzę. Głupie to jest, całe to przejmowanie się tym kto skąd się wywodzi... - zamilkła, zasiadając na jednym ze znajdujących się w sali krzeseł. Przez moment wpatrywała się jeszcze w wiszący na ścianie gobelin, a następnie błękitne oczy znów wróciły do analizowania twarzy Rabastana. Zdawał się być chłodny. Słowa płynące z ust chłopaka kłóciły się z obrazem, który widziała przed sobą, ale wciąż pozostawała Mercedes Belanger. Chciała wierzyć w dobro, miłość, spokój, dobre uczynki, wybaczanie i pudding. Szczególnie na święta, elegancko przystrojony!
Tak bardzo pragnęła to wszystko naprawić. Swoje relacje z ludźmi i nie-ludźmi, których najwyraźniej zawiodła. Nie wiedziała czemu, nie wiedziała jak... to po prostu się stało. Naciskała za bardzo? Zrobiła coś nie tak?
Była zbyt ruda?
Często naśmiewali się z niej, że jest ruda.
- To bardzo nieodpowiedni i przykry temat w tych czasach, kiedy tyle zła wisi nad nami. Nawet tutaj, w Hogwarcie, ciężko czuć się bezpiecznym.
Tylko gdzie miała się podziać, gdyby szkoła zniknęła? Skazałoby ją to na siedzenie w mugolskim mieszkaniu z zakazem używania różdżki, a Londyn byłby nadal jednym z najniebezpieczniejszych miejsc, w których mogłaby się znaleźć. Ruda wiedźma brudnej krwi, niezdolna do wykonania najprostszych czarów obronnych była skazana na pożarcie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://magiclullaby.forumpl.net/t1471-mercedes-belanger-uczennica http://magiclullaby.forumpl.net/t1475-chcialbys-miec-taka-bryke http://magiclullaby.forumpl.net/t1533-skrytka-2323354654765879666 http://magiclullaby.forumpl.net/t1572-giselle-i-syfon#23247
avatar
avatar
Zwracaj się do mnie : Rabarbar

Cytat : Cytat

Punkty doświadczenia : 187

Punkty życia : 100

128

Czystość krwi : Czysta

Sakiewka : 59g 2s 17k

Gif :

Różdżka : Cyprys, 10 cali, dość giętka/zdobiona rękojeść, rdzeń z włosa banshee


Slytherin

PisanieTemat: Re: Znikająca Sala   Pon Paź 26, 2015 11:52 pm

Prawdę mówiąc Rabastan nie pomyślał o tym, że jego postawa może wzbudzić jej nieufność. Wina leżała tutaj jednak tylko po jego stronie. Zapomniał o tym, że tak pozytywne zachowanie kogoś, kto pochodził ze Slytherinu mogło zostać odebrane podejrzliwie. Zwłaszcza, jeśli skierowane było do Gryfonki, w której żyłach nie płynęła nawet kropla czarodziejskiej krwi.
Jej słowa były doprawdy ciekawe, a także całkowicie sprzeczne z tym co o niej słyszał. Nie widział w niej głupiej szlamy, która nie była godna nauki w Hogwarcie. Swymi oczyma spoglądał na miłą osobę, która pomimo swojej niezbyt ciekawej pozycji nie była zamknięta w sobie dziewczynką. Z jej słów jasno można było wyczytać współczucie, które skierowane było także wobec tych, którzy ją prześladowali. Doprawdy ciekawe...
-Wszystko zależy od naszych wrodzonych zdolności. Ktoś, kto urodził się z naturalną predyspozycją do eliksirów zawsze będzie lepszy od pozostałych. Nie oznacza to jednak, że w innych dziedzinach również będzie nad nimi górował. Powinnaś ćwiczyć, z pewnością przyniesie to zadowalające rezultaty, dzięki którym ukrócisz język twoim dręczycielom. Jednakże jak już mówiłem powinnaś ich ignorować i bez tego, jest to jedynie stratą czasu. - po tych słowach uśmiechnął się do niej raz jeszcze dodatkowo "poprawiając" swoją twarz. Zdał sobie bowiem sprawę, że pomimo uśmiechu jego oczy oraz pozostały niewzruszone. Na szczęście dzięki swym zdolnościom aktorskim w zaledwie chwilę poprawił swój wizerunek. Teraz nie sposób już było dostrzec w nim chłód, który kłóciłby się z jego słowami. Mercedes okazała się doprawdy interesującą osóbką i nie miał na razie ochoty kończyć tej znajomości. Była naprawdę miłą odskocznią od jego ukochanej...
-Masz rację... Nie powinniśmy poruszać takich tematów, zwłaszcza gdy nasze życie jest takie pochmurne. Może... może porozmawiamy o czymś innym. Może zechciałabyś opowiedzieć mi coś o swoich zainteresowaniach? ... Jeśli chcesz mogę to zrobić pierwszy! - nagła zmiana tematu... wydawała mu się potrzebna. Zaczęli wchodzić na grząski grunt, który mógłby się źle skończyć. Chciał przedłużyć tę konwersację, napawać się jej pozytywnym akcentem. W końcu poznał kogoś, kto nie odczuwał do niego nienawiści. Okazało się, że naprawdę potrzebował kogoś takiego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://magiclullaby.forumpl.net/t277-uczen-rabastan-lestrange#282 http://magiclullaby.forumpl.net/t594-rabastan http://magiclullaby.forumpl.net/t387-903#1143 http://magiclullaby.forumpl.net/t281-saraneth#291
avatar
avatar
Zwracaj się do mnie : Merci

Cytat : Myślenie nie jest łatwe, ale można się do niego przyzwyczaić.

Punkty doświadczenia : 161

Punkty życia : 100

97

Czystość krwi : Mugolska

Sakiewka : 0g 0s 0k

Gif :

Różdżka : Czarny bez, skóra strzygi, 9 cali


Gryffindor

PisanieTemat: Re: Znikająca Sala   Wto Paź 27, 2015 7:32 pm

Mercedes cmoknęła z dezaprobatą dla jego wypowiedzi.
- Mam delikatne wrażenie, że czasami przeczysz sam sobie. - stwierdziła odrobinę zbita tym z tropu, ale nie wyglądała na w żaden sposób urażoną słowami chłopaka. Generalnie trudno było ją czymś do siebie zniechęcić, ale kiedy już się to zrobiło - świeć panie nad twą duszą. Teraz wesoło rozmawiali, więc Rabastan nie miał pojęcia do czego ten mały szatan był zdolny. Oczywiście rozrabiała dopiero wtedy, kiedy zdołała wreszcie zebrać się w sobie i podnieść z łóżka, no ale... lenistwo to lenistwo. Z tym nie da się walczyć. - Nie wierzę w takie głupoty jak wrodzone talenty i predyspozycje. Albo coś lubimy, albo czegoś nie lubimy... ale czy to przez to, że obdarował nas tym los, czy przez to, że wychowano nas tak, a nie inaczej? No... chyba, że widzisz przyszłość, ale to zupełnie inna sprawa.
Zmarszczyła brwi.
- Opowiadaj, chętnie lepiej cię poznam. Moje zainteresowania są dość, ekhm, "wybuchowe". Nie jestem pewna tego czy faktycznie chce ci się o tym słuchać.
Otworzyła się jakby bardziej. Na to co mówił i na to, co przekazywał. Skupiła się na tym, aby rozumieć.
Czasami ciężko było jej ich zrozumieć.
Oni. Inni ludzie. Czy wszyscy byli więksi w środku?
To wszystko było potwornie skomplikowane.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://magiclullaby.forumpl.net/t1471-mercedes-belanger-uczennica http://magiclullaby.forumpl.net/t1475-chcialbys-miec-taka-bryke http://magiclullaby.forumpl.net/t1533-skrytka-2323354654765879666 http://magiclullaby.forumpl.net/t1572-giselle-i-syfon#23247
avatar
avatar
Zwracaj się do mnie : Rabarbar

Cytat : Cytat

Punkty doświadczenia : 187

Punkty życia : 100

128

Czystość krwi : Czysta

Sakiewka : 59g 2s 17k

Gif :

Różdżka : Cyprys, 10 cali, dość giętka/zdobiona rękojeść, rdzeń z włosa banshee


Slytherin

PisanieTemat: Re: Znikająca Sala   Nie Lis 08, 2015 8:56 pm

Widząc, a także słysząc reakcję Mercedes na swoje słowa Rabastan mimowolnie się uśmiechnął. Z każdą kolejną minutą chłopak utwierdzał się w przekonaniu, że dziewczyna była intrygującą i godną uwagi. Wszelakie opowieści jakie o niej usłyszał już dawno odeszły w zapomnienie, zostały zastąpione tym, co sam właśnie zdobywał. Wiedza... W tym wypadku informacje nie miały dać mu żadnych wymiernych korzyści. Wszystko to karmiło jedynie jego duszę, spragnioną normalnej, a zarazem intrygującej rozmowy. Potyczki z Caroline oczywiście były zabawne oraz wciągające, ale zdecydowanie różniły się od wszystkich innych. Każda z nich miała na celu zdobycie przewagi, każda była swoistą walką o życie. Partia szachów, która mogła zaważyć na całym życiu obojga z nich. Lestrange nie zamierzał pozwolić kobiecie, aby wygrała i właśnie z tego powodu cały czas musiał wykorzystywać maksimum swego umysłu, co na dłuższą metę zaczynało być męczące.
Tutaj, przy pannie Belanger, wszystko wyglądało zupełnie inaczej. Rudzielec czuł się rozluźniony, można by nawet pokusić się o stwierdzenie, że był szczęśliwy. W końcu spotkał intrygującą kobietę, która nie pragnęła go wykończyć. Okazywało się, że narzeczona mocno dawała mu się we znaki. Brakowało mu czasów, w który bawił się uczuciami uczennic, niezwiązany żadnymi więzami. Czasami tak bardzo pragnął się ich pozbyć...
-Dobrze, opowiem Ci o mnie. Jednak, gdy już to zrobię, chciałbym usłyszeć coś o Tobie. Zdecydowanie chciałbym. - po tych słowach uśmiechnął się do niej ciepło, a następnie rozsiadł wygodniej na ławce. Od czego by tu zacząć... Papierosami raczej nie ma co się chwalić...
-Z zainteresowań szkolnych można wymienić transmutację oraz zaklęcia. Już od 1 roku te dwa przedmioty były moimi ulubionymi. Natomiast przechodząc w strefę bardziej prywatną... Z pewnością można stwierdzić, że lubię herbatę, w szczególności "Earl greya". Czytam wiele książek, interesuję się teatrem, pięknem natury... Dodatkowo jakiś czas temu dołączyłem do drużyny Quidditcha, więc i to można nazwać moim zainteresowaniem. Co więcej... może masz jakieś konkretne pytania, lub też sama chciałabyś mi uchylić rąbka tajemnicy na swój temat?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://magiclullaby.forumpl.net/t277-uczen-rabastan-lestrange#282 http://magiclullaby.forumpl.net/t594-rabastan http://magiclullaby.forumpl.net/t387-903#1143 http://magiclullaby.forumpl.net/t281-saraneth#291
avatar
avatar
Zwracaj się do mnie : Merci

Cytat : Myślenie nie jest łatwe, ale można się do niego przyzwyczaić.

Punkty doświadczenia : 161

Punkty życia : 100

97

Czystość krwi : Mugolska

Sakiewka : 0g 0s 0k

Gif :

Różdżka : Czarny bez, skóra strzygi, 9 cali


Gryffindor

PisanieTemat: Re: Znikająca Sala   Pon Lis 09, 2015 10:06 pm

Mercedes rzadko trafiała na osoby, które chciały o sobie opowiadać. No, inne niż szlajające się wokoło dzieci specjalnej troski, przy każdej możliwej okazji próbujące przekazać innym jak bardzo oszukało je życie i narzekające na przytłaczający system. Dziewczyna nie lubiła frajerów nie potrafiących znaleźć w swojej codzienności choć odrobinki światła - przecież sama zmagała się z przeciwnościami losu na każdym kroku, a wciąż parła do przodu jak torpeda, w głębokim poważaniu mając opinie innych.
Chciała widzieć na swojej twarzy uśmiech, swój piękny uśmiech. Poszukiwała przyjemności, historii wartych uwagi, ciekawych ludzi i wrażeń. Kochała adrenalinę. Nie lubiła gburów i innych gamoni uważających, że nie spotkało ich nigdy nic dobrego. Zawsze spotykało nas coś dobrego. Nawet, jeżeli był to pudding na dzisiejsze śniadanie.
To właśnie chciała innym pokazywać.
Cieszcie się chwilą.
Cieszcie się tym co macie.
- To absolutnie przecudownie! - klasnęła w dłonie uradowana, a źrenice błękitnych oczu powiększyły się nieznacznie, co mogło dać Rabastanowi uczucie niewątpliwej satysfakcji - zdobył jej pełną uwagę. - Uwielbiam Quidditcha! Sama zgłosiłam się do drużyny, ale nie jestem pewna tego jak poradzę sobie na boisku! - wróciła myślami do minionych wydarzeń. Szerokim łukiem ominęła niedawną sieczkę na błoniach, bo obiecała sobie dzisiaj akurat nie przejmować się tą totalną masakrą i... - Czekaj, czy to nie ty skręciłeś obrońcy Ravenclawnu nadgarstek?
Brwi dziewczyny zmarszczyły się, a jej mina wyrażała wyraźną dezaprobatę dla jego poczynań. Za ten sam mecz niedawno chwaliła Sahira, który tak uprzejmie zaniósł koleżankę z przeciwnego domu do skrzydła szpitalnego na własnych rękach! Serce na dłoni!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://magiclullaby.forumpl.net/t1471-mercedes-belanger-uczennica http://magiclullaby.forumpl.net/t1475-chcialbys-miec-taka-bryke http://magiclullaby.forumpl.net/t1533-skrytka-2323354654765879666 http://magiclullaby.forumpl.net/t1572-giselle-i-syfon#23247
avatar
avatar
Zwracaj się do mnie : Rabarbar

Cytat : Cytat

Punkty doświadczenia : 187

Punkty życia : 100

128

Czystość krwi : Czysta

Sakiewka : 59g 2s 17k

Gif :

Różdżka : Cyprys, 10 cali, dość giętka/zdobiona rękojeść, rdzeń z włosa banshee


Slytherin

PisanieTemat: Re: Znikająca Sala   Czw Sty 07, 2016 7:57 pm

Czy Rabastan lubił o sobie opowiadać? Cóż, to zależało od tego jak rozumie się to słowo. Chłopak przeważnie wolał zdobywać informacje, ale czasem, jeśli cena wydawała mu się odpowiednia, był skłonny uchylić rąbka tajemnicy. Oczywiście nigdy nie był na tyle głupi, ażeby przekazać rzeczy istotne - takie, które mogłyby przyczynić się do stworzenia mu problemów. Dość miał już tych zapewnionych mu przez matkę, z pewnością będą mu dostarczały rozrywki przez, co najmniej tygodnie. tutaj chciał czegoś innego. Pragnął zdobyć uwagę dziewczyny, wyciągnąć jej tajemnice oraz ewentualnie owinąć ją sobie w okół palca. Oczywiście nie planował tego wszystkiego na to jedno spotkanie, o nie. Miał już w głowie rozrysowany plan działania co wprawiało go w pewnego rodzaju spokój. W końcu zaczynał w pełni panować nad kolejnym aspektem swojego życia.
Widząc reakcję na słowa odnoście Quidditcha mimowolnie się uśmiechnął. W końcu znalazł jakiś punkty zaczepenia, na którym mógł ustabilizować rozmowę.
-Tak? To doprawdy znakomicie! Z chęcią zobaczę Twoje zdolności na miotle no i... - tutaj zamilkł nagle, gdy dziewczyna zadała kolejne pytanie, delikatnie kłopotliwe pytanie. Nie mógł jednak pokazać po sobie zmartwienia, musiał wybrnąć z tej sytuacji skutecznie, ale co jeszcze ważniejsze szybko. Jeśli zanadto przeciągał by odpowiedź na pewno nie uwierzyłaby mu w jakiekolwiek wytłumaczenie.
-Cóż... z przykrością muszę stwierdzić, że tak się stało. Nie było to jednak z mojej winy - stało się to całkowicie nieumyślnie. Na krótką chwilę straciłem panowanie na miotle i nim się zorientowałem uderzyłem w tego chłopaka... Zastanawiam się jak go przeprosić,  w końcu wyszła z tego dość niezręczna sytuacja. - po tych słowach przywołał na twarzy wyraz strapienia przemieszanego ze wstydem i utrzymał go na dłuższą chwilę. Następnie delikatnie uśmiechnął się do Mercedes i kontynuował rozmowę. W końcu, po dłużej chwili uznał, że na niego już czas. Pożegnał się uprzejmie z rudowłosą oraz umówił się na kolejną rozmowę.
Cóż... ten dzień nie był jednak tak zły, jak się tego spodziewał.

2x z.t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://magiclullaby.forumpl.net/t277-uczen-rabastan-lestrange#282 http://magiclullaby.forumpl.net/t594-rabastan http://magiclullaby.forumpl.net/t387-903#1143 http://magiclullaby.forumpl.net/t281-saraneth#291
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Znikająca Sala   

Powrót do góry Go down
 
Znikająca Sala
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
 Similar topics
-
» Sala operacyjna
» Sala lekcyjna nr 2
» Sala segregacji
» Neuschwanstein - Sala Tronowa
» Sala przesłuchań

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Magic Lullaby :: Hogwart :: Piętra :: II piętro-
Skocz do: