Share
Go down

Wahadło

on Pon Wrz 02, 2013 1:33 pm
First topic message reminder :

Jest to zegar, do którego można dojść z Dziedzińca. Jego ogromna jasna tarcza idealnie komponuje się z resztą zamku. Wielkie wahadło kołysze się we własnym rytmie, uczniowie mogą podziwiać dziedziniec z dość prowizorycznie umieszczonego balkonu.

Re: Wahadło

on Nie Lis 09, 2014 6:21 pm
Zastanowiła się na chwilę, co znaczyło pierwsze słowo, jakie wypowiedział. Było ono z pewnością mugolskie, bo w jej rodzinie nigdy go nie używano... Możliwe, że był mugolakiem, co akurat jej nie przeszkadzało. Fakt, że chłopak był nieżyczliwy, mógł wziąć się z jego trudnej przeszłości. Ale Carrie akurat to nie obchodziło!
-Na Merlina...-warknęła cicho. Przestała już być zarumieniona, ale ruda grzywa została. Miała już człowieka dość, mimo iż dopiero go poznała.


Re: Wahadło

on Nie Lis 09, 2014 6:28 pm
Chłopak uśmiechnął się tylko złośliwe, ale dziewczyna nie mogła tego zobaczyć, bo chłopak cały czas stał do niej plecami.
-No to mi teraz dowaliłaś...- Zażartował złośliwie i odwrócił się do niej twarzą. Popatrzył na jej grzywkę i aż nie mógł się powstrzymać od komentarza.
-Lepiej panuj bardziej nad tym bo ci tak zostanie. A wiesz... rude jest wredne. Przynajmniej tak się mówi- On osobiście do rudzielców nie miał nic. Jakoś nie miał w zwyczaju oceniać ludzi po kolorze ich włosów... wróć on po prostu wolał ich na wstępie ich do siebie zniechęcić. Nawrzucać im, chociaż sam tak naprawdę nie myślał. Oczywiście, że każdemu się zdarza o coś potknąć, ale to był Kyo. Każdy powód jest dobry do tego aby pokazać jakim to się jest złym i zbuntowanym chłopakiem z którym lepiej nie mieć nic wspólnego bo nie wyjdzie się na tym najlepiej. Z drugiej strony trzeba się zastanowić czy to nie był jakiś rozpaczliwy krzyk o pomoc... kto go tam wie.

Re: Wahadło

on Nie Lis 09, 2014 6:51 pm
Bardzo śmieszne, pomyślała. Szybko opanowała się do reszty i wróciła grzywkę do normalnego koloru. Postanowiła w ogóle się nie odzywać do tego człowieka. Mogła sobie stać, ile chciała. Ustała w pretensjonalnej pozie i obserwowała Puchona. Wiktor zawsze rozwiązywał spory milczeniem. Ciekawe, czy i jego siostrze się uda... Rozpierała ją energia, ale opanowała się... chciała pokazać, że nie jest tak łatwo ją zdenerwować, że na ogół jest cierpliwa i spokojna, ale akurat dziś trafił na jej gorszy dzień... Stwierdziła, że chłopak nie ma manier, ponieważ w ogóle się jej nie przedstawił. Dlatego też uparcie milczała. Udało jej się uspokoić do reszty i wrócić do swojego stałego stanu charakteru, jak i wyglądu.


Re: Wahadło

on Nie Lis 09, 2014 7:04 pm
Postanowiła się zamknąć. W sumie nie mogła podjąć lepszej decyzji. Chłopak ponownie odwrócił się do barierek i wyciągnął z kieszeni paczkę papierosów. Tak Kyo pali... no dziwne by było gdyby nie palił. Musiał jakoś rozładować całe to napięcie, bo w przeciwnym razie już dawno został by seryjnym zabójcą. Dziewczyna mogła usłyszeć charakterystyczny dźwięk pociągania główki zapałki o ta chropowatą część na pudełku w którym się przed chwilą znajdowała. A z ust chłopaka wydobywał się już siwy dym który rozmywał się na mroźnym powietrzu. Wbijał swoje brązowe oczy gdzieś w dal kompletnie zapominając o tym, że dziewczyna tutaj w ogóle jeszcze jest. Z jego tylnej kieszeni wystawało tylko zgięte na pół zdjęcie. Popłynął ponownie myślami w tylko sobie znanym kierunku, ale tak naprawdę nie osiadł na niczym na stałe. Po prostu jego myśli biegły oszalałe. Sprawiając, że w głowie chłopaka codziennie panował istny huragan, który nie jednego przyprawił by o porządny ból głowy. Ile razy sam tak naprawdę próbował dojść ze swoimi myślami do jakiegoś porozumienia, ale cóż każda jego próba kończyła się porażką.

Re: Wahadło

on Nie Lis 09, 2014 7:16 pm
Zmrużyła oczy z uśmieszkiem. A więc postanowili oboje dać spokój. Wyciągnęła z kieszeni gumę Drooblesa i zaczęła żuć. Patrzyła spokojnie na palącego chłopaka i zastanawiała się, co było powodem takiego zachowania się Puchona. Nie moja to sprawa, pomyślała szybko i wzruszyła ramionami do samej siebie. Żałowała, że nie poszła od razu do brata. Szczególnie, że do czegoś jej potrzebował. Popatrzyła w dół, na swoje buty, a po chwili usiadła pod ścianą, jakby w formie protestu. Patrzyła na wpeost, na ścianę, udając, że nic ją aktualnie nie obchodzi, ale czekała na jakąkolwiek reakcję tamtego.


Re: Wahadło

on Nie Lis 09, 2014 7:38 pm
Chłopak w końcu nie wytrzymał.
-Dobra... powiesz mi czego oczekujesz od mojej osoby- Powiedział, ale nawet nie raczył się do niej odwrócić. Co ona myślała, że Kyo nagle dojdzie do wniosku, że jednak trochę bez powodu tak na nią napadł. Moja kochana on już dawno do takiego wniosku doszedł, ale nie miał najmniejszego zamiaru do tego się przyznawać. Cóż potem musiał by się przedstawić i próbować nawiązać z nią jakiś kontakt, a to kompletnie mu się nie widziała. Dopalił resztkę papierosa i wyrzucił go przez balkon kompletnie nie przejmując się tym, że właśnie mógł tam przechadzać się jakiś nauczyciel.
-Nie możesz swojego niezadowolenia z tego, że ktoś ciebie obraził manifestować w jakimś innym miejscu. W miejscu gdzie kogoś to będzie interesować- Mruknął i oparł się plecami o chłodną barierkę. Naprawdę nie rozumiał co ona tutaj robiła jeszcze. Każdy normalny człowiek już dawno by zebrał swoje klamoty i po prostu sobie poszedł przed siebie.

Re: Wahadło

on Pon Lis 10, 2014 1:41 pm
Carrie westchnęła głęboko.
-No cóż... wyglądałeś na bardzo smutnego, chciałam cię pocieszyć, ale skoro tego nie potrzebujesz...
Powoli wstała, otrzepała się z kurzu i zawahała się, gdzie iść, ale wtedy chłopak jeszcze coś powiedział.
-Nie mam zamiaru tego manifestować nikomu. Może ci się tylko tak wydało.


Re: Wahadło

on Pon Lis 10, 2014 2:18 pm
-Nie... wcale nie masz zamiaru tego manifestować. Usiadłaś tutaj z taką miną jak bym ci zabił ukochanego psa- Przynajmniej on tak to odbierał, ale interesowała go jeszcze jedna rzecz.
-Po co w ogóle tutaj jeszcze zostałaś. Jeżeli tak bardzo ci przeszkadza moje towarzystwo...- W sumie jakoś go to nie interesowało jak on się czuła przy nim. Ale coś powiedzieć musiał aby on w końcu zaczęła przebierać nóżkami i gdzieś sobie pójść.
-Tak bardzo chcesz mnie zirytować... bo jak tak to uprzejmie uprzedzam, że jesteś na naprawdę dobrej drodze ku temu. A uwierz mi nie chcesz tego robić- Kolejna groźba bez pokrycia... jak najbardziej, nie był damskim bokserem, nie atakował kobiet. Z resztą nigdy nikogo nie atakował jeżeli nie musiał tego robić. Po prostu robił z siebie takiego groźnego jegomościa do którego lepiej się nie zbliżać.

Re: Wahadło

on Pon Lis 10, 2014 4:02 pm
Aha... czyli najważniejsze już wiedziała, trzeba było tylko wymyśleć mądrą odpowiedź, bo trochę ją zbił z tropu.
-Wiesz co? Chyba chodzi ci tylko o to, żebym odeszła. Bo widzę, że jesteś bardzo aspołeczny. Nie zamierzam cię też irytować. Ale sądzę, że każdy może być wszędzie, gdzie chce akurat przebywać, i dlatego, że ja tu chcę być, to tu też zostanę. A przynajmniej w tej okolicy.
Wpadła na bardzo głupi pomysł - żeby ukryć się za rogiem, zmienić wygląd i obserwować Puchona z ukrycia. Szybko jednak opamiętała się. Nie była taka wścibska jak Zieloni.


Re: Wahadło

on Pon Lis 10, 2014 5:00 pm
Chłopak delikatnie klaskać w dłonie.
-Brawo... dostaje puchar za błyskotliwość- W sumie cieszył się, że dziewczyna sama na to wpadła, że chciał aby sobie poszła. W końcu nie miał najmniejszego zamiaru jej tego tłumaczyć, bo znając życie zrobi to w taki sposób, że dziewczyna obrazi się na niego na amen.
-Dziwna z ciebie osóbka. Chcesz siedzieć w towarzystwie osoby która ciebie wkurza.- Powiedział spokojnie. Widać było, że on irytuje dziewczynę. Co jak co, ale chłopak nauczył się rozpoznawać takie rzeczy już naprawdę dobrze.

Re: Wahadło

on Pon Lis 10, 2014 5:39 pm
Wzruszyła ramionami na słowa chłopaka i na jeho zachowanie. Była Krukonką, błyskotliwość to u tych ludzi ważna cecha. Carrie strasznie nie lubiła być chwalona. Zastanowiła się, czy naprawdę gdzieś sobie nie pójść. Ale po chwili namysłu stwierdziła, że nie ma gdzie i po co.


Re: Wahadło

on Pon Lis 10, 2014 8:03 pm
Chłopak uśmiechnął się tylko złośliwie.
-Eh ty dzieciaku- Mruknął cicho i wyminął ją klepiąc delikatnie po łepku. Cóż jeżeli ona nie miała zamiaru sobie iść to on to zrobi. Nie lubił przebywać w towarzystwie innych ludzi, i wolał poszukać sobie jakiegoś innego bardziej ustronnego miejsca. Chociaż coraz bardziej odnosił wrażenie, że spokój to naprawdę będzie miał dopiero w grobie. A nie chciał się posuwać do takich czynów. W końcu jak by nie było cenił sobie swoje życie.
Tak też zbiegł sobie spokojnie po schodach, a po nim zostało tylko echo jego kroków.
z/t

Re: Wahadło

on Pon Lis 10, 2014 8:25 pm
Zmrużyła oczy, kiedy ją minął, a gdy usłyszała jego kroki na korytarzu, obróciła się na pięcie i podparła w boki. Z nerw głośno przeżuwała gumę i wydmuchiwała magiczne bąbelki.
-Hah. Nie rozumiem ludzi aspołecznych.
Podbiegła do barierki i spojrzała w dół. Uczniowie stali na dziedzińcu i rozmawiali ze sobą jak gdyby nigdy nic. Macmillan nagle wyciągnęła z kieszeni lusterko i spojrzała na siebie, zastanawiając się, czy można by coś zmienić. Po chwili tylko usta zalśniły krwawą czerwienią, bez użycia jakiejś mugolskiej szminki. Schowała lusterko i wyciągnęła karteczkę od Wiktora, na której widniał tytuł jakiegoś woluminu. Szybkim krokiem udała się na czwarte piętro do biblioteki, aby znaleźć ową książkę i jednocześnie zapomnieć o aspołecznym, tajemniczym Puchonie.

z/t


Re: Wahadło

on Czw Lis 13, 2014 5:40 pm
Uciekała przed rzeczywistością, nie chcąc zostać częścią zwykłego, przewidywalnego, szkolnego krajobrazu. Pragnęła podmuchu świeżości, oderwania od marazmu w który ostatnio popadła. Zbyt dużo myślała, zbyt dużo rozważała na tematy od których powinna się trzymać z daleka.
Jonathan. Rabastan. Shane. Sahir. Syriusz.
Głupie nic niewarte imiona, które powinny rozbrzmiewać bez echa. Ale...tak się nie dało. Pewne obrazy nawiedzały ją w snach. I każdy z nich na swój sposób jakoś ją zaskoczył; zostawił w niej ślad. Dotknął jej zniszczonego wnętrza. To właśnie przez to znaleźli się na jej specjalnej liście dusz do natychmiastowego odstrzału. Pytanie czy będzie wystarczająco silna...
A Ryan? To była zupełnie inna kwestia, o której nie potrafiła mówić. Bała się COŚ poczuć. Choćby najmniejszy cieplejszy okruch.
Ale chujoza się z tego zrobiła.
Poprawiła swoje rozwiane przez zimowy wiatr włosy, przywdziała beznamiętną maskę i ruszyła szkolnymi korytarzami by znaleźć coś lub kogoś do wyładowania się. Tak było bowiem najwygodniej.
Królowa Śniegu musiał kroczyć dumnie by szerzyć swe chore ideały.
Palce mocniej zacisnęły się na głowie wilka, która wisiała na jej szyi.
Upadły cień ruszał na pożarcie dobrych duszyczek.




Rain down
from a great height

Re: Wahadło

on Pią Lis 14, 2014 11:43 pm
Czasem lubiłem przejść się po zamku. Ot tak, bez celu. Lubiłem opustoszałe korytarze. A wiecie, co było ich największą zaletą? Że mimo tej całej magii i sekretów, jakie skrywały, zawsze były takie same. Obrazy wisiały w tych samych miejscach, światło wpadało przez te same okna. Mogłeś przechodzić nimi setki razy, a one i tak pozostawały takie, jakimi zapamiętałeś je lata temu. Tylko ty się zmieniałeś. Byłeś inny niż wtedy, gdy wszedłeś tu po raz pierwszy. Inny niż wczoraj. Inny niż godzinę temu. I nie dlatego, że przybyło ci lat. Byłeś inny, po prostu. Może dowiedziałeś się czegoś nowego? Zjadłeś na śniadanie nie to, co zwykle? Albo po prostu założyłeś inne buty? W każdym razie, coś się w tobie zmieniło. Nie umiem jaśniej tego wytłumaczyć. A nawet, gdybym umiał, to nie wiem, czy miałbym na to ochotę.
W każdym razie, kiedy się tak przechadzałem, lubiłem rozmyślać. O czym? O wszystkim. Dosłownie. O wszystkim, co przewijało się przez moja głowę. Czasem pozwalałem tym myślom po prostu, toczyć się własnym torem. Czasem wybierałem konkretną. A czasem było ich po prostu zbyt dużo, by wybrać jakąkolwiek.
O, o czymś mi to przypomniało. Wiecie, nad czym się kiedyś zastanawiałem? Każdy z was miał pewnie kiedyś taki natłok myśli. No dobra, przynajmniej część z was. No i te wszystkie myśli tak się kłębiły i przepychały jedna przez drugą. No i w końcu jakąś wybieraliście. Skupialiście na niej całą swoją uwagę, a te pozostałe po prostu znikały, jakby nigdy ich nie było, prawda? Widzicie, a co by było, gdybyście wybrali inną? Ugh, pewnie nic, myślicie. Niekoniecznie, moi drodzy. Jak to, w końcu to tylko myśli, powiecie. Jasne, tyle że większość z nich ciągnie za sobą kolejne. I w pewnym momencie te myśli mogą przekształcić się w czyny. Prawda? No a to, co robimy, z pewnością ma wpływ, no właśnie, na wszystko. Na całe nasze życie. Więc to, gdzie jesteśmy teraz możemy zawdzięczać paradoksalnie nic nie znaczącej, czasem nawet niezauważalnej decyzji. Zastanawialiście się kiedyś nad tym w ten sposób?
Wracając jednak do moich wędrówek, wiecie, co jeszcze w nich lubiłem? Że były nieprzewidywalne. Nigdy nie wiedziałem, gdzie ostatecznie trafię. Ani kogo spotkam. Bo widzicie, mimo że wolałem być sam w danym miejscu, to problem polegał na tym, że inni ludzie czasem wybierali tę samą lokalizację. Niestety, tak było też dziś.
Zatrzymałem się w pewnej odległości od dziewczyny. No bo, sami przyznacie, ona akurat potrafiła być nieobliczlna, prawda?




I'm sick of not having the courage to be an absolute nobody

Sponsored content

Re: Wahadło

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach