Share
Go down

Posąg jednookiej czarownicy

on Pon Wrz 02, 2013 1:32 pm
First topic message reminder :

Strzeże tajnego wejścia do korytarza prowadzącego do Hogsmeade.

Re: Posąg jednookiej czarownicy

on Pon Sty 23, 2017 11:30 am
Enzo także po pobudce miał niespodziankę jednak nie była ona u niego aż tak źle odebrana jak u dziewczyn. Wiadomo przecież że praktycznie każdy facet marzy o tym by stać się kobietą chociaż na chwilę, a jemu właśnie to się udało. Postanowił się ubrać i iść do swojej dziewczyny i zrobić z nią to co tylko w postaci kobiety może zrobić (hehe). Założył swoje szaty i buty jednak okazało się że były na nią dużo za duże co mogło znaczyć jedynie tyle że wygląda jak strach na wróble. Dodając do tego jeszcze roztrzepane blond włosy i brak ogólnie jakiegokolwiek ogarnięcia wyszedł z pokoju. Kilku chłopaków się na niego patrzyło jednak on sam sobie zdawał z tego sprawę że jest zajebistą loszką, a do tego podbuduje to mu fejm w dormitorium. Przechodząc koło posągu jednookiej wiedźmy dostrzegł dwóch kłócących się kolesi. Jeden był w kapturze, a drugi w piżamie i do tego jeszcze miał erekcje. Ella podeszła do zgromadzenia wyczuwając jakiś znajomy zapach który już wcześniej czuła tylko przy Claire. Wiecie jako jej chłopak Enzo doskonale ją poznał dlatego Ella też nie ma problemu. Zaglądając pod kaptur dostrzegła że zamiast ślicznej twarzyczki jego dziewczyny jest tam jakiś facet.
- A więc chyba też się zmieniłaś - Powiedziała patrząc na chłopaka w kapturze.
Po wypowiedzeniu tych słów Ella odwróciła się do Natanka i zmierzyła go od góry w dół.
- Zboczeniec - Rzuciła krótko chowając się za Carym.


Re: Posąg jednookiej czarownicy

on Pon Sty 23, 2017 10:36 pm
Dziewczyna była coraz bardziej załamana. Chłopak, który stał dosłownie przed nią, miał w ręku różdżkę i ewidentnie nie był skłonny do normalnej rozmowy. Co się dziwić, sama właściwie zaczęła to wszystko zamiast wyjaśnić jaki ma problem. Chciała pokazać, że może być twarda jak facet, którym się stała, ale co poradzić skoro wewnątrz wciąż jest ciepłą kluchą?
Niestety, jej przerażenie bezbronnością po słowach niechcianego towarzysza sprowokowało Nathalie. Nie dość, że jej "piękny dzień" zaczął się tak tragicznie, to jakiś typ najeżdża na nią jak po jakimś śmieciu.
Tak się nie będziemy bawić!
Zdenerwowała się.
- Skoro nie mój interes skąd wiesz o piżamie, to co cię interesuje kim jestem?! - powiedziała poirytowana.
Nie mogła zrozumieć tego co właściwie się dzieje. Ten chłopak musiał ją znać skoro wie, że to jej piżama, tylko problem w tym, że ona go nie zna. Jakie mogą być w tej sytuacji jej myśli?
Nagle usłyszała kolejną wypowiedź chłopaka. Otworzyła jedynie szerzej usta i nie wiedziała po prostu co ma powiedzieć... "Podglądałam"? Przez jej głowę przeszło milion zagmatwanych myśli, lecz dopiero po chwili zaczęło się układać w logiczną całość. To nie tylko ona padła ofiarą jakiegoś kretyna, który zamienić ciała. Już chciała coś powiedzieć, ale nagle pojawiła się jakaś dziewczyna.
Dziwnie roztrzepana blondynka z długimi włosami. Wyglądała jakby założyła swoje ubrania po tacie, bo wisiały na niej jak worek. To był zdecydowanie najdziwniejszy dzień w jej życiu. Kolejna osoba, którą widzi totalnie pierwszy raz na oczy.
- Jak to ty też? - zaczęła analizować słowa dziewczyny, która nagle zaczęła się przymilać do zakapturzonego towarzysza. - To ty nie jesteś chłopakiem? - zapytała nieco ciszej jakby wszystko było jedną wielką zagadką - Ja nie jestem chłopakiem... To co tu się właściwie dzieje? - powiedziała już nieco bardziej zdenerwowana.
Zaczęła przechodzić w tę i z powrotem wciąż intensywnie myśląc nad tą sytuacją. Niestety nie wiedziała właściwie co ma ze sobą zrobić. To wszystko było zdecydowanie zbyt dziwne. W końcu zrezygnowana zaczęła się trochę uspokajać i spojrzała na swoich towarzyszy już z łagodnym wyrazem twarzy.
- Jestem Nathalie Powell i obudziłam się w dokładnie takim stanie... - powiedziała delikatnie sugerując, że chodzi jej o to co ma między nogami. - Jednak nie wiem kim wy jesteście...


NATHALIE POWELL
The most important victory always come after the greatest hardships, becouse all the others remain undervalued

Re: Posąg jednookiej czarownicy

on Sro Sty 25, 2017 9:23 pm
Powoli zaczynała rozumieć coraz mniej, co nie nastrajało tej całej sytuacji zbyt optymistycznie. Nie chciała być niemiła dla nowego, bo tak w sumie to przecież wcale nie było w jej stylu. Jednak z drugiej strony potrzebowała informacji, w sumie to każdej, nawet takiej co się wydaje najmniej znacząca, dla niej mogłaby i być na wagę złota.
Już miała zamiar odburknąć coś jeszcze bardziej złośliwego, jednak wybiła ją z rytmu nowo przybyła dziewczyna. Momentalnie straciła zainteresowanie chłopakiem i wpatrzyła się w nią, bo otóż jej widok był jeszcze bardziej szokujący. Oczywiście nigdy w życiu nie pomyliłaby tych oczu z żadnymi innymi, ale uświadomiła sobie to dopiero po jej pierwszych słowach.
-Enzo...- Imię chłopaka wypowiedziała niemalże tylko do siebie, ciężko było cokolwiek zrozumieć. Claire w ten sposób chciała sobie przyswoić zaistniałą sytuację.
Zapadła chwilowa cisza, a przynajmniej takie sprawiali wszyscy wrażenie, bo nie mam pojęcia jak u pozostałej dwójki, ale myśli Gryfonki nie chciały się zamknąć. Była zagubiona, ale mimo wszystko starała się być twarda i nie do końca dać wszystko po sobie poznać.
Więcej wyjaśniły jej słowa Puchonki. Ciężko było patrzeć na nią jako chłopaka. To było takie nienaturalne, a przede wszystkim po prostu dziwne. Oczywiście rzuciła jej się od razu na szyję wykrzykując jej imię z ulgą. Cieszyła się, że jednak nikt nie zabrał jej tej piżamy i w jakiś dziwny sposób jest bezpieczna.
Po chwili przypomniała sobie o obecności ślizgona, a wtedy jej mina przybrała istną rozpacz. Co oni z nim zrobili!? Była w stanie przeżyć (oczywiście chwilową) zmianę swoją czy nawet Nathalie, ale Enzo!? Jak mogli zrobić z niego kobietę... przecież to niedorzeczne. Przyciągnęła go czy też ją czy czym tam teraz był, do siebie, tak żeby nabrać trochę odwagi i poczuć się choć odrobinę bezpieczniejszą. W tym momencie chyba nie tak to powinno działać, ale nie ważne... w końcu w środku nadal jest dziewczyną.
"Weź się w garść!" zaczęła mówić sama do siebie (jeszcze tego brakowało żeby zbzikowała) wypuszczając chłopaka z objęć.
-No to ja, Claire- Odezwała się do Nath konspiracyjnym szeptem, dodatkowo rozglądając się czy aby nie przykuli czyjejś uwagi.
-Czy ktoś mógłby z łaski swojej wyjaśnić mi co tu się do cholery dzieje!?- Zapytała już nieźle poirytowana tą całą chorą sytuacją.

Re: Posąg jednookiej czarownicy

on Czw Sty 26, 2017 7:51 pm
Enzo stał tak niedaleko Claire kiedy okazało się że zboczeniec w piżamie, a do tego jeszcze z erekcją to nie kto inny jak Nathalie. Chłopak spojrzał na nią po czym lekko się zaśmiał jednak po chwili spojrzał na swoją cudowną Claire która teraz wcale taka cudowna nie była.
- Że też musiałaś zmienić się w chłopaka, trochę to takie no... - Powiedział jednak nie dokończył ponieważ nie wiedział jak ma to wszystko podsumować.
Prawdą było że od momentu kiedy się obudził i spostrzegł że jest kobietą jedyną myślą jaka go cały czas trzymała przy zdrowych myślach było lesbijskie zbliżenie ze swoją dziewczyną. Myśl dosyć prosta jednak tak bardzo go to rajcowało że no cóż, już raz musiał przez to zmienić majtki.
- Na początku myślałem że to był jakiś żart kogoś z dormitorium jednak skoro też jesteście zmienione wydaje mi się że jest to coś bardziej zorganizowanego. Pierwsze co to trzeba się zastanowić czy jest to wynik zaklęcia czy też eliksiru, a potem szukać jakiś wskazówek by przywrócić was do normalności - Odrzekł Enzo.
Cóż, o sobie póki co nie myślał ponieważ jak już wcześniej było wspomniane miał swój cel w tej formie który tak prędko nie zostanie wytępiony.
- Najlepiej będzie jednak do tego czasu wymyślić sobie jakieś imiona aby nie wzbudzić paniki w szkole - Dodał po krótkiej chwili patrząc na mijających ich uczniów.


Re: Posąg jednookiej czarownicy

on Czw Sty 26, 2017 8:14 pm
Puchonka po uzyskaniu informacji wciąż nie mogła tego wszystkiego przetrawić. Spoglądała to na przemienioną Claire, to na Enzo, który teraz był dziewczyną. Czuła dyskomfort i wstyd zaistniałą sytuacją. Nie wiedziała za bardzo co ma zrobić. Stała więc z otwartą buzią i przyglądała się im.
Zapadła chwilowa cisza, która coraz bardziej zżerała od środka Nathalie. Nie mogła pogodzić się z tym, że jej przyjaciółka jest teraz facetem, chociaż jej męska wersja wyglądał całkiem dobrze. Jeszcze dodatkowo Ślizgon został dziewczyną. No to już było zdecydowanie zbyt wiele jak dla niej. Miała ochotę po prostu ukryć się w lochach i szlochać jak mała dziewczyna. Bezradność dopadła ją w tak wielkim stopniu, że ledwo co nad tym wszystkim panowała. Nie dość, że wyglądała jak pedalska wersja siebie, bo nie mogła inaczej tego nazwać, lecz to wszystko jest po prostu nienormalne. Trzy osoby z różnych domów mają taki sam problem. W takim razie musi być ich więcej...
Dopiero jak Enzo w wersji damskiej zaczął się odzywać to nieco rozjaśniło jej umysł. Delikatnie się uspokoiła, ale nie na tyle by w pełnej gotowości stawić czoło temu wszystkiemu.
- Jak to mogło się w ogóle stać? - powiedziała do nich przyciszonym głosem - Zastanówmy się, może ktoś po prostu dolał czegoś do napoju...
Zaczęła intensywnie zastanawiać się nad wszystkim co robiła poprzedniego, lecz nie znalazła nic podejrzanego. Jej dzień wyglądał dokładnie tak jak każdy inny.
- Może komuś się naraziliśmy i to dlatego? MOże jesteśmy królikami doświadczalnymi? - rzucała pomysły - Co o tym myślicie?
Zaczęła w końcu logicznie myśleć. Z jej ust padały propozycje, która w końcu miały więcej sensu niż paniki. Przechadzała się po prowizorycznym okręgu, który stworzyła sobie w głowie. Myślała nad tym wszystkim i szukała rozwiązania. Dopiero po chwili zatrzymała się, bo Ślizgon znów się odezwał.
- Imiona? - uniosła pytająco brew, lecz zastanawiając się nad tym, Enzo miał rację. W szkole ludzie plotkują, więc przydałoby się nie narażać na pytania - W porządku... Będę Nath... - zawahała się na moment - Nathan!
Dokończyła z delikatnym uśmiechem.


NATHALIE POWELL
The most important victory always come after the greatest hardships, becouse all the others remain undervalued

Re: Posąg jednookiej czarownicy

on Pią Sty 27, 2017 7:41 pm
Dziewczyna wszystkimi swoimi siłami starała się obronić przed paniką Jeśli tylko pozwoli wkraść się jej w myśli, to już będzie koniec, pozamiatane, nie będzie w stanie na niczym się skupić. Tak więc zaczęła przetwarzać informacje bez jakichkolwiek emocji. Nie do końca tak też potrafiła, ogólnie była poddenerwowana całą sytuacją, dlatego jeszcze bardziej poirytowały ją słowa Ślizgona.
-No wyobraź sobie, że mnie też nie podoba się ta zmiana.- Ton jej głosu był nieco podniesiony, ale no cóż... tak bywa. Jej akurat nie były w głowie jakieś lesbijskie zabawy.
-Eliksir jest bardziej prawdopodobny, bo kto byłby w stanie zamienić nas zaklęciem skoro każde jest z innego domu?- Brzmiało to całkiem logicznie, chociaż mimo wszystko wolałaby aby to było zaklęcie, eliksiry jakoś zawsze nie były dla niej zbyt bezpieczne.
Ale ona ostatnio nie zrobiła nic złego! Na serio, nawet nie miała okazji z nikim się pokłócić, a któryś z jej "wrogów" na pewno zostawiłby informację, że to on, chwaląc się, że to jego świetny pomysł (przynajmniej ona by tak zrobiła, no bo sorry, ale gdyby to nie ona była zmieniona, uważałaby to za genialny żart).
-Ja nie podejrzewam nikogo, stawiałabym bardziej na jakichś przypadkowych żartownisiów.- Ale no może się mylić, może to oni coś przeskrobali, a ona oberwała tylko dlatego, że no są w bliższych relacjach...
Serio? Nowe imiona? Mogła jakieś wymyślić, ale niech nie oczekują od niej, że będzie na nie reagować, a tym bardziej, że będzie pamiętać aby używać nowych w stosunku do nich. Nie ma szans.
-Niech będzie Cary.- Powiedziała a raczej odburknęła bez entuzjazmu.
Miała potrzebę robienia czegokolwiek w kierunku rozwiązania tej sprawy. Męczyła ją ta bezczynność z resztą, stali na środku szkoły robiąc przedstawienie, raczej to im nie pomoże.
-Może zacznijmy coś robić...-Zaproponowała zaczynając niemalże dreptać w miejscu.-Nie wiem, biblioteka, sala eliksirów, zróbmy cokolwiek!

Re: Posąg jednookiej czarownicy

on Sob Sty 28, 2017 7:31 pm
Kiedy usłyszał jak Claire odburknęła, a właściwie to prawie krzyknęła na niego chłopak tylko lekko się uśmiechnął zakłopotany. Cóż to było pewne że jej tak samo jak i jemu nie podoba się zmiana płci.
- Dobrze nie denerwuj się skarbie - Powiedział patrząc na dziewczynę i pomasował ją lekko po plecach.
Nowe imiona były dobrym pomysłem jednak tak jak to pomyślała sobie Claire, bardzo wątpliwe że będą o nich pamiętać jeśli sytuacja wymknie się spod kontroli.
- To ja będę Ella. Na początku myślałem nad Enzia jednak jakoś tak średnio to brzmi - Odrzekł na końcu przedstawiając swoje imię.
Chciał trochę rozładować sytuację jednak obawiał się że może jeszcze bardziej zdenerwować swoją ukochaną gryfonkę.
Słysząc jak sugerują rozpoczęcie jakiś poszukiwań oraz to iż może to być efekt jakiegoś eliksiru przytakiwał tylko.
- Wszystko mogło rozpocząć się w wielkiej sali kiedy szliśmy na kolację. Tam była możliwość dolania nam czegoś do pucharów - Mruknął cicho, jednak na tyle głośno by mogły go usłyszeć.
Gdy to powiedział westchnął głośno.
- W takim razie gabinet Slughorna, sala do eliksirów i biblioteka to najlepsze miejsca na rozpoczęcie poszukiwań. Jeśli tam nic nie znajdziemy to będzie można zacząć naprawdę panikować - Dodał po chwili trochę pewniejszy siebie.
Chciał w ten sposób dodać otuchy swoim towarzyszką jednak tak naprawdę w środku także obawiał się rezultatów ich poszukiwań, a raczej ich braku.


Re: Posąg jednookiej czarownicy

on Sob Sty 28, 2017 8:00 pm
Spoglądała dość niepewnie na reakcję swojej przyjaciółki do Ślizgona. Zachowywali się bardzo dziwnie. Ona, a właściwie on, bardzo nerwowo, a ona nadzwyczaj kojąco. Dziwnie tak dopasowywać płeć, ale wszystko po prostu nagle zrobiło się tak pogmatwane. Nawet nie wiedziała, że Gryfonka ma chłopaka. Nie spodziewała się w dodatku, że to mógł być właśnie jeden z braci Nero. Postanowiła, że w najbliższym czasie będzie musiała to wszystko z nią poważnie omówić, jednak teraz nie było na to czasu.
Skupiła się na tym co właściwie mieli robić, bo to było priorytetem.
- Dobra Ca-ry - zaczęła dość niepewnie akcentując wymyślone imię Claire by zrozumiała, że to jest do niej - Nie denerwujmy się, bo stres pogorszy tylko naszą współpracę.
Starała się w jakiś sposób załagodzić sytuację, bo to wszystko robiło się zbyt paniczne. Sama nie wiedziała czy zdoła nad sobą zapanować, ale już powoli dawała sobie z tym radę.
- El-la - zwróciła się do Ślizgona, który stał obok niej i znów zaakcentowała imię by zwrócił na nią uwagę - Słuchajcie, zastanawiając się nad tym poważniej, to jak by ktoś mógł dolać nam coś do pucharów? Jesteśmy z zupełnie innych domów, równie dobrze mogłoby wtedy trafić na kogoś innego. Może źle określiłam to, że ktoś się na nas uwziął. Może jesteśmy przypadkowymi ofiarami jakiegoś żartu? Nie wiemy nawet co to może być tak dokładnie...
Odetchnęła głośno i zaczęła spacerować by jakoś zebrać wszystkie myśli. Nie wiedziała czy kiedykolwiek była w ta chorej sytuacji. Wierzyła jedynie w to, że jest jakieś rozwiązanie. Jakiś przypadkowy uczeń by tego tak po prostu nie zrobił. Trzeba mieć dużą wiedzę, czas...
W tym momencie wpadł jej dziwny pomysł do głowy.
- A nie przeszło wam przez myśl, że to może być nauczyciel? - zaproponowała już nieco przyciszonym głosem.
Nie miała pojęcia czy to jest dobry trop, ale ważne by coś kombinować. Oczywiście nie powiedziałaby tego by nikim z dorosłych, ale nie zaszkodzi proponować jakieś rozwiązania. W końcu po chwili zrezygnowała z tego wszystkiego i stanęła w miejscu. Spojrzała na swoich towarzyszy i spuściła głowę z rezygnacją.
- Chyba jednak lepiej pójść do biblioteki... - powiedziała - Może znajdziemy tam coś o eliksirach tego typu.
Nie wiedziała do końca czy to im coś da, ale skoro mają tak stać to chyba lepiej w jakiś sposób zadziałać. Jednak dopiero po chwili zrozumiała, że nie może w takim stanie chodzić po szkole. Różowa i to dość skąpa piżamka nie należy do najlepszych wyborów jako ubiór codzienny chłopaka.
- Wiecie co, ja najpierw skoczę się przebrać i do was dołączę - jak powiedziała, tak zrobiła.

[z/t]
[przeróbka na potrzeby dalszej fabuły]


Ostatnio zmieniony przez Nathan Powell dnia Wto Sty 31, 2017 4:37 am, w całości zmieniany 2 razy


NATHALIE POWELL
The most important victory always come after the greatest hardships, becouse all the others remain undervalued

Re: Posąg jednookiej czarownicy

on Pon Sty 30, 2017 10:35 pm
No jasne, że Nath nie wiedziała, że ma chłopaka, bo ostatnimi czasy była jakoś nieosiągalna. Chociaż może to tylko wymówka dla Gryfonki, bo nie miała bladego pojęcia w jaki sposób ją o tym poinformować. Nie była w stanie przewidzieć jej reakcji, a co za tym szło nie potrafiła się na to przygotować psychicznie. Tak więc odkładała to w  czasie, aż do tego momentu. Z jednej strony dobrze, że już wie, ale z drugiej pewnie po wszystkim dostanie jej się, że nie raczyła jej powiedzieć. I jak tu żyć!? Oczywiście żeby nie było w żaden sposób nie chciała ukrywać ich związku czy coś w tym stylu, po prostu tak jakoś wyszło.
Oboje chyba mieli rację, nie powinna się denerwować, bo przecież i tak nic to nie pomoże, pewnie wręcz przeciwnie. Kilka głębszych wdechów i już była w stanie posłać w ich stronę coś na kształt uśmiechu.
Przemyślała wszystkie ich pomysły i spostrzeżenia, ale jakoś nic nie układało się w jakąś spójną całość. Żadna opcja nie była na tyle prawdopodobna żeby przyjąć ją za kluczową, ani znowu zbyt mało wiarygodny żeby ją odrzucić.
-Wiem z własnego doświadczenia, że wykonalnym jest żeby całej naszej trójce podano eliksir mimo, że nie jesteśmy z jednego domu, wystarczy trochę pomyśleć...- Tak naprawdę wystarczy zagadać taką osobę, podrzucić wodę, podać, zaproponować. Tyle możliwości.
-W szczególności, że nikt nam nie powiedział, że musiała to zrobić jedna osoba, przecież jeżeli ktoś działał w zmowie, to zadanie tym bardziej było ułatwione.-To wyjście z jednej strony było nawet lepsze w ich sytuacji, bo przecież im więcej osób, tym większa szansa, że ktoś zrobi jakiś fałszywy ruch.
-Dobra, to może nie czekajmy na zbawienie tylko ruszmy tyłki...- Zaproponowała ruszając w stronę biblioteki jednak zatrzymał ją głos Nath. W jej przypadku przebranie się było najlepszym wyjściem, dobrze, że o tym pomyślała.
-Jasne, leć!- Powiedziała z uśmiechem, na prawdę starała się utrzymać dobry nastrój. Tak w sumie Enzo też powinien się przebrać, wyglądał jak strach na wróble, ale no cóż, nie podejrzewała by miał co innego włożyć.
-Może pożyczyć ci jakąś kieckę!?-Zapytała nie wyobrażając sobie jego w niej. Nie chodzi o to, że by się nie zmieścił czy w tym momencie wyglądał w niej źle. Bardziej w grę wchodziła mentalność. Sukienki i jej chłopak (nawet w postaci dziewczyny) po prostu do siebie nie pasują.

[/zt dla reszty]
Sponsored content

Re: Posąg jednookiej czarownicy

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach