Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!


CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Panicz Brown [martwy]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Draco Brown


Martwy †

PisanieTemat: Panicz Brown [martwy]   Pią Wrz 05, 2014 8:13 pm

Imię i nazwisko: Dracon Brown
Data urodzenia: 5 czerwiec 1961 r.
Data zgonu: 3 marca 1978 r.
Powód zgonu: Fabularny. Zabity i zjedzony przez Żerlicę.
Czystość krwi: czysta
Dom w Hogwarcie: bardzo proszę o przydzielenie do Slytherinu
Różdżka: 9 ½, czerwony dąb, pióro pegaza, normalna

Widok z Ain Eingarp: Gdyby stanął przed tym niezwykłym zwierciadłem, ujrzałby w nim siebie samego z eliksirem z Kamienia Filozoficznego, zapewniającego wieczną młodość i nieśmiertelność. Zdobycie wiecznego życia jest bowiem jego największym i najgorętszym pragnieniem. Jego boginem jest bowiem własna śmierć, której lęka się najbardziej ze wszystkich możliwych rzeczy. Najcenniejszą wartością natomiast, która jest dla niego ważniejsza ponad wszystko, jest jego własne życie. Ślepe łaknienie i umiłowanie życia potęguje w nim przesadna miłość własna, bezkrytyczne uwielbienie samego siebie i zaślepienie na punkcie własnej osoby. Pomimo swej wielkiej dumy, wyniosłości i poczucia godności nie waha się pohańbić godności ni honoru, żeby ocalić swoje życie, które jest dla niego najcenniejsze. W obronie własnego życia gotów jest walczyć niczym lew.

Podsumowanie dotychczasowej nauki w Hogwarcie: Jest zdolnym, inteligentnym i dość bystrym uczniem, obdarzonym ścisłym umysłem, dobrą pamięcią i bogatą wyobraźnią, jednak zdarza się, że popełnia błędy i nie wszystko idzie po jego myśli. Z łatwością przyswaja wiedzę, chętnie poznaje nowe zaklęcia i poświęca im dużo czasu i choć zdarzają mu się wpadki, to nauczyciele patrzą na niego łaskawszym okiem, kiedy widzą, że się przykłada. Ponadto jest pilny, sumienny i obowiązkowy. Wrodzona ambicja, chęć udowodnienia wszystkim na co go stać oraz zdobycie dumy i uznania w oczach ojca, stanowią jego największą motywację do nauki i zdobywania jak najlepszych ocen. Jego ulubionymi przedmiotami są eliksiry oraz obrona przed czarną magią.

Oceny panicza Browna z przedmiotów, na które uczęszcza:
Zaklęcia: N
Transmutacja: Z
Obrona Przed Czarną Magią: W
Eliksiry: W
Astronomia: Z
Historia Magii: N
Opieka Nad Magicznymi Stworzeniami: P
Starożytne Runy: Z
Numerologia: P

Przykładowy Post:
Z pewnością godnym reprezentantem uczniów Hogwartu był Draco Brown. Był to najbogatszy uczeń w szkole z pewnych oczywistych powodów. W końcu nie każdy może poszczycić się tak wielkim bogactwem i czystością krwi. Jednak przede wszystkim szacunek jakim uczniowie, a także i niektórzy nauczyciele darzyli młodego Browna wynikał stąd, iż ojciec chłopaka, Lucius Brown był nie tylko bardzo zamożnym, ale również wpływowym, angielskim obywatelem. Piastował bowiem godność szefa Departamentu Tajemnic, najbardziej strzeżonego i najtajniejszego miejsca w ministerstwie magii, gdzie wykonywane były różnego rodzaju badania i doświadczenia. Ponadto pan Brown cieszył się zaufaniem samego ministra magii, będąc jego najbliższym współpracownikiem. Draco, będąc urodzony w wysoko postawionej arystokratycznej rodzinie, rozpieszczany do granic możliwości przez swojego ojca, zawsze oczekiwał specjalnego traktowania i względów. Uważając się za lepszego od innych twierdził, że wszystkie przywileje powinny się należeć przede wszystkim jemu, a może raczej tylko i wyłącznie jemu. Jego domniemaną wyższość podkreślały wpojone mu przez ojca wartości, typowe dla szlachetnych rodów czarodziejskich, m.in. brak szacunku dla czarodziejów pochodzących z mugolskich rodzin. Draco był przekonany, że tacy ludzie nigdy nie staną się prawdziwymi czarodziejami. Często używał wobec nich pogardliwego, obelżywego wyrażenia „szlamy”. Z wyglądu był szczupłym, dość przystojnym blondynem, średniego wzrostu o bladej cerze i wyrazistych, jasnoniebieskich oczach. W swoim mniemaniu był kimś najpiękniejszym, najwspanialszym i absolutnie wyjątkowym, jako że był bez reszty zadufany w sobie. Miał o sobie wielkie mniemanie i wyjątkowo wysoką samoocenę. Uważał siebie za najprzystojniejszego i mogącego mieć wszystkie dziewczyny. Nawet swoje imię i nazwisko uważał za najładniejsze ze wszystkich możliwych i dostojnie brzmiące. Twierdził, że jest po prostu ideałem,  pozbawionym wszelkich wad i skaz. W tym przekonaniu utwierdzał go ojciec, który uważał go za kogoś doskonałego i wyjątkowego oraz szkolny fanklub, w którego skład wchodzili jego trzej koledzy i dwie koleżanki z domu, do którego przynależał.
***
Był środek maja. Kolejny rok w Hogwarcie dobiegał końca. Rankiem jak zwykle zadzwonił budzik, wyrwawszy Dracona ze snu. Podniósł się niechętnie z łóżka, a wraz z nim z jeszcze większą niechęcią wygramolili się ze swoich łóżek jego dwaj przygłupi, gamoniowaci koledzy, z którymi dzielił pokój.  Po porannej toalecie wszyscy trzej zwlekli się na parter, wchodząc do przestronnej jasno oświetlonej Wielkiej Sali, gdzie pod zaczarowanym sklepieniem, stanowiącym odpowiednik nieba jak zawsze lewitowały w powietrzu setki białych świec. Pośrodku sali stały cztery długie, drewniane stoły poszczególnych czterech domów Hogwartu, zaś na jej końcu znajdował się stół przeznaczony dla grona pedagogicznego. Draco usiadł na długiej drewnianej ławie, przy stole swojego domu i kiedy na stole pojawiły się półmiski z potrawami, zaczął jeść powoli i z godnością niczym prawdziwy arystokrata. Siedzący obok niego Jamie, tęgi, przysadzisty osiłek, którego twarz przypominała pysk buldoga siorbał nieprzyzwoicie jak ostatnia świnia, a po chwili był już cały upaprany. Zresztą nie tylko on, ale również część stołu, którą to zajmował.
- Jamie, ogarnij się!- zwrócił mu uwagę siedzący obok niego czarnoskóry Louis.
- On już tak ma. Za grosz kultury.- skomentował Brown z niesmakiem, spoglądając z ukosa na obżerającego się Jamiego , który nic sobie z tego nie robił , że dużo osób wpatruje się w niego i go obgaduje. Sięgnął po szklankę soku mając pełne usta, a zrobił to z takim impetem, że wylał połowę napoju na stół. Draco uniósł brwi, popatrzywszy na niego z politowaniem, po czym powrócił do jedzenia.  Dziś miał mieć dodatkowe zajęcia z profesorem Slughornem, jako że miał wziąć udział w olimpiadzie z eliksirów. Był pewien, że uda mu się wygrać ten konkurs, jeśli tylko dobrze się przygotuje. Wyobrażał sobie, jak bardzo ucieszy swojego ojca, jeśli zdobędzie pierwsze miejsce w tej olimpiadzie. On w niego wierzył i Draco nie zamierzał go zawieść. Wiedział jednak, że nie może spocząć na laurach, tylko wziąć się porządnie za naukę, gdyż wiedza, którą zdobył na lekcjach z pewnością nie wystarczy mu do wygrania olimpiady. Jednak kiedy otrzymał od Slughorna dość opasły tom poświęcony tematyce eliksirów, stracił nieco ze swej pewności. Widział, że odpowiednie przygotowanie się do zbliżającej się olimpiady wcale nie będzie takie łatwe, jak mu się z początku zdawało, choć nauczyciel naprawdę w niego wierzył. Póki co mógł być z siebie naprawdę dumny, gdyż z żadnego przedmiotu nie miał oceny gorszej niż Nędzny. Najlepsze stopnie otrzymywał z eliksirów i obrony przed czarną magią, które to najbardziej mu się podobały ze wszystkich przedmiotów jakich uczono w tej szkole. Był podekscytowany tym, że niebawem miał spróbować swoich sił na pierwszym konkursie, w którym zamierzał wziąć udział. Liczył na to, że go wygra, jeśli tylko odpowiednio przyłoży się do nauki. Mimo to wiedział, że nie mógł zaniedbać nauki pozostałych przedmiotów. W końcu eliksiry nie były jedynymi zajęciami , na które uczęszczał, ale był przekonany, że uda mu się wszystko ze sobą pogodzić, jeśli tylko odpowiednio zorganizuje sobie czas, który zamierzał przeznaczyć na naukę. Zamierzał jak najlepiej przygotować się do tego konkursu, gdyż wiedział, że ma naprawdę duże szanse go wygrać, jeśli tylko odpowiednio się przygotuje. Wyobrażał sobie jak wielką radość sprawi ojcu, jeśli uda mu się zająć pierwsze miejsce w tej olimpiadzie. Wiedział, że ojciec pokłada wiarę w jego zdolności i możliwości i nie zamierzał go zawieść. Był mu bardzo wdzięczny za to, że odebrał go matce i ojczymowi, przy którym czuł ustawiczny lęk i strach, dlatego robił wszystko by ojciec mógł być z niego dumny. Teraz nie musiał się już niczego obawiać, toteż starał się nie wracać myślami do swojego okropnego dzieciństwa, kiedy to musiał znosić ból, ciągłe upokarzanie i poniżanie. W końcu teraz, odkąd zamieszkał z ojcem, był szczęśliwy, gdyż ojciec bardzo o niego dbał i chciał dla niego jak najlepiej. Draco wiedział, że może czuć się przy nim całkowicie bezpieczny i obdarzać go całkowitym zaufaniem. Był przekonany, że posiada idealnego ojca, który stanowił dla niego największy i niepodważalny autorytet i bardzo chciał być taki jak on, toteż robił wszystko by jak najbardziej się do niego upodobnić. Ponadto był jedynym człowiekiem, któremu ufał i na którym mu zależało. Darzył go wielkim szacunkiem i przywiązaniem, czując wobec niego swego rodzaju respekt, choć wiedział dobrze, że ojciec był gotów oddać za niego nawet życie.
***
Po kolacji stawił się w gabinecie profesora Slughorna. Horacy Slughorn był przysadzistym mężczyzna o okrągłej, nieco pomarszczonej twarzy, siwych, przerzedzonych włosach i bystrych, nieco wyłupiastych oczach o żywym spojrzeniu. Draco  otrzymał od niego zadanie przyrządzenia eliksiru leczącego rany. Podszedł do stolika, na którym stał kociołek, waga, narzędzia i wszystkie ingrediencje, potrzebne do przyrządzenia eliksiru, jaki mu zadał do zrobienia. Wpierw przeczytał wszystko co widniało na tablicy, a następnie zajął się rozdzielaniem i zgniataniem składników według instrukcji. Zrazu spostrzegł, iż nie jest to eliksir łatwy w przyrządzaniu. Najgorsze było odmierzanie poszczególnych składników, które kładł na wagę, w celu prawidłowego wydzielenia, a następnie wrzucał je do kotła i mieszał. Przyrządzanie wywaru zajęło mu prawie całą godzinę. Starał się jak mógł, by wyszedł mu jak najlepiej, skupiając się tylko na jego ważeniu. W końcu podniósł wzrok na siedzącego za biurkiem Slughorna, który przez prawie cały ten czas uważnie przyglądał się jego poczynaniom.
- Gotowe.- oznajmił nieco zmęczonym głosem, gdyż przyrządzanie eliksirów bywało niekiedy naprawdę męczące, zwłaszcza jeśli miało się pierwszy raz do czynienia z ich składnikami. Slughorn wstał i podszedł do niego, napełniając fiolkę zawartością kociołka, po czym przyjrzał jej się uważnie pod światło.
- Pierwszorzędny.- stwierdził ucieszony. Draconowi oczy rozbłysły z radości, kiedy okazało się, że udało mu się przyrządzić ów wywar, tak jak należało.
- Naprawdę starałem się go należycie przyrządzić.- oznajmił z wielką dumą, nad wyraz z siebie zadowolony z dobrze wykonanej roboty.
***
Przez cały miesiąc Draco przygotowywał się sumiennie do zbliżającej się olimpiady. Przeczytał całą książkę, jaką otrzymał od nauczyciela i nie opuścił ani jednego z dodatkowych zajęć, które specjalnie dla niego organizował. Na korepetycjach przykładał się jak mógł najlepiej i słuchał uważnie jego wskazówek. W dniu, w którym miał odbyć się konkurs, obudził się wypoczęty, pełen entuzjazmu i energii do działania. Czuł, że będzie to naprawdę dobry dzień i był pewien, że uda mu się wygrać tą olimpiadę. W końcu przygotowywał się do niej naprawdę pilnie, poświęciwszy mnóstwo czasu na naukę, toteż był przekonany, inaczej być nie mogło.
***
Po śniadaniu udali się na pierwszą w tym dniu lekcję, jaką była transmutacja z surową, choć sprawiedliwą profesor McGonagall. Była to wysoka, szczupła kobieta w średnim wieku o surowym wyrazie twarzy. Na głowie nosiła zawsze wysoką, szpiczastą tiarę, dodającą jej powagi i godności. Brown usiadł na swym zwykłym miejscu razem z Jamiem i wyciągnął niezbędne do lekcji przybory. Po chwili do klasy weszła profesor McGonagall, rozpoczynając lekcję transmutacji. Draco zapisał temat i jak zawsze zajął się robieniem notatek.
- Dzisiejsza lekcja będzie polegać na zmienianiu żetonu w monetę, na ocenę.- oznajmiła nauczycielka, spoglądając na siedzących w ławkach uczniów spod okularów-połówek, zaakcentowawszy dwa ostatnie wyrazy.
- O nie!- jęknął siedzący na końcu środkowego rzędu Matt, który stanowił ulubioną ofiarę Dracona, któremu uwielbiali dokuczać, szydząc z niego nie raz na oczach całej klasy.
- Masz jakiś problem, jełopie?- zapytał Brown, zwracając się do niego. Zlustrował go kpiącym spojrzeniem, szczerząc równe, białe zęby w pogardliwym, szyderczym uśmiechu. Przestraszony Matt szybko odwrócił wzrok. Brown zachichotał złośliwie przenosząc spojrzenie na nauczycielkę, która zaczęła wywoływać uczniów po kolei z listy, kładąc żeton na biurku. Draco zmrużył swe zimne niczym stal, błękitne oczy, a kiedy przyszła kolej na niego wstał z ławki i dumnie podszedł do biurka, machnąwszy krótko różdżką. Żeton od razu zmienił się w monetę, a nauczycielka postawiła mu ocenę Powyżej Oczekiwań, podobnie jak kilku innym nieco zdolniejszym uczniom. Brown z dumną miną powrócił do swojej ławki. Jego dwaj kumple, największe szkolne tumany i nieuki, niepotrafiący rzucać nawet najprostszych zaklęć oczywiście otrzymali po Trollu. Gdyby nie Brown, który często pomagał im przy odrabianiu prac domowych oraz pozwalał ściągać na sprawdzianach, z pewnością nie zdaliby nawet pierwszej klasy. Pod koniec lekcji nauczycielka przypomniała o jutrzejszym sprawdzianie. Kiedy zadzwonił dzwonek na przerwę, Draco wstał z krzesła, spakował swoje rzeczy i opuścił klasę, a jego towarzysze jak dwa cienie podążyli za nim, jak zawsze nie odstępując go choćby na krok. W końcu bądź co bądź można by było uznać, że stanowili jego ochronę albo raczej pachołków, gotowych na każde jego skinienie. Podziwiali go, bowiem, a nawet się go obawiali, co Draconowi bardzo się podobało, choć czasem bywali naprawdę irytujący, tym bardziej, że nie mieli za grosz rozumu. Dla niego byli po prostu pionkami, które mógł ustawiać jak mu się rzewnie podobało, a oni potulnie jak barany wykonywali każdą jego zachciankę, szanując i bojąc się go zarazem, choć ich lęk prawdę mówiąc był niczym nieuzasadniony.
***
Po posiłku Brown z kumplami poszedł do dormitorium. Draco zasiadł przy biurku, zająwszy się odrabianiem lekcji, a jego koledzy rozsiedli się na podłodze, rozpoczynając grę w warcaby. W końcu praktycznie nigdy nie zaglądali do książek, więc twierdzili, że zajmowanie się lekcjami jest kompletnie pozbawione sensu.
- Idziesz z nami zapalić?- zapytał Gregory, kiedy Brown skończył odrabiać lekcje.
- Dobra, ale pod warunkiem, że nie będziecie mnie więcej namawiać, żebym palił razem z wami.- odparł Draco. Sam nigdy nie miał w ustach papierosa ani nawet alkoholu, gdyż twierdził, że są to najgorsze, szkodzące zdrowiu świństwa, a młody panicz przesadnie o siebie dbał. Wyszli z zamku udając się pod wysoką, czarną, żelazną bramę. Oparłszy się o kolumny zwieńczone marmurowymi skrzydlatymi dzikami, Jamie  i Gregory wyciągnęli papierosy i zaczęli się zaciągać. Brown stanął w pewnej odległości od nich, by nie wdychać nikotyny i rozejrzał się wokół. Był ciepły wieczór. Na trawie kładły się wydłużone wieczorne cienie, a ostatnie promienie wieczornego słońca rzucały wokół pomarańczową poświatę. Gdy wtem usłyszeli czyjeś szybkie kroki, zdążające w ich kierunku. W polu widzenia pojawiła się wysoka, chuda sylwetka profesor McGonagall.
- Co to ma znaczyć? Palicie papierosy na terenie szkoły?- zapytała srogim tonem.- Waszemu domowi zostanie odjęte 30 punktów, po 10 punktów za każdego. Oczywiście wasz opiekun zostanie o wszystkim poinformowany, a teraz proszę oddać mi używki.-wycedziła wyciągając rękę. Gregory niechętnie oddał jej paczkę papierosów i zapalniczkę, przybierając zacięty wyraz twarzy.
- Jak to po 10 punktów za każdego? Ja nie paliłem! To poniżej mojej godności!- wykrzyknął Brown, nie mogąc uwierzyć, że został oskarżony o coś tak haniebnego jak palenie papierosów, ale nauczycielka i tak nie chciała go słuchać. Od tej pory już nigdy nie wychodził z kolegami, kiedy ci chcieli zajarać.
***
W pierwszą sobotę stycznia miał się odbyć pierwszy wypad do Hogsmeade, toteż wszyscy byli naprawdę podekscytowani i nie mogli się już doczekać, kiedy będą mogli wyruszyć na zwiedzanie jedynej wioski w całej Wielkiej Brytanii, zamieszkanej wyłącznie przez czarodziejów. Tej nocy spadł pierwszy śnieg ku radości większości uczniów. Był tak sypki, że idąc przez błonia raz po raz zapadali się w wysokie zaspy, gdyż przez noc napadało go dosyć dużo. Wpierw jednak musieli ustawić się w kolejce przed drzwiami wyjściowymi, by woźny mógł sprawdzić czy wychodzący znajdują się na liście. Każdy bowiem musiał mieć pozwolenie od rodzica bądź opiekuna na wycieczki do Hogsmeade. Okazało się, że cała klasa mogła wybrać się do wioski, toteż uczniowie wyszli z zamku i zaczęli brnąc przez ośnieżone błonia. Draco raz po raz ponaglał swoich tłustych, spasionych kolegów, którzy nieźle się zasapali zanim wyszli na odśnieżona ścieżkę prowadzącą do wioski. Kiedy dotarli do Hogsmeade, odwiedzili wszystkie możliwe miejsca, to jest sklep z magicznymi gadżetami "U Zonka", dwa puby oraz sklep ze słodyczami, zwany Miodowym Królestwem. W nim to spędzili najwięcej czasu, jako że Jamie i Gregory byli w siódmym niebie, kiedy znaleźli się pomiędzy półkami uginającymi się od wszystkich możliwych rodzajów słodyczy. Nakupili ich tyle, że w drodze powrotnej, co i raz musieli się zatrzymywać, by podnosić je z ziemi, gdyż było ich tak dużo, że wypadały im z rąk. Najzabawniej było wtedy, kiedy pogubili je w śniegu i szukali ich tak długo, że Brown zdążył zmarznąć, mimo że był ciepło ubrany w puchową kurtkę z najwyższej półki, eleganckie skórzane rękawice, wełniany szalik oraz drogą czapkę z lisiego futra. Kiedy wrócili do zamku, udali się do dormitorium, gdzie zostawili słodycze i kurtki, po czym podążyli do Wielkiej Sali , by zjeść ciepły obiad. Wieczorem Draco rozłożył się kanapie w pokoju wspólnym, oświetlonym przez zwisające na łańcuchach zielonkawe lampy. Na skórzanych fotelach, wokół niego, porozsiadał się jego wierny fanklub. Oni to najbardziej go podziwiali i cenili, stawiając go sobie za wzór. Draco zaczął wymyślać na poczekaniu kawały, a że posiadał duże poczucie humoru, toteż nic dziwnego, że szybko rozbawił całe towarzystwo. Zgromadzeni wokół niego Ślizgoni raz po raz parskali głośnym śmiechem. Kiedy ich idol  skończył opowiadać wymyślane na poczekaniu kawały, zastąpił go Louis. Jednak jego dowcipy były tak oklepane, że nikogo nie śmieszyły, podczas gdy Draco potrafił rozbawić każdego swoimi tekstami. Nic więc dziwnego, że większość kolegów z jego domu ceniła sobie jego towarzystwo, bo był naprawdę pomysłowy i wesoły, a do tego uwielbiał znajdować się w centrum uwagi.
- No dobra, idziemy na kolację.- zakomenderował, spoglądając na wiszący nad kominkiem zegar, po czym podniósł się z kanapy i opuścił pokój w towarzystwie swojego fanklubu. Po kolacji udał się do dormitorium, gdzie wyszorował zęby, które mył zawsze dokładnie i starannie po każdym posiłku, a następnie zajął się gimnastyką, którą uprawiał codziennie wieczorem przed pójściem spać.  W końcu nie mógł sobie pozwolić na to, by pobyt w szkole wpływał niekorzystnie na jego kondycję i sprawność fizyczną, toteż codziennie poświęcał pół godziny na ćwiczenia gimnastyczne, po których brał prysznic i kładł się spać.
***
Resztę popołudnia przesiedział w dormitorium, przygotowując się do jutrzejszego sprawdzianu z transmutacji, a jego kumple poszli do pokoju wspólnego pogadać z kolegami, jako że nie chcieli mu przeszkadzać w nauce, gdyż woleli nie wchodzić mu w drogę. W końcu był ich szefem, autorytetem i wzorem do naśladowania tyle, że oni w ogóle nie potrafili go naśladować jako, że byli kompletnie pozbawieni kultury i nie mieli pojęcia czym jest dobre wychowanie. Za to Draco znał na pamięć wszystkie zasady savoir vivre, gdyż jego ojciec od najmłodszych lat wymagał od niego kultury, ogłady, dobrych manier i wychowania, a on jak dotąd nigdy go nie zawiódł. Uczył się pilnie, otrzymywał same dobre oceny i zawsze i wszędzie potrafił się zachować z godnością jak przystało na prawdziwego arystokratę, którym w końcu był. Po kolacji, gdy do dormitorium przyszli Jamie i Gregory, rozsiedli się na łóżku i zajęli się grą w karty. Grali dopóki Draco nie uznał, że pora iść spać, a kumple którzy zawsze słuchali jego poleceń, co bardzo mu się podobało posłusznie udali się do łóżek. W sumie Draco uważał, że oni zwyczajnie muszą się go słuchać, albowiem był od nich o wiele mądrzejszy i inteligentniejszy. Prawdę mówiąc to oni rozumu nie posiadali ani za grosz, dlatego tak łatwo nimi manipulował, gdyż sam był bardzo inteligentny i błyskotliwy, a do tego cwany i przebiegły tak, że potrafił owinąć sobie innych wokół palca, a już zwłaszcza takich matołów, jak Jamie i Gregory. Rankiem, gdy obudził go dźwięk budzika, jak zawsze udał się do łazienki, by przemyć twarz i umyć zęby, po czym przebrał się i nie czekając na swoich jak zwykle marudzących kumpli chwycił torbę, wyszedł z pokoju i zszedł po schodach na dół, podążywszy do Wielkiej Sali, w której zaczęli się już zbierać inni uczniowie. No tak kolejny nudny, monotonny dzień w Hogwarcie, rozpoczynający się śniadaniem, a kończący kolacją. Pierwszą lekcją tego dnia znowu była transmutacja. Draco udał się do klasy, zajął swoje miejsce pod oknem obok Jamiego, wyciągnął z plecaka podręcznik i zaczął powtarzać sobie ostatnie tematy, z których miał odbyć się sprawdzian. Kiedy zadzwonił dzwonek nauczycielka weszła do klasy.- Dzień dobry.- powiedziała, po czym zaczęła rozdawać klasówki. Brown wyciągnął swoje orle pióro i umoczywszy je w atramencie zaczął pisać. Jamie obejrzał klasówkę z obu stron.- O jaaa.- jęknął, bo jak zwykle nic nie umiał.
- I pamiętajcie, że za każdą próbę komunikowania się, zabieram kartkę.- poinformowała McGonagall, siadając na krześle. Jamie zajrzał do klasówki kumpla, ale oczywiście miał inną grupę, toteż westchnął ze zrezygnowaniem, siedząc nad pustą kartką i usilnie zastanawiając się, co by tu wymyślić. Brown skończył pisanie sprawdzianu przed 5 minut przed końcem lekcji. 3 minuty później zerkająca znad dziennika McGonagall wstała z krzesła.
- Oddajemy prace.- oznajmiła, po czym przeszła się po klasie zbierając klasówki. Kiedy zadzwonił dzwonek, wszyscy wyszli z klasy.
- Do widzenia!- krzyknął Brown do nauczycielki, opuszczając salę.
***
Zbliżały się egzaminy roczne, polegające na wykorzystaniu wiedzy z całego roku nauki, toteż Draco zaczął spędzać całe dnie na nauce, by jak najlepiej się do nich przygotować.  Jego myśli skupiały się przede wszystkim na nauce i jak najlepszym przygotowaniu do egzaminów. Największe problemy sprawiała mu transmutacja. Z teorii co prawda miał oceny dobre i bardzo dobre, gdyż miał bardzo dobrą pamięć i zawsze potrafił doskonale wyuczyć się treści. Gorzej było z praktyką. Jednak profesor McGonagall widząc, jak bardzo się stara i przykłada do zajęć, ostatecznie ku jego wielkiej radości, postawiła mu na koniec roku ocenę Zadowalającą.
***
Podczas podróży pociągiem, Draco prowadził wraz z kolegami ożywioną konwersację na temat wakacji, które właśnie się rozpoczęły. Z tejże przyczyny wszyscy byli w wyjątkowo dobrych humorach. Draco nie mógł się już doczekać, kiedy zobaczy ojca, dlatego często wyglądał przez okno, by dowiedzieć się, ile jeszcze drogi zostało im do przejechania. Kiedy w końcu czerwono-czarny ekspres, zwieńczony napisem "Hogwarts Express" i herbem Hogwartu wjechał na peron, uradowany Draco poderwał się gwałtownie z miejsca ściągając z półki swój kufer.
- Nara!- rzucił swoim kolegom i kiedy tylko pociąg stanął, wybiegł z niego jako pierwszy rozglądając się po zatłoczonym peronie. Kiedy w końcu wyłowił wzrokiem z tłumu swojego ojca, stojącego jak zawsze przy barierce, oddzielającej świat czarodziejów od mugolskiego, podbiegł do niego uradowany. Draco z wyglądu bardzo go przypominał. Podobnie jak on miał smukłą sylwetkę, bladą cerę i włosy w kolorze jasny blond. Pan Brown wyściskał swojego syna, po czym obaj wyszli z dworca i wsiedli do dużej, czarnej limuzyny, za kierownicą której siedział wierny i oddany służący pana Browna, Ian Mercer, który był charłakiem, czyli kimś, kto urodził się w rodzinie czarodziejów, ale nie posiadał magicznych zdolności. Siedząc w samochodzie, w drodze do domu, Draco pokazał mu swoje świadectwo z wyróżnieniem za bardzo dobre wyniki w nauce. Ojciec przejrzał je dokładnie, a w jego oczach pojawiła się wielka duma i zadowolenie z postępów syna.
- Dobra robota, synu. Wiedziałem, że stać Cię na wiele. Jesteś przecież takim mądrym i zdolnym chłopakiem.- pochwalił go, otaczając ramieniem. Draconowi oczy rozbłysły z radości, kiedy usłyszał te pełne uznania słowa. Pochwała otrzymana od ojca stanowiła dlań największą nagrodę za cały trud i wysiłek włożony w naukę. W końcu samochód zatrzymał się przed wysoką, czarną, żelazną bramą, zwieńczoną frontonem, na którym widniał herb rodu Brown. Lokaj wysiadł z auta i otworzył im drzwi. Draco wysiadł pierwszy, a za nim jego ojciec.
- Ale fajnie znowu być w domu!- stwierdził radośnie Draco, rozglądając się wokoło. Z głębi podwórza rozległ się donośny skrzek pawi, przechadzających się po terenie posiadłości oraz piskliwe szczekanie, które wprawiło Dracona w niemałe zaskoczenie.
- Chodź synu, muszę ci coś pokazać.- oznajmił z zadowoleniem pan Brown i ruszył wraz z Draconem przez wąską dróżkę wysadzaną bursztynem, po obu stronach której rosły tuje, prowadzącą do domu od bramy, którą ogrodzona była posiadłość. Przed dużą, białą rezydencją rosła trawa, znajdowały się rabatki z kolorowymi kwiatami oraz mały staw zwany pawim oczkiem, otoczony kamieniami. Przeszli na znajdujące się za domem wyłożone żwirem podwórze, po którym biegał wyjątkowej urody trzymiesięczny szczeniak krótkowłosego owczarka niemieckiego.
- To… To jest pies dla mnie?- zapytał osłupiały Draco, wpatrując się w psiaka.
-Zgadza się.- uśmiechnął się pan Brown.
- Dostałem psa? Naprawdę dostałem psa?!- Draco zaczął się dopytywać z niedowierzaniem, wpatrując się w szczeniaka, jak w przybysza z innej planety.
- Tak, synu dostałeś.- odparł jego ojciec wywracając oczami.- W końcu obiecałem ci go za dobre wyniki w nauce, tylko pamiętaj, że masz go należycie wychować, tak jak obiecywałeś, bo inaczej będziemy zmuszeni się go pozbyć.- dodał nieco surowszym tonem.
- Dziękuję tato! On jest właśnie taki, o jakim zawsze marzyłem!- wykrzyknął szczęśliwy Draco i wyściskał ojca, po czym pochylił się nad szczeniakiem i zaczął go głaskać. Był tak bardzo uszczęśliwiony, że jego błękitne oczy błyszczały ze szczęścia i radości.
- Jaki ty jesteś fajny!- powiedział zachwyconym głosem, zatapiając smukłe palce w czarnej sierści psa, który patrzył na niego nieco wystraszony.
- Mój wspaniały owczarku, od dziś będziesz się wabił Delgado.- oznajmił chłopak, uśmiechając się radośnie. Pies szybko zaaklimatyzował się w swoim nowym domu. Draco był bowiem dla niego bardzo dobry. Doskonale go rozumiał i wiedział czego mu potrzeba do szczęścia. Nic więc dziwnego, że owczarek szybko go polubił i uznał za swojego jedynego prawdziwego właściciela. Chłopak był nie tylko jego panem, ale również najlepszym przyjacielem. Widział, że pies  uwielbiał spędzać z nim czas na wspólnej nauce i zabawach. Ciągle powtarzał, że o takim właśnie psie zawsze marzył,  gdyż owczarek sprawiał mu wiele radości, kiedy posłusznie wykonywał jego polecenia. W mig pojął wszystkie komendy, które powinien znać każdy dobrze ułożony pies. Bez żadnych trudności nauczył się posłusznie chodzić przy nodze bez smyczy oraz aportować. Zabawa z nim dawała Draconowi wiele radości, gdyż owczarek był naprawdę chętny i skory do nauki.
***
Słoneczne promienie obudziły Dracona świecąc mu prosto w twarz. Otworzył oczy i z radością stwierdził, że znajduje się w swoim jasnym, przytulnym pokoju, leżąc w swoim własnym wielkim, wspaniałym, komfortowym łożu. Podniósł się spoglądając na wiszący na ścianie zegar. Była dopiero 06:00, ale on nie zamierzał dłużej spać,  gdyż nigdy nie lubił długo spać i zwyczajnie szkoda mu było na to dnia, który mógł spędzić na świeżym powietrzu w towarzystwie swojego psa. Draco przebrał się, zszedł na parter do kuchni, gdzie zjadł przyrządzone przez Marthę śniadanie, zabrał smycz i wyszedł na podwórze, gdzie przebywał jego pies. Delgado spał na kocu, w wymoszczonej sianem, ocieplanej budzie stojącej z boku wysypanego żwirem podwórza, ale kiedy tylko usłyszał kroki swojego pana, od razu podniósł głowę, wyszedł z budy, przeciągając się i szczeknął radośnie, gotów spełnić każde polecenie swojego ukochanego pana. Draco zapiął go na smycz i udał się na spacer po Londynie Dzień był słoneczny i gorący, jak to pod koniec czerwca zwykle bywa. Kiedy już dotarł do Londynu, podążył do James Parku, będącego jego ulubionym miejscem zabaw z Delgadem. - Ejże spokojnie nie ciągnij tak!- roześmiał się, kiedy idący przed nim pies zaczął napierać na smycz najwyraźniej nie mogąc się doczekać dotarcia w ich ulubione miejsce. Przeszli przez okrągły plac centralny Londynu, pośrodku którego znajdował się zabytkowy Pałac Westminsterski , będący miejscem posiedzeń brytyjskiego parlamentu. Obok pałacu wznosiła się wysoka wieża zegarowa Big Ben, stanowiąca symbol Anglii. Za pałacem natomiast płynęła jedna z najdłuższych brytyjskich rzek, Tamiza, nad którą wznosił się most London Bridge. Wszedł do dużego, zadbanego parku zwanego St. James Park, w którym rosły wysokie drzewa. Do ów parku zwykle przychodziło wielu ludzi ze swoimi psami, albowiem było to doskonałe miejsce, w którym czworonogi mogły się wybiegać do woli. Spuścił swojego psa ze smyczy i zaczął przechadzać się parkowymi alejami.


Ostatnio zmieniony przez Draco Brown dnia Wto Wrz 30, 2014 6:19 pm, w całości zmieniany 10 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Caroline Rockers
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Panicz Brown [martwy]   Nie Wrz 07, 2014 8:59 pm

* Brakuje mi takiego ładnego dodatku przy tytule!

* "Ślepe łaknienie i umiłowanie życia potęguje w nim przesadna miłość własna, bezkrytyczne uwielbienie samego siebie i zaślepienie na punkcie własnej osoby. Pomimo swej wielkiej dumy, wyniosłości i poczucia godności nie waha się pohańbić godności ni honoru, żeby ocalić swoje życie, które jest dla niego najcenniejsze. W obronie własnego życia gotów jest walczyć niczym lew." -  Powtarza się. To tak jakbyś opisywał z różnymi synonimami to, że czekoladowa żaba jest znakomita, bo jest czekoladowa. Do poprawy i do skrócenia, zwróć też uwagę na inne aspekty, no i w sumie nie opisałeś, co w końcu ujrzałeś w tym zwierciadle, jakbyś jedynie krążył wokół tematu i tylko tyle.

* Dotychczasowa Nauka w Hogwarcie mnie zniszczyła! Dlaczego? Otóż, przedstawiłeś w nieskazitelnym świetle Draco, jakby był z wszystkiego taki dobry, a przecież wiadome, że nie jest to możliwe. Oczywiście, możliwe jest uzyskiwanie samych dobrych wyników, ale jakieś słabe strony również powinny być, zwłaszcza, że wszystko pięknie i zgrabnie, ale brakuje mi tutaj jego słabych punktów, powiedzenia o nich coś więcej. Ambicja, ambicją, no ale jednak...brakuje tego. No i znowu powtórzenia. I nie rozumiem tego skrótu "PW". Prosiłabym o zawarcie też słabszych stron postaci, jeśli chodzi o naukę. Zwłaszcza, że nie pokrywa się to z przedmiotami, które masz zawarte w profilu.

*Zbyt dużo nawiązań do Draco Malfoya, jego charakteru, biografii, etc. Odnośnie wyglądu i imienia rozmawialiśmy, ale KP musi ulec poprawkom. Poza tym imię ojca Draco "Lucius" to też przesada, a także jego cechy charakterystyczne. Na dodatek brak tu wad, twoja postać zaprzecza sama sobie w pewnych momentach; najbardziej razi to, że Draco mimo, że gardzi mugolami to uwielbia MUGOLSKĄ grę w piłkę nożną. Za bardzo wywyższasz tę postać, zbyt dużo też pokrywa się z Malfoyami z Harrego Pottera, a należy pamiętać, że to inne czasy i zupełnie inna osoba. Poza tym olimpiada z Eliksirów? Serio? Otóż nie. Wątpliwe jest, żeby miały miejsce w Hogwarcie i pewnie by zadziałało już to na innej zasadzie, jeśli nawet by do takiej doszło. Do tego pupilek wszystkich nauczycieli? Zdecydowanie nie mogę zaakceptować czegoś takiego. Owszem, może być doceniany, może się starać, ale nie przesadzajmy. Poza tym mam wrażenie, że dialogi są zbyt... współczesne i potoczne. No i jest trochę błędów stylistycznych, czasem ortograficznych, a przede wszystkim stylistycznych i składniowych.

Musisz więc jeszcze popracować nad swoją KP i ją wyróżnić, nadać jej charakteru, a także poprawiać, to co powinieneś. W razie czego, jeśli coś będzie się nie zgadzać to napiszę o tym ;)

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Draco Brown


Martwy †

PisanieTemat: Re: Panicz Brown [martwy]   Pon Wrz 08, 2014 8:56 pm

No to już poprawiłem. Mogę teraz otrzymać akcepta?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Caroline Rockers
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Panicz Brown [martwy]   Sro Wrz 10, 2014 5:31 pm

Nadal nie wszystko poprawione.

*Nauka w Hogwarcie
*Czegoś brakuje w tytule
*Przykładowy Post

Proszę, Draco. Wczytaj się uważnie w swoją KP i sprawdź ją kilka razy i zastanów się, czy taki super kisielowy mystrz, który nadal zbyt mocno przypomina Draco Malfoya może istnieć. Bo póki co to jest wersja ala Draco jest świetny i mimo, że ma złe stopnie z niektórych przedmiotów to nadal jest najinteligentniejszy.
Wydaje mi się, że coraz bliżej jesteś Akceptu! Trzymam kciuki! :study:

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Draco Brown


Martwy †

PisanieTemat: Re: Panicz Brown [martwy]   Sro Wrz 10, 2014 9:32 pm

Czyli jednak nie może byc super, mega idealny? A szkoda, tylko dalej nie rozumiem, czego właściwie brakuje w tytule. Czy mogłabyś być tak dobra i mnie oświecić? xD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rose Madder
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Panicz Brown [martwy]   Pią Wrz 12, 2014 9:08 pm

Teraz nie brakuje niczego. I nie, nie może być idealny, bo jego osoba jest zwyczajnie przerysowana i wyidealizowana, a ponadto za bardzo przypomina Draco Malfoy'a. Już darujemy Ci wygląd Feltona i imię Draco, ale Chryste, no miejże litość XD
W dużym skrócie - charakter na bank do poprawki, wypisz parę jego wad, które na mur beton ma, i popraw nieco tę edukację. Zrób porządnie, a będzie piękny akcepcik :)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Draco Brown


Martwy †

PisanieTemat: Re: Panicz Brown [martwy]   Nie Wrz 14, 2014 7:17 pm

Nie mam żadnych wad, jestem chodzącym ideałem, ze wszech miar doskonałym. xD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shane Collins
avatar


avatar
Martwy †

PisanieTemat: Re: Panicz Brown [martwy]   Wto Wrz 16, 2014 8:41 pm

Witaj, Draco Brown.

Nie zostaliśmy sobie jeszcze należycie przedstawieni, więc pozwolę sobie nadrobić te nieznaczne braki w kurtuazji. Jestem J. Możesz mówić mi Shane. Pozwolę sobie więc przejść do formy "per Ty", jako że nam obu ułatwi to późniejszą pracę.

Zacznę może od samego początku, czyli pozwolę sobie wyjaśnić dlaczego to ja w tej chwili, sprawdzam Twoją Kartę Postaci.
Drogi, Draco. Obiecuje spojrzeć na Twoją twórczość z perspektywy obiektywnego, nie uprzedzonego w żaden sposób, użytkownika. W swoim dotychczasowym życiu miałem przyjemność sprawdzać wiele Kart Postaci i równie wiele ich napisałem. Często sprawa nie jest łatwa, bo ciężko być absolutnie bezstronnym - jak doskonale wiemy, każdy posiada pewne stanowisko i własne poglądy. Tym samym, po raz kolejny pozwolę sobie pominąć dobre wychowanie i przejdę do sedna. Na poparcie wszystkich moich słów pisanych, będę zamieszczał fragmenty Twojej Karty Postaci, abyś miał świadomość, że moje ewentualne uwagi nie biorą się "z powietrza".
Przejdźmy zatem do sedna.
Jak przyznajesz: -Był to najbogatszy i najbardziej szanowany uczeń w szkole z pewnych oczywistych powodów.
Jednak pod koniec paragrafu piszesz: Często używał wobec nich pogardliwego, obelżywego wyrażenia „szlamy”.
Czy jesteś pewien, że ktoś kto obraża innych ludzi, jest uprzedzony na tle rasowym, może być "najbardziej szanowanym uczniem"? Jestem prawie pewny, że to oksymoron (w razie wątpliwości:  figura retoryczna, którą tworzy się przez zestawienie wyrażeń o przeciwstawnych znaczeniach).
-jako że miał wziąć udział w olimpiadzie z eliksirów.
Tutaj, poważnie zastanowiłbym się, czy kiedykolwiek miała miejsce w realiach serii J. K. Rowling "Harry Potter", olimpiada z eliksirów. Jednak, nie bądźmy, aż tak szczegółowi i niech to pozostanie kwestią umowną.
-nauczycielka postawiła mu ocenę bardzo dobrą.
W dalszej części tekstu, również pojawiają się odniesienia do współczesnego systemu oceny uczniów. Jest to typowy błąd rzeczowy, który będziesz zmuszony poprawić. Jak zapewne doskonale wiesz, na zwykłych zajęciach próżno szukać ocen czy dzienników. Uczniowie, którzy poprawnie wykonywali zlecone zadania, dostawali Punkty dla Domu. Jeżeli masz ochotę ująć to w formie „zaliczenia” z przedmiotu, możesz posłużyć się odpowiadającemu mu systemowi ocen, obowiązującemu w Szkole Magii i Czarodziejstwa Hogwart:
Pozytywne
wybitny W (celujący)
powyżej oczekiwań P (bardzo dobry)
zadowalający Z (dobry)
Negatywne
nędzny N (dostateczny)
okropny O (dopuszczający)
troll (trolla ) T (niedostateczny)
Prosiłbym o natychmiastowe poprawienie tego rodzaju błędów, jako że z biegiem mojego dalszego sprawdzania, możesz o nich zapomnieć Drogi, Draco.
-W sumie Draco uważał, że oni zwyczajnie muszą się go słuchać, albowiem był od nich o wiele, wiele mądrzejszy i inteligentniejszy.
Podobnych temu sformułowań pojawia się w tekście bez liku. Nie jest to może naganne, ale z pewnością ente powtórzenie pozytywnych cech postaci, może wpłynąć negatywnie na ostateczną ocenę Karty Postaci. Radziłbym tym samym ich zmianę, lub co najmniej ograniczenie ich użycia w samym tekście.
-Okazało się, że Draconowi udało sie zdobyć pierwsze miejsce.
W Twoim Przykładowym Poście mogliśmy jedynie raz spotkać się ze stwierdzenie, jako że Draco Brown przygotowuje się do „olimpiady”. Czy nie powinieneś poświęcić etapom przygotowywania do tak poważnego przedsięwzięcia, nieco więcej uwagi niż jedno wspomnienie, jeżeli Twoja postać zajęła pierwsze miejsce? Z tego co udało się mi wydobyć z Twojej pracy, Draco Brown zasłużył na trzecie miejsce. I tylko w przypadku, gdy sędziowie byli przychylni. A pamiętaj, że zachowuje obiektywizm. Złośliwi napisaliby zapewne, że nie miał szans na dostanie się do pierwszej dziesiątki. Ten fragment wymaga więc walidacji i ewentualnych poprawek.
-świadectwo z wyróżnieniem.
To nawiązanie, jak i wszystkie poprzednie, wymagają przeredagowania. Wspominałem o tym w poprzednich punktach, więc pozwolę sobie darować powtórne ich przytaczanie.
-Pan Brown wyściskał swojego syna, po czym obaj wyszli z dworca i wsiedli do sportowego, czerwonego samochodu marki Lamborghini Gallardo(...)
O ile pamięć mnie nie zawodzi, a zapewniam, że tak stary jeszcze nie jestem, Lamborghini Gallardo jest dwudrzwiowym coupe, mieszczącym dwie osoby. Fizyczną niemożnością jest więc, aby Państwo Brown mieli szofera. Błąd rzeczowy wymagający poprawy.
-Pies szybko zaaklimatyzował się w swoim nowym domu. Draco był bowiem dla niego bardzo dobry.
Postać, którą kreujesz – Draco Brown, pomiata osobami których krew nie jest absolutnie czysta, pozuje na luzaka, poniżając innych uczniów, a jednak cieszy się z psa i jest dla niego dobry? Widzę niespójność w opisie charakteru, która będzie wymagała zmian. Można być dobrym dla wszystkich, albo nie dobrym dla nikogo. Jedno z dwojga. Oczywiście, Twoja postać może mieć fiksacje na punkcie zwierząt, jednak mam nadzieję, że nie to próbowałeś przekazać Drogi, Draco.

Oczywiście, możesz uznać, że jestem człowiekiem złośliwym, który lubi się czepiać. Z pewnością jest to w stopniu znaczącym prawda. Pamiętaj jednak, że jestem oprócz tego pisarzem i wyciągam do Ciebie Drogi Draco pomocną dłoń, wymieniając niezbędne poprawki. Nie wspominam o licznych powtórzeniach i błędach składniowych. Doskonale bowiem zdaję sobie sprawę, że sztuka władania lekkim piórem przychodzi z czasem, a nie każdy od razu rodzi się z tym darem. Tym samym, uznaj to za moją dobrą wolę, że pominąłem kilka stron przykładów tego typu błędów.

Drogi, Draco.
Jeżeli Grono Administracji mnie poprze w tej śmiałej propozycji, jestem skłonny zaoferować Ci dom Ravenclaw. Twoja postać jest wybitnym uczniem, z łatwością przychodzi jej przyswajanie trudnej wiedzy. Ma smykałkę do sztuk, które onieśmieliłyby dorosłych czarodziei. Tym samym przyznasz, że ten pomysł ma poparcie w faktach o których pisałeś.
W posłowie pozwolę sobie przypomnieć o najważniejszej z moich próśb. Popraw wymienione przeze mnie błędy, jako że zaprocentuje to w odbiorze Twojej, nie mojej, osoby. A zaakceptowanie i zamknięcie Karty Postaci Draco Brown'a, będzie korzystnym wyjściem, dla Nas obu.

Z wyrazami głębokiego szacunku,
Shane „J.” Collins.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Draco Brown


Martwy †

PisanieTemat: Re: Panicz Brown [martwy]   Sro Wrz 17, 2014 7:27 pm

Nie no, muszę przyznać stary, że rozwaliłeś mnie tym postem. Miałem wrażenie, że czytam jakiś list, no dosłownie. xD Nie no spoko, poprawię wymienione przez Ciebie błędy i usterki, tylko kurde no, ja nie chcę być w Ravenclawie. Moje miejsce jest w Slytherinie. Tylko tam siebie widzę! Pamiętajmy, że do Domu Węża trafiali głownie uczniowie obdarzeni inteligencją a do tego również przebiegłością, zaradnością i sprytem. Krukoni natomiast byli z reguły bystrzy i inteligentni, ale niekoniecznie ambitni, przez co nie zawsze potrafili odpowiednio wykorzystać swoją inteligencję. Co do samochodu, to masz rację. Popełniłem wielką gafę, że aż wstyd. xD Jak pisałem o szoferze, to już niekoniecznie myślałem o tym, jakie auto wlaściwie prowadzi, więc chyba najlepiej będzie po prostu zmienić markę. xD Zaś jeśli mowa o psie, to chcialem ukazać to, że Draco bardziej szanuje zwierzęta niż ludzi. Co do błędów skladniowych natomiast, to ja po prostu nie przywiązuję do tego zbyt wielkiej wagi i wcale nie uważam Cię za kogoś złośliwego. Złośliwy to byłbyś wtedy, kiedy byś mi te blędy wytknął i kazał poprawiać. xD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shane Collins
avatar


avatar
Martwy †

PisanieTemat: Re: Panicz Brown [martwy]   Czw Wrz 18, 2014 11:05 pm

Drogi, Draco.

Niezmiernie się cieszę ze zmian jakie poczyniłeś w swojej Karcie Postaci. Jeżeli mogę pozwolić sobie na odrobinę lżejszej, mniej formalnej pogawędki przyznam, że dobór samochodu jest najmniej znaczącą pomyłką w całej Twojej Karcie Postaci. Jednak jak wspominałem, jestem zadowolony, że i to wziąłeś sobie do przysłowiowego serca.

Rozumiem Drogi, Draco, że możesz być nieco wzburzony podjętą przeze mnie propozycją osadzenia Twojej postaci w Domu Ravenclaw. W pełni szanuje Twoją reakcję, jednak jak mogłeś zapewne wyczytać z mojej poprzedniej wiadomości, ma to swoje podstawy. Po poprawieniu błędów, wskazanych przeze mnie w nadmienionej już wcześniej wiadomości, mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że Twoja postać pasuje tak do Ravenclaw jak i Slytherinu.

Oczywiście, nie pozostawię Cię w niepewności. Nie chciałbym przecież, żebyś niepotrzebnie strofował się, że decyzja przeze mnie podjęta (na mocy udzielonego mi prawa do powzięcia takowych kroków), okazuje się dla Ciebie niesprawiedliwa. Dlatego, choć zapewniam Cię, że w całym nadanym mi majestacie, rozumiem Twoją gorącą potrzebę zasiadania w zielonych szatach, muszę przedstawić swoje kontrargumenty.
- Twoja postać nie jest przebiegła, lub nie ukazałeś tego w Karcie Postaci.
- Potrzeba życia występuje w każdym z czterech domów i nie jest specyficzna dla żadnego z nich.
- Pomiatanie uczniami i odnoszenie się do nich per "szlama", również nie jest zarezerwowane wyłącznie dla Slytherinu. Mieliśmy okazję spotkać się z takim traktowaniem uczniów, również w domu Gryffindoru.
- "Wybitni" uczniowie byli wielką rzadkością w domu spod znaku Slytherinu. Inteligentni uczniowie z predyspozycjami do nauki trafiali do Gryffindoru lub Ravenclaw (ze znaczną przewagą drugiego). Jedynym znanym przypadkiem wartym odnotowania był Tom Marvolo Riddle.

Choć niewątpliwie Twoją postać Drogi, Draco, cechują przymioty typowe dla domu Slytherin: zarozumiałość, pycha, narcyzm - to jest to ilość epitetów typowo "Ślizgońskich", niewystarczająca.

Oprócz przedstawionych kontrargumentów, mogę zaoferować Ci porozumienie. Pozwolę Ci zmienić nieco bieg historii Twojej Postaci. Jeżeli postanowisz, że dom Slytherin to jedyne czym jesteś zainteresowany, możesz "wymienić" wszystkie zachowania Panicza Brown'a, na te bardziej przystające uczniom tego domu. By nie utrudniać Ci zadania, wymieniłem je w tekście powyżej.

Na zakończenie, pozwolę sobie przypomnieć Drogi, Draco, o elementarnych zasadach kultury konwersacji z przełożonymi. Byś nie błądził w ciemnicy - gdy osoba wyższa stopniem i starsza stażem, zachowuje oficjalny ton rozmowy, faux pas jest schodzić do mowy rynsztokowej. Nie ważne w jakiej sytuacji znajdują się rozmówcy, slang pokroju: "stary" lub "ziomuś" są nie do przyjęcia i nie będą przeze mnie tolerowane. Jak możesz się już domyślać, odnosi się to zarówno do Wiadomości Prywatnych, jak i jawnej korespondencji na forum. Odbierz to jako luźną reprymendę.

Z wyrazami głębokiego szacunku,
Shane J. Collins
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Draco Brown


Martwy †

PisanieTemat: Re: Panicz Brown [martwy]   Sob Wrz 20, 2014 6:07 pm

A zatem wybacz, żem godności Twojej nie rozeznał. Czasem bywam zbyt bezpośredni w kontaktach międzyludzkich, tak więc proszę nie mieć mi tego za złe. Ależ, mój drogi Shane. W Gryffindorze z pewnością nikt nie używa wobec mugolaków tak pogardliwego słowa, jako iż znaczna część uczniów tego domu pochodzi z mugolskich rodzin. Mówisz, że wśród Ślizgonów nie zdarzają się wybitne jednostki , nie licząc Toma Riddle'a? A czyż sam Salazar Slytherin nie należy do najwybitniejszych i najpotężniejszych czarodziejów w historii? Czyż Severus Snape nie jest kolejną wybitną osobowością, przynależącą do Domu Węża? Ja natomiast nie jestem żadnym wybitnym i nieprzeciętnym czarodziejem, tylko po prostu utalentowanym i pojętym uczniem. Nic ponad to. Czyli mam rozumieć, iż mam jeszcze dopisać do mojego przykładowego postu scenę, w której posługuję się fortelem, podstępem, przebiegłością i sprytem, godnymi przedstawiciela Slytherinu?


"Tak, Draco. Prosiłbym o zamieszczenie takiej sceny, jako formalne potwierdzenie Twojego ewentualnego przyjęcia do Slytherinu."
- Shane Collins
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shane Collins
avatar


avatar
Martwy †

PisanieTemat: Re: Panicz Brown [martwy]   Sro Wrz 24, 2014 8:32 pm

Drogi, Draco.

Poniżej prezentuję Ci moją ostateczna ofertę z jaką jestem w stanie wyjść Ci na przeciw, nie obciążając samego siebie reperkusjami z powodu niesubordynacji pod pieczą Administracji forum Magiclullaby.
Pozwolę Ci samemu wybrać dom do którego zostaniesz przydzielony, pod warunkiem, że zgodzisz się spełnić warunki.

Slytherin:
Po uprzednim skonsultowaniu się z Administracją obwieszczam, że musisz spełnić wszystkie warunki by dostać się do tego domu.
- z Twojej Karty Postaci wylatują zwroty pokroju: "zajebiście".
- zmieniasz avatar na "bardziej z epoki". Twoja postać wygląda zbyt "dojrzale" jak na rocznik który wybrałeś.
- "umniejszysz" swój Ród do stopnia w którym, nie będzie "najznamienitszym", a jednym z wielu. Możesz również wybrać inny Ród z listy dostępnych - wspomniany spis znajdziesz na forum.
- Jeżeli wyrazisz chęć podjęcia nauki pod szyldem srebra i zieleni, zgodzę się przyjąć Twoją Kartę Postaci (po wypełnieniu ww. warunków), ale odjęte zostaną na start Twojej postaci: 20 Punkty Doświadczenia i 20 Fasolek. To kwota za przymknięcie oczu na kilka innych mankamentów Twojej Karty Postaci, których nie zaakceptowała Administracja.

Ravenclaw:
Po uprzednim skonsultowaniu się z Administracją obwieszczam, że musisz spełnić wszystkie warunki by dostać się do tego domu.
- Usunąć niepochlebne odzywki pod adresem innych uczniów.
- Jeżeli wyrazisz chęć podjęcia nauki pod szyldem srebra i szafiru, zgodzę się przyjąć Twoją Kartę Postaci (po wypełnieniu ww. warunków), ale odjęte zostaną na start Twojej postaci: 20 Punkty Doświadczenia i 20 Fasolek. To kwota za przymknięcie oczu na kilka innych mankamentów Twojej Karty Postaci, których nie zaakceptowała Administracja.

Pozostaje jeszcze jeden dom, do którego (po moich długich dysputach z Administracją nad Twoim pobytem w nim) jestem skory Cię przyjąć, bez wymuszania na Tobie żadnych popraw. Hufflepuff, jest domem do którego mogę Cię przyjąć w tej chwili.
Rozważ proszę moją propozycję i nie podejmuj decyzji pochopnie, bo będzie ona nieodwołalna.

Z wyrazami głębokiego szacunku,
Shane J. Collins
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Draco Brown


Martwy †

PisanieTemat: Re: Panicz Brown [martwy]   Czw Wrz 25, 2014 10:38 pm

Nie ma sprawy, mogę usunąć owe zwroty, jednakże avatara w najbliższym czasie nie jestem w stanie zmienić, jako iż wszystkie foty Feltona, jak i program, którym posługuję się w celu zmieniania rozmiaru zdjeć, znajdują się na laptopie, który obecnie jest w naprawie. Chciałbym jeszcze dopisac ów fragment, w którym zostałaby przedstawiona przebieglość i chytrość Dracona, jednakże póki co nie mam na niego pomysłu, dlatego też myślę nad tym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shane Collins
avatar


avatar
Martwy †

PisanieTemat: Re: Panicz Brown [martwy]   Czw Paź 02, 2014 5:17 pm



Zostałeś przydzielony do Domu Salazara Slytherina. W związku z nie wypełnieniem wszystkich moich poleceń i zaleceń (chociażby avatar), odejmuje Ci na starcie 30 Punktów Doświadczenia i 20 Fasolek.

Witam w Magic Lullaby.
Z wyrazami głębokiego szacunku,
Shane J. Collins
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Panicz Brown [martwy]   

Powrót do góry Go down
 
Panicz Brown [martwy]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Sophie Amélie Brown
» Podręcznik do Wróżbiarstwa
» Alexander Aristow [martwy]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Biblioteka :: Kroniki :: Nieżywi
-