Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!
CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Biblioteka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 12 ... 19  Next
avatar
avatar


PisanieTemat: Biblioteka   Pon Wrz 02, 2013 1:30 pm

First topic message reminder :

Jest ogromnym pomieszczeniem z tysiącami rzędów, regałów, półek i książek. Po prawej stronie znajduje się biurko zawalone woluminami, w głębi zaś stoi kilkanaście stolików i krzeseł, tworząc przytulną czytelnię. Nad porządkiem czuwa Pan Ezechiel Yaxley wraz z praktykantką, Irmą Pince.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Czw Lis 27, 2014 7:59 pm

- Wiem, wiem... - Powiedziałeś na wydechu, już na nią nie spoglądając, a patrząc przed siebie z ciągle wyciągniętą w jej kierunku dłonią, w której trzymałeś chusteczkę. - Trzymaj, wytrzyj sobie tą rękę. - Och, to wcale nie tak, że uważałeś się za jakiegoś złego i chciałeś uchodzić za jakiegoś gbura, czy niepoprawnego buntownika - ciężko było wyjaśnić motywację twojego działania, jeszcze nigdy się tak nie zachowywałeś, ale irytacja z dnia na dzień była coraz silniejsza, tak samo jak rosnąca nienawiść, bardzo starannie podsycana przez lalkarza, który trzymał sznurki swej laleczki, by pchać ją w otchłanie szaleństwa i jeszcze głębszego świata upadku, gdy już dna dotknął.
- Przynajmniej nie jesteś jedną z naiwnych, które sądzą, że Cindirella miała szczęśliwe zakończenie. - Postukałeś opuszkiem palca w kość policzkową. Też sobie wybrałeś ofiarę, na której mógłbyś wylać swą frustrację, co ci odbija? Czy ta rozpacz już na tyle przepełniła czarę goryczy w twoim sercu, że nawet przestała się już wylewać, bo zapełniła cały organizm? Czy to chwilowo dobre samopoczucie jest takie męczące z wiedzą, że na drugi dzień maksymalnie zapewne pryśnie i znowu pozostanie walka o trzymanie się na nogach? Ściągnąłeś lekko brwi i zacisnąłeś szczękę - wiedza, iż nie powinieneś się tak zachowywać jakoś niczego nie zmieniała, w gruncie rzeczy dziewczę nie chciało niczego złego, wręcz przeciwnie, wyciągała pomocną dłoń.
- Nie chcesz, to nie mów, nie będę przecież cię zmuszał. - Przejechałeś językiem po krańcu palców, żeby potrzeć skórę tam, gdzie Alexandra jej dotknęła, zostawiając krwawe smugi - jakby ktoś tą dwójkę teraz zobaczył, to mógłby sobie wiele pomyśleć - ten z czerwonym policzkiem, ta z czerwoną dłonią... A siedzą sobie jak gdyby nigdy nic i gawędzą. - Tym nie mniej nie łudź się, że zniknęłaś z ludzkich pamięci, nawet jeśli cię zostawili. To nie jest żadna bajka, nie ma autora. Tutaj sama piszesz treści swoimi czynami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Gryffindor

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Czw Lis 27, 2014 8:31 pm

- Dziękuję - Chusteczkę trzymała w dłoni, ale przeżyła dziwny zastój. Mogłaby to zaliczyć jako kolejne doświadczenie na liście. Tak dawno nie widziała krwi. A może nie chciała? Małe zranienia szybko usuwała. A teraz był ślad. Ironią było to, że to tak niewiele. A niegdyś leżała w całej kałuży. Były to sekundy zanim straciła przytomność, ale pamięta to lepiej niż jakąkolwiek lekcję ze szkoły.
Gdzie znajduje się złoty środek między byciem marionetką, a bezwładną, szmacianą kukiełką?
- W końcu nie każdy może mieć szczęśliwe zakończenie - Historia tworzy się sama, a jej końce są tak różne, jak ludzie biorący w niej udział. Alex chciała znaleźć chwilowo jakąś trasę. Plan działania, by móc dalej iść przez strony własnej powieści. Ciągłe spontaniczne pisanie tworzyło niespójności. W finale wszystko powinno się wyjaśnić. Ale czy znajomość zakończenia cokolwiek by zmieniało? Raczej nie. Byłoby niczym znajomość początku - oczywiste.
- Z wielką chęcią Ci powiem, naprawdę. Problem w tym, że są rzeczy istotne i mniej. Chciałabym udzielić Ci takiej odpowiedzi, która nie będzie kręciła się wokół tysiąca innych niepotrzebnych. Mam skłonność do długiego mówienia, a to ułatwiłoby mi sprawę - Ludzie widząc kogokolwiek szaleli. To siedzi ktoś obok kogoś zbyt blisko, to za daleko. Innym razem nie pasuję im ubiór, ton głosów. Jakby kto się uparł to mógłby przyczepić się do braku guzika. Szukanie dziury w całym to specjalność społeczeństwa.
- Znajdź mi jedną osobę, która pamięta o mnie. Tylko z czegoś wyjątkowego. Nie z "za dużo gada" i "wciska nos w nie swoje sprawy". Zgodzę się z Tobą. Życie to nie bajka
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Czw Lis 27, 2014 8:49 pm

Zamknąłeś oczy, kiedy patrzenie na świat zaczęło sprawiać zbyt wiele bólu, lepiej widzieć było mrok, bo cokolwiek się w nim kryło, mogło kryć się dalej, nie miałeś żadnych sprzeciwów - bywały momenty, że lepiej być ślepym...
Powoli, powolusieńsku, twoje usta zaczął wyginać ten sam delikatny, łagodny uśmiech, co przy waszym pierwszym spotkaniu, którym obdarzał cię wtedy w nadmiarze - mógłbyś jej tak potakiwać, albo zaprzeczać kompletnie - nie będziesz robił tego pierwszego, bo czułbyś, że ją oszukujesz, nie zrobisz tego drugiego, bo przecież ona i tak miała swoją wiarę - to dobrze, niech ją trzyma mocno, nie puszcza i pielęgnuje, by rosła coraz większa. Tacy ludzie nie powinni upadać. Czy świat jest aż tak zepsuty, żeby miażdżyć wszystko, co wpadnie mu w ręce? Jej też to zrobi, nie pozostawiając z niej nawet cienia wspomnień?
- Ja. - Obróciłeś twarz ku niej, rozchylając powieki, by spojrzeć raz jeszcze na jej rozumne, uważne oczy i łagodną twarz, która zadziwiająco często wyrażała pełną uwagę, jakby chciała spijać każde słowo z ust tego, kto do niej mówił, jakby nadstawiała uszy, by niczego nie przegapić - brakowało tylko w jej ręce pióra i pergaminu, by wszystko spisywać, powiększając coraz bardziej i bardziej bibliotekę, jaka w jej głowie siedziała. - Jest jedna osoba? Jest - twoje argumenty zostały zabite. - I tak, rzeczywiście, ciągłe pisanie na kolanie wszystkiego, co doń dotrze na pewno musiało tworzyć niespójności, przez co powstawało wiele skreśleń, pomyłek i błędów, jednak potem Nailah nie wątpił, że ta obserwatorka siadała i spisywała wszystko na nowo, porządkując to, co dostała, by puzzle, które ułoży, stworzyły całość, zamknięte w czterech ramach swej wielkości.
- Ja mam skłonności do długiego słuchania, więc chyba nie ma problemu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Gryffindor

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Czw Lis 27, 2014 9:37 pm

Cierpienie zmusza do krzywdzenia. Samego siebie albo innych. Może i świat został tak bardzo naruszony w swojej strukturze, że musi z innymi robić to samo? Ból wywołuje ból. Bez niego jednak ludzie zapomnieliby, czym jest radość. Lubią zapominać. O wszystkim. Gdy czasami są przymuszeni do podnoszenia się dostrzegają różnice. Bez tego nawet i różnica między smutkiem, a szczęściem przestałaby istnieć. A może to już się dzieję? Kraina obojętności to Ziemia. Jeśli oni nie mogą żyć ze sobą to po co świat ma żyć z nimi. To nielogiczne koło wypełnia się, a z każdym okrążeniem umacnia w tyn, że umierają podczas egzystencji. Istnienia przestają mieć znaczenie. Są tylko władcy i podwładni. Królestwa zbudowane na piasku, które byle wiatr rozsypuje.
- Powiedziałabym, że to piękne morderstwo, ale nie wiem, jakie to będą wspomnienia, więc wolę nie chwalić dnia przed zachodem - Zaśmiała się przy tym szczerze. Lubiła się uśmiechać. To taka jej reakcja na wszystko. Cała gama uśmiechów. Od pozytywnych do negatywnych poprzez które wyrażała siebie. Ponoć to zaraźliwe. Ciekawa choroba, która nie przynosi niczego złego. Wszyscy mogliby by być nią skażeni.
- To wrócę to początku. Linlithgow. Praktycznie wszyscy się tam znają. Urodziłam się tam. Mieszkałam z rodzicami. Miałam babcię. Jestem jedynaczką. Moja rodzina nie należy do biednych. Życie z opisu jak w bajce. Nie licząc tego, że jako ukochana dama rodziców miałam "obowiązek" bycia idealną. Nie lubiłam jednak ścisłych reguł. Zaczęło się od nienawiści do sukienek. Włożenie mnie w jakąś było niczym wojna z wiatrakami. O herbatkach z misiami, a co dopiero z innymi dziewczynkami - marzeniem. Sąsiedzi patrzyli się na to, jakby była to zbrodnia. Tutaj legło pierwsze wyobrażenie o mnie. Nie tykałam się niczego, co miało związek z innymi dziewczynkami ani zachowaniami dziewczynki. Niby się z nimi nie biłam, ale nie lubiły mnie. Czasami biegałam z chłopakami i grałam we wszystkie ich gry. Głównie jednak siedziałam z książką, jeździłam konno i pomagałam dziadkowi. Potem było tylko gorzej. Od początku byłam ogromnym rozczarowaniem dla rodziny. Z wiekiem rosło to. Nie chciałam kłamać przy ludziach, mimo próśb kierowanych do mnie. Głośno sprzeciwiałam się dorosłym. Wtrącałam się i wyrażałam własne opinię. Przestano ze mną rozmawiać i bawić się jeśli nie było to koniecznie. Potem nastąpiła kłótnia z rodzicami, gdy nie chcieli powiedzieć mi czemu rozmawiano o mnie z dziwnym człowiekiem, który nas odwiedził. Chodziło o wyjazd do Hogwart'u. Pół dnia przesiedziałam przed domem z płaczem, wyśmiewana i lekceważona za karę. Moje nieposłuszeństwo było surowe karane. Mam wrażenie, że niespełnianie ich oczekiwań bolało ich tak bardzo, iż myśleli, że to się da w ten sposób zmienić. Od tamtego pamiętnego dnia już nie płaczę. Czas płynął. A ja walczyłam o równość i sprawiedliwość. Śmiano się z tego, kpiono. Wyprowadziłam się na pewien okres do babci, gdy sytuacja w domu była nie do zniesienia. Hogwart był swego rodzaju azylem. Tutaj też nie było i nie jest łatwo być mną, ale to zdecydowanie mniej odczuwalne. Tutaj nie wszyscy znają opinię o mnie i mają okazję sami się przekonywać, jaka jestem zamiast ciągnąć informację z plotek i durnych stereotypów. W wakacje przed moim czwartym rokiem miałam wypadek. Zostałam potrącona. Z całego zajścia pamiętam uderzenie o ziemię, obrócenie głowy i ogromną ilość krwi przede mną. Poczułam paraliżujący ból na plecach i był koniec. Nicość. Potem obudziłam się w szpitalu. Pęknięcie czaszki, otwarta rana ciągnąca się od czubka głowy, aż po kark przy silnym krwotoku i oczywiście mniej istotne urazy. Z tamtymi przede wszystkim starano sobie poradzić. Była obawa, że mogę stracić pamięć, gdy mój stan nie był już tak niestabilny. Wybudziłam się jednak. Została mi zaledwie ohydna blizna, której nie znoszę. Żyję. Wtedy dużo się zmieniło. Z rodzicami dogadujemy się lepiej. Nie idealnie, ale to zawsze coś, jeśli porównujemy te dwa okresy. Zmieniło to też mnie. Nie wiem, jak bardzo, ale czuję różnicę. W swoim życiu robię różne rzeczy. Ostatnio wyskoczyłam przez balkon, by zostać złapaną. Zrobiłam to, bo miałam pewność, że ta osoba nie pozwoli mi zginąć. Chciałam ją czegoś nauczyć. Wcześniej śledziłam człowieka, też w celu wytłumaczenia mu pewnych rzeczy. Ogólnie wiecznie robię coś, czego ludzie się nie spodziewają, bo tylko skrajne metody docierają. By uzyskać odpowiedź od Ciebie musiałam się skaleczyć. Kompletnie nie wiem, jak to się dzieję, że tak potwornie muszę wszystko wymuszać. Staram się ograniczać, ale czasami... mam ochotę zwyczajnie usiąść przed ludźmi i powiedzieć, że nie są sami i liczyć na to, że uwierzą w to, bo już nie wiem jak im pomóc. Mi pomogła moja własna tragedia. Pragnę innych nauczyć, że nie są sami. Chcę być przy nich. Tyle, że oni nie chcą mnie. Nie wierzą w siebie, ani mi. A ja zrobiłabym dla nich praktycznie wszystko. Dla każdego. Byleby mógł znaleźć swoje szczęście. Tak to wygląda, aż do teraz. Jestem, ale mnie nie ma. Cień - Pominęła fakt, że przed wypadkiem miała wrażenie, że rodzice nie znają się na rodzicielstwie. Że im nie zależy. Nie wyszczególniła faktu, że wyznaję nadzieję, ale ani razu nie wspomina o miłości, bo w nią nie wierzy. Przemilczała fakt, iż bywała załamana. Te rzeczy wydawały jej się zbyt wiążące. Sprawiały, że ludzie chcieli czegoś dla niej. Mogli ją zbyt mocno poznać. Takie ścisłe relacje nie są dla niej. Trochę jak z lekarzem. Pomagać, być dla drugiego człowieka, ale się nie przywiązywać. Inteligentny człowiek sam dostrzeże, że pod tą skorupką zbawicielki jest i ta część, którą nawet ona odrzuca. Tej która sama pomocy nie chcę. Tej która za każdym razem widząc swoją bliznę w lustrze brzydzi się tym śladem, w taki płytki sposób, a zarazem widzi to co w owej chwili. Śmierć, której tak bardzo się obawia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Czw Lis 27, 2014 10:02 pm

Więc i słuchałeś, bez żadnych komentarzy, ciekawą historię na temat tej, która obok ciebie teraz siedziała, no bo dlaczego nie? - nie mówiła o uczuciach i nie musiała, bo niby po co? Dla Nailaha były zbyt oczywiste, dla niego wszystko było zbyt widoczne i wyraźne, by miał nie dostrzec oczywistych następstw wydarzeń z jej życia, poznanych tylko pobieżnie, w wielkim skrócie, tak samo, jak ty jej w skrócie opowiedziałeś o swoim dzieciństwie - gdyby rzeczywiście rozdrabniać się na każde przygody i nie-przygody zbyt dużo czasu by zeszło, zaś znając podstawę, zawsze można dopowiedzieć wiele rzeczy później. Od samego początku w jej oczach czaił się ten smutek, który kierowany spokojem i pragnieniem zamknięcia go na cztery spusty nie odzwierciedlał się w jej mimice. Zamykała w sobie wszystkie negatywne emocje, próbowała się oddzielić, taka trochę hipokryzja, ale powodowana tym wyższym, lepszym celem...
- Wiesz, dlaczego ludzi drażni twoja obecność? - Nadal na nią nie patrzył, nie licząc tamtego ulotnego momentu - cisza wydłużała się, mijały minuty wetknięte w okopy przyjemnego zamyślenia, które nie było przynajmniej dla Krukona w żaden sposób ciążące. - Ponieważ zachowujesz się, jakbyś zjadła wszystkie rozumy, a sama nadal nie zrobiłaś rachunku sumienia. - Tak, Nailah uwielbiał kłamstwa i półprawdy, dzieląc to w swym absurdalnym pojęciu względności prawdy i tym, że wszystko jest na tyle oczywiste, na ile dana jednostka to postrzega. Każda prawda więc może być kłamstwem i każde kłamstwo może być prawdą. Tym nie mniej w tym wypadku można to nazwać miażdżącą szczerością, bez słodkiego owijania w bawełnę i pocieszania, jak to źle nie miała. - Chcesz być tą Nadzieją dla innych, choć sama jesteś nieszczęśliwa. TO jest żałosne. - Tacy jak ona... Nie możesz takich osób zaakceptować. Przez wzgląd na przeszłość. Nawet jeśli nie powinieneś nieść takich słów. - Ludzie cię zostawiają, bo stajesz się zbyt upierdliwa. I nie łudź się, że wszystkim im pomogłaś. Mogłaś chwilowo ich unieść, tylko po to, by jak cię już zostawią upadli jeszcze głębiej. - Kiedy patrzyłeś na to z tej perspektywy, wszystko było o wiele bardziej klarowne, ona... jeszcze musiała do tego dojrzeć. Nie życzyłeś jej tego, dopóki nie będzie krzywdzić samej siebie.
Nailah odetchnął ciężko.
- Problematyczna z ciebie osóbka. Nienawidzę osób z tak niepoprawną chęcią niesienia pomocy innym swoim kosztem, co zdaje się ma w psychologii swoją fachową nazwę, a jest to "masochizm".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Gryffindor

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Czw Lis 27, 2014 10:25 pm

To była okrutna hipokryzja. Żyła nią. Tym, że zawsze warto pomóc komuś. Byle nie sobie. Bo jak tu naprawiać siebie skoro w pewnym punkcie nie było takiej możliwości? Nie ma nikogo obok, kto chciałby pomóc. Tak, jak sam wspomniał. Żyjemy samotnie, a jeśli ktoś próbuję to zmienić to wciąż działa to tylko w jedną stronę. Nie wielu chcę pomóc. A kiedy nie oczekujesz pomocnej dłoni, kiedy już godzisz się z tym wszystkim nagle dociera do Ciebie jakie to nędzne. Nikt Cię nie potrzebuję. Mówił to, co od dawna wiedziała. I niewzruszenie patrzyła na niego. Tym razem z tym sarkastycznym uśmieszkiem. Nie przerywała. Niech mówi. Tłumaczy jej co zawodzi. Gdyby miała w tej chwili swój wredny nastrój powiedziałaby nawet, że mu gratuluję spostrzegawczości. Do nikogo nie docierało. To co jemu przychodziło z łatwością rozszyfrować inni... gubili po drodze. Nie widzieli. Może nie chcieli? Łatwo znaleźć przystań, zatrzymać się i pójść dalej. A syf tam zostaję. Idealne rozwiązanie.
- Masochizm? Możliwe. Ktoś jednak musi umierać, by inni mogli żyć. To Twoje wyznawane prawo. Silniejszy przetrwa. Ja zrobiłam rachunek sumienia. Nie mam jednak zamiaru codziennie do niego wracać. Mówić, jak to mi źle. Bo może i mnie obchodzą problemy innych. Jednak moje nie obchodzą nikogo. Po co jeszcze krzywdzić siebie? Wolę spożytkować ten czas na użalanie się dla innych. Sama nie zmienię wszystkiego, ale mogę chociaż na chwilę ich podnieść, by mogli zobaczyć, że ze stojącej pozycji widoczność jest lepsza. Świadomie wybrałam swoje nieszczęście w szczęściu innych. Nie przeczę niczemu, co powiedziałeś, bo poniekąd to prawda. Mogę jednak powiedzieć, że szczęście to pojęcie względne. Szukanie kryształku soli na pustyni. Wbrew pozorom jestem realistką. Nie wierzę, że je znajdę. Ale z każdym kolejny człowiekiem odnajduję chociaż oazę w której mogę się napić. To zawsze coś. Mogę im pokazać kamforę. Powiedzieć o sobie tyle, ile zapragnę. Jednym więcej, drugim mniej. Tyle, ile uznam za stosowne. Jak widzę to wystarczyła tylko część, by mnie osądzić. Uważasz, że poświęcenia są bezsensu? Świat ich wymaga. Ja chciałam mieć tylko wybór w jaki sposób to się stanie. Nigdy Ci nie zależało na tym by kogoś uszczęśliwić? Nie chciałeś widzieć uśmiechu na cudzej twarzy? Ja się uczę. Każdego dnia o tym, co nazywamy emocjami. Jest ich tak wiele, a tylu jeszcze nie znam. Co ty wybrałeś? Gniew? Złość? Samotność? Co Ci to przyniosło, Sahirze? Jesteś szczęśliwy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Czw Lis 27, 2014 11:04 pm

- Sama przyznałaś mi rację, więc nie widzę problemu, że wystarczyło mi tylko (lub aż tyle), na wydanie tego osądu. - Przypatrywałeś się jej uśmieszkowi - nie dość, że upierdliwa, to jeszcze z pazurem, ot co, wcale cię to jakoś nie dziwiło, miała w sobie ten syf, który zezwalał jej na tą formę... nawet nie samoobrony, a kontrataku, w końcu kto mógł lubić oczywistą prawdę na jego temat wypowiadaną na głos? Jak można było przy tym nie wpadać w skrajne emocje, które zmieniały nasze spojrzenie i mimikę? Spoglądała na ciebie tak, jak już to właśnie określiłeś, tym nie mniej nie mogłeś dalej już wybierać garściami opinii o niej, ponieważ już na tym terenie wszystko stawało się zbyt śliskie, zwłaszcza, że twoja przeciwniczka była zdecydowanie jedną z najgodniejszych, jakie spotkałeś, jej złożoność psychiki sprawiała, że wymykała się utartym tematom - to było poniekąd drażniące, nie miałeś ochoty myśleć, w sumie przyzwyczaiłeś się do tego, że jedna rozmowa dawała ci wzgląd na niemal wszystko, ale w gruncie rzeczy można tutaj było mówić chyba o zazdrości... Ponieważ nie mogłeś zaprzeczyć, że to, co ona sobą reprezentowała było po prostu... piękne. Już skalane przez życie tym rachunkiem sumienia, to prawda, lecz nawet piękne. Coś, co potrafiłeś docenić, nawet jeśli tego teraz nie okazywałeś.
Tylko... co jej miałeś odpowiedzieć na zadane pytania?
Odwróciłeś głowę w kierunku regałów, mając nadzieję, że już pozbyłeś się ostatnich smug szkarłatu pozostawionych przez palce Alex.
Co wybrałeś? Wybierałeś? Chciałeś tylko być wolny, chciałeś znów zacząć żyć, chciałeś być jak każdy normalny człowiek, wróciłeś do społeczeństwa... i co? Co masz teraz? Wrzask, płacz, nienawiść, a wszystko to zamknięte w twoim wnętrzu, by każdy, kto na ciebie patrzy, widział tylko tego spokojnego, odosobnionego Krukona, który zjawiał się na lekcjach, a potem znikał jak duch, by widzieli tylko ten łagodny uśmiech w krótkich chwilach rozmowy - i po co? Czemu nie zniszczyć wszystkiego wokół siebie? Chciałbyś jej powiedzieć, że szukasz tego szczęścia, lecz... to nieprawda.
- Nie lubię kiedy... ktoś samowolnie pozwala sobie upadać. - Och, poniekąd z ciebie też jest ogromny hipokretyn... Masz wiele sił, masz swą żelazną psychikę, teraz stoisz w swym mroku i za nic nie chcesz, by coś takiego jak nadzieja i wiara do ciebie wróciły. To by za bardzo bolało. Wymagałoby kolejnego rachunku sumienia. - Poświęcenia są dobre, kiedy potrafi się je miarkować i zająć najpierw sobą. - Nie każdy przecież musi skończyć, jak Ty. Masz paranoję.
- Nie potrzebuję szczęścia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Gryffindor

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Pią Lis 28, 2014 5:17 pm

To co proste jest najczęściej najbardziej skomplikowane. Do tego jak nudną rzeczą jest poznawanie ludzi, którzy są jednego koloru. Gdy posiada się wiele odcieni to codziennie pozwala się innym dostrzec inny. Rośnie ciekawość, co do tego, ile można wyciągnąć z drugiej osoby. Pojawia się świadomość, co do naszej struktury. Zdobycie zamku, który się nie bronił to żaden sukces. Nie można nazwać tego wygraną, bo nie było walki. Przejęcie prawdziwej fortecy, strzeżonej jak nic innego - to dopiero wyczyn, który przynosi jawną i szczerą satysfakcję.
- Nie lubisz udzielać konkretnych odpowiedzi. To zastanawiające. Wiesz, co Ci powiem? Jeśli chcę się poznać czyjś ból to trzeba go pierw doświadczyć. Zejść wraz z nim na dno, ryzykując, że się nie wygrzebiemy. Nadzieja nie jest łatwa. A nie mam prawa oceniać, czy moje dobro jest istotniejsze od tego innych - Mówiła tak sobie, po to by wstać. Wróciła znowu do miejsca poprzedniego. Uczuła się chyba zbyt dobrze skoro była wstanie znowu przed nim usiąść. Nic jednak nie jest bez powodu. Natychmiast, jak kucnęła, tak zaczęła mówić. Patrzyła na niego, by wreszcie znowu zaczął utrzymywać kontakt wzrokowy.
- Najbardziej jednak fascynujące jest to, że gdy mówisz to wszystko nie patrzysz na mnie. Poddaje to pod wątpliwość prawdziwość Twoich słów. Stajesz w opozycji do wszystkiego, co mówię. Mam wrażenie, że kiedyś i Ciebie dotyczył ten rodzaj masochizmu. A teraz zamieniłeś go tylko na inny. Wolisz karać sam siebie przy czym bardzo skutecznie odpychasz wszystkich, którzy się do Ciebie zbliżają. To dopiero sprawiedliwość, co? Nie dawać nikomu wyboru
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Sob Lis 29, 2014 5:59 am

- Uważasz, że nadzieja jest aż taka istotna? - Człowiek dostaje to, na co się godzi, bez wyjątku - prawdy łatwe, trudne, skomplikowane bardziej, czy mniej - zazwyczaj ludzie są prości jak budowa cepa, łatwi w obsłudze jak toster, a mimo to są i tacy, którzy patrząc na ten toster nie wiedzą, jak go użyć i potrzebują pomocy. Są jeszcze jednak ci, o stanowią enigmę, której rozszyfrowanie zabiera wiele, wiele lat przy pracy wielu osób, a pośrodku jeszcze wiele innych odłamów, posegregowanych według tego, jak wysoko sięga ich inteligencja i jak wiele w życiu doświadczyli, by dogłębnie je zbadać i zrozumieć. Dlatego w przypadku ludzi rzeczywiście bywało tak, że to, co wydawało się proste, mogło być wewnętrznie bardzo skomplikowane, złożone z wielu poziomów, z których zwiedziliśmy tylko jeden. W końcu kod enigmy nie był niezrozumiały dla wszystkich, a poznano ją tylko przez jeden, głupi błąd pozdrowienia na samym końcu... - Nie możesz przyswoić faktu, że w niektórych przypadkach posiadanie nadziei jest gorsze od jej braku? Aleś ty uparta... - Nie widział powodu w patrzeniu na nią cały czas, wolał spoglądać przed siebie, gdzie myśli mogły uciec w przestrzeń, miast skupiać się wokół niej. Tym nie mniej kiedy się poruszyła od razu ku niej odwrócił twarz i od razu przesunął do przodu, gotów się zerwać, gdyby miała zasłabnąć i się przewrócić - nic takiego na szczęście się nie stało i oto już klęczała przed nim, w tej odpowiedniej odległości, która nie zezwalała na kontakt fizyczny. Pochyliłeś się nieco ku niej, splatając palce dłoni, które zwiesił pomiędzy udami, skupiając już spojrzenie na jej oczach.
- Jest we mnie tyle sprawiedliwości ile w tym spadającym z nieba śniegu. - Zamarznięte, zmieniające krople w przedziwne, a jednak piękne kształty, lekkie i znikające tak szybko, jak tylko spadną na coś cieplejszego, co zechce się mu z bliska przyglądnąć, znikający całkowicie, kiedy tylko ukarze się słońce i wzrośnie temperatura. - Gdybyś mi uwierzył od razu, nie byłoby w tym żadnej zabawy. - Uśmiechnął się do niej łagodnie i jak zawsze nie sposób było stwierdzić, czy jest to uśmiech szczery, jakie dokładnie emocje zawiera, bo jego oczy wciąż pozostawały tak samo obce i odległe. - Podobno całkiem niezły ze mnie oportunista.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Gryffindor

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Sob Lis 29, 2014 2:39 pm

- Sądziłam, że do tego już doszliśmy. Odpowiadając jednak. Tak, uważam, że jest najistotniejsza- W końcu każdy musi mieć coś, czego trzyma się, by nie utonąć. Deska szybko tonie jeśli nie jest przystosowana do pewnych działań zewnętrznych. Jedni wolą cierpienie, ktoś wybierze jego zadawanie. A ona sięgnęła po nadzieję. Przechodzenie kolejnych poziomów jest łatwiejsze z bronią, wiadomo. Są może jakieś kody? Przydałyby się.
- Dokładnie tak. Wymieniaj dalej. Jestem naiwna, uparta, gaduła, upierdliwa. Coś jeszcze do tej listy? - Aż taka z niej miernota nie jest. Zresztą przecież sama się ruszyła. Zasłużyła na to by o coś przywalić za swoją chorobliwą chęć bycia samowystarczalną. W sumie byłaby idealną rośliną. Może człowiek się odradza? Pasowałaby wtedy na drzewo. Samożywny sposób odżywiania się i jeszcze służenie innym. Tworzenie tlenu, a potem zostanie jakimś regałem, czy coś w tym stylu. Idealny sposób na drugie życie o ile reinkarnacja istnieje.
- Musisz być więc ohydnie sprawiedliwy, jak on. W końcu żyje uczciwie ze światem. Pojawia się, gdy jest mróz i nie pcha się w upały, gdzie nie jego miejsce. Cudowna wizja, wiedzieć, gdzie jest nasze miejsce - Być gdzieś i czymś, nie tylko powłoką. Pustą skórą i kośćmi. To tak wielkie wyzwanie. Istnieć - Jak łatwo Ci przychodzi omijanie moich słów. Pytam, ale nie odpowiesz. Rzeczywiście, ciekawa gra. Robię ruch, a okazuję się nagle, że zamiast do przodu to do tyłu. Do tego nie mam pojęcia jaka jest strategia przeciwnika.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Sob Lis 29, 2014 3:02 pm

Dobrze, więc teraz gra będzie się też opierać na kontakcie wzrokowym, nie żebyś miał coś przeciwko, zazwyczaj całkiem przyjemnie było w ludzkie lustra, w których widać było duszę tego, z kim się rozmawiało, na kogo się patrzyło, ale i swoje własne odbicie, zupełnie jakby przekaźniki w tym miejscu szwankowały. Mimo to wzrok ludzki potrafił się skupić tylko na jednym - jak więc poznać, kiedy po prostu się przeglądamy, jak w prawdziwym lustrze, by poprawić makijaż czy fryzurę, a kiedy próbujemy porwać wnętrze przeciwnika, by obejrzeć je ze wszystkich stron? Myślę, że to kwestia zainteresowania. Tak, z pewnością chodzi tu o zainteresowanie - o to, czy tak naprawdę chcemy widzieć drugą osobę... i wszystko w ich grze na tym się opierało - na wzajemnym poznawaniu i bawieniu się w te podchody, które przecież nie tylko Nailah dyktował, Grace nie należała do tych, co zostawały w tyle, o nieee - ciągle dawała mu jakieś nowe bodźce, dlatego to stawało się coraz bardziej wciągające. Tak, to zupełnie jak z narkotykami - bierzesz je i pozwalasz sobie coraz głębiej odpływać, nie ważne dokąd - nad tym zastanawiało się dopiero kiedy miraż odszedł i powróciliśmy do "zdrowych zmysłów".
- Ciekawska, bezmyślna (lub odważna, wybierz, co ci odpowiada), bezczelna, zadzierająca nosa, inteligentna, zewnętrznie silna, skrzywdzona... w sumie zastanawiałbym się, czy wierząca... - Pochylił się bardziej na chwilę tylko odwracając spojrzenie i mrużąc oczy, robiąc bardzo zamyśloną minę i wydając z siebie krótkie "hmm..." - Postawię, że niewierząca zanadto w Boga, popraw mnie, jeśli się mylę.
Uparta, uparta, uparta... to słowo najbardziej się tłukło po umyśle, kiedy się na nią patrzyło. To i jej wiara w ludzkość. W tym momencie dochodziła naiwność... Ale w końcu czy nie usprawiedliwiona naiwność?
Odetchnąłeś i opuściłeś twarz wyprostowawszy palce, by potrzeć o siebie dłońmi przed ich ponownym spleceniem.
- Właśnie tak to wygląda... - Powrócił do kontaktu wzrokowego. - Wiem, gdzie moje miejsce. - Czyli na smyczy u nóg twych panów - jak cudownie, że pozwalają ci jeszcze spoglądać na słońce, że pozwalają uczęszczać do tej szkoły... Cudownie... prawda? Cieszysz się chociaż trochę z tego, czy nawet to stało się dla ciebie obojętne?
- Wybacz. Mam taki paskudny nawyk. Uwierzysz, że był jeden rok w moim życiu w którym nie odezwałem się do nikogo ani słowem? - Zaśmiał się cicho, na chwilę znów spojrzenie opuszczając na tyle, by czarne kosmyki poleciały do przodu, przysłaniając jego twarz. Pokręcił głową w akcie zaprzeczenia, nim znów namierzył oczy Alex. - Niesamowita z ciebie istotka, Alex. Zaczynam lubić pogawędki z tobą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Gryffindor

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Sob Lis 29, 2014 3:54 pm

Oczy tyle mogą powiedzieć. Szkoda tylko, że czasami są jak lustra weneckie. Wtedy dopiero zaczyna się ciekawe starcie. Niby chcesz się przez nie przebić, ale każdy krok to niespodzianka. Z drugiej strony nie możesz nawet odpocząć od tego, że ktoś Ci się przygląda. Wchodząc na ten nieznany teren wybiera się ryzyko. Gra w podchody w lesie w którym nigdy wcześniej się nie było. Niebezpieczne, ale tak wciągające. Ryzyko to pierwszy krok do odniesienia sukcesu w wyznaczonym przez siebie celu. Dlatego też tak wielu rezygnuje już na starcie. Gdyby wchodzenie na szczyty było proste to każdy by je zdobywał. Zaś dzięki temu, że jest przeciwnie mamy choć trochę dreszczyku emocji w tej całej nudzie i wykończeniu towarzyszącemu w naszej codzienności.
- Poprawiam. Wierzę w Boga. I sądzę, że ludzie zapomnieli kim tak naprawdę jest. Nawet o nim. Do tego wykorzystują go do swoich czynów, usprawiedliwień. Jest chyba najbardziej pokrzywdzony w tym wszystkim. Nie można nazwać Boga, Bogiem jeśli wymaga od innych wyrządzania krzywdy komukolwiek. Jaki Bóg pozwala zabijać, torturować? Nie jest już wtedy bogiem. Jest bożkiem stworzonym przez ludzkość. Przez fałszywych wyznawców - Naiwność? Sporne jest to słowo. W końcu wiarę również możemy nim nazwać. W gruncie rzeczy pojęć względnych jest ogromna. Można spekulować co do użycia każdego względem różnych ludzi, wydarzeń. Słowa to sztuka. Ich używanie to istny kunszt. Lata ćwiczeń, prób, porażek i zwycięstw. Praca ciężka i wymagająca to całe mówienie.
- Powinnam chyba też tak przez rok spróbować. Ucieszyłabym grono ludzi - Całą masę. Trzy czwarte znajomych byłoby w niebie. Alexandra która nie mówi! Ale co by z niej wtedy zostało?
- Wcześniej nie lubiłeś? Ja od początku lubię z Tobą gawędzić - Pytanie było przekorne. Takie łapanie za słówka, ale lubiła dokładność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Sob Lis 29, 2014 4:09 pm

- No tak, jak mogłem nie przewidzieć takiego toru myślenia... - Pomyłka, jakże wielka, poczyniona na szybkich kalkulacjach, ale nie mając podstaw do sądzenia, że wierzy w tą Bezimienną kreaturę, która czaiła się wszędzie wokół nas i poświęciła wolną wolą już na samym początku stworzenia, było to teoretycznie dopuszczalne, tym nie mniej nijak nie satysfakcjonowało czarnowłosego, który tą hipotezę oparł na tym, że powiedziała o sobie jako o realistce, nieco, zupełnie niepotrzebnie, spychając to na ateizm - zupełna głupota, jak osoba pełna wiary mogłaby sądzić, że Bóg to tylko bajeczka dla dzieci?
Tak, gra słów była niezwykłą sprawą, Sahir bardzo ją lubił i potrafił nawet ją doceniać w tych lepszych momentach, których było tyle przez cały rok, że dało się policzyć na palcach jednej dłoni - tak jak i teraz było bardzo przyjemnie, w pewnym sensie niemal podniecające, takie właśnie podchody, tylko że mentalne... W miejscach takich jak Japonia za czasów feudalnych choćby słowa były wszystkim - słowa i honor, dzięki nim można było zwojować cały świat, jeśli do tego na dodatek posiadało się wystarczające informacje, w Europie nigdy coś takiego nie istniało. Japończycy doprowadzili tą sztukę do perfekcji, która teraz, w obliczu cywilizacyjnego wpływu innych krajów, naturalnie wygasła, pozostawiając po sobie spadek w postaci historii.
- W twoim przypadku musiałabyś sobie zszyć usta. - To było dość... okropne doznanie. Cały rok milczenia, który był jak jeden wielki sen, jak coś wyjętego kompletnie z twojego życia, z czego... niemal nic nie pamiętasz, patrząc na to z tego pryzmatu. Czarna plama. - Wcześniej byłem na tyle niesubordynowany, iż nie potrafiłem tego należycie docenić. - Wybrnął z tego obronną ręką, oczywiście, bo jakże by inaczej - pod tym względem Nailah był paskudny. Granie z nim w słowa... nie należało do gier łatwych. Było o tyle łatwiej, że tutaj kara śmierci nie groziła za źle wypowiedziane słowa. Wyciągnął rękę, żeby ot tak po prostu, pstryknąć ją w nos. - Powiedziałem ci komplement, mogłabyś chociaż podziękować. - Zaśmiał się poprzez te słowa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Gryffindor

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Sob Lis 29, 2014 4:29 pm

- Uważasz, że nie potrafię milczeć? Może się założymy, co? - Upór osiołka (co ludziom to biedne zwierzę zrobiło!). A może to ten zwyczajny gryfoński odzew? Alex ma w sobie to. Nie da się zaprzeczyć, że idealnie wychodzi jej upartość. Stawianie na swoim również. Mogłaby tak przez cały dzień, noc, tydzień, miesiąc, rok, lata, dekady... Udowadniać całemu światu najgłupsze rzeczy, byleby było tak, jak powiedziała. To trochę głupie, bo przecież nikt nie jest nieomylne, ale gdy sprawa dotykała jej możliwości to wszystko się zmieniało. Choćby miała zrobić coś głupiego to pokaże, że może. Nieograniczone możliwości człowieka i inne tego typu ideały, które jej przyświecają. "Nie ma rzeczy niemożliwych" itd. itd... W końcu kto ma stanąć jej na drodze? Ano lepiej nie próbować. Chyba, że chcę iść dalej wraz z tym całym huraganem.
- No dobrze, dobrze. Dziękuję. Lepiej? - Przewróciłam oczami na jego słowa. Był zmienny, jak pogoda. Taka gra to niespodzianka. Inne zasady w każdej turze. Inne pionki, karty, czy co tam jeszcze.
- A co z tamtą Twoją książką? - Przypomniała sobie o niejakiej potrzebie zrobienia przez niego jakiejś pracy. Mógł to zmyślić, więc warto było upewnić się, co to takiego było. Do tego książki to i tak najciekawsza zabawa. Dla niej, oczywiście. Niektórzy woleliby nigdy się z nimi nie spotkać. A szkoda, wielka szkoda.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Sob Lis 29, 2014 4:50 pm

- Taak, tak uważam... Jeśli to dotyka twych ambicji nie krępuj się czegoś tak bezsensownego udowadniać, tym nie mniej nie zamierzam się o to zakładać. Lubię z tobą rozmawiać, bez tego nie byłoby żadnego ubawu. - Milczeć można w samotności, milczeć można też razem, to prawda, ale z myślą, że kiedy się odezwiesz, odpowiedź nadejdzie z drugiej strony, a nie pozostanie głucha i niema na wszystko wokół, wykazując się swoją ranią ignorancją, czy też absurdalną dumą w tym wypadku, by dotrzymać zakładu i dowieść swego dobrego imienia.
- Minimalnie. - Och, niech będzie, że tutaj zostanie to wstrzymane, choć droczenie się z nią mogłoby być całkiem niezłą frajdą i dostarczyć kolejnych informacji o tej siedzącej na podłodze przed tobą pannie. - Leży bezpieczna i nienaruszona, cóż się mogłoby z nią stać? Z moich informacji wynika, iż książki nie posiadają samoświadomości ni nóg, by uciec. - Sięgnął do torby, na której leżała odłożona książka i uniósł nią, machają nią na boki, by pokazać, że rzeczywiście jest i skrzydeł nikt jej nie dodał. - Najwyraźniej nawet ktoś taki jak ja robi tak normalne rzeczy jak zadania domowe i nie zdarza mu się zblefować. - Och, kolejna gra słówek i prowokacji, by zobaczyć reakcję - nie było przyjemności, kiedy druga strona nie wyłapywała ze zdania choć połowy ukrytego przekazu w całości... Odłożył przedmiot spowrotem na swoje miejsce.
To, co powiedziała wcześniej, o Bogu i wyznawcach, nadal kołotało się w twojej głowie - nieco drażliwa struna została poruszona, co? Szukanie usprawiedliwienia dla czynów... Morderstwa, zagładzanie, katowanie na śmierć, bestia, potwór...
Zamknąłeś oczy uśmiechając się ponownie - wszystko było grą emocji - i tego, jak się je ukazuje - bo po co okazywać to, co jest wewnątrz? To tylko sprawia, że człowiek zaczynał użalać się nad samym sobą i zaczynają się użalać nad nim wszyscy wokół lub też wyśmiewać go i wyzywać - nie mniej, nie więcej... no i często przyciąga to "tych wspaniałych" co tak bardzo chcą pomagać.
- Masz żal do swoich rodziców za to, jak cię traktowali? - Tak, gwałtowna zmiana tematu, pytanie ni z gruszki, ni z pietruszki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Biblioteka   

Powrót do góry Go down
 
Biblioteka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 19Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 12 ... 19  Next
 Similar topics
-
» Kawiarnio-biblioteka "Bookszpan"
» Biblioteka
» Biblioteka w zamku Bestii
» Wielka Biblioteka
» Wielka biblioteka

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Hogwart :: Piętra :: IV piętro :: Biblioteka-
Skocz do: