Share
Go down

Labirynt

on Sob Sie 16, 2014 11:32 pm
First topic message reminder :

Widzisz ciężkie zwyczajne dębowe drzwi z różnego rodzaju runami, które delikatnie pulsują. Kiedy jednak wchodzisz do środka i drzwi się za Tobą zamykają, widzisz wielki labirynt z mnóstwem korytarzy i przypadkowych przejść. Nikt nie wie, czy to prawda, czy też iluzja...


Sowa Specjalna * Prośby do MG * Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me.
It resembles my own mind except that you happen to be insane.”

— George Orwell, 1984

Re: Labirynt

on Wto Lut 09, 2016 2:31 pm
Poczuła jak jego ciało nagle się spięło. Powoli przejechała dłońmi po jego ramionach, ostatecznie łapiąc w dłonie jego twarz i spoglądając mu prosto w oczy.
- Nie zabraknie cię. Słyszysz?
W jej głosie była powaga, a słowa wskazywały na to, że nie powinien już więcej drążyć tego tematu.
- Chciałam odejść. Kiedy zacząłeś mnie ignorować chciałam znaleźć sposób, żeby odejść w zaświaty tak jak powinnam odejść osiemnaście lat temu. Podobno istnieje jakiś sposób, aby wypędzić ducha.
Mruknęła zgodnie z prawdą z całej siły przytulając się do poltergeista z szerokim uśmiechem na ustach.
- Ale mnie nie opuścisz, bo ci na to nie pozwolę.
Dodała, bawiąc się jego włosami.


~ Siedziała sama na drugim końcu sali
Marzyła o czymś co nigdy się nie zdarzy
Smutnej dziewczynie w czerwonej sukience
Wesoły chłopak ukradł młode serce. ~


Re: Labirynt

on Wto Lut 09, 2016 2:46 pm
Wolał tego nie wiedzieć. Może wtedy nie trafiło by go tak wielkie poczucie winy i jeszcze większa obawa przed tym co zamierzał. Chciała go zostawić i niby do tego dążył, ale nie w taki sposób! Miała wieść szczęśliwą egzystencję z innymi duchami, a nie się... egzorcyzmować? Co to w ogóle za pomysł! I czy wciąż zamierzała tego dokonać, jeśli on odejdzie na dłużej? Może to faktycznie było wyjście, lecz ta egoistyczna cząstka jego nie chciała jej tracić na zawsze. Bo przecież on kiedyś by wrócił i co wtedy, miałoby jej już dawno nie być...?
- Czasami nie mam na to wpływu... - zaczął ostrożnie, choć czuł, że nie zamierzała z nim o tym dyskutować. Mimo to wolał nastawić ją na jego nieobecność. Może i zrezygnował z ignorowania jej, jednak dalej zamierzał pozbyć się żywych. W ten sposób nigdy nie odkryłaby do czego jest zdolny i wszyscy byliby bezpieczni. Plan idealny.


And how can the world want me to change
They're the ones that stay the same
They don't know me
Cause I'm not here

Re: Labirynt

on Wto Lut 09, 2016 3:16 pm
- Irytku... Posłuchaj.
Zaczęła spokojnie, cicho, ale z lekką niepewnością czającą się gdzieś w głosie. Musiała rozegrać to na tyle dobrze, żeby nie zdradzić mu za wiele szczegółów z rozmowy ze Ślizgonką. Musiała udawać, że ta pogawędka w ogóle się nie odbyła.
- Wiem, że czasami znikasz. Robisz to na przykład w wakacje, kiedy wokół nie ma ludzi, z których możesz czerpać energię. Rozumiem to i nie robię ci z tego powodu wyrzutów. Mogę poczekać na ciebie dwa miesiące, cztery, czy pół roku, chociaż ciągnęłyby się jak długie stulecia. Nie zniosłabym jednak myśli, że mnie odrzucasz, co właściwie zrobiłeś, a ja nawet nie wiedziałam dlaczego. Musisz ze mną rozmawiać, a nie odgradzać się grubym murem, rozumiesz?
Starała się wytłumaczyć mu wszystko jak najdelikatniej, tak jak tłumaczyło się wszystko małym dzieciom. Niespiesznie odnalazła ręką jego dłoń, splątując ich palce ze sobą.


~ Siedziała sama na drugim końcu sali
Marzyła o czymś co nigdy się nie zdarzy
Smutnej dziewczynie w czerwonej sukience
Wesoły chłopak ukradł młode serce. ~


Re: Labirynt

on Wto Lut 09, 2016 3:28 pm
Łatwo jej powiedzieć... Rozmowa nie była dla niego czymś naturalnym, nie kiedy dotyczyła jego samego. Nigdy nikogo nie obchodziło jego samopoczucie, problemy, zdanie, ani w ogóle on sam. Od początku był problemem i taki pozostał pomimo upływu lat. Nikt nie pytał go dlaczego robi to co robi, co najwyżej kazali mu przestać, lub, jak w przypadku Mnicha, starali się tłumaczyć go na własny sposób. Chciała by z nią rozmawiał i robił to przecież, nawet teraz. Ale nie przyszłoby mu do głowy, aby się jej zwierzać. To było zbyt abstrakcyjne, nawet jeśli czasami zdarzało mu się coś komuś wspomnieć, w zależności od sytuacji.
- Oj, przecież się nie odgradzam. - przewrócił oczami z lekkim uśmiechem. Jakby mało murów było w tym zamku, serio. Brakowało tylko by kolejny sobie wybudował. - I rozmawiamy, co nie? Chociaż nie musimy... - nachylił się i zaczął ją całować. Wolną, nie trzymaną dłonią zaczął głaskać ją po włosach, bawić się długimi kosmykami i próbować zapleść je w warkoczyk.


And how can the world want me to change
They're the ones that stay the same
They don't know me
Cause I'm not here

Re: Labirynt

on Wto Lut 09, 2016 3:54 pm
Irytek będzie musiał przyzwyczaić się do faktu, że teraz obok niego będzie duszyczka, która będzie chciała się nim zaopiekować, przytulić i pocieszyć kiedy będzie taka potrzeba. Z biegiem czasu może otworzy się dla niej bardziej i będzie wstanie się jej zwierzyć, niż ukrywać wszystkie emocje w sobie.
Zachichotała cicho, widząc jak próbuje wymigać się od rozmowy. Może faktycznie powinna mu odpuścić? Przynajmniej na chwilę, dopóki wszystko się między nimi nie ułoży? Albo do kolejnego ataku przeprowadzonego przez Irytka na jakiegoś biednego ucznia?
- Odwracasz moją uwagę?
Mruknęła nim jeszcze zbliżył się na tyle blisko niej, żeby ją pocałować.
- Wiesz... Warkoczyki powinno się robić za pomocą dwóch rąk.
Zaśmiała się krótko i sięgnęła do jego włosów, próbując zrobić z nimi to samo.


~ Siedziała sama na drugim końcu sali
Marzyła o czymś co nigdy się nie zdarzy
Smutnej dziewczynie w czerwonej sukience
Wesoły chłopak ukradł młode serce. ~


Re: Labirynt

on Wto Lut 09, 2016 4:08 pm
Istniała szansa, że kiedyś zrozumie nową sytuację i się do niej dostosuje, chociaż najpewniej trzeba będzie mu to jasno wytłumaczyć nim ogarnie, bo w łapaniu aluzji nie był najlepszy.
- Może... - zamruczał pozwalając jej bawić się swymi rudymi kłaczkami. Ekspertce od fryzur szło lepiej niż jemu, więc dał za wygraną i przestał plątać jej włosy. Sięgnął jej twarzy i złapał za brodę, po czym spojrzał głęboko w oczy.
- Nigdy nie myśl nawet o egzorcyzmach. Cokolwiek by się nie stało... - nie wytrzymał i przytulił ją mocno. Chyba pierwszy raz w całej swojej egzystencji ze szczerym błaganiem szepnął. - Proszę, czekaj na mnie. Zawsze.


And how can the world want me to change
They're the ones that stay the same
They don't know me
Cause I'm not here

Re: Labirynt

on Wto Lut 09, 2016 4:48 pm
Oboje mieli jeszcze dużo czasu, żeby nauczyć się ze sobą współpracować. Maggie również nie miała zbytniego doświadczenia w kontaktach damsko-męskich. Poza tym Irytek był poltergeistem i czasami dość trudno było do niego dotrzeć. Ale kochała go takim jakim był i nie chciałaby w nim nic zmienić.
- Mruczysz jak kot.
Zachichotała cicho i kiedy podniósł jej głowę, wlepiła w niego intensywne spojrzenie.
[color]-salmon]- Irytku...[/color]
Nie dokończyła, ponieważ wyszeptał słowa, które poruszyły jej martwe serduszko. Były przepełnione ogromną dawką błagania. Takiego tonu głosu jeszcze nigdy u niego nie słyszała. Poruszona tym do głębi, odsunęła palce od jego włosów i objęła go mocno za szyję, przytulając się do niego.
- Obiecuję Irytku.
Był to idealny moment na stwierdzenie: "ale pod jednym warunkiem!". Nie wypowiedziała jednak tych słów, tuląc się do ukochanego.


~ Siedziała sama na drugim końcu sali
Marzyła o czymś co nigdy się nie zdarzy
Smutnej dziewczynie w czerwonej sukience
Wesoły chłopak ukradł młode serce. ~


Re: Labirynt

on Wto Lut 09, 2016 4:59 pm
- Ha, przy tobie zdarzają mi się dziwne rzeczy... - bicie 'serca', wzrost temperatury i ta niemożność odmowy czegokolwiek Sulivan by nie żądała sprawiały, że takie detale jak kocie pomruki zdawały się zupełnie normalne u rudzielca. Z ulgą przyjął obietnicę dziewczyny i zgarnął ją całą na ręce, po czym usiadł pod ścianą i usadził ją na swoich kolanach. Teraz wyczekiwanie wakacji w tej dziurze nie wydawało się już tak upierdliwe, nawet pomimo pająków mijających leniwie zakochaną parę, polujących na wszędobylskie robactwo jakie tu z nimi zamieszkiwało, od larw po skolopendry. Byli niematerialni, więc nie groziło im pokąsanie, choć ciepło emitowane przez poltergeista przyciągało w ich stronę zaciekawione owady. Dobrze, że do końca roku szkolnego już blisko.


And how can the world want me to change
They're the ones that stay the same
They don't know me
Cause I'm not here

Re: Labirynt

on Wto Lut 09, 2016 5:19 pm
Zgarnięta na ręce i ułożona na kolanach, zaśmiała się głośno, opierając się wygodnie o klatkę piersiową rudzielca. Odruchowo podciągnęła nogi pod siebie widząc jak w ich kierunku idą różnego rodzaju, paskudne robale. Skrzywiła się nieznacznie, opierając głowę tuż pod podbródkiem poltergeista.
- Znikniesz w wakacje, prawda?
Szepnęła cicho, bawiąc się klapą jego marynarki. Nie robiła mu z tego powodu wyrzutów, ale te dwa miesiące, będąc się ciągły niczym długie stulecia. Wiedziała, że bez życiowej energii, którą dostarczali mu ludzie.
Podskoczyła, kiedy w ich kierunku zaczął biec przeraźliwie, okropny pająk.
- Chodźmy stąd. Tu jest okropnie.
Jęknęła cicho, odsuwając się jak najdalej od ohydnego, owłosionego stworzenia.


~ Siedziała sama na drugim końcu sali
Marzyła o czymś co nigdy się nie zdarzy
Smutnej dziewczynie w czerwonej sukience
Wesoły chłopak ukradł młode serce. ~


Re: Labirynt

on Wto Lut 09, 2016 5:37 pm
Objął ją i ucałował w czoło. Dostrzegł jak kuli się przed pająkami, chociaż te nie mogły jej nic zrobić. Sam nigdy nie czuł do nich żadnej odrazy i nie rozumiał ludzi, zwłaszcza dziewcząt, którzy mdleli na widok ośmionożnego kolegi w owsiance. Potrafili używać ich ciał do eliksirów, a nie znosili widoku żywego stworzenia. Dziwactwo...
- Tak, ale tylko częściowo. - uśmiechnął się pokrzepiająco i odgonił jednego ze stawonogów. Oparł brodę o jej głowę zanim ponownie zabrał głos. - Kiedyś nauczysz się mnie wyczuwać i wtedy zobaczysz, że nigdy nie znikam do końca. Nie mam siły się pokazać czy ruszyć, ale jestem tu. I czekam. - chciał by i ona na niego czekała, jednak pomimo obietnic zastanawiał się jak zareaguje, kiedy on upewni się by ludzie nie mogli powrócić do szkoły po wakacjach. Będzie wtedy jedyną materialną istotą w tych murach i nikt go nie powstrzyma. A potem zaśnie... Czy zostanie z nim nawet jeśli po dwóch miesiącach on wcale do niej nie wróci? Starał się o tym nie myśleć, dopóki była blisko. Wstał biorąc ją znów na ręce, kiedy poprosiła by zmienili miejsce pobytu. Gdzie jeszcze mogło nikogo nie być? - Dokąd, moja droga?


And how can the world want me to change
They're the ones that stay the same
They don't know me
Cause I'm not here

Re: Labirynt

on Wto Lut 09, 2016 7:18 pm
To nie tak, że się bała pająków. Z nimi było tak jak z Filchem - mimo tego, że potrafiła przez niego przeniknąć, brzydziła się to zrobić. Jego obsmarkany rękaw, niechlujny płaszcz, nie myte zęby, żeby straszyć dzieci podczas Halloween, nawet u ducha wywoływały nieprzyjemne dreszcze.
- Czyli, że zawsze tutaj będziesz?
Upewniła się cicho, obejmując go w pasie i z westchnięciem zamykając oczy. Przy Irytku czuła się niewyobrażalnie dobrze. Jak jeszcze nigdy w swoim nudnym życiu.
Gdy rudzielec wygoni wszystkich z zamku, zostanie kompletnie sama. On - po jakimś czasie zniknie i nie będzie w stanie się z nią porozumieć, silniejsze duchy - opuszczą zamek, a jej nie będzie miał kto pomóc, żeby odesłać ją tam gdzie powinna się była znaleźć.
Zachichotała cicho, gdy znów znalazła się w jego ramionach. Pocałowała go w policzek, z szerokim uśmiechem.
- A wiesz, że umiem chodzić... to znaczy... latać sama?


~ Siedziała sama na drugim końcu sali
Marzyła o czymś co nigdy się nie zdarzy
Smutnej dziewczynie w czerwonej sukience
Wesoły chłopak ukradł młode serce. ~


Re: Labirynt

on Wto Lut 09, 2016 7:29 pm
- Zawsze i na zawsze. - zapewnił ją spokojnie. Nawet gdyby nie chciał tu być, Hogwart był jego domem i nie mógł go nigdy opuścić, zaś śmierć mu nie groziła, więc pozostawała wieczność w tym miejscu, pod taką czy inną postacią. Na szczęście nie brzmiało to już nudno czy strasznie, odkąd miał u swego boku Maggie.
Uwielbiał mieć ją blisko, a ponieważ nic nie ważyła, noszenie jej było czystą przyjemnością i żadnym kłopotem. Niezrażony celną uwagą duszyczki, ucałował ją lekko i powoli ruszył przed siebie.
- Zastanów się lepiej, gdzie chcesz się przenieść. - nie wypuszczając jej z objęć zniknął za którąś ścianą i tyle ich było.

[zt x 2]


And how can the world want me to change
They're the ones that stay the same
They don't know me
Cause I'm not here

Re: Labirynt

on Sob Sty 28, 2017 3:51 am
Była niezadowolona. Nie powinno być to zaskoczeniem w obliczu tak niemoralnego zdarzenia do jakiego doszło w bliżej nieokreślonym czasie. Poszła spać a już rano... kim była ta postać, którą zobaczyła w lustrze? Twarz jakby podobna, ale nie jej tylko jego.  Dotknęła tafli, zastanawiając się, czy może przypadkiem oczy nie postanowiły dzisiejszego dnia oszukiwać, ale nie, to zupełnie nie tak. Warknęła z bezsilności i chłopak również warknął, posyłając Rockers znajomy grymas. Z frustracją sięgnęła do włosów, odkrywając że i to zostało jej odebrane - paskudztwo w lustrze również odwzajemniło ten gest, najwyraźniej tak samo sfrustrowane. Oto więc ona stała się nim i nawet jej ciało zdążyło to zarejestrować a także przyzwyczaić się do tego, że w koszuli nocnej pękły szwy, że sylwetka, choć nadal szczupła, zmieniła się dość istotnie pod pewnymi kątami. Wymacała brak swoich i tak przecież małych piersi a także własne, wulgarne, niecenzurowane krocze. Nie była jednak zła, nie potrafiła po prostu określić swoich uczuć, które skumulowały się w niej pod wpływem niekorzystnych warunków - musiała ochłonąć, głowa C. potrzebowała czasu by pogodzić się z tą niewiarygodną, nawet jak na szkołę magii sytuacją. Umyła się, starając nie dotykać się aż nadto, ubrała używając odpowiednich zaklęć transmutacyjnych i użytkowych by jej ubrania teraz bardziej na nią pasowały, wymyśliła nawet zastępcze imię by móc się nim posługiwać i przedwcześnie nie wydać swojej tożsamości. A sprawa dormitorium? Cóż nie przejmowała się tym zbytnio. Sięgnęła po różdżkę i przyłożyła do swojego ciała.
- Cameleo - wymruczała nowym, zdecydowanie zachrypniętym głosem, pewna tego, że na pewno wszystko przy sobie ma. Ze zdziwieniem przyjęła, że schody prowadzące do dormitorium nie zmieniły się w zjeżdżalnię, ale jako, że nie miała ochoty ryzykować, że ktoś na nią "wpadnie" ruszyła dalej. Przeszła pospiesznie przez ścianę, powtarzając w głowie jak mantrę "Clarence".
Clarence. Clarence. Clarence. Clarence.
Ściągnęła zaklęcie dopiero na III piętrze, skąd udała się do labiryntu, stwierdzając, że tam będzie bezpieczniej i ciszej.
- Clarence... - mruknęła do siebie, zastanawiając się czy rzeczywiście da radę i czegoś nie pomiesza.
Powinna, czyż nie?




Rain down
from a great height

Re: Labirynt

on Nie Sty 29, 2017 5:09 pm
Był totalnie zszokowany, a raczej, jak teraz powinien o sobie myśleć, zszokowana. Nie miał pojęcia jak do tego doszło, ani kto mu zrobił i przede wszystkim, po co. Wspominał cały wczorajszy dzień i wieczór, analizował swoje wspomnienia, by przypomnieć sobie kiedy to się stało. Nie wiedział. Ostatnie co robił to pił sok, ale nie potrafił sobie przypomnieć czy miał jakiś inny, nietypowy smak. Normalnie poszedł spać, a rano... cóż, jego dawne ja zniknęło. Zostało zastąpione obliczem i ciałem... kobiety. Kiedy wstał i zerknął w lustro, krzyknął przerażony. Zaczął się obmacywać i krzyknął po raz drugi. Piżama wisiała na nim jak na jakimś wieszaku, a na dodatek jego wspaniała dorodna grzywka została zastąpiona jakimiś słabliwymi, delikatnymi włosami. Wymacał sobie cycki. Cycki! Najprawdziwsze, damskie cycki. Nie były jakieś wyjątkowo duże, ot normalne, no ale zawsze był facetem, do cholery! Nagle coś go olśniło i załamało. Chwycił spodnie od piżamy, odchylił i spojrzał w dół. Jęknął przerażony. Zniknął! Jego przyrodzenie zniknęło, a na jego miejsce pojawiło się kobiece! Bardzo mu brakowało tej części, którą miał od urodzenia, mimo, że jej nie używał do niczego innego poza sikaniem, to jednak bardzo się do niej przywiązał. Obmył twarz w nadziei, że to tylko sen, że nadal śpi i ma jakiś dziwny koszmar, ale nadal był dziewczyną. I co teraz? Nie miał pojęcia co zrobić. Musiał pomyśleć, gdzieś z dala od ludzi. Szybko się umył co było dla niego bardzo trudne, bowiem starał się dotykać nowego ciała jak najmniej. Ruszył do dormitorium, w którym na szczęście, był sam. Długo szukał odpowiednich ciuchów, które pasowałyby na dziewczynę. Spodnie musiał trochę dopasować zaklęciem zmniejszającym, a bluzce zmienił kolor z czarnej na bardziej ,,dziewczęcy''.
Wyszedł ze sypialni modląc się w duchu, by nikt go nie widział i nie zadawał zbędnych pytań dlaczego dziewczyna wychodzi z męskiego dormitorium. W salonie było tylko dwóch pierwszorocznych, którzy grali w szachy. Spojrzeli tylko na niego zaniepokojeni, ale nie skomentowali nic, więc bez słowa ich minął i pognał na trzecie piętro do labiryntu, schować się gdzieś w samotności. Zastanawiał się co teraz i jak długo będzie w tej postaci. Chyba nie zostanie na zawsze dziewczyną? Przecież w dalszym ciągu jego umysł czuł się w męskiej postaci... Przystanął, bo coś usłyszał, męski głos. Wspaniale. Jeszcze tego było mu potrzeba.
- Jest tu ktoś? - zapytał i aż podskoczył, bo zamiast jego normalnego głosu, pojawił się inny, kobiecy. Cudownie. Nawet głos mu się zmienił.



Władza to dopiero początek drogi do potęgi

Re: Labirynt

on Wto Sty 31, 2017 4:24 am
Dzisiejszy dzień zaczął się w tak tragiczny sposób, że Puchonka wprost nie mogła tego wszystkiego znieść. Jej głęboka nadzieja na to, że w końcu zrealizuje plany odnośnie dokończenia swoich rysunków legła w gruzach. Gdy tylko zobaczyła odbicie w lustrze, nie mogła myśleć o niczym innym, jak tylko o tym by zapaść się gdzieś pod ziemię. Chciała zrozumieć to co się właściwie stało. Już nawet tysiąc razy przetwarzała sobie w głowie co mogła robić poprzedniego dnia. Jest prawdopodobieństwo, że pominęła coś podejrzanego, ale niestety nie mogła dość co. Wykańczało ją ta bezradność.
Po opuszczeniu dormitorium w szale paniki, spotkała przemienioną postać Enzo i Claire, którzy z wielkim zapałem chcieli udać się do biblioteki, lecz ona nie mogła. No ile można paradować w różowej piżamce po szkole. Musiała się wrócić do pokoju i wykombinować coś na przebranie. Dzięki temu, że odpuściła sobie śniadanie, mogła bezproblemowo wejść do pokoju wspólnego i nie natknąć się na gapiów. To oczywiste, że kilka osób zdążyło już ją zobaczyć w tym stanie, ale starała się o tym nie myśleć. Załamywała się już dostatecznie nad zmianą płci, na resztę już starała się tak nie zwracać uwagi.
Jak weszła do swojego pokoju, bez zastanowienia wyjęła najluźniejsze ubrania jakie posiadała. Nie ma co ukrywać, jej męska wersja nie należała do muskularnych ani wielce rozbudowanych. Wystarczało jedynie wybrać odpowiednie ciuchy. Sama posiadała w swojej szafie bluzy czy luźne dresy, bo ponad wszystko ceniła sobie wygodę. Może na tym ciele nie wyglądało to w ten sam sposób, ale nie mogła narzekać. Wybrała ciemną bluzę z kapturem, który od razu zarzuciła na głowię i czarne dresy, które zaklęciem delikatnie wydłużyła, bo jednak parę centymetrów jej przybyło.
Pospiesznym krokiem opuściła dormitorium i bezpośrednio skierowała się na korytarz. Jej celem była biblioteka, bo obiecała, że gdy tylko zmieni ubrania, dołączy do Enzo i Claire. Niestety, nie wiedziała czy to jest dobry pomysł. Ciężko jej było zebrać myśli i skupić się na czymkolwiek. Wewnętrznie wciąż ogarniała ją panika. Potrzebowała chwili spokoju i odosobnienia. Znała jedno takie miejsce, które było wręcz idealne. Szczególnie ze względu na to, że nie spotkała tam nigdy żywej duszy.
Kierując się schodami na górę, nagle zboczyła z docelowej strasy i znalazła się na III piętrze. Szybko dotarła do odpowiednich drzwi i przeszła przez próg by zaszyć się w ciemnym zaułku labiryntu. Niestety tym razem nie miała tyle szczęścia co zawsze. Dosłownie przed jej nosem stała jakaś krótko obcięta dziewczyna. Gdyby nie to, że figura ewidentnie pokazywała na kobiece kształty, Puchonka miała by problem z rozpoznaniem.
Przełknęła ciężko ślinę i stojąc jak kołek, uśmiechnęła się krzywo.
- Cześć - zaczęła jako pierwsza.
Z lekkim podenerwowaniem czekała na reakcję, lecz nie miała pojęcia, że to nie jest jedyna osoba, którą zastanie w tym miejscu...


Ostatnio zmieniony przez Nathan Powell dnia Nie Lut 12, 2017 4:12 pm, w całości zmieniany 1 raz


NATHALIE POWELL
The most important victory always come after the greatest hardships, becouse all the others remain undervalued
Sponsored content

Re: Labirynt

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach