CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Pusta Sala

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 12 ... 20, 21, 22
avatar
avatar


PisanieTemat: Pusta Sala   Pon Wrz 02, 2013 1:23 pm

First topic message reminder :

Pusta, dość zakurzona sala pełna ławek i niczego poza tym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
avatar
avatar
Zwracaj się do mnie : Marlene

Cytat : Śmierć nie odwróci tego, co już się stało.

Punkty doświadczenia : 260

Punkty życia : 60

177

Czystość krwi : nieczysta

Sakiewka : 20g, 10s

Gif :

Różdżka : Chwilowy brak


Oczekujący

PisanieTemat: Re: Pusta Sala   Wto Mar 21, 2017 5:05 pm

[ I przed zwinięciem różdżki Nero ]

Ostatnimi czasy Marlene opuszczała swoje dormitorium dopiero po zapadnięciu zmroku ponieważ ludzie, którzy pałętali się po zamku w ciągu dnia niesamowicie ją irytowali. Oczywiście problem nie leżał w ludziach tylko w niej samej dlatego dzisiaj, po stoczeniu ze sobą długiej i męczącej walki, zwlekła się ze swojego łóżka i z nadąsaną miną zrobiła wszystkie te czynności, które powinni robić normalni ludzi. Ubrała się, zjadła śniadanie, poszła na spacer i gdy w końcu, po kilkugodzinnej wędrówce brzegiem jeziora, wracała do zamku z zaskoczeniem stwierdziła, że czuje się już całkiem nieźle. No kto by pomyślał, że świeże powietrze i zmęczenie zadziałają na nią lepiej niż całodniowe wpatrywanie się w sufit?
W Sali Wejściowej natknęła się na zapłakaną, małą blondynkę, której twarz skądś kojarzyła więc prawdopodobnie dziewczynka była z jej domu. Czując się w obowiązku, Marlene zatrzymała się przy niej i wysłuchała jej historii - jak się okazało, młoda Krukonka zostawiła swój pamiętnik w jednej z pustych sal, a teraz, nie wiedzieć czemu, bała się po niego wrócić. To znaczy dziewczę na pewno miało jakieś swoje powody jednak widocznie nie potrafiło ich po prostu głośno wyartykułować. Chcąc nie chcąc Marlene poszła więc do wskazanego przez nią miejsca, wcześniej mówiąc, że pamiętnik odda jej w Pokoju Wspólnym. Nie rozumiała co takiego strasznego mogło w nim być żeby  trzeba było aż płakać, ale widocznie dzieci mają inną wrażliwość. Ona sama nigdy żadnego pamiętnika nie pisała więc skąd niby miała wiedzieć jaki to stres gdy ktoś nieodpowiedni dowie się o twoich sekretach?
Będąc na piątym piętrze, całkowicie normalnym krokiem weszła do pustej sali i na kilka sekund zamarła. Następnie, całkowicie odruchowo i raczej dość głupio odwróciła się na pięcie i opuściła pomieszczenie tylko po to by po kilkunastu sekundach znów do niego wejść. Idiotka. Z całkowitą obojętnością na twarzy (tak przynajmniej jej się wydawało) rozejrzała się po sali i już miała sięgać po pamiętnik, kiedy uświadomiła sobie jak będzie to wyglądało. Na pewno pomyśli, że to jej własność. Starając się więc nie patrzeć na chłopaka otworzyła pierwszą lepszą szafkę z brzegu i zaczęła czegoś w niej szukać. Merlinie, niech on sobie gdzieś idzie, niech idzie - powtarzała w myślach, chociaż, jeżeli mamy być szczerzy, wcale nie miała pewności czy naprawdę chciała żeby chłopak sobie poszedł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://magiclullaby.forumpl.net/t424-marlene-mckinnon-uczennica http://magiclullaby.forumpl.net/t2181-marlene-mckinnon http://magiclullaby.forumpl.net/t2182-skrytka-1973 http://magiclullaby.forumpl.net/t309-osla-jedna-z-sow-hogwartu
avatar
avatar
Zwracaj się do mnie : Tytuł

Cytat : Cytat

Punkty doświadczenia : 246

Punkty życia : 85

81

Czystość krwi : Czysta

Sakiewka : 0g 0s 0k

Gif :

Różdżka : 12 cali, topola, smoczy jad


Oczekujący

PisanieTemat: Re: Pusta Sala   Czw Mar 23, 2017 10:04 am

Ludzie byli prawdziwymi idiotami, skoro swoje cenne - tak to określali - rzeczy przechowywali na widoku. To ktoś paczkę papierosów przykleił od spodu do blatu starej ławki - Rosier schował je sobie do kieszeni, ktoś wcisnął bimber do środka wielkiego wazonu i raczej więcej już go nie zobaczy. Rosier odkorkował buteleczkę i pociągnął łyk. Wzruszył ramionami, bo nie był to najlepszy trunek na świecie, lecz przeglądając zakurzone zakątki pomieszczenia pił dalej. Kolejny notatnik - na tyle stary i cały zapisany, że raczej nikt po niego już nie wróci. Za to jego treść bardziej zainteresowała chłopaka. Niewielki szkic mapy Hogwartu z zaznaczeniem ciekawych miejsc w zamku oraz sekretnych przejść najbardziej przykuł jego uwagę.
Na dźwięk otwieranych drzwi oderwał wzrok od pożółkłych kartek i odwrócił głowę, lecz nikogo nie zobaczył w progu. Drzwi na nowo się zamknęły, a następnie ponownie się otworzyły. Bezwiednie wywrócił oczami, jak zirytowana panienka. Musiał się napić, więc pociągnął łyk z zakurzonej butelki. Usiadł na niegdyś stylowym fotelu, mając przed sobą widok Krukonki przeszukującej szafki po drugiej stronie pomieszczenia. Sam zaczął przeglądać swoje nowe znalezisko i ku jego uciesze była to ciekawsza lektura. Jednak hałasująca dziewczyna stawała się coraz bardziej irytująca. Trzaskała drzwiczkami, obijała się o drewno, wyraźnie czegoś szukała, gdy prawie wchodziła do szaf. A pamiętnik z różową okładką leżał na widoku na stoliku, więc mogłaby w końcu przestać zgrywać głupią.
- Pewnie tego szukasz - podniósł książkę i uśmiechnął się półgębkiem, czekając na reakcję uczennicy. Oj, wcale nie był zaskoczony, że to ona mogła napisać takie arcydzieło nastoletniego romansu... Dla niego każda dziewczyna była taka sama.


"Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow,
Creeps in this petty pace from day to day...
"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://magiclullaby.forumpl.net/t340-uczen-e-rosier http://magiclullaby.forumpl.net/t934-e-rosier#11089 http://magiclullaby.forumpl.net/t933-skrzytka-997#11085 http://magiclullaby.forumpl.net/t2127-tenebris#35240 http://pl.magiclullaby.wikia.com/wiki/Evan_Rosier
avatar
avatar
Zwracaj się do mnie : Marlene

Cytat : Śmierć nie odwróci tego, co już się stało.

Punkty doświadczenia : 260

Punkty życia : 60

177

Czystość krwi : nieczysta

Sakiewka : 20g, 10s

Gif :

Różdżka : Chwilowy brak


Oczekujący

PisanieTemat: Re: Pusta Sala   Czw Mar 23, 2017 3:11 pm

Być może ludzie byli idiotami, jednak z drugiej strony, o wiele prawdopodobniejszą opcją była ta, że nikt się po prostu nie spodziewał tego, że w tak piękną pogodę nauczyciele zamiast błoni, będą patrolowali szkolne klasy w poszukiwaniu przedmiotów, które można by uznać za niezgodne z regulaminem szkoły, ani tym bardziej, w poszukiwaniu właścicieli tychże przedmiotów. Bo przecież większość fantów znalezionych przez chłopaka wyglądała na rzeczy ukryte właśnie przed ciałem pedagogicznym, a nie przed kolegami czy koleżankami. Wyjątek stanowił różowy pamiętnik, ale tutaj z kolei nie można było przecież obwiniać dziecka za brak zdolności do przewidywania pewnych zdarzeń. Zresztą, ta sala była na tyle niepopularna, że chyba nikt nie spodziewałby się spotkać tutaj kogoś znajomego.
Mimo, że bardzo starała się na niego nie patrzeć, jej spojrzenie, raz czy dwa, powędrowało w kierunku chłopaka gdy dziewczyna zmierzała w stronę starej szafy. Nie przyglądała mu się uważnie, ale dostrzegła, że w dłoniach trzymał butelkę i coś na kształt książki. Czyżby zapijał swoje smutki próbując czytać Romea i Julię? - Przemknęło jej przez myśli, chociaż nie wiedziała dlaczego to akurat ta książka przyszła jej do głowy.  
Przekładając stare kałamarze, pożółkłe pergaminy, szklane fiolki i inne, dawno już zapomniane, pomoce szkolne, próbowała się uspokoić, wdech i wydech, McKinnon, wdech i wydech. Przecież to normalne, to szkoła, a w szkole często się na kogoś wpada, nawet w pustych i zapomnianych klasach można spotkać kogoś znajomego. A jednak wcale nie potrafiła się uspokoić. Ostatnie ich spotkanie, sposób w jaki ją upokorzył, to wszystko ciągle do niej wracało, a jego parszywa gęba, która w tej chwili, była tego niemal pewna, wpatrywała się w nią za jej plecami, sprawiała, że szlag ją trafiał. To właśnie dlatego kilka razy upuściła jakąś fiolkę i stuknęła kałamarzem o kałamarz - bo ręce jej drżały.
Słysząc jego słowa zamarła, a następnie, bardzo powoli odwróciła się w jego stronę. Niepewnie zerknęła na notes. Wchodząc tutaj była pewna, że chłopak pomyśli, że jest jego  właścicielką jednak  teraz nie była tego taka pewna. Było tyle możliwości, mógł się z nią przecież po prostu droczyć, chociaż akurat to słowo lepiej pasowało do słodkiego Labradora niż do niego, ale...Nie, na pewno pomyślał, że to ona jest autorką, a skoro tak, to na pewno pomyślał też, że pisze o nim, co prawda, nie sądziła żeby miał ku temu jakieś racjonalne powody, ale przeczucie jej mówiło, że na pewno tak jest. Skoro już została zmuszoną żeby się przyznać do bycia właścicielką  (bo powrót do Pokoju Wspólnego z pustymi rękami  jakoś nie przyszedł jej do głowy) to jedynym wyjściem jakie jej zostało było przekonanie go, że nie o nim tutaj mowa. Prawdopodobnie gdyby była w nieco lepsze formie wolałaby zakpić z chłopaka, przyznając się, że wszystkie serduszka na 'i' dotyczą jego osoby, ale chwilowo było na to zbyt roztrzęsiona. Chociaż, trzeba przyznać, trzymała się całkiem nieźle.
Bardzo powoli, z bardzo zawstydzoną miną (której nawet nie musiała udawać), sięgnęła po różowy zeszycik. - Chyba tak - zgodziła się. - Ale jeśli dobrze pamiętam, zostawiłam go w innym miejscu. - Przynajmniej tak wynikało ze słów dziewczynki, która rzeczywiście go tutaj zostawiła.
Dopiero teraz odważyła się na niego spojrzeć. Butelka, którą trzymał wydzielała z siebie obrzydliwy zapach alkoholu więc dziewczyna, z drobną satysfakcją, stwierdziła, że  jej pierwsze spostrzeżenie było trafne. Kto wie? Może i z Romeo i Julią trafiła? - Upijasz się z rozpaczy? - Zadrwiła. - Ktoś Cię porzucił? - Odruchowo spojrzała na palec, na którym jeszcze kilka dni temu widniał pierścień z zielonym oczkiem, bo może...Niestety, wciąż tam był.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://magiclullaby.forumpl.net/t424-marlene-mckinnon-uczennica http://magiclullaby.forumpl.net/t2181-marlene-mckinnon http://magiclullaby.forumpl.net/t2182-skrytka-1973 http://magiclullaby.forumpl.net/t309-osla-jedna-z-sow-hogwartu
avatar
avatar
Zwracaj się do mnie : Tytuł

Cytat : Cytat

Punkty doświadczenia : 246

Punkty życia : 85

81

Czystość krwi : Czysta

Sakiewka : 0g 0s 0k

Gif :

Różdżka : 12 cali, topola, smoczy jad


Oczekujący

PisanieTemat: Re: Pusta Sala   Pią Kwi 07, 2017 7:48 pm

Pogardliwy uśmieszek i wielkie oczy szaleńca pozostawały na swoim miejscu - jego twarzy. Jeszcze trudniej było przewidzieć, co zamierza zrobić, nie wspominając o jego myślach. Co mogły skrywać te ciemne oczy, na tyle głęboko osadzone, że zwykle padał na nie cień i jeszcze bardziej podkreślał mroczną osobowość Rosiera Juniora. Pewnie nie jedna osoba marzyła, aby odkryć, kim tak właściwie jest ten chłopak. W końcu do tej pory uchodził za osobę dość okrutną, nie raz chamską. Marlene z pewnością się o tym przekonała, gdy najcenniejszy przedmiot dla czarodzieja od tak stracił swoją wartość. W sumie, jakby nad tym się zastanowić, to dlaczego różdżki są robione z lichego drewna? Tak łatwo jest je zniszczyć. Wystarczy tylko złapać za dwa przeciwległe końce, użyć nieco siły i trach! Wciąż upajał się tą chwilą. Ten uśmieszek (właściwie grymas przypominający uśmiech - tak z pewnością uśmiechają się wszystkie czarne charaktery w mugolskich filmach) ciągle nie schodził mu z buzi, gdy oparł się o stolik i przyglądał się, jak dziewczyna bierze nowy, bardzo dziewczęcy notatnik. I jakimś dziwnym trafem olśniło go. O, w końcu włączył mózg! Siedemnastolatka (prawie osiemnastolatka) nie mogła napisać takich głupot. Zmrużył powieki, a trybiki i kołatki w jego (powiedzmy) mózgu zaczęły pracować, dudnić i stukać. Dlaczego twierdzi, że jest jej? Co jeśli, to ten pod jego pachą - fuj! - jest tym właściwym. Nie... Nie wygląda na taką osobę, która mogłaby analizować nauczyciela Slughorna i McGonagall na tyle, aby zapisać ich przyzwyczajenia i upodobania - wzmianka, aby profesor McGonagall kolekcjonowała czekoladowe żaby, wydawała się wielce wątpliwa. Raczej też nie korzystała z sekretnych przejść między pomieszczeniami - w końcu to Krukonka, już nie wspominając o jej nieczystokrwistym statusie, lecz na chwilę o tym zapomnijmy. Tylko Rosier nigdy nie zapomina.
- Ciekawe - odpowiedział przedłużając samogłoski w taki "ciekawym" słowie. - Ja tam nie wiem, gdy wcześniej był - dodał nieco skrzeczącym głosem - wyraźnie alkohol powoli wpływał na funkcjonowanie całego organizmu, bowiem musiał się podpierać, aby nie chwiać się na boki. Głos również mu się zmienił, a uśmiech powoli wydawał się być jakiś bardziej przyjazny. Kto wie ile lat ta butelka czekała, aż ją ktoś znajdzie. A może czekała na jakieś czasy prohibicji i co? Nie doczeka ich.
- Rozpaczy? Porzucił? Chyba tobie bardziej by się przydała - wyciągnął zakurzoną butelkę w stronę dziewczyny. - Jak tam? Masz już nową różdżkę, którą mogę też złamać?
Przy czym pokazał niesamowicie białe ząbki - no, niekoniecznie, aż tak białe to nie były. Uzębienie było w przeciętnym stanie, nieco lepiej z higieną osobistą, bo włosy to mu się nigdy nie przetłuszczały. Brawo.
Rozpacz i porzucenie było mu obce. Chociaż w pewnym sensie mógłby czuć się załamany, że wciąż nosi TYLKO sygnet z zielonym oczkiem. Ych, już mu się znudziła ta biżuteria - zresztą nigdy nie był fanem błyskotek. Jakieś to bardzo kobiece, a on zdecydowanie się w ten sposób nie chciał czuć. Więc tak w między czasie przyglądał się swojej ręce z pierścieniem i zastanawiał się z jakiego powodu mógłby się upijać. Czy alkoholicy zawsze mają jakieś powody, czy po prostu zaczyna im smakować?
Podniósł wzrok znad pierścienia na dziewczynę.
- Musi być powód, aby pić? - ponownie machnął butelką w stronę dziewczyny. Miał podejrzanie dobry humor. Niech jednak cię nie zmyli. W końcu wąż jest nieprzewidywalnym stworzeniem.



PS. Mam szlaban na pisanie pod wpływem alkoholu (dokładnie całej butelce wina).


"Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow,
Creeps in this petty pace from day to day...
"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://magiclullaby.forumpl.net/t340-uczen-e-rosier http://magiclullaby.forumpl.net/t934-e-rosier#11089 http://magiclullaby.forumpl.net/t933-skrzytka-997#11085 http://magiclullaby.forumpl.net/t2127-tenebris#35240 http://pl.magiclullaby.wikia.com/wiki/Evan_Rosier
avatar
avatar
Zwracaj się do mnie : Marlene

Cytat : Śmierć nie odwróci tego, co już się stało.

Punkty doświadczenia : 260

Punkty życia : 60

177

Czystość krwi : nieczysta

Sakiewka : 20g, 10s

Gif :

Różdżka : Chwilowy brak


Oczekujący

PisanieTemat: Re: Pusta Sala   Sob Kwi 08, 2017 4:40 pm

[Chwilowo zawieszone bo event, aleee mocno czekam na ten odpis]

W przeciwieństwie do Rosiera dziewczyna wcale nie upajała się wspomnieniem ich ostatniego spotkania. Od kilku dni w kółko odtwarzała chwile spędzone z nim na trybunach i za każdym razem dochodziła do tych samych wniosków. Po pierwsze - chłopak był bezwzględnym draniem, dupkiem i chamem, a po drugie, serce Marlene było niesamowicie idiotycznym i niesłownym organem bo chociaż bardzo chciała nie potrafiła go znienawidzić. A przecież to właśnie podpowiadał jej rozsądek i logika - znienawidzić, a później zapomnieć. Tak po prostu.
Dźwięk, który towarzyszył złamaniu jej różdżki, co rusz wybrzmiewał w uszach dziewczyny wprawiając ją na przemian, a to w irytację, a to w głęboki smutek. Na początku była wściekła, że coś co stanowiło o potędze każdego czarodzieja było takie delikatne i kruche jednak później dostrzegła w tym jakąś nadzieję na przyszłość. Bo skoro różdżka stanowiła symbol siły i władzy i skoro tak łatwo było ją złamać to może jej kruchość miała być pewnego rodzaju ostrzeżeniem dla każdego czarodzieja  i miała przypominać mu o tym, że nic nie trwa wiecznie? Tak, biorąc pod uwagę wojnę jaka w niedługim czasie miała wybuchnąć (a miała, każdy to czuł) taka teoria bardzo podnosiła na duchu.
- Czyżby? - Uniosła brew. - Wydaje mi się, że skoro zostawiłam go w innym miejscu niż ten stolik - wskazała podbródkiem na ów stolik - to ktoś musiał go stamtąd zabrać. Aż tak bardzo interesujesz się moją osobą, że musisz za mną łazić i podglądać gdzie zostawiłam swój pamiętnik? Nie łudź się, o sobie i tak niczego tam nie przeczytasz. - No dobra, pamiętnik nie był jej więc doskonale wiedziała, że chłopak wcale za nią nie chodził, ale tak trudno było powstrzymać się od drobnych złośliwości. Szczególnie, że wciąż miała ochotę porządnie przyłożyć mu w pysk.
Z tym uśmiech, dziwnie skrzekliwym głosem i zamglonymi oczami wyglądał nieco idiotycznie. Taki image zdecydowanie nie pasował do arystokraty.
- Rosier, Rosier - pokręciła głową z politowaniem. - Mógłbyś się bardziej szanować. Co by powiedział twój mentor na to, że w niemal biały dzień, oddajesz się tak pospolitym i mało mrocznym czynnością jak spożywanie wątpliwej jakości alkoholu w towarzystwie zwykłej szlamy? - Ostatnie słowo podkreśliła przesłodkim uśmiechem. Nie potrafiła mu odpuścić. Słysząc jednak jego kolejne słowa mina jej zrzedła, a w oczach znów zaświeciły się wojownicze iskry. - Pieprz się - z satysfakcją pozwoliła sobie na ten odspożywczy czasownik. - Sugeruję żebyś zajął się tym lichym kijkiem, który nosisz w kieszeni swojej szaty, przypuszczam, że niedługo nie będzie Ci już potrzebny.
Przez dłuższą chwilę przyglądała mu się w zastanowieniu. - Nie musi - powiedziała w końcu cicho starając się ukryć swoje rozczarowanie. Niepewnie wzięła od niego butelkę. Nie  chciał jej chyba otruć bo po pierwsze sam z niej pił, a po drugie nie miał przecież pojęcia, że ona tutaj przyjdzie, ale pewności stu procentowej nie miała. A jednak, bardzo powoli upiła z niej bardzo niewielkiego łyka (zupełnie nie przejmując się tym, że jako dama powinna poszukać sobie jakiegoś kielicha/kubka/szklanki bo skoro on jako arystokrata na to nie wpadł...) i nieznacznie się skrzywiła. Tak jak przypuszczała, zawartość butelki smakowała okropnie.

Pij sobie pij. Może przez to Rosier stanie się nieco łatwiejszy...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://magiclullaby.forumpl.net/t424-marlene-mckinnon-uczennica http://magiclullaby.forumpl.net/t2181-marlene-mckinnon http://magiclullaby.forumpl.net/t2182-skrytka-1973 http://magiclullaby.forumpl.net/t309-osla-jedna-z-sow-hogwartu
avatar
avatar


PisanieTemat: Re: Pusta Sala   Sro Cze 21, 2017 1:54 am

Zakończenie sesji pomiędzy Evanem a Marlene z powodu kończenia sesji w zamku.
[z/t x2]


Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984

Chcesz napisać prośbę do konkretnego Mistrza Gry na Prywatną Wiadomość? Użyj odpowiedniego określenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Pusta Sala   

Powrót do góry Go down
 
Pusta Sala
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 22 z 22Idź do strony : Previous  1 ... 12 ... 20, 21, 22
 Similar topics
-
» Pusta Sala
» Sala operacyjna
» Sala lekcyjna nr 2
» Sala segregacji
» Neuschwanstein - Sala Tronowa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Magic Lullaby :: Hogwart :: Piętra :: V piętro-
Skocz do: