Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!


CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 J. [martwa]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 

Podoba się? ^^"
Tak
0%
 0% [ 0 ]
Bardzo
0%
 0% [ 0 ]
Podoba mi się
0%
 0% [ 0 ]
J. jesteś niesamowity
0%
 0% [ 0 ]
Uwielbiam Twoje prace
0%
 0% [ 0 ]
Uszanowanko, bardzo
0%
 0% [ 0 ]
Wow, tyle tekstu do czytania
33%
 33% [ 1 ]
Jesteś kretynem.
67%
 67% [ 2 ]
Wszystkich Głosów : 3
 

AutorWiadomość
J.
avatar


avatar
Martwy †

PisanieTemat: J. [martwa]   Pią Sty 03, 2014 10:47 pm




Imię i nazwisko: Juliet Collins, jednak wszyscy ludzie jakich poznała bądź spotkała w tym nauczyciele znają ją jako J. I tak zwykło się do niej zwracać.

Data urodzenia: 19. 03. 1960.

Data zgonu: 28 marca 1978 r.

Powód zgonu: Fabularny. Zginęła w czasie walki na błoniach, gdy Grey Leviathan nadział ją na ostre kolce.

Czystość krwi: Błękitna krew obojga magicznych rodziców.

Dom w Hogwarcie: Slytherin
psssst...:
 

Różdżka: Czerwonawa różdżka z paduku, o srebrnych ornamentach spirytystycznych i runicznych. Rdzeń wykonany z rdzenia samego Astarotha.
psssst!:
 

Co do prawdziwości tych informacji, nikt nie jest w stanie się przekonać, gdyż różdżka przez zaklęcia w ornamentach słucha jedynie swojego właściciela. Niezwykle twarda, 9 i 3/4 cala różdżka, o specyficznym odrzucie przy wykonywaniu agresywnych zaklęć. Nadaje dodatkowej siły i prędkości rzucanym urokom.

Widok z Ain Eingarp: Widzi siebie. I swojego brata, ramię w ramię. Oboje są uśmiechnięci, ubrani w biel szkolnych koszul. Nie otacza ich magiczna aura, jedynie codzienność. Ich rodzice stoją za nimi, wspierając ich i podnosząc na duchu w pierwszym dniu Londyńskiego college'u. Na ramionach przewieszone torby z drugim śniadaniem, za pasek wetknięty długopis, nie broń. On mierzwi jej włosy, ona daje mu kuksańca w żebra. Rodzice śmieją się, obdarzając siebie nawzajem tym jedynym uśmiechem, przeznaczonym tylko dla siebie. Czuje się spokojna i bezpieczna, wśród rodziny, najbliższego jej sercu brata. Ma ochotę śpiewać, skakać, piszczeć. Jej oczy błyszczą blaskiem dziecinnej radości, nie zmąconej tragicznymi wydarzeniami jakie dotknęły ją i bliskich. Czuje, że może oddychać. A to sprawia jej przyjemność. 

Podsumowanie dotychczasowej nauki w Hogwarcie: Podsumowanie nauki, co?
Pierwszy rok: Cudem przemyka przez podstawę programową, większość czasu przesiadując w pokoju wspólnym. Nie odzywa się do nikogo, w tym do nauczycieli. Jedna z najcichszych osób na roku. Czyta sporo, równie dużo pisze.
Rok drugi: Nie zaczyna się uczyć podstaw programowych, przez co często zostaje po lekcjach. Przynajmniej po tych, na których była. Pozostały czas poświęca księgom i zaklęciom, których program nie obejmuje. Zaczyna pracę nad zaklęciem "decollatio".
Rok trzeci: Nie nawiązuje do tej pory żadnych znajomości. Uczniowie i nauczyciele, zaczynają ją rozpoznawać jako milczącą buntowniczkę i wagarowiczkę. Mimo to, starają się jej pomóc za wszelką cenę.
Swoje zaklęcie wypróbowuje na drzewach w Zakazanym Lesie, późnymi wieczorami, szlajając się ze swoim bratem.
Rok czwarty: Więzy rodzinne, docierają się. J. i Shane, spędzają ze sobą o wiele więcej czasu, razem planując, czytając i zakuwając wiedzę, o której czwartoklasistą się nie śniło. Cóż, przynajmniej w większości. Collins, spędza więcej czasu w Zakazanym Lesie, rozmawiając z wężem, J. spędza noce w Lochach, odkrywając nową pasję: uroki i eliksiry.
Rok piąty: Choć rodzeństwo nie spędza ze sobą tyle czasu, dogadują się jak nigdy. Sporadycznie pojawiają się na zajęciach, mimo to każdy test zaliczają celująco. Wciąż uskuteczniają własną podstawę programową, rozszerzając ją o zajęcia z OPCM w praktyce, eliksiry, gdy tylko uda im się coś ukraść ze składzika, jak i zajęcia indywidualne. Shane, zajmuje się syczeniem i morfowaniem w lisałkę, J. kończy pracę nad zaklęciem.
Rok szósty: J. i Shane nawiązują pierwsze znajomości w ciągu tych przeszło pięciu lat. J. poznaje Sahira. Nie lubią się. W ruch idą różdżki. J. Wywołuje zamieszanie swoją osobą. Ludzie przestają ją uważać za milczącą buntowniczkę, zaczynają myśleć o niej jak o psychopacie. Nawiązuje kontakt z Paganini. Lubią się.

Przykładowy Post: Zeskoczyła ze schodów, pragnąc jak najszybciej znaleźć się za ciężkimi drzwiami. Nie zwróciła uwagi, gdy jej różdżka śmignęła, tnąc powietrze, a drzwi stanęły przed nią otworem, z głuchym trzaskiem uderzając o ściany szatni. Nie był to dla niej dzień inny niż każdy. Tak przynajmniej jej się wydawało, dopóki nie zorientowała się, że to dzisiaj jest mecz z Slytherinu. Nie byłoby to wielkim faux pas, w końcu i tak wygrają. Jednak coś mąciło ten spokój. Przecież dostała się do drużyny. To był jej mecz.
Ciężkie buty dudniły o posadzkę, jej płaszcz leniwie powiewał w jej szybkim marszu. Podarte jeansy podkreślały jej blade, długie nogi, przylegając ściśle do skóry. Dziury i rozdarcia, obnażały zbyt wiele, choć w zamyśle producenta, nie miały tego robić. Blond kosmyki, spadały na jej oczy, z każdym ruchem jej zdenerwowanych i spiętych mięśni. Ominęła ją rozgrzewka. Ominął ją trening. Czy nowe zaklęcie jest warte tego poświęcenia? Nie można bylo tego przesunąć na później, mała J.? Nie straciłabyś, aż tak wiele.
Jej drużyna jest już w przejściu. Zatrzymuje się jak wryta, dopada ją paraliżujące uczucie strachu. Zapomniała o najważniejszej, najistotniejszej rzeczy w jej durnym istnieniu. Jest ścigającym. Rzuca kaflem, przez pieprzone obręcze. Musi być szybka, zwrotna i bystra.
Ale jak zamierza trafić przez obręcz stojąc na trawie, bez miotły?
Bywała roztrzepana. Jednak w tym wypadku, chyba już przekroczyła wszelkie granice. Miała sporo na głowie, to prawda. Sporo ćwiczeń, sporo trudu i wysiłku. Niebawem ukończy drugie, własne zaklęcie, które w porównaniu do poprzedniego, będzie zabójcze. Będzie nim mogła zabić, nie zostawiając na przeciwniku żadnych widocznych śladów. Nikt jej niczego nie udowodni. Zbrodnia doskonała...
Odwróciła się, gdy usłyszała kroki. Były równe i ciche, choć delikatne, ledwie wyczuwalne drżenie sugerowało, że ich posiadacz to człowiek wielki nie tylko duszą.
Z szelmowskim uśmiechem przez drzwi zajrzał jej brat. Jak zwykle miał w oczach ten zawadiacki blask, który przypominał jej dzieciństwo. Nie zmieniło się nic, a jednocześnie zniknęło wszystko. Uśmiechnęła się do niego lekko.
- Nie na trybunach? Zaraz Twoja siostrzyczka skopie im dupę.
Wybuchnęła nerwowym śmiechem odwracając głowę, uciekając spojrzeniem jak najdalej.
- Oczywiście, że tak. Ale jak chcesz grać bez miotły, mała?
Touche. Najwyraźniej zdawał sobie sprawę z jej roztrzepania o wiele lepiej, niż ona sama. Jednak nie mogła chyba na to już nic poradzić. Troszczył się o nią, to prawda. Kochała go za to, choć bywał nieprzewidywalny. Może w każdym z nas drzemię psychopata?
- Trzymaj. Mały prezent, z okazji meczu.
Wyszczerzył do niej kły w uśmiechu, który zatrzymał jej serce na kilka naprawdę długich chwil. Jej źrenice rozszerzyły się pod wpływem zaskoczenia. Nie przerażało ją to, że się uśmiecha. Nie jest głupia. Chodziło o miotłę, którą trzymał w dłoni.
- Czy...
Zachłysnęła się powietrzem, a łzy stanęły w jej niebieskich oczach.
- Czy... Ciebie pojebało do reszty, stary?
Jej twarz jaśniała pod wpływem, wypływającego na jej usta uśmiechu. Biel jej zębów, jaśniała odbitym światłem szatni Slytherinu. Przeniosła wzrok na jego twarz, mając nadzieję, że nie rozpłynie się w obłoku magicznego zaklęcia. Zajebała by go srebrną łyżeczką. Skończyłby z osikowym kołkiem, głęboko... bardzo głęboko w dupie.
Parsknął śmiechem, widząc jej zdziwioną minę.
- Bierz ją i spieprzaj, maleńka.
Zanim jej mózg to wszystko przetrawił, ona już była w jego ramionach, przytulając go tak mocno jak mogła. Powstrzymywała łzy szczęścia, choć z trudem. Tłumiła wszystkie te uczucia. Rasowa socjopatka.
Pogłaskał ją, tak jak brat powinien. Pocieszająco. Czuła się bezpieczna. Pocałował ją w czubek głowy i odepchnął, wciskając w dłoń miotłę.
- Skop im dupy.
Zanim zdążyła zareagować, zanim jej głos wrócił do normy, on już wchodził po schodach, przeskakując je po trzy. Chwyciła swoją szatę, wciąż pełna niedowierzania, rozdygotana, ale szczęśliwa. Dawno nie była tak szczęśliwa.


Ostatnio zmieniony przez J. dnia Sob Sty 04, 2014 3:47 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Caroline Rockers
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: J. [martwa]   Sob Sty 04, 2014 2:14 pm

Pssst mogą zostać przy Domie w Hogwarcie i przy Różdżce, jednakże już dalej nie powinno to występować.

Widok z Ain Eingarp jeszcze przejdzie.

Podsumowanie dotychczasowej nauki w Hogwarcie, oraz Przykładowy Post? Nie.\
Do napisania od początku - jak coś są inne Karty, do których możesz zerknąć i zrozumieć, co i jak.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
J.
avatar


avatar
Martwy †

PisanieTemat: Re: J. [martwa]   Sob Sty 04, 2014 2:20 pm

Ce, taka formalna, wow.
Uszanowanko Pani Prezes, bardzo.
Poprawiania tak dużo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Caroline Rockers
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: J. [martwa]   Sob Sty 04, 2014 4:54 pm



_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: J. [martwa]   

Powrót do góry Go down
 
J. [martwa]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Biblioteka :: Kroniki :: Nieżywi
-