Share
Go down

James Potter

on Sob Paź 12, 2013 5:55 pm

Karta postaci




Imię i nazwisko:
James Potter
Data urodzenia:
27 marca 1960 roku, wtorek
Znak zodiaku:
Baran
Imiona i nazwiska rodziców:
Charlus Potter i Dorea Potter z domu Black – oboje czystej krwi
Krew:
Czysta
Miejsce zamieszkania:
Dom rodzinny w Dolinie Godryka
Wykształcenie:
Ukończył Hogwart należąc do domu Godryka Gryffindora
Miejsce pracy/wyuczony zawód:
Obecnie jest na stażu w Ministerstwie Magii w Departamencie Przestrzegania Prawa Czarodziejów na stanowisko aurora


Cechy wyglądu


Wzrost:
180 cm
Waga:
72 kg
Kolor włosów:
Kruczoczarne
Kolor oczu:
Orzechowe
Budowa ciała i postura:
Jest wysoki i szczupły, zawsze wyprostowany z dumnie uniesioną głową. Regularne treningi Quidditcha zapewniły mu smukłe mięśnie, siłę i wytrzymałość. Charakteryzuje się zwinnością, wysoką świadomością swojego ciała i niezwykłą zwrotnością.
Znaki szczególne:
Jego najbardziej charakterystycznym elementem wyglądu są potargane, kruczoczarne włosy, które wyglądają jakby chwilę temu zszedł z miotły po morderczym pościgu. Na nodze ma bliznę po ugryzieniu przez krokodyla której nabawił się w Hogwarcie oraz ukośne cięcie przez prawą brew po pierwszym szkolnym meczu w Quidditcha. Nie tak dawno zdecydował się również na tatuaż na przedramieniu przedstawiający jelenia z jednego z rysunków jego zmarłej siostry.
Preferowany ubiór:
Na to jak się obecnie nosi duży wpływ miała Erin. Preferuje ciemne ubrania, głownie są to czarne spodnie i t-shirt lub bluza w odcieniach czerni, szarości, niekiedy gryfońskiego bordo. W jego ubiorze często przewijają się elementy nawiązujące do Quidditcha, głównie jest to Znicz wyszyty w mniej lub bardziej widocznym miejscu. Zdarza się, że jego dość stonowany ubiór przełamują wzorzyste skarpetki, tudzież bielizna przeznaczona dla mniejszej części publiczności.


Umagicznienie


Specyfikacja różdżki:
13 i pół cala, włos z ogona hipogryfa, mahoń, sztywna, idealna do transmutacji.

Bogin:
Najpierw słyszał tylko ciężkie kroki. Podłoga niemiłosiernie trzeszczała, ale mrok nie pozwolił mu dostrzec kto jest sprawcą tego hałasu. Dopiero gdy przekroczyła próg, a światło z niewielkiej lampy naftowej zawieszonej pod sufitem padło na jej twarz, rozpoznał ją. Zaszurała glanem o wystającą deskę w podłodze i przystanęła przyglądając mu się krytycznym wzrokiem. Potrafił wyczuć kiedy była na niego wściekła, lepiej wtedy nie było wchodzić jej w drogę. Tym razem jednak sama przyszła do niego, a on milcząc i obserwując ją tęsknym wzrokiem nie potrafił odejść.
Ty potworze… – wyrzuciła łamiącym się głosem. W jej zapadniętych oczach zamigotały łzy. Cienka, blada skóra twarzy nagle posiniała, a ręce zadrżały gdy zacisnęła je w pięści – Co wtedy robiłeś? Gziłeś się z Evans, a może chlałeś na umór z Blackiem i tym przeklętym Remusem? – nie mówiła, ona pluła słowami, jej głos był nienaturalny, łamał się jakby krtań odmawiała jej posłuszeństwa. Podeszła dwa kroki w jego stronę, a skóra na jej twarzy zaczęła pękać – Wiesz co ze mną zrobili? – zrobiła krótką przerwę tylko po to by zgromić go obwiniającym spojrzeniem – Pewnie, że nie wiesz… – z przekrwionych oczu zaczęła wypływać krew. Złapała dłonią za swe włosy i z łatwością wydarła je sobie z głowy. Paznokcie miała połamane, a poszarzałe ciało obejmowała zgnilizna – Gwałcili mnie, torturowali, a ty nie zrobiłeś nic… Zupełnie nic… – skóra z jej już poczerniałych policzków zaczęła odpadać pokazując zepsute wnętrze trawione przez robaki – Dałeś im mnie zabić! – wycharczała rzucając się w jego stronę. Nienaturalnie chuda uginała się pod ciężarem każdego kroku. Podmuch porywistego wiatru który wtargnął przez okno porwał ze sobą jej pozostałe pukle włosów i fragmenty skóry. Szlochała i krzyczała, by w końcu chwycić go za ramiona i przeszyć go wzorkiem swych martwych oczu których już nie trzymały powieki – Potrafisz z tym żyć?

Amortencja:
Tak pachnie trawa o poranku, gdy po chłodnej deszczowej nocy padną na nią pierwsze promienie słońca. Świeże, rześkie powietrze, które po wypełnieniu płuc działa lepiej niż kubek najlepszej kawy. Wtedy czujesz, że żyjesz. Chcesz wskoczyć na miotłę i poszybować w przeciwnym kierunku niż słońce, by trwać w tym poranku jak najdłużej. A gdy już odetchniesz i zwolnisz, nagle uderzy cię delikatna cynamonowa nuta. Czym prędzej nabierzesz kolejny haust tego świeżego powietrza, by przy końcu poczuć ją znowu. I znowu.

Widok z Ain Eingarp:
Zwierciadło zamigotało, a szarość i chłód kamieni które jeszcze chwilę temu ciążyły swym mrokiem za jego plecami wypełnił blask kominka. Były święta. Miał na sobie ten głupkowaty czerwony sweter z wyszytym białym jeleniem, który dostał już lata temu na gwiazdkę, ten który rósł razem z nim. Czasami zastanawiał się co się z nim stanie po jego śmierci, czy skurczy się razem z jego ciałem, a może rozsypie w pył? W tej chwili jednak nie zaprzątał sobie tym głowy. Nie chciał umierać, nie teraz, teraz był szczęśliwy widząc ich wszystkich wokół. Rodziców, przyjaciół. I Erin. Wieszała właśnie wielkie wełniane skarpety na kominku i uśmiechała się szeroko. Wydawała się taka realna, taka… Powędrował dłonią do jej odbicia i dotknął tafli lustra. Uderzył go jego przejmujący chłód, chociaż jego siostra w tej samej chwili odwróciła się w jego stronę, jakby mimo to poczuła jego gest. Zachichotała, pomachała mu na ten swój specyficzny sposób i wróciła do wieszania skarpet.
Wyszeptał jej imię, a oczy mu się zaszkliły. Jego szczęśliwe odbicie nie czuło tej pustki która była tak bolesna po tej stronie, a zamiast tego zerkało właśnie przez okno uśmiechając się i co jakiś czas parskając śmiechem. James chciał spojrzeć razem z nim, ale musiałby przejść przez lustro by to zrobić. Obserwował się więc zawzięcie chcąc wyczytać coś z wyrazu swojej własnej twarzy. Widział ogromną radość, radość i dumę? Nagle o okno rozbiły się trzy śnieżki, a chwilę później przez drzwi wpadła zdyszana Lily. Miała zaczerwienione policzki, oczy iskrzyły jej pełne radości i cała była w śniegu jakby napadła ją właśnie gromada niezrównoważonych Potterów. Płynnym ruchem pozbyła się płaszcza, ściągnęła szalik, rękawiczki i ucałowała go w policzek, nie rezygnując przy tym z szerokiego uśmiechu. Prawie poczuł jej zimny nos na policzku.
Ruszyła w stronę Erin by pomóc jej w wieszaniu skarpet i wtedy nad kominkiem błysnęło coś jeszcze. Złota odznaka z wygrawerowanym Zniczem. No tak. W świecie który istniał po drugiej stronie lustra w życiu nie podjąłby decyzji o pozostaniu aurorem. W jego sercu i marzeniach zawsze był Quidditch. Ten brzęk małych skrzydełek, wiatr we włosach, pęd, adrenalina i satysfakcja z wygranej…
Zapragnął przenieść się do tego świata, świata w którym nie było wojny, świata gdzie byli bezpieczni, gdzie przede wszystkim, wszyscy byli dalej razem.

Zwierzę totemiczne:
Jeleń


Przeszłość i przyszłość


Podsumowanie posiadanej wiedzy i umiejętności:
Większość jest zdania, że James po prostu urodził się na miotle. Do niczego nie ma takiego zamiłowania i pasji jak do latania i Quidditcha. Potrafił spędzić na boisku długie godziny, nie zważając na kapryśną pogodę, czy porę dnia. Zaniedbywał przez to trochę inne zajęcia w szkole, zwyczajnie brakowało mu do nich cierpliwości i sumienności, ale nadrabiał swą niechęć do ślęczenia nad książkami, talentem i widocznym potencjałem magicznym. Bardzo dobrze radził sobie na egzaminach, co w ciągu siedmiu lat nauki w Hogwarcie, sprawiło że nigdy nie zmienił swojego podejścia do nauki.
Na piątym roku opanował trudną sztukę transmutacji w jelenia. Zrobił to dla swojego przyjaciela Remusa, by móc towarzyszyć mu każdej pełni podczas przemiany w wilkołaka. Przez zainteresowanie animagią zdobył solidną wiedzę z dziedziny Transmutacji, czasami zaskakiwał nawet samą profesor McGonagall, która, Merlinowi niech będą dzięki, na szczęście nie wpadła na pomysł by wybadać skąd ta nagła zmiana u Pottera.
Lubi się pojedynkować i radzi sobie w tej kwestii bardzo dobrze. Dużą zasługę ma w tym jego nienawiść do Czarnej Magii i zajęcia z ochrony przed nią, w których, jako nielicznych, ochoczo brał udział. No i szkolne bójki. Jak już mowa o talentach, ma talent do pakowania się w kłopoty, co zatrważająco często kończy się wymianą zaklęć i nie tylko.
Nie najgorzej radził sobie również z Astronomią. Lubi latać nocą na miotle do góry nogami i podziwiać niebo, chociaż wszystkim powtarza, że w szkole na Astronomię zapisał się tylko po to by podrywać dziewczyny.
Z Eliksirów był natomiast totalnym gumiakiem. Nie ma również szczególnej ręki do zwierząt, chociaż te magiczne bardzo go fascynują, a jeszcze gorszą rękę ma do roślin. Wyślij go do ogródka, a wyrwie ci wszystkie kwiatki zostawiając najpiękniejsze chwasty.
W życiu codziennym zdecydowanie nie można na niego liczyć w kuchni. Tak jak i z Eliksirami, tak i z gotowaniem radzi sobie traumatycznie. Ma również niemałe problemy z utrzymaniem porządku, ale można liczyć na niego w kwestiach naprawczych, czy w wymyślaniu jakichś technicznych rozwiązań.
Bardzo dobrze gra na gitarze i całkiem nieźle radzi sobie na parkiecie, ale jeżeli poprosisz go by coś ci narysował nie licz na nic pięknego. Ma dwie lewe ręce do pracy na papierze co objawia się również w paskudnym charakterze pisma.

Koncepcja gracza:
W życiu Jamesa najważniejsza jest rodzina i przyjaciele, to przez wzgląd na nich postanowił zrezygnować ze swojego marzenia zostania zawodowym graczem Quidditcha, a poświęcił się walce z czarną magią, którą uważa za podstawę panującej wojny i zła w magicznym świecie. Zapalnikiem w podjęciu tej decyzji była śmierć jego siostry z rąk śmierciożerców. Nigdy nie pogodzi się z jej odejściem i nigdy nie przestanie obwiniać się, że nie zrobił nic by ją ocalić. Będzie to jego demon z przeszłości ciągle gnający go do walki. James chce zniszczyć Voldemorta, śmierciożerców i całą czarną magię. Nie robi tego po to by pomścić siostrę, chociaż w dużej mierze myśli że właśnie tak jest, ale po to by to co się z nią stało nie miało szansy wyrwać mu z ramion nikogo więcej. Właśnie tego się boi, to nie daje mu spokoju i to nie pozwoli mu już nigdy żyć jak dawniej. Postanowił wkroczyć w szeregi aurorów, bo właśnie tam widzi swoją drogę do celu, ale gdy tylko będzie to możliwe chcę by stał się również częścią Zakonu Feniksa. Jest typem ryzykanta, często działa pod wpływem emocji, łatwo pakuje się w kłopoty i niekoniecznie myśli o konsekwencjach, ale nie może odmówić sobie odwagi, głowy pełnej pomysłów i strategii oraz całkowitego poświęcenia się sprawie. Jako auror i członek Zakonu Feniksa będzie pierwszy rwał się do akcji, nigdy nie zostawi swoich kompanów na polu walki i prędzej odda własne życie niż kogoś narazi.



Ostatnio zmieniony przez James Potter dnia Nie Gru 30, 2018 8:00 pm, w całości zmieniany 6 razy

Re: James Potter

on Czw Sty 03, 2019 11:00 pm

Witaj na Magicznej Kołysance!



Twoja karta została właśnie zaakceptowana. Dobra robota! Możesz odetchnąć, zacząć tworzyć inne tematy techniczne i rozpoczynać pierwsze sesje. Poniżej wrzucam ci listę przydatnych linków oraz przydzielone twojej postaci atuty i słabości. Przypominam również, że gdybyś miał jakiś problem, możesz zawsze zgłosić się do mnie na PW!

Kliknij aby rozwinąć listę przydatnych linków:




Na podstawie karty przydzielam ci dodatkowo 20 fasolek za Wybitną KP i  5 atutów  i 2 słabości:

Atuty


Wyciągnę różdżkę zanim policzysz do pięciu - postać jest dobra w zaklęciach, błyskawicznie wyrecytuje zasady jakimi rządzą się pojedynki i nie boi się wciągnąć w wir walki. Warto zaznaczyć, że preferuje ona czarodziejskie sposoby rozwiązywania swoich spraw.
Whisky w żyłach - postać niełatwo upić. Może szybki metabolizm, a może nabyte doświadczenie jest przyczyną, grunt, że postać ma naprawdę mocny łeb do alkoholu.
As przestworzy - postać fantastycznie lata na miotle. Na pierwszych zajęciach miotła od razu poderwała się do jej ręki, widok przepaści pod stopami nie budzi w niej lęku, a zwinność pozwala na różne akrobacje powietrzne.
Przyjmij pomocną dłoń - postać z tą cechą jest zawsze chętna by nieść innym pomoc. Potrafi rzucić wszystko, czym obecnie się zajmuje, byleby tylko wspomóc kogoś swoimi umiejętnościami.
Stworzę ci tęczę - postać zna się na zaklęciach transmutacyjnych jak mało kto. Zmienić widelec w sztylet? Wyczarować z kapelusza królika? A może sprawić, że zamiast rąk ktoś będzie miał skrzydła? Najlepiej uderzyć do niej.

Słabości


Ja nie skoczę?! - postać ma skłonność do ryzykownych, nieraz głupich zachowań, mających na celu udowodnić jej wartość. W końcu nie może pozwolić na to, by ktoś ją uważał za tchórza, prawda?
Naparzator - postać, która nie stroni od uzewnętrzniania się w sposób fizyczny. Stosunkowo łatwo go sprowokować. Wybuch gniewu może opierać się na przemocy słownej lub rzuceniu zaklęcia, lecz u naparzatora kończy się to najczęściej pobudzeniem całego ciała, co nierzadko ma smutne skutki (jednak czary śmigają w powietrzu szybciej niż pięść w stronę nosa).




Fuck Christmas
I burned your heart
Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach