Go down

Podwórko za Dziurawym Kotłem Empty Podwórko za Dziurawym Kotłem

on Sob Mar 30, 2019 9:16 am
Podwórko za Dziurawym Kotłem Latest?cb=20110703225538

Od czasu ustanowienia Kodeks Tajności Czarów, Dziurawy Kocioł pełni rolę bramy pomiędzy światem mugoli, a Ulicą Pokątną. Każdy kto chce wykorzystać pub jako drogę na najważniejszą z magicznych ulic, musi trafić tutaj - na podwórko.
Samo podwórko mimo swojego doniosłego zadania prezentuje się co najmniej przeciętnie. Otoczone wysokim murem z cegieł, wybrukowane podniszczoną kostką spomiędzy której wyrasta masa chwastów, na dodatek po lewej stronie swoi kilka beczek (co w nich jest wie zapewne tylko obsługa). Słowa ciasno i brzydko same cisną się na usta. Wystarczy jednak podejść do murowanej ściany i stuknąć różdżką w odpowiednie cegły, by otworzyć sobie drogę do Ulicy Pokątnej!

Podwórko za Dziurawym Kotłem Empty Re: Podwórko za Dziurawym Kotłem

on Nie Kwi 07, 2019 8:36 pm
Zazwyczaj cichy szum głosów w Dziurawym Kotle był dla niej niemal kojący. Jak jednostajny szum fal uderzających o brzeg albo szelest liści na drzewach w letnie popołudnie - oczywiście dużo głośniejszy i mniej jednolity, ale w gruncie rzeczy przyjemny. Lubiła być wokół ludzi, wyłapywać strzępki rozmów, czasem zagaić któregoś z klientów. Dzięki temu nie czuła się tak samotna. A niestety w ostatnich miesiącach samotność nie opuszczała jej na krok. Starała się nie myśleć o tym zbyt dużo, zajmować się wszystkim poza wspominaniem swoich przyjaciół. Gdzie byli, co robili, czy wciąż o niej pamiętali? Nie miała pojęcia. Wszystko co uważała za stałe i niezmienne w swoim życiu rozpadało się niczym zamek z piasku. Nic nie było jak dawniej.
Niefortunnie, dziś nawet w Kotle nie umiała znaleźć zwykłego ukojenia (które zwykle znaczyło po prostu - pracować tak ciężko, by nie mieć czasu na myślenie, a potem móc nieprzytomnie paść na łóżko). Ruch był niewielki, a zgromadzona w pubie klientela była co najmniej nieprzyjemna. Kilku mocno już wstawionych czarodziejów od kilku godzin prawiło jej obleśne komplementy i głośno komentowało jej wygląd, gdy oddalała się od ich stolika z kolejnymi pustymi szklankami. Dorcas z każdą chwilą coraz mocniej zaciskała zęby i powtarzała sobie w duchu, że porozbijanie im wspomnianych szklanek na głowach w niczym nie pomoże. A kusiło, oj kusiło...
Głowa pulsowała jej tępym bólem - może ze złości, a może ze zmęczenia. Nie umiała się zmusić do najmniejszego nawet uśmiechu, gdy obsługiwała innych (mniej natrętnych i obleśnych) klientów i nieustannie jej dłoń uciekała w kierunku różdżki, którą miała za pasem. Czuła się bezpieczniej czując ją obok. W końcu Tom, z którym dziś wyjątkowo dzieliła wieczorną zmianę, dostrzegł jej stan i po prostu lekko skinął głową w kierunku wyjścia z lokalu. Nie musiał nic mówić. Dorcas pracowała z nim już na tyle długo, by rozumieć go bez słów. Uśmiechnęła się z wdzięcznością i odłożyła polerowany właśnie kufel na półkę. Przy takim małym ruchu Tom z pewnością poradzi sobie sam, a z niej nie będzie już dziś wielkiego pożytku. Zaszła na zaplecze, gdzie czekały na nią pozostawione na początku zmiany ubrania. Naciągnęła na siebie gruby sweter i płaszcz, a potem wymknęła się tyłem na podwórko. Nie chciała, by Ci pijani idioci widzieli jak wychodzi. Jeszcze wpadnie im do głowy żeby za nią pójść, a to nie mogłoby się skończyć dobrze.
Zimny wiatr uderzył ją w twarz jak tylko wyszła. Skrzywiła się mimowolnie i pośpiesznie zapięła guziki płaszcza. Nic dziwnego, że nie było ruchu - komu w taką pogodę chciałoby się wychodzić z domu? Wcisnęła ręce w kieszenie w poszukiwaniu różdżki, by otworzyć sobie przejście na Pokątną, ale zanim ja znalazła jej palce trafiły na coś innego. Wyciągnęła z kieszeni nieco pomiętego papierosa, którego ostatnio dostała. Obróciła go w palcach z wyraźną niepewnością, bo nie paliła. Ale w sumie co miała dziś do stracenia? Skryła się pod ścianą, by uniknąć podmuchów wiatru i padającego śniegu. Różdżką wyczarowała mały płomień i zapaliła papierosa. Błyskawicznie się rozkaszlała, ale nie zniechęciło jej to za bardzo. Zaraz zaciągnęła się ponownie, próbując zrozumieć czemu ten drapiący w gardło dym był tak niezbędny dla wielu ludzi. Oparła się o zimną ścianę i lekko zadarła głowę. Z ciemnego nieba leniwie spadały płatki śniegu. Z jej ust uniosła się szara chmura, która szybko rozmyła się na wietrze. Nie wiedzieć nawet kiedy po jej policzkach potoczyło się kilka łez.
Była tak strasznie zmęczona...
Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach