CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Ulica

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6
avatar
avatar


PisanieTemat: Ulica   Pon Wrz 02, 2013 1:02 pm

First topic message reminder :

Pokątna, ostoja czarodziejskiego handlu i jedno z niewielu miejsc w Londynie, gdzie można spokojnie wyciągnąć różdżkę i nie martwić się obecnością mugoli. Wzdłuż szerokiej, brukowanej alei wznoszą się liczne sklepy i inne punkty usługowe. Najtłoczniej jest tutaj przed początkiem roku szkolnego i w czasie świąt. Na co dzień, Pokątna wibruje swoim własnym rytmem. Pełna magii, galeonów i życia - w każdym z możliwych znaczeń tego słowa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
avatar
avatar
Zwracaj się do mnie : James

Cytat : The quickest way of ending a war is to lose it.

Punkty doświadczenia : 386

Punkty życia : 100

232

Czystość krwi : Półkrwi

Sakiewka : 10g 0s 0k

Gif :

Różdżka : świerk, pancerz kikimory, 13 cali


Nauka

PisanieTemat: Re: Ulica   Wto Maj 15, 2018 1:02 pm

Po chwili przypatrywania się handlarzowi i nieszczęsnemu Jamesowi, zdecydował, że wyminie owo miejsce i spróbuje dostać się do swego celu nieco bardziej okrężną drogą. Zdążył jednak jedynie poprawić na głowie kapelusz, kiedy wokół zaczęło pojawiać się coraz więcej ludzi. Część twarzy było mu doskonale znanych i zmarszczył mocno brwi przyglądając się tej, co by nie było, tragi-komicznej scenie. Kilkoro z obecnych wylądowało na ziemi bądź na sobie, i ciężko było zrozumieć o co tak naprawdę chodzi, pośród natłoku krzyków i komentarzy. Skinieniem głowy przywitał dostrzeżoną pośród ludzi profesor McGonagall, ta jednak najwidoczniej nie dojrzała go w tłumie zaciekawionych gapiów.
Zamieszanie tylko rosło, a James westchnął tłumiąc w sobie irytacje. Chciał podejść i pomóc jakoś załagodzić sprawę, widział jednak, że i tak zdecydowanie zbyt wiele osób już kręciło się wokół wózka. Nagle do jego uszu dobiegły słowa mówiące o jakiejś walizce, świetnych produktach i tym podobnych. Zerknął podejrzliwie na wątpliwej postury handlarza i wtedy dojrzał buteleczkę, która niczym w spowolnionym tempie zaczęła staczać się w dół, kierując się w stronę twardej kostki brukowej. Wyraz twarzy mężczyzny który rzucił się by ją złapać, wystarczył, by James, zrozumiał, że nie wróżyło to nic dobrego. W odruchu wyjął z kieszeni różdżkę i zdążył rzucić jedynie jakieś losowe zaklęcie, najprawdopodobniej Protego, i poczuł, jak rozlega się wybuch. Gdy otworzył oczy, kilkoro ludzi wokół leżało jęcząc coś niezrozumiale, większość jednak stała i rozglądała się zdziwiona wokół. Zleciał się również tłum gapiów, zwabionych głośnym hukiem.
Szybko otrząsnął się z szoku, i wciąż trzymając w dłoni różdżkę podszedł do pierwszej lepszej osoby, sprawdzając, czy wszystko było w porządku. Zbliżył się do Minerwy, która najwidoczniej zajmowała się tym samym. Odłamek jakiegoś z przedmiotów rozciął jej nieznacznie skórę.
- Profesor McGonagall, proszę - odparł, podając jej wyciągniętą z kieszeni marynarki chusteczkę, by mogła zetrzeć krew z twarzy. Rozejrzał się wokół, upewniając wzrokiem, że nikomu nie stało się nic poważnego. Zrobił się niezły rozgardiasz, ludzie krzyczeli coś o służbach, ktoś już zawiadomił magimedyków, część podejrzanie wyglądających ludzi rzuciło się na leżące na ziemi monety, ignorując taranowanych przez siebie poszkodowanych. Do tego wszystkiego, wciąż padało. To by było na tyle ze spokojnej soboty.


With the weight of the world upon me I can’t hold my head up high
And I was running far away
Would I run off the world someday?


Ostatnio zmieniony przez James van Dijk dnia Wto Maj 15, 2018 1:23 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://magiclullaby.forumpl.net/t1995-james-van-dijk-dorosly http://magiclullaby.forumpl.net/t1998-james-van-dijk#33512 http://magiclullaby.forumpl.net/t1996-skrytka-4002#33510 http://magiclullaby.forumpl.net/t1997-van-dijk#33511 http://magiclullaby.forumpl.net/t2041-dziennik-jvd#34461
avatar
avatar


PisanieTemat: Re: Ulica   Wto Maj 15, 2018 1:02 pm

The member 'James van Dijk' has done the following action : Rzuć kością


'K6' :

Result :


Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984

Chcesz napisać prośbę do konkretnego Mistrza Gry na Prywatną Wiadomość? Użyj odpowiedniego określenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar
Zwracaj się do mnie : Zapracowany szary człowie

Cytat : You'll never make it as a follower, you'll never know Where you will go or where you will be tomorrow

Punkty doświadczenia : 27

Punkty życia : 100

193

Czystość krwi : Półkrwi

Sakiewka : 120 galeonów

Gif :

Różdżka : Grab, Róg Dwurożca, 13 i 2/3 cala


Szpital św. Munga

PisanieTemat: Re: Ulica   Wto Maj 15, 2018 8:02 pm

No to wyszło, jak zwykle. To znaczy często wychodziło nieco lepiej, bo ludzie reagują uprzejmiej, kiedy widzą, jak Emmelina się uśmiecha. Po niej to widać, że wcale nie chce niczego ukraść bądź wcisnąć badziewia za jakieś kolosalne sumy. Ostatecznie jednak wyszło na to, że mężczyzna miał ją głęboko w poważaniu, jak i wszystkich dookoła. Niezbyt dobrze się zaczęło, a miało być miło i przyjemnie! Zwykła pogaduszka, coś ponieść, przynieść i wszyscy wracają szczęśliwi do domów! Okazuje się jednak, że nie wszystko może być proste w życiu i nagle jakieś tłumy się zrobiły w okolicy tego pana, co mu chciała okazać trochę serca. Co więcej nie wynikło z tego nic dobrego. Chciała się nawet wytłumaczyć, powiedzieć coś do rzeczy i objaśnić, że ona to z czystej uprzejmości chciałaby pomóc i przy okazji wyjaśnić, że to, iż może sobie tam z tym wszystkim spacerować po ulicy nie oznacza, że trzeba wszystkim dookoła życie utrudniać. Oczywiście wszystko to w jak najbardziej spokojnej atmosferze i przyjaźni, ale to by było zbyt proste. Musiało wydarzyć się coś bardziej ekscytującego! Zamieszanie na Pokątnej to przecież nie może być tylko jakieś tam zbiegowisko. Nie zdążyła się nawet odezwać, kiedy nagle odrzuciło ją coś na tyle mocno, by uderzyła o bruk. Wydała z siebie krótki jęk, ale ostatecznie nie wydarzyło się nic strasznego i po chwili czuła się całkiem nieźle, jeśli się weźmie pod uwagę siłę eksplozji. Nic się takiego nie stało, co by ją zamroczyło wystarczająco. Nie na tyle, by nie mogła się ruszyć. Szczęście, jak widać jej dopisało. Kiedy podniosła się, ponieważ poczuła, że ma w sobie tyle siły, zabrała się za rozglądanie dookoła. Co za bajzel. Chciała trochę rozrywki w wolny dzień, ale nie prosiła świata o dodatkowych klientów w Mungu. Nie taki był plan przynajmniej. Przy takim wybuchu prawdopodobnie powinna zaraz zabrać manatki do szpitala, bo przydadzą się każde ręce do pracy. Nie miało to jednak sensu w tej chwili, skoro i tak wszyscy są tutaj. Ba! To nawet lepiej, że jest tu, gdzie jest. Ostatecznie dało się chociaż rozejrzeć. Tylko co teraz? Komu pomagać? Nikt nie krzyczał, że umiera. Z drugiej strony nieprzytomni przecież nie wykrzyczą niczego. Emmelina więc starała się jak na razie rozejrzeć za tymi, którzy ewentualnie nie są w stanie odpowiedzieć na niczyje pytania. Nawet całkiem szybko zlokalizowała dziewczynkę, która nie wyglądała za dobrze. Na szczęście nie była nieprzytomna i wszystko rozchodziło się raczej o jej przerażenie. Ruszyła więc do niej z zamiarem, by zapytać kogo szukają - mamy, taty, dziadka, z kimże mogła być? Wszystko byłoby nawet cudownie, gdyby nie fakt, że kiedy zbliżała się do dziecka dojrzała znajomą twarz.
No i było już mniej cudownie, bo przez moment dosłownie wbiło ją w ziemię. Sądziła, że w lepszych okolicznościach przyjdzie jej zetknąć się z własnym zażenowaniem sobą. A tu nie, nie, nie. Charles M coś tam Huck coś tam, tak dokładnie zapamiętała to, musiał się pojawić w okolicy. I te oczy, które przyszło jej niegdyś komplementować mają szansę na nią spojrzeć za raz. Miała ochotę pójść i poprosić pana z wózkiem o kolejny wybuch tylko po to, by tym razem stracić przytomność. Tak na wszelki wypadek, gdyby przyszło jej rozmawiać z tymże panem ponownie. Wszystko po to, by nie stanąć w tak niezręcznej sytuacji, jak potencjalnie mogli. Niezręcznej przynajmniej dla niej. Nie było jednak czasu na ucieczkę bądź litanie z przeprosinami. Nie czas i nie miejsc na takie rzeczy. Ostatecznie dalej ruszyła w kierunku dziewczynki, próbując nie zastanawiać się, jak złe zdanie może mieć o niej ten człowiek po tym, co się wydarzyło, a ona nawet nie wysłała sowy z przeprosinami. No bo jak skoro nie zapamiętała do kogo! Merlinie, cóż za emocje! Tu wybuch na zewnątrz, a tu również i w jej głowie.



Sometimes the truth isn't good enough, sometimes people deserve more.
Sometimes people deserve to have their faith rewarded...


Ostatnio zmieniony przez Emmelina Vance dnia Wto Maj 15, 2018 8:35 pm, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://magiclullaby.forumpl.net/t1206-emmelina-vance-dorosly http://magiclullaby.forumpl.net/t1210-emmelina-vance#16244 http://magiclullaby.forumpl.net/t1209-skrytka-16521#16243 http://magiclullaby.forumpl.net/t1211-sowka-em-vance#16245 http://pl.magiclullaby.wikia.com/wiki/Emmelina_Vance
avatar
avatar


PisanieTemat: Re: Ulica   Wto Maj 15, 2018 8:02 pm

The member 'Emmelina Vance' has done the following action : Rzuć kością


'K6' :

Result :


Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984

Chcesz napisać prośbę do konkretnego Mistrza Gry na Prywatną Wiadomość? Użyj odpowiedniego określenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar


PisanieTemat: Re: Ulica   Czw Cze 28, 2018 7:52 pm

- Ha! Idioci i złodzieje! Nigdy mnie nie złapiecie i nie odbierzecie mi moich skarbów! - zawołał do nich, rzucając im obłąkane spojrzenie. Był cały brudny, nawet trochę krwawił, ale to nie zmieniało faktu, że w nogach to siłę miał. Nie przejął się Charlesem ani nikim innym, jakieś gadki młodego chłopaka też nie zrobiły na nim wrażenia.
- Panie, w sprawie walizek kiedyś się złapiemy, nie. Wiem, gdzie pan mieszkasz! - rzucił mu porozumiewawcze spojrzenie, zanim szybko nie wyciągnął swojej starej, sklejonej różdżki i nie przywołał do siebie wszystkich przydatnych rupieci, nie zmniejszył ich i nie wrzucił do swojej torby.
- W życiu trzeba sobie radzić! - dodał na do widzenia, zanosząc się śmiechem i znikając w jakimś podejrzanym zaułku. Skubaniec był szybki, nikt nie miał z nim szans.

[z/t dla wszystkich]
Wybaczcie, że tak długo i tak słabo, ale z racji że tyle to trwało jestem zmuszona zamknąć ten event. Trzymam kciuki by Felice niedługo wróciła i poprowadziła wam coś fajnego. W międzyczasie zapraszam was na inne eventy i szykujcie się na coś z tego "klimatu", bo zamierzam coś wymyślić i wam poprowadzić, tylko chcę już mieć ogarnięty scenariusz i posty by było to w idei o jaką chodziło Felice, czyli szybkie i angażujące.
Żebyście nie zostali z niczym, każdy z was otrzymuje w ramach rekompensaty po 5 PD i 30 fasolek na głowę.


Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984

Chcesz napisać prośbę do konkretnego Mistrza Gry na Prywatną Wiadomość? Użyj odpowiedniego określenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar
Zwracaj się do mnie : Colette Joséphine Lacroix

Cytat : More glitter.

Punkty doświadczenia : 000

Punkty życia : 100

107

Czystość krwi : Czysta

Sakiewka : 115g 0s 0k

Gif :

Różdżka : Dereń, włos jednorożca, 10 cali, bardzo giętka, bogato zdobiona


Sztuka

PisanieTemat: Re: Ulica   Wto Sie 28, 2018 5:52 pm

Układała się właśnie do snu, rozczesując spokojnym ruchem włosy, gdy nagle do okna niespodziewanie zapukała biała sówka. Zmarszczyła brwi w cichej konsternacji. Było już dość późno, a jej się raczej nie śpieszyło do jakiś obowiązków pracowniczych (pieczęć rozpoznała), ale stworzenie mogłoby wywołać niepotrzebną sensację w jej okolicy. W końcu mugole nie byli przyzwyczajeni do ataku dzikich zwierząt w centrum miasta, zwłaszcza takich, które naturalnie żyły daleko poza granicami ich małego światka. Westchnęła cicho, wyrażając swój brak poparcia do używania sów we wszystkim, gdzie się dało. Mogła przez to mieć kłopoty. Z dwojga złego wolała już wpuścić ptaka do środka i zostawić list na później.

Nie było jej to jednak dane, bo nie był to zwyczajny zwitek pergaminu, a cholerny wyjec. Cofnęła się odruchowo, krzywiąc przy tym usta, gdy nagle kawałek papieru zaczął na nią krzyczeć. Założyła ręce na piersi, pokazując nieobecnej widowni, jak bardzo nie podoba jej się otrzymywanie takiej korespondencji o późnych godzinach. Zacmokała niezadowlolona.

Teoretycznie sprawa, która została jej bestialsko wykrzyczana w twarz, mogła poczekać do rana, ale doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że nie wstanie wystarczająco wcześnie, by być pierwsza na miejscu zdarzenia. Poświęci się więc teraz, a potem prześpi całe popołudnie. Ubrała się z powrotem, zamknęła mieszkanie na cztery spusty i udała się na ulicę Pokątną.

Na miejscu nie była od razu. Wszystkie kominki w okolicy nagle przestały działać, co było jej bardzo nie na rękę. Teleportacja nadal była obcą dziedziną i wolała jej nielegalnie nie próbować (kiedyś w końcu zda ten egzamin…). Do ulicy więc dotarła korzystając z mugolskich środków transportu. Taksówkarz widząc ją bardzo się ucieszył, zdążyła przepłacić, ale była w jednym kawałku. Wysiadając z pojazdu, trzasnęła drzwiami.
Na ulicę wkroczyła z potarganą fryzurą i zmęczeniem na twarzy.



Discord -> Wiśnia#5118
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://magiclullaby.forumpl.net/t2972-colette-lacroix-kp#47066 http://magiclullaby.forumpl.net/t2977-rozwoj-postaci http://magiclullaby.forumpl.net/t2976-prawie-pusta-skrytka-colette http://magiclullaby.forumpl.net/t2978-czemu-ta-sowa-zafajdala-mi-sukienke-zwierzeta#47084
avatar
avatar
Zwracaj się do mnie : Pani Redaktor Naczelna

Cytat : Imperfection is beauty, madness is genius and it's better to be absolutely ridiculous than absolutely boring.

Punkty doświadczenia : 204

Punkty życia : 100

Nie

Czystość krwi : Czysta

Sakiewka : Nie dotyczy

Gif :

Różdżka : Grusza, włos z ogona testrala, 12 i pół cala, mało giętka


Sztuka

PisanieTemat: Re: Ulica   Pią Sie 31, 2018 1:04 am

Kiedy zbliżałaś się do magicznych dzielnic mogłaś zauważyć na twarzach ludzi poruszenie. W czasach kiedy Śmierciożercy działali jawnie nikt nie czuł się bezpieczny, a strach z tym związany był aż nadto wyczuwalny - jakby wisiał w powietrzu niczym zmora, karmiąca się przyspieszonym biciem serc i niepokojem powoli przejmującym władzę nad ludzkim umysłem. Im bliżej Pokątnej tym mniej ludzi, to pierwsze spostrzeżenie, jakie przyszło ci do głowy. I nic w tym dziwnego.

Na środku ulicy, tam gdzie niegdyś stał jakiś stragan znajdował się jedynie krater po wybuchu. Odłamki, które zostały wokoło rozrzucone najwyraźniej już zebrano - widziałaś jak jakaś magimilicjantka reperuje różdżką okno wybite przez lecącą deskę, a ciężko było brać pod uwagę scenariusz w którym była jedynym elementem który wyleciał w powietrze.

Przejście na drugą stronę Pokątnej było niemożliwe - liczne grupy magimilicjantów próbowały naprawić wyrządzone szkody. Część z nich otaczała krater i zasypywała różdżkami dziurę w ziemi. Jedyna droga umozliwiająca przejście wiodła pomiędzy budynkami. Wyglądało też na to, że większość sklepów przy ulicy zostało zamkniętych.

Czułaś smród spalenizny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://data.whicdn.com/images/46331004/large.gif http://data.whicdn.com/images/46331004/large.gif http://data.whicdn.com/images/46331004/large.gif http://magiclullaby.forumpl.net/t3036-swiecidelko-sowa-redaktor-naczelnej#47576
avatar
avatar
Zwracaj się do mnie : Colette Joséphine Lacroix

Cytat : More glitter.

Punkty doświadczenia : 000

Punkty życia : 100

107

Czystość krwi : Czysta

Sakiewka : 115g 0s 0k

Gif :

Różdżka : Dereń, włos jednorożca, 10 cali, bardzo giętka, bogato zdobiona


Sztuka

PisanieTemat: Re: Ulica   Wto Wrz 04, 2018 11:32 am

Coś, bardzo brzydko mówiąc, jebło. Nie była tylko jeszcze pewna co, czemu, z czyją pomocą i tak dalej. Szczegóły były ważne, często ważniejsze od głównego przesłania wiadomości i jej celem było teraz dowiedzenie się o nich. Miała jednak poważny problem. Ministerstwo już dorwało się do miejsca zbrodni, sprzątając je skrzętnie, co maskowało wszelakie dowody, na których to podstawie mogłaby wynieść jakieś wnioski. Nie było jej to na rękę i nawet przez chwilę rozważała konfrontację z przedstawicielami Ministerstwa. Wystarczyło nieco nakłamać, wyciągnąć z nich informacje, może jej by się nawet udało. Było to jednak zagranie ryzykowane, a nie była pewna, czy chce się w to bawić, jeśli istniały inne, bardziej bezpieczne alternatywy. A sądząc po rozmiarze zniszczeń, grupa sprzątająca miała jeszcze dużo do roboty. Być może uda jej się ich zahaczyć, gdy będzie wracać w nocnego rekonesansu.

Tymczasem wybrała dużo mniej brawurową, ale mniej rzucającą się w oczy opcję. Zdecydowała się na próbę przemknięcia między budynkami, by dostać się w głąb ulicy. Ciemne alejki za sklepami i małymi kamieniczkami wcale nie kusiły swoją atmosferą, ale były mniej ryzykowane niż przyłapanie na kłamstwie przez oficjeli.
Byłaby wyjątkowo głupią osobą, gdyby się w tym momencie bała. Strach zjeżył jej włos na karku, ale to znowu nie znaczyło, że się teraz wycofa. Była upartą osobą. Jeśli już się zwlekła z tego łóżka, to dokończy swoją reporterską pracę. Uczucie niepokoju sprawiało, że była bardziej wyczulona na wszelakie dźwięki z okolicy, a każdy cień wyglądał dla niej co najmniej podejrzanie. Mogłaby rozświetlić sobie drogę prostym zaklęciem. Nic skomplikowanego. W takim wypadku jednak byłaby bardzo widoczna w ciemnych, pobocznych alejkach, a właśnie próbowała uniknąć wzroku innych.

W gruncie rzeczy zaczęło ją interesować, cóż takiego zdarzyło się na tej ulicy. W końcu od jakiegoś czasu mieli spokój, a wydarzenie nie wyglądało na przypadkowy wybuch smoczego łajna. Wtedy poczułaby nieco inny zapach.


Discord -> Wiśnia#5118
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://magiclullaby.forumpl.net/t2972-colette-lacroix-kp#47066 http://magiclullaby.forumpl.net/t2977-rozwoj-postaci http://magiclullaby.forumpl.net/t2976-prawie-pusta-skrytka-colette http://magiclullaby.forumpl.net/t2978-czemu-ta-sowa-zafajdala-mi-sukienke-zwierzeta#47084
avatar
avatar
Zwracaj się do mnie : Pani Redaktor Naczelna

Cytat : Imperfection is beauty, madness is genius and it's better to be absolutely ridiculous than absolutely boring.

Punkty doświadczenia : 204

Punkty życia : 100

Nie

Czystość krwi : Czysta

Sakiewka : Nie dotyczy

Gif :

Różdżka : Grusza, włos z ogona testrala, 12 i pół cala, mało giętka


Sztuka

PisanieTemat: Re: Ulica   Pon Wrz 17, 2018 7:07 pm

Zapach wypalonej ziemi unosił się w powietrzu niosąc ze sobą dziwny swąd magii, który bił od krateru, mimo tego, że powiązani z Ministerstwem czarodzieje już od dłuższego czasu pochłonięci byli jego usuwaniem. Kiedy przechodziłaś blisko całego zajścia czułaś, że ziemia zdawała się obok pulsować, jakby doszło tam nie tylko do wybuchu, ale też dziwnego wyładowania energii, od której aż zakręciło ci się w żołądku. Wprawiło cię to, mimo reporterskiego doświadczenia w niepokój, jakby energia ta była nośnikiem emocji. Nie było ci znane zaklęcie mogące tego dokonać, chociaż mogło to być po prostu połączenie kilku... lub nieudany wynalazek.

Część magimilicjantów nawet nie zwróciła na ciebie uwagi - trwali przy swoim zajęciu, w skupieniu przenosząc w powietrzu kawałki ziemi i sporządzając notatki, mające zapewne posłużyć jako raport w sprawie. Jedna z kobiet odwróciła głowę posyłając ci z daleka pytające spojrzenie, kiedy znikałaś pomiędzy budynkami.

Idąc do przodu dostrzegłaś, że i tutaj znajdowali się umundurowani czarodzieje. Ci jednak nie zajmowali się reperowaniem szkód, a ewidentnym oznaczaniem i przeszukiwaniem terenu. Wysoki, chudy mężczyzna z ostrymi rysami twarzy ruszył w twoim kierunku zdecydowanym krokiem.

- Szanowna Pani, przebywanie tutaj nie jest bezpieczne - rzucił, chociaż nie podał ci żadnych szczegółowych informacji dotyczących tego dlaczego właściwie przebywanie tutaj miało być niebezpieczne. Nie umknęło twojej reporterskiej uwadze, iż obie osoby w polu twojego widzenia trzymały w ręku kartkę z ruchomym portretem pamięciowym. Mogłaś perfidnie pochylić się i mu przyjrzeć, lub nie odrywać spojrzenia od oczu stróża prawa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://data.whicdn.com/images/46331004/large.gif http://data.whicdn.com/images/46331004/large.gif http://data.whicdn.com/images/46331004/large.gif http://magiclullaby.forumpl.net/t3036-swiecidelko-sowa-redaktor-naczelnej#47576
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Ulica   

Powrót do góry Go down
 
Ulica
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6
 Similar topics
-
» Kawiarenka Starbucks - Ulica Nankińska
» Główna ulica
» Ulica czerwonych latarni
» Główna ulica
» Ulica

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Magic Lullaby :: Świat :: Londyn :: Ulica Pokatna-
Skocz do: