Go down

Gabinet Mildy Borgouis Empty Gabinet Mildy Borgouis

on Pią Sty 11, 2019 4:16 pm
Gabinet Mildy Borgouis Vintage-office-of-solicitor
Jest to dość mały pokój naprzeciw gabinetu Dyrektora Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów, w którym mieści się jedno biurko, na którym leży sterta dokumentów, zdjęcia rodzinne z poczerniałą ramą. Również znajduje się tu kamienny kominek.


Ostatnio zmieniony przez Mistrz Labiryntu dnia Sro Sty 23, 2019 12:19 pm, w całości zmieniany 1 raz

Gabinet Mildy Borgouis Empty Papierkowa robota

on Pią Sty 11, 2019 4:44 pm
Raport służbowy numer 874/78/483.
Milda siedziała przy biurku skupiona jakby uzupełniała notatki szkolne z Akademii. Kochała papierkową robotę, lubiła patrzeć jak tworzy literki składające się w słowa, a następnie w zdania. Może wydać się to dość dziwne, jednak to nie przeszkadzało. Od czasu śmierci Macmillana, w Ministerstwie zrobiło się gorąco, w szczególności w Departamencie Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów. Gabinet Dyrektora stoi od miesięcy pusty, a Milda dobrze pamiętała czasy jak Macmillan został dyrektorem. Był bardzo charyzmatyczny, miał dobrą duszę, choć jego ciemna strona dawała się we znaki. Macmillana pamiętała jako młodego, przystojnego mężczyznę z krótkimi, czarnymi włosami, ulizanymi do tyłu, z pomadą na głowie, przez co wydawały się tłuste i niezadbane. Po ataku Śmierciożerców na Hogsmeade, na Mildę spadła największa fala pytań i odpowiedzialności. Z większością została sama, jednak nadszedł Bartemiusz Crouch Senior, który pomógł jej z tym trudnym zadaniem. Skupiła się, więc na dalszym pisaniu.
Moja praca polega głównie na poprawie stosunków pracowników Ministerstwa i stabilizacji w Departamencie. Pomagam Dyrektorowi w porządkowaniu spraw, przez co rzadko wysyła mnie na misje, zaś zastępuję go ja w Ministerstwie. Wiem, że mi ufa. Rzetelnie wykonuję swoją pracę, przychodzę wcześnie, wychodzę późno. Odkąd nastał konflikt, nie ma dnia, w którym nie bywam w Departamencie. Kontroluję sprawy, rozmawiam z pracownikami o bieżących sprawach, wypytuję ich o opinię czy wiedzę na bieżący temat. Każdy nabiera wody w ustach, a mi ręce drętwieją na myśl, że mogłabym zawieść Dyrektora. To smutne, zarazem irytujące. Kiedy zaczęłam staż w Departamencie aż huczało o plotkach w sprawie Grindelwalda, następnie jego przybycie w Nowym Jorku, a potem w Paryżu. W trakcie pracy wyjechałam do Paryża, aby przekonać się jaką siłą on dysponuje. Wtedy był okrutny czas dla Departamentu, mnóstwo listów od Ministerstw w innych krajach, które musiałam układać. Korespondowałam z francuskimi pracownikami, informowali mnie o wszystkim, dzięki czemu moja praca nabrała rozpędu. Jednak teraz, śmierć pana Macmillana, była wyzwaniem, z którym ledwie sobie poradziłam.
Milda nie szczędziła na słowach. Jej doświadczenie w tej pracy było duże i tylko ona jako wampir zdawała sobie z tego sprawę. Czarodzieje przebywający poza granicami swojego kraju utrudniali jej pracę, więc Milda często musiała radzić sobie sama. Każdy z pracowników miał jakąś rolę do spełnienia i ona musiała poradzić sobie z tym sama. Był to trudny czas, jednak go przetrwała i stała się zaufanym pracownikiem.
Sięgnęła do kartotek czarodziejów mieszkających w Hogsmeade, ale problem był taki, że po ataku Śmierciożerców mało kto mógłby udzielić informacji. Połowa mieszkańców jest nadal w ciężkim stanie lub nie żyją. To trudne do poukładania jakichkolwiek myśli.

Gabinet Mildy Borgouis Empty Papierkowa robota

on Sob Sty 12, 2019 12:07 am
Teraz w grudniu, sprawy ucichły do minimalnego stopnia, jednak apeluję o ciągły nadzór w sprawie konfliktu rodu Macmillana i trzech trolli. Jako pracownik Departamentu nieprzerwanie mam rękę na pulsie i wyślę wiadomości, gdy coś szczególnego będzie miało miejsce. Jestem również zmartwiona stanem zdrowia jednego z pracowników ─ Travisa Rockersa ─ przebywającego aktualnie w Szpitalu Św. Munga. Dołączam również informacje o naprawieniu problemów z siecią fiuu, która nastąpiła wraz z interwencją samego Ministra.
Milda dała kropkę na końcu zdania i uśmiechnęła się lekko. Poczuła dumę spojrzawszy na pismo, które przygotowała dla dyrektora. Machnęła różdżką i pismo zamieniło się w papierowy samolocik, który wyszedł przez samo otwierające się drzwi. Przejrzała kartoteki z ostatnich paru miesięcy. Zrozumiała, że wielu czarodziejów zginęło z rąk krwiożerczych Śmierciożerców, sługusów Czarnego Pana, acz niektórzy zostali zesłani do Azkabanu. Prorok Codzienny aż huczał od informacji. Milda nigdy nie była przychylna tej gazecie, nie lubiła jej czytać, jednak musiała wiedzieć co się dzieje. Próbuje polepszyć sytuacje, która ciągle się komplikuje i dlaczego? Od kilkudziesięciu lat Milda zadaje sobie to samo pytanie, czując się bezsilna nie mogąc na nie odpowiedzieć.
Zatem czekała na odzew ze strony dyrektora oraz zmian, które miały nastąpić.

Gabinet Mildy Borgouis Empty Papierkowa robota

on Wto Sty 15, 2019 8:53 pm
Milda w drugim raporcie opisała międzynarodowe transporty handlu czy samej poczty. Otaczała się piętrowymi dokumentami opisujących rzeczy, które zostały przetransportowane. Ślęczała nad tym niefortunnie długo, półtora dnia zajęło jej by ujarzmić ten stos makulatury. Co godzinę przychodziły pisma z Departamentu Komisji Handlu Magicznego, który był częścią jej zadania. W tym wypadku, jako wampir poczuła zmęczenie i monotonność zadania. Jednocześnie towarzyszył jej głód, powoli zaczynało piec gardło, lecz nie poddała się i spełniła należycie zadanie.
Informuję, że sprawy handlowe zostały zamknięte na ten rok. Dołączam załączniki, które wysłali mi pracownicy z Departamentu Komisji Handlu do archiwum na zamknięcie roku 1978.
Odłożyła sowie pióro i oparła się o fotel. Splotła palce, by móc chwilę odpocząć. Jednak głód powoli się nasilał, więc postanowiła wrócić do domu, by odpocząć i pożywić się krwią. Zaczęła blednąć jej skóra, a papierkową robotę uznała za skończoną. Jedynie czekała na odzew dyrektora, jak i samego ministra, wówczas gdy przemieściła się siecią fiuu z powrotem do Doliny Godryka.

/zt

Gabinet Mildy Borgouis Empty Re: Gabinet Mildy Borgouis

on Wto Sty 22, 2019 7:03 pm
W ten piękny grudniowy dzień Alexandra miała naprawdę podły humor. Nie rozweseliły jej wirujące w promieniach słońca płatki śniegu ani widok mugola, który wywinął na chodniku widowiskowego orła i niemalże wpadł pod autobus. Właściwie nawet całus od Czarnego Pana w tej chwili nie mógłby poprawić jej nastroju. Świat stawał na głowie, a razem z nim ministerstwo. Nie była sprzątaczką, a i tak spadło na nią zadanie uporządkowanie tego syfu.
Samolociki. Świstokliki. Niedługo wojnę wywoła jakiś gówniarski żart, a ona się będzie musiała z tego tłumaczyć albo znaleźć winnego.
Przystanęła z dłonią na klamce do swojego gabinetu i leciutko zmrużyła oczy. Sekundę później ponownie przemierzała korytarz, postukując rytmicznie obcasami. Zapewne na wojnę wybrałaby się w szpilkach i w nich by ją wygrała. Teraz też czekał ją bój.
Zastukała do gabinetu panny Borgouis, a następnie, nie czekając na pozwolenie, wtargnęła do środka. Przyniosła ze sobą powiew chłodnego powietrza, kilka płatków śniegu, które zsunęły się z czarnego płaszcza oraz wyrazistą woń bardzo charakterystycznych perfum, które podobno miały w sobie nutkę samej amortencji.
Dzień dobry, moja droga. Mam nadzieję, że nie jesteś niczym pilnym zajęta – zamknęła za sobą drzwi, dyskretnie przekręcając kluczyk i zmierzając prosto do biurka. Na czerwone usta natychmiast wpłynął szeroki uśmiech. Mildy była elegancką i bystrą kobietą. Nadawała się dużo bardziej do subtelnych zadań niż silni, ale zbyt prości panowie. Alexandra doceniała jej gust, czas żeby doceniła intelekt. – Zapewne wiesz o małym nieporozumieniu między departamentami. Plotkarze wiedzą pewnie nawet więcej ode mnie. Znasz może kogoś stamtąd?

Gabinet Mildy Borgouis Empty Re: Gabinet Mildy Borgouis

on Sro Sty 23, 2019 1:01 am
Milda ledwo weszła do gabinetu, poprawiła koszulę na ciele, ściągnęła płaszcz z ciała i to nie dlatego, że było jej zimno, ale chyba raczej z przyzwyczajenia i dla niepoznaki. Wiele osób nadal zapomina kim jest, no chyba że jest ofiarą wampirzycy. Milda była subtelna w swojej mrocznej naturze, co chyba fascynowało większość wtajemniczonych.
Wkrótce potem usłyszała krótkie pukanie do drzwi, następnie jak zostają otwierane przez Alexandrę Abbott. Poznała już zapach na korytarzu, więc miała dokładnie trzy sekundy na przygotowanie się do konfrontacji ze swoją szefową. Milda żyła wystarczająco długo, by dostrzec nietęgą minę przełożonej i wiedzieć, że jeżeli zaraz nie wyczaruje jej swego rodzaju cudu, Abbott zgasną oczy, a potem będzie płonął w nich tylko ogień piekielny.
─ Witaj, Alexandro ─ skinęła głową. ─ Czy znam jakiegoś plotkarza? Owszem, znam. A o co dokładnie pytasz?
Podejrzenia Mildy były słuszne. Cóż poradzić, konflikt nadal był burzliwy, nie do okiełznania. Milda starała się za wszelką cenę rozmawiać.
Wstała z miejsca i popatrzyła na twarz Alexandry. Czy mogła jej się dziwić? Nie... raczej rozumiała i w pełni popierała złość, i choć wydawałoby się to niepotrzebne, to w każdym możliwym razie sprawa świstoklików i samolocików była... irytująca. Milda za długo pracuje w Ministerstwie, żeby dochodziło do takich szczeniackich zachowań.
─ Może się nadam do pomocy, o ile będzie to możliwe. Właściwie mam pełne ręce roboty, ale zwolnią się jeśli wyjaśnisz mi swój cel w moich progach.
Uśmiechnęła się szczodrze. Nie mogła przecież odmówić. Alexandra Abbott miała swoje sposoby na przekonywanie innych, a Milda nie była wyjątkiem.

Gabinet Mildy Borgouis Empty Re: Gabinet Mildy Borgouis

on Czw Sty 24, 2019 1:54 pm
Brew Alexandry powoli i ledwie zauważalnie uniosła się do góry. Zastanawiała się, od kiedy musi komukolwiek cokolwiek wyjaśniać. Zazwyczaj nikt nie pytał "jej dlaczego" ma być coś zrobione, a tylko "na kiedy" chce, żeby było gotowe. Okropne czasy. Był to jednak wyjątkowo kiepski moment na zadawanie tego rodzaju pytań. Pani Abbott tym razem nie miała zamiaru ciskać w nikogo imperiusem, obietnicami awansu albo grozić utratą pozycji.
Z tęsknotą pomyślała o malutkiej filiżance herbaty, którą William na pewno zdążył już dla niej zaparzyć, a następnie usiadła naprzeciw biurka Mildy. Przynajmniej ta nie okazała się głupią owcą i może rzeczywiście okaże się użyteczna.
Zastanawiam się, ilu idiotów uważa, że mam z tym wszystkim cokolwiek wspólnego – mruknęła, zakładając nogę na nogę. Wskazała Mildy jej własne krzesło uprzejmym gestem. – W każdym razie cieszę się, że mi pomożesz, kochana. Ktoś z twoim czarem nie powinien mieć kłopotów ze zdobyciem informacji. Masz jakieś podejrzenia? Komu mogłoby zależeć na całym tym bałaganie? – Odchyliła się lekko w krześle, spoglądając na rozmówczynię z ciekawością. Wampirzyca była poddawana nieskrywanej i surowej ocenie. – Zawiedziona miłość? Awans?
Wywołanie większego chaosu w tych niespokojnych czasach. W końcu chaos służy przewrotom, a każda zmiana musi zacząć się od destabilizacji zastanego porządku. Gdyby był to jednak plan Czarnego Pana, wiedziałaby. Wiedziałaby, prawda?
Zirytowana zmrużyła lekko oczy, ale sekundę później jej twarz znów się rozpogodziła, tak że można było nawet uwierzyć w jej dobry humor, choć były to tylko maniery. Dama nie robi min.
Jakakolwiek teoria. Nawet najbardziej absurdalna. Ostatnio usłyszałam, że świstokliki działały tylko Amerykanie byli za głupi, żeby ich użyć. A jeśli chodzi o sieć fiuu to podobno pali się w kominkach ostatnio takim świństwem, łącznie ze starą bielizną, że całe to podłączanie jest bardzo utrudnione. Więc nic mnie nie zaskoczy. Śmiało.

Gabinet Mildy Borgouis Empty Re: Gabinet Mildy Borgouis

on Pon Sty 28, 2019 11:35 am
Milda nim cokolwiek odpowiedziała, zastanowiła się dwa razy. Alexandra była wymagająca, kapryśna, ale tego dnia naprawdę wzburzona. Sama nie miała chęci, by jakkolwiek kłócić się z nią o racje, czy nawet o psikusy innych pracowników, abo o zwykłą złośliwość innych. Nie chciała dociekać kto i dlaczego. Alexandra również nie chciała być dobrą ciocią.
─ Z tego co wiem, wszystko powinno być okej, a przynajmniej... świstokliki działają poprawnie ─ odpowiedziała ze spokojem. ─ Amerykanie zawsze byli tymi gorszymi, że się tak wyrażę. Nie potrafili nic ogarnąć, jedynie płakać i skarżyć się. Sprawa tego konfliktu działa na taką skalę, że ci plotkarze wiedzą nawet więcej ode mnie, moja droga Alexandro.
Gdyby nie orientacja w terenie i długoletnia służba dla Ministerstwa, Milda byłaby zielona w tym co robi, a Alexandra dawno rzuciłaby ją na pożarcie. Przełknęła ślinę i odchrząknęła. Suchość w gardle wskazywała jedno. Potrzebę posilenia się krwią. Spojrzała na Alexandrę, jednak nie dawała jej żadnych oznak, że musi się udać na stronę. To nie czas na takie rzeczy. Szczególnie, że wolała aby sprawa tego konfliktu dobiegła końca.
─ Jeśli ci zależy na tym, aby ci plotkarze zamilkli, pomogę ci domknąć sprawę. Problem jednak tkwi w tym, że nie wiem dokładnie o co w tym chodzi. Podejrzewałam, że chodzi o zwykłą złośliwość bądź też niedokładność ze strony tego Departamentu. U nas dzieje się zbyt wiele, by przejmować się takimi drobnostkami, jednakże dostałam multum wiadomości o problemach ze świstoklikami ─ tłumaczyła. ─ Więc jak najszybciej próbowałam skontaktować się z kim trzeba by mi powiedział co zrobić, żeby przerwać ten nonsens. Powiedziano mi, że zaklęcie zostało źle wypowiedziane, tak więc wzięłam sprawy w swoje ręce i zaczęłam naprawiać ten błąd, który zaczął się zwiększać. Pracownicy nabrali wody w usta, nie miałam możliwości dowiedzenia się kto stoi za tą głupotą, zamiast tego wolałam uporać się ze skutkami.
Zauważyła, że Alexandra uważnie słuchała monologu Mildy. Wzięła kolejny głęboki wdech.
─ Kiedy problem ucichł nadal pieprzą coś o konflikcie ─ burknęła. ─ Teraz zadam tobie pytanie: gdzie chcesz pójść? Na skargę do Ministra, a może do szefa departamentu?
Milda spojrzała na twarz Alexandry szukając w niej jasnych odpowiedzi.

Gabinet Mildy Borgouis Empty Re: Gabinet Mildy Borgouis

on Nie Lut 03, 2019 12:21 pm
Bartemiusz Crouch Senior był poważnym mężczyzną, nie dającym sobie dmuchać w przysłowiowy kociołek, a ostatnie wydarzenia poważnie nadszarpnęły jego cierpliwość. Pomimo szefostwa Alexandry Abbott, nie mógł nie działać, w końcu siedział już w tym wystarczająco dużo czasu by wiedzieć jak się poruszać, jakie procedury włączać, kogo pociągnąć za język. I wiedział, kto w tym departamencie miał za "długi język". Pomoc Mildzie nie była czymś skomplikowanym, mężczyźnie łatwo przyszło wzięcie od kobiety części dokumentów by móc się nimi zająć w swoim gabinecie - w przypadku niektórych kwestii musiał wysłać samolociki z wiadomościami by jednak zaoszczędzić cennego czasu. Nadal nie do końca było dla niego zrozumiały początek tych niemądrych potyczek z Transportem Magicznym, zaczął nawet brać pod uwagę możliwość spraw prywatnych kogoś z wyższego stanowiska. Relacje często bywały czynnikiem zapalnym, i bardzo zresztą niemądrym. Kiedy dokończył sprawdzanie nadesłanych raportów i pisanie nowych, przejechał dłonią po swoich ciemnych włosach, następnie wygładził swój wąs by przypadkiem nie wyglądać niechlujnie. Ostatnimi czasy rozważał też propozycję otrzymaną z Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów. Właściwie krążył między jednym a drugim, próbując zrobić jak najwięcej, zwłaszcza w tych trudnych czasach. To czasem też prowadziło do kolejnych plotek i wątpliwości hierarchii funkcjonującej w Departamencie Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów. Pytano nieraz kto tak naprawdę tutaj rządzi? Bartemiusz niemniej nie miał czasu na takie nonsensy, nie włączał się do tej prowokującej zabawy, po prostu działał i to działał na tyle, na ile mógł.
Podniósł się z fotela z zamiarem przejścia się do Borgouis z którą zamierzał omówić kwestie poruszane w jej raportach. Wyprostowany stanął przed drzwiami jej gabinetu do których zapukał, a po usłyszeniu odpowiedzi, wszedł.

- Dzień dobry, panno Borgouis - rozpoczął od przywitania, a kiedy jego brązowe oczy spoczęły na Alexandrze, zgodnie z niepisanymi regułami, ukłonił się w ramach szacunku. - Dzień dobry i pani, panno Abbott. Chciałem omówić pani raporty, panno Borgouis, ale nie chciałbym przeszkadzać w rozmowie. Która godzina byłaby dla pani odpowiednia?


Sowa Specjalna * Prośby do MG * Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me.
It resembles my own mind except that you happen to be insane.”

— George Orwell, 1984

Gabinet Mildy Borgouis Empty Re: Gabinet Mildy Borgouis

on Wto Lut 05, 2019 11:59 pm
Milda na widok Seniora przejechała dłonią po talii i zwróciła uwagę na zegarek. Na początek, dla niej priorytetem była sprawa konfliktu znikąd, który miała zamiar zagłuszyć u boku Alexandry. Z tego wszystkiego zapomniała o raportach, które wysłała, lecz na widok Bartemiusza Croucha w mgnieniu oka przypomniała sobie to co tam zawarła. Popatrzyła na Alexandrę i mrugnęła kilkakrotnie.
─ No więc, zamierzam zająć się w tej chwili sprawą konfliktu ─ powiedziała spokojnie ─ i mam nadzieję, że do końca grudnia nikt już o niej w Ministerstwie nie będzie plotkował, a Minister uzna, że wcale nie miało to miejsca.
Mówiła otwarcie, nieco wyniośle i z gracją. Uśmiechnęła się szczodrze, a oczy zaświeciły jakby próbowała rozkochać w sobie żonatego mężczyznę. Milda znała sposoby, by ludzie ją pokochali, a Bartemiusza długo nie musiała do siebie przekonywać. Uniosła brew i mówiła dalej:
─ Jeśli Alexandra i ja rozwiążemy tę sprawę dzisiaj, może wyślę jeszcze jeden raport i będziemy mogli świętować nowy rok.
Jej myśli kręciły się wokół Ministerstwa oraz wampirzych sprawach, jak na przykład posilenie się w jak najszybszym czasie. Niemal nie oddychała, bo starała się kontrolować przez krwiożerczym napadem na Bartemiusza bądź Alexandrę, która swoją drogą nigdy nie spojrzała na nią krzywo ani nie powiedziała złego słowa. Bartemiusz również jej ufał, więc Milda musiała mieć nerwy i kły na wodzy.
Wówczas wróciłaby do domu, posiliła się odrobiną ludzkiej krwi i chociaż na moment odetchnie świeżym powietrzem.

Gabinet Mildy Borgouis Empty Staż

on Pią Lut 22, 2019 4:50 pm
To ten moment gdzie wszystko się zaczęło. Wędrówka do sukcesu. Co więcej, byłaś tak samo podekscytowana jak zdenerwowana. W Ministerstwie był typowy tłok ludzi śpieszących się do pracy. Wówczas i ty musiałaś przyjść do kogoś kto cię poprowadzi. Z początku miał być to dyrektor departamentu, ale na szczęście otrzymałaś sowę od pracownicy, która zaprosiła cię dzisiaj do jej gabinetu. Była to Milda Borgouis, wampirzyca, której zadaniem było przypilnowanie cię podczas odbywania stażu. Przychodzisz do jej biura i siadasz na krześle. Nie wiadomo czego się spodziewać po ludziach pracujących w Ministerstwie, na dodatek od wampira! Panny Borgouis jeszcze nie było w gabinecie, więc panowała tam grobowa cisza, która wprawiała cię w lekkie zakłopotanie i niepotrzebny stres. Kurczowo siedziałaś, czekając na kogoś kto się tobą zajmie i poprowadzi przez ten bajzel. Inaczej nie da się tego nazwać. W Ministerstwie nigdy nie można się nudzić, zważywszy na teraźniejsze czasy, które są po prostu niebezpieczne.
Wkrótce potem dostrzegasz, że w kominku zapalił się samoistnie żar ognia w kolorze jasnej zieleni, a z płomieni wyłoniła się postać wampira. Stres pojawił z chwilą, gdy stanęła przed tobą kobieta licząca niecałe sto lat.


____________________
To witam cię Caroline Rockers! Będziesz pisała wraz z Mildą staż. Na początek napisz swój wygląd, co masz przy sobie, a ja zapewnię wam udaną rozgrywkę.


Sowa Specjalna * Prośby do MG * Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me.
It resembles my own mind except that you happen to be insane.”

— George Orwell, 1984

Gabinet Mildy Borgouis Empty Re: Gabinet Mildy Borgouis

on Sob Kwi 06, 2019 1:32 am
Jako że absolutnie nie mogła sobie pozwolić na wpadkę, musiała najpierw zadbać o odpowiedni ubiór. Szaty zostały wyprasowane przez skrzata, dobrane w sposób klasyczny z ledwo widocznymi czerwonymi symbolami, które swą wyrazistość zyskiwały dopiero pod światłem. Stara skrzatka na którą Caroline zbytnio nie zwracała uwagi, zbyt skupiona na uporczywym wpatrywaniu się w małą dziurę powstałą w ścianie naprzeciw niej, uwijała się bardzo szybko. Była nauczona przez te kilkanaście lat, co konkretnie ma robić i w jaki sposób.
To była przecież jej praca.
Może powinnam jej podrzucić do tej brudnej kieszeni sykla?
Pod spodem miała dopasowaną spódnicę z wysokim stanem zza kolano i klasyczną koszulę z cholernymi falbanami. Nie, nie, nie. Było też wiązanie do którego skrzatka potrzebowała taboretu na którym unosiła się w powietrzu, bo przecież to niemożliwe by pieprzona panna Rockers się schyliła. Niedopuszczalne. Najpewniej stworzenie w takiej sytuacji przyłożyłoby sobie ciężkim pudełkiem z starymi zabawkami Massimo prosto w małą głowę. A skoro tak to spełniła ten obowiązek, wyciągając szyję jak przystało na czarnego łabędzia by zwinne palce wydawały polecenia nad sznurkami. Prawa, lewa, prawa, środkowa, lewa, prawa, druga pra... co, skąd tyle tego diabelstwa się wzięło? Jak na złość, musiała włożyć jeszcze niewygodne obuwie, jakby już nie dość była wysoka. Stopy jej uciekały, ale przystosowane magicznie obuwie automatycznie ją poprawiało, co doprowadzało ją do zimnej furii.
Dziura, myśl o tej pieprzonej dziurze, Rockers.
Na koniec zostały włosy. Długie, wijące się, poplątane włosy, które zostały rozczesane, ułożone w coś na kształt obwarzanka. Twarz blada, ale czysta, szyja obdarzona czymś śmierdzącym, co zwało się perfumami. Oto wędrówka do sukcesu. Jej podekscytowanie było raczej niewielkie, ale na tym samym poziomie co zdenerwowanie. Nie chciała i nie dawała po swojej twarzy czegokolwiek poznać. Nie szła koło pani matki, która odpowiednio wcześniej udała się do Ministerstwa, wydając szczegółowe instrukcje. Jej główne zadanie polegało na tym by tego zwyczajnie nie spieprzyć. Otrzymana licencja z teleportacji w te wakacje spoczywała w wewnętrznej kieszeni, w razie jakichkolwiek problemów. Teleportowała się zgodnie z procedurami, które zostały jej podane przez sowę. Miała nawet wyznaczonego opiekuna! Coś takiego. Kojarzyła nieco Ministerstwo, głównie z opowieści ojca, który chętniej się z nią dzielił informacjami. Rozglądała się dość ukradkowo, widząc tę masę ludzi, obrzydliwą, bezkształtną, pozbawioną jakiejkolwiek wartości.
Śmiecie.
Wzięła głęboki oddech i poszła przed siebie z wyprostowaną głową, z tym idiotycznym obwarzankiem na łbie, z falującą szatą i w butach, które same ją prowadziły. Szła długim korytarzem, mijając tabliczki z poruszającymi się nazwiskami, nazwami czy cyframi. Zdenerwowanie w końcu mocniej zacisnęło jej pętle na szyi, kiedy pomyślała że to było miejsce w którym pracował jej ojciec, zanim nie skończył w Mungu. To był TEN Departament. Znalazła się w końcu przed odpowiednim biurem. Zapukała, a kiedy nikt nie odpowiedział, postanowiła tak czy inaczej wejść. Nieco zdezorientowana była Ślizgonka uniosła sceptycznie jedną brew do góry, ale zajęła krzesło naprzeciwko i nieco się rozejrzała, wracając do poprzedniej mimiki. Przecież nie mogła pozwolić na to by ktoś błędnie ją odczytał.
Brednie.
Przy kominku ciemnoniebieskie oczy zatrzymały się na dłużej. Zmrużyły się, kiedy barwa ognia się zmieniła, co świadczyło o czyimś nagłym przybyciu, a w momencie wyłonienia się kobiety, przyjrzała się jej dokładnie. Nie znała się dokładnie na wampirach, nie licząc pieprzonego Nailaha, by od razu stawiać hipotezę. Stres bardziej wynikał z tego, że mogłaby coś zjebać, a potem otrzymać serię, jakże przyjemnych niespodzianek, w domu. Wspaniała rodzinka z Ministerstwa Magii! Podniosła się i kiwnęła krótko głową, stosując się do odgórnych zasad zachowania.
- Dzień dobry.





Me and the devil
Walking side by side

Gabinet Mildy Borgouis Empty Re: Gabinet Mildy Borgouis

on Sob Kwi 06, 2019 10:22 pm
Alexandra jak zwykle dokładała Mildzie tylko dodatkowej roboty. Nie wiedziała czy się cieszyć czy płakać, ale tym razem było inaczej.
Gdy Milda przyszła do pracy, nerwowo pokręciła spinelą na palcu i przyszła do swojego gabinetu, w którym siedziała kruczoczarna dziewczyna. Zmierzyła ją wzrokiem, wyglądała na przygotowaną, a Milda domyśliła się, że dziewczę przyszło na staż, który miała jej poprowadzić. Choćby po to, by kolejno przybywało nowych pracowników do Ministerstwa. Z racji, że miała sporo papierkowej roboty, a wyjazdy mnożyły się z każdym tygodniem, harmonogram Mildy coraz bardziej stawał się napięty i pełen nudnych spotkań. Niebieskawe oczy Mildy napotkały wzrok stażystki, która wymamrotała „Dzień dobry”, więc położyła ostrożnie świeżutkie dokumenty, które wypełniła w domu. Był to niemały stos, wystarczająco ciężki, aż biurko drgnęło, jakby miało rozpaść się w każdym momencie.
─ Ty jesteś panna Rockers? ─ zapytała uniósłszy brew.
Alexandra nim zdążyła wtajemniczyć ją w kwestii stażu, powiedziała jedynie o nazwisku byłej uczennicy Hogwartu ─ Caroline Rockers ─ która miała zjawić się u niej w gabinecie, ale z powodu kolejnego, nużącego wyjazdu trafiła pod skrzydła Mildy. Poprawiła blond kosmyki na swojej głowie i usiadła na swoim miejscu.
Zobaczyła stres w oczach dziewczyny i nie wiedziała czy to strach przed jej osobą, czy przed stażem, który musiała odbyć nim ją zatrudnią. Niemniej jednak, Milda chciała by dziewczyna jej ufała, więc na początek wyciągnęła ku niej bladą i zimną dłoń.
─ Nazywam się Milda Borgouis i będziemy razem współpracować ─ uśmiechnęła się delikatnie. ─ Na początek, może powiem, że jest sporo papierkowej roboty... Sama zresztą widzisz.
Milda wskazała podbródkiem na stertę papierów na jej biurku. Oparła się o berżer.
Sponsored content

Gabinet Mildy Borgouis Empty Re: Gabinet Mildy Borgouis

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach