Share
Go down

Perfumeria "Demeter"

on Czw Sie 23, 2018 9:11 pm
Nieopodal sklepu Madame Malkin, niemal przy samym środku Ulicy Pokątnej mieści się mocno oszklony dwupiętrowy budynek o liliowych ścianach i białych framugach. Na szyldzie widnieje profil damy w diademie, a tuż pod nim złote litery układają się w napis D E M E T E R. Perfumeria umyka uwadze większości uczniów Hogwartu i skupia przede wszystkim rzesze dorosłych kobiet. Wśród różnych przyjemnych woni ulatujących z wnętrza, każdy czarodziej i czarownica znajdzie coś dla siebie i nie przypadkowo. Właściciele zwabiają bowiem mniej lub bardziej świadomych podstępu klientów amortencją. Jeśli poddamy się pokusie i przekroczymy próg,  zastanie nas widok sięgających ścian regałów pełnych pachnideł i kosmetyków, jak również biżuterii i akcesoriów z różnych półek cenowych. Zewsząd otaczać nas będą lustra i światła świec, a samo wnętrze wyda się niesamowicie przestronne i komfortowe. Gdzieniegdzie znajdziemy stojące w parach fotele i stoliki do kawy zastawione magazynami o ruchomych okładkach. Perfumeria Demeter to w istocie niewielki dom towarowy skupiający w sobie kilka znanych w świecie czarodziejskim marek. Sklep ten odwiedzają zarówno bardzo zamożne osoby jak i te średnio bogate i nie powinno dziwić, że największą popularnością cieszy się w okresie przedświątecznym. Na piętrze perfumerii zarezerwowanym praktycznie wyłącznie dla płci pięknej znajduje się sklep z bielizną, luksusową odzieżą kobiecą oraz kawiarnia. W perfumerii Demeter można stracić poczucie czasu, a samo miejsce cieszy się bardzo przyzwoitą reputacją w świecie czarodziejów. Synowie kupują tu prezenty urodzinowe dla swoich matek i pierścionki zaręczynowe dla przyszłych żon, zaś ojcowie obdarowują córki z okazji ukończenia szkoły.

Re: Perfumeria "Demeter"

on Czw Sie 23, 2018 10:02 pm
Skończywszy pracę, Beaumon Rowle nie miał większej ochoty na szybki powrót do domu i obowiązków dziedzica wielkiego rodu. Chciał spędzić trochę czasu spacerując ulicami Londynu, jednak w tłumie mugoli również poczuł się obco i nieswojo. Przechodząc przez Dziurawy Kocioł nie dostrzegł swojej ulubionej kelnerki, więc nie zatrzymując się na szklaneczkę ognistej jak miał w zwyczaju, przedostał się na Ulicę Pokątną. Kilka zainteresowanych spojrzeń zabłądziło w jego stronę, lecz nie z powodu dziwacznego z punktu widzenia mugoli ubioru, a reputacji jaka wiązała się z jego nazwiskiem. Krótko mówiąc Beau wyglądał na faceta, którego opłaca się okraść. A przy tym on sam, niezależnie od swojej fortuny onieśmielał i budził pewnego rodzaju podziw. Z tego również doskonale zdawał sobie sprawę już od czasów szkolnych, lecz dużą dozę swojego uroku Beau zawdzięczał wstrzemięźliwości w okazywaniu jak nisko ocenia on innych ludzi.

Beaumont nie szukał niczego konkretnego, starał się tylko unikać gęsto zaludnionych miejsc odwiedzając kolejno aptekę, księgarnię i sklep papierniczy. Czas mijał, a jemu nie spieszyło się do domu, choć Ulicę Pokątną powoli zaczynał opanowywać półmrok zwiastujący koniec dnia. Na tle owej szarości wabiły go światła znanej perfumerii, a gdy do jego nozdrzy dotarł rozczulający powiew lata, Beau szybko znalazł sensowną wymówkę. Choć urodziny jego matki były dopiero za dwa miesiące to wcale nie szkodzi zawczasu się przygotować. Bawił się przez chwilę myślą, jak to by było mieć młodszą siostrę zamiast młodszego brata i wszedł do środka przygotowywując mentalnie na szok świateł i zapachów atakujących jego zmysły. Wbrew pozorom okazało się, że pomimo stresu i przemęczenia pracą było mu tutaj bardzo dobrze i nie miał nic przeciwko, aby nieco się rozejrzeć. Najbardziej zaś ciągnęło go do stoiska z biżuterią i tam się właśnie udał przeglądając pierścionki. Nie dostrzegał ich piękna, czy symboliki, acz mocno przykuły jego uwagę. Były po prostu narzędziem, sposobem na osiągnięcie celu. I choć ściśle mówiąc nie musiał przejmować się takimi błahostkami to jako perfekcjonista chciał wszystko zrobić jak należy. Niestety, choć próbował, nie był w stanie wybrać tego jedynego...

Re: Perfumeria "Demeter"

on Czw Sie 30, 2018 3:27 pm
Zwykle po ukończeniu swojej zmiany Katya wracała do mieszkania i oddawała całkowicie tworzeniu nowych kreacji. Dzisiejszy dzień był jednak na tyle wyczerpujący, że po prostu nie odnalazła w sobie tyle siły by usiąść przy maszynie lub stole kreślarskim, więc ucięła sobie krótką drzemkę. Obudziła się głodna, a że w okupowanym lokum w kuchni doszukać się można było jedynie poupychanych do nieestetycznych puszek resztek herbaty, musiała wyjść do sklepu.

Mieszkanie w okolicy Pokątnej miało swoje plusy i minusy. Z jednej strony znajdowanie się tak blisko sieci różnorakich sklepów było wygodne i pomocne. Z drugiej - codzienne przeciskanie się przez tłumy czarodziejów, często w podejrzanie rozkloszowanych szatach stawało się coraz bardziej uciążliwe. Powoli przestawało chodzić o Niny wrodzoną niezdarność i talent do psucia cudzych przedmiotów (i żyć, sigh), ale też o samo w sobie samopoczucie. W tłumie człowiek czuł się obco. Zasada ta nie omijała również wilkołaków. Mijając codziennie dziesiątki twarzy i trwając w poczuciu nieposkromionej przez nic samotności można było poczuć się nieswojo. Szczególnie, kiedy działo się to w kraju zupełnie ci obcym.

Możliwe, że nie zauważyłaby tej perfumerii nigdy, gdyby nie znajdował się obok sklep Madame Malkin - aktualnej idolki Niny, którą (gdyby nie odzywający się od czasu do czasu zdrowy rozsądek) zasypałaby tonami listów z prośbami o staż, rady i ploteczki ze świata mody. Na ten moment wysłała jej niepewnie jeden list. Jeden. Ale jak trzęsły się jej ręce! Na samą myśl, stojąc przy witrynie poczuła przypływ gorąca, a twarz pokryła jej się ciepłym rumieńcem. Robiąc kilka kroków w bok, aby uniknąć zderzenia z jakimś podejrzanym typem, znalazła się pod "Demeter" i... poczuła zapach. Tak przyjemny, że aż mimowolnie się uśmiechnęła przymykając oczy i odwracając głowę w stronę szyldu. Głupio jej było, że wcześniej mijała to miejsce bez większych emocji, bo teraz, nawet mimo trzymania torby pełnej produktów spożywczych i sukience, w której można było iść na zakupy, ale z pewnością nie do zbyt ekskluzywnego miejsca, przekroczyła próg perfumerii i oddała się gamie oferowanej przez nią zapachów. Nie wiedziała, że skusił ją do tego aromat amortencji, ale niech pierwszy rzuci kamieniem ten, który mu się nie oddał.

Stąpała ostrożnie, przeglądając flakony i uważnie obserwując etykietki z cenami, bo wieczne naciąganie rodziny na drogie prezenty stawało się uciążliwe. Rodziny... bardziej ojca, prawda? Rodzina pewnie nadal nie wiedziała. W szale przyglądania się przedmiotom, które niekoniecznie pasowały do niej w tej wersji, odkryła, że ta artystokratyczna Nina wciąż w niej po części żyła. Oczy jej zamarły wpatrując się w jeden z pierścieni. Nie wiedziała tylko czy w potrzebie posiadania go ukryta była nostalgia, czy chciwość. Możliwe, że wpatrywała się w niego trochę zbyt długo, bo nie zauważyła przez to jednego ze stałych klientów swojego miejsca zatrudnienia. Zakłopotana rozejrzała się po pomieszczeniu. Wydawało jej się, że nie wypada się nie przywitać. Inny głos w głowie szeptał jednak, że bardziej nie wypadało przeszkadzać Beaumontowi w zakupach.

Re: Perfumeria "Demeter"

on Sro Gru 05, 2018 1:06 am
[koniec sesji ze względu na zbyt długi czas reakcji]


Sowa Specjalna * Prośby do MG * Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me.
It resembles my own mind except that you happen to be insane.”

— George Orwell, 1984
Sponsored content

Re: Perfumeria "Demeter"

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach