Go down
Mistrz Labiryntu
Mistrz Gry
Mistrz Labiryntu

Florencja | Kwiaciarnia Rêve de Fleurs Empty Florencja | Kwiaciarnia Rêve de Fleurs

on Pon Lip 30, 2018 4:27 pm
Kwiaciarnia Rêve de Fleurs
Tutaj będzie opis.
Reine Delaunay
Biznes
Reine Delaunay

Florencja | Kwiaciarnia Rêve de Fleurs Empty Re: Florencja | Kwiaciarnia Rêve de Fleurs

on Wto Lip 31, 2018 12:09 am
31.10.1978 r.
Co dzieje się w deszczowej, spowitej mgłą Wielkiej Brytanii? Jak teraz wygląda jej stary dom, rodzina? Są szczęśliwi? Chce mocno w to wierzyć i pewnie w końcu wierzy, po mozolnym tłumaczeniu sobie, że nie są ulepieni z byle jakiej gliny. Mówiąc fachowo, są doniczkami najwyższej jakości, których nie można od tak zniszczyć. Reine jest tego pewna.
Powinna skupiać się na Francji, nie szukać sobie powodów by sprawdzać doniesienia prasowe z tak odległej części Europy, choć zdawać by się mogło, że nie jest aż tak odległa. Ale jest, jest przecież, to nie powinno jej dotyczyć. Jest teraz panią Delaunay, która zajmuje się kwiatami, komponuje bukiety, tłumaczy jak opiekować się roślinami, dobiera je do osobowości właścicieli i ich preferencji. Pani Delaunay kocha naturę; kocha faunę i florę, łatwo przychodzą jej kontakty. Pani Delaunay żyje teraz innym życiem. Życiem w którym nie ma bliskich, których znała od maleńkości. Chodzi od jednej części sklepu do drugiej, sprawdzając stan poszczególnych tropofitów. O nie szczególnie się martwi w tym okresie. Zaczarowany dzwoneczek informuje ją o nowym kliencie. Poprawia pojedynczy listek i rusza do lady, na palcach, jakby tańczyła. Reine posyła uprzejmy, delikatny uśmiech, dopytuje, a samozapisujące się pióro notuje ważniejsze szczegóły, które wypowiada. Strona podręcznego notatnika się zapełnia.
- Zamówienie będzie na środę, panie Conti - jej głos jest delikatny. Mówi po włosku, a "r" w pewnych momentach zanika, jak we francuskim.
Bo przecież Reine Delaunay jest Francuską.


Reine Delaunay
Oh who is she?
A misty memory
A haunting face,
Is she a lost embrace?
Jonathan Avery Sr
Ministerstwo Magii
Jonathan Avery Sr

Florencja | Kwiaciarnia Rêve de Fleurs Empty Re: Florencja | Kwiaciarnia Rêve de Fleurs

on Sro Sie 01, 2018 8:16 pm
Wielka Brytania spowita mgłą, mgłą spowite ulice, lasy, ogrody i mgłą spowita jaźń obywateli. We mgle łatwo jest się zgubić, obrać ścieżkę zgoła odmienną od planowanej, nie rozpoznać znajomej twarzy. We mgle łatwo jest się ukryć, otulić ramiona brudną bielą – niczym zbrukana suknia uciekającej panny młodej czy welon podarty.
Florenckie powietrze było jednak czyste, całkiem przejrzyste, jedyną bielą tutaj była biel obłoków czy zbłąkanej wstęgi dymu nad papierosem. A jednak, pani Delaunay udało się zgubić, zboczyć z odpowiedniej drogi, zaszyć gdzieś w rynsztoku, jak pospolitemu szczurowi, którym przecież nigdy nie była. Być może to ta mgła, która rozpostarła pieczę nad Wyspami, wślizgnęła również palce szaleństwa w umysł Reine.
Dzwonek wtargnął znów w muzykę, do której tańczyła, rozbił dźwięk na pół niespodziewanie, nieproszony. Czy aby na pewno? Cała kompozycja zdawała się w napięciu oczekiwać tego wtargnięcia, jak gdyby było jej przeznaczone, jak gdyby nie mogła przed nim uciec. Jak gdyby każda nuta do niego prowadziła. Kompozycja czy Reine? Dzwonek czy Jonathan?
- Dzień dobry – rzucił cicho Lord Avery, kłaniając się lekko, naturalnie, rozglądając się po wnętrzu prowadzonego przez uprzejmą blondynkę lokalu.
Spacerował powoli, od niechcenia, pomiędzy pączkami, kwiatami, liścmi i gałązkami, przyglądając się z zainteresowaniem poszczególnym egzemplarzom. Wyglądał, jak każdy inny klient chcący zapoznać się z ofertą odwiedzonego sklepu, gdy czekał aż ów pan Conti zakończy swoją wizytę.

Reine Delaunay
Biznes
Reine Delaunay

Florencja | Kwiaciarnia Rêve de Fleurs Empty Re: Florencja | Kwiaciarnia Rêve de Fleurs

on Sob Sie 04, 2018 3:16 am
Włochy są ciepłe, w nich właśnie znikają panny młode najczęściej, choć nikt nie sprawdza statystyk. Nikt ich nie prowadzi. Mgła w tej części Europy występuje prawie nigdy, Reine nie pamięta, kiedy ostatnio ją widziała, choć mieszka tu tak długo. Wielka Brytania jest tak daleko, ten krajobraz niepokoju również. Anglicy stają się twarzami rzadkimi, brakuje tego angielskiego zmęczenia. Wszystko we Włoszech zdaje się być polane choćby kropelką eliksiru szczęścia. Nawet ona. Reine Delaunay tutaj pasuje, w końcu do Florencji wyrwała się z francuskich szponów rychłej tragedii. Pani Delaunay po prostu skręciła i idzie inną drogą niż ta, która była jej przepowiadana. Jej droga to to czyste powietrze, biel obłoków i zapach świeżego pieczywa. Niedaleko znajduje się piekarnia. Pani Delaunay to dama, jej usługi są dostępne tylko dla czarodziejów. Nie dostrzega ruszających się roślin? Nucących cicho tulipanów? Chichoczących storczyków? Niektóre bulwy same odważnie sięgają po przygotowane im jedzenie. Jest inna, ale nadal prawdziwa. Niech spojrzy na jej stopy, stopy baletnicy, którą zawsze będzie. Jej umysł także pozostanie czysty. Płyta zostaje zatrzymana. Dzwonek przerywa występ Schuberta. Nie ucieka, to jej kwiaciarnia. Jej ostoja, której się dzielnie trzyma. Kompozycja czy dzwonek? Jonathan czy Reine? Nie wybiera, on wybierze. Klienci mają pierwszeństwo. Patrzy na niego i go nie rozpoznaje. To on ukrywa się za mgłą. Pani Delaunay, ceniona we Florencji magiczna kwiaciarka, posyła mu uprzejmy uśmiech. Promienie słoneczne tańczą w jej jasnych oczach, kiedy całymi stopami dotyka ziemi.
- Dzień dobry - nie kłania się, nie czyni gestów, które czyniła kiedyś, choć przez chwilę drga jej ręka jakby chciała to uczynić. Ponownie skupia się na panu Conti, a po krótkiej, uprzejmej rozmowie żegna się z nim. Pozwala by jeszcze uzupełnił swoją wypowiedź podczas odprowadzania go do drzwi. Włosi bywają wylewni. Pozwala pocałować swoją dłoń, zamyka za nim drzwi, zwraca się w stronę nietypowego klienta. Patrzy przez chwilę, wykonuje kilka kroków do przodu, drobnych, ostrożnych. Sprawdza jego zainteresowanie, sprawdza które rośliny szczególnie przyciągają jego uwagę. Pokonuje dystans, jest niedaleko, staje twarzą do paproci.
- Czym mogę panu pomóc? Jest coś, co szczególnie przypadło panu do gustu?




Reine Delaunay
Oh who is she?
A misty memory
A haunting face,
Is she a lost embrace?
Jonathan Avery Sr
Ministerstwo Magii
Jonathan Avery Sr

Florencja | Kwiaciarnia Rêve de Fleurs Empty Re: Florencja | Kwiaciarnia Rêve de Fleurs

on Sro Paź 31, 2018 11:49 pm
Włochy są ciepłe. Cieplejsze od rumieńców wstydu, które niewątpliwie powinny zakwitać na jej bladych policzkach z wigorem równym owym tulipanom. Czy i godność stała się dla niej konceptem tak obcym, jak brytyjski krajobraz?
Postura lorda Avery’ego nie zdradza kierunku, w którym wędruje jego spojrzenie, gdy śledzi jej kroki, okiem znawcy wycenia tkaninę jej odzieży, skręt włosa, prostą kręgosłupa. Niczym największy koneser, wyszukuje jej kłamstwa, wylicza potknięcia w tym tańcu.
Pani Delaunay tańczy inaczej. Zdawać by się mogło, iż porzuciła rodzimą szkołę, przybrała nowe zasady, kostium nowy i w geście dłoni coś nowego zawarła. Jonathan znał ją jednak. Być może, na pewno, znał ją lepiej niż ona siebie i bez chwili wahania obsadziłby ja w innej roli, w innym balecie.
Kątem oka obserwuje to pożegnanie, niemalże rozbawiony jej cierpliwością, zapałem mężczyzny. Odwraca wzrok, gdy tylko jej ciało sygnalizuje intencję zwrócenia się w jego stronę. Pozwala jej samej dotrzeć przeznaczenia.
- Poszukuję bukietu – zacząłby, spoglądając na nią krótko, obojętnie, jak gdyby w istocie była zaledwie pośrednikiem. – Chciałbym wyrazić swój sentyment z okazji ponownego spotkania ze starą przyjaciółką. Najchętniej wykorzystałbym gladiole czy rododendrony, jednakże z chęcią usłyszę poradę specjalisty.
Skinąłby przy tym jakże pokornie, uśmiechając się uprzejmie i kierując na nią wyczekujące spojrzenie.

Reine Delaunay
Biznes
Reine Delaunay

Florencja | Kwiaciarnia Rêve de Fleurs Empty Re: Florencja | Kwiaciarnia Rêve de Fleurs

on Nie Lis 18, 2018 4:13 am
Pani Delaunay nie jest już młodą dziewczyną. Rumieńce rzadziej zdobią ją naznaczoną czasem twarz, ale o tym jegomość pewnie nie wie, nawet pomimo sztuczek skrywanych w głębokich kieszeniach. Blade policzki ozdobione są drobnym pyłem, różem, który nie jest jednak nachalny - to zaledwie muśnięcie zaczarowanego pędzla. Pojedyncze muśnięcie. Ceni się przecież, ale najwyraźniej nowy klient nie dostrzega tak subtelnych znaków jak chociażby położenie jej małego zakątka. Gdyby Jonathan Avery Senior był człowiekiem zwyczajnym to nie miałby możliwości by zajrzeć do środka.
Tkanina jest droga, choć subtelna, nie kładzie na kolana swoim bogactwem czy zdobieniami, których największych czarodziejów od zaklęć transmutacyjnych przyprawiłyby o zawrót głowy. Włosy są ułożone, lekko się kręcą - efekt jest jeszcze większy, wzmocniony przez odpowiednie zaklęcie. Nigdy nie przestanie się prostować, garb nie przystoi baletnicy, którą się czuje, tamtej dziewczynie, która kiedyś robiła piruety w drodze do lekcyjnych sal. Nie musi korzystać z miotły by latać. Kłamstwo? A co może w niej być kłamstwem? Jest prawdziwa, tylko oczy jej nie błyszczą, tak jak błyszczały niegdyś i już nie jest tak otwarta jak wcześniej. Teraz przypomina bardziej tę figurę, którą prezentowała jej niegdyś matka. Figurę swojej dzielnej babki. Nie potyka się, jest wśród kwiatów, a pan Avery powinien najlepiej wiedzieć, że wśród kwiatów jest bezpieczna, one zawsze ją złapią, jeśli zaistnieje ryzyko, że upadnie. Gdzie by ją widział? Nie w każdej sztuce kwiaty wyglądają pięknie, niekiedy przecież szybko więdną, zostają zapomniane. Przeznaczenie jest podstępne, a ona mrużąc swoje jasne oczy, czekając na jego życzenie, nie spodziewa się podstępu. Za dużo czasu minęło by dalej mogła się obawiać, Anglia jest za daleko.
- Bukietu? Ależ oczywiście - nie może być mowy o pomyłce, nowo przybyły jest Anglikiem, ale Reine ma zasady i tak po prostu nie zacznie mówić po angielsku, mimo że łatwo wyłapała jego akcent. Z jednej strony życzenie klienta jest dość zwyczajne, z drugiej mało kto zna rododendrony, gladiole prędzej. Patrzy na niego uważniej niż wcześniej, w jednym oku błyska zainteresowanie. Dopasowuje bukiet w głowie, przynajmniej się stara.- Spotkanie. Stara przyjaźń, czyli jest dla pana istotna. Czy chodzi panu jedynie o sentyment czy chciałby pan wyrazić coś jeszcze? Ciekawy dobór, gladiole mają kompletnie odmienne znaczenie od rododendronów. Wszystko zależy od efektu, który pragnie pan uzyskać. Nad kolorem pan myślał? A co pan powie na lychnis? Dianthus? Dianthus w tym przypadku ma mocniejsze znaczenie od lychnisa. Jak duży jest pana sentyment?
Angażuje się, przygląda się mu, próbując go lepiej poznać na podstawie obserwacji, ale coś zdaje się z nim nie tak tylko nie ma pewności co. Poprawia paprocie, a one łaskoczą ją w palce.


Reine Delaunay
Oh who is she?
A misty memory
A haunting face,
Is she a lost embrace?
Sponsored content

Florencja | Kwiaciarnia Rêve de Fleurs Empty Re: Florencja | Kwiaciarnia Rêve de Fleurs

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach